Drodzy Czytelnicy!

To już drugi numer kwartalnika HELP, choć pierwszy w tym roku. Mamy nadzieję, że poprzedni stanowił interesującą lekturę. Dostarczyliśmy go bezpłatnie do wszystkich, którym bliskie są sprawy osób niepełnosprawnych wzrokowo. Cieszymy się, że w ten sposób możemy przyczyniać się do rozwoju idei rehabilitacji na rzecz niewidomych.

Jego kolejne wydania będą nadal udostępniane bezpłatne w formie elektronicznej na stronie www.altix.pl. Chcielibyśmy wydawać HELP w wersji drukowanej oraz brajlowskiej, ale znacząco podnosi to jego koszta, których nie jesteśmy w stanie pokryć. Zwracamy się do Państwa z zapytaniem, czy chcieliby Państwo otrzymywać kwartalnik HELP za kwotę 5 złotych za egzemplarz w formie rocznej prenumeraty? Prosimy o zgłoszenia na adres: kwartalnik@altix.pl – dzięki prenumeracie HELP będzie mógł być nadal wydawany w wersji papierowej!

Dołożyliśmy wszelkich starań, żeby dalej się rozwijać i czynić HELPA jeszcze bardziej ciekawym – dlatego do bieżącego numeru wprowadziliśmy nowy dział: KONTROWERSJE. Chcemy, aby informacje pochodzące z tego działu poruszały do żywego, wywoływały dyskusje i pobudzały do działania. Kiedy i czy w ogóle ruszy program „Komputer dla Homera”? Czy spełnia on swoje zadania? Dlaczego w polskich szkołach nie ma książek dla niewidomych i kto jest za to odpowiedzialny? Na te wszystkie pytania znajdą Państwo odpowiedź na łamach naszego biuletynu. Nie boimy się poruszania nawet trudnych tematów w słusznej sprawie!

Życzymy miłej lektury

Igor Busłowicz

WYWIAD CZ. II

Druga i ostatnia część wywiadu z Igorem Busłowiczem – wybitnym informatykiem, dla którego niepełnosprawność nie stała się przeszkodą w osiąganiu sukcesów. W tym numerze przeczytamy o tym, w jaki sposób jego praca przyczynia się do szerzenia idei rehabilitacji na rzecz niewidomych oraz jakie są jego marzenia i plany – również te całkiem prywatne.

Redakcja: Jesteś jednym z najbardziej znanych szkoleniowców z zakresu obsługi komputera przez osoby niewidome. Masz w całym kraju wielu uczniów. Co jest najważniejsze, by osoba z dysfunkcją wzroku biegle posługiwała się komputerem?

IB: Zdaję sobie sprawę, że dla niewidomych wejście do krainy technologii informacyjnych nie zawsze jest łatwe. Na studiach co roku były tak zwane wykłady humanizujące. Na piątym roku była filozofia z profesorem Wolniewiczem. Pan profesor wygłosił tezę, że komputer jest pierwszą maszyną w historii techniki, z której wyglądu nie można wywnioskować, do czego służy. Widzący mają dużo łatwiej niż niewidomi, gdy chcą go opanować. Widzą klawiaturę, ekran i choćby intuicyjnie mogą próbować coś robić. Przed niewidomymi droga takiej eksploracji jest zamknięta. Komputer jest dla nich urządzeniem dużo bardziej abstrakcyjnym i dlatego potrzebują specjalistycznych szkoleń. Moje doświadczenia wskazują na to, że szkolenia udają się, gdy uczniowie nie zrażają się trudnościami, jakie czasami występują pierwszego dnia, wykazują determinację w dążeniu do opanowania komputera i przykładają się solidnie do szkolenia.

Redakcja: Jesteś jednym z założycieli firmy Altix i pracujesz w niej od początku. Czym jest dla Ciebie ta firma – oczywiście poza tym, że „Twoim”dzieckiem?

IB: To dobre określenie, że nasza firma jest również moim dzieckiem. Cały czas okazuję jej tak samo dużo serca, chociaż niektórym może wydawać się, że moje zaangażowanie w sprawy firmowe jest teraz mniejsze niż wcześniej. Mam świadomość, że najlepsze co potrafię, to wnieść wkład w dziedzinie informatyki dla niewidomych. Nie przejawiam zdolności menedżerskich, więc tę działkę oddaję tym, którzy te sprawy prowadzą dużo lepiej ode mnie. Naturalne jest więc, że gdy firma była mniejsza, mój wkład w nią był bardziej widoczny. Teraz, gdy firma ma więcej działów, jest rozproszona po całym kraju i zatrudnia dużo więcej osób, mój wkład jest mniejszy, ale chcę, by dalej był istotny. Oczywiście w życiu dziecka rodzice są najważniejsi, ale jego los nie tylko od nich zależy. Ważną rolę odgrywają również nauczyciele i wychowawcy. Podobnie w firmie, ważną rolę pełnią długoletni pracownicy, którzy, będąc zatrudnieni na ważnych stanowiskach, pomagają ją prowadzić.

Redakcja: Jesteś wolontariuszem Fundacji Szansa dla Niewidomych. Dlaczego warto angażować się w pracę społeczną? Czym jest dla Ciebie praca w Fundacji?

IB: Udzielam się w Fundacji, bo lubię pomagać. O działalności społecznej, w szczególności tej w Fundacji myślę tak: w toku działalności firmowej tworzy się różne produkty i zarabia się na ich sprzedaży. Za jakiś czas zauważa się, że są ludzie, którzy potrzebują naszych produktów, a jednocześnie nie mogą sobie na nie pozwolić. Przychodzi pragnienie podjęcia decyzji, by podzielić się z takimi ludźmi osiągniętym zyskiem i umożliwić zakup potrzebnych im produktów. Taką postawę zauważają inni i również chcą stać się sponsorami fundacji. Dzięki temu fundacja zyskuje więcej środków i może skuteczniej pomagać większej liczbie beneficjentów. Z czasem pomaganie innym staje się na tyle widoczne w całym kraju, że taka postawa zostaje nagrodzona przyznaniem statusu Organizacji Pożytku Publicznego. Właśnie to stało się udziałem naszej Fundacji w bieżącym roku, z czego bardzo się cieszę.

Redakcja: W 2009 roku obchodziliśmy dwusetną rocznicę urodzin Louisa Braille’a. Z tej okazji Fundacja Szansa dla Niewidomych wydała książkę o twórcy pisma punktowego dla niewidomych pt. „Dotyk geniuszu”. Brałeś udział w pracach nad polską wersją tej książki. Jak ważne jest pismo brajla dla niewidomych? Jakie miejsce odgrywa to pismo w Twoim życiu?

IB: Zupełnie nie wyobrażam sobie funkcjonowania niewidomych, gdyby Louis Braille nie dokonał tego wspaniałego wynalazku. Bez pisma brajla niewidomi nieuchronnie znajdowaliby się poza nawiasem społeczeństwa, bez szans na edukację, wymianę informacji z innymi, bez możliwości uczestnictwa w życiu społecznym. Jest bardzo ważne, by niewidomi nie dali się ograniczyć do korzystania tylko z mowy syntetycznej. Powinni domagać się od państwa dofinansowania zakupu urządzeń brajlowskich. Bez możliwości czytania brajlem nie nauczą się ortografii i nie będą w stanie poprawnie pisać, co wykluczy ich ponownie poza nawias społeczeństwa. Jeśli chodzi o mnie, znam pismo czarnodrukowe i uzbrojony odpowiednie powiększalniki potrafię czytać, choć nie bardzo szybko. Pismo brajla znam i używam go od początku podstawówki, a podczas podróży pociągiem, albo samolotem chętnie korzystam z osiągnięć najnowszej technologii pozwalającej na czytanie tekstów zapisanych w urządzeniach elektronicznych.

Redakcja: Czy możesz nam uchylić rąbka tajemnicy, nad czym teraz pracujesz? Czym za kilka miesięcy zaskoczy nas Igor Busłowicz?

IB: Proszę pozwolić mi pozostać tajemniczym. Gdybym teraz uchylał rąbka tajemnicy, w przyszłości nie można byłoby mówić o zaskoczeniu. Jedno jest pewne. Nie wyobrażam sobie, bym jednoosobowo tworzył oprogramowanie jeszcze bardziej złożone niż Translator, czy Homer. Skończyła się już epoka, w której pojedynczy informatycy tworzyli poważne programy. Zdecydowanie nadszedł czas na działalność programistyczną w zespole.

Redakcja: Za wybitne osiągnięcia zawodowe i społeczne otrzymałeś od Prezydenta RP bardzo zaszczytne odznaczenie. Czy oznacza to, że można trochę odpocząć, czy jeszcze ciężej pracować?

IB: Rzeczywiście, Prezydent przyznał mi Srebrny Krzyż Zasługi. Wyznam, że przyznanie orderu było dla mnie bardzo miłą niespodzianką. Z drugiej jednak strony byłem tym faktem zupełnie zaskoczony. Nie ma mowy o osiadaniu na laurach, tym bardziej, że tata życzył mi „Orła Białego”. Mam jednak świadomość, że życie zawodowe jest podobne raczej do biegu długodystansowego niż do sprintu, a przede mną jest jeszcze prawie 20 lat do osiągnięcia wieku emerytalnego. By przez te wszystkie lata efektywnie pracować, muszę pomyśleć również o dokształcaniu się. Może więc w pewnym okresie czasu nie będę dawał z siebie tyle, co poprzednio. Nie oznacza to jednak leniuchowania, lecz zwieranie szyków i ładowanie akumulatorów na przyszłość.

Redakcja: Jakie jest Twoje marzenie zawodowe? O napisaniu jakiego oprogramowania marzysz? Co jeszcze chciałbyś „dać” Polskim niewidomym?

IB: Przez tyle lat rozwoju informatyki stworzono już wiele wartościowych programów i trudno jest mi teraz określić, co jeszcze przełomowego chciałbym stworzyć. Gdyby jednak kontynuować wysiłki mające na celu ułatwianie wymiany informacji między niewidomymi a widzącymi, w szczególności w dziedzinie matematyki, to bardzo bym się ucieszył, gdyby powstało programowanie skanujące teksty czarnodrukowe zawierające matematykę. Zdaję sobie sprawę, że problem jest bardzo trudny, bo w odróżnieniu od zwykłego tekstu, który jest liniowy, zapisy matematyczne są dwuwymiarowe. Nie myślę o udziale w takim projekcie, bo po prostu brakuje mi wiedzy potrzebnej do tworzenia takiego oprogramowania. Wskazuję tylko na potrzebę jego napisania. Powstało już dużo wartościowego sprzętu i oprogramowania, dlatego najbardziej chciałbym przyczyniać się do jego popularyzacji wśród polskich niewidomych.

Na zakończenie chcemy zapytać, jeśli nie uznasz tego oczywiście za niegrzeczność – o czym marzy prywatnie Igor Busłowicz?

IB: Mam kilka marzeń zarówno osobistych, jak i tych natury ogólnej. Jednym z ważniejszych jest, aby doczekać Polski gruntownie przemienionej przez Boga. Już słyszę zasadne pytanie, o co tu chodzi. Pod względem choćby przestępczości, łamania prawa w Polsce jest źle, ale może być znacznie lepiej. Osobiście oglądałem filmy dokumentalne o tym, jak Bóg zmieniał sytuację w wybranych miastach, a nawet całych regionach. Zawsze zaczynało się od przestępczości, kryzysu gospodarczego i tego typu złych zjawisk. Chrześcijanie modlili się, a Bóg powodował, że ludzie odwracali się od swoich grzechów. Bywało, że zamykano więzienia, bo puste nie były już potrzebne. Zamiast kryzysu gospodarczego pojawiał się rozkwit. Najbardziej niesamowitym i wyraźnym dowodem na to, że to Bóg przyczyniał się do zmian, jakie zachodziły w sercach ludzi, są dla mnie zmiany, jakie następowały w rolnictwie – niesamowity urodzaj płodów rolnych, zarówno jeśli chodzi o ich ilość, jak i jakość. Pamiętam filmy opisujące takie przemiany w Ameryce Środkowej, Afryce i Kanadzie. Wierzę, że Polska nie będzie pominięta również pod tym względem.

Dziękuję za rozmowę,

Nowa linia drukarek – brajlowskich Indexa!

W wielu dziedzinach rozwój technologii następuje skokowo. Taki skok technologiczny ma miejsce właśnie teraz, w odniesieniu do drukarek brajlowskich firmy Index. Firma ta od 20 lat wsłuchuje się w potrzeby zgłaszane przez rynek i wprowadza do swoich drukarek rozwiązania, dzięki którym proces drukowania jest wygodny dla użytkownika, niezawodny i szybki. To właśnie dzięki tej firmie otrzymaliśmy niegdyś możliwość drukowania na znacznie łatwiejszym do kupienia papierze pociętym na pojedyncze kartki, dzięki zastosowaniu podajnika pojedynczych arkuszy. Indexowi zawdzięczamy też udźwiękowiony interfejs drukarek i brajlowskie oznaczenia klawiszy na panelu sterującym.

Nadchodzi czas na nowe drukarki firmy Index – drukarki wersji 4!

W porównaniu z dotychczasowymi drukarkami, dokonano wielu ulepszeń wpływających na funkcjonalność drukarki i łatwość jej obsługi przez użytkownika. Istotnie zmieniono również konstrukcję mechaniczną i elektroniczną. W tej krótkiej zapowiedzi nie sposób szczegółowo opisać wszystkich wprowadzonych ulepszeń. Tu zwracamy uwagę czytelników na dwie najbardziej znaczące zmiany w rodzinie drukarek Index:

1. Nowa drukarka Index Everest-D V4 może drukować dwustronnie, jak znana dotychczas drukarka Index Everest, jak również drukować czasopisma w formacie A3 (mieszczącym 4 strony A4). Tak – nowy Everest V4 to znane już drukarki Everest i 4X4 PRO w jednym! Tym samym w serii V4 nie będzie już produktu o nazwie 4X4 PRO.

2. Stworzono zupełnie nową drukarkę o nazwie Braille Box V4. Drukuje ona na pojedynczych arkuszach A4 lub A3 z szybkością 800 stron A4 na godzinę, dzięki czemu nadaje się do druku wielkonakładowego. Zastosowano w niej najlepszy z dotychczas stosowanych w drukarkach brajlowskich podajnik papieru. Mieści on aż do 400 kartek. Zastosowano rozwiązania konstrukcyjne znacznie zmniejszające poziom hałasu w trakcie drukowania.

Nowe modele drukarek będą wprowadzane do seryjnej produkcji i sprzedaży od końca marca do połowy maja 2011. Zainteresowanych Czytelników zachęcamy do sięgnięcia do kolejnego numeru biuletynu, w którym zamieścimy artykuł szczegółowo prezentujący nowe drukarki Indexa.

W polskich szkołach brakuje podręczników dla uczniów niewidomych i słabowidzących – czy to normalne?

Ministerstwo Edukacji Narodowej gubi się w zeznaniach, gdy zapyta się o tę sprawę. Otóż, najprawdopodobniej chciałoby załatwić wszystko najlepiej, ale mu jakoś nie wychodzi. Przez wiele lat podręczniki dla uczniów niewidomych i słabowidzących drukowane były przez drukarnię Polskiego Związku Niewidomych. Wtedy, trzeba to uczciwie przyznać, były dostępne, choć okropnie drogie. Związek nieźle na nich zarabiał. Był monopolistą i narzucał ceny oderwane od kosztów. W pewnym momencie, jeszcze w czasach, gdy edukacją niewidomych i słabowidzących zajmowała się pani Wiesława Szczepaniak-Maleszka zdecydowano, że konieczne jest składanie zamówień u wszystkich producentów. Było ich w latach dziewięćdziesiątych trzech: ZWIN PZN, PRINT 6 PZN oraz ALTIX. Zamawiano jednak tylko u tych dwóch pierwszych. Już w nowym wieku nie dało się tego kontynuować, bo nie można faworyzować nikogo, gdy chodzi o wydatkowanie środków publicznych. MEN przystąpił do organizowania przetargowych konkursów. Najpierw, w okresie przejściowym, pewnie by nikogo nie obrazić, zapraszano do udziału w przetargach wybranych producentów, do których doszlusowała drukarnia z Lasek. Potem zaczęła się epoka sukcesów firmy IMPULS, która już mogła przystąpić do przetargu i zwyciężała. Wtedy wzięła się do pracy firma ALTIX, która wygrała za pierwszym razem duże zamówienie. Okazało się, że to był koniec względnie dobrego zaopatrywania szkół w książki brajlowskie i w druku powiększonym.

Koalicyjny rząd PO-PSL i jego reprezentant Minister Edukacji Narodowej – pani Katarzyna Hall, wraz ze swoim ministerialnym zespołem ulegli tendencjom, które są słuszne jedynie teoretycznie, a w praktyce sprowadzają się do tego, co boli dzisiaj wszystkich nauczycieli i dyrektorów z ośrodków szkolno-wychowawczych. Miało bowiem dojść do drukowania podręczników w taki sposób, by można było mieć specjalną wersję dowolnego tytułu, który wybrał nauczyciel. Chodziło o dostarczenie do szkół takich książek, które zostały wybrane do używania w klasach w szkołach masowych. Tam każdy nauczyciel może wybrać dowolny podręcznik dopuszczony do nauki. Gdyby w klasie szkoły masowej znalazł się niewidomy lub niedowidzący uczeń, należało dać mu ten sam podręcznik, z którym pracuje cała klasa, wydrukowany w przystosowanej dla niego wersji. Na pierwszy rzut oka idea ta wydaje się słuszna, ale nie pomyślano o konsekwencjach tego zamysłu. Aby tego rodzaju rozwiązanie zdało egzamin, potrzebne są o wiele większe fundusze, niż te, którymi dysponuje Ministerstwo. System zaopatrywania szkół w podręczniki, polegający na możliwości opracowania i wydrukowania dowolnego tytułu musi kosztować znacznie więcej, a nie mniej! Gdy wcześniej drukowano z góry określone książki, niewidomi nie mieli co prawda dostępnych wszystkich tytułów, ale mieli przynajmniej te książki, które wybrały szkoły specjalne. Teraz mogą mieć teoretycznie wszystkie, ale w praktyce nie mają nic!

Mówi się, że promotorem nowego, słusznego jedynie teoretycznie, rozwiązania jest pan Paweł Wdówik i jego współpracownicy. Zadbano, by niewidomi mogli używać książki takie, jakich używają w poszczególnych klasach i szkołach masowych widzący rówieśnicy. To bardzo szczytne zamierzenie, jednak problem polega na tym, że drukiem tych dowolnie wybranych tytułów miały zająć się same szkoły oraz właśnie one miały finansować te koszty! Co jednak wtedy, gdy nie ma dodatkowych pieniędzy, a tym bardziej na tak drogie epokowe rozwiązanie? Mało kto umie adaptować książki na potrzeby inwalidów wzroku, toteż koszty ich przygotowania nie są takie małe, jak sądziło Ministerstwo. Założono, że adaptacje najlepiej wykonają ludzie Uniwersytetu Warszawskiego, a drukiem zajmą się same szkoły! Ciekawe, skąd współpracownicy UW mieli umieć adaptować podręczniki, co nie jest proste, oraz w jakiż to sposób mogły zająć się drukowaniem szkoły, które, co by nie rzec, nie są drukarniami. Kto miał dać im fundusze na to zadanie? Ministerstwo miało na celu oszczędności w swoim budżecie, ale gdzie są oszczędności w samorządach, które są właścicielami szkół? Podręczniki dla uczniów ze szkół masowych mieli przygotować współpracownicy UW, a dla uczniów ze szkół specjalnych współpracownicy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (KUL). Nietrudno zgadnąć, że obie grupy nie mając kwalifikacji przystąpiły do pracy po amatorsku i zaczęły adaptować podręczniki po swojemu. Podręcznik wybrany przez jedną szkołę masową był opracowany w brajlu w inny sposób, niż podręcznik wybrany do nauki w jakiejś szkole specjalnej. Ciekawe, jak mieli się w tym połapać sami uczniowie?! Wystarczy, by uczeń przeszedł z jednej szkoły do drugiej, a już nie wiedział jak się uczyć. Bałagan stał się tak duży, że swój protest zgłosiły do MEN wspólnie wszystkie szkoły specjalne. One nie miały możliwości drukowania, więc zdecydowano, że i dla nich podręczniki będą drukowane przez KUL. Jest to wykonywane z bardzo dużym opóźnieniem, albo fatalnie. Szkoły te znają jakość podręczników sprzed lat i stoją na gruncie zasad adaptacyjnych opracowanych przez specjalistów w Polskim Związku Niewidomych.

Na czym polega problem? Ministerstwo nie może uzyskać zgody osób i środowisk biorących udział w nauczaniu inwalidów wzroku w kwestii, kto ma wykonywać poszczególne zadania oraz jakie należy narzucić zasady określające związane z tym obowiązki. Przedstawiciele UW i KUL, na podstawie zawartej z MEN umowy, opracowują adaptacje podręczników: współpracownicy UW opracowują podręczniki wybrane przez szkoły masowe, a KUL podręczniki wybrane przez szkoły specjalne. Nauczyciele z ośrodków nie zgadzają się na sposób adaptacji UW, choć sam druk jest wyższej jakości. Natomiast KUL, który przyjął zasady adaptacji tzw. “laskowskie”, robi mnóstwo błędów drukarskich i merytorycznych. Na UW stosuje się tzw. amerykański system adaptacji książek brajlowskich, podczas gdy w Polsce opierano się na rozwiązaniach europejskich. Współpracownicy UW porzucili ten ostatni i przygotowują adaptacje zupełnie inaczej. Przedstawiciele szkół są oburzeni i otwarcie zgłaszają swoje uwagi. Dla zrozumienia problemu, niech za przykład posłuży fakt częstego pomijania ilustracji bez ich odpowiedniego omówienia, niemodyfikowanie poleceń takich, jak np. „wskaż na rysunku obok”, chociaż wcale go tam nie zamieszczono i bezsensowne dopisywanie uwagi, że w wersji brajlowskiej rysunek znajduje się np. na innej stronie. Brak tam modyfikacji ćwiczeń np. „policz czerwone jabłka”, czego niewidomy nie zdoła wykonać, gdy można przecież zastąpić to innym poleceniem: „policz trójkąty”. Podobnie idiotycznie brzmi polecenie: „Podkreśl błędne wyrazy”, a można polecić: „Przepisz je do zeszytu i wskaż wybrane”. Chodzi o to, aby wykonana praca z tekstem była faktycznie adaptacją, czyli dostosowaniem do potrzeb niewidomych. Należy też przypomnieć, że w wielu książkach wykład merytoryczny jest oparty na ilustracjach.

W obu uczelniach nie stosuje się nowej notacji matematycznej prof. Helmuta Ephesera, która jest wspaniałym osiągnięciem. Można lubić lub nie jego opracowanie, ale wszyscy zgadzają się, że jest merytorycznie znakomite. UW chce rozwiązywać problem notacji specjalistycznych poprzez umieszczanie na początku każdego podręcznika lub nawet każdego z jego tomów, tabeli używanych brajlowskich symboli. Wynika to podobno z poglądu, że skoro w USA i Anglii istnieje wiele zapisów brajlowskich, to dlaczego w Polsce ma być tylko jeden? Można zadać pytanie, czy w podręcznikach czarnodrukowych stosuje się różne oznaczenia dla poszczególnych symboli? Czy widzący uczniowie poradziliby sobie z podręcznikami, gdyby w każdym dodawanie, odejmowanie, wektory, strzałki wyglądały inaczej? Nie mamy więc wspólnego systemu tworzenia książek z tekstami matematycznymi u nas oraz u naszych sąsiadów, a w przeszłości uzyskiwaliśmy z tego tytułu wiele korzyści. Pan Paweł Wdówik i jego otoczenie faworyzują amerykański model adaptowania podręczników i nie chcą przyjąć do wiadomości, że to tutaj, w Europie i w Polsce mieliśmy i mamy niewidomych naukowców, np. matematyków, a w Stanach jest w tej kwestii gorzej. Wszyscy polscy niewidomi matematycy stosowali notację Ephesera i osiągali dobre wyniki. Teraz panuje w tej dziedzinie bałagan i coraz więcej niewidomych, którzy mają zdolności matematyczne, tracą swoje szanse.

O rozwoju sytuacji będziemy informowali na bieżąco uznając, że dla młodych niewidomych sprawa ta ma decydujące znaczenie. Jeśli chcą zdobyć wykształcenie, a następnie pracę, muszą powalczyć o swoje prawa. Miło jest się nie uczyć, ale nie mieć pracy, dochodów, rodziny, widzących przyjaciół jest tragedią, do której lepiej nie dążyć. Dlaczego niektórzy nie rozumieją tego zagadnienia i forsują pomysły prowadzące na manowce? Pozostaje mieć nadzieję, że Ministerstwo zrozumie postulaty środowiska zakończy współpracę z osobami niewystarczająco kompetentnymi. A przecież można pozostać przy starym, sprawdzonym i mądrym systemie adaptacji. Można zorganizować konkurs na najlepszą ofertę na opracowanie i druk podręczników niezależnie od tego, czy chodzi o kilka, czy wiele tytułów, i nie ma to nic wspólnego z tym, o czym informują Ministerstwo osoby, którym ośrodki specjalne nie ufają i uważają ich koncepcje za szkodliwe.

Na koniec warto powiedzieć, że ośrodki specjalne w Polsce mają ogromne zasługi dla niewidomych i nie wolno ich niszczyć. To tam uczyły się tysiące inwalidów wzroku. To tam uczyli się ci, którzy potem zdołali pójść na studia i zdobyć tytuły. Co w zamian za to oferują nowi „adaptatorzy – wynalazcy”?

„Fakty i mity o pomocy finansowej państwa dla niewidomych” program „Komputer dla Homera” w latach 2004 – 2008

Jednym z pomysłów na pomoc w ułatwieniu inwalidom wzroku uczestnictwa w życiu społecznym jest uruchomiony przez PFRON program „Komputer dla Homera”. W wyniku przeprowadzonych analiz należy stwierdzić, że przez lata był on wielką pomocą oraz szansą dla tych osób. Przywołane poniżej dane świadczą o ogromnych kwotach, które zostały przekazane na zakup urządzeń mających duży wpływ na procesy rehabilitacyjne. Dzięki nim tysiące ludzi mogło (być może po raz pierwszy w życiu) zacząć pisać w edytorze tekstu, skorzystać z Internetu, czy przeczytać książkę niedostępną w brajlu.

Głównym zadaniem programu „Komputer dla Homera” było dofinansowywanie sprzętu komputerowego i elektronicznego dla inwalidów wzroku. PFRON co rok przeznacza pewne kwoty pieniężne na ten program. Od roku 2004 do roku 2008, przez pięć edycji, PFRON w jego ramach wydatkował na dofinansowania kwotę 194 098 347 zł. Oznacza to, że średnio co rok w ręce inwalidów wzroku trafiał sprzęt wart około 40 milionów złotych.

Program „Komputer dla Homera” dofinansowuje podstawowy sprzęt komputerowy wraz z peryferiami, specjalistyczny sprzęt komputerowy i elektroniczny, urządzenia brajlowskie oraz lektorskie. Pierwsza kategoria jest istotna z punktu widzenia obsługi pozostałych grup narzędzi, choć wartość rehabilitacyjna rzeczy w niej się znajdujących jest niewielka. Trzy następne kategorie można określić jako właściwe w kontekście wypełniania celów programu.

PFRON w latach 2004 – 2008 wydał na dofinansowanie zakupu sprzętu podstawowego kwotę 84 625 855 zł, co stanowi około 43% wydatków na wszystkie grupy sprzętu. Jest to szczególnie interesujące, gdy zwrócimy uwagę na fakt, że sprzęt podstawowy ma jedynie umożliwić korzystanie z innych, bardziej wyspecjalizowanych narzędzi. Dla osoby niewidomej oraz słabowidzącej, sprzęt podstawowy ma, w porównaniu do trzech pozostałych kategorii, znikome walory integracyjne. Można więc zastanowić się dlaczego aż tak dużą kwotę przeznaczono na ten cel? Zastanawiające jest to tym bardziej, jeśli weźmie się pod uwagę koszty sprzętu podstawowego i porówna je z kosztem sprzętu specjalistycznego. Dofinansowanie na zakup podstawowego sprzętu komputerowego uzyskało w sumie 24 825 wnioskodawców, co oznacza, że średnio każdy z nich otrzymał na ten cel około 3 400 zł. Biorąc pod uwagę fakt, że w tej cenie oprócz jednostki centralnej znajdują się urządzenia peryferyjne takie jak drukarki, skanery czy klawiatury, nie jest to kwota ani duża, ani mała. Problem polega na tym, że są to pieniądze przeznaczone na zwykły sprzęt nie posiadający specjalnych walorów rehabilitacyjnych (warunek umieszczenia danego sprzętu w tej kategorii). Inny problem w kontekście efektywności programu, to ilość beneficjentów, którzy otrzymali wyłącznie sprzęt podstawowy. Na przykład w roku 2008, w województwie lubuskim aż 544 osoby uzyskały dofinansowanie na podstawowy sprzęt komputerowy, a na sprzęt specjalistyczny tylko 311 osób (293 specjalistyczny komputerowy, 9 brajlowski, 9 lektorski). Powstaje uzasadnione pytanie, jakie możliwości rehabilitacyjne, integracyjne i w końcu edukacyjne oraz zawodowe uzyskały 233 osoby dysponując samym podstawowym sprzętem komputerowym, a także czym kierowała się Komisja wydając takim wnioskom pozytywną opinię? W 2008 roku takich osób było aż 610. W poprzednich latach było pod tym względem o wiele lepiej. W latach 2004, 2005 oraz 2006 więcej było beneficjentów sprzętu specjalistycznego. W roku 2007 sprzęt specjalistyczny przyznano 43 osobom więcej niż tym, którym przyznano sprzęt podstawowy, ale aż 82 osoby uzyskały sprzęt lektorski (nie wymagający do działania sprzętu podstawowego), co może wskazywać na iluzoryczność tej przewagi.

Z danych PFRON wynika, że dofinansowywana jest niewielka ilość sprzętu brajlowskiego. Na ten cel przeznaczono w sumie 12 637 090 zł dla 1014 osób, co oznacza, że średnio jedna osoba uzyskała 12 462 zł. O ile kwota ta jest znacznie wyższa niż w przypadku średniej uzyskiwanej na podstawowy sprzęt, to proporcjonalnie jest o wiele mniejsza. Za taką kwotę nie można kupić wysokiej jakości sprzętu brajlowskiego dostosowanego do indywidualnych potrzeb. Pamiętać również trzeba, że osoba, która uzyskała dofinansowanie na sprzęt brajlowski, może ponownie ubiegać się o sprzęt w tej kategorii po 7 latach (6 lat licząc od końca roku, w którym wnioskodawca uzyskał dofinansowanie na ten cel). Wydaje się więc, że efektywność programu względem osób niewidomych, które są najbardziej poszkodowane poprzez swoje inwalidztwo i wymagają największych działań na rzecz ich rehabilitacji i integracji, jest w programie „Komputer dla Homera” niepełna i niedostosowana do ich rzeczywistych potrzeb.

Wydatki PFRON na grupę specjalistycznego sprzętu komputerowego i elektronicznego wyniosły w sumie 92 672 024 zł dla 23 575 osób, co oznacza, że średnio wnioskujący o takie narzędzia dostał około 4 000 zł. Efektywność programu jest w tym zakresie dużo większa, niż w przypadku specjalistycznego sprzętu brajlowskiego, jednak można zadać pytanie, jak ma się średnia przeznaczana na tę kategorię do możliwej maksymalnej kwoty dofinansowania (około 18 000 zł).

Efektywność programu nie może być oceniana zbyt wysoko w sytuacji, kiedy średnia kwota wydatkowana na podstawowy sprzęt niemal pokrywa się z limitem przyznawanej na ten cel kwoty, a średnia wydatkowana na sprzęt specjalistyczny jest znacznie od niego niższa. Oznacza to przewartościowanie sprzętu podstawowego jako narzędzia mogącego wypełnić cele programu.

Niepokój może budzić fakt, że niewidomi są w tym programie na najgorszej pozycji. O wiele łatwiej uzyskać dofinansowanie na sam komputer (posiadający niewielkie możliwości rehabilitacyjne), niż wysoce wyspecjalizowany, kosztowny sprzęt przystosowany do użytkowania przez osoby niewidome. Oznacza to, że program skupia się na mniej kosztownej pomocy dla szerszej grupy osób, zamiast dofinansowania drogich urządzeń pomagających osobom o najpoważniejszych ubytkach wzroku. Z punktu widzenia integracji społecznej osób z wadami wzroku, nie wydaje się słuszne, aby osoba niewidoma chcąca korzystać z przenośnego notatnika brajlowskiego (mobilne czytanie i pisanie), drukarki brajlowskiej (drukowanie i czytanie) oraz linijki brajlowskiej (czytanie stacjonarne) musiała na nie czekać kilkanaście lat. Szczególnie, że osoba, która uzyskała dofinansowanie na komputer, w tym czasie wymieni posiadany sprzęt kilkakrotnie. Należy również zauważyć, że osoby bardziej poszkodowane ze względu na swoją niepełnosprawność, a więc wymagające droższych narzędzi, muszą wpłacać proporcjonalnie większą kwotę z tytułu wkładu własnego (mniejszy procent z większych kwot).

Dzięki programowi „Komputer dla Homera” duża liczba osób niepełnosprawnych uzyskała dostęp do nowoczesnej technologii wspomagającej integrację społeczną, ale nie można pominąć negatywnych wrażeń, jakie powstały na podstawie analiz danych przedstawianych przez PFRON. Dofinansowywanie wyłącznie komputerów (które stanowi niemal połowę z wydatkowanych środków) może budzić wątpliwości ze względu na to, że nie spełniają one funkcji wyrównywania szans (w rozumieniu celów programu). Zasadnym wydaje się stwierdzenie, że pieniądze przeznaczone na „zwykłe” komputery mogłyby zostać wydatkowane na specjalistyczne urządzenia o znacznie większym wpływie na rehabilitację i integrację, a sprzęt podstawowy powinien być przekazywany poprzez inne programy pomocowe.

Źródła:

1. Dokument sygn. WP/DP/5173/EMN/2009 z dnia 21.12.2009, Wydział Programowania i Realizacji Zadań PFRON.

2. http://www.pfron.org.pl/ftp/dokumenty/Programy_celowe/Komputer_dla_Homera/procedury_2009/material_informacyjny.doc (30.04.210).

3. http://www.pfron.org.pl/portal/pl/252/831/Komputer_dla_Homera_2010.html (28.04.2010).

4. „Procedury realizacji programu Komputer dla Homera 2003 program pomocy w zakupie sprzętu elektronicznego oraz oprogramowania umożliwiającego rehabilitację zawodową i społeczną osób niewidomych i niedowidzących”, załącznik nr 9 do uchwały nr 138/2009 Zarządu PFRON z dnia 24 kwietnia 2009 r.

„KOMPUTER DLA HOMERA” W OCZEKIWANIU NA LEPSZE JUTRO.

Coraz częściej zadajemy sobie pytanie, czy program „Komputer dla Homera”, dzięki któremu niewidomi i słabowidzący otrzymywali dofinansowanie na zakup komputerów, sprzętu oraz oprogramowania specjalistycznego, zostanie w tym roku uruchomiony?

Wiemy, że odpowiedź nie jest prosta, gdyż wiele czynników i decyzji ma wpływ na uruchomienie odpowiednich procedur. Rok 2010 to brak dofinansowania. Rok 2011 stoi pod dużym znakiem zapytania, a przecież nie bez znaczenia jest dla nas, potencjalnych beneficjentów programu informacja, czy będziemy mogli wymienić sprzęt na nowy lub, co może bardziej istotne, zakupić po raz pierwszy komputer dla dziecka, licealisty, czy studenta.

Brak możliwości zniwelowania dysfunkcji wzroku ma ogromne znaczenie w rozwoju własnym, czy naszych najbliższych. Całe środowisko czeka na tę pomoc. Dlaczego mamy nie wiedzieć, jak wyglądają: wykres sinusoidy, ikonki na ekranie, menu, okienka dialogowe, kroje druku, mapki, schematy? Chcemy używać syntezatorów mowy, urządzeń lektorskich oraz programów powiększających zawartość obrazu. Chcemy korzystać z możliwości, jakie dają najnowsze urządzenia i programy dostępne na świecie. Czy nasze dążenie do rozwoju, edukacji, rozwijania własnych zainteresowań może być wstrzymane w roku bieżącym? Nie chcemy się domyślać, chcemy wiedzieć co nas czeka w 2011!

Wszystkich zainteresowanych zapraszamy do lektury kolejnego numeru biuletynu, w którym postaramy się rozwiać wątpliwości i pytania narosłe wokół uruchomienia programu „Komputer dla Homera”.

Słów kilka o „Siódemce” cz. ii

W poprzednim odcinku opisałem, jak wygodnie korzystać z podstawowych elementów interfejsu użytkownika w systemie Windows 7. Zapoznaliśmy się z nowym paskiem zadań, a także dowiedzieliśmy się, jak wydajnie pracować z menu Start i z odświeżonym Panelem sterowania.

W niniejszym artykule najpierw przyjrzymy się mechanizmowi bibliotek, który jest chyba najważniejszą nowością wprowadzoną w Eksploratorze Windows. Następnie omówię narzędzie Windows XP Mode, dzięki któremu możliwe jest uruchamianie pod Windows 7 programów projektowanych z myślą o starszych systemach operacyjnych. W dalszej części tekstu przedstawię kilka porad i wskazówek, które ułatwią i przyśpieszą pracę z najnowszym systemem Microsoftu. Artykuł zakończymy opisem dostępnych na rynku wersji Windows 7.

Biblioteki

Biblioteka to wirtualny folder, który umożliwia łatwy dostęp do zawartości jednego lub wielu folderów znajdujących się na dysku lub udostępnionych w sieci. Standardowo każdy użytkownik ma do dyspozycji 4 biblioteki: Dokumenty, Obrazy, Muzyka oraz Wideo. Przykładowo, biblioteka Dokumenty łączy zawartość folderu Moje dokumenty z katalogu domowego użytkownika oraz folderu Dokumenty publiczne.

Załóżmy, że na dysku D: w katalogu „Muzyka” znajduje się nasza kolekcja z plikami MP3, które chcielibyśmy dodać do biblioteki Muzyka. Aby to zrobić, wystarczy w menu Start odnaleźć element Muzyka, następnie korzystając z prawego klawisza myszy lub Klawisza Aplikacji rozwinąć menu kontekstowe i wybrać Właściwości. Pojawi się okno dialogowe, w którym klikamy przycisk Uwzględnij folder. W kolejnym oknie odnajdujemy nasz katalog D:\Muzyka, po czym zatwierdzamy wybór za pomocą przycisku Umieść folder. W oknie Właściwości, korzystając z przycisku Ustaw lokalizację zapisu, możemy również ustalić, w jakim folderze fizycznie będą umieszczane pliki, które użytkownik zapisze w naszej bibliotece.

Ciekawą cechą bibliotek jest możliwość rozmieszczania plików według kategorii charakterystycznych dla danej biblioteki. Na przykład w omawianej tutaj bibliotece Muzyka możemy pogrupować nasze pliki według folderu, albumu, wykonawcy, utworu, gatunku oraz według nadanej wcześniej przez nas danemu plikowi oceny. Wystarczy wejść do menu Widok i wybrać odpowiedni element z podmenu Rozmieść według. Jeśli na przykład wybierzemy rozmieszczenie według albumu, w oknie biblioteki zostaną wyświetlone tytuły albumów, a po wejściu do wybranego albumu odnajdziemy zawarte w nim utwory.

Jak z siódemki zrobić XP?

Zdecydowana większość programów, z których korzystaliśmy w systemie XP, będzie działać poprawnie także w Windows 7. Możemy jednak natrafić na aplikacje, które pod siódemką nie będą pracować najlepiej lub w ogóle się nie uruchomią. Z problemem tym mogą na przykład zetknąć się użytkownicy 64-bitowej wersji Windows. Wersja ta nie pozwala na uruchamianie programów pisanych dla systemu MS DOS. Trudności mogą pojawić się również, jeśli używamy starszych urządzeń peryferyjnych, dla których nie utworzono 64-bitowych sterowników. W takim wypadku warto rozważyć skorzystanie z narzędzia Windows XP Mode, które tworzy na naszym komputerze wirtualne środowisko z zainstalowaną w pełni funkcjonalną 32-bitową kopią systemu Windows XP.

Na początek przyjrzyjmy się ograniczeniom, jakimi obwarowane jest używanie XP Mode. Z narzędzia tego skorzystać mogą tylko właściciele Windows 7 w wersji Professional, Ultimate lub Enterprise. Użytkownicy programu JAWS, chcący korzystać ze swojego udźwiękowienia w trybie XP, muszą posiadać licencję na wersję Pro z opcją zdalnego dostępu, inaczej JAWS w systemie XP nie uruchomi się nawet w trybie demonstracyjnym. Posiadaczy takiej licencji jest niewielu, dlatego na potrzeby niniejszego artykułu skorzystamy z darmowego programu udźwiękawiającego NVDA.

Narzędzia Windows XP Mode nie znajdziemy na płytce z systemem operacyjnym, trzeba je samodzielnie pobrać z Internetu. Aby to zrobić, należy wejść na stronę: http://www.microsoft.com/windows/virtual-pc/download.aspx (strona w języku angielskim). Na tej stronie odnajdziemy 2 pola kombi. W pierwszym należy wskazać, jaką wersję Windows 7 posiadamy, a w drugim – język systemu XP, który nas interesuje. Gdy to zrobimy, poniżej powinny pojawić się łącza do pobrania potrzebnych komponentów. Klikamy na 2 łącza oznaczone jako Download – pierwsze umożliwia pobranie narzędzia Windows XP Mode, a drugie – programu Windows Virtual PC. Na końcu klikamy na łącze Update, aby pobrać aktualizację, która pozwala na uruchamianie programu Virtual PC na komputerach nie posiadających sprzętowej wirtualizacji. Aktualizację tę można bezpiecznie zainstalować nawet jeśli nie mamy pewności, czy nasz komputer obsługuje wirtualizację. Gdy po raz pierwszy spróbujemy pobrać z tej strony plik, może pojawić się prośba o sprawdzenie legalności naszego systemu. W takim wypadku klikamy łącze Continue i postępujemy zgodnie z wyświetlanymi na ekranie instrukcjami.

Gdy uda nam się pobrać wszystkie 3 pliki, możemy przystąpić do instalacji. Najpierw instalujemy narzędzie Windows XP Mode, następnie program Virtual PC, a na końcu aktualizację do tego programu.

Po instalacji wchodzimy do menu Start i wybieramy Wszystkie programy, Windows Virtual PC, Windows XP Mode. Pojawi się kreator, w którym najpierw zgadzamy się na warunki licencji, potem ustalamy hhasło administratora XP i zaznaczamy automatyczne pobieranie aktualizacji, pozostałych ustawień zmieniać nie trzeba. Po zakończeniu kreatora rozpocznie się przygotowywanie systemu XP do pierwszego uruchomienia. Po kilku minutach powinniśmy usłyszeć znajomy dźwięk, który domyślnie odtwarzany jest przy starcie Windows XP.

Teraz musimy na naszym wirtualnym systemie zainstalować udźwiękowienie. Niestety, polska wersja systemu XP nie posiada programu Narrator, dlatego bezwzrokowa instalacja czytnika ekranu może okazać się trudna. Wykorzystamy fakt, że nasze dyski twarde w systemie XP widziane są jako udziały sieciowe. Załóżmy, że instalator programu NVDA umieścimy w pliku D:\nvda.exe. W takim wypadku uruchomienie tego instalatora możemy przeprowadzić następująco:

  • przełączamy się na okno Windows XP Mode i wciskamy kombinację Klawisz Windows+Strzałka w górę, aby przenieść fokus na wirtualny system XP; od tej chwili nasz czytnik ekranu działający w Windows 7 zamilknie,
  • po kilku sekundach wciskamy kombinację Klawisz Windows+R, aby otworzyć okno Uruchom,
  • wpisujemy następujący tekst bez cudzysłowów: „\\tsclient\d\nvda.exe”, następnie wciskamy Enter,
  • po około 10 sekundach wciskamy klawisz U, aby uaktywnić przycisk Uruchom.

Po chwili powinniśmy usłyszeć dźwięk pochodzący z instalatora NVDA. Po zakończeniu instalacji warto zaznaczyć w ustawieniach ogólnych, by NVDA uruchamiał się automatycznie po zalogowaniu do systemu. Aby przenieść fokus z powrotem do Windows 7, wciskamy kombinację Ctrl+Alt+Strzałka w lewo.

Następnie możemy w systemie XP zainstalować aplikacje, z którymi pod siódemką mieliśmy problemy. Co ciekawe, zainstalowane w ten sposób aplikacje dostępne są również w menu Start systemu Windows 7 w gałęzi Wszystkie programy, Windows Virtual PC, Aplikacje Windows XP Mode. Dzięki temu, gdy chcemy skorzystać z takiej aplikacji pod XP, nie musimy za każdym razem uruchamiać całego systemu, wystarczy odnaleźć interesujący nas program w menu Start siódemki. Aplikacja uruchomiona przez menu Start będzie działać w osobnym oknie, ale nie będzie udźwiękawiana przez czytnik ekranu działający pod Windows 7. Jeśli jednak wcześniej zaznaczyliśmy automatyczne uruchamianie NVDA, to właśnie ten program zajmie się udźwiękowieniem naszej aplikacji.

Różności

W tej części przedstawię kilka krótkich wskazówek i porad, które nie zmieściły się do żadnego z wcześniej omawianych tematów, a których zastosowanie może zaoszczędzić nam trochę czasu w codziennej pracy z siódemką.

W przeciwieństwie do swoich poprzedników, Windows 7 nie posiada programu pocztowego. Jeśli nie wystarcza nam obsługa poczty e-mail przez stronę WWW, odpowiedni program musimy pobrać i zainstalować samodzielnie. Twórcy Windows 7 zalecają skorzystanie z pakietu Programy podstawowe Windows Live, który można za darmo ściągnąć ze strony firmy Microsoft. W pakiecie tym znajdziemy między innymi aplikację Poczta usługi Windows Live. Jest to program prosty, ale dla większości użytkowników zupełnie wystarczający. Jednak w chwili pisania niniejszego artykułu najnowsza wersja tej aplikacji nie współpracuje najlepiej z programami udźwiękawiającymi. Innym rozwiązaniem może być skorzystanie z darmowego programu Thunderbird, który jest dla czytników ekranu dostępny praktycznie w całości. Istnieje również możliwość zainstalowania w Windows 7 programu Poczta systemu Windows, który dołączany był do Windows Vista. Opis instalacji wykracza poza ramy tego artykułu, jednak można go łatwo znaleźć w Internecie.

Ciekawą funkcją, odziedziczoną jeszcze z systemu Vista, są gadżety pulpitu. Są to niewielkie programy, które pracują w tle i wyświetlają informacje na pulpicie. Pozwalają na przykład na szybkie sprawdzenie pogody lub zajętości naszego procesora i pamięci. Aby dodać na pulpit nowy gadżet, w Panelu sterowania wybieramy Gadżety pulpitu, następnie odnajdujemy na liście interesujący nas element i wciskamy Enter. Do zawartości gadżetów możemy dostać się za pomocą kombinacji Klawisz Windows+G. Skrót ten przenosi także fokus pomiędzy poszczególnymi gadżetami.

Warto również wspomnieć o kilku skrótach klawiszowych, które mogą przyśpieszyć pracę z Eksploratorem Windows. Aby szybko otworzyć okno Komputer, wciskamy Klawisz Windows+E. W oknie Eksploratora Ctrl+E przenosi fokus do pola wyszukiwania, a Ctrl+Shift+N tworzy nowy folder w bieżącym katalogu. Aby z dowolnego miejsca Eksploratora szybko przejść na widok elementów, wciskamy 2 razy skrót Ctrl+Tab. W menu Widok warto także zaznaczyć wyświetlanie paska stanu, dzięki niemu łatwo możemy sprawdzić, ile elementów znajduje się w bieżącym folderze.

Jaką wersję wybrać?

Nie zawsze możemy sami zdecydować, jaka wersja Windows znajdzie się na naszym komputerze. Jeśli jednak mamy taką możliwość, warto poświęcić chwilę na przemyślenie tej kwestii. Poniżej przedstawiam listę wersji Windows 7, jakie dostępne są w Polsce dla użytkowników indywidualnych:

  • Windows 7 Starter – jest to okrojona wersja systemu, instalowana głównie na netbookach. Użytkownik nie może zmienić tapety pulpitu ani wyglądu okien, interfejs Aero również nie jest dostępny.
  • Windows 7 Home Premium – jest to wersja przeznaczona do użytku domowego, zawiera interfejs Aero oraz program Windows Media Center.
  • Windows 7 Professional – wersja przeznaczona dla użytkowników zaawansowanych i dla małych firm. Udostępnia dodatkowe funkcje sieciowe, pozwala na szyfrowanie plików oraz na korzystanie z narzędzia Windows XP Mode.
  • Windows 7 Ultimate – jest to najbardziej rozbudowana wersja Windows. Pozwala między innymi na zmianę języka interfejsu oraz na szyfrowanie całych dysków.

Jeśli korzystamy z programu udźwiękawiającego JAWS lub Window Eyes z licencją Standard, nasz wybór ogranicza się tylko do wersji Starter i Home Premium. W innym wypadku możemy wybrać dowolną wersję siódemki.

Jeżeli dysponujemy komputerem, który wyprodukowany został w ciągu ostatnich trzech lat i wyposażony jest w co najmniej 4 GB pamięci RAM, warto zainstalować system 64-bitowy. Dzięki temu lepiej wykorzystamy możliwości naszego sprzętu. Na platformę 64-bitową dostępne są wszystkie wersje Windows 7 oprócz wersji Starter.

Podsumowanie

W sierpniu 2010 Windows 7 prześcignął w rankingach popularności swojego poprzednika, a udział siódemki w rynku do dnia dzisiejszego ciągle rośnie. Już teraz system ten instalowany jest coraz częściej w firmach, w szkołach i na uczelniach, więc zapoznanie się z nim powoli staje się koniecznością dla osób, które wykorzystują komputer do pracy i nauki.

W tym i w poprzednim artykule starałem się pokazać, że przesiadka na Windows 7 nie jest niczym trudnym, a nowe możliwości tego systemu mogą sprawić, że nasza praca stanie się jeszcze wydajniejsza. Mam nadzieję, że cel ten udało mi się osiągnąć.

JAWS 12 nowe „Szczęki”, czyli nie taki orzech twardy jak go malują

Ciągły rozwój informatyki daje nam nowe możliwości. Wiele czynności, do których wykorzystujemy komputer możemy wykonać dziś znacznie łatwiej, szybciej i wygodniej, niż było to możliwe jeszcze kilka lat temu. Postęp w elektronice umożliwia pisanie coraz to nowszych i lepszych programów. Dzięki temu, komputery w ciągu zaledwie dwóch dziesiątek lat stały się jednym z najczęściej używanych narzędzi w naszych domach, firmach i urzędach.

Osoby niepełnosprawne wzrokowo mogą również swobodnie korzystać z komputera.

Praca (na komputerze – przypis redakcji) dostępna przy pomocy mowy, to rozwinięcie angielskiego skrótu JAWS (ang. Job Access With Speech). JAWS to nazwa programu odczytującego ekran komputera – aplikacji umożliwiającej osobom z dysfunkcją wzroku pracę na komputerze przy pomocy mowy syntetycznej. JAWS, w tłumaczeniu z języka angielskiego, oznacza „szczęki”. Mamy więc prawdziwe Szczęki, które pomagają nam, osobom niewidomym, rozgryźć niejeden „twardy orzech”.

Interfejsy aplikacji stają się coraz bardziej intuicyjne i łatwiejsze w obsłudze. Dzieje się tak dzięki temu, że nowoczesne komputery korzystają z interfejsu graficznego, w którym ikony – małe graficzne symbole, rysunki – są bardzo czytelne dla każdego, nawet dla małych, nie umiejących jeszcze czytać dzieci. Ta prostota graficznego środowiska, wyraźna dla widzących użytkowników komputerów, jest jednocześnie ogromną przeszkodą dla osób niewidomych. Choćby tak banalna dla widzących czynność, jak kliknięcie za pomocą myszki na niewielkich rozmiarów obiekt widniejący na ekranie. Czy potrafimy sobie wyobrazić, jak tego dokonać bez możliwości patrzenia na ekran monitora? A jednak jest to możliwe! Programiści amerykańskiej firmy Freedom Scientific od wielu lat dostarczają osobom niewidomym na całym świecie doskonałe narzędzie do pracy z mową syntetyczną i brajlem. Są w tej dziedzinie liderami na świecie. Ich nowa wersja programu JAWS uwzględnia nowinki pojawiające się w nowoczesnych systemach i programach.

Szczęki punktują, czyli nowości i usprawnienia używania pisma punktowego Braille’a

W krajach zachodnich pismo punktowe Braille’a jest używane w sposób bardzo praktyczny. Zdecydowana większość publikacji brajlowskich wykonana jest skrótami brajlowskimi. Stosowanie ich znacznie zmniejsza objętość zapisu, pozwala szybciej czytać, a przede wszystkim szybciej pisać. JAWS od dawna obsługuje monitory brajlowskie. Robi to naprawdę dobrze. Pozwala wyłączyć mowę i z powodzeniem pracować wyłącznie z monitorem brajlowskim. Obsługa skrótów brajlowskich była również już dawno zaimplementowana w JAWS. W wersji 12 wprowadzono możliwość już nie tylko czytania skrótami brajlowskimi, ale także pisania. Za pośrednictwem klawiatury typu Perkins, monitora brajlowskiego możemy pisać teksty, jak i wydawać polecenia sterujące pracą systemu i programów. Nową funkcję o nazwie BrailleIn można włączyć i używać w trzech trybach: do czytania, do czytania i do pisania oraz bez obsługi skrótów brajlowskich.

Pisząc o obsłudze brajla nie można pominąć nowej funkcji pozwalającej włączyć wyświetlanie na monitorze brajlowskim komponentu „Skrótu klawiszowego” przedstawianego elementu okna dialogowego. Komponent ten można włączyć do lub wyłączyć z opisu kontrolki. Można go także umiejscowić w wybranym przez siebie miejscu w ciągu opisu tego elementu.

Bardzo przydatną funkcją, zwłaszcza dla bardzo sprawnych użytkowników pisma punktowego, jest możliwość odwracania kierunku przewijania klawiszy przewijających tekst na monitorze brajlowskim. Dzięki temu czytając prawą ręką koniec wyświetlonego tekstu na linijce z prawej strony, możemy użyć lewej ręki do naciśnięcia Klawisza Przewijania w Lewo, aby przewinąć tekst w prawo. Podobną operację możemy wykonać prawą ręką.

Wstążki w Szczękach, czyli makaron w wirtualnym menu

Nowy typ menu aplikacji, nazywany menu „Wstążki”, to typowo graficzny układ zakładek, grup i przycisków rozwijalnych. Został zaimplementowany po raz pierwszy przez firmę Microsoft w pakiecie Office 2007 i od tego czasu stał się standardem we wszystkich nowych aplikacjach. Nowy styl menu zmienił nie tylko wygląd, ale przede wszystkim został zoptymalizowany do pracy przy pomocy myszy. Zmienił się sposób obsługi tego menu przy pomocy klawiatury, a przecież obsługa klawiaturą jest podstawowym sposobem pracy dostępnym dla osób niewidomych. Wstążki spowodowały więc pewne utrudnienia w korzystaniu z nowych wersji programów. Nawigowanie po wstążkach i odnajdywanie potrzebnych funkcji, stało się wolniejsze. Bardzo łatwo można było przeskoczyć z grupy do grupy bez świadomości, że tak się stało.

Nowa funkcja programu JAWS 12.0 – „Wirtualne Menu Wstążki” – rozwiązuje ten problem. Pozwala nawigować po wstążkach jak po starym menu. Dzięki temu JAWS zapewnia konsekwencję i przewidywalną nawigację.

Dopasowywanie Szczęk, czyli nowe Centrum Ustawień

JAWS to program, który posiada bardzo dużą możliwość dopasowywania się do potrzeb i preferencji użytkownika. Pozwala także dopasować sposób czytania do danych, z którymi przyszło nam pracować. Liczba różnych opcji jest naprawdę bardzo duża. W najnowszej wersji JAWS zostało zaimplementowane nowe narzędzie o nazwie Centrum Ustawień. Zastąpiło ono używanego w poprzednich wersjach Menadżera Konfiguracji. Dzięki zintegrowaniu różnych ustawień w jednym miejscu, dzięki nowym mechanizmom wyszukiwania i przeglądania ustawień oraz wyposażenie ich w opisy i podpowiedzi, możemy dużo łatwiej i szybciej dopasować sposób pracy i ilość odczytywanych informacji. Nie musimy zastanawiać się, gdzie szukać poszczególnych ustawień. Wystarczy otworzyć okno Centrum Ustawień i wpisać całość lub fragment nazwy danej opcji. Uzyskamy w ten sposób kilka wyników, które pasują do poszukiwanej przez nas opcji. Następnie wystarczy wybrać tę właściwą, a jeśli nawet nie mamy pewności, to możemy przeczytać jej opis i upewnić się co do naszego wyboru. Centrum Ustawień pozwala także sprawniej zarządzać ustawieniami poszczególnych aplikacji. Ustawienia poszczególnych aplikacji możemy przeglądać i wybierać z listy aplikacji. Możemy także skorzystać z listy 20 ostatnio modyfikowanych opcji, co ułatwia pracę z często aktualizowanymi ustawieniami.

Sito, czyli Analizator tekstu

Bardzo często poświęcamy dużo czasu na stworzenie jakiegoś dokumentu. Samo jego napisanie to jednak nie wszystko. Należy ten tekst sprawdzić i poprawić błędy. Nowe Szczęki posiadają narzędzie o nazwie Analizator Tekstu. Umożliwia ono wyłapywanie błędów polegających na otwarciu i nie zamknięciu nawiasów, wpisaniu nadmiernej ilości spacji, znaków interpunkcyjnych lub wpisanie znaków interpunkcyjnych bez odstępu. Analizator Tekstu może wykryć także niezamierzoną zmianę formatowania, która może się przydarzyć na przykład przy wklejaniu zewnętrznego fragmentu tekstu do naszego dokumentu. Analizator umożliwia wyłapanie takich błędów i szybkie ich poprawienie.

Ślad Szczęk w dokumencie

Znaną od kilku wersji funkcją są Znaczniki Położenia, używane na stronach Web i w dokumentach HTML i PDF. Nowością jest możliwość wstawienia Znacznika Położenia w dokumencie Word. Dzięki temu mamy możliwość szybkiego powrotu do zaznaczonego miejsca. Znacznik nie jest wstawiany do pliku, a więc nie ma ryzyka, że prześlemy plik wraz z dodatkowymi, nie należącymi do treści elementami. Znacznik Położenia używany w dokumentach programu MS Word ma jeszcze jedną bardzo użyteczną funkcję. Pozwala zaznaczyć początek wybranego fragmentu tekstu. Następnie możemy nawigować po dokumencie i odnaleźć inne miejsce, które będzie końcem tego fragmentu. Używając warstwowego skrótu klawiszowego mamy możliwość wybrać cały fragment tekstu, znajdujący się pomiędzy oznaczonym punktem a bieżącym położeniem kursora. Nawet bardzo długi tekst jest w ten sposób bardzo łatwo wybrać i skopiować, wyciąć, czy usunąć.

INSERT+F4, czyli zakończenie

Objętość tego artykułu nie pozwala opisać wszystkich nowych funkcji zaimplementowanych w JAWS 12.0. Jest ich znacznie więcej. Wszystkie one zostały zaprojektowane tak, aby pomóc w obsłudze nowoczesnych aplikacji i usprawnić pracę. Są też takie, które służą zapewnieniu bezpiecznej pracy początkującym użytkownikom. Przykładem tego jest funkcja Blokady Klawiatury, zabezpieczająca przed przypadkowym naciśnięciem klawiszy i zatrzymaniem lub uruchomieniem niechcianych akcji. Wprowadzono także usprawnienia już istniejących funkcji, w tym połączenia Tandem, tworzenie i modyfikacja Profili Głosowych i wielu innych.

JAWS 12.0 to program czytający ekran dla każdego. Poradzi sobie z nowym systemem Windows 7, czy pakietem Office 2010.

Urządzenia lektorskie na start!

Początek lat 90. przyniósł ogromny rozwój komputerów klasy PC oraz technologii OCR – rozpoznawania zeskanowanego tekstu. Do tej pory, niewidomi mogli czytać jedynie teksty zapisane w alfabecie brajla lub słuchać specjalnie przygotowanych nagrań na taśmach magnetofonowych. Wraz z pojawieniem się tzw. screenreaderów, czyli programów komputerowych odczytujących zawartość ekranu i wraz z upowszechnieniem się komputerów osobistych w każdym domu, niewidomi zyskali praktycznie nieograniczoną możliwość skanowania, rozpoznawania, a następnie czytania materiałów drukowanych. Wszystko, czego odtąd potrzebowali, żeby tego dokonać to: komputer PC, skaner, program OCR (np. Fine Reader lub Cicero) i screenreader (np. Jaws). Niewidomy, wyposażony w takie narzędzia, mógł już samodzielnie pracować z każdym tekstem. Wystarczyło położyć książkę, gazetę lub pismo z urzędu na szybie skanera i uruchomić program do rozpoznawania tekstu, żeby usłyszeć ich zawartość. Tak przygotowany tekst można zapisać, edytować i przechowywać na dysku komputera, a potem wielokrotnie do niego wracać. Ten jednak sposób wymaga umiejętności obsługi komputera i programów specjalistycznych. Możemy więc postawić tezę, że jest przeznaczony dla bardziej zaawansowanych użytkowników. Dla osób starszych lub mniej zaawansowanych technologicznie, ten sposób pozyskiwania tekstów, wciąż stanowił przeszkodę na drodze do swobodnego korzystