Cisza niebezpieczniejsza od ciemności

Niewidomi czekają na uwzględnienie ich postulatów, dzięki czemu będą mogli czuć się na mieście bezpiecznie. Inni niepełnosprawni doczekali się systemowych rozwiązań architektonicznych, dzięki którym mogą samodzielnie się poruszać. Cieszy nas widok niskopodłogowych autobusów, wagonów, do których można wjechać wózkiem, wind, które pozwalają zapomnieć o istnieniu schodów itd.. A niewidomi? Zmusza się nas do radości z faktu, że windy są udźwiękowione, ale czy to wystarczy? Jak mamy do nich trafić? Skąd niewidomi mają wiedzieć, gdzie jest winda? Ona przemówi, gdy się w niej znajdziemy, ale i to nie jest rozwiązane profesjonalnie. Klawisze są udźwiękowione, ale odzywają się dopiero wtedy, gdy je naciśniemy. Naciskamy więc kolejne klawisze i możemy pojeździć sobie do woli. Wreszcie trafimy na odpowiedni klawisz i dojedziemy tam, gdzie chcemy. Niektóre windy mają na szczęście klawisze również ubrajlowione. No, można odetchnąć! Macamy tablicę, znajdujemy odpowiedni klawisz, wciskamy go i słyszymy dźwiękowy komunikat, stanowiący potwierdzenie, że jest w porządku. Jedziemy na właściwe piętro i czujemy się jak inni – normalnie. Gdy mamy do czynienia z windą w swoim bloku, znamy klawiaturę na pamięć i nie mamy takich kłopotów nawet, gdy klawiatura nie jest ubrajlowiona ale gdy zjedziemy z góry na parter i wyjdziemy z bloku, kłopoty przypominają się boleśnie. Gdzie się udać? Jak ominąć przeszkody, nie wpaść do rozkopu, nie zderzyć swojego czoła ze słupem? A co z krawężnikami, dotarciem do przejścia przez ulicę itd.? Możemy wiedzieć, kiedy przejść, ale żeby to zrobić, trzeba najpierw dojść do skrzyżowania. Gdzie ono jest?

Kiedyś jechaliśmy z przyjacielem na podwójną randkę. Dojechaliśmy do Podleśnej i wysiedliśmy z tramwaju. Cofnęliśmy się, bo tam zawsze przejście było z tyłu i stanęliśmy we właściwym miejscu. Staliśmy, bo było słychać, że jadą samochody po ulicy równoległej do szyn. Potem one stanęły a ruszyły te drugie. My też ruszyliśmy. Przyjaciel był zawsze szybszy i on ruszył pierwszy… Ja sekundę później i całe szczęście – dla mnie! On dał krok do przodu i z łomotem spadł w dół. Zapadła cisza i serce mi zamarło.

– Andrzej, gdzie jesteś? – Powiedziałem gdy zdołałem wrócić do równowagi po cofnięciu nogi i uspokojeniu serca. Panowała cisza, a ja wpadałem w kolejny atak paniki. Cisza się przedłużała, a ja nie wiedziałem, czy wpadać za nim w dół, czy jeszcze chwilę poczekać. Nikogo obok nie było. Gdyby był, pomógłby coś zrobić, a tu nikt! Powtórzyłem pytanie, potem zadałem inne, znowu coś rzuciłem i czekałem na reakcję. Wreszcie Andrzej się odezwał:

– Nic się nie stało, tylko blondynka mi gdzieś czmychnęła! Masz ci los! Blondyna to biała laska. Przyjaciel zrobił krok, miał razem ze mną przejść szyny na drugą stronę, ale szyny były rozkopane. Niestety, szyny są wtedy głębokie, odkrywa się podkłady, a dookoła dosyć głęboki dół. Gdy Andrzej nie był na to przygotowany, wpadł tam i tyle. Usłyszałem walnięcie jego kolan o coś twardego i ciszę. Sam stałem jednak jak wryty, bo skąd ja mogłem wiedzieć, czy nie nadjeżdża jakiś tramwaj? Pewnie, gdyby jechał, to by się zatrzymał wcześniej, ale sytuacja była i tak okropna.

Dlaczego niewidomi muszą być narażeni na takie niebezpieczeństwa? Niech mi będzie wolno nie opisać tragedii w metrze, gdzie na szyny spadł inny niewidomy. Czy można tak lekceważyć nas, obywateli, którzy nie widzą? Jak to się ma do konwencji ONZ i dyrektyw UE? Oto lista prostych pytań, na które odpowiedzi są kompromitujące. Wszystko jest prostsze i tańsze, niż dostosowanie otoczenia do potrzeb „ruchowców”, a jednak nie jest uwzględniane. Jak trafić do własnej klatki w bloku? Gdzie jest winda, albo schody? Gdzie jest przystanek autobusowy, gdzie jest właściwy peron na dworcu? Jak znaleźć właściwy wagon, gdy mamy miejscówkę? Jak trafić do teatru czy kina? Jak można dowiedzieć się o eksponatach w muzeum? W jaki sposób odczytać treści odnalezione w Internecie? Jak znaleźć wolny stolik w kawiarni lub restauracji? Jak można podpisać dokument w urzędzie, gdy nie mamy pojęcia, co tam jest napisane? A co z podręcznikami, których niewidomym w szkołach brak? Taka jest prawdziwa sytuacja tego środowiska. Co powinniśmy więc zrobić, by było lepiej i sprawiedliwiej? W niniejszym numerze przedstawimy materiał merytoryczny doktora Jana Omiecińskiego, w którym znajdują się informacje o systemie mającym na celu uporządkowanie otoczenia zgodnie z potrzebami inwalidów wzroku, a który sprowadza się do ubrajlowienia i udźwiękowienia otoczenia według dobrze przemyślanych zasad. TYFLOAREA (TA) to zarówno standard, który powinien obowiązywać w przestrzeni publicznej, jak również miejsca, które ten standard spełniają. Może nią być udźwiękowione skrzyżowanie ulic, dworzec kolejowy, plac zabaw dla dzieci, budynek urzędu, uczelni, szkoły lub poczty, pracownie, w których niewidomi i niedowidzący mogą pracować na równi z widzącymi a także firma, w której stosowane jest niezbędne oprzyrządowanie itd.. Zasady TA dotyczą również filmów z audiodeskrypcją, telewizji, w której również niewidomi wiedzą, co jest pokazywane na ekranie, strony internetowe, które dają się odczytać przy pomocy systemów udźwiękawiających. Świat, odpowiednio przygotowany do potrzeb inwalidów wzroku, jest lepszy i łatwiejszy dla wielu innych obywateli, gdyż nie tylko inwalidzi mają kłopoty z odczytaniem informacji i trafieniem do celu.

