Helpowe refleksje

Można odczuwać zmęczenie, gdy tyle dookoła się dzieje, jednak nawet wtedy, gdy już brakuje sił i czasu na załatwienie kolejnych ważnych spraw, trzeba się cieszyć – mimo wszystko robimy coś nowego i znowu mamy szansę, że się uda. Natłok zajęć nie całkiem wynika z naszego do takiego stanu rzeczy upodobania, lecz z faktu, że aż tyle rzeczy pozostaje do zrobienia. Po każdym drobnym sukcesie widzimy, że to tylko mała kropla w wielkim morzu potrzeb. Skoro jednak wszyscy mamy ograniczone możliwości, cieszymy się tym, co już wykonaliśmy.

Jak co roku, po wakacjach następuje organizacyjny szok. To okres przystąpienia do nauki, budowania i remontowania mieszkań i domów, większej sprzedaży, a także zwiększonej liczby narad, seminariów i konferencji. Z czego to wynika? Może po powrocie z wakacji wpadamy w kompleksy, że tyle mieliśmy i nadal mamy planów, a mimo to tak sobie wakacyjnie pofolgowaliśmy. A może jesienna aura sprzyja wzmożonej aktywności intelektualno-organizacyjnej? Tak czy inaczej grono osób zgromadzonych wokół Fundacji Szansa dla Niewidomych zabrała się do pracy ze zwiększoną mocą. Korzystając z okazji, że umożliwiono mi tworzenie kwartalnika Help, a w jego ramach pisanie tych refleksji, chcę poinformować, co takiego dzieje się w naszej organizacji.

W grudniu spotkamy się na międzynarodowej konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND. Zaproszenie na to spotkanie publikowaliśmy już w poprzednich numerach HELPA. Inicjatywa ta rozwija się jednak z każdym dniem, toteż i w tym numerze zamieszczamy informację o tym wydarzeniu. Można ją znaleźć na tylnej okładce czasopisma wydanego w zwykłym druku oraz pod koniec tekstu w wersji brajlowskiej oraz cyfrowej. Co ważnego tam przekazujemy? Spotkanie będzie większe niż kiedykolwiek. Fundacja zaprasza całe środowisko niewidomych, niedowidzących oraz ich bliskich, a także mnóstwo instytucji i osób, o których sądzimy, że powinni jak najwięcej wiedzieć o świecie dźwięku i dotyku, w którym nie ma wzroku i obrazów. Konferencja i towarzyszące jej wydarzenia i atrakcje dzielą się na dwie zasadnicze kategorie. Niektóre z nich mają na celu pokazanie niepełnosprawnym wzrokowo jak mogą zniwelować skutki swojego inwalidztwa, inne przeciwnie – mają pokazać osobom pełnosprawnym jak to jest nie widzieć lub widzieć niewiele. Więcej szczegółów o REHA FOR THE BLIND IN POLAND można znaleźć na tylnej okładce.

REHA to dopiero 1 i 2 grudnia. Wcześniej, bo już 28 i 29 października odbędzie się inne ważne wydarzenie – konferencja dotycząca tyflografiki i dostosowania otoczenia do potrzeb niewidomych i słabowidzących. Tekst zaproszenia na to ważne wydarzenie także można znaleźć w niniejszym numerze HELPA. Jaki cel przyświeca organizatorom tej konferencji? Chodzi o dążenie do ostatecznego zdefiniowania standardów dostępności, by jak najszybciej projektanci i wykonawcy wiedzieli, jakich zasad mają się trzymać. Do tej pory jest w Polsce tak, że każdy „robi po swojemu”. Inżynier nie wie, jak ma mówić do niewidomego użytkownika nowotworzone przez niego urządzenie, autor książki wymyśla na swoją rękę, jak ma wyglądać jego dzieło, architekt zupełnie zapomina o kwestii, jak ma trafić do windy lub na schody niewidomy, a jak ma nie potknąć się o krawężnik niedowidzący. Oni wszyscy coraz częściej słyszą o potrzebach osób niepełnosprawnych, ale nie mają pojęcia, jak je realizować. Pozostają wobec tego problemu pasywni lub pytają o radę przypadkowe osoby. Przecież tak nie może być! Zapraszamy więc do udziału w konferencji osoby, które chcą i są w stanie podjąć się poszukiwania najlepszych rozwiązań.

Gdyby jednak miały wydarzyć się jesienią tylko te dwie imprezy, nie miałbym prawa mówić, że jesteśmy tak bardzo zajęci. Fundacja realizuje co roku około 40 wartościowych projektów, a większość z nich przypada na koniec roku. W niniejszym numerze informujemy o konferencji, która odbyła się w Łodzi. Projektowi realizowanemu razem z Muzeum Pałacu Herbsta pt.: „Poligon doświadczeń. Sztuka dostępna dla osób z dysfunkcją wzroku”, poświęcamy kilka artykułów. Kwestia dostępności sztuki staje się tematem ważnym zarówno dlatego, że niewidomi pragną mieć kontakt z kulturą, ale także dlatego, że pojawiły się techniczne możliwości zaprezentowania im dzieł z różnorodnych gałęzi sztuki. To już nie tylko utwory muzyczne, rzeźby, wyposażenie zabytkowe, ale także w pewnym stopniu obrazy malarskie, wizerunki artystycznych budowli itd.

A inne projekty? Gdzie indziej niż w naszej Fundacji można latać szybowcami, skakać na spadochronach, grać w ping-ponga dla niewidomych, bawić się w kręgle, czy siąść za kierownicą i bić rekordy prędkości będąc kierowcą niewidomym? Właśnie takie projekty realizujemy. Prawda, że to bardzo nowoczesne? I właśnie taką nowoczesną rehabilitacją zajmuje się nasza organizacja – Fundacja Szansa dla Niewidomych.

Centrum Technologiczne Instytutu Rehabilitacji Niewidomych

CENTRUM TECHNOLOGICZNE Instytutu Rehabilitacji Niewidomych zostało założone przez Fundację Szansa dla Niewidomych, a sfinansowany przez generalnego sponsora naszej organizacji – firmę Altix sp. z o.o. Centrum rozpoczęło swoją działalność we wrześniu br. i mieści się w Łodzi, w siedzibie wojewódzkiego tyflopunktu przy ulicy Wigury 13.

Czy warto być nowoczesnym? Czy osoba niewidoma, słabowidząca może dotrzymać w tym względzie kroku burzliwie rozwijającemu się światu? Myślę, że to pytanie nurtuje wiele osób i to nie tylko tych, którzy na co dzień borykają się z trudnościami związanymi z niepełnosprawnością wzrokową. Otóż nie tylko warto, ale trzeba być nowoczesnym, nadążać za najnowszymi technologiami, które pozwalają osobom niepełnosprawnym na polepszenie codziennego życia i na pełne uczestnictwo w życiu zawodowym, kulturalnym i społecznym.

Wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniu osób niewidomych i niedowidzących, nasza Fundacja, dzięki współpracy z Firmą Altix sp. z o.o., z początkiem września 2016 r. otworzyła w Łodzi przy ul. Wigury 13 nowoczesne CENTRUM TECHNOLOGICZNE – w całości dedykowane osobom z dysfunkcją wzroku.

Firma Altix istnieje na rynku od 1989 roku i jest bodaj największą firmą w Polsce zajmującą się dystrybucją sprzętu elektronicznego, oprogramowania, brajlowskich książek i urządzeń dla osób niepełnosprawnych wzrokowo. Nowo powstałe Centrum ma na celu kompleksową obsługę tych osób w zakresie doboru potrzebnego sprzętu przeznaczonego dla niewidomych i niedowidzących nie tylko w codziennym życiu, ale także w sferze zawodowej, edukacyjnej i rehabilitacyjnej.

Wysokiej klasy eksperci prezentują dostępny asortyment oraz służą fachową pomocą i radą przy jego doborze.

W Centrum Technologicznym dostępna jest cała gama sprzętu z oferty różnych producentów. Odwiedzając nasz punkt można bezpośrednio zapoznać się z nowinkami technologicznymi i samodzielnie wypróbować działanie urządzeń. Doświadczeni specjaliści chętnie przedstawią, wytłumaczą i pomogą przetestować działanie sprzętu, którym będą Państwo zainteresowani.

Centrum powstało z myślą o tym, aby w jednym miejscu był dostępny jak największy asortyment, tak, żeby w każdym momencie można go było obejrzeć, porównać, nie czekając, aż zostanie sprowadzony z zagranicy. Co za tym idzie, w Centrum Technologicznym w Łodzi będzie możliwość wybrania dla siebie najodpowiedniejszej opcji, bez denerwującej zwłoki.

Centrum udzieli pomocy niewidomym, słabowidzącym oraz ich bliskim: rodzinom, nauczycielom, urzędnikom. Nowe Centrum jest w pełni przystosowane do prowadzenia szkoleń dla osób niewidomych i niedowidzących z zakresu obsługi komputera oraz użytkowania każdego sprzętu tutaj dostępnego. Centrum jest przestronne, zaprojektowane tak, aby osoby niewidome i słabowidzące mogły bezpiecznie się poruszać. Lokalizacja obiektu jest świetnie skomunikowana, co powoduje łatwy dojazd z krańców miasta.

Dla naszych beneficjentów dostępna jest bezpłatna infolinia. Pod numerem 800 100 102 można otrzymać pomoc i wsparcie techniczne.

Aby umilić czas spędzony w naszym Centrum, oprócz kompetentnej, kompleksowej i miłej obsługi, zapewnimy kawę i herbatę w Altix Cafe.

Zapraszamy do Centrum Technologicznego codziennie w godzinach od 8.00 do 16.00. Mamy nadzieję, że nasze nowe przedsięwzięcie spełni Państwa oczekiwania, a przede wszystkim przyczyni się do pełniejszej realizacji naszej misji „Świata otwartego dla niewidomych”.

Obiekty dostępne „od zaraz”

W ostatnim czasie coraz popularniejsze staje się udostępnianie obiektów użyteczności publicznej osobom niepełnosprawnym, a wśród nich niewidomym i niedowidzącym. Można powiedzieć, że doświadczamy pierwszej (na razie małej) fali dostępności – chciałoby się rzec: wreszcie oraz: na szczęście. Oby nadeszła kolejna, większa, bardziej donośna i niosąca ze sobą większy potencjał zmian.

Polska już dziś może poszczycić się kilkoma miejscami, których poziom dostosowań jest na światowym poziomie. Kilka z nich na pewno może aspirować do miana najlepszych, pionierskich i wyjątkowych w skali międzynarodowej. Warto je wymienić, są bowiem świetnym przykładem na to, że informacje, które należy przekazać wszystkim obywatelom, mogą być ładne i funkcjonalne dla osób widzących oraz niewidomych. Dzięki takiemu podejściu, profesjonalne dostosowania stają się najlepszą z możliwych wizytówek łączących zróżnicowane potrzeby rozmaitych grup odbiorców.

Wydziały Obsługi Mieszkańców miasta Warszawy (WOM)

W 18 Warszawskich WOM-ach zostały zamontowane plany tyflograficzne produkcji firmy Altix. Przedstawiają przestrzeń WOM-ów przeznaczoną dla interesantów. Na planach zostało zaprezentowane w formie graficznej i uwypuklonej rozmieszczenie najważniejszych pomieszczeń oraz stanowisk obsługi petentów. Zamontowano w tablicach elektroniczny dzwonek, dzięki któremu osoby wymagające pomocy mogą wezwać pracownika urzędu.

PKP Szczecin Główny

Dworzec Główny PKP w Szczecinie został wyposażony w kompleksowy system informacji dla osób niewidomych i słabowidzących. Znajduje się tam udźwiękowiony terminal informacyjny z wypukłym planem dworca, na poręczach schodów zamontowano nakładki z brajlowskimi informacjami, schody zostały oznakowane specjalnymi żółtymi taśmami antypoślizgowymi (nakładkami) oraz w różnych miejscach zainstalowano brajlowskie tabliczki z opisami miejsc.

ZOO w Toruniu

ZOO w Toruniu zostało wyjątkowo dobrze przygotowane dla niewidomych zwiedzających. Mają oni do dyspozycji tyflograficzny plan ZOO. Zainstalowano tam również udźwiękowiony, tyflograficzny terminal informacyjny, przedstawiający kontynenty z naniesionymi na nie gatunkami ptaków. Informacje o zwierzętach można odsłuchać oraz odczytać z brajlowskich tabliczek z tekstem uwypuklonym na tle kolorowego poddruku. Są one zamontowane przy wybiegach przeznaczonych dla zwierząt. Pomniki przyrody na terenie ZOO zostały uwiecznione na termoformowanych tabliczkach. Dzięki temu profesjonalnemu systemowi, niewidomi i niedowidzący goście mogą samodzielnie poruszać się po ZOO oraz dowiadywać o jego mieszkańcach.

Kompleks zamkowy w Lidzbarku Warmińskim

Jednym z najlepiej dostosowanych w Polsce muzeów jest kompleks zamkowy w Lidzbarku Warmińskim. Najważniejsze dostosowania to: makieta zamku wykonana w technologii 3D, tyflograficzny plan zamku i mieszczącej się tam wystawy, brajlowskie opisy i audiodeskrypcja eksponatów. Został opracowany specjalny przewodnik wydany w wersji brajlowskiej.

Warszawskie Lotnisko Chopina

Jednym z niewielu dostosowanych lotnisk w Europie stało się warszawskie Lotnisko Chopina. Pojawiły się tam udźwiękowione terminale tyflograficzne, współpracujące z aplikacją opracowaną na smartfony YourWay oraz tabliczki brajlowskie na drzwiach do toalet. Terminale są wykonane z masy żywicznej wysokiej jakości i mają charakter multimedialny.

Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu

Kolejnym przykładem świetnie dostosowanego muzeum, jest muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu. Zwiedzający mogą odnaleźć drogę dzięki tyflograficznym terminalom informacyjnym, przedstawiającym poszczególne piętra budynku oraz sale wystawowe. Można korzystać z zamontowanych tam brajlowskich tabliczek oraz nakładek na poręcze schodów.

Warszawski Węzeł Komunikacyjny Młociny

Naprzeciwko wejścia do przystanku metra „Młociny” został zamontowany udźwiękowiony terminal informacyjny. Dodatkowo jest on wyposażony w najnowocześniejsze technologie – beacony, QR kod oraz współpracuje z aplikacją Your Way.

Nadzwyczajny spływ kajakowy!

30 lipca 2016 r. kilkunastoosobowa grupa niewidomych i niedowidzących z województwa świętokrzyskiego wzięła udział w niezwykłym wydarzeniu turystycznym, jakim był spływ kajakowy po Nidzie z Mokrska do Starych Kotlic. Stało się to możliwe za sprawą pomysłowości i odwagi pracowników kieleckiego oddziału Fundacji Szansa dla Niewidomych, a także zaangażowania pracowników Fundacji im. Stefana Żeromskiego, która była odpowiedzialna za organizację spływu oraz użyczyła kilka kajaków.

Dobra organizacja całego przedsięwzięcia oraz włączenie do pomocy wolontariuszy i sponsorów stały się powodem wielu pozytywnych emocji uczestników spływu oraz sukcesu całego przedsięwzięcia. Bardzo ważne było stworzenie odpowiednich warunków, aby niewidomi czuli się bezpiecznie. W nowych sytuacjach jest to niezwykle istotne. My, widzący, jesteśmy w stanie wiele zobaczyć, wzrokowo zaznajomić się z nową sytuacją, natomiast niewidomi używają do tego innych zmysłów i z pewnością potrzebują na to więcej czasu. W kwestii bezpieczeństwa uważam, że organizatorzy spływu stanęli na wysokości zadania. Niewidomi mieli do dyspozycji osobę widzącą w kajaku, ponadto po rzece pływało kilku dodatkowych instruktorów, którzy czuwali nad bezpieczeństwem spływu i interweniowali w razie potrzeby. Byli takim „dodatkowym wsparciem”.

Miałam wiele obaw, czy stanę na wysokości zadania. Bo przecież brałam odpowiedzialność za drugą osobę. Mimo tylu wątpliwości czułam, że czeka mnie niezapomniana przygoda. Pojawiły się w mojej głowie pytania: Czy będzie bezpiecznie? Czy nie będzie problemu ze sprzętem? Czy dam radę unieść to brzemię odpowiedzialności? Czy wyzwanie, które przede mną stanęło, nie okaże się być nie do pokonania? Szybko jednak moje wątpliwości zostały rozwiane.

Dojechaliśmy do Mokrska, gdzie dołączyła do nas ekipa telewizyjna, która nakręciła krótki reportaż z wydarzenia. Doszło tu do najważniejszego momentu – pobrania kapoków i sprzętu oraz wejścia parami do kajaków – osoba niewidoma lub niedowidząca z przodu, opiekun z tyłu – dla bezpieczeństwa. Pierwsze kilkadziesiąt metrów należało poświęcić na ćwiczenia koordynacji ruchów wiosłami we współpracy z partnerem. Ja z moją podopieczną Olą szybko zgrałyśmy siły, ustaliłyśmy zasady pracy podczas manewrów i pewnie popłynęłyśmy w kierunku Starych Kotlic. Na bieżąco starałam się utrzymywać kontakt z moją partnerką, informować ją o ewentualnych przeszkodach, opisywać niektóre mijane miejsca. Niekiedy zakręty wymagały mocnej pracy wiosłami. Należało umiejętnie omijać napotykane przeszkody, np.: wystające pnie drzew, sterczące kamienie, trawiaste wysepki czy leżące drzewa. Bąble, które pojawiły się na kciukach niektórych uczestników świadczyły, że przepłynięcie tego 10 km odcinka nie było zwykłą błahostką. Wszystkie pary bezpiecznie i z satysfakcją dopłynęły na miejsce wypoczynku.

Zwieńczeniem spływu było pieczenie kiełbasek przy ognisku, które zostały ufundowane przez ludzi dobrej woli (przedsiębiorstwo Wir Łopuszno oraz Avex – producent wędlin i smalcu). Podczas ogniska nawiązały się bardzo ciekawe rozmowy na temat emocji towarzyszących podczas spływu. Uczestnicy byli podekscytowani, zadowoleni, ale również nieco zmęczeni. Było to jednak przyjemne zmęczenie.

Spływ ten był niesamowity i nadzwyczaj udany. Radość z udziału w nim udzieliła się wszystkim i trwała wiele dni po jego zakończeniu. Serdecznie dziękuję pomysłodawcom za kreatywność i umiejętne pokazanie, że osoby niewidome i słabowidzące widzą czasem więcej niż nam – widzącym się wydaje. Piękny to był czas dla mnie. Nauczyłam się, że wiele ograniczeń, trudności czy problemów można pokonać; że radość z małych rzeczy buduje i sprawia, że stajemy się szczęśliwsi. Była to też dla mnie Wielka Lekcja Pokory, która pokazała mi, że to, co dla mnie oczywiste, nie zawsze jest takie dla ludzi, którzy są wokół. Jednym słowem: był to dla mnie niezapomniany czas pełen niezwykłych przeżyć. Dziękuję! Dla takich właśnie momentów warto rzucać wątpliwości w kąt i pewnie iść do przodu, bo świat, w którym żyjemy, tworzymy my sami – możemy mówić, jak bardzo jest zły i nieprzyjazny, albo próbować pokonać czasem samych siebie, by zrozumieć, że tak nie jest.

Niewidomi za kierownicą. Kielecki tyflopunkt przełamuje stereotypy

„Sami możemy tak niewiele; razem możemy tak dużo”. Słowa wypowiedziane niegdyś przez Helen Keller to cytat, który, moim zdaniem, najtrafniej opisuje to, co zdarzyło się jedenastego czerwca na torze w Miedzianej Górze koło Kielc. Czy cała ta niezwykłość mogłaby mieć miejsce, gdyby tylko jedna osoba była w nią zaangażowana?

„Niewidomi za kierownicą”. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o projekcie, pomyślałam: „Wow! To niesamowite, niezwykle kreatywne przedsięwzięcie. Ale… czy możliwe? Jak przekonać ludzi, że coś takiego ma sens? Czy łamanie stereotypów i pokonywanie ograniczeń w taki sposób się sprawdzi? Mimo tych pytań miałam gorącą nadzieję, że tak i mocno trzymałam kciuki, żeby projekt się powiódł. I powiódł się! Myślę, że to było jedno z najbardziej niezwykłych doświadczeń mojego życia. I to nie tylko dlatego, że mogłam przez chwilę pokierować samochodem. To było bardzo przyjemne i myślę, że odnalazłabym się jako kierowca, ale najpiękniejsza dla mnie była obecność tylu cudownych i dobrych ludzi, którzy zgodzili się być z nami tego dnia. Dla mnie możliwość udziału w tym projekcie to zaszczyt i niesamowita frajda. Mogłam „poczuć wiatr we włosach” na motocyklu i cudowny dreszcz adrenaliny jako pasażerka szybkiego, sportowego samochodu; mogłam usiąść za kierownicą auta i na własnej skórze poczuć, jak to jest nim kierować; mogłam dowiedzieć się mnóstwa praktycznych informacji i poznać tajniki pracy policjantów, strażaków i ratowników medycznych. Wszystko to pokazano bowiem w sposób czytelny, konkretny i przystępny dla osoby niewidomej.

Dla mnie „Niewidomi za kierownicą” to też trochę projekt edukacyjny dla widzących. Byli z nami także wolontariusze, którzy po raz pierwszy zetknęli się z osobami niewidomymi w takiej sytuacji. Ich obawy były na pewno ogromne. Podjęli jednak ryzyko i otworzyli się na „nowe”. Czy rzeczywiście było to wydarzenie, które coś im pokazało, czegoś nauczyło? Poniżej krótka refleksja jednej z wolontariuszek – Kamili Janiec.

11 czerwca 2016 roku był jednym z najbardziej magicznych dni w moim życiu. Pamiętam, że rano, przed wyjściem z domu, miałam wiele obaw czy sobie poradzę i czy będę w jakikolwiek sposób naprawdę przydatna. Moja wiedza o osobach niewidomych była dosyć ograniczona. Na miejscu postanowiłam jednak zdać się na swoją intuicję, ciągle bojąc się pytać o cokolwiek. Już sam pomysł, by osoby niewidome prowadziły samochód, wydawał mi się niemożliwy do czasu, kiedy moja koleżanka ze studiów zasiadła za kierownicą. Siedząc na tylnym siedzeniu, początkowo patrzyłam tylko na instruktora. Patrzyłam jak sobie poradzi, jakie będzie wydawał jej instrukcje. Jazda trwała około 20 minut, a moja koleżanka z każdą minutą coraz pewniej kręciła kierownicą, dodając gazu! Poradziła sobie wspaniale. Nie mogłam wyjść z podziwu. Zdałam sobie sprawę, jak często nie wierzymy w ludzi i jacy jesteśmy ograniczeni przez naszą niewiedzę. Byłam pewna, że ta jazda będzie wyglądać inaczej. Często osoby widzące mają ogromne problemy z pierwszą jazdą, ale ona ich nie miała. Była odważna i pozwoliła się poprowadzić, czerpiąc z nowego doświadczenia mnóstwo przyjemności. Takich osób poznałam oczywiście więcej. Wszyscy ambitni, pracujący lub studiujący i oczywiście z głową pełną marzeń! Nauczyłam się wiele o osobach niewidomych. Są niesamowicie wartościowi, potrafią wiele dawać z siebie, tak naprawdę nie oczekując niczego wielkiego oprócz miejsca i szansy dla siebie, szansy dla niewidomych.

Ogólnopolska konferencja naukowa. Poligon doświadczeń. Sztuka dostępna dla osób z dysfunkcją wzroku

Fundacja Szansa dla Niewidomych wraz z Muzeum Pałac Herbsta w dniu 9 września br. zorganizowała ogólnopolską konferencję naukową „Poligon doświadczeń. Sztuka dostępna dla osób z dysfunkcją wzroku”. Wydarzenie było świetną okazją do rozmów o skutecznej i atrakcyjnej formie udostępniania sztuki wizualnej osobom niewidomym i niedowidzącym. Wymiana doświadczeń, a także dialog między „przewodnikami” po świecie sztuki a jej odbiorcami był trafionym pomysłem i – jak się okazało – bardzo potrzebnym. Spotkanie było niezwykle owocne. Mamy nadzieję, że dzięki takim wydarzeniom sprawy dostosowań dla osób niepełnosprawnych będą poruszane i uwzględniane, zwłaszcza przez ludzi dbających o miejsca pożytku publicznego, z których wszyscy powinni móc korzystać w równym stopniu. Nie trzeba chyba podkreślać, jak ważny dla człowieka jest kontakt z kulturą czy sztuką.

W konferencji wzięło udział blisko stu gości. Swoją obecnością zaszczycili nas przedstawiciele władz Miasta Łodzi, pracownicy muzeów z całej Polski, tyflopedagodzy, przewodnicy po świecie kultury i sztuki, a także w bardzo licznym gronie osoby z dysfunkcją wzroku.

Podziękowania należą się Wydziałowi Kultury Urzędu Miasta Łodzi za dofinansowanie zadania oraz Muzeum Pałac Herbsta za wspólną pracę przy organizacji całego wydarzenia. Konferencja podzielona była na część teoretyczną i warsztatową, dzięki temu goście mogli zastosować teorię w praktyce. Zaproszeni przez nas prelegenci fachowo opowiadali jak udostępniać sztukę osobom z dysfunkcją wzroku wykorzystując dostępne na rynku rozwiązania technologiczne.

Pan Marek Kalbarczyk, szef Fundacji Szansa dla Niewidomych mówił o tym, jak dla niewidomych ważne są słowa, dlaczego tak istotna jest rola audiodeskrypcji i deskrypcji w życiu inwalidów wzroku. Goście konferencji otrzymali książkę „Świat opisywany dźwiękiem” autorstwa Janusza Mirowskiego i Marka Kalbarczyka, w której doskonale zaprezentowano istotną rolę audiodeskrypcji i jakże ważną dla niewidomych rolę słów.

Kolejnym ekspertem był Pan Marek Jakubowski ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych w Owińskach, który opowiadał o tyflografice, a także zaprezentował ją, a konkretnie ich całą pokaźną kolekcję. Goście konferencji mogli zobaczyć tyflografiki sprzed prawie 200 lat.

Henryk Rzepka z firmy Altix także kontynuował temat tyflografik, omówił techniki, jakimi wykonuje się je dzisiaj, jak dzięki rozwojowi technologii można tworzyć tyflograficzne pomoce dydaktyczne czy wykorzystywać je do udostępniania informacji. W swoim wykładzie podkreślał rolę dotyku i czytania palcami jako ważny zmysł wykorzystywany do poznawania świata przez osoby niewidome.

O zastosowaniu nowoczesnych technologii w udostępnianiu sztuki mówił prezes firmy Altix Adam Kalbarczyk. Dzięki jego prelekcji mogliśmy dowiedzieć się jak na przestrzeni lat zmieniła się technologia. Jakie urządzenia wspomagały niewidomych kiedyś, a jak wygląda to dzisiaj. Kolejnym prelegentem była Pani Małgorzata Białek ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Słabowidzących w Łodzi. Poruszała kwestie związane z problemami jakie napotykają dzieci niewidome i słabowidzące w procesie edukacji i jak ważny jest dla nich dostęp do informacji. Tyflopedagodzy na co dzień pracujący z dziećmi z dysfunkcjami wzroku najlepiej wiedzą jak trudna jest dla nich nauka, gdy brakuje odpowiednich pomocy i jak ważne są dostosowane do ich potrzeb rozwiązania. Dlatego ważnym elementem tworzenia dostosowań jest korzystanie z konsultacji z osobami, dla których dedykowane są te pomoce. Bo kto jak nie oni najlepiej znają swoje potrzeby?

Ciekawym punktem konferencji była prelekcja Pani Katarzyny Kończal z Muzeum Pałac Herbsta, która opowiadała o systemie Podszepty, jaki funkcjonuje w muzeum. To dzięki niemu osoby z dysfunkcją wzroku mogą samodzielnie zwiedzać zasoby Pałacu. Każdy zainteresowany mógł skorzystać z zestawu i przy jego pomocy zwiedzić Muzeum.

Podsumowaniem części teoretycznej były warsztaty prowadzone przez Panią Aleksandrę Rogalską z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Laskach i Edytę Lisek-Lubaś Zorro Design, podczas których osoby widzące mogły wcielić się w role osoby niewidomej i sprawdzić z jakimi barierami zmaga się inwalida wzroku, o ile trudniej dotrzeć mu do pewnych informacji, co w rezultacie sprawia, że obcowanie ze sztuką dla nich wcale nie jest takie proste. Przyznali to także uczestnicy warsztatów, dla których przygotowane ćwiczenia wcale nie były łatwe.

Dużą atrakcją spotkania była prezentacja przygotowana przez firmę Altix. Na wystawie można było zobaczyć różnego rodzaju sprzęt specjalistyczny wspomagający na co dzień osoby niewidome, nowoczesne rozwiązania udostępniania informacji, jak np. kula ziemska w wydruku 3D czy tyflograficzne plany. Największym zainteresowaniem cieszyła się jednak tyflograficzna udźwiękowiona mapa świata, która jest świetnym przykładem dotykowej i dźwiękowej pomocy dydaktycznej dla osób niewidomych. Dzięki takim dostosowaniom osoby z dysfunkcjami wzroku mają dostęp do informacji, wiedzy. Po całym dniu wielu wrażeń, pierwszy dzień konferencji zakończyliśmy projekcją filmu z audiodeskrypcją „Gdyby ryby miały głos” w reżyserii Tomasza Jurkiewicza.

Drugiego dnia, w sobotę, spotkaliśmy się z osobami niewidomymi i niedowidzącym, a także z ich bliskimi. W ramach tego spotkania można było zobaczyć film z audiodeskrypcją „Tajemniczy Ogród” w reżyserii Agnieszki Holland, a także uczestniczyć w warsztatach przygotowanych przez Pana Roberta Więckowskiego z Fundacji Kultury Bez Barier. Uczestnicy w przepięknej scenerii ogrodów Pałacu Herbsta wykonywali tyflografiki muzealnych obrazów z ogrodem w roli głównej. Powstało wiele ciekawych prac, które uczestnicy warsztatów przekazali Muzeum jako pomoce do przyszłych spotkań.

Takie wydarzenia są niezwykle ważne i potrzebne, odgrywają istotną rolę w przełamywaniu barier i pokonywaniu przeszkód. Problemy osób z dysfunkcją wzroku w odbiorze sztuki czy dostępie do informacji są ogromne. Dzięki takim wydarzeniom zwracamy uwagę społeczeństwa na wykluczenie z życia społecznego osób niewidomych i niedowidzących, wynikające z braku dostępności. A czy tak właśnie powinno być? Przecież każdy bez względu na wyznanie, rasę czy dysfunkcję powinien mieć możliwość pełnego uczestnictwa w życiu kulturalnym. Musimy pamiętać więc, że to na nas, osobach widzących spoczywa odpowiedzialność za otwarcie dostępu do dóbr kultury osobom niewidomym i niedowidzącym.

Projekt edukacyjny „Podszepty w praktyce muzealnej”

Co to są Podszepty? To projekt edukacyjny powstały z myślą o osobach z dysfunkcją wzroku. Projekt wieloaspektowy, długofalowy, projekt „w procesie”. Zanim jednak o Podszeptach, kilka słów o miejscu, z którym są związane, czyli o Muzeum Pałac Herbsta.

Muzeum Pałac Herbsta to instytucja gromadząca i udostępniająca zbiory dawnego malarstwa rzeźby i rzemiosła artystycznego. Historia Pałacu związana jest z losami rodziny Herbstów i Scheiblerów oraz dawną osadą przemysłową Księży Młyn. To tu powstało przedsiębiorstwo włókiennicze Scheiblerów wraz z całą infrastrukturą – domami dla pracowników, strażą ogniową, szkołą, sklepami, szpitalem. Integralną częścią była rezydencja wybudowana około 1875 roku. Mieszkały tu dwa pokolenia: Matylda i Edward Herbst, a później ich syn Leon z żoną Aleksandrą. Odwiedzając muzeum mamy okazję zobaczyć pałacowe wnętrza, Galerię Sztuki Dawnej mieszczącą się w budynku dawnej powozowni oraz przypałacowy ogród. Pałacowe wnętrza urządzone zostały z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Zwiedzający może odnieść wrażenie, że gospodarze domu byli tu jeszcze

przed chwilą. W galerii prezentowane są wystawy dotyczące zjawisk w sztuce i kulturze XIX i początków wieku XX. Wszystkie wspomniane obszary objęte są różnorodną działalnością edukacyjną, w tym warsztatami dla osób z dysfunkcją wzroku. Genezą projektu Podszepty była potrzeba wprowadzenia kolejnego „języka” komunikacji oraz danie możliwości samodzielnego i swobodnego zwiedzania muzeum. Powstał zatem innowacyjny system audioprzewodników. W pałacowych wnętrzach, Galerii Sztuki Dawnej oraz w ogrodzie, rozmieszczonych zostało kilkadziesiąt nadajników. Dzięki otrzymanemu w kasie odbiornikowi i audioprzewodnikowi zwiedzający jest lokalizowany w muzealnej przestrzeni. Otrzymuje komunikaty nawigacyjne (przed kasą, na korytarzach, na skrzyżowaniach ogrodowych ścieżek itp.) oraz specjalnie przygotowaną audiodeskrypcję obejmującą wszystkie prezentowane na wystawie stałej w Galerii Sztuki Dawnej dzieła oraz sale pałacowe. Dzięki nagraniom można dowiedzieć się także, jak wyglądają muzealne budynki oraz przypałacowy ogród. Wprowadzenie audioprzewodników poprzedziły konsultacje ze środowiskiem osób niewidomych. W miarę pojawiania się nowych programów usprawniających działanie systemu, jest on aktualizowany. System Podszepty został nagrodzony w XXXIV edycji Konkursu na Wydarzenie Muzealne Roku Sybilla 2013, w kategorii „Digitalizacja i nowe technologie”.

Podszepty to jednak nie tylko rozwiązania techniczne, to także różnorodny program edukacyjny. Cyklicznie odbywają się zajęcia dla gości indywidualnych, w których bardzo często biorą też udział bliscy osób niewidomych. Na każdych zajęciach poruszany jest inny temat, oscylujący wokół sztuki i kultury, odwołując się jednocześnie do muzealnych zbiorów. Odwiedzają nas także grupy zorganizowane. Organizowane są pokazy filmowe z audiodeskrypcją. Żeby przybliżyć sztukę i kulturę XIX wieku łączy się audiodeskrypcję z pomocami dotykowymi oraz doświadczaniem różnych sytuacji. Dla przykładu: gdy mówiliśmy o sposobach spędzania czasu wolnego, zajęliśmy się m.in. pracę Leona Wyczółkowskiego Gra w krokieta. Poznaliśmy warsztat artysty – podłoże, na jakim pracował i narzędzia malarskie, jakich używał. Tworzyliśmy makietę namalowanej przez niego sceny, ale także sami próbowaliśmy swych sił w grze w krokieta. Gdy oglądaliśmy film Jaśniejsza od gwiazd, rozmawialiśmy później o XIX-wiecznej obyczajowości oraz modzie, przymierzając krynoliny czy cylindry. Podczas warsztatów wykorzystujemy przedmioty dnia codziennego, odpowiadające omawianemu dziełu, dźwięki oraz samodzielnie wykonane pomoce dotykowe. Kilka oryginalnych eksponatów przeznaczonych zostało do poznania dotykowego.

Miniona konferencja była okazją, aby na przykładzie wybranych działań w MPH poruszyć zagadnienia i problemy, z którymi mogą mieć do czynienia zarówno edukatorzy i muzealnicy, ale także odbiorcy sztuki. Pojawiające się podczas trwania całego projektu Poligon doświadczeń, refleksje i spostrzeżenia wykorzystamy podczas kolejnych poligonów.

Zobaczyć dotykiem – ślady pamięci

Już samo przyjście do muzeum jest wciąż w życiu osób niepełnosprawnych wydarzeniem. To niezwykła sytuacja pozwalająca przede wszystkim wyjść z domu, spędzić inaczej wolny czas i nawiązać nowe kontakty społeczne, a jednocześnie to dla nas, gospodarzy Muzeum, sposobność do podjęcia również działań terapeutycznych, której nie wolno zmarnować.

Tymczasem zwykle widok osoby niepełnosprawnej zwykle budzi wahanie… Jak się zachować? Patrzeć czy odwrócić dyskretnie wzrok? Jeśli sztucznie odwrócę wzrok, to będzie dowód na obcość… na tworzenie niewidzialnej ściany… albowiem dla większości społeczeństwa osoby z niepełnosprawnością są niewidzialne.

Gdy w polskich muzeach zaczynamy rozmowę o dostosowaniach dla osób z niepełnosprawnością, najczęściej spotykanymi odpowiedziami są: ”tak, ale… ”I tutaj pojawia się cała lista trudności, z jakimi trzeba by się zmierzyć, by móc udostępnić muzeum, zarówno jako obiekt, jak i wydarzenia kulturalne, jakie oferują muzea. Dlatego też nadrzędnym celem muzeum, jeżeli chodzi o wykluczenie społeczne, powinno być znoszenie barier pomiędzy instytucją, jej ofertą i zwiedzającym o specjalnych potrzebach. Istotną cechą takiego programu jest zasada, że nie ma w nim ważnych i ważniejszych, pracownika muzeum i uczestnika zajęć, jest grupa osób wspólnie przeżywająca miejsce i czas, w którym się właśnie razem znaleźli. Pracownik muzeum to członek grupy, z którego wiedzy i doświadczenia korzystają osoby niepełnosprawne uczestniczące w zajęciach, a jednocześnie to osoba empatyczna, która poznaje świat dzięki wielkiej wrażliwości osób niepełnosprawnych uczestniczących w zajęciach, ucząca się świata razem z nimi, potrafiąca korzystać z ich wiedzy i doświadczenia.

Uczestnictwo w warsztatach jest też próbą przełamania obaw i lęków dotyczących zdolności manualnych. Sprzyja również rozwijaniu pojęciowej reprezentacji świata i odblokowaniu możliwości rozwojowych. Nie bez znaczenia jest również relacja, jaka powstaje między pracownikiem muzeum a uczestnikiem zajęć, która powstaje zarówno podczas tworzenia lub/i recepcji sztuki, jak i podczas swobodnych rozmów inspirowanych działaniami artystycznymi i wspólnego picia herbaty, stwarzają bezpieczne ramy dla wyrażenia swoich doświadczeń i przeżyć wewnętrznych. Bo oprócz tego, że się dotyka, dostaje się jeszcze wiedzę, służącą lepszemu zrozumieniu tego, co dotykane, słyszane, widziane. Eksponaty muzealne stanowią materiał wyjściowy – a czasem są jedynie pretekstem – do stworzenia scenariusza zajęć.

Znoszeniu barier pomiędzy instytucją, jej ofertą i zwiedzającym o specjalnych potrzebach, służyć miała m.in. konferencja naukowa „Poligon doświadczeń” zorganizowana 9 września 2016 r. przez Fundację Szansa dla Niewidomych w Muzeum Sztuki w Pałacu Herbsta w Łodzi.

Nie wystarczy bowiem „zanurzyć oczu w obrazie”, trzeba znać jeszcze kod dostępu – dostęp do języka, jakim operuje kultura. To klucz do drzwi, przez które wchodzi się do wspólnego świata kultury. W związku z tym zaproponowałam uczestnikom kilka warsztatów, których celem było uwrażliwienie na potrzeby osób z dysfunkcjami wzroku.

I tak, podczas I części warsztatu zatytułowanego Powiedz mi, czego nie widzisz, uczestnicy dobierali się w pary: jedna wcielała się w rolę przewodnika. Przewodnik prowadził osobę „niewidomą” na spacer po ogrodzie. Osoba z zasłoniętymi oczami miała zapamiętać trasę „zwiedzania”, a następnie – po powrocie – narysować na kartce trasę, zidentyfikować odwiedzane miejsca. To z kolei spowodowało dyskusję nt. odczuć przewodników i osób, które miały zasłonięte oczy, innych zmysłów aniżeli wzrok, które były wykorzystywane do orientacji w przestrzeni i szereg innych.

W cz. II warsztatów pt. Odwrócona audiodeskrypcja, jedna osoba czytała opis, pozostali członkowie grupy tworzyli według tego opisu wizualizację tego, co zostało w ich pamięci – rysując na kartce, lepiąc w glinie. Było to przyczynkiem do podjęcia dyskusji i próby udzielenia odpowiedzi na pytania: Na ile obiektywny może być opis audiodeskrypcyjny? Jakie elementy najtrudniej jest opisać/zwizualizować? Co sprawiało największą trudność osobom przygotowującym „portret” obiektu?

Kolejnym zadaniem było stworzenie w grupach opisów wg zasad audiodeskrypcji do dzieł z widokówek ze zbiorów Muzeum Sztuki w Łodzi. Na tej podstawie uczestnicy tworzyli wizualizację prezentowanych obiektów. Dobrą praktyką jest na koniec wymienić się przygotowanymi opisami i spróbować narysować dany obiekt wg przygotowanego opisu.

Największą wartością dodaną tego warsztatu było uczestnictwo w nim osób z dysfunkcjami wzroku, które są najlepszymi ekspertami i niebywała ciekawość, otwartość, kreatywność i serdeczność wszystkich uczestników warsztatów.

Warsztat jako wydarzenie zawsze pozostawia ślad, nie tylko w postaci wytworów plastycznych, ale także, a może przede wszystkim, pozostawia ślad w nas samych, we mnie – niezatarty.

Ze sztuką za pan brat, czyli o dostępności muzeów słów kilka

Wielu ludzi lubi chodzić do muzeów. Osoby niewidome nie są wyjątkiem. One również chciałyby spacerować po muzealnych korytarzach i zapoznawać się z eksponatami. Ale czy muzea są dostępne dla osób z dysfunkcją wzroku? Jako nauczycielka Wiedzy o kulturze zadaję sobie to pytanie bardzo często. W ostatnim czasie przeprowadziłam w szkole ankietę na ten temat oraz poprosiłam o kilka słów komentarza jednego z moich niewidomych uczniów, Kamila. Można powiedzieć, że zwróciłam się do samych zainteresowanych dostępnością, którym jako przewodnicy po „kulturze i sztuce” możemy pomóc pokonać bariery związane z jej odbiorem. Takie bezpośrednie konsultacje dają mi o wiele więcej niż robienie czegoś według własnych wyobrażeń.

Aleksandra Rogalska: Kamilu, właśnie wyszliśmy z jednego z nowoczesnych, warszawskich muzeów. Opowiedz, proszę, jakie są Twoje pierwsze wrażenia:

Kamil Wiśniewski: Zdecydowanie pierwsze wrażenia mam bardzo pozytywne. Jest dużo multimediów oraz zaskakujących rozwiązań w kwestii ekspozycji, np. wysuwane szuflady, które uruchamiają ścieżkę dźwiękową. Muzeum jest dostosowane do wózków inwalidzkich (ma podjazdy oraz windy). Jednak ewidentnie nie wszystkie niepełnosprawności zostały wzięte pod uwagę. Żeby wejść do muzeum, trzeba najpierw udać się po schodkach do budynku obok – muzealnej kasy – następnie przejść na prawo do schodów prowadzących do wejścia głównego. Trzeba być przy tym bardzo uważnym, by z nich nie spaść. Już na wstępie dowiedzieliśmy się, że nie ma oznaczeń i opisów w brajlu. Nie ma też audioprzewodnika dla niewidomych, a audiodeskrypcja wybranych sal i obiektów jest umieszczona na stronie internetowej.

A.R: A co myślisz o nowoczesnych gablotach i ekranach dotykowych?

K.W: Rzeczywiście wszystkie eksponaty są za szkłem. Te napisy: „nie dotykać” ciągle utrudniały zwiedzanie. Przy wejściu dostałem kartę multimedialną uruchamiającą interaktywne gabloty. Wiadomo, że można ją przyłożyć do czytnika, nie wiadomo natomiast, gdzie ów czytnik się znajduje. Ponadto gabloty są różne: płaskie, w pionie, w poziome, ukośne… mają dziwne kształty, a ekrany są dotykowe, czyli dla nas (red. niewidomych) bez syntezatora mowy – nie do obsłużenia.

A.R: Dodatkowym utrudnieniem jest to, że kiedy przyłożymy kartę do czytnika, pojawiają się ikony na pulpicie, które trzeba dotykowo wybrać. Mimo, że obok gabloty są słuchawki, na ekranie pojawiają się informacje do przeczytania. Tylko niektóre teksty są czytane przez lektora, co daje możliwość odsłuchania.

K.W: Dokładnie tak. Znacznie lepsza byłaby możliwość wyboru. Na przykład klikam polecenie SŁUCHAJ i już mogę cieszyć się audiodeskrypcją czytaną przez profesjonalnego lektora. Jeśli chodzi natomiast o karty, bardzo mi się podobało, że inne były dla Polaków, inne dla cudzoziemców. Czyli udało się je dostosować językowo. Ciekawe jest natomiast to, że niektóre teksty są czytane przez lektorów, jednak nie ma to służyć niewidomym, tylko by uatrakcyjnić zwiedzanie. Po prostu miło się słucha głosu aktorów, którzy czytają fragmenty dzienników, zapisków.

A.R: W takim razie, która z sal, według Ciebie, jest najbardziej dostępna?

K.W: Ta na dole, gdzie można posłuchać muzyki. Układ sali jest czytelny. Mamy trzy stanowiska po prawej i lewej stronie. Każde stanowisko składa się z dwóch stołów oddzielonych od siebie szybą tak, że każdy może poczuć się komfortowo, słuchając muzyki. Jest w tym jakaś stałość. Czytnik oraz słuchawki znajdują się w tym samym miejscu, przy ścianie.

A.R: Ja natomiast chciałam zauważyć, że dla osób słabowidzących barierą może być to, że poszczególne sale w muzeum są utrzymane w półmroku. Inne wnioski uczniów słabowidzących, które zaczerpnęłam ze wspomnianej już ankiety, podkreślają fakt, że od obiektu zwiedzania oddziela ich najczęściej szyba lub barierka. Nie ma możliwości wyboru na ekranach powiększonej czcionki, brakuje również kontrastu. Co Twoim zdaniem pomogłoby w pokonaniu barier w obcowaniu ze sztuką?

K.W: Na palcach jednej ręki można policzyć muzea, w których dostaje się na wejściu audioprzewodnik z profesjonalnym opisem nie tylko ekspozycji, ale też wnętrza. Pozwala to na samodzielne poruszanie się po muzeum z możliwością wyboru trasy zwiedzania. Lektor podaje dokładne instrukcje, jak posługiwać się audioprzewodnikiem, np. jeżeli chcesz odsłuchać tego i tego, naciśnij ten numer. I to się sprawdza. To rozwiązanie pozwala mi wybrać się do takiego muzeum zupełnie samemu, albo przy niewielkiej pomocy przewodnika. W takiej sytuacji przewodnik nie musi być moimi oczami i nie musi mi wszystkiego czytać. Jeśli to konieczne, może pomóc mi poruszać się między eksponatami, ale wolałbym sam doświadczać sztuki i wchodzić z nią w interakcję.

A.R: Czyli dobrze byłoby, gdyby w muzeum pracowała osoba będąca kimś w rodzaju asystenta osoby niepełnosprawnej?

K.W: To by było wspaniałe. Tak jest np. na stacjach PKP lub lotniskach. Osoby niepełnosprawne mają prawo poprosić o takiego asystenta. Innym rozwiązaniem mógłby być plan muzeum w postaci tyflografiki lub makiety. Osoby widzące w niektórych większych muzeach dostają na wejściu folder z planem ogólnym budynku. Brakuje w muzeach punktu, gdzie mógłbym zasięgnąć informacji o dostępności. Najczęściej osoby w punkcie informacyjnym nie wiedzą, co odpowiedzieć. Oprócz audiodeskrypcji przed wejściem na wystawę przydałyby się makiety dotykowe, informujące, jak są rozmieszczone w sali eksponaty. Dużo osób niewidomych ma smartfony z programem dźwiękowym, dlatego dobrym rozwiązaniem byłyby aplikacje na smartfona i wiele instytucji już tak robi. Czyli jak najbardziej: osoby niewidome są otwarte na nowe media. Jestem tego przykładem – jako uczeń technikum informatycznego interesuję się różnymi nowinkami technologicznymi.

A.R: A co myślisz o warsztatach? Czy warsztaty w muzeum pomagają w odbiorze sztuki?

K.W: Tak, zdecydowanie! Przede wszystkim wprowadzają w tematykę wystawy lub po oprowadzeniu po niej pozwalają pogłębić i zrozumieć jej wybrane aspekty. Wielką pomocą są też pomoce dotykowe przygotowane przez edukatorów. Jednak w tym przypadku często niektórzy myślą, że zrobili coś dobrego. Wiem, że chcieli dobrze, ale przygotowana tyflografika nie zawsze nadaje się do odczytania dla osoby niewidomej. Najczęstsze błędy, to zbyt ciasne rozmieszczenie obiektów na małej przestrzeni lub zbyt małe różnice w fakturach. Często też edukatorzy nie rozumieją, że dając nam (red. niewidomym) tyflografikę bez dokładnego powiedzenia, co ona przedstawia, czyli bez jednoczesnej audiodeskrypcji, jest ona nie do odczytania. Nie dawajmy więc niewidomemu takiej pomocy dotykowej z przekonaniem, że skoro już ją dostał, to teraz powinien wiedzieć, co to jest. Poza tym potrzebny jest czas na obejrzenie tyflografiki. Zdarzało mi się także spotykać takich przewodników, którzy byli na tyle otwarci i świadomi, że mimo zakazu pozwalali osobom niewidomym dotykać muzealnych eksponatów. Bardzo bym się cieszył, gdybym mógł w muzeum dotknąć choć kilku wyznaczonych eksponatów lub ich kopii.

A.R: Twoi rówieśnicy, odpowiadając na pytanie znajdujące się w ankiecie: “Czy kultura w Polsce jest dostępna?”, wyrażali różne zdania. Twierdzili np., że “Kultura dla niewidomych i słabowidzących jest ograniczona, ale dostępna” lub że “jest dostępna, ale bardzo rzadko”. Podsumowując, czy uważasz, że muzea w Polsce są dostępne?

K.W: Generalnie według niewidomych muzea są niedostępne. Z drugiej strony stale to się zmienia. Jest tworzona audiodeskrypcja i jeżeli zwiedza się z przewodnikiem, to można coś z tego wynieść. Natomiast ja sam do muzeum się raczej nie wybiorę i moi znajomi również. Plusem jest to, że w wielu galeriach organizowane są regularnie warsztaty dla niewidomych, prowadzone przez przeszkolonych edukatorów. Jednak wielką pomyłką w muzeach są rękawiczki, które dostajemy do oglądania eksponatów. Dla zupełnego laika: tak jak dla osób widzących głównym źródłem poznania jest wzrok, tak dla niewidomych – dotyk. Dlatego jeżeli my dotykamy czegoś przez rękawiczki, to odbieramy to tak, jak osoba widząca patrząca przez bardzo ciemne okulary lub przez gęstą mgłę. Ja nie mogę zobaczyć faktury tego przedmiotu, rozpoznać mniejszych elementów, nie mogę też zobaczyć, czy to jest zimne czy ciepłe. Mogę zobaczyć, czy to jest duże, czy małe lub czy jest twarde, czy miękkie. Przez rękawiczki nie możemy również ocenić temperatury obiektu, którego dotykamy. Generalnie oglądanie w rękawiczkach mija się z celem. Z dwojga złego lepiej już wcale nie oglądać. To jest jakiś paradoks. Niektórzy boją się, żeby nie uszkodzić eksponatu, ale właśnie w trakcie oglądania przez rękawiczki siła nacisku jest większa, ponieważ trudno cokolwiek wyczuć pod palcami. W teatrze, przed spektaklem, wielokrotnie brałem udział w warsztatach dla niewidomych i zawsze mogłem dotykać scenografii. Chociaż rozumiem, że jeśli mamy do czynienia z jakimś cennym eksponatem, to sam wolałbym nie dotykać, żeby go przypadkiem nie uszkodzić.

A.R: Kamilu, dziękuję za rozmowę. Po raz kolejny przekonałam się, że osoby z dysfunkcją wzroku są otwarte na sztukę. W takim razie jesteśmy umówieni na następną wycieczkę do muzeum?

K.W: Tak, jak najbardziej!

Rola tyflografiki w przybliżaniu sztuki

Zastanawiając się nad dostępnością sztuki dla osób niewidomych, przychodzi mi do głowy najtrudniejsza do przedstawienia forma, jaką jest malarstwo. Malarstwo, czyli obrazy płaskie, w których podstawową rolę odgrywa gra barw, światła i kształtów. Natomiast myśląc o tyflografice, wyobrażam sobie obraz wypukły, który będzie odbierany za pomocą dotyku. Wykorzystując nowoczesne technologie, możemy przygotować specjalnie zaadaptowaną grafikę. Potrafimy w ten sposób uzyskać wypukłe obrazy, na których można dotykiem rozpoznać kształty przedstawianych obiektów. Jednak nie mamy możliwości przekazania informacji o barwach i światłocieniach.

Czy pomimo braku tych ważnych elementów warto tworzyć rozwiązania, które pozwolą osobom niewidomym poznawać sztukę?

Jest to moim zdaniem problem złożony. Zahacza o wiedzę z wielu dziedzin, od socjologii i psychologii poznawczej do estetyki i etyki.

Najpierw zajmijmy się metodami poznawczymi. Tym, co różni poznawanie wzrokowe lub dotykowe obiektów przez człowieka, od ich poznawania za pomocą opisów mówionych lub pisanych, jest wykorzystywanie innych mechanizmów wyobraźni. Opisy uruchamiają indywidualne zdolności intelektualne człowieka i tworzą wyobrażenia subiektywne. Ten sam opis będzie inaczej rozumiany przez prawie każdego z odbiorców. Inaczej zrozumie go dziecko, a inaczej osoba dorosła, inaczej osoba wykształcona, a inaczej człowiek bez wykształcenia. Opis może być też obarczony nadmierną interpretacją autora.

Poznawanie dotykowe, podobnie jak wzrokowe, daje kontakt z konkretem. Poznanie konkretu jest bardziej obiektywne. Dotykiem poznajemy wielkość, kształty, wzajemne położenie elementów na obrazie, odległości pomiędzy tymi elementami oraz relacje pomiędzy nimi. Wyczuwamy też strukturę powierzchni. Dotyk – oglądanie obrazu ma charakter ciągły i nie jest ograniczony czasowo. Dzięki temu łatwiej jest wyobrazić sobie całość obrazu i go zapamiętać.

Jeśli dodatkowo wzbogacimy to poznanie o opis werbalny, odbiorca będzie mógł dopasować poszczególne elementy opisu do obiektów obrazu. Jego poznanie będzie pełniejsze i bliższe oryginałowi.

Nie musimy przy tym oczekiwać, że niewidomy odbiorca dozna wszystkich wrażeń, ani nawet, że w pełni zrozumie dane dzieło. Wszakże zdarzają się osoby widzące, które widzą, ale nie potrafią zrozumieć dzieła, ani się nim zainteresować.

Ważne jest aktywne uczestnictwo osoby w poznawaniu dzieła i próba jego zrozumienia.

Jeśli obudzimy dzięki temu ciekawość poznawczą osoby niewidomej i chęć poznawania kolejnych dzieł, osiągamy sukces, bo osoba ta zaczyna czynnie uczestniczyć w życiu społecznym i kulturalnym. Wzbogaca się także intelektualnie, bo pozyskuje wiedzę, która bez odpowiedniej adaptacji jest dla niej niedostępna.

Wydaje mi się, że nie ma innego sposobu pozyskania tego rodzaju wiedzy, jak tylko bezpośredni kontakt z konkretnym, dostępnym dotykowo obiektem wzbogaconym o ciekawy opis.

Ponadto, umiejętności czytania dotykiem trzeba się nauczyć. Im więcej mamy doświadczeń i zapamiętanych wrażeń, tym łatwiej poznajemy świat i jego artystyczne odwzorowania oraz potrafimy je lepiej zrozumieć.

Odbiór sztuki to nie tylko poznanie obiektu, ale być może głównie odbiór wrażeń estetycznych.

Czy można więc pogodzić ograniczone możliwości poznawcze osób niewidomych ze sztuką docierającą do człowieka za pomocą wzroku?

Wszyscy wiemy, że nie da się opowiedzieć jak wygląda barwa. Osoby niewidome, które nigdy nie widziały, nie są w stanie poznać kolorów. A jednak warto pokazywać osobom niewidomym wszystko, także dzieła sztuki. Warto też z nimi o sztuce rozmawiać. To, co dla człowieka jest najcenniejsze to to, czego mu brakuje. Dając osobom niewidomym nawet bardzo skromną możliwość poznawania sztuki i obcowania z nią, dajemy im to, co dla nich najcenniejsze.

Metody i technologie, dzięki którym można przybliżać sztukę osobom niewidomym.

Firma Altix wykorzystuje cztery różne technologie. Główne różnice polegają na stosowanych materiałach, kosztach produkcji oraz trwałości produktu końcowego.

Technologia termoformowania polega na uzyskiwaniu wypukłych kształtów na plastikowej folii. Jest ona stosunkowo tania, pozwala wyprodukować wiele egzemplarzy tego samego obrazu. Jest stosowana najczęściej do użytku przez indywidualnych użytkowników. Produkty te są odporne na warunki atmosferyczne, ale łatwo je zniszczyć mechanicznie.

Technologia odlewów. Stosowanymi materiałami są masy plastyczne oraz stopy metali. Technologia jest stosunkowo droga. Produkty są trwałe i można ich używać w różnych warunkach atmosferycznych.

Technologia obróbki mechanicznej. Stosowanymi materiałami są tworzywa sztuczne lub metal. Produkcja takich obrazów trwa dość długo. Produkty, podobnie jak w poprzedniej technologii, są trwałe i można je prezentować w przestrzeni otwartej. Są też odporne na warunki atmosferyczne.

Technologia druku 3D. Pozwala tworzyć stosunkowo trwałe produkty, odporne na warunki atmosferyczne. Jednak produkty są mniej trwałe niż uzyskane przy zastosowaniu w dwóch poprzednich technologiach.

Jednym z najważniejszych aspektów tyflografiki jest dostępność, czyli możliwość poprawnego jej odczytywania dotykiem. Na każdym etapie produkcji powstające modele są oceniane przez specjalistów z zakresu tyflologii i posiadających duże doświadczenie praktyczne. Przy adaptacji dzieł sztuki warto do takiego zespołu zaangażować osobę o dużej wiedzy merytorycznej z danego tematu.

Pierwszym etapem tworzenia tyflografiki jest adaptacja oryginału do postaci cyfrowej. Cyfrowe wzorce muszą uwzględniać specyfikę czytania dotykiem. Model cyfrowy jest podstawą do dalszych etapów. Już od samego początku graficy współpracują ze specjalistami, którzy pomagają koncepcyjnie zaprojektować model cyfrowy.

Kolejnym etapem jest produkcja form, które często są poprawiane zgodnie z uwagami specjalistów. Dopiero po akceptacji wzorców można wykonać produkt końcowy. Akceptacją wzorców zajmują się osoby niewidome o dużym doświadczeniu tyflologicznym i praktycznym w zakresie czytania tyflografiki.

Moim zdaniem najlepszymi rozwiązaniami, które można wykorzystywać do prezentacji dzieł sztuki, są odlewy oraz produkty obróbki mechanicznej. Mimo stosunkowo dużych nakładów czasowych i kosztów, uzyskane w ten sposób produkty spełniają wszystkie wymagania stawiane produktom publicznie dostępnym.

Produkty te należy od czasu do czasu czyścić, trzeba dbać, by żadne zanieczyszczenia nie utrudniały czytania, ani nie zniechęcały do ich dotykania.

Także druk 3D wydaje się być bardzo obiecującą technologią.

Poza tyflografiką istnieje też możliwość produkcji obiektów przestrzennych. Stosuje się tu odlewy, obróbkę mechaniczną oraz druk 3D.

Wierność odwzorowania ułatwia technologia skanowania 3D. Trójwymiarowe modele cyfrowe są następnie adaptowane przez grafików i w podobnym cyklu produkcyjnym jak tyflografika wytwarzane. Warto udostępnić taką przestrzenną kopię wszystkich eksponatów, które są zbyt małe lub zbyt duże, aby je poznać dotykiem lub zbyt cenne i z tego powodu niedostępne.

Materiały wykorzystywane do produkcji tyflografiki mogą być barwione lub malowane. Można uzyskać w ten sposób nie tylko dostępny dotykowo obiekt, ale też atrakcyjny wizualnie.