Helpowe refleksje

Help zmienia się jak wszystko – to oczywiście znaczy prawie wszystko. Nasze czasopismo ma wystarczająco długą historię, by było warto o niej opowiedzieć. Wpadłem na pomysł wydawania Helpa w roku 1992. Niedawno obchodził więc swoje ćwierćwiecze. W latach 90. był miesięcznikiem, a wydawała go spółka Altix. Kilka lat później nieco zmarniał i przestał wychodzić co miesiąc. Wynikło to z prozaicznej przyczyny. O ile w pierwszych latach komputeryzacji środowiska niewidomych i niedowidzących odczuwaliśmy ogromną potrzebę informowania o najnowszej technologii informatycznej i jej roli w dostępie do informacji, a co za tym idzie nowoczesnej rehabilitacji osób z dysfunkcją wzroku, kilka lat później wiele rzeczy stało się jasne, by nie rzec oczywiste. Help stracił na znaczeniu i wydawaliśmy go rzadziej.

Po latach kryzysu sytuacja się zmieniła i pojawiły się nowe powody, dla których warto wydawać Helpa. Zawarto więc porozumienie pomiędzy spółką Altix i Fundacją Szansa dla Niewidomych, w ramach którego Help stał się ich wspólnym dziełem. Następnie zauważyliśmy, że Czytelnicy coraz mniej interesują się informacjami o nowych produktach pojawiających się na rynku, a coraz bardziej działaniami prospołecznymi. Help stał się więc czasopismem samej Fundacji. O ile w latach 90. był publikowany własnym sumptem, niemal wyłącznie w formie cyfrowej, Fundacja od momentu jego przejęcia zdobyła uznanie Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i zdobyła dofinansowanie dla tej publikacji (skromne, bo skromne, ale bardzo pomocne). Podtrzymując dotychczasową formę cyfrową, Fundacja zaczęła go wydawać także w wersji papierowej – w czarnym druku i brajlu. W związku z brakiem wystarczających funduszy, mimo dotacji, Help nie mógł już być miesięcznikiem i stał się kwartalnikiem.

Dzięki zwiększonej pomocy PFRON-u na rok 2018 Help wraca do grona miesięczników. Będziemy więc wydawali go trzy razy częściej niż ostatnio! To duże wyzwanie, ale też ogromna szansa na przekazanie wiadomości, na których zależy naszym Czytelnikom. I jaki ma być ten nowy Help? O szczegółach mówimy nieco dalej. Najważniejsza jest nasza misja. Help ma pomagać oraz – aby było to efektywne i doceniane – musi być po prostu fajny. Redakcja będzie się starała połączyć te dwa cele. Nie ma dobrze zrealizowanej misji, gdy nikt nie chce o niej wiedzieć. Z drugiej strony, po co komu fajne pismo, gdy nie służy ważnemu celowi!

W swojej historii dla Helpa pisały różne zespoły. Mamy wielu nowych autorów, ale są i tacy, którzy towarzyszą nam od początku. Jednym z nich jest Igor Busłowicz – Przewodniczący Rady Fundatorów naszej organizacji oraz Sylwester Peryt – były szef Polskiego Związku Niewidomych, wieloletni Członek Rady Patronackiej naszej organizacji. Z kolei ja jestem redaktorem naczelnym pisma lub jego merytorycznym opiekunem już od 26 lat. Jest to dla mnie wielki zaszczyt. Pisanie dla Czytelników, wyjaśnianie, co to jest świat dotyku i dźwięku, czyli świat, w którym się nie widzi, a tylko czuje i słyszy, jest fascynujące. Tworzę to pismo jak najlepiej potrafię, z wielką przyjemnością. Chciałbym oczywiście robić to jeszcze lepiej, ale udaje mi się jedynie to, co widać. Jeśli czegoś nie potrafię i Help nie jest wystarczająco fajny – przepraszam. Subiektywnie oceniając, jestem z Helpa zadowolony. Udaje się nam tyle, ile widać. Cieszę się, że z pomocą Przyjaciół możemy dokonywać zmian na lepsze. Help rośnie!

Jaki to będzie miesięcznik? Zdecydowaliśmy, iż miesięcznik będzie miał skrócony tytuł: „Help”. Dotychczasowy dodatek do tytułu „Wiedzieć więcej” już się nie przyda. Namawianie Czytelników do dowiadywania się i zamieszczanie tego w samym tytule po prostu się znudziło. Hasło to pozostaje myślą przewodnią Helpa.

Zmieniamy okładkę, wygląd stron oraz logotyp Helpa. Od teraz logotyp polega na naniesieniu brajlowskiego napisu „help” na czarnodrukowe litery tytułu. Na okładce znajdzie się wybrany cytat z jednego z artykułów w numerze, a obok jego autor i tytuł materiału, z którego pochodzi. Podamy numer strony, na której ten cytat występuje. Na okładce każdego numeru będziemy prezentowali ich główne tematy. Już teraz, na 15 miesięcy do przodu, wybraliśmy je i będziemy je skrzętnie realizowali. Okładka wersji brajlowskiej będzie drukowana zarówno w brajlu, jak i w czarnym druku. W tym przypadku graficzny napis „Help” będzie uwypuklony i wydrukowany dużymi literami.

Od tej pory nakład czasopisma wynosi 2000 w przypadku wydania czarnodrukowego oraz 80 brajlowskiego. Na drugiej stronie okładki zamieszczamy istotną dla redakcji klauzulę: „wszystkie prawa zastrzeżone”, która zabrania zmieniać, kopiować i w jakikolwiek sposób wykorzystywać utwór bez zgody autora (zwykle pisemnej). Dodajemy tam informację, że można w Helpie wykupić reklamę sponsorowaną, a stosowne zamówienie należy kierować na adres mailowy: promocja_help@szansadlaniewidomych.org

Na trzeciej stronie okładki (wewnętrznej stronie tylnej okładki) będziemy zamieszczali zamówione reklamy i ogłoszenia. Przychód uzyskany tą drogą ułatwi Fundacji sfinansowanie wkładu własnego, który należy wnieść w przypadku wielu rozmaitych projektów dofinansowanych ze środków publicznych. Pomoże to sfinansować także dodatkowe inicjatywy Fundacji, chociażby związane z Helpem.

Od stycznia 2018 nieco zmieniamy podział Helpa. Obok starych działów, pojawiają się nowe. Oto one:

  • Od redakcji – to przede wszystkim „Helpowe refleksje”, nasze uwagi, komunikaty, wyjaśnienia. Mogą się tu znaleźć odpowiedzi na Państwa pytania. Gorąco namawiamy do ich zadawania.
  • Aktualności – jak sama nazwa wskazuje – wszystko, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach i jest istotne dla naszych Czytelników.
  • Wydarzenia – istotne wydarzenia związane z naszym środowiskiem i co ważne – mające miejsce zarówno w kraju, jak i za granicą. Będziemy dzielić przeznaczone na ten temat miejsce po równo – dla niewidomych, niedowidzących i ich bliskich.
  • Co wiecie o świecie? – tym razem chodzi wyłącznie o zagranicę, ale nie w kwestii wydarzeń, lecz życia środowisk niewidomych i słabowidzących w innych krajach, a więc zjawisk społecznych, które ich dotyczą, wynalazków medycznych i technicznych, które powstają w pracowniach naukowców i projektantów, które mają niwelować skutki niepełnosprawności w najbliższej przyszłości.
  • Tyflosfera – informacje o rozwiązaniach technicznych i metodologicznych przeznaczonych dla niewidomych, a także problemy związane z ich niepełnosprawnością. Mówiąc „niewidomi” mamy na myśli osoby całkowicie niewidzące, widzące bardzo niewiele (resztkowcy), osoby niewidzące od urodzenia oraz nowoociemniałe.
  • Świat magnigrafiki – dział dla osób słabowidzących – informacje o produktach przeznaczonych dla osób niedowidzących. Mają one inne problemy niż zarówno osoby całkowicie niewidzące, jak i osoby pełnosprawne.
  • Na moje oko – wywiady, felietony, komentarze itd.
  • Jestem… – dział z ewentualnymi rozlicznymi podtematami, zależnie od zgromadzonego materiału, m.in.:
  • Jestem urzędnikiem – materiały pisane piórem urzędników: co robią na co dzień, w jakich uwarunkowaniach pracują, jak mogą pomóc niewidomym i niedowidzącym, co utrudnia im pracę itd., Znajdą się tam także opinie Czytelników o pracy urzędów.
  • Jestem pracodawcą – artykuły z relacjami osób, które zatrudniają niepełnosprawnych oraz uwagi pracobiorców o ich pracodawcach – pozytywne i negatywne.
  • Jestem rodzicem – informacje o tym, jak sobie radzą z wychowaniem dzieci osoby niepełnosprawne wzrokowo, albo rodzice pełnosprawni, którzy mają niepełnosprawne dzieci.
  • Jestem nauczycielem – relacje o szkole, do której uczęszczają uczniowie niewidomi lub słabowidzący.
  • Prawo dla nas – gdy tylko będziemy mieli coś interesującego do powiedzenia na temat prawodawstwa, nie omieszkamy o tym poinformować.
  • Kultura dla wszystkich – organizuje się coraz więcej imprez, które mają charakter integracyjny, albo są wręcz specjalnie zaprojektowane dla osób niepełnosprawnych. Należy je promować, również w Helpie.
  • Ślepy los na wesoło – prawda, że warto troszkę pożartować? Niewidomi nie mogą się kojarzyć jedynie z problemami, miewają przecież prześmieszne historie.

Nie pozostaje nic innego, jak zaprosić do czytania Helpa oraz zgłaszania nam swoich uwag, pytań, a także propozycji artykułów, za które chętnie płacimy.

Aktualności

1) Na spotkaniu Zespołu Parlamentarnego ds. Osób z Niepełnosprawnością Narządu Wzroku postanowiono zorganizować Konferencję dotyczącą rehabilitacji osób niepełnosprawnych wzrokowo. Celem Konferencji jest sporządzenie Białej Księgi spraw naszego środowiska, które wymagają stanowczej reakcji Parlamentu i Władz. Konferencję ma zorganizować Polski Związek Niewidomych we współpracy z innymi organizacjami. Jako pierwsza zgłosiła się do pomocy Fundacja Szansa dla Niewidomych. Konferencja odbędzie się w gmachu Parlamentu 11 czerwca br.

2) 20 listopada 2017 r. członkowie Fundacji Szansa dla Niewidomych wzięli udział w zorganizowanej w Sejmie Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Polska Szkoła Kompleksowej Rehabilitacji. Analiza prawno-porównawcza instytucjonalnych rozwiązań”. Wśród zaproszonych gości znaleźli się: Krzysztof Michałkiewicz – Pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, Prof. dr hab. Gertruda Uścińska – Prezes ZUS, Andrzej Jacyna – p.o. prezesa NFZ, Grzegorz Błażewicz – zastępca Rzecznika Praw Pacjenta oraz Dorota Habich – p.o. prezesa zarządu PFRON. Zakres merytoryczny Konferencji, mimo szerokiego spektrum tematycznego, nie podejmował tematu niwelowania skutków niepełnosprawności wzroku. Odpowiedzią tego środowiska ma być Konferencja merytoryczna omawiająca zagadnienia rehabilitacji osób niewidomych i słabowidzących.

3) 15 lutego odbyło się posiedzenie Krajowej Rady Konsultacyjnej działającej przy Pełnomocniku Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, w której członkiem jest m.in. Prezes naszej Fundacji Marek Kalbarczyk. Najważniejszym tematem poruszanym podczas tego spotkania był projekt Założeń do Strategii na rzecz Osób Niepełnosprawnych. Ma ona stanowić zestaw celów do działań Rządu prowadzonych na rzecz osób niepełnosprawnych w perspektywie średniookresowej, zgodnie z postanowieniami Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Innym podjętym tematem były zmiany dot. Ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych.

4) Nasza Fundacja zakończyła realizację 1 etapu szkolenia prowadzonego w Warszawie w ramach projektu: „Virtualna Warszawa w Paluszku – Szkolenia z obsługi smartfonów oraz aplikacji Virtualna Warszawa”. W ramach tej inicjatywy Miasto przyznało niewidomym i niedowidzącym beneficjentom dofinansowanie na zakup wybranych smartfonów. Dofinansowanie otrzymało ok. 500 osób, chociaż wcześniej marzyło o tym około tysiąca osób. Część z nich może liczyć także na pomoc w ramach listy rezerwowej. Teraz przyszedł czas na drugi etap, w którym odbędą się zaawansowane szkolenia z używania smartfonów oraz zapoznanie się z aplikacjami nawigacyjnymi wspomagającymi samodzielne poruszanie się po mieście.

5) Za nami rozstrzygnięcie konkursu PFRON na rok 2018 pt.: „Samodzielni i skuteczni”, który dotyczy zlecenia realizacji zadań publicznych w tym roku. Poza projektem Help, który od teraz będzie się ukazywał w formie miesięcznika, dofinansowanie zyskały inne nasze propozycje:

  • REHA 2018, która odbędzie się w dniach 13-15 października 2018 r. w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, na warszawskiej starówce oraz w Towarzystwie Opieki nad Ociemniałymi w Laskach.
  • Nowy nasz projekt dedykowany otoczeniu osób niewidomych i słabowidzących o nazwie: „Świat dotyku i dźwięku bez tajemnic”. Będzie on realizowany we wszystkich województwach w najbliższym czasie. Zapraszamy do udziału każdego, kto ma kontakt z osobami niepełnosprawnymi wzrokowo i chce się dowiedzieć czegoś o świecie dotyku i dźwięku. Więcej informacji o tym projekcie będzie dostępnych na naszej stronie internetowej www.szansadlaniewidomych.org i w kolejnych numerach Helpa.
  • W 2018 r. będziemy kontynuowali projekt szkoleniowy dotyczący nowoczesnej rehabilitacji – również we wszystkich województwach.

6) Rozpoczynamy cykl spotkań w warszawskim salonie prezentacyjno-szkoleniowym naszej Fundacji pod hasłem: „Wieczory Gałczyńskiego 7”. Pierwsze zapowiedziane spotkanie odbędzie się 6 marca, a gościem specjalnym będzie Piotr Witt, autor znakomitej książki pt.: „Przedpiekle sławy. Rzecz o Chopinie”.

Spotkania na Gałczyńskiego 7 będą cykliczne. Naszymi gośćmi będą wybitni twórcy, dziennikarze, aktorzy, naukowcy, politycy. Przewodnim tematem tych spotkań za każdym razem będzie świat dotyku i dźwięku. Nasi goście będą opowiadali o swojej działalności i pracy, ale także postarają się umiejscowić te relacje w kontekście specyfiki naszego środowiska. Zapraszamy do uczestnictwa w tych spotkaniach oraz do wzięcia aktywnego udziału w dyskusjach im towarzyszącym.

Program pilotażowy „Aktywny Samorząd” potrwa do marca 2018. Czy pomoc dla niewidomych i słabowidzących „przypadkiem” nie maleje?

Nie wiedzieć czemu, powolutku i po cichutku władze ograniczają fundusze przeznaczone na pomoc dla naszego środowiska. Obserwujemy to już od dawna. Gdy Prawo i Sprawiedliwość wygrywało wybory w roku 2015 wydawało się, że ten trend będzie zatrzymany. Braliśmy pod uwagę rozliczne obietnice socjalne PIS-u, które traktowaliśmy także jako obietnice poprawy sytuacji niewidomych w Polsce, ale na razie się to nie ziściło. Pomoc wyraźnie malała za poprzednich rządów i niestety nadal maleje. O co chodzi?

Sprawa jest złożona. Składa się na nią wiele różnorodnych czynników, które nieodpowiednio zanalizowane dają złowrogie efekty. Niewidomi i słabowidzący wymagają wsparcia na niwelowanie skutków niepełnosprawności. Niewidomi nie wyposażeni na przykład w urządzenia brajlowskie i mówiące, nie dysponujący funduszami na pomoc lektorską, po prostu nie mają dostępu do informacji – nie mogą czytać. Nie wyposażeni w białe laski, urządzenia nawigacyjne, nie mający pomocy ze strony specjalnych rozwiązań dostępowych w otoczeniu, nie mogą samodzielnie poruszać się po mieście, albo czynią to w wielkim stresie oraz z wielkim ryzykiem. Każdy przyrząd opracowany dla niewidomych czy słabowidzących niweluje kolejne utrudnienie, a jego brak przywraca stan sprzed dziesiątków albo nawet setek lat. Dlaczego zatem fundusze służące temu celowi maleją?

W roku 1989 solidarnościowa rewolucja zmieniła życie wszystkich obywateli. Nasze środowisko odzyskało podmiotowość. Rozpowszechnił się model indywidualnego traktowania każdego, a więc również niepełnosprawnego. W latach 90. niewidomi mogli wreszcie prywatnie otrzymać dofinansowanie przeznaczone na zakupy rehabilitacyjne. W roku 1999 najważniejsza dla nas instytucja (PFRON) zainicjowała program dofinansowań „Komputer dla Homera”, którego kontynuatorem jest program Aktywny Samorząd. O ile w pierwszych latach tych inicjatyw najaktywniejsi niewidomi mogli liczyć na istotną pomoc finansową, dochodzącą nawet do 50 tysięcy złotych, kilka lat temu mogli otrzymać już tylko maksymalnie 32 tysięcy, a teraz do 20 tysięcy złotych. Na dodatek mało komu się to udaje i najczęściej dofinansowanie nie przekracza 8 tysięcy złotych. Często jest 5 – 6 tysięcy. Coraz częściej odmawia się dofinansowania przeznaczonego na brajlowskie urządzenia. Dyskryminuje to aktywnych i wybitnych niewidomych, którzy wymagają kompletnego zestawu urządzeń, a nie jedynie namiastki rehabilitacji. Jeszcze gorzej mają niedowidzący legitymujący się umiarkowanym czy lekkim stopniem niepełnosprawności. W ogóle nie mogą otrzymać tego rodzaju pomocy, a przecież bez powiększania obrazu stają się osobami wykluczonymi.

PFRON, który dofinansowuje te zakupy, stoi na stanowisku, że zmniejszenie pomocy wynika ze spadku cen tych rozwiązań na rynku. Fundusz uważa również, że:

  • niewidomi wymagają mniej pomocy, gdyż dysponują już urządzeniami zakupionymi wcześniej,
  • osoby niedowidzące radzą sobie z pomocą urządzeń standardowych jak np. smartfony, oprogramowanie będące częścią systemów operacyjnych,
  • sami niewidomi jakoby uważają, że brajl w dzisiejszych czasach nie jest niezbędny,
  • wiele zakupów dokonanych wcześniej było jedynie marnowaniem środków publicznych itd.

Wiadomo, ile lat używa się komputera, komórki, innych urządzeń i programów. Zmuszanie niewidomych do użytkowania starych technologicznie rozwiązań nie jest fair. Aby wyjaśnić kwestię cen na tym rynku oraz potrzebę wsparcia finansowego wyjaśnijmy, że każde rozwiązanie przeznaczone dla osób niepełnosprawnych jest produkowane w niewielkich seriach. Na szczęście niewidomych nie jest wielu, toteż rynek pomocy rehabilitacyjnych nie jest taki jak na przykład samochodowy. Gdyby produkowano jakiś model auta w zaledwie kilku tysiącach egzemplarzy, nie kosztowałby 50 tysięcy złotych, lecz raczej dziesięć razy więcej. Właśnie z tego powodu brajlowskie monitory, notatniki, drukarki, urządzenia lektorskie, elektroniczne powiększalniki itd. kosztują więcej, niż potrafimy prywatnie zapłacić. Podobnie jest z każdą dziedziną medycyny i rehabilitacji. Na dodatek, tak samo jak w innych przypadkach, pomoc częściowa lub oszczędna mija się z celem. To tak, jakby zapalenie płuc leczyć jedynie witaminą C – przecież jest tańsza i wystarczy!!! Otóż nie wystarczy i trzeba wydać więcej.

Ostatnio dowiedzieliśmy się, że realizacja programu Aktywny Samorząd na rok 2017 będzie przedłużona do marca roku 2018. Czy to jest w interesie beneficjentów systemu, czy powiatowych urzędników? Gdyby chodziło o oprzyrządowanie dla ucznia ostatniej klasy liceum, który przygotowuje się do matury, zamiana np. listopada na marzec następnego roku może mieć drastyczne skutki. Tak więc – czy pomoc dla niewidomych jest wystarczająca? Czy rzeczywiście nie spada, jak twierdzą obrońcy idei oszczędnościowych? A czy w ogóle w tak empatycznym kraju i narodzie jak Polska i Polacy, można oszczędzać na niepełnosprawnych, niewidomych i słabowidzących?

Ogłoszenie o konkursie

W związku z twierdzeniami, że rozwiązania rehabilitacyjne dla niewidomych na rynku tanieją oraz z tym, że my tego nie zauważamy, redakcja Helpa oczekuje na wszelkie zgłoszenia dotyczące tej sprawy, a więc przykładów domniemanych obniżek lub podwyżek cen rozwiązań niwelujących skutki niepełnosprawności wzroku. Najciekawsze maile będą przez nas nagrodzone. Należy je przysyłać na adres mailowy: help@szansadlaniewidomych.org Ciekawe maile będą również opublikowane na łamach Helpa. Publikacja taka jest płatna!

Niewidomi w Irlandii po raz pierwszy zagłosują samodzielnie

Podczas majowego referendum w Irlandii dotyczącego aborcji niewidomi i niedowidzący po raz pierwszy w historii tego kraju skorzystają z dotykowych nakładek do głosowania.

Plastikową nakładkę umieszcza się na karcie do głosowania. Dzięki wypukłym literom, powiększonym czcionkom i brajlowskim napisom, będą mogły z niej korzystać osoby o różnym stopniu niepełnosprawności wzrokowej. Kwadratowe otwory pomogą zlokalizować kratkę do zaznaczenia swojego głosu. Do tej pory osoby, które ze względu na wzrok nie mogły samodzielnie wypełnić karty do głosowania, musiały korzystać z pomocy widzących. To z kolei naruszało ich prawo do prywatności, ponieważ aby zagłosować musieli zdradzić drugiej osobie jak zamierzają głosować. Nie mogli też mieć pewności, że karta do głosowania została wypełniona zgodnie z ich intencją.

Bodźcem do zmiany tej sytuacji było rozstrzygnięcie Wysokiego Trybunału w Dublinie (High Court) w sprawie wniesionej w 2016 roku przez Robbie’ego Sinnotta, niepełnosprawnego wzrokowo dublińczyka, przeciwko ministrowi środowiska i państwu. Sinnott domagał się, aby państwo irlandzkie potwierdziło jego prawo do głosowania w wyborach i referendach w sposób tajny i bez pomocy osób trzecich.

W trakcie rozprawy zwracano uwagę na wieloletnią opieszałość państwa we wdrażaniu dotykowego systemu do głosowania, pomimo braku jakichkolwiek przeszkód prawnych oraz nieznaczny koszt wdrożenia takiego systemu dla referendów – szacowany wówczas na 42 tysiące euro (koszt ten byłby wyższy dla wyborów powszechnych). Trybunał zobowiązał Ministra do podjęcia odpowiednich działań, w rezultacie czego w najbliższym referendum irlandzcy niepełnosprawni wzrokowo będą mogli po raz pierwszy zagłosować samodzielnie.

Nakładki zostały wyprodukowane zgodnie z rekomendacjami NCBI (National Council for the Blind of Ireland), organizacji pozarządowej działającej na rzecz osób z niepełnosprawnością wzroku w Irlandii. W trakcie referendum nakładki będą dostępne na życzenie w każdym lokalu wyborczym na terenie Irlandii. Osoby, które chciałyby z nich skorzystać, mogą wcześniej przetestować je w punktach NCBI.

W Irlandii żyje ponad 50 tysięcy osób z niepełnosprawnością ze względu na wzrok, w tym niewidomych. Największą grupę wśród nich stanowią osoby po sześćdziesiątym piątym roku życia. Prognozuje się, że wraz ze starzeniem się społeczeństwa, liczba mieszkańców Irlandii borykających się z utratą wzroku będzie wzrastać.

W Polsce nakładki dla niewidomych głosujących w wyborach zastosowano po raz pierwszy w 2010 roku. Ogłoszono przetarg na ich wykonanie, w którym mogły wziąć udział wszyscy, którzy byli w stanie je wykonać. Są dwie takie firmy: Altix oraz Studio Tyflografika Marka Jakubowskiego. Po zrealizowaniu zamówienia oraz przeprowadzeniu samych wyborów, niewidomi ocenili nakładki. Zdania były podzielone. Z jednej strony stanowią one duży krok naprzód w kwestii włączania niepełnosprawnych w życie całego społeczeństwa. Z drugiej jednak, nakładki nie są w stanie umożliwić niewidomym prawdziwie samodzielne zagłosowanie. Jak dotąd nie wymyślono jednak lepszej praktycznej metody w tej sprawie.

Co było, gdy Braille’a i brajla jeszcze nie było?

Oto krótka notka o Louisie Braille’u i znaczeniu jego wynalazku

Urodził się w Coupvray pod Paryżem w 1809 r. Jego ojciec wytwarzał rozmaite użytkowe przedmioty i ozdoby ze skóry. Trzyletni Louis, bawiąc się w jego warsztacie, uszkodził sobie jedno oko, a niedługo potem, na skutek oftalmii współczulnej, zaniewidział także na drugie. Dołączył do naszego grona (niewidomych na całym świecie) i już z nami pozostał.

Jako młody chłopiec pragnący się uczyć, samodzielnie czytać i pisać, zapoznawszy się z różnymi sposobami zapisu dającymi się odczytywać dotykiem, dokonał swojego wynalazku. Zrozumiał, że do zapisu liter wystarczy niewielki zbiór uporządkowanych punktów. Alfabet zawiera około 30 liter, a znaków interpunkcyjnych jest jeszcze mniej. Wystarczy więc 6 punktów, by każdemu znakowi przypisać odrębny kształt. Aby te 6 punktów było rozpoznawalnych dla opuszków palców, ułożył je w dwie pionowe kolumienki – po trzy punkty w każdej. Pozostało zdecydować, jaki układ ma reprezentować poszczególne litery. Nietrudno zgadnąć, że pierwsza litera alfabetu Braille’a – „a” to po prostu jeden punkt – lewy górny „b” to dwa pionowo ustawione punkty – także lewe górne „c” to również dwa górne punkty, ale ustawione poziomo. I tak znak po znaku, Louis ułożył alfabet. Im dalsza litera, tym bardziej skomplikowany układ punktów.

Znaki brajlowskie są od niemal 200 lat uwypuklane na papierze, chociaż teraz częściej oglądamy je w wersji elektronicznej – na tzw. brajlowskich linijkach, monitorach. Tak czy inaczej, od tylu lat każdy wykształcony niewidomy wie, że czyta i pisze brajlem, a na horyzoncie nie widać kolejnego pomysłu na przekazywanie niewidomym informacji w sposób porównywalny do zwykłego druku. Czytamy więc kładąc palce na uwypuklonych powierzchniach i dziękujemy Bogu za wynalazek młodego Louisa.

Jak było wcześniej? Jak żyli niewidomi ponad 200 lat temu? Czy Państwo się tego nie domyślają?

Louis nie był znany, ani doceniany przez współczesnych mu ludzi. To kolejny wybitny człowiek, który nie miał łatwego życia. Pierwsza szkoła, do której uczęszczał (Królewska Instytucja dla Niewidomej Młodzieży), mieściła się w jednej z najgorszych dzielnic Paryża. Pomieszczenia były wilgotne i brudne, co skutkowało częstymi chorobami dzieci i nauczycieli. Przez warunki panujące w tej szkole Louis zachorował na gruźlicę, która ostatecznie odebrała mu życie.

Był człowiekiem zaangażowanym i dobrym, mającym na uwadze przede wszystkim realizację misji. Udało mu się zmienić sytuację niewidomych na całym świecie – zarówno w XIX wieku, jak i teraz. Na krótko przed śmiercią powiedział: „Jestem przekonany, że moja misja na ziemi została dokonana…”. Pozostawił znaczne zapisy na rzecz Institut National des Jeunes Aveugles (Narodowego Instytutu dla Niewidomej Młodzieży), aby pomóc absolwentom w znalezieniu pracy, na rzecz Towarzystwa Opieki i Pomocy Niewidomym Pracownikom we Francji, w którego komitecie zasiadał. Grupa pomagała niewidomym w usamodzielnieniu się. Będąc żarliwym rzymskim katolikiem wsparł także Dzieło na rzecz Szerzenia Wiary. Wreszcie pewna suma trafiła do Mademoiselle Champion z Metz, by mogła kontynuować pracę nad książkami w druku wypukłym. Sam Louis nie ograniczył się do wynalezienia sposobu zapisu zwykłego tekstu, wynalazł także zapis matematyczny i muzyczny. Był przecież nauczycielem i muzykiem. Będąc doskonałym organistą, grywał w kilku paryskich parafiach.

Bez Braille’a niewidomi nie mogli czytać i kształcić się. Co więc robili wcześniej? Żebrali, nie mając przed sobą żadnych życiowych perspektyw. Louis Braille zostanie więc wśród nas zapewne na zawsze.

Brajl odświeżalny wygrywa z papierowym

Odświeżalne może być powietrze, a nawet zbyt stare rzeczy, ale brajl? Nie ma co ukrywać – tytuł artykułu jest dziwaczny. Co to jest brajl odświeżalny i o co chodzi z tym wygrywaniem? Niezależnie od tego, jak dziwne są te słowa, w tytule jest zawarta prawda. Nie ma co się dziwić, należy to po prostu wyjaśnić.

System zapisu wymyślony przez Ludwika Braille’a to zarówno kod zawarty w sześciu punktach ułożonych w dwóch pionowych kolumnach po 3 w każdej oraz technika uwypuklania punktów polegająca na nakłuwaniu grubszego niż zwykły papieru w celu uzyskania wystających punktów wyczuwalnych przez opuszki palców. 200 lat temu nie byłoby notacji brajlowskiej, specjalnych książek dla niewidomych, a w konsekwencji ich istnienia bibliotek czy szkół, gdyby nie fakt, że papier świetnie się nadaje do uwypuklania okrągłych punktów. Nie polega to na braniu do ręki kartki papieru (z oczywistej konieczności nieco grubszej niż zwykła, mniej więcej więc kartonu) i nakłuwaniu jej, lecz na wsadzaniu kartki w tzw. Brajlowską tabliczkę. Takie tabliczki używaliśmy jeszczeza moich szkolnych czasów. Spotykamy je jeszcze teraz. W tych tabliczkach są poziome rzędy małych, prostokątnych otworów (kratek), które odsłaniają 6 małych, okrągłych wgłębień odpowiadających brajlowskim punktom. Tabliczka składa się z dwóch połaci połączonych zawiasami. Otwieramy ją, wkładamy kartkę i zamykamy. W prostokątnych kratkach widzimy gładki papier. Tabliczkę kładziemy na stole, a w ręku trzymamy tzw. Dłutko. Jego cienki, niespecjalnie długi rylec wkładamy do kratki, w której chcemy napisać literę i trafiamy w miejsce papieru, pod którym znajduje się jedno z sześciu wgłębień. Pod wpływem nacisku w papierze powstaje wypukły punkt. Jego wypukłość jest od spodniej strony, a od góry jest widoczna mała, okrągła wklęsłość. Po zapisaniu tekstu otwieramy tabliczkę i wyjmujemy kartkę. Aby odczytać tekst musimy odwrócić kartkę, w związku z czym musimy zapisywać tekst od prawej strony, a nie lewej.

Przyznacie, że opisane czynności wyglądają na skomplikowane. Pewnie domyślacie się także, że pisanie wiąże się z pewnym hałasem oraz dużym wysiłkiem. Nakłucie kilku punktów może być nawet zabawne, ale napisanie w szkole wypracowania musi powodować ból mięśni piszącej ręki .

Pisanie brajlem ułatwiło się, gdy zastosowano tzw. Brajlowską maszynę do pisania. Gdy się ją posiada, można odłożyć tabliczkę i dłutko do szuflady. Kartkę wkłada się na wałek w mniej więcej taki sam sposób jak w przypadku zwykłej maszyny do pisania. Obie maszyny mają jednak inne głowice oraz klawiatury. Klawiatura brajlowskiej maszyny ma 6 klawiszy odpowiadających brajlowskim punktom oraz klawisz spacji czyli odstępu. Wypukły znak zapisujemy poprzez jednoczesne naciśnięcie kilku klawiszy odpowiadających punktom wchodzących w skład znaku. W przypadku dłutka każdy punkt wymaga osobnego nacisku.

Naciśnięcie klawisza w maszynie powoduje podniesienie specjalnego bolca, który nakłuwa papier. W głowicy jest umieszczonych 6 takich bolców, które mogą się podnosić jednocześnie. Dzięki temu pisanie jest znacznie szybsze niż w tabliczce. Jest też głośniejsze. Często w klasach uczniowie widzący skarżyli się na hałas.

Pisanie dłutkiem na tablicce lub maszynie są trudne. Zapisujemy znak po znaku, linijkę po linijce, kartkę po kartce. Wyobraźcie sobie, że sienkiewiczowski „Potop” składa się z 22 tomów, a każdy z nich nie jest małą książeczką, lecz ciężką księgą o wadze niemal jednego kilograma, formacie bliskiego A4. Trudno się dziwić, że niewidomi marzyli o tym, by ktoś wynalazł inną metodę zapisu w alfabecie Braille’a. Wreszcie się udało.

Rewolucję w dziedzinie dostępu niewidomych do informacji zawdzięczamy technologii komputerowej, czyli elektronice i informatyce. Skoro komputer „wie” jakie znaki ma wyświetlić na zwykłym ekranie, tak samo „wie”, jakie punkty powinny być pokazane w formie wypukłej. Gdy to stało się oczywiste, pozostało wynaleźć metodę uwypuklania punktów inną, niż w papierze. I wymyślono brajlowskie monitory komputerowe.

W brajlowskim monitorze głównym elementem jest linijka brajlowskich modułów, które przypominają sześciopunkt w brajlowskiej tabliczce do pisania. Są różnice, ale niewielkie. W związku z tym, że Braile’owi wystarczyło sześć punktów, gdyż alfabety mają mniej niż 64 znaki, a właśnie tyle różnych kombinacji można zaprojektować w ramach sześciu punktów, w systemach komputerowych używa się o wiele więcej znaków. Na przykład kod ASCII składa się z 256 znaków, a liczba ta jest równa dwójce do potęgi ósmej. Z tego powodu w brajlowskich monitorach moduły mają 8 otworków po 4 w dwóch pionowych kolumnach. Moduły są ułożone poziomo, stąd określenie „linijka”. Na jakiej zasadzie uwypuklają się w nich punkty?

Wgłębi otworków znajdują się cieniutkie bolce, które mogą unosić się do góry i wystawać ponad powierzchnię linijki. Pod tymi bolcami znajduje się element piezoelektryczny, który pod wpływem napięcia elektrycznego wygina się powodując wypchnięcie bolca do góry. Gdy napięcie to zniknie, element piezoelektryczny się wyprostuje, a bolec opadnie w dół. W pamięci komputera są zapisane liczby odpowiadające znakom, które mają być wyświetlone. Monitor brajlowski wie, które punkty mają być wysunięte, by pokazać odpowiedni znak, wobec czego regulują „ruchem” napięcia elektrycznego. Nad linijkę modułów wyskakują odpowiednie bolce i możemy czytać tekst jak na kartce.

Brajlowskie monitory mogą mieć linijki o różnej długości, czyli liczbie znaków – od kilku do kilkudziesięciu. Najpopularniejsze mają 40 znaków, ale do profesjonalnej pracy używa się 80 znaków. W celach transportowych stosuje się mniejsze urządzenia, na przykład 20- a nawet 12 znakowe.

Wreszcie zasadnicze pytanie: skąd się bierze określenie „odświeżalny brajl”? Brajlowskie znaki pojawiają się na linijce niemal natychmiast. Szybko się wychylają i tak samo szybko znikają. Pod palcami niewidomego czytelnika pojawiają się kolejne fragmenty tekstu. Gdy przesuwamy po tekście kurusor w dół, brajlowskie znaki „wariują”. Kolejne literki znikają tak prędko, że nie można ich zauważyć. Dzęki temu niewidomi mogą odczytywać całe książki dysponując jedną linijką znaków. Linijka najpierw pokazuje pierwszą linijkę tekstu. Po jednokrotnym naciśnięciu klawisza strzałki w dół – drugą, potem trzecią, czwartą i tak dalej. Mamy jeden monitor brajlowski, jedną linijkę modułów i znaków, a możemy oglądać/odczytać 22 tomy brajlowskiej wersji „Potopu”. Zapis na naszym urządzeniu się zmienia, odświeża i dlatego ten rodzaj brajla nazywamy odświeżalnym. Jedno urządzenie o niewielkiej wadze może nam „wyświetlić”, czyli zaprezentować miliony stron tekstu. Co będziemy czytać? To już tylko nasz wybór. Kiedyś czytaliśmy w brajlu tylko to, co zostało wydrukowane na papierze, a teraz wszystko, co można mieć w formie tekstowych plików zapisanych na cyfrowych nośnikach informacji. Prawda, że to fascynujące? Trudno się więc dziwić, że brajl odświeżalny wygrał z papierowym!!! I nic tu nie wskórają komputerowe brajlowskie drukarki, które ułatwiają drukowanie tekstu w brajlu, ale nadal zużywają papier w niebotycznych ilościach. Pewnie niszczą go więcej, niż lubujące się w nim mole.

Skróty brajlowskie – szybciej, lżej, sprawniej!

Wiele już napisano o piśmie brajla – że znak w zapisie brajlowskim składa się z kombinacji punktów ułożonych w dwie kolumny po 3, że odstępy między punktami w ramach tego samego znaku są mniejsze niż odstępy między sąsiadującymi punktami w sąsiadujących znakach, że jest specjalny znak wielkiej litery i znak cyfry… Pewnie można jeszcze sporo wyliczać, czego już dowiedzieli się szanowni Czytelnicy z lektury poprzednich artykułów. Oczywiście nie będę tego powtarzał. Skupię uwagę Czytelników na czymś innym.

Świat jest urządzony tak, że strasznie pędzi i zmusza nas do tego, żebyśmy za nim nadążali. Wymaga również, żebyśmy szybko przyswajali duże ilości informacji pisanej, to znaczy szybko dużo czytali. Zastanówmy się najpierw, dlaczego osobom widzącym przychodzi to dużo łatwiej. Gdy widzący patrzy na zapisaną kartkę, ogarnia ją wzrokiem całą, od razu w dwóch wymiarach. Do mózgu dzięki temu dopływa dużo informacji w krótkim czasie i dlatego widzący są w stanie naprawdę szybko czytać. W przypadku nas, brajlistów, jedynym kanałem dopływu informacji przy czytaniu są nasze palce. Informacja pisana dociera do nas jakby punktowo. Owszem, wielopunktowo, bo posługujemy się kilkoma palcami, ale jednak punktowo. Jednym ułożeniem palców na kartce nie tylko nie możemy ogarnąć jej całej, a nawet nie jesteśmy w stanie jednym dotykiem ogarnąć jednej linijki. Ja mam jeszcze trudniej, bo oprócz resztek wzroku mam niedowład prawej dłoni i czytam brajla praktycznie jednym palcem. Oczywiste jest więc, że czytam wolniej niż osoby widzące, ale również jest zrozumiałe, że czytam wolniej niż wiele osób niewidomych wykorzystujących przy czytaniu kilka palców.

Cechą pisma brajla jest to, że znaki są stosunkowo duże. Kartka wielkości A4 pomieści zaledwie 29 wierszy zawierających co najwyżej 35 znaków i to powoduje, że tekst zapisany brajlem zajmuje dużo miejsca. To dlatego książki brajlowskie są wielotomowe. By zapis brajlowski był dostatecznie trwały, publikacje brajlowskie muszą być drukowane na grubszym papierze niż czarnodrukowe, a co za tym idzie, brajlowskie tomy są ciężkie i niewygodne do noszenia.

Przez większość lat od swojego powstania pismo brajla było prezentowane na papierze. Dopiero w drugiej połowie lat 80-tych zaczęły pojawiać się urządzenia elektroniczne służące do prezentacji tekstu pisanego alfabetem brajla. Ponieważ jeden wiersz na monitorze w trybie tekstowym zawierał 80 znaków, naturalnym było, by wyświetlacz profesjonalnego monitora brajlowskiego również zawierał 80 znaków. Ceną, jaką użytkownicy takich monitorów muszą płacić przy odczytywaniu informacji z takiego wyświetlacza, jest to, że jest on stosunkowo szeroki i trzeba sporo jeździć po nim palcami, by odczytać zaledwie 80 znaków.

Przedstawiłem tu niedostatki tradycyjnie pojmowanego pisma brajla, to znaczy takiego, w którym na jednym sześciopunkcie przedstawiona jest jedna litera, czy – ogólniej mówiąc – jeden znak. Krótko mówiąc, my brajliści czytamy brajlem wolniej niż widzący mogą czytać czarny druk. Ponadto książek brajlowskich trzeba się nadźwigać i trzeba się namachać rękami przy czytaniu z pełnowymiarowego monitora brajlowskiego. Teraz pora na rozwiązanie tych problemów. Rozwiązaniem są tak zwane skróty brajlowskie. Dalej wszystko dzieje się na planie sześciopunktu, ale jedna kombinacja punktów nie zawsze odpowiada już jednej literze, lecz zbiegowi liter. Wyraz zapisany skrótami może zajmować tylko jeden sześciopunkt, albo kilka kolejnych sześciopunktów. Zaraz podam kilka przykładów, ale na razie wyobraźmy sobie, że taki wyraz zajmuje 3 kolejne sześciopunkty. To, na jaki zbieg liter rozwija się konkretny „skrótowy” sześciopunkt, zależy nie tylko od punktów, z jakich się składa, ale również na jakiej jest pozycji w wyrazie – jest pierwszy, w środku wyrazu, czy ostatni.

Przykład 1. Znak składający się z punktów 1, 2, 4, 6 oznacza zbieg liter „na”. Akurat ten skrót oznacza „na”, niezależnie od tego, czy „na” występuje na początku, w środku, czy na końcu wyrazu, czy po prostu oznacza przyimek „na”, czyli jest całym słowem. Przy użyciu tego skrótu zapiszemy takie słowa jak: naczynie, kanarek i okna.

Przykład 2. Znak złożony z punktów 2, 3, 4, 5, 6, jeśli występuje jako część wyrazu, oznacza zbieg liter „st”, niezależnie od tego, czy jest na początku, w środku, czy na końcu wyrazu. Użyjemy go więc na przykład w „start”, „postęp” i ”pomost”. Jeśli ten znak występuje samodzielnie, oznacza słowo „jest”.

Nie zawsze jednak konkretny układ punktów może oznaczać to samo lub w ogóle coś znaczyć.

Przykład 3. Znak złożony z punktów 2, 6 oznacza słowo „tylko”, jeśli występuje samodzielnie, a zbieg liter „ko”, jeśli występuje na początku lub w środku wyrazu. Nie jest interpretowany jako skrót gdy występuje na końcu wyrazu, bo wtedy jest rozpoznawany jako znak zapytania. Podobnie znak złożony z punktów 2, 3, 5, 6 oznacza zbieg liter „sk”, gdy występuje w środku wyrazu, a słowo „lub”, gdy występuje samodzielnie. Nie jest skrótem, gdy występuje na początku lub na końcu wyrazu, bo wtedy występuje w roli otwierającego lub zamykającego nawiasu literackiego.

A oto ostatnie 2 przykłady:

Przykład 4. Znak złożony z punktów 1, 2, 3, 5, 6 oznacza zbieg liter „ch” na początku, w środku i na końcu wyrazu. Gdy występuje samodzielnie, oznacza słowo „ich”. W języku polskim nie ma słowa, które kończyłoby się na samo „h”, więc tej litery możemy używać do konstruowania zapisów skrótowych. Gdy użyjemy jej na końcu wyrazu, oznacza zbieg liter „em”, na przykład w słowie „razem”.

Również ciągi dwóch albo trzech znaków występujące samodzielnie mogą oznaczać konkretne słowa.

Przykład 5. Występujące po sobie litery „bj” oznaczają słowo „bardziej”. Z kolei dwuznak zaczynający się od punktów 2, 3, 4, 5, 6, po którym występuje litera m, oznacza słowo „jestem”.

Ci, którzy na co dzień używają skrótów, z pewnością przekonali się, że za ich pomocą można znacznie skrócić zapis tekstu pismem punktowym. Skróty brajlowskie są popularne w wielu zachodnich krajach. W Polsce po prostu są, ale prawie nieużywane. Na pewno warto je upowszechniać, ale należy to robić mądrze. Nie wprowadzałbym skrótów brajlowskich od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Najpierw dzieci muszą sobie dobrze wpoić, że pisane słowa składają się z liter, bo tak przecież jest w czarnym druku, a dzieci niewidome muszą znaleźć wspólny język z widzącymi, również gdy chodzi o pisanie. Uważam, że dopiero wtedy, gdy dobrze opanują, że słowa zapisuje się kolejnymi literami, można i należy wprowadzać skróty.

Popularyzacji skrótów sprzyja wiele technologii informatycznych. Skrótami brajlowskimi operują wszystkie główne edytory brajlowskie służące do edycji i drukowania tekstów brajlowskich. Są też one zaimplementowane w oprogramowaniu wewnętrznym niektórych drukarek brajlowskich, na przykład firmy Index. Taka drukarka potrafi „sama”, to jest bez konieczności używania edytora brajlowskiego, drukować tekst skrótami brajlowskimi. Ze skrótów brajlowskich możemy korzystać również przy pracy z monitorem brajlowskim na komputerze i tablecie, a nawet na smartfonie. Wykorzystujmy więc wszystkie te technologie, by skróty brajlowskie i u nas były w powszechnym użyciu, by teksty brajlowskie można było czytać szybciej, by nie trzeba było tyle dźwigać i by sprawniej czytało się z monitorów brajlowskich. Monitory mają dalej tyle samo znaków, ale gdy używa się skrótów, każdy znak niesie z sobą więcej informacji. Przy takim samym poruszaniu rękami po monitorze przeczytamy więcej.

Skracania zapisu nie wdrożono u nas do tej pory

Proszę sobie wyobrazić, że mimo pełnej świadomości o trudnościach związanych z obszernością zapisu brajlowskiego, o znacznych gabarytach książek w ten sposób wydrukowanych oraz o nieuchronnym wydłużaniu czasu pisania i czytania przez niewidomych, mimo wiedzy o konieczności zastosowania rozwiązań oszczędnościowych, brajlowskie skróty nie zostały w Polsce wdrożone. Niewidomi w innych krajach nawet nie wiedzą, co to jest integrał, czyli w ogóle nie myślą o pisaniu tekstu litera po literze, „widzą” tekst wyłącznie jako zbiór kolejnych skrótów. Mimo, że dysponujemy dobrze opracowanymi skrótami, które mogą oszczędzić na przykład 40% miejsca i czasu, nikt w naszym kraju nie zdołał podjąć decyzji o ich wdrożeniu. Wygląda na to, że wszyscy wolą umyć w tej sprawie ręce. Ministerstwo Edukacji Narodowej czeka zapewne na aktywność samego środowiska, a ono nie może dojść do porozumienia w kwestii, który zbiór skrótów ma być wdrożony. Należy wspomnieć, że istnieją dwa takie zbiory, jednakże tylko jeden z nich, prezentowany w niniejszym numerze Helpa, jest opracowany profesjonalnie i odpowiada na potrzeby współczesności. Skróty muszą być tak zaprojektowane, by translacja zwykłego tekstu na tekst skrócony oraz odwrotnie – interpretacja skrótów na tekst integrałowy muszą być jednoznaczne. Gdy mamy więc jeden taki zbiór, należy go jak najszybciej rozpopularyzować. Wszystkie książki i publikacje, które korzystają z jakichkolwiek form dofinansowania ze środków publicznych, powinny być drukowane z jego zastosowaniem. Nie ma innej metody na wdrożenie, jak zrobić to na zasadzie rewolucyjnej zmiany.

Polskie ortograficzne skróty brajlowskie

W dobie komputerów i informacji cyfrowej, możliwość samodzielnego czytania przez niewidomych nie straciła na znaczeniu. Co więcej, pojawiły się nowe możliwości korzystania z wypukłego pisma punktowego. Jeśli osoba niewidoma pisze brajlem, zazwyczaj wykorzystuje tzw. integrał, gdzie każdej literze odpowiada jeden wypukły znak. System polskiego brajla integrałowego należy jednak do najmniej oszczędnych. Teksty tak pisane zarówno zajmują dużo miejsca, jak i zabierają dużo czasu – podczas pisania i czytania. System skrótów upraszcza zapis. Skraca najczęściej używane dwuznaki i dłuższe zbiegi literowe do jednego brajlowskiego znaku. Podobnie dzieje się z często używanymi słowami. Pozwala więc zaoszczędzić miejsce na papierze oraz na linijkach brajlowskich monitorów. Jak się okazuje, sporządzanie notatek na wykładach jest nawet szybsze niż zapisywanie ich w zwykłym druku – długopisem. Wtedy niewidomi nadążają za innymi studentami, albo nawet ich wyprzedzają.

Cyfrowy zapis skrótów brajlowskich pozwala na ich automatyczne przekształcanie w pełny tekst. System Polskich Ortograficznych Skrótów brajlowskich jest dobrze przemyślany – zarówno co do zasad, jak i zaprojektowania poszczególnych kombinacji punktów. System jest zgodny z zasadami polskiej ortografii, co nie było łatwe, ale jest nieodzowne.

Zasady stosowania skrótów

1. Przy pisaniu skrótami wskazane jest ścisłe przestrzeganie uwag podanych w tabeli, określających zakres ich stosowania.

2. W przeciwieństwie do zwykłego brajla, czyli integrału, w przypadku skrótów nie oznacza się wielkich liter i wszystkie litery (duże czy małe) są przedstawione identycznie.

3. Dążąc do maksymalnego skrócenia zapisu, należy – oprócz wyjątków wynikających z punktu 4 i 5 – stosować wszystkie skróty i skracać zawsze najdłuższe możliwe zbiegi liter, np.:

dla wyrazu „nie”: „⠜”, zamiast: „⠿⠑”, czy: „⠝⠌”;

dla „podarunek”: „⠄⠁⠗⠥⠝⠑⠅”, a nie „⠖⠙⠁⠗⠥⠝⠑⠅”;

dla „dopiero”: „⠲⠏”, a nie „⠲⠏⠌⠗⠕”.

4. Przy skracaniu wyrazów, oprócz wyjątków podanych niżej, wprowadza się skróty według hierarchii narzuconej przez kolejność występowania w wyrazie odpowiadających im zbiegów liter, np.:

dla „woskowy”: „⠺⠕⠶⠕⠺⠽”, a nie „⠺⠕⠎⠢⠺⠽”;

Dla „nowych”: „⠝⠕⠒⠷”, a nie „⠝⠕⠺⠐”;

dla „kolej”: „⠢⠦⠚”, a nie „⠢⠇⠚”;

dla „niej”: „⠜⠚”, a nie „⠿⠚”;

Wyjątki:

a) W końcowych zbiegach liter: „-iego”, „-lego”, „-niego” przede wszystkim skraca się „-ego”, np.:

dla wyrazu „głupiego”: „⠛⠣⠥⠏⠊⠲”, a nie „⠛⠣⠥⠏⠌⠛⠕”;

dla „oślego”: „⠕⠪⠇⠲”, a nie „⠕⠪⠦⠛⠕”;

dla „kolego”: „⠢⠇⠲”, a nie „⠢⠦⠛⠕”;

dla „taniego”: „⠞⠁⠿⠲”, a nie „⠞⠁⠜⠛⠕”;

b) W końcowych zbiegach liter: „-dość”, „-kość”, „-pość”, „-rość” przede wszystkim skraca się „-ość”, np.:

dla „radość”: „⠆⠙⠈”, a nie „⠆⠲⠪⠩”;

dla „kość”: „⠅⠈”, a nie „⠢⠪⠩”;

dla „pość”: „⠏⠈”, a nie „⠖⠪⠩”;

dla „starość”: „⠾⠁⠗⠈”, a nie „⠾⠁⠴⠪⠩”;

c) W zbiegach liter: „-dości-”, „-kości-”, „-pości-”, „-rości-” przede wszystkim skraca się „-ości-”, np.:

dla „radością”: „⠆⠙⠘⠡”, a nie „⠆⠲⠪⠉⠊⠡”;

dla „kością”: „⠅⠘⠡”, a nie „⠢⠪⠉⠊⠡”;

dla „pości”: „⠏⠘”, a nie „⠖⠪⠉⠊”;

dla „prości”: „⠏⠗⠘”, a nie „⠏⠴⠪⠉⠊”.

d) W początkowych zbiegach liter: „odz-”, „podz-”, „odo-”, „podo-” używa się skrótów na „od” i „pod” tylko wtedy, gdy odpowiadają one przedrostkom (przedrostki oddzielane są w słowniku ortograficznym kreską ukośną /, oznaczającą miejsce dozwolonego podzielenia wyrazu przy przenoszeniu jego części do nowej linii), np.:

dla „odznaka”: „⠔⠵⠫⠅⠁”, a nie „⠕⠧⠫⠅⠁”;

dla „podzbiór”: „⠄⠵⠃⠊⠬⠗”, a nie „⠖⠧⠃⠊⠬⠗”;

dla „odosobniony”: „⠔⠕⠎⠕⠃⠿⠕⠼”, a nie „⠕⠲⠎⠕⠃⠿⠕⠼”;

dla „pododdział”: „⠄⠕⠙⠧⠔⠣”, a nie „⠖⠲⠙⠧⠔⠣”;

ale

dla wyrazu „odzież”: „⠕⠧⠌⠯”;

dla „podzielić”: „⠖⠧⠌⠸⠩”;

dla „odoru”: „⠕⠲⠗⠥”;

dla „podobny”: „⠖⠲⠃⠼”.

5. Oprócz przypadku podanego w punkcie 4.d, skróty zbiegów liter stosuje się bez względu na podział słowotwórczy i wymowę, np.:

„marznąć”: „⠍⠁⠳⠝⠡⠩”;

„nadziemny”: „⠫⠧⠌⠍⠼”.

Jednak przy przenoszeniu części wyrazu do nowej linii należy unikać skrótów naruszających zasady dzielenia wyrazów przy przenoszeniu, obowiązujące w ortografii polskiej. W razie konieczności podzielenia wyrazu można zrezygnować ze skrótu (nie stosując znaku interwału), tj. np. podzielić „⠫⠙-⠵⠌⠍⠼” lub „tysiąc-złotowy”.

6. Znak integrału stosuje się:

• przed literami i znakami przestankowymi występującymi bezpośrednio po liczbach,

• przed wyrazami, w których występują litery obce, głównie q, v, x (np. spółdzielnia „⠠⠧⠊⠞⠁”),

• przed skrótowcami przejętymi z pisma zwykłego i zawierającymi zbiegi liter uwzględnione w skrótach, np. (⠠⠏⠕⠍).

Po znaku integrału nie stosuje się skrótów aż do najbliższego odstępu międzywyrazowego.

7. W razie potrzeby napisania integrałem fragmentu tekstu złożonego z co najmniej czterech wyrazów (np. cytatu obcojęzycznego) należy poprzedzić go podwójnym znakiem integrału. Przed ostatnim wyrazem napisanym integrałem należy postawić znak integrału.

8. Wyrazy bardzo rzadkie oraz mogące sprawić trudności przy odczytywaniu należy pisać integrałem.

Wykaz skrótów według kolejności znaków alfabetu brajlowskiego

Poniższa tabela zawiera trzy kolumny: Skrót – przedstawiającą znaki wykorzystywane jako skróty, Znaczenie – przedstawiającą skracany wyraz lub zbieg literowy oraz Stosowanie – przedstawiającą zakres używania każdego skrótu. Użyte w trzeciej kolumnie litery oznaczają miejsce w wyrazie, w jakim dany skrót może być stosowany.

• Litera „p” oznacza możliwość stosowania skrótu na początku wyrazu.

• Litera „ś” oznacza możliwość stosowania skrótu wewnątrz wyrazu.

• Litera „k” oznacza możliwość stosowania skrótu na końcu wyrazu.

• Litera „w” oznacza możliwość stosowania skrótu jako samodzielnego wyrazu.

W kolumnie pierwszej znaki, które można mylnie odczytać (zawierające tylko punkty dolne lub tylko punkty prawe) zostały poprzedzone znakiem sześciopunktu. Jest on tam postawiony wyłącznie w celu poprawienia czytelności znaków.

Sam znak sześciopunktu „⠿” jest skrótem zbiegu literowego „ni”.

Skrót Znaczenie Stosowanie
⠀⠁⠕⠀ albo w
⠀⠃⠀⠀ bo w
⠀⠃⠚⠀ bardziej w
⠀⠃⠺⠀ bowiem w
⠀⠃⠄⠀ bardzo w
⠀⠉⠀⠀ co w
⠀⠉⠗⠀ coraz w
⠀⠉⠪⠀ coś w
⠀⠙⠀⠀ dla w
⠀⠙⠞⠲ dlatego w
⠀⠙⠭⠲ dlaczego w
⠀⠑⠀⠀ ale w
⠀⠋⠀⠀ gdy w
⠀⠋⠃⠀ gdyby w
⠀⠋⠯⠀ gdyż w
⠀⠛⠀⠀ gdzie w
⠀⠓⠀⠀ em k
⠀⠓⠀⠀ tu w
⠀⠓⠞⠀ tutaj w
⠀⠚⠀⠀ ej k
⠀⠚⠀⠀ jeszcze w
⠀⠚⠯⠀ jeżeli w
⠀⠚⠪⠀ jeśli w
⠀⠅⠀⠀ kto w
⠀⠅⠙⠀ kiedy w
⠀⠅⠪⠀ ktoś w
⠀⠇⠀⠀ ym k
⠀⠇⠀⠀ tym w
⠀⠍⠀⠀ ma w
⠀⠍⠍⠀ mam w
⠀⠍⠟⠀ masz w
⠀⠝⠀⠀ ten w
⠀⠝⠃⠚ najbardziej w
⠀⠝⠻⠚ najwięcej w
⠀⠕⠕⠀ około w
⠀⠕⠗⠀ oraz w
⠀⠕⠭⠀ oczywiście w
⠀⠏⠀⠀ przecież w
⠀⠟⠀⠀ sz p, ś, k
⠀⠟⠀⠀ być w
⠀⠗⠀⠀ raz w
⠀⠗⠯⠀ również w
⠀⠎⠀⠀ w
⠀⠞⠀⠀ to w
⠀⠞⠗⠀ teraz w
⠀⠧⠀⠀ dz p, ś, k
⠀⠧⠀⠀ będzie w
⠀⠭⠀⠀ cz p, ś, k
⠀⠭⠀⠀ czy w
⠀⠽⠀⠀ przy p, w
⠀⠵⠟⠀ zresztą w
⠀⠵⠺⠀ zwłaszcza w
⠀⠯⠀⠀ że w
⠀⠯⠃⠀ żeby w
⠀⠿⠀⠀ ni p, ś, k, w
⠀⠿⠋⠀ nigdy w
⠀⠷⠀⠀ ch p, ś, k
⠀⠷⠀⠀ ich w
⠀⠷⠃⠀ chyba w
⠀⠮⠀⠀ był p, w
⠀⠾⠀⠀ st p, ś, k
⠀⠾⠀⠀ jest w
⠀⠾⠍⠀ jestem w
⠀⠾⠽⠀ jesteśmy w
⠀⠾⠪⠀ jesteś w
⠀⠾⠌⠀ jesteście w
⠀⠡⠀⠀ za p, w
⠀⠡⠟⠀ zawsze w
⠀⠡⠗⠀ zaraz w
⠀⠣⠀⠀ sobie w
⠀⠩⠀⠀ jak p, w
⠀⠹⠀⠀ tak p, w
⠀⠹⠯⠀ także w
⠀⠱⠀⠀ prze p
⠀⠱⠀⠀ przez w
⠀⠫⠀⠀ na p, ś, k, w
⠀⠫⠾⠀ natomiast w
⠀⠻⠀⠀ wa p, ś, k
⠀⠻⠀⠀ więc w
⠀⠻⠚⠀ więcej w
⠀⠳⠀⠀ rz p, ś, k
⠀⠳⠀⠀ tam w
⠀⠪⠀⠀ się w
⠀⠪⠃⠀ siebie w
⠀⠺⠃⠀ wobec w
⠀⠺⠛⠀ według w
⠀⠺⠞⠀ wtedy w
⠀⠺⠜⠀ właśnie w
⠿⠂⠀⠀ pa p, ś
⠿⠆⠀⠀ ra p, ś
⠿⠆⠀⠀ nawet w
⠿⠒⠀⠀ wy p, ś, w
⠿⠲⠀⠀ do p, ś, w
⠿⠲⠀⠀ ego k
⠀⠲⠏⠀ dopiero w
⠀⠲⠳⠀ dobrze w
⠿⠢⠀⠀ ko p, ś
⠿⠢⠀⠀ tylko w
⠿⠖⠀⠀ po p, ś, w
⠿⠶⠀⠀ sk ś
⠿⠶⠀⠀ lub w
⠿⠦⠀⠀ le ś, k
⠿⠦⠀⠀ też w
⠿⠔⠀⠀ od p, w
⠿⠔⠀⠀ ia ś, k
⠿⠴⠀⠀ ro p, ś
⠿⠴⠀⠀ już w
⠿⠈⠀⠀ ość k
⠿⠘⠀⠀ ości ś, k
⠀⠌⠀⠀ wszystki p
⠀⠌⠀⠀ ie ś, k
⠀⠌⠀⠀ wszystko w
⠀⠌⠽⠀ wszyscy w
⠀⠜⠀⠀ nie p, ś, k, w
⠀⠬⠀⠀ któr p
⠀⠬⠀⠀ ów k
⠀⠬⠀⠀ który w
⠀⠼⠀⠀ ny k
⠀⠼⠀⠀ może w
⠀⠼⠫⠀ można w
⠿⠨⠀⠀ ś, k
⠿⠸⠀⠀ li ś, k
⠿⠐⠀⠀ ych k
⠀⠐⠉⠀ ciąg p, ś, k, w
⠀⠐⠙⠀ drug p, ś, k
⠀⠐⠙⠀ drugi w
⠀⠐⠑⠀ kres p, ś, k, w
⠀⠐⠋⠀ form p, ś, k, w
⠀⠐⠊⠀ kilk p, ś, k
⠀⠐⠊⠀ kilka w
⠀⠐⠚⠀ jedn p, ś, k
⠀⠐⠚⠀ jeden w
⠀⠐⠍⠀ miejsc p, ś, k, w
⠀⠐⠕⠀ organ p, ś, k, w
⠀⠐⠏⠀ pierw p, ś, k, w
⠀⠐⠞⠀ trzeb p, ś, k
⠀⠐⠞⠀ trzeba w
⠀⠐⠭⠀ człowiek p, ś, k, w
⠀⠐⠾⠀ stanow p, ś, k
⠀⠐⠾⠀ stanowi w
⠀⠐⠱⠀ problem p, ś, k, w
⠀⠐⠪⠀ świat p, ś, k, w
⠀⠐⠺⠀ właściw p, ś, k
⠀⠐⠺⠀ właściwie w
⠀⠐⠜⠀ niewidom p, ś, k
⠀⠐⠜⠀ niewidomy w
⠿⠰⠀⠀ ach k
⠀⠰⠉⠀ części p, ś, k, w
⠀⠰⠚⠀ jednak p, ś, k, w
⠀⠰⠍⠀ między p, ś, k, w
⠀⠰⠕⠀ ostatni p, ś, k, w
⠀⠰⠎⠀ spraw p, ś, k, w
⠀⠰⠷⠀ chwil p, ś, k, w
⠀⠰⠹⠀ państw p, ś, k, w
⠀⠰⠺⠀ większ p, ś, k
⠀⠰⠺⠀ większy w
⠿⠄⠀⠀ pod p, w
⠿⠠⠀⠀ znak integrału

O krętej drodze do swobodnego zapisu i odczytu informacji przez niewidomych

Niepozorne wypukłe punkciki na papierze, zgromadzone w stada po sześć. Dla laików zupełnie niezrozumiałe, dla niewidomych niosące za sobą wiele treści. Dzisiaj, nawet w dobie ogromnego postępu technicznego, trudno sobie wyobrazić współczesny świat dotyku i dźwięku bez alfabetu brajla. Twórca alfabetu – Ludwik Braille utracił wzrok w dzieciństwie, na skutek powikłań po doznanym urazie oka. Nie załamał się jednak i uparcie dążył do samodzielności. Szczególnie zależało mu na znalezieniu wygodnego sposobu zapisu i odczytu informacji. Zainspirował go wojskowy system kodowania informacji, zwany night writing (nocne pisanie) opracowany przez Charlesa Barbiera. System opierał się na 12 wypukłych kropkach, które pozwalały na kodowanie prostych rozkazów. Żołnierze armii napoleońskiej mogli je odczytywać w ciszy i bez użycia światła. Niestety (lub raczej na szczęście) – system okazał się zbyt trudny i nie przyjął się w wojsku. Charles Barbier, chcąc poprawić swój wynalazek, skontaktował się z Królewskim Instytutem Niewidomych w Paryżu, gdzie spotkał Ludwika Braille’a, a on, zapoznawszy się z systemem Barbiera, szybko wychwycił na czym polegały błędy. Zbyt duża ilość kropek w obrębie jednego znaku uniemożliwiała szybki odczyt informacji bez odrywania opuszków palców od kartki. Braille zalecił, aby wypukłości mieściły się na planie sześciopunktu, a jeden znak oznaczał jedną literę. Takie uproszczenie było strzałem w dziesiątkę.

Dzisiaj alfabet Braille’a jest najbardziej znanym i dotychczas najlepszym sposobem pisemnego utrwalenia i odczytu informacji przez osoby niewidome. O jego doskonałości świadczy prostota, która pozwala na zapis bardzo złożonych treści, m.in. notacji matematycznej czy muzycznej.

Czy jednak zanim alfabet brajla został alfabetem, niewidomi nie mieli żadnej możliwości zapisu i odczytu informacji?

Za jeden z pierwszych wynalazków umożliwiających zapis informacji osobie niewidomej można uważać tabliczkę Kwintyliana. Była to płytka metalowa lub drewniana, pokryta cienką warstwą wosku. W wosku można było wyryć dowolne znaki. Ten starożytny wynalazek nie pozwalał jednak osobie niewidomej na odczytanie zapisanych informacji. Podobną technikę pisania w wosku stosował Dydym Aleksandryjski, wczesnochrześcijański pisarz kościelny. Dydym utracił wzrok w dzieciństwie, uczył się jednak słuchając kazań i czytań tak skutecznie, aż zdobył wszechstronne wykształcenie. Do pisania swoich prac używał wygiętych liter z drutu, które odciskał w woskowych tablicach. Była to mozolna praca, w dalszym ciągu zapisujący nie mógł odczytać tego, co zapisał.

Były to również metody zapisu dostępne jedynie dla osób ociemniałych, wcześniej widzących i znających kształt liter. Erazm z Rotterdamu wraz z Girolamo Cardano przestawili rozwiązanie pozwalające na naukę pisania osobie niewidomej, która nie wiedziała jak wyglądają używane do zapisu litery. Do nauki alfabetu służyły specjalne płytki z drewna, metalu lub nawet kości słoniowej. W płytkach były głęboko wygrawerowane litery alfabetu. Niewidomy uczeń tak długo wodził rylcem po wklęśnięciach graweru, aż jego pamięć mięśniowa „uczyła się” kształtu litery. Od tego momentu mógł pisać, lecz w dalszym ciągu nie był w stanie tego odczytać.

Swoistą ciekawostką są wzmianki o stosowanym przez niewidomych z powodzeniem systemie pisma węzełkowego. Węzły wiązane na sznurze, ich grubość, liczebność i odstępy miały konkretne znaczenie. Taki system zapisu umożliwiał nawet wymianę korespondencji między niewidomymi – wystarczyło przekazywać sobie tę makramową wiadomość. W dalszym ciągu było to żmudne zadanie, jednak umożliwiało wymianę myśli i pozwalało na odczytywanie informacji w dowolnym momencie. Było to też rozwiązanie stosunkowo niedrogie.

Na przestrzeni lat szukano przeróżnych sposobów na skuteczną naukę czytania i pisania przez niewidomych, z przeróżnym skutkiem. Prawdziwy przełom nastąpił jednak w 1784 roku, kiedy to francuski tyflopedagog Valentin Haüy założył w Paryżu pierwszą szkołę dla niewidomych dzieci. Uczniowie zdobywali wiedzę ze specjalnie dla nich przygotowanych książek, drukowanych w wypukłym alfabecie łacińskim. Były to początki pisma liniowego, które miało służyć niewidomym.Jednak najsłynniejszym rodzajem pisma liniowego jest alfabet Moona, opracowany przez Williama Moona w 1845 roku, specjalnie z myślą o ociemniałych. Twórca wspomnianego alfabetu jako dziecko zachorował na szkarlatynę, która bardzo poważnie uszkodziła mu wzrok. Widział jedynie na jedno oko i to bardzo słabo. Nie przeszkodziło mu to jednak w skończeniu szkoły, do której uczęszczały głównie dzieci widzące. W późniejszych latach Moon był wielkim zwolennikiem kształcenia integracyjnego. W wieku 21 lat William Moon stracił wzrok całkowicie. Zajął się nauczaniem niewidomych dzieci. Podczas swojej pracy zaobserwował trudności, na jakie napotykają w trakcie prób nauki samodzielnego czytania i pisania. Podjął się stworzenia prostego systemu zapisu, aby każdy z jego uczniów miał szansę czytać i pisać. Stworzył alfabet, który dzisiaj znamy jako alfabet Moona.

Alfabet Moona był prosty dlatego, że bardzo przypominał alfabet łaciński i można było przyswoić go intuicyjnie. Osoby ociemniałe, znające alfabet łaciński, łatwiej odnajdywały palcami kształt liter poznanych jeszcze wzrokowo i dobrze zapamiętanych. System Moona jest oparty na ośmiu literach alfabetu łacińskiego. Zmiana ułożenia liter podstawowych, ich odwrócenie, odbicie lustrzane, daje kombinację innych liter. Znaki alfabetu Moona dzielą się na trzy grupy. Pierwsza z nich to litery podobne kształtem do swoich odpowiedników w alfabecie łacińskim np. I, O, U, V. Druga grupa to litery stworzone na bazie ich łacińskiego odpowiednika, w których pominięto niektóre części liter, np. litera D zapisywana jest bez „pleców”, czyli pionowej kreski i wygląda jak odwrócone C. Trzecia grupa to litery utworzone z umownych kropek i linii, np. litera H w zapisie wygląda jak mała łacińska litera o, z pogrubioną lewą ścianką. Charakterystyczny dla alfabetu Moona jest zmienny kierunek czytania. Na końcu wiersza znajduje się wypukły łuk, który informuje o zmianie. Czytamy więc od lewej do prawej, następny rząd od prawej do lewej i tak dalej. Wszystko po to, aby nie musieć odrywać dłoni od tekstu i nie zagubić się w czytaniu. Wiliam Moon spopularyzował swój sposób zapisu drukując Biblię. Alfabet Moona jest używany do dnia dzisiejszego, głównie w krajach anglojęzycznych. Bywa często preferowany przez osoby, których zmysł dotyku z różnych powodów nie pozwala na wyczucie opuszkami palców znaków brajlowskich. Nauka alfabetu Moona pozwala również oswoić się z liniowym, wypukłym systemem zapisu i dla niektórych stanowi wstęp do nauki brajla. Trudno sobie wyobrazić codzienne funkcjonowanie bez znajomości pisma, bez możliwości wymiany informacji, bez możliwości czytania. Współczesne technologie przynoszą coraz to nowsze rozwiązania. Dzisiaj prawie każdy niewidomy swobodnie korzysta z komputera i komunikuje się ze światem za pomocą nowoczesnych smartfonów. Czas pokaże, czy zechcemy zachować w użyciu starą, dobrą i niezawodną tabliczkę brajlowską.

Nie zaczepiaj – pracuję

Nie zaczepiaj – pracuję. Pies asystujący. W taki lub podobny sposób oznakowanego psa można spotkać na ulicy. Jednak co to znaczy pracuję i dlaczego nie zaczepiaj? Czyli co powinieneś wiedzieć o pomocniku osoby z niepełnosprawnością?

Psy asystujące to specjalnie wyszkolone i przygotowane do swojej roli psy, które pomagają osobom z niepełnosprawnością, m.in. osobom poruszającym się na wózkach, nie słyszącym, niewidomym, chorującym na cukrzycę czy padaczkę. Psy także świetnie wspomagają edukację i terapię dzieci ze sprzężoną niepełnosprawnością. W przypadku każdej niepełnosprawności rola psa jest nieco inna. Osobie na wózku pies podaje różne przedmioty, otwiera drzwi czy ściąga poszczególne części garderoby. Osobę nie słyszącą budzi, informuje o dzwoniącym telefonie czy stukającym do drzwi gościu. Jeszcze w innej sytuacji pies sygnalizuje obniżający się poziom cukru czy zbliżający się atak padaczki. Dzieci z problemami rozwojowymi obecność psa motywuje do nauki.

Wśród psów asystujących dużą podgrupę stanowią psy przewodniki, które wykonują bardzo odpowiedzialną pracę. Pomagają osobom niewidomym w czasie poruszania się. Podczas pracy pies przewodnik ubrany jest w uprząż zwaną szorkami. Osoba niewidoma trzyma ramię szorek, dzięki czemu wyczuwa ruchy psa oraz komunikaty przez niego wysyłane. Jednak co pies przewodnik potrafi i jak to wygląda w praktyce? Współpraca między człowiekiem a psem opiera się na wydawaniu mu komend związanych z kierunkiem i odnajdywaniem różnych punktów w przestrzeni. Podczas podążania w wybranym przez właściciela kierunku pies omija wszelkie napotkane przeszkody, także te na wysokości głowy: słupki, drzewa, ludzi, dziury, gałęzie itp. Informuje o przejściach dla pieszych. Sygnalizuje schody w górę i w dół oraz krawężniki. Na schodach w górę pies zatrzymuje się łapami na pierwszym stopniu, zaś w dół na krawędzi rozpoczynających się schodów. Wyszukuje przystanki autobusowe. Odnajduje wolne miejsca do siedzenia kładąc na nich swój pyszczek czy drzwi dotykając ich nosem.

W praktyce, kiedy pies usłyszy komendę, np. przejście – szuka go. Następnie po odnalezieniu zatrzymuje się i czeka na znak od właściciela, że może iść dalej. Należy pamiętać, że pies nie rozróżnia kolorów świateł. Nie jest też GPS-em, który doprowadza pod wskazany adres. Nie rozpoznaje znaków graficznych takich jak numery autobusów. To człowiek zawsze podejmuje decyzję i powinien znać drogę. W wyjątkowych sytuacjach pies może poprowadzić osobę niewidomą nieco inną drogą lub zatrzymać się pomimo komendy wskazującej aby podążać dalej. Jednak dzieje się to tylko w sytuacjach gdy zachowanie psa, to, którego oczekuje właściciel, mogłoby zagrażać jego życiu lub zdrowiu. Pies ma obowiązek zatrzymać się i nie wejść na ulicę gdy widzi właśnie nadjeżdżający samochód. Ponadto psy mogą podawać różne przedmioty, o ile zostały tego nauczone. Nie jest jednak to ich głównym zadaniem. Psy przewodniki przede wszystkim pomagają w poruszaniu się i dzięki nim jest ono dużo bezpieczniejsze oraz sprawniejsze. Pies szybciej odnajdzie daną rzecz niż osoba niewidoma przeszukująca przestrzeń punkt po punkcie z pomocą białej laski. Jednak należy podkreślić, że osoba niewidoma powinna orientować się w przestrzeni – tylko wtedy pomoc psa może być nieoceniona. Niesamodzielnej osobie obecność psa nie pomoże.

Pies wykonuje ciężką i odpowiedzialną pracę, podczas której nie należy mu przeszkadzać. Wszelkie próby kontaktu z psem, np. głaskanie, mówienie, cmokanie czy patrzenie w oczy mogą rozproszyć go i zmniejszyć koncentrację jego uwagi. Jest to szczególnie ważne, gdyż niewłaściwe zachowanie się psa może zagrażać zdrowiu osoby z niepełnosprawnością. Widząc na ulicy psa, uszanuj jego pracę. Nie zaczepiaj i pozwól mu wykonywać jego pracę.