Helpowe refleksje

Głównym tematem niniejszego numeru Helpa jest tyfloinformatyka i elektronika z prawdziwego zdarzenia, które są równoważne sukcesowi programu Dostępność Plus.

Prawda, że to bardzo śmiała teza. Jednak jest ona prawdziwa, co więcej – bez tyfloinformatyki i elektroniki o prawdziwej dostępności w przypadku niewidomych można jedynie marzyć. Gdyby ktoś nie spotykał się z nami – niewidomymi – i nie wiedział jak to jest nie widzieć, warto przeczytać krótkie wyjaśnienia, które tu przedstawiam.

Każdy rodzaj niepełnosprawności jest niepowtarzalnym zbiorem utrudnień i niemożności. Powoduje zupełnie inne konsekwencje, które razem wzięte nie poddają się łatwym uogólnieniom i porównaniom. Konsekwencje te są tak rozliczne i rozmaite, że charakter codziennego życia osób niepełnosprawnych różnych grup nie pozwala na włożenie nas do jednego tygla. Problem jest jeszcze bardziej skomplikowany. Niepełnosprawności każdego są bardzo indywidualne nawet wtedy, gdy dotyczą tego samego rodzaju inwalidztwa. Z tego powodu promujemy ideę indywidualnego podejścia, a więc namawiamy do dogłębnej analizy możliwości każdego z osobna oraz do tworzenia „szytych na miarę” planów niwelowania skutków niepełnosprawności.

Może nie wszyscy wiedzą, że każdy niedowidzący widzi inaczej, a wobec tego często nie jest w stanie przewidzieć, co zobaczy ten drugi. Każdy niewidomy również „widzi” inaczej, to znaczy inaczej zastępuje brak wzroku. Zauważa co innego, odbiera inne bodźce, inaczej więc reaguje na to, co dookoła niego się dzieje. Wracając do odrębności różnych kategorii niepełnosprawności, proszę sobie wyobrazić, że gdy niewidomi mają na co dzień określone problemy wynikające z braku wzroku, a inni, widzący niepełnosprawni takich nie mają, niewidomi są gotowi powiedzieć, że ci drudzy są po prostu sprawni! Podobnie inwalidzi ruchu. Gdy niewidomi mogą samodzielnie poruszać się, biegać, pływać, a nawet zdobywać szczyty w górach, wydają się im pełnosprawni. Nawet niedowidzenie nie daje się porównać z niewidzeniem. Co by nie rzec, niedowidzenie jest jednak widzeniem. Okazuje się, że nawet szczątki wzroku mają ogromne praktyczne znaczenie. Osoba słabowidząca stwierdzi raczej, że widzi niż nie widzi. I ma rację. Widzenie nawet bardzo uproszczonego obrazu, w którym wytnie się kolory i rozmyje kształty, daje ogromną przewagę nad niewidzeniem. Nawet byle jaki obraz przekazuje tyle informacji, że osoby niedowidzące mogą czuć się jak pełnosprawni.

Jaka jest więc specyfika niepełnosprawności wzroku? Są więc dwie kategorie z tym związane: całkowity brak wzroku i częściowy jego brak. Coraz częściej mówi się o kolejnym ważnym rozróżnieniu. Inne utrudnienia dotyczą niewidomych od urodzenia oraz nowo ociemniałych. Wtedy mamy do czynienia już z trzema odrębnymi rodzajami niepełnosprawności. Ale to także jedynie kolejne zgrubne uogólnienie, których przecież nie lubimy. W kwestii niwelowania skutków niepełnosprawności te ostatnie podgrupy różnią się jednak niewiele, toteż rozwiązania, których wymagają, są w większości identyczne.

Głównym problemem osób niewidomych jest niemożność wykorzystywania wzroku do odbierania informacji – tekstowych i graficznych. Tak się składa, że wzrok zapewnia ludziom ponad 90% możliwych do pozyskania informacji. Inne zmysły mają niestety znacznie mniejsze znaczenie. Normalnie jest tak, że widzimy, to wiemy. Nawet słuch, najważniejszy spośród pozostałych zmysłów, jest zazwyczaj lekceważony. Pełnosprawni potrafią nie wiedzieć, że słabiej słyszą, że ich słuch zawodzi. Pokazuje to, jak bardzo koncentrują się na obrazie. Co dopiero dotyk, smak i węch – nie ma co mówić.

Pełnosprawni wiedzą więc, gdy widzą. A my? Usprawnianie niewidomych polega na nauczaniu wykorzystywania innych zmysłów do celu pozyskiwania informacji. Mają one w jak największym stopniu zastąpić wzrok. Niwelowanie skutków jego braku polega więc głównie na „wyostrzaniu” pozostałych zmysłów i wykorzystywaniu ich do wykonywania jak największego zbioru czynności. Niewidomi mogą zrobić wszystko pod warunkiem wszakże, że wiedzą co pokazują obrazy, które ich otaczają. Możemy poruszać się w przestrzeni zamkniętej i otwartej, wykonywać rozmaite czynności manualne, podejmować wykonania mnóstwa zadań, gdy dotrą do nas informacje, które dla osób widzących są dostępne naturalnie – łatwo i bez wysiłku. Aby zniwelować ten problem i zaangażować do tego celu inne zmysły, należy zastosować nowoczesną technologię, a więc informatykę i elektronikę. To one mogą dostarczyć informacje inaczej niż poprzez obraz. To one są w stanie wykorzystać słuch i dotyk, by niewidomi mogli się dowiedzieć. Służą do tego celu syntezatory mowy, brajlowskie urządzenia, uwypuklone obrazy. Dzięki niebywałemu rozwojowi technologii w drugiej połowie XX wieku i teraz, niewidomi mogą dowiadywać się pewnie o setkach razy więcej rzeczach niż kiedyś. Aby to było możliwe, nie wystarczy jednak by te informatyczne i elektroniczne rozwiązania były tworzone. Trzeba spowodować, by były dostępne w naszych domach, szkołach, zakładach pracy, urzędach itd. Taki cel ma, albo powinien mieć, program Premiera Morawieckiego Dostępność Plus.

Podobnie z osobami niedowidzącymi. Oni również wymagają pomocy ze strony informatyki i elektroniki. Im także pomagają urządzenia mówiące, ale urządzenia brajlowskie są w ich przypadku zastępowane przez optyczne i elektroniczne lupy, które powiększają obraz. Również chodzi o zaktywizowanie innych zmysłów, ale głównie o bardziej efektywne wykorzystywanie resztek wzroku.

W programie Dostępność Plus planuje się dokonanie rewolucji w tej dziedzinie, jednak czy pamięta się o zasadzie, że wszyscy niepełnosprawni są inni i wymagają innych rozwiązań niwelujących ich problemy? Czy tym razem nie powtórzy się błąd popełniony wcześniej, gdy ustawowy zapis o dostępności obiektów użyteczności publicznej, szczególnie w przypadku niepełnosprawnych ruchu, który w żaden sposób nie pomijał innych niepełnosprawnych, na przykład niewidomych czy niesłyszących, jest od lat odczytywany jako wymóg dbałości tylko o tę jedną grupę osób? Czy tym razem decydenci i realizatorzy programu Dostępność Plus wezmą pod uwagę specyfikę rozmaitych niepełnosprawności i tak, jak niepełnosprawni ruchu będą mogli dojechać tam, gdzie chcą, niewidomi dotrą do informacji, które są przecież przygotowane dla wszystkich obywateli? Skoro informatyka i elektronika dają takie możliwości, domagamy się ich zastosowania. Po prostu chcemy wiedzieć wszystko, czego mogą się dowiedzieć inni. Żadne rozwiązania połowiczne nie będą przez nas zaakceptowane. Nie ma mowy, byśmy nie mogli przeczytać jakiejś książki albo artykułu, obejrzeć jakiegoś filmu albo zawodów sportowych, dotrzeć do teatru albo kina, byśmy nie mogli zwiedzać zabytków albo dowiedzieć się o eksponatach w muzeach. Nie ma już na to zgody! Dostępność z prawdziwego zdarzenia musi polegać na doinformowaniu nas, a służą do tego celu informatyka i elektronika.

Aktualności

Brajlowskie menu w krakowskich restauracjach

Jak informuje Miejska Platforma Internetowa Magiczny Kraków, krakowscy restauratorzy, wychodząc naprzeciw potrzebom osób niewidomych, udostępnią menu restauracyjne w brajlu. Inicjatywa jest wspólnym przedsięwzięciem miasta i Specjalistycznego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie. Spośród zaproszonych do projektu ponad stu krakowskich restauracji, wyróżnionych w konkursach Michelin oraz Akcji rekomendacji krakowskich restauracji, chęć wzięcia udziału w akcji wyraziło 31 lokali.

Sejm znowelizował przepisy o radiofonii i telewizji

Jak informuje na Twitterze Kancelaria Sejmu RP, od 2024 r. co najmniej połowa programów telewizyjnych będzie dostępna dla osób niewidomych, słabowidzących, głuchych oraz słabosłyszących.

Dzięki komórkom macierzystym Kuba odzyskuje wzrok

Portal Dziennik Zachodni donosi o pionierskiej operacji w Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Katowicach, w wyniku której poszkodowanemu w tragicznym wypadku sześcioletniemu Kubie wszczepiono lek wykorzystujący komórki macierzyste. Obserwacje rodziców i przeprowadzona miesiąc po operacji kontrola chorego oka, pochodzącego z Woli Mystkowskiej Kuby, wykazały znaczącą poprawę stanu wzroku najmłodszego na świecie pacjenta leczonego tą nowatorską metodą.

Psy przewodniki dla osób niewidomych w Wielkopolsce

Na stronie komunikatów PFRON dowiadujemy się, że w Oddziale Wielkopolskim Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, w ramach konkursu „Samodzielni i skuteczni” zawarta została umowa z Fundacją Okulistyczną „VIDE” z siedzibą w Pile na realizację wieloletniego projektu pt.: „Wszędzie razem z moim psem – 2018-2021”. W ramach projektu zaplanowano przeszkolenie i przekazanie psów asystujących 16 osobom niewidomym (w tym 6 osobom do 31.03.2019 r.).

Polski asystent głosowy Google jeszcze w tym roku

Polskojęzyczny asystent głosowy, choć nie tak funkcjonalny jak jego angielska wersja, ma być dostępny jeszcze w tym roku – informuje portal WirtualneMedia.pl. Portal donosi też o internetowej petycji w sprawie opracowania polskiej wersji asystenta, którą podpisało niemal osiem tysięcy osób.

Aktywność słońca może zakłócać poruszanie się samochodów autonomicznych

Burze magnetyczne, czyli nagłe i intensywne zmiany pola magnetycznego, spowodowane przez koronalne wyrzuty masy ze Słońca, które wywołują zmiany parametrów fizycznych wiatru słonecznego, mogą prowadzić do zaburzenia połączeń między satelitami a nawigacją GPS używaną w samochodach autonomicznych – pisze portal zmianynaziemi.pl. Może to powodować powstawanie zakłóceń informacji o położeniu pojazdu, utrudniając jego ruch.

Dostępny bankomat

Pod adresem www.dostepnybankomat.pl powstała w pełni dostępna dla użytkowników sieci platforma internetowa, zawierająca kompleksową bazę informacji o bankomatach należących do różnych banków i operatorów sieci bankomatowych w Polsce. Projekt realizuje grupa robocza ds. obsługi osób niepełnosprawnych przez banki, działająca przy Związku Banków Polskich oraz Fundacja Widzialni, zaś patronat honorowy nad projektem objęło Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii oraz Narodowy Bank Polski, który współfinansuje projekt. Wyszukiwarka na dedykowanej stronie umożliwia wyszukanie bankomatu w najbliższej okolicy, w określonym promieniu od automatycznie rozpoznanej lokalizacji użytkownika pod kątem jego preferencji. Wkrótce platforma będzie dostępna na systemach iOS oraz Android – informuje portal PrawdziwiON!

Minister zapowiada zmiany w okulistyce

Jak informuje portal pulsmedycyny.pl, 11 kwietnia w siedzibie Polskiego Związku Niewidomych odbyło się spotkanie z okulistami – przedstawicielami Rady Naukowej Instytutu Tyflologicznego PZN, w którym wziął udział minister zdrowia Łukasz Szumowski. Zapowiadając zmiany w okulistyce, minister odniósł się do większości problemów i postulatów zgłaszanych przez pacjentów.

Duży krok w stronę samodzielności

Rusza II edycja projektu ,,Nowoczesna Rehabilitacja Kluczem do Zwiększenia Samodzielności Osób z Dysfunkcjami Wzroku’’, który jest realizowany na terenie całego kraju, w 16 specjalistycznych placówkach – tzw. tyflopuktach Fundacji Szansa dla Niewidomych. Pierwszy etap tego projektu miał miejsce w ubiegłym roku i cieszył się dużą popularnością. Fundacja dosyć szybko znalazła osoby chętne do wzięcia udziału w zajęciach. Może to niestosowne, bym powiedziała o ocenie tej pracy, ale wygląda na to, że pierwszy rok wykonywania tego zadania zakończył się sukcesem Fundacji i zadowoleniem jej podopiecznych.

Projekt jest skierowany do osób z dysfunkcją wzroku, posiadających aktualne orzeczenie o niepełnosprawności. Celem projektu jest zwiększenie samodzielności osób niepełnosprawnych wzrokowo, pomoc w rozwijaniu umiejętności życia codziennego oraz zwiększenie ich społecznej aktywności. Kluczową kwestią jest zwrot ,,Nowoczesna rehabilitacja’’, ponieważ dotychczasowe metody rehabilitacji są przestarzałe i nie pozwalają beneficjentom wyjść z bierności i poznać nowych możliwości.

Fundacja Szansa dla Niewidomych stawia na taką rehabilitację, która pozwoli osobom niewidomym i słabowidzącym nauczyć się rzeczy, które kiedyś były nie do pomyślenia, chociażby korzystania z portali społecznościowych, surfowania po Internecie, uprawniania bezwzrokowych dyscyplin sportowych jak kręgle, strzelectwo, ping-pong. Należy sprawdzić się w radzeniu sobie z załatwianiem spraw związanych z egzystencją i życiem w dzisiejszych czasach, np.: załatwiać sprawy w banku, urzędach czy sklepach, tym bardziej centrach handlowych, samodzielnie przemieszczać się komunikacją miejską, uprawiać turystykę, którą nazywamy tyfloturystyką, a także realizować swoje pasje i szukać radości w różnych hobby. Chodzi o to, by korzystać z możliwości, jakie daje współczesna cywilizacja i być odważnym, samodzielnym oraz aktywnym uczestnikiem życia obywatelskiego.

Każdy beneficjent ma w tym roku do wyboru aż 20 modułów tematycznych, z których będą prowadzone zajęcia, np.: tyflosport, tyfloinformatyka, hobby, kultura, motywacja, tyfloturystyka, rozwój umiejętności manualnych oraz aktywność społeczna. Każdy może skorzystać ze specjalistycznego wsparcia podczas indywidualnych konsultacji z ekspertami, np. z prawnikiem, specjalistą od wizerunku czy nauczycielem języka obcego.

Interesujące jest także dopasowanie do potrzeb i możliwości każdego uczestnika projektu oraz do charakteru zajęć specjalistycznego sprzętu rehabilitacyjnego i to z najwyższej półki, m.in. z białych lasek z rozmaitymi końcówkami, które są przydatne na przykład na miękkim podłożu, trawie, błocie, albo w zamkniętej przestrzeni, urządzeń codziennego użytku, brajlowskich urządzeń, urządzeń i programów nawigacyjnych, multimedialnych terminali informacyjnych, dotykowych map i planów. Na zajęciach rehabilitacyjnych można skorzystać z wielu rozwiązań, o których do tej pory beneficjenci nie słyszeli i nie mieli okazji ich poznania.

Dużym problemem osób z niepełnosprawnością wzroku jest ograniczony kontakt z ludźmi pełnosprawnymi. Prowadzi to do zamykania się w sobie oraz obniżonego poczucia własnej wartości. Na naszych zajęciach zwalczamy to ograniczenie. Wychodzimy na miasto i jesteśmy razem z pełnosprawnymi.

Projekt ,,Nowoczesna Rehabilitacja Kluczem do Zwiększenia Samodzielności Osób z Dysfunkcjami Wzroku” pozwoli otworzyć się na kontakt z otoczeniem, zapoznanie się z nowymi, pomocnymi technologiami, a także rozwinięcie umiejętności życia społecznego oraz realizowanie marzeń.

Wszystko to razem z nami – naszymi tyflospecjalistami, ludźmi młodymi, ale także doświadczonymi w swojej pracy, otwartymi i sympatycznymi. Zapraszamy do wzięcia udziału w rekrutacji w regionalnych tyflopunktach Fundacji.

W celu uzyskania szczegółowych informacji zapraszamy na stronę internetową: www.szansadlaniewidomych.org lub skorzystania z telefonu pod numerami Fundacji w poszczególnych województwach.

Aktywny Samorząd w 2018 r.

Podobnie jak w ubiegłym roku, samorządy powiatowe przystąpiły do realizacji programu Aktywny Samorząd. Jednostkami realizującymi program, w zależności od powiatu, są Miejskie Ośrodki Pomocy Społecznej, Powiatowe Centra Pomocy Rodzinie i Miejskie Ośrodki Pomocy Rodzinie. Osób niewidomych i niedowidzących dotyczy Moduł I, obszar B, zadanie 1 i 2, zakładający likwidację barier w dostępie do uczestniczenia w społeczeństwie informacyjnym. W stosunku do ubiegłych, dla beneficjentów nie wprowadzono istotnych zmian. Przypomnijmy więc najważniejsze informacje.

Adresaci programu

O dofinansowanie w obszarze B mogą ubiegać się osoby, które posiadają znaczny stopień niepełnosprawności lub w przypadku osób do 16 roku życia – orzeczenie o niepełnosprawności.

Na co można uzyskać pomoc?

Zadanie 1 zakłada pomoc w zakupie sprzętu elektronicznego lub jego elementów oraz oprogramowania. Osoby niewidome mogą ubiegać się również o urządzenia brajlowskie. Mogą to być m.in. komputery, specjalistyczne programy powiększające, udźwiękawiające, syntezatory mowy, powiększalniki i lupy elektroniczne, urządzenia do odczytu książek mówionych, urządzenia lektorskie, maszyny, monitory, notatniki i drukarki brajlowskie.

Zadanie 2 zakłada dofinansowanie szkoleń w zakresie obsługi nabytego w ramach programu sprzętu elektronicznego i oprogramowania.

Kwoty dofinansowań

Zadanie 1 (sprzęt elektroniczny, brajlowski i oprogramowania):

dla osoby niewidomej – 20.000 zł, w tym na urządzenia brajlowskie 12.000 zł,

dla pozostałych osób z dysfunkcją narządu wzroku – 8.000 zł.

Udział własny Wnioskodawcy wynosi co najmniej 10% ceny zakupu.

Zadanie 2 (szkolenia)

dla osoby głuchoniewidomej – 4.000 zł,

dla pozostałych osób – 2.000 zł.

W przypadku, gdy dysfunkcja wzroku wymaga większej liczby godzin, kwota dofinansowania może zostać zwiększona o 100%. Przy dofinansowaniu szkoleń, brak udziału własnego Wnioskodawcy.

Terminy

W większości samorządów powiatowych istnieje już możliwość składania wniosków. Termin zakończenia przyjmowania wniosków mija 30 sierpnia 2018 r.

Wnioski

Wnioski można otrzymać w samorządach powiatowych lub pobrać ze stron internetowych instytucji realizujących. We wnioskach należy uzupełnić podstawowe informacje, wyszczególnić sprzęt i oprogramowanie, o które chcą się Państwo ubiegać oraz uzasadnić konieczność ich zakupu. Do wniosku należy dołączyć ofertę cenową, kopię orzeczenia o niepełnosprawności, w większości jednostek realizujących program wymagane jest zaświadczenie lekarskie.

Wśród osób niewidomych i niedowidzących jest ogromne zapotrzebowanie na specjalistyczne rozwiązania tyfloinformatyczne. Niwelują skutki niepełnosprawności, a co najważniejsze, pozwalają na aktywność zawodową, społeczną, są wsparciem w edukacji i ułatwiają codzienne funkcjonowanie. Dlatego niezwykle istotne jest, aby beneficjenci programu otrzymali urządzenia, oprogramowania odpowiednio dobrane do potrzeb i dysfunkcji. Istotne jest korzystanie z dofinansowań na szkolenia. Uczestnicy zdobędą umiejętności obsługi zakupionych urządzeń, dzięki czemu w przyszłości będą mogli je efektywnie wykorzystywać.

Zachęcamy przedstawicieli powiatów samorządowych realizujących Aktywny Samorząd do zapoznania się z rozwiązaniami informatycznymi dla osób niepełnosprawnych. W tyflopunktach Fundacji Szansa dla Niewidomych zlokalizowanych we wszystkich miastach wojewódzkich można uzyskać profesjonalną pomoc specjalistów w dziedzinie nowoczesnej rehabilitacji. Tyflospecjaliści pomogą także beneficjentom programu w wypełnieniu wniosków oraz doborze odpowiednich rozwiązań.

Nowe wyzwania i szanse dla naszej fundacji w Krakowie

Kto odwiedził krakowski tyflopunkt Fundacji Szansa dla Niewidomych, ten wie, ile problemów nastręczał dojazd i dotarcie do naszego biura. Zdajemy sobie sprawę, że skrzyżowanie (choć udźwiękowione na naszą prośbę) mogło być dla Was naprawdę kłopotliwe. Nie ma się czemu dziwić – ciężko jest przebrnąć przez skrzyżowanie wśród korków, klaksonów i ogólnego huku. Ponadto, lada moment na „Alejach” ma rozpocząć się generalny remont… Ale spokojnie, bo mamy dobre informacje! Posłuchaliśmy mądrych rad i teraz wiemy już na pewno – zmieniamy lokalizację!

Do tej pory przestrzeń biurową dzieliliśmy z firmą Altix, która jest głównym sponsorem Fundacji i zawsze możemy liczyć na pomoc jego pracowników, jednak postanowiliśmy zmienić formę tej współpracy. Od 1 czerwca krakowski oddział Fundacji Szansa dla Niewidomych znajdziecie na Małym Rynku przy ul. Mikołajskiej 4, zaś Altix na ul. Limanowskiego 33. Lokalizacja nie jest przypadkowa.

Dla Fundacji Mały Rynek oznacza bliskość Dworca PKP, węzłów komunikacyjnych, gdzie wielokrotnie organizujemy zbiórki dla podopiecznych. Stare Miasto to także wiele instytucji kultury dostępnych na wyciągnięcie ręki – a to z kolei oznacza dla nas i naszych podopiecznych wiele atrakcji. Planujemy coś ekstra. W nowym biurze szykujemy dwa pomieszczenia, które zapewnią komfort podczas konsultacji i zajęć, a także stworzą przestrzeń doskonałą do szkoleń czy kursów.

Ale to nie wszystko. Od wielu lat ma tam swoją siedzibę Fundacja WyspArt (o ich działalności przeczytacie na stronie www.wyspart.pl), która organizowała już wielokrotnie zajęcia artystyczne dla osób z dysfunkcją wzroku, wernisaże i wiele innych. Ponadto Fundacja zgodziła się, byśmy mogli nieodpłatnie korzystać z dużej sali mieszczącej się w lokalu. W tej sytuacji, jak mawiają: „sky is the limit”, czyli nie ma dla nas rzeczy niemożliwych.

Chcemy, by nowe biuro stało się przestrzenią wspólną, do której tworzenia serdecznie zapraszamy. Można u nas wynająć biurko do pracy (bardzo modny ostatnio, tzw. „co-working”). Zaś jeśli od miesięcy nosicie się z zamiarem organizacji jakiegoś wydarzenia, a brakuje Wam narzędzi organizacyjnych, lokalu, rzutnika – czekamy na Was i chcemy Wam pomóc!

Już w wakacje odbędą się u nas pierwsze pokazy filmów z audiodeskrypcją – dzięki porozumieniu ze Stowarzyszeniem De Facto będziemy mogli organizować filmowe wieczorki dla naszych podopiecznych.

W Altixie będzie równie ciekawie. W nowym biurze ugości Was Altix Caffé. W nowoczesnym, estetycznym salonie z witryną, przy aromatycznej kawie tyflospecjaliści udzielą pomocy wszystkim: niewidomym, słabowidzącym, a także ich bliskim: rodzinom, nauczycielom, urzędnikom. Zapraszamy wszystkich chcących poznać nowoczesne technologie, które służą osobom z dysfunkcjami wzroku. W salonie Altix nie będziecie oglądać niczego przez szybkę – tutaj mamy możliwość dotknięcia, testowania sprzętów. Już nasza w tym głowa, by znaleźć dla Państwa najlepsze rozwiązanie, które spełni oczekiwania nawet najbardziej wymagających klientów.

Fundacja Szansa dla Niewidomych i Altix od lat finansują wkłady własne w ramach programu dofinansowań Aktywny Samorząd na oprogramowanie komputerowe JAWS, MAGIC, Supernova, Euler, Magni i inne – oferta dotyczy osób prywatnych. Jeśli zaś nie możecie skorzystać z programu AS, a planujecie podobne zakupy – koniecznie nas odwiedźcie, a my postaramy się o 10% rabatu na wyżej wymienione programy. Zapraszamy do naszych oddziałów po fachową pomoc oraz na kawę do Altix Caffé!

Altix w Californii

W dniach 21-23 marca firma Altix brała udział w konferencji i wystawie CSUN w San Diego! To jedno z największych na świecie cyklicznych wydarzeń poświęconych niepełnosprawności. W tym roku odbyło się już po raz trzydziesty trzeci.

W wystawie sprzętu dla osób niepełnosprawnych wzięło udział ponad 120 wystawców z całego świata. Altix był jednym z nich! Zaprezentował produkty tyflograficzne, plany mówiące i bazy udźwiękowione SoundBox, TouchIt, tabliczki i książki brajlowskie oraz oprogramowanie do składu brajla Euler 2.0. Dużym zainteresowaniem cieszyły się także nasze usługi audytów miejsc publicznych i stron internetowych oraz prototypy nowych produktów tyflograficznych.

Organizatorzy CSUN zaplanowali wiele ciekawych warsztatów, wystąpień i paneli dyskusyjnych dotyczących dostępności: dokumentów i stron internetowych, telefonów, komputerów, obszaru usług, przestrzeni publicznej i miejsc pracy.

Ciekawe produkty

Nasi eksperci na wystawie, poza prezentacją własnych rozwiązań, szukali także nowych produktów, które Altix wprowadzi do swojej oferty. Oto najciekawsze z nich:

BuzzClip – echolokacja dla każdego

BuzzClip to mały klip, który można przyczepić do koszuli lub zawiesić na szyi. BuzzClip za pomocą ultradźwięków wykrywa przeszkody i powiadamia o nich niewidomego użytkownika wibrując. Przeszkody mogą mieć różną wysokość, nawet do wysokości użytkownika.

Jest bardzo poręczny i nie zwraca na siebie uwagi, chyba, że zauważy coś, o czym bez jego wibracji niewidomi nie wiedzą, a nie lubią spotykać na swojej drodze. Waży zaledwie 62 gramy i jest bardzo dyskretny!

Taptilo – nowe urządzenie do nauki brajla

Taptilo jest urządzeniem, które sprawia, że nauka brajla jest łatwa dla każdego. Jest wyposażone w innowacyjną technologię odświeżalnego brajla. Można je podłączyć do telefonu, dzięki któremu łatwiej nim sterować. Taptilo posiada dwa rzędy po dziewięć około 10-krotnie powiększonych komórek brajlowskich. Pierwszy rząd wyświetla litery, drugi służy do ich układania. Każdą komórkę można odłączyć od urządzenia i układać litery brajlowskie, a następnie odłożyć je na miejsce. Urządzenie dzięki syntezie mowy poinformuje użytkownika czy została ułożona odpowiednia litera – w ten sposób można budować zdania, przechodzić przez różnego rodzaju testy i ćwiczenia, które uczą brajla.

Orcam i inne urządzenia rozpoznające tekst i otoczenie

Na CSUN zaobserwowaliśmy wysyp urządzeń korzystających z kamery oraz oprogramowania do rozpoznawania tekstu, ludzi, przedmiotów. Najczęściej takie urządzenie jest zamontowane na oprawce okularów i jest połączone kablem z jednostką centralną o rozmiarze paczki papierosów. Wystarczy aktywować je gestem dłoni i palców, po czym wystarczy popatrzeć choćby na osobę przed sobą, by system opisał to, co widzi. Przykładowo opis może brzmieć „przed tobą jest mężczyzna” lub, gdy zakodujemy w systemie twarz danej osoby wraz z jej danymi, urządzenie rozpozna i odczyta użytkownikowi nazwisko tego człowieka.