Otoczenie przyjazne dla niewidomych i słabowidzących, system oznakowań polisensorycznych – Tyfloarea

Utrata wzroku stwarza dwa główne problemy: kłopoty z samodzielnym poruszaniem się oraz niemożność korzystania z tekstów drukowanych i informacji wizualnej.

Aby osoby z uszkodzonym wzrokiem mogły swobodnie, samodzielnie poruszać się, nie wystarczy, że zdobędą umiejętności z orientacji przestrzennej. Muszą jeszcze mieć możliwość pozyskiwania informacji gdzie się znajdują i jak wygląda otoczenie, w którym przebywają. Te zasady spełnia opracowywany przez Fundację Szansa dla Niewidomych wraz z firmą Altix system TYFLOAREA (TA). TYFLOAREA (TA) jest całościowym systemem oznakowań przestrzeni dostarczającym osobom z dysfunkcją wzroku i widzącym informacji: dźwiękowych, głosowych, wizualnych i dotykowych o otoczeniu, w którym przebywają. Jego zadaniem jest wskazanie danego obiektu, poinformowanie o jego wyglądzie i doprowadzenie do wybranego

w nim punktu.

System TYFLOAREA (TA) składa się z następujących elementów:

  • dźwiękowej lub głosowej informacji identyfikującej na żądanie (np. o numerze linii tramwajowej i kierunku jazdy, przejściu lub wejściu do budynku) – jest ona uruchamiana przez niewidomego;
  • automatycznej informacji głosowej lub dźwiękowej (np. o przystanku tramwajowym, przyjeździe windy lub numerze piętra, na którym zatrzymała się) – stosowana jest ona głownie wewnątrz obiektów;
  • poziomych oznakowań: naprowadzających (do istotnych punktów lub punktów informacyjnych), informujących i ostrzegawczych (schody, krawędź peronu);
  • map;
  • planów;
  • tabliczek informacyjno-identyfikujących – umieszczanych przy drzwiach wewnątrz obiektów;
  • wypukłych numerów i piktogramów (np. na drzwiach pomieszczeń, przyciskach wind itp.) – muszą one być proste graficznie, bez zbędnych ozdobników;
  • informatorów audio;
  • informatorów i opisów w brajlu i powiększonym druku.

Wymienione powyżej elementy muszą mieć taką formę i kolorystykę, żeby były dostępne dla wszystkich osób z dysfunkcją wzroku. Również wszystkie zastosowane urządzenia muszą być dostosowane do potrzeb osób z uszkodzonym wzrokiem. Dotykowe symbole powinny być maksymalnie zgodne z powszechnie stosowanymi, a w razie niemożliwości minimalnie uproszczone. Parametry każdego z powyższych elementów: zastosowane symbole, kolorystyka, materiały i urządzenia, sposób wykonania i zamocowania, wymiary itp. muszą być odpowiednie dla niewidomych i słabowidzących, ale nie dokuczliwe dla pozostałych użytkowników. Wykorzystując powyższe elementy należy oznaczyć całą przestrzeń: dojście do obiektu, jego otoczenie oraz sam obiekt. Dana przestrzeń powinna być tak oznaczona i opisana, żeby niewidomy mógł przyjść sam, a jak przyjdzie z osobą towarzyszącą, to będzie miał te same informacje co ona, a nawet żeby mógł przyjść z dzieckiem jako jego opiekun. Dźwiękowa i głosowa informacja automatyczna i na żądanie jest stosowana od wielu lat, również na poziome oznakowania: naprowadzające, informujące i ostrzegające są stosowane coraz częściej, więc zakładam, że są znane, dlatego nie będę ich omawiał. Trzeba starać się, aby były powszechnie stosowane. Nowym, bardzo ważnym rozwiązaniem ułatwiającym samodzielne poruszanie się, są dwuwarstwowe, wypukłe plany, mapy oraz tabliczki informacyjno- identyfikujące. Składają się z dwóch warstw: spodniej ,kolorowej przeznaczonej dla osób widzących i słabowidzących oraz wierzchniej, wykonanej z przezroczystej pleksi, na której znajduje się wypukły, analogiczny do spodniego plan z legendą i brajlowskimi napisami. Na planie budynku można zobaczyć: ściany oznaczone liniami (grubsze zewnętrzne i cieńsze wewnętrzne), lokalizację toalet, schodów, windy, drzwi automatycznych, ciąg komunikacyjny. Drzwi zaznaczono w sposób przybliżony do oznaczeń na planach architektonicznych. Dzięki temu użytkownik nie tylko wie, gdzie się znajdują drzwi, ale również w którą stronę się otwierają oraz gdzie jest ich klamka. Na planie znajduje się również symbol „tu jesteś”. Tabliczki informacyjne przy drzwiach zawierają oznaczenie sal/pokoi i prosty plan sytuacyjny opisujący najbliższe otoczenie. Plany umieszczone na tabliczkach są zorientowane względem miejsca ich instalacji oraz lokalizacji użytkownika, dzięki czemu użytkownik „widzi” odwzorowaną realną sytuację względem swojego położenia oraz kierunków, w których może się poruszać.

System TYFLOAREA (TA) oprócz specjalnych oznakowań wymaga, aby każdy terminal lub przycisk np. domofon, przyciski w windzie i pojazdach, bankomat, automat do wydawania numerków w urzędzie, a następnie wywołujący interesantów, itp. były dostępne dla osób z dysfunkcją wzroku. W urzędach, bankach itp. musi być techniczna możliwość osobistego zapoznania się przez osobę niewidomą lub słabowidzącą z każdym urzędowym dokumentem i skorzystania z niego w brajlu, dźwięku i powiększonym druku.

„Komputer dla Homera”. Pomoc dla niewidomych czy raczej jej namiastka?

„Komputer dla Homera” jest to program PFRON mający na celu wyrównywanie szans osób z dysfunkcją narządu wzroku poprzez zakup komputerów, oprogramowania oraz sprzętu elektronicznego pomagającego w niwelowaniu barier w pracy, nauce i samodzielnym życiu. Przez lata PFRON przeznaczył na ten cel setki milionów złotych pomagając niewidomym i niedowidzącym w zakupie sprzętu, dzięki któremu mogą oni funkcjonować tak, jak pełnosprawni. Głównym celem programu jest wspieranie beneficjentów na rynku pracy. Po roku przerwy, Komputer dla Homera został wznowiony w roku 2011. Po raz kolejny zmieniły się zasady dotyczące wkładów własnych, inaczej wyglądała procedura wnioskowania o dofinansowanie. Dla osoby chcącej zostać beneficjentem programu, odnalezienie się w jego procedurach było dość problematyczne. Trudno o poprawne wypełnienie wniosku bez wcześniejszego rzetelnego zapoznania się z jego treścią. Było to utrudnione z kilku powodów. Jednym z nich była obszerność procedur. Sam regulamin zawiera około 30 stron tekstu, a dochodzą jeszcze liczne załączniki. Nie są to treści dla każdego intuicyjne. Zastosowane wzory i wyliczenia różnych wartości mogą wręcz odstraszać: Dof = K * WN * N * WS, czy UW = M * CB. Mimo, że są zawarte wyjaśnienia poszczególnych wartości, to może to się wydawać niezrozumiałe. O ile sama idea takiego sformalizowania i usztywnienia wskaźników wydaje się słuszna, to w praktyce stwarza dla wnioskującego mnóstwo problemów. Skutkować to może nawet odstąpieniem od czytania umowy, co z kolei może przełożyć się na rożne problemy w dalszych procedurach. Nowością w roku 2011 był system punktacji za wniosek. Aby wniosek formalnie został dopuszczony do realizacji, musiał zdobyć określone minimum. Punktowane było poprawne wypełnienie wniosku (mimo, że potem można było wprowadzać poprawki), wykształcenie, miejsce zamieszkania, aktywność zawodowa, stopień niepełnosprawności. I tak samo idea na pierwszy rzut oka wygląda na słuszną. Problem pojawiał się wtedy, kiedy zauważaliśmy, że PFRON promuje dodatkowymi punktami posiadanie pracy, wyższe wykształcenie, pochodzenie z mniejszych miejscowości i wyższy stopień niepełnosprawności. Wniosek jest zatem jeden: trzeba być niewidomym, mieć pracę, wyższe wykształcenie i mieszkać na wsi, żeby nie było problemu z punktami. Bardzo niepokojąco wyglądała sytuacja finansowa tego programu. W roku 2009 PFRON przeznaczył na ten cel około 50 mln zł. I we wcześniejszych latach podobnie. W roku 2011 tych pieniędzy zostało już tylko ponad 14 mln zł. Czy zatem kryzys jest aż tak ogromny? Można też zadać pytanie czy kryzys powinien aż tak dotykać osoby szczególnie wymagające wsparcia państwa? Oczywiście bardzo dobrze, że po roku przerwy chociaż takie środki zostały rozdysponowane. Coś, co się nie zmieniło, to okres karencji. Czas, który musi upłynąć aby beneficjent ponownie mógł ubiegać się o dofinansowanie na taki sam cel. O ile faktem jest, że taka zasada musi istnieć, to wątpliwości może budzić aktualna jej formuła. Otóż najdłużej czekać muszą osoby niewidome, które potrzebują największej pomocy. Zastosowana zasada opiera się na wartości sprzętu, a nie na jego zasadności i wartości trudniej mierzalnej, jaką jest faktyczna pomoc danego sprzętu w uzyskaniu i utrzymaniu miejsca pracy. Analogicznie jest z wkładami własnymi. Mimo mniejszego wkładu procentowego osoba kupująca drogi sprzęt brajlowski musi zapłacić i tak najwięcej. Przed programem Komputer dla Homera cały czas stoją liczne wyzwania. Zmiany w procedurach są widoczne, ale cały czas jest miejsce na stałe ich ulepszanie. Wydaje się, że przede wszystkim należy sobie uświadomić, że nowoczesne technologie dla osób niepełnosprawnych to nie są zabawki czy towary luksusowe. To są narzędzia rehabilitacyjne, bez których normalne funkcjonowanie w dzisiejszej rzeczywistości jest niemal niemożliwe, a z drugiej strony posiadając je osoba niepełnosprawna może stać się zwykłym podatnikiem (partycypując w życiu społecznym, mając pracę) na równi z osobami pełnosprawnymi.

Wrocław pod palcami – w zasięgu ręki

Kto by nie chciał przeżyć wyjątkowo ciekawych przygód turystycznych połączonych z lekcją historii podczas zwiedzania jednej z najwspanialszych Starówek w Polsce? Kto nie chciałby poznać zabytków jednego z najpiękniejszych miejsc naszego kraju? Decydując, gdzie warto pojechać, wertujemy turystyczne przewodniki w poszukiwaniu interesujących miejsc. Sięgamy do Internetu by znaleźć miejsca, które się nam najbardziej spodobają. Cóż, osoby widzące nie mają z tym problemu. Wystarczy, że zobaczą zdjęcie urokliwego miejsca i podejmują decyzję. Niestety, w przypadku osób niewidomych czy słabowidzących sprawa wygląda inaczej. Ogólnie dostępne w przewodnikach, atlasach czy Internecie mapy, zdjęcia, czy opisy adresowane do osób widzących są niezrozumiałe dla niewidomych. Potrzebna jest specjalna adaptacja tych materiałów do potrzeb osób z dysfunkcją wzroku. Pierwszą inicjatywą przybliżającą piękno polskich zabytków była publikacja „100 najpiękniejszych miejsc w Polsce. Zabytki i krajobrazy wreszcie dostępne dla niewidomych i słabowidzących”, wydana przez Fundację Szansa dla Niewidomych. Duże zainteresowanie, jakim się cieszyła w środowisku wykazało jak duże jest zapotrzebowanie na tego typu wydawnictwa. Mimo, że przewodnik został wydany w 2009 roku i rozszedł się w całym nakładzie, do dziś spływają prośby do Fundacji o udostępnienie kompletów. Dlatego Fundacja wspólnie z władzami miasta Wrocław wydała pierwszy w Polsce przewodnik po Starówce Wrocławia pt. „Dotknij Wrocławia”. Publikacja została przystosowana na potrzeby niewidomych i niedowidzących, umożliwiając im zapoznanie się z zabytkami i architekturą wrocławskiej Starówki. Publikacja wydana została jednocześnie w wersji brajlowskiej i czarnodrukowej – strona zapisana jest brajlem czytelnym dla niewidomych i zwykłym drukiem. Podobnie wypukłe mapy, rysunki i zdjęcia są w dwóch wersjach: dla niewidomych i dla widzących. Materiały wypukłe muszą być specjalnie adaptowane na potrzeby osób z dysfunkcją wzroku. Nie mogą posiadać zbyt wielu szczegółów, by były czytelne palcami z jednej strony i muszą oddawać, czy odwzorowywać pierwotny obiekt czy mapę. Przewodnik ilustruje wygląd najważniejszych obiektów wrocławskiej Starówki, a także rozmieszczenie poszczególnych ulic, dzięki czemu niewidomy może dowiedzieć się, gdzie powinien pójść i jak wyglądają wybrane zabytki. Autorem „Dotknij Wrocławia” jest Marek Kalbarczyk, społeczny prezes Fundacji Szansa dla Niewidomych. Podroż po Starówce Wrocławia opisuje w taki sposób, że jest ona zrozumiała dla każdego czytelnika, bez względu na to, czy jest niewidomy czy widzący. Ciekawe opisy odwiedzanych miejsc, historie i legendy, teraźniejszość i przeszłość przeplatają się, wprowadzając czytelnika w klimat wrocławskiej Starówki. To wszystko sprawia, że lektura jest przygodą, mimo, że siedzimy w domu czujemy, jakbyśmy byli obecni w opisywanych miejscach. Zagłębiając się w lekturze przewodnika odwiedzimy m.in. Ratusz, operę, Rotundę Panoramy Racławickiej, Katedrę Marii Magdaleny, szklaną fontannę, gmach główny Uniwersytetu i wiele innych ciekawych miejsc. Publikacja Fundacji to kolejny etap projektu „Wrocławia bez barier”, w ramach którego powstały już miniaturki Ratusza, Katedry, kościoła garnizonowego, Opery Wrocławskiej i biurowca Thespian przy rondzie na ul. Powstańców Śląskich. Dotykając ich, słabowidzący i niewidomi mogą poczuć, jak wyglądają te budynki.

Test powiększalników

Coraz szybciej rozwijający się rynek rozwiązań, dedykowanych słabowidzącym, daje użytkownikom możliwość wyboru spośród wielu, podobnych do siebie urządzeń. Należy jednak pamiętać, iż podobne nie oznacza takiego samego, a walory praktyczne zakupionych urządzeń mogą być rożne. Często wybieranym przez osoby słabowidzące rozwiązaniem są powiększalniki stacjonarne. Ich powszechność wynika z faktu, iż pomagają w odczytaniu treści zawartych w książkach, dokumentach oraz na dowolnych, mieszczących się pod kamerą przedmiotach. Spośród obecnych na rynku producentów powiększalników, na szczególną uwagę zasługują firmy BAUM Retec AG, Freedom Scientific oraz Optelec. W artykule chcielibyśmy zająć się porównaniem produktów właśnie tych marek. Wśród produktów firmy Baum znaleźć można powiększalniki Visio 19, Visio 19+ oraz Visio HD. Zarówno Visio 19 jak i Visio 19+ wyposażone zostały w 19 calowe ekrany TFT, które wzbogacone o wbudowane kamery, umożliwiają oglądanie obrazów w powiększeniu od 3 do 45 razy. Oba posiadają funkcje ustawienia wielkości, kontrastu i poziomu jasności. Rożni je natomiast ilość przycisków na panelu sterowania (4 w przypadku Visio 19 i 6 w przypadku Visio 19+) oraz zwiększona (w przypadku Visio 19+) z 7 do 14, ilość układów kolorów wysokiego kontrastu (możliwość oglądania w kolorach rzeczywistych). Dużo lepiej wygląda sytuacja w przypadku powiększalnika Visio HD. Wykorzystanie kamery z możliwością nagrywania w rozdzielczości HD (1280 x 720), zapewnia dużo przejrzystszy obraz oraz możliwość powiększania od 2,3 do 85 razy. Rozdzielczość wykorzystanego monitora zapewnia obraz w rozdzielczości 1920 x 1080. Za zaletę powiększalników tej firmy można uznać ich niską (blisko 12 kg) wagę oraz nieco niższą, w stosunku do konkurencji, cenę (blisko 8000 zł za Visio 19+ i 12500 zł za Visio HD). Sam wybór urządzeń jest jednak nieco ograniczony, a ich parametry są mało konkurencyjne. Większy wybór, choćby ze względu na ilość dostępnych ekranów oraz zdecydowanie lepsze parametry urządzeń, zapewnia firma Freedom Scientific. Głownymi powiększalnikami stacjonarnymi tej firmy są te, pochodzące z serii Topaz. Oferowanych przez nie funkcji jest bardzo wiele (między innymi wszystkie opisane wcześniej w związku z powiększalnikami Visio). Z ciekawszych można wyróżnić opcję pojedynczej linii czytania oraz funkcję Find (umożliwia ona szybkie powiększanie wskazanego miejsca i powrót do opcji czytania). Wybierając powiększalnik można wybrać spośród czterech różnych (17, 20, 22 oraz 24 cale) ekranów, pozwalających (w zależności od wybranego modelu) na powiększanie od 1,9 do 74 razy. Po zainstalowaniu opcjonalnego oprogramowania GEM, uzyskujemy dodatkowo możliwość przeglądania dokumentów na ekranie naszego komputera. Program pozwala również na zapis przeglądanych obrazów na dysku. Dla bardziej wymagających klientów firma przygotowała wersję HD. Oprócz wyższej jakości obrazu, urządzenie to zapewnia możliwość (w zależności od wybranego modelu) powiększania już od 1.5 do 67 razy. Umożliwia dzięki temu łatwiejsze przemieszczanie się po przeglądanym dokumencie, bez konieczności przesuwania go pod kamerą. Ceny urządzeń firmy Freedom Scientific kształtują się w przedziale pomiędzy 8254 a 10535 zł. Bardzo ciekawe rozwiązanie zaproponowała firma Optelec. Decydując się na jej produkty mamy możliwość dowolnego wyboru podzespołów, stosownie do naszych potrzeb. Klientom zapewnia to szeroki wybór produktów, a firmie możliwość proponowania niestosowanych wcześniej rozwiązań. Jednym z ciekawszych pomysłów firmy jest TwinView – monitor umożliwiający widok obrazu z komputera oraz powiększalnika jednocześnie. Wykorzystując tę technologię możemy płynnie przechodzić pomiędzy widokami pełnoekranowymi lub przeglądać oba obrazy jednocześnie na podzielonym (pionowo lub poziomo) ekranie. Kolejnym godnym uwagi pomysłem jest nowy system ustawiania ramienia (UFA – Ultra Flexible Arm), pozwalający na jego regulację w pięciu różnych kierunkach. Do poprawy ergonomii pracy może przyczynić się także, równie ciekawe i praktyczne rozwiązanie, jakim jest PC Footswitch. Pozwala ono na zmianę pomiędzy ekranami PC i ClearView za pomocą umieszczonego pod nogą urządzenia. Wygodnym, cenionym przez użytkowników rozwiązaniem jest umieszczenie panelu sterowania pod ręką użytkownika. Pozwala to na zdecydowanie wygodniejszą i wydajniejszą pracę. Dzięki coraz większej ilości dodatkowych rozwiązań, firma Optelec umożliwia bez wątpienia najlepsze dostosowanie ustawień dla najbardziej wymagających użytkowników. Zestawy firmy Optelec można nabyć już od kwoty 8245 zł. To jednak jakie urządzenie wybierzemy, powinno zależeć od naszych indywidualnych potrzeb. Warto skonsultować się w tej sprawie z ekspertem.

Rewolucja w słuchaniu muzyki

W ofercie firmy Altix pojawiło się zupełnie nowe, jedyne takie na polskim rynku, niesamowite urządzenie. Co to takiego i co w nim tak niezwykłego? Odpowiedź już za chwilę, tymczasem przenieśmy się na świeże powietrze i spędźmy przyjemnie czas ze znajomymi w ogrodzie przy grillu. Są pyszne kiełbaski, kolorowe szaszłyki, chrupiące warzywa, pikantne dipy i coś do picia – jednym słowem pełen relaks. Czegoś jednak brakuje… No tak! Muzyki! Włączamy więc ulubioną play listę w telefonie i ustawiamy głośność na najwyższym poziomie. Ale w gwarze rozmów i śmiechu muzyka praktycznie jest niesłyszalna, na dodatek bateria w telefonie wyczerpuje się w tempie ekspresowym. Co teraz? Teraz na scenę wkracza JAMI – niewielkie urządzenie o niezwykłych właściwościach. Jak może nam pomoc? Otóż JAMI zamieni w głośnik dowolną rzecz, jaką mamy pod ręką i pozwoli cieszyć się ulubioną muzyką wszędzie tam, gdzie chcemy! Brzmi niewiarygodnie? A jednak to prawda! Jak to możliwe? JAMI z jednej strony posiada końcówkę rezonującą, którą należy przyłożyć do dowolnego przedmiotu, jak choćby do pudełka po butach, plastikowego kubka, okapu kuchennego czy kartonu po mleku. Dzięki specjalnemu materiałowi, z którego została wykonana, końcówka przyczepi się do jego powierzchni i będzie się jej mocno trzymać. Z drugiej strony JAMI znajdziemy standardową wtyczkę Jack 3,5 mm, którą wpinamy do wybranego odtwarzacza muzyki, takiego jak mp3, smartfon, iPod. Teraz pozostaje już tylko włączyć naszą ulubioną muzykę, a dzięki zasadzie przenoszenia drgań JAMI sprawi, że nasz przykładowy karton po mleku stanie się po prostu głośnikiem! Wracamy do znajomych przy grillu. Zabieramy jednemu z nich pustą puszkę po napoju, jeszcze raz włączamy play listę, ale teraz już do puszki przyczepiamy JAMI. Efekt zaskoczenia i niedowierzania murowany! Twoi znajomi nie uwierzą, że ze zwykłej puszki zrobiłeś głośnik i to jeszcze jaki! Nie potrzebujesz już gniazdka elektrycznego czy akumulatora w samochodzie: po prostu przyczepiasz JAMI do tego, co akurat masz pod ręką i słuchasz ulubionej play listy! JAMI jest mały, zmieści się w każdej kieszeni, więc możesz zabrać go ze sobą wszędzie: na biwak, nad jezioro, pod namiot, w góry, na grilla, do samochodu i gdzie tylko będziesz chciał! Wystarczą dwie baterie AAA i nie musisz martwić się o nic więcej. Ciekawa kolorystyka, wysokiej jakości tworzywo i intrygujący kształt sprawiają, że JAMI jest nie tylko oryginalnym gadżetem, ale też świetnym pomysłem na prezent! Nie wierzysz? Wejdź na youtube.pl, wpisz „JAMI” w pole wyszukiwania i obejrzyj filmiki ilustrujące jego działanie. Odwiedź też stronę www.jami.altix.pl, gdzie znajdziesz więcej zdjęć i dodatkowe informacje. Możesz też podzielić się swoją opinią na naszym twitterze (twitter.com/#!/Jami_Altix). W komplecie wraz z urządzeniem otrzymasz dwie dodatkowe końcówki rezonujące, instrukcję obsługi w języku polskim, przedłużacz do Jack 3,5 mm oraz smycz, dzięki której będziesz miał JAMI zawsze przy sobie. Dodatkowo możesz wybrać jeden z czterech dostępnych kolorów: orange, blue, black, purple. JAMI dostępny jest w Polsce TYLKO w ofercie firmy ALTIX, do końca maja w promocyjnej cenie 99,00 zł!

Udźwiękowione urządzenia codziennego użytku na każdą kieszeń!

Od jakiegoś czasu na rynku dostępne są tanie chińskie urządzenia codziennego użytku dla niewidomych. W powszechnym mniemaniu tak zwana „chińszczyzna” z góry zaliczana jest do produktów drugiej kategorii. Opinia może – albo nawet zdecydowanie – krzywdząca, biorąc pod uwagę, że światowa produkcja, od małych firm po wielkie międzynarodowe korporacje, na dobre przeniosła się do krajów południowo wschodniej Azji. Postanowiliśmy sprawdzić jak użytkowo sprawuje się kilka wybranych produktów. Na pierwszy ogień poszedł mówiący kalkulator. Za przystępną cenę otrzymujemy nienajgorzej leżące w dłoni urządzenie. Na jego wyświetlaczu mieści się osiem znaków, które są odczytywane pojedynczo wyraźnym damskim głosem. Kalkulator umożliwia trzystopniową regulacje głośności, przy czym ostatni stopień jest równoznaczny z wyłączeniem głosu. Wciskając poszczególne przyciski, słyszymy wybrane liczby i działania. Wynik możemy odsłuchać wielokrotnie, wciskając przycisk REP. Kalkulator wyposażono w zegar oraz alarm; niestety, jednak tryby te ze względu na ograniczoną ilość pamięci nie zostały udźwiękowione. Jeśli chcemy sprawdzić czas lub skorzystać z alarmu, niezbędna będzie pomoc osoby widzącej. Mówiące zegarki elektroniczne Prestige oraz Elegance cechuje solidna metalowa bransoleta i duży wyświetlacz, który może zadowolić osoby słabowidzące. Zegarki wyposażono we wszystkie funkcje, które powinien posiadać zegarek elektroniczny: cztery niezależne alarmy, stoper oraz kalendarz. Dodatkowo udostępniono funkcję ogłaszania czasu o każdej pełnej godzinie, a stoper posiada opcję okrążenia, która pozwala mierzyć czas, w jakim wykonujemy powtarzające się czynności. Dla niektórych wadą może być jednak ciężar samego zegarka. Oba modele są stosunkowo ciężkie, co nie każdemu użytkownikowi może odpowiadać. Mówiący termometr do ciała nie rożni się zasadniczo od innych tego typu termometrów dostępnych chociażby w aptekach. Wyróżnia go jedynie udźwiękowienie. Termometr dokonuje pomiaru w sześćdziesiąt sekund, zapamiętuje ostatni wynik, a po odłożeniu na półkę automatycznie wyłącza się po trzech minutach. Niestety, urządzeniu, tak jak większości jego nie udźwiękowionych elektronicznych odpowiednikom, brakuje precyzji starych dobrych termometrów rtęciowych. Mówiący termometr wewnętrzny/ zewnętrzny został pomyślany jako kompletna domowa stacja pogody. Termometr odczytuje temperaturę w pomieszczeniu, a czujnik umieszczony na długim kablu, po zamocowaniu go na zewnątrz zmierzy temperaturę na dworze. Urządzenie można postawić na biurku, bądź parapecie, jak również zamocować na ścianie. Na jego przednim panelu umieszczono dwa spore wyświetlacze, na których możemy przeczytać informację o aktualnej temperaturze wewnętrznej lub zewnętrznej, czas lub godzinę ustawionego alarmu. Poruszamy się między tymi wartościami, wybierając jeden z czterech trybów pracy wyświetlacza. Osoby niewidome mogą usłyszeć dane z ekranu po wciśnięciu przycisku „Talking”. Prócz funkcji podstawowych znajdziemy również: ogłaszanie temperatury o każdej pełnej godzinie (z wyjątkiem godzin nocnych, od 21 do 7 rano), ogłaszanie najniższej oraz najwyższej temperatury zanotowanej w trakcie dnia lub wybranego okresu (mierzonego od momentu włączenia funkcji do jej zresetowania) oraz alarm, gdy temperatura spadnie poniżej 0o C lub powyżej 38o C. Urządzenie pozwala również na wyświetlanie bieżącej temperatury w stopniach Farenheita. Niestety, ta ciekawostka dostępna jest jedynie widzącym, ponieważ nie została udźwiękowiona. Na koniec zostawiliśmy urządzenie dla aktywnych – mówiący krokomierz. Niewielki, przypinany do paska gadget pozwoli obliczyć ilość spalonych kalorii, przebytą odległość, czas ćwiczenia oraz liczbę kroków. Wystarczy ustawić wagę i typową długość kroków, a potem wybrać się choćby na spacer, by urządzenie dokonało oczekiwanych obliczeń. Krokomierz pozwoli nam również obalić powszechny mit, że prace domowe nie wyczerpują. Teraz każdy może sprawdzić sam, ile kalorii spala podczas porządków, gotowania lub wykonywania innych czynności. Jak możemy podsumować nasz test? Bawiliśmy się sześcioma nieskomplikowanymi urządzeniami codziennego użytku. Stanowią przykład kompromisu między funkcjonalnością a jakością wykonania. Widzieliśmy ładniej zaprojektowane gadgety, lżejsze lub wyposażone w większą ilość funkcji, jednakże w klasie prostych urządzeń codziennego użytku mających wspomóc niewidomych spełniają swoją rolę i to za przystępną cenę. A przecież chyba właśnie o to chodzi.

W poszukiwaniu wiosny

Już jest! Nareszcie do naszych drzwi zapukała wiosna. Wspaniała aura, słońce, świeży powiew wiatru niejako zmusza do długich spacerów, a często też wyjazdów w poszukiwaniu ciszy, spokoju, czasem braku cywilizacji. Jeśli nie mamy możliwości dalekich podroży, zawsze możemy wziąć do ręki lekturę np. Ernesta Hemingwey’a, zaparzyć pyszną herbatę, zanurzyć się w głębokim fotelu i odlecieć razem z autorem w zielone wzgórza Afryki czy też pozwiedzać wyspy na Golfsztromie. Nie wszyscy jednak mają możliwość swobodnego czytania. Osoby słabowidzące często zmuszone są korzystać z różnych pomocy optycznych, których dostępność na naszym rynku oraz ich ilość jest zadowalająca. Rynek pomocy optycznych jest naprawdę okazały. Często kryterium, jakim kierujemy się przy wyborze odpowiedniego urządzenia, które może nam pomoc podczas czytania, jest cena. To właśnie o to klienci pytają najczęściej. Pomimo iż ceny powiększalników elektronicznych ciągle spadają i dziś tak popularny i lubiany przez klientów w Polsce Compact kosztuje poniżej 2 tysięcy zł, to dla niektórych wciąż za dużo. Wychodząc naprzeciw niełatwej sytuacji materialnej inwalidów wzroku, braku dofinansowań w instytucjach pomocy, jakimi są PFRON czy MOPR, wprowadzamy coraz to nowsze, ciekawsze i bardziej przystępne cenowo produkty. Takim rozwiązaniem sytuacji jest wprowadzenie przez nas lup optycznych firmy Schweitzer. Od ponad 80 lat Schweitzer znany jest z innowacyjnych i przyjaznych użytkownikowi pomocy optycznych. Przy udziale projektanta Johena Tillacka została opracowana seria lup ERGO-line. Ta linia powstała z myślą o zaspokajaniu potrzeb współczesnego klienta ceniącego jakość oraz nowoczesny styl życia. ERGO-line zapewnia wygodę podczas czytania, oglądania zdjęć i szczegółów. Lupy z tej serii dostępne są z powiększeniem od 8 do 24 D oraz występują w czterech bardzo przyjemnych dla oka kolorach: zielone jabłko, bordo, błękitne niebo oraz ciemny granat. Wszystkie modele z serii ERGO-line są zaopatrzone w soczewki sferyczne, nie powodujące zniekształceń na peryferiach soczewki.

Do grupy ERGO-line zaliczamy 2 typy lup, czyli ERGO-style oraz ERGO-lux. ERGO-style jest modelem podstawowym. Jest to klasyczna lupa ręczna, której teraz nadano zupełnie nowy, rewolucyjny styl-wzór chroniony patentem. Ergonomiczny kształt, prosty wygląd zapewniają zupełnie nowe odczucia użytkowe i estetyczne. Wersja ERGO-lux wyposażona jest w zasilanie baterią i oświetlenie diodowe LED. Wymiana baterii w tych lupach jest bardzo prosta dzięki specjalnemu mechanizmowi zamknięcia komory bateryjnej. Technologia LED oferuje niezrównaną jakość światła. Dodatkowo światło emitowane przez lupy ERGO-lux jest bezpieczne dla oczu i zdrowia, nie męczy wzroku i nie wpływa negatywnie na nasze samopoczucie, gdyż nie występuje w nim promieniowanie UV i efekt pulsowania światła. Do wszystkich modeli lup z serii ERGO-lux producent zaprojektował specjalną podstawę ERGO-base, gwarantującą łatwe przesuwanie lupy po tekście. Podstawa o dopasowanej odległości ogniskowej czyni z ERGO-lux idealną lupę stojącą. Po połączeniu lupy z ERGO-base może być ona pochylana w dwie strony. To zapewnia wygodne i komfortowe czytanie zarówno osobom prawo jak i leworęcznym.

Nawigator czy NaviEye?

Od marca 2012 Nawigator GPS zmienia nazwę na NaviEye. Zmiany w oprogramowaniu NaviEye dotyczą innego sposobu nawigowania po funkcjach, wyboru opcji, przeglądania punktów. Zmiany mają na celu stworzenie bardziej przyjaznego interfejsu użytkownika i zdecydowanie uproszczą korzystanie z samego sprzętu. NaviEye nadal będzie korzystał z najlepszego na rynku modułu GPS uBlox 6, oferującego wysoką dokładność odczytu, stabilną pracę, niskie zużycie energii i szybkość w ustalaniu pozycji. Oprócz tego wśród nowych funkcji znajdzie się zapis śladu GPS, funkcja prowadzenia do konkretnego znalezionego punktu czy skrzyżowania, a także aktualizacja oprogramowania z karty bez konieczności przysyłania NaviEye do producenta. Nowa wersja oprogramowania NaviEye nie wspiera już użycia zestawów punktów adresowych PPWK dla wybranych regionów kraju. Od teraz NaviEye ma w standardzie zainstalowane dane adresowe, punkty POI oraz skrzyżowania dla obszaru całej Polski. Dane te będą stale aktualizowane.

Step-Hear w Urzędzie Miejskim w Bielsku Podlaskim

Niewidomi i słabowidzący mieszkańcy Bielska Podlaskiego mogą samodzielnie poruszać się po Urzędzie Miasta. To, czego nie mogą zobaczyć, mogą usłyszeć. Bielski magistrat jest pierwszym w Polsce udźwiękowionym w ten sposób urzędem, jedną z zaledwie trzech instytucji w całym kraju. Likwidacja barier utrudniających osobom niepełnosprawnym poruszanie się w przestrzeni publicznej powinna być w dzisiejszych czasach, w cywilizowanym kraju, czymś oczywistym. Nie zawsze jest. Firma Altix jest wyłącznym dystrybutorem systemu informacyjno-udźwiękawiającego Step-Hear. Urządzenie to pozwoli udźwiękowić przestrzeń (otoczenie) zarówno w budynkach, jak też na zewnątrz. Przyczynia się do ogromnych zmian w życiu osób niepełnosprawnych. Sprawia, iż odszukanie właściwej drogi staje się dla osoby z dysfunkcją wzroku proste. Pozwala na oswojenie się z otoczeniem, służy jako nawigacja, informuje o tym, co znajduje się w pobliżu i jak do tych miejsc dotrzeć. Służy jako informator i nawigacja wewnątrz budynków, np. obok wind, ruchomych schodów, bankomatów, itp. i na zewnątrz: na głównych skrzyżowaniach ulic, przystankach, w domach towarowych i innych miejscach użyteczności publicznej Może być instalowany w instytucjach, urzędach, miejscach rozrywki, transporcie lub punktach handlowo-usługowych, szkołach, szpitalach i wielu innych. System umieszczany jest w miejscach, w których osoba niewidoma lub słabowidząca może potrzebować informacji i pomocy w orientacji przestrzennej. Może mieć różnorakie zastosowanie jako tymczasowa lub stała instalacja. Bazy są odporne na działanie warunków atmosferycznych i mogą być zasilane przy pomocy sieci elektrycznej lub energii słonecznej. Posiadają też akumulator. Urządzenie jest pomocne osobom niewidomym, tym większy szacunek należy się urzędnikom z niewielkiego Bielska Podlaskiego za to, że dbając o wszystkich mieszkańców dają dobry przykład.