Innym zastosowaniem jest odczytywanie napisów i treści. Wystarczy wskazywać palcem tekst lub używając gestu „zakreślić go”, a system odczyta treść na głos. Ułatwi to nie tylko czytanie gazet, książek, ale też pisanych drobnym drukiem etykiet na towarach, nominałów banknotów, niezbyt wyraźnych oznaczeń ulic, etc. Urządzenie ma także możliwość wykorzystania tłumacza, który przyda się choćby podczas odczytywania napisów w menu restauracji, na opakowaniu, podczas podróży zagranicznej – nazwy ulic, dokumentów, etc.

Kolejnym zastosowaniem jest rozpoznawanie przedmiotów. System odczyta i zinterpretuje kształt, kolor, czasem nawet fakturę i materiał. Altix niebawem wprowadzi takie urządzenia do swojej oferty.

Prawie w Meksyku, czyli słoneczne San Diego

To położone w stanie Kalifornia miasto, które uznaje się za piątą z najbogatszych metropolii w USA. Historia San Diego, od momentu założenia, liczy już prawie 300 lat, chociaż informacje o zamieszkujących te ziemie Indianach datowane są na około 10 tysięcy lat wstecz. San Diego słynie z łagodnego klimatu – średnia temperatura roczna wynosi tam +18 stopni. Główne gałęzie gospodarki stanowią: przemysł obronny, elektroniczny, a także turystyka. Prężnie działają stocznie czy fabryki metalu. To miasto jest również ostoją jednego z najbardziej wykształconych społeczeństw – ponad 40% mieszkańców powyżej 25. roku życia zdobyło tytuł licencjata. W tej przeszło milionowej metropolii znajduje się 18 uczelni wyższych, spośród których najbardziej popularne to Uniwersytet Kalifornijski, State University czy Alliant International University.

Historia

Okolice San Diego były zamieszkane już 10 tys. lat temu przez Indian Kumeyaay. W 1542 roku dopłynął tu Juan Rodríguez Cabrillo, portugalski odkrywca podróżujący pod hiszpańską banderą. Cabrillo ogłosił, że zatoka należy do Hiszpanii i nazwał miejsce San Miguel.

W 1602 roku w okolice dzisiejszego San Diego przybył Sebastián Vizcaíno, aby stworzyć mapę Kalifornii. Vizcaíno postanowił nazwać dzisiejsze rejony Mission Bay i Piont Loma San na cześć świętego Dydaka (hiszp. San Diego). W 1769 powstał tam pierwszy fort w okolicy dzisiejszego Old Town San Diego State Historic Park, a w 1797 roku – misja chrześcijańska Mission San Diego de Alcalá prowadzona przez franciszkanina, ojca Junípero Serra.

Pierwsze zabudowania miejskie w San Diego powstały w okolicach dzisiejszego Old Town San Diego State Historic Park. Lokalizacja nie była jednak idealna – ludzie osiedlili się zbyt daleko od oceanu, portu i szlaków żeglugi. Pod koniec lat 60. XIX wieku tutejszy kupiec Alonzo Horton postanowił przenieść główną część miasta na brzeg oceanu, tam, gdzie obecnie znajduje się centrum (Downtown). Zbudował pierwsze budynki i namówił do tego samego innych zamożnych mieszkańców. Miasto zaczęło bardzo dynamicznie się rozwijać.

Położenie

Miasto położone jest na południowo-zachodnim krańcu Kalifornii i kontynentalnego USA, ok. 2 godzin jazdy samochodem od Los Angeles. Na południu graniczy z Meksykiem. Po stronie meksykańskiej znajduje się miasto Tijuana. Na zachodzie – Ocean Spokojny, na wschodzie – pasmo gór (Laguna Mountains) i pustynny Park Stanowy Anza-Borrego. Samo miasto poprzecinane jest kanionami, przepływa przez nie rzeka San Diego (ang. San Diego River).

Atrakcje turystyczne

Balboa Park z licznymi muzeami, zabytkowymi XIX-wiecznymi i XX-wiecznymi budynkami w stylu hiszpańskim i ogrodami.

Old Town – stare miasto.

Downtown San Diego – centrum miasta, w którym pierwsze kamienice powstały w drugiej połowie XIX wieku, z Little Italy, starą dzielnicą włoskich rybaków i Gaslamp Quarter, odrestaurowanym XIX-wiecznym kompleksem ulic z latarniami gazowymi.

San Diego-La Jolla Underwater Park – podwodny park narodowy z wieloma gatunkami ryb i ptaków, m.in. rekiny szare, lwy morskie, albatrosy, wieloryby (przepływają nieopodal w czasie corocznej migracji z Hawajów na Alaskę.

Ocean Beach – dzielnica położona nad oceanem. W latach 60. stała się centrum ruchu hippisowskiego, porównywana do Haight-Ashbury w San Francisco. Charakter z lat 60. i 70. dzielnica zachowała do dzisiaj. Jest tam wiele barów, spółdzielni (np. działająca od lat 70. People’s Organic Food Co-op), sklepów vintage, sklepów z żywnością organiczną, hemp shops itp.

Plaże – m.in. w dzielnicach Pacific Beach, Ocean Beach, Mission Beach, La Jolla.

Wyspa Coronado i zabytkowy wiktoriański Hotel del Coronado – największy drewniany budynek w USA.

Hillcrest – malownicza dzielnica stanowiąca od końca lat 60. XX wieku centrum ruchu LGBT, z licznymi barami i klubami. Co roku odbywa się w niej San Diego Pride Parade.

La Jolla – kurort z La Jolla Cove (skalista zatoka z morskimi jaskiniami) i La Jolla Childrens Pool (osłonięta falochronem plaża, rezerwat).

San Diego Zoo z pandami wielkimi oraz Frozen Zoo przy San Diego Zoo Conservation Research.

Torrey Pines Reserve – pocięty kanionami nadmorski rezerwat przyrody z unikalną sosną Torrey pine.

San Diego river estuary – ujście rzeki San Diego z roślinnością słonolubną i ptactwem.

Star of India – żaglowiec-muzeum.

USS Midway (CV-41) – lotniskowiec-muzeum.

SeaWorld San Diego – jeden z bardziej znanych w USA parków rozrywki m.in. z orkami i delfinami.

Co zobaczyliśmy w San Diego?

Na pierwszy ogień poszedł Point Loma i Cabrillo National Monument. Point Loma to miejsce, „gdzie zaczęła się Kalifornia”. W 1542 roku wylądował tu portugalski żeglarz Juan Rodríguez Cabrillo. Mamy nadzieję, że Portugalczycy nie obrażą się za hiszpańską pisownię. Oba narody mocno walczą o tę postać. I tę rywalizację widać na Point Loma. Skoro wszędzie pisze się o hiszpańskiej wyprawie Cabrillo, to dla równowagi pół wieku temu Portugalczycy postawili tablicę ku czci portugalskiego żeglarza i jeszcze dorzucili pisownię nazwiska po swojemu. Amerykanie przejmują się tym tak mocno, jak Rosjanie sporem czy Mickiewicz był Polakiem czy Litwinem.

Stara latarnia na Point Loma to ikona San Diego, którą można zobaczyć na różnych znaczkach czy pocztówkach. Wybudowana w połowie XIX wieku wygląda bardzo zgrabnie, a jednocześnie dostojnie. W środku zrekonstruowano pokoje jednego z latarników, który wiódł tam pustelnicze (o ile można tak napisać) życie z rodziną. Żyli w osamotnieniu, 18 mil spaceru krętą dróżką od San Diego. Niezbyt często więc się wybierali na zakupy czy do kawiarni.

Wszystkie rozrywki mieli na miejscu. Piękno przyrody, codziennie wiatr idealny na puszczanie latawców, na początku każdego roku tysiące migrujących wielorybów, przepływające statki, muszelki, kraby, itp. Sielanka.

Na wzgórzu jest pomnik Cabrillo z portugalską tablicą oraz fantastyczny widok na San Diego. To też doskonały punkt obserwacyjny lotniska. Jest ono przy samym centrum miasta i wejściu do zatoki San Diego. Kiedy stoi się na szczycie Point Loma, samoloty są mniej więcej na tej samej wysokości w odległości zaledwie 1-2 kilometrów. Z tej strony podchodzą chyba głównie samoloty wojskowe, a startują cywilne. Główny kierunek lądowania samolotów cywilnych jest z drugiej strony – znad centrum. Przelatują one wtedy tuż nad budynkami. Wygląda to niesamowicie, ale dla mieszkańców zbyt fajne nie jest.

Na Point Loma jest też baza wojskowa. Obejrzeć można tylko budkę z wystawą przedstawiającą działanie baterii artyleryjskich na wybrzeżu. Pokazano nam jak namierzano pozycję statków i czym je ostrzeliwano. Tak naprawdę chyba nigdy nikogo nie ostrzelano – japońskie okręty nigdy nie podpłynęły tak blisko.

Coronado – najdroższe miejsce do życia w USA

Samo Coronado na to nie wygląda, ale w 2000 roku zostało ogłoszone najdroższym miejscem do życia w USA. Jak przystało na tak drogie miejsce, głównym pracodawcą jest amerykańska armia, która ma na wyspie bazę marynarki. Prowadzący tam most Coronado Bridge, który – jak większość amerykańskich mostów – mnie oczarował, jest bardzo stromy (średnio ponad 4 procent nachylenia) i bardzo wysoki – nawet największe niszczyciele muszą pod nim przepłynąć. Coronado ma urokliwą główną ulicę oraz swoją najsłynniejszą atrakcję – Hotel del Coronado. Zbudowany w stylu wiktoriańskim w 1888 roku miał lepsze i gorsze momenty. Najlepszym było na pewno nakręcenie w nim wielu scen do „Pół żartem, pół serio”. Potem, w latach 70-tych, przyszedł lekki upadek, a teraz znowu jest na fali wznoszącej. Wygląda jak z innej bajki, jest ogromny (ma 757 pokoi), luksusowy i ma piękną plażę, gdzie powstają fantastyczne zamki z piasku.

USS Midway – szczęściarz na emeryturze w San Diego

To najdłużej służący lotniskowiec w amerykańskiej armii – odsłużył w niej 50 lat, a potem trafił do San Diego na emeryturę. Naprawdę warto tam wpaść choćby na chwilę. Zwiedzać można prawie wszystko, idąc od góry przez mostek kapitański, pokład startowy, hangary, kajuty zwykłych marynarzy, pilotów, oficerów, kapitana, kończąc na maszynowni. Wystawionych do oglądania jest też kilkadziesiąt samolotów i helikopterów. Do wielu można wejść i poczuć się jak pasażer czy pilot. USS Midway służył w armii tyle czasu, że jeśli chodzi o maszyny latające, przeżył kilka rewolucji. Przekrój czasowy widać na obu pokładach.

Stojąc na górnym można zdać sobie sprawę, jak mało miejsca mają samoloty na start. Największe wrażenie robi chyba katapulta parowa, która ma na 100 metrach nadać samolotowi takie przyspieszenie, żeby wystartował. Te niecałe dwie sekundy piloci opisują jako przeżycie nieporównywalne z niczym innym.

Zoo, czyli pandy w San Diego

Niestety, można się zawieść, po opisach spodziewałem się miejsca dużo bardziej interaktywnego, z dużą ilością opowiadających strażników, ale poza ogromnym rozmiarem, zoo w San Diego można porównać np. do zoo w Warszawie.

Największymi zaletami tego zoo jest wspomniany fakt, że jest po prostu duże i można tam chodzić godzinami. Do tego jest ładne i wciągające. No i chyba najważniejsze – są tam pandy i niedźwiedź polarny! Pandy stanęły na wysokości zadania i się pokazały, a miś dumnie pływał w swoim basenie!

Old Town i smaki Meksyku

Old Town San Diego State Historic Park to stare miasteczko zbudowane w pierwszej połowie XIX wieku, wykorzystywane jako plan filmowy w westernach. Wygląda jak osada meksykańska i jest jedną z najciekawszych atrakcji San Diego. To właśnie tam możemy poczuć się jak w Meksyku czy Miasteczku USA w którym mieszkają Meksykanie, możemy tam też spróbować kuchni meksykańskiej.

A Meksyk to kulinarny raj na ziemi – jeśli ktoś lubi fasolę. Nie bez powodu kuchnia meksykańska nazywana jest jedną z najlepszych na świecie i nie bez powodu w 2010 została wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Wszystko jest pyszne, świeże, kolorowe i bardzo aromatyczne.

Meksykanie nie utrudniają sobie życia – gotują z pasją, ale używają do tego najprostszych składników (tylko w najdroższych restauracjach serwują dania z kaktusem czy z wykwintnymi owocami morza).

Smaki Meksyku

Kuchnia meksykańska to przede wszystkim limonka, która dodawana jest absolutnie do wszystkiego, od dań obiadowych i zup, po słodkie desery. Możecie nie dostać sztućców, ale łódeczkę zielonej cytrynki macie jak w banku. Na stole króluje również chili (a wyróżnić można prawie 100 rodzajów i odmian), tabasco i ostra salsa pomidorowa. Na szczęście, w przeciwieństwie do Azji, Meksykanie dają turystom wybór i wszystkie ostre przyprawy możemy dodać sobie sami, wedle własnych upodobań.

Podstawą kuchni meksykańskiej jest również bardzo charakterystyczna kolendra dodawana do mięs, kanapek i bulionów, fasola w każdej postaci (w Meksyku występuje aż 20 gatunków!) oraz awokado podane w formie guacamole, sałatki lub dodatku samego w sobie. Kurczaka i wieprzowinę najczęściej marynuje się w fajicie, czyli w przyprawie złożonej z mieszanki mąki kukurydzianej, kuminu, chili w proszku, czosnku, cukru, pieprzu i słodkiej papryki. Dobrze przygotowana potrafi dodać daniu niesamowitego aromatu i smaku.Każdemu daniu towarzyszą również małe placuszki tortilli oraz prosta sałatka. Ważnym składnikiem jest również kukurydza podawana na milion sposobów, tłusta śmietana, majonez i ketchup.

Kraina tacos!

Mówisz Meksyk – myślisz tacos? No i masz rację! Tacos to najpopularniejsze danie w kuchni meksykańskiej, składające się z malutkiej tortilli z mąki kukurydzanej oraz masy dodatków (do wyboru: z kurczakiem, serem, fasolą, kiełbasą chorizo, podrobami, mieloną wieprzowiną lub wegetariańskie). Całość skrapia się oczywiście limonką i zalewa aromatycznym guacamole lub salsą pomidorową. Ich zaletą jest zdecydowanie sposób oraz szybkość przygotowania. Istnieje tak duża ilość wariacji na temat tacos, że nigdy się nie nudzą.

Warto spróbować tortas – to odpowiednik naszej kanapki. W gigantycznej bułce znajdziemy mix mięs, sałaty, pomidorów, awokado i majonezu, a przy niewielkiej dopłacie również stopiony, ciągnący się ser.

Burrito meksykańskie czy amerykańskie?

Burrito lub taco de harina – to potrawa pochodząca z Meksyku i kuchni Tex-Mex, ale wymaga oddzielnego omówienia. Słowo burrito w języku hiszpańskim dosłownie oznacza „osiołek”, pochodzi od słowa burro, co oznacza „osioł”. Składa się z pszennej tortilli (w odróżnieniu od tortilli do tacos robionych z mąki kukurydzianej), która jest zawinięta wokół farszu. Tortilla zwykle jest lekko zgrillowana lub podgrzana na parze w celu jej zmiękczenia i uelastycznienia. W Meksyku jedynym wypełnieniem jest zazwyczaj fasola, meksykański ryż lub mięso i tortilla jest mniejsza. W Stanach Zjednoczonych nadzienie zawiera bogatszą kombinację składników, takich jak meksykański ryż, fasola, sałata, salsa, mięso, guacamole, ser i śmietana, a rozmiary tortilli są różne – niektóre burritos są znacznie większe niż ich odpowiedniki meksykańskie. Ja preferuję zdecydowanie wersję Amerykańską!

Ciekawostki

Z San Diego pochodzi wielu znanych ludzi, spośród których można wymienić Cameron Diaz, Betsy Russel czy Tony’ego Hawka oraz zespoły: Pearl Jam oraz Blink 182. W San Diego produkuje się telefony – są tutaj zakłady takich firm jak Sony, Nokia czy Novatel. Co ciekawe, drugie pod względem obsługiwanego ruchu lotnisko w USA, znajduje się właśnie w tej miejscowości.

San Diego to jedyne w swoim rodzaju miejsce, w którym można poznać świat widziany oczami uśmiechniętych Amerykanów oraz poznać kulturę meksykańską. To miejsce, do którego każdy z nas, przynajmniej raz w życiu powinien pojechać, żeby zrozumieć czym jest Kalifornia i Ameryka, którą widzimy w TV.

Poziomica już dostępna dla osób z dysfunkcją wzroku

Artykuł ten z pewnością zainteresuje wszystkich majsterkowiczów. Niektórzy Czytelnicy chcieliby mieć dostępną poziomicę. Urządzenie takie można wykorzystać w prostych czynnościach jak prawidłowe wypoziomowanie pralki czy drzwiczek, jak również bardziej skomplikowanych, typu przywieszenie półki czy odpowiednie położenie rury. Jest na to rada. Nie musimy na taki luksus wydawać pieniędzy. Mało tego, u części Czytelników może okazać się, że rozwiązanie, o którym piszę, mają już w kieszeni, gdyż klucz do sukcesu znajduje się w telefonie. Poziomica, którą testuję, znajduje się w iPhonie, ale inne telefony też posiadają podobne rozwiązania.

Poziomica to urządzenie, które służy do precyzyjnego wyznaczania poziomu podłóg czy sufitów, a także pionów, np. ścian. Można przy jej pomocy wyznaczyć odpowiednie nachylenie. Dobrym przykładem może być tu wyznaczenie nachylenia rur, tak by woda mogła swobodniej spływać.

Poziomice używa się głównie w budownictwie, przy wielu pracach remontowych i majsterkowaniu.

Tradycyjna poziomica działa na zasadzie grawitacji. Pod wpływem przyciągania ziemskiego, w zależności od tego jak ustawimy poziomicę, ustawia się odpowiednio wskazujący poziom element. Czynnikami pozwalającymi na odczytanie wyniku najczęściej są:

pęcherzyk powietrza,

ciecz z fluoryzującym barwnikiem wokół pęcherza,

woda w poziomicach wężowych,

promienie laserowe.

Podstawowym elementem typowej poziomicy jest jedna lub kilka – do 5 – libelli rurkowych umieszczonych w obudowie. Poprzez obserwację cieczy w rurkach możemy stwierdzić, czy coś jest w płaszczyźnie idealnie prosto, czy jest lekko odchylone. Wiadomo, że dotykiem tego nie sprawdzimy. Zbicie rurki uszkodziłoby poziomicę i spowodowałoby wyciek cieczy roboczej. Gdyby nawet ciecz nie wyciekła, to dotykiem i tak nie da się odczytać tych wartości. Tu z pomocą przychodzą poziomice elektroniczne, które na wyświetlaczu przedstawiają graficznie i cyfrowo wynik pomiaru.

Poziomice dzielimy na:

Poziomice libellowe – mają one zamkniętą ampułkę z cieczą i pęcherzykiem gazu. Pęcherzyk jest tu zarazem wskaźnikiem. Znajduje się zawsze w górnej części ampułki i w ten sposób odczytujemy wartość pomiaru w zależności od tego, w jaki sposób wychyli się na podziałce. Spotykamy libelle okrągłe, najczęściej stosowane, i rurkowe.

Poziomice wężowe – działają na zasadzie naczyń połączonych. Są to dwie pionowe rurki z podziałką określającą wysokość słupa wody połączonych wężem. Wykorzystujemy je przy sprawdzaniu poziomu oddalonych od siebie elementów. Dawniej powszechnie stosowane w budownictwie. Jeżeli woda na podziałkach osiąga taki sam poziom to znaczy, że elementy leżą w płaszczyźnie poziomej. Jeśli natomiast w którejś rurce wody jest mniej, oznacza to, że badany punkt jest za wysoko.

Poziomice laserowe – wskazują różne płaszczyzny czy kąty za pomocą punktów czy linii świetlnych rzucanych na obiekty.

(https://www.castorama.pl/inspiracje-i-porady/narzedzia-i-artykuly/narzedzia-pomiarowe/poziomice/laserowe/najpopularniejsze-rodzaje-i-zastosowanie-poziomic.html)

Obecnie smartfony naszpikowane są różnego rodzaju czujnikami. W praktyce nie zastanawiamy się nad tym, tylko ich używamy. Jest to możliwe dzięki elektronice i miniaturyzacji tychże czujników. Przedstawię teraz pokrótce podstawowe czujniki używane w telefonach i ich zastosowanie.

Czujnik linii papilarnych – pomiar odcisków palców, czyli linii papilarnych. Umożliwia odblokowanie telefonu czy logowanie się do różnych aplikacji. Jest to bardzo szybkie i wygodne, gdyż nie potrzeba wpisywać mozolnie skomplikowanych haseł.

Akcelerometr – pomiar ruchu urządzenia w trzech wymiarach. Przydatny w aplikacjach mierzących kroki. Czujnik ten wykrywa położenie smartphonu, dzięki czemu możliwe jest dostosowywanie orientacji oglądanego ekranu. Akcelerometr śledzi przyspieszenie liniowe.

Żyroskop – służy do ustalania położenia smartphonu w trzech osiach. Jest wykorzystywany w grach, żeby za pomocą ruchów telefonem wykonywać w nich określone czynności. Żyroskop śledzi tzw. prędkość kątową. Oba te czujniki służą między innymi do stabilizacji obrazu w aparatach cyfrowych.

Czujnik zbliżeniowy – uaktywnia się, gdy zbliżymy go do skóry i blokuje ekran podczas rozmowy w celu oszczędności baterii. Zapobiega to także przypadkowemu wciskaniu klawiszy uchem czy policzkiem.

Czujnik geomagnetyczny – kompas. Jest to po prostu elektroniczny kompas. Czujnik ten może być zakłócany przez sztuczne pola magnetyczne.

Czujnik światła – służy na przykład do automatycznej regulacji jasności wyświetlacza, czy włączania, bądź wyłączania lampy błyskowej w aparacie.

Czujnik Halla – pomiar zbliżeniowy do wykrywania akcesoriów. Czujnik ten może wykryć, czy na przykład etui jest otwarte czy zamknięte. W razie otwarcia etui smartphon może się automatycznie uaktywnić.

Inne ciekawe czujniki spotykane w smartphonach to na przykład: barometr (pomiar ciśnienia atmosferycznego); czujnik gestów (pomiar promieniami podczerwonymi, co umożliwia rozpoznawanie ruchów rąk lub twarzy, dzięki czemu możliwa jest interakcja użytkownika ze smartphonem). Czujnik temperatury i wilgotności powietrza.

(https://www.forumwiedzy.pl/opis-czujnikow-w-smartfonach-tabletach-czego-sluza/)

Trudno sobie wyobrazić, żeby telefony były wyposażone w libelle z cieczą. W smartfonach do badania poziomu wykorzystuje się akcelerometr i żyroskop. Oznacza to, że jeśli nasz aparat ma takie czujniki, to wystarczy tylko pobrać aplikację typu poziomica i możemy cieszyć się poziomicą w naszym smartphonie. Jeśli chodzi o iPhona, to poziomica jest wbudowana w system. Aby uruchomić poziomicę, musimy odpalić kompas, a następnie u dołu kompasu mamy regulację, czy wybieramy poziomicę czy kompas. Jeśli na regulacji ruszymy palcem w górę, to włączymy poziomicę. Aby prawidłowo mierzyć pion i poziom dobrze jest wyposażyć się w etui, które zakryje nam wypukłości przycisków. iPhone ma na boku przyciski i dobrze jest tych wypukłości się pozbyć za pomocą etui, żeby nie fałszować pomiaru. Założenie etui ma jeszcze ten aspekt, że chroni nasz telefon przed brudem i wstrząsami, a wiadomo, że takie pomiary dokonujemy w różnych warunkach.

Wbudowana poziomica jest bardzo intuicyjna i nie ma żadnych ustawień. Możemy mierzyć w poziomie, pionie i na płasko.

Jeśli chcemy zmierzyć poziom czy odchylenie od poziomu, ustawiamy telefon ekranem do siebie, dłuższą krawędzią do podłoża, innymi słowy kładziemy go na boku. Wówczas automatycznie jest pokazywane i wypowiadane odchylenie od poziomu. Jeśli jest ustawienie idealne, to telefon zawibruje i powie zero stopni. Jeżeli krawędź, przy której znajduje się przycisk home jest wyżej, to odchylenie będzie podawane w stopniach dodatnich, jeśli niżej – w stopniach ujemnych.

Nasz aparat możemy ustawić w orientacji pionowej i wówczas mierzymy pion. Jeżeli przycisk home mamy na dole, to odchylenie telefonu w prawo informuje nas o odchyleniu w stopniach dodatnich, a w lewo w stopniach ujemnych. Jeśli osiągniemy idealny pion, to smartphon wypowie zero stopni i lekko zawibruje.

W końcu możemy położyć smartphon na płasko i badać poziom w dwóch płaszczyznach. Wówczas jesteśmy informowani głosem o większym odchyleniu. Jeśli uda nam się ustawić telefon idealnie w dwóch płaszczyznach, telefon lekko zawibruje i wypowie zero stopni. Wszystko to jest pokazywane oczywiście graficznie.

Poziomica ma jeszcze jedną ciekawą funkcję. Możemy zablokować pomiar. Przypuśćmy, że mamy do położenia rury pod kątem trzy stopnie. Wówczas ustawiamy odpowiedni kąt, tapiemy dwukrotnie w pomiar i zostanie on zablokowany. Pomiar wyświetla się w górnej i dolnej części wyświetlacza. Oznacza to, że teraz, aby położyć kolejną rurę pod kątem trzech stopni, nie szukamy trzy stopnie, tylko zero stopni i czekamy na wibrację telefonu. Aby urządzenie znów działało normalnie, należy dwukrotnie tapnąć w pomiar i funkcje zostaną odblokowane. To samo uzyskujemy zamykając i otwierając kompas.

Podsumowując trzeba stwierdzić – dobrze, że iPhone oferuje kolejną działającą, przydatną i precyzyjną funkcję, która nie jest tylko gadżetem. Dziwi fakt, że mimo dysfunkcji wzroku jesteśmy w stanie wykonać skomplikowane pomiary, a wciąż brakuje udźwiękowionych autobusów i przystanków.

Gdyby ktoś potrzebował pomocy w obłaskawieniu poziomicy, zapraszam do kontaktu Przymat82@gmail.com.

YourWay i MobiAsystent

W dzisiejszych czasach prawie każdy z nas nosi w kieszeni telefon, który jednocześnie jest małym komputerem, z dotykowym ekranem i stałym dostępem do Internetu. Smartfony służą do wykonywania wielu codziennych czynności – już nie tylko do połączeń telefonicznych, sprawdzenia maila i robienia zdjęć. Przywykliśmy dzięki nim do tego, że w każdej chwili i niezależnie od miejsca, gdzie jesteśmy, możemy sprawdzić prognozę pogody, godzinę przyjazdu autobusu czy pociągu, jego aktualne opóźnienie, kupić bilet na pociąg, bilet do kina bez stania w kolejce, zamówić obiad lub zakupy spożywcze z dostawą do domu, kupić bilety lotnicze czy wycieczkę zagraniczną. Dzięki jednemu niewielkiemu urządzeniu możemy mieć dostęp do swojego konta bankowego i wykonywać na nim operacje, czytać książki i słuchać audiobooków, uczyć się języków, rozpoznawać muzykę, edytować zrobione zdjęcia, ulepszać je i udostępniać na różnych platformach i portalach społecznościowych, rozmawiać z przyjaciółmi na drugiej półkuli bez ponoszenia dużych kosztów połączeń telefonicznych. Możliwości smartfonów stają się nieograniczone, podobnie jak pomysłowość twórców różnych aplikacji.

Wśród mnogości aplikacji pojawiają się rozwiązania dedykowane osobom z niepełnosprawnością wzroku. Właśnie powstały dwie nowe propozycje, aktualnie funkcjonujące w wersjach testowych. Liczymy na to, że wkrótce będą mogły z nich skorzystać wszystkie zainteresowane osoby.

Pierwszą z nich jest aplikacja Your Way, stworzona na dwa najpopularniejsze systemy operacyjne: Android i iOS. Aplikacja umożliwia wsparcie osób niewidomych i słabowidzących w odnalezieniu miejsc, które są im przyjazne. Funkcjonująca w ramach tego rozwiązania baza danych będzie gromadziła informacje o obiektach dostępnych dla osób z niepełnosprawnością wzroku, np. wyposażonych w linie naprowadzające i pola uwagi, plany tyflograficzne, udźwiękowienie i ubrajlowienie przestrzeni. Dzięki takiej aplikacji osoby z dysfunkcją wzroku będą mogły w łatwiejszy sposób skorzystać z usług publicznych, które są dla nich dostępne. Będą mogły na przykład załatwić sprawę w urzędzie, który oferuje możliwość wypełnienia dokumentów posługując się powiększalnikiem, skorzystać z komputera ze specjalistycznym oprogramowaniem w bibliotece miejskiej czy też odwiedzić muzeum i zapoznać się z dotykowymi eksponatami albo udźwiękowionym przewodnikiem. Dodatkowo aplikacja jest wyposażona w funkcję komunikacji z nadajnikami Bluetooth, w które są wyposażone niektóre plany tyflograficzne. Aplikacja po odnalezieniu nadajnika wyzwoli komunikat głosowy w multimedialnym terminalu, dzięki czemu osoba niewidoma zorientuje się, gdzie znajduje się plan dotykowy, będzie mogła do niego podejść i skorzystać z prezentowanych na nim informacji o otoczeniu. Dodatkowo aplikacja ma funkcjonalność lokalizacji użytkownika, który dzięki temu może wyszukać obiekty przyjazne, które znajdują się najbliżej jego aktualnej lokalizacji.

W bazie miejsc przyjaznych osobom z niepełnosprawnością wzroku aktualnie znajduje się ponad 170 obiektów zlokalizowanych w całej Polsce, które można przeglądać nie tylko przez aplikację, ale także poprzez stronę internetową http://yourway.altix.pl/. Strona pozwala też na zgłaszanie nowych obiektów i miejsc dostępnych dla osób z niepełnosprawnością wzroku przez każdą zainteresowaną osobę. Nowe zgłoszenia są weryfikowane i uzupełniane przez administratorów, tak aby publikowane informacje były prawidłowe i nie wprowadzały użytkowników w błąd.

Drugą proponowaną aplikacją jest MobiAsystent, czyli mobilny asystent osoby niepełnosprawnej lub niesamodzielnej. Aplikacja za pomocą połączenia video pozwala na udzielenie zdalnej pomocy osobie potrzebującej w nagłej sytuacji. Takie rozwiązanie może być przydatne zarówno dla osób niewidomych i słabowidzących, jak i samotnych i starszych, które wymagają stałej opieki lub pomocy, częstej obecności drugiej osoby. Taki zdalny asystent może pomóc osobie niesamodzielnej, kiedy jej opiekun musi iść do pracy, wyjść po zakupy czy po prostu odpocząć. Kiedy zajdzie potrzeba, osoba korzystająca z aplikacji może wezwać swojego opiekuna do pomocy, a jeśli w danej chwili żaden z opiekunów nie jest dostępny, może szukać wsparcia wśród sieci wolontariuszy.

Aplikacja jest dedykowana między innymi osobom starszym i takim, które nie mają zaufania do skomplikowanej obsługi telefonu dotykowego. W aplikacji zastosowano bardzo duże uproszczenie obsługi – tylko trzy duże przyciski, które zajmują cały ekran. Wybór danego przycisku wywoła połączenie z jednym z trzech rodzajów odbiorców: zdefiniowanym opiekunem (może to być np. członek rodziny, przyjaciel, opiekun osoby starszej), dowolnym wolontariuszem zarejestrowanym w aplikacji i dostępnym w danej chwili lub też z numerem alarmowym 112 w sytuacji nagłej, jak np. wypadek lub pogorszenie stanu zdrowia.

Opisane wyżej innowacyjne aplikacje powstały dzięki wsparciu Inkubatora Innowacji Społecznych Wielkich Jutra o tematyce Usługi opiekuńcze dla osób zależnych. Aplikacje powstały w wersjach testowych, tzw. wersjach beta i zostały przetestowane już przez pierwszych użytkowników, tzw. beta testerów, którzy mieli okazję wyłapać ewentualne błędy i sprawdzić użyteczność, funkcjonalność i prostotę proponowanych rozwiązań. Te trzy cechy były nadrzędne przy projektowaniu aplikacji.

Wśród opinii beta testerów znalazły się ciekawe przykłady potencjalnych zastosowań, a także sugestie, które aspekty działania są najbardziej wartościowe i warte rozwijania. Aplikacja Your Way sama w sobie nie ma funkcjonalności nawigowania użytkownika podczas przemieszczania się w przestrzeni, jednak każdy z obiektów ma podany adres i współrzędne GPS. Użytkownik za pomocą jednego kliknięcia może zostać przeniesiony do aplikacji nawigującej go do danej lokalizacji. Testerzy podkreślali fakt, że użyteczność aplikacji zależy przede wszystkim od treści prezentowanych w bazie danych. Im więcej obiektów znajdzie się w aplikacji, tym większa będzie wiedza użytkowników o dostępnym dla nich otoczeniu. Dla instytucji, które chcą być dostępne dla osób niepełnosprawnych, znalezienie się w takiej bazie powinno być wyróżnieniem i zachętą do wprowadzania rozwiązań świadczących o otwartości na potrzeby osób niewidomych i słabowidzących.

Dla aplikacji MobiAsystent testerzy przywoływali przykłady sytuacji, w których aplikacja mogłaby być użyteczna dla osób niewidomych, jak np. rozpoznanie koloru ubrania, sprawdzenie, czy po praniu usunęły się plamy z ubrania, pomoc w zalezieniu zgubionego przedmiotu, w odnalezieniu właściwych drzwi np. w urzędzie albo w odnalezieniu się przez osoby, które umówiły się w jakimś zatłoczonym miejscu i nie mogą się znaleźć. Takie rozwiązanie zostało też ocenione pozytywnie przez nauczycieli sprawujących opiekę nad młodzieżą. Mogłoby być użyteczne np. podczas wycieczek szkolnych, kiedy młodzież lubi się „zapodziać” w nieznanym sobie miejscu.

Cała pula projektów realizowanych w ramach Inkubatora Innowacji Społecznych w całej Polsce to ok. 50 innowacyjnych pomysłów, spośród których tylko kilka ma szansę uzyskania dodatkowego wsparcia i ich pełnego upowszechnienia. Dzięki temu aplikacje będą mogły zostać udostępnione do powszechnego pobierania i korzystania. Trzymajmy kciuki za ich dalsze powodzenie!

Praca często poniżej aspiracji

19 kwietnia tego roku byłam uczestniczką konferencji naukowej pod tytułem: „Osoby z niepełnosprawnością – niewykorzystany kapitał. (Nie)pełnosprawny w biznesie” zorganizowanej w gmachu Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu (UEP) z inicjatywy Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON), Katedry Pracy i Polityki Społecznej UEP oraz Pełnomocnika Rektora UEP do spraw Osób Niepełnosprawnych. Honorowy patronat nad konferencją sprawował Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami to kwestia, o której niekiedy mówi się dość dużo, a czasem zbyt mało. Dość dużo, w moim odczuciu, w odniesieniu do osób z niewielkimi dysfunkcjami, na przykład narządu ruchu. Zbyt mało wówczas, gdy mamy na względzie zatrudnianie pracowników z problemami zdrowia psychicznego, niepełnosprawnością powstałą wskutek uszkodzenia układu nerwowego lub ultrarzadkich chorób genetycznych. Do tej drugiej grupy zaliczyć należy także osoby z dysfunkcjami narządu wzroku (niewidome i słabowidzące) oraz osoby z dysfunkcjami słuchu (niesłyszące i słabosłyszące). Tym grupom polski rynek pracy niewiele jest w stanie zaoferować. Niepełnosprawni często pracują poniżej swoich aspiracji.

Do refleksji skłania pierwsza część tytułu konferencji: „Osoby z niepełnosprawnością – niewykorzystany kapitał”. Dlaczego, mimo coraz szerszego upowszechniania pozytywnych postaw społecznych wobec osób z niepełnosprawnościami, nadal nie udało im się osiągnąć dostatecznie silnej pozycji na rynku zatrudnienia? Czemu wciąż są „niewykorzystanym kapitałem”?

Otwierająca konferencję dr Anna Skupień, dyrektor Oddziału Wielkopolskiego PFRON, sklasyfikowała osoby z niepełnosprawnościami na dwie grupy. Pierwszą grupę stanowią ludzie o wysokiej motywacji do podejmowania różnorakich aktywności, ambitne i nastawione na cel. Drugą zaś osoby bierne, zniechęcone, bez pomysłu na życie. Nie sposób dziwić się tej bierności, kiedy człowiek z niepełnosprawnością szuka pracy przez kilka lat i nie udaje mu się jej znaleźć. Jak wówczas być zmotywowanym, ambitnym oraz z nadzieją i optymizmem patrzeć w przyszłość?

Analizując kwestię zatrudniania osób z niepełnosprawnościami należy wziąć pod uwagę fakt, że spore trudności napotykają one już na etapie edukacji. Szkoły nie zawsze są wystarczająco przygotowane do nauczania osób z dysfunkcjami. Nie najlepiej sprawa wygląda w przypadku kształcenia osób z niepełnosprawnością słuchu. System edukacji nie stwarza im komfortowych warunków do nauki, dlatego niewielu takim osobom udaje się zdobyć wykształcenie średnie lub wyższe. Z kolei niewidomi i słabowidzący nigdy nie pojawią się w szkołach, w których nie ma dostosowanych do ich potrzeb materiałów dydaktycznych, ścieżek naprowadzających, oznaczeń brajlowskich i innych udogodnień. Tak samo nigdy nie odpowiedzą na ofertę zatrudnienia, jeśli nie będą mieli pewności, że pracodawca jest otwarty na ich potrzeby i może zapewnić odpowiednio przystosowane stanowisko pracy.

Marek Kalbarczyk, prezes Fundacji „Szansa dla Niewidomych” odwołał się w swoim wystąpieniu do ratyfikowanej przez Polskę w 2012 roku Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami. Wspomniał o programie „Dostępność Plus”, zakładającym swobodny dostęp do różnego typu usług oraz aktywnego udziału w życiu społecznym m.in. osób z niepełnosprawnościami i seniorów, a także o wdrażaniu udogodnień ułatwiających ludziom z dysfunkcjami wzroku codzienne funkcjonowanie, jak powiększalniki tekstu czy drukarki i monitory brajlowskie. Kiedy mówił, że osoby niesłyszące nie znają języka polskiego, w związku z czym towarzyszą im ogromne trudności w załatwianiu spraw urzędowych i w wielu innych aspektach życia codziennego, z sali dobiegł męski głos mówiący: „To nieprawda”. Zastanawia mnie, czy słuchacz obrał taką strategię postępowania, bo chciał zwrócić na siebie uwagę i/lub sprowokować dyskusję, czy rzeczywiście ma taki właśnie pogląd na tę sprawę? Jeśli zależało mu na dialogu na ten temat, punkt dla niego. Gorzej, gdy tak postrzega tę kwestię, bo to oznacza wiele do zrobienia w zagadnieniu edukacji społecznej o potrzebach i problemach osób z różnymi niepełnosprawnościami. Żałuję, że do dyskusji nie doszło, gdyż konstruktywna wymiana poglądów oraz doświadczeń, choć czasem bywa niełatwa, przynosi wymierne korzyści obu stronom.

Osoby niesłyszące faktycznie nie posługują się językiem polskim w mowie i piśmie. Kto na co dzień pracuje na ich rzecz albo ma niesłyszących w rodzinie, wie, że komunikaty kierowane do nich na piśmie winny różnić się od tych, które kieruje się do osób słyszących. Jeżeli chcemy zaprosić osoby niesłyszące do uczestnictwa w warsztacie dekupażu, czyli wykonywania prac techniką zdobniczą polegającą na przyklejaniu na odpowiednio spreparowaną powierzchnię wzoru wyciętego z papieru lub serwetki papierowej, komunikat pisemny powinniśmy sformułować następująco: „Zaprasza głusi warsztat dekupaż”, podać datę, godzinę i miejsce, zamiast formułowania dłuższej wypowiedzi skomplikowanym językiem, który dla osób niesłyszących będzie niezrozumiały.

Zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami na polskim rynku pracy pozostawia wiele do życzenia. Zatrudnianie niewidomych i słabowidzących – również. Z grupy kilkunastu niewidomych i słabowidzących, których znam, stałą etatową pracę ma tylko kilkoro. Pozostali żyją „od zlecenia do zlecenia”, najczęściej otrzymując niskie świadczenia socjalno-rentowe z tytułu niepełnosprawności.

Na wstępie artykułu wspomniałam, że niepełnosprawni często pracują poniżej swoich aspiracji. Co zatem rynek pracy może zaoferować osobie posiadającej orzeczenie o niepełnosprawności? Najczęściej są to proste prace manualne nie wymagające specjalnych kwalifikacji. Osoby z niepełnosprawnościami, pod warunkiem że ich stan zdrowia oraz sytuacja rodzinna na to pozwala, najłatwiej znajdują zatrudnienie w firmach sprzątających albo ochroniarskich. Człowiek z niepełnosprawnością może być portierem, sprzedawcą-kasjerem, pracownikiem gospodarczym. Sprawa się komplikuje, gdy ma większe ambicje i kwalifikacje ku temu, aby je realizować. Tylko znikomy odsetek pracodawców jest otwartych na zatrudnianie osób z różnego typu niepełnosprawnościami. Wielu wciąż się obawia, czy zatrudniając takiego pracownika nie ściągnie na siebie kłopotu?

Poszukująca zatrudnienia osoba z niepełnosprawnością może zdecydować się na inne rozwiązanie i założyć działalność gospodarczą. Niestety, wiąże się z tym szereg urzędniczych procedur, które niekiedy – zamiast zachęcać i motywować – irytują i frustrują. Kiedy słuchałam wystąpienia na temat biznesu i przedsiębiorczości, przypomniała mi się sytuacja opisana niegdyś w internecie przez pewnego blogera z niepełnosprawnością. Poznański urząd pracy parę lat temu postanowił wspierać osoby z niepełnosprawnościami, które zamierzały założyć działalność gospodarczą. Formą pomocy było otrzymanie dotacji na rozpoczęcie działalności. Po jakimś czasie urząd informował, że niemal wszyscy, którzy taką dotację dostali, prowadzili działalność przez co najmniej rok. To dlatego, że z każdym z tych przedsiębiorców urząd zawarł umowę, w której była mowa, że jeśli działalność nie będzie prowadzona przez 12 miesięcy, trzeba będzie zwrócić całą dotację wraz z odsetkami. Ot, sposób na wypracowanie budujących statystyk. Nic zatem dziwnego, że dane na temat liczby przedsiębiorców z niepełnosprawnością w skali całego kraju nie powalają na kolana.

Praca to nie tylko obowiązek

Warto to powiedzieć, ba – wykrzyczeć. Praca to także przyjemność. To zupełnie oczywiste, a jednak ta ważna dla ludzi konstatacja gdzieś się zawieruszyła. Dlaczego? Jak to się stało?

Praca wiąże się z wysiłkiem, często z dużym ciężarem – fizycznym i psychicznym. Nie musi być łatwa i bezstresowa, a także może kojarzyć się z przykrym szantażem – nie będzie pracy, to także nie będzie pieniędzy. A przecież bez nich nie możemy nic. Brak pieniędzy uniemożliwia dokładnie wszystko – jak bez nich zrobić zakupy, zapewnić dach nad głową, co z jedzeniem, odpoczynkiem, posiadaniem dzieci, wywiązywaniem się z różnorodnych i rozlicznych zobowiązań? Bez pieniędzy we współczesnym świecie nie możemy istnieć. Jeśli ich nie mamy, a jednak jakoś sobie radzimy, to na pewno tylko dlatego, że ma je kto inny, kto nam pomaga i „na nas łoży”.

Wobec takiej natury zorganizowania życia na naszej planecie, musimy iść do pracy. Ten, co by nie rzec, szantażujący charakter cywilizacji, a w szczególności zatrudnienia powoduje, że możemy nabrać do pracy negatywnego stosunku. Możemy jednak odwrócić to myślenie „do góry nogami” i wziąć pod uwagę pozytywne aspekty pracy.

Gdyby udało się nie myśleć o wymaganiach naszej codzienności, uznać je za normę, którą tak czy inaczej spełnimy, przywrócilibyśmy pierwotny sens pracy. Od zainicjowania naszej cywilizacji właśnie praca pozwala ludziom przekształcać otoczenie zgodnie z ich marzeniami. Za każdym razem, gdy wpadamy na pomysł, by coś poprawić, rozwinąć, wynaleźć, zbudować, a oczekiwany, docelowy efekt nas inspiruje, bierzemy się do pracy z ochotą. Wykonujemy kolejne czynności i obserwujemy powstające dzieło. Jest coraz ciekawsze, w jakimś momencie staje się fascynujące i jakby nam mówiło: „Hej, widzisz jakie to ciekawe – zabrałeś się do pracy i już dostrzegasz, jaki płynie z tego pożytek”.

Praca jest tym więcej warta dla człowieka, im bardziej chce przekształcać otaczającą go rzeczywistość oraz im trudniej przychodzi mu zdobycie takiej możliwości. Z tego powodu na przykład osoby niepełnosprawne często pracę traktują lepiej i poważniej niż sprawni. Owszem, nie wszyscy, ale wielu z nas. Gdy się może mniej niż inni, praca i jej efekty stają się lekarstwem. Na co? Na kompleksy, brak wiary w nasze możliwości, nie zauważanie nas przez innych ludzi. Praca to także ciekawie spędzony czas. Ciekawie? Należy to mierzyć nie tylko wartością rezultatu, ale także klimatu, w jakim powstawał. Praca to także współpraca, dialog z innymi ludźmi, także współzawodnictwo i to w najbardziej pozytywnym jego sensie.

Redakcja miesięcznika Help – jesteśmy razem, namawia do pracy! I nie chodzi jedynie o jej znalezienie i wykonywanie, ale o czynienie tego z jak największą przemyślnością. Celem powinno być znalezienie takiego miejsca dla siebie, w którym będzie można realizować swoje zainteresowania i zdolności, a nie wykonywać polecenia z przymusu. Gdy się to udaje, życie nabiera sensu i możemy zapomnieć o ekonomicznym szantażu, że gdybyśmy pracy nie mieli, nie dostalibyśmy wynagrodzenia. Pieniądze przestają szantażować i stajemy się ludźmi wolnymi.

Nasza Fundacja specjalizuje się w tym, by nasi beneficjenci mogli ułożyć swoje życie na właśnie taki sposób. Prawda, że to fascynujące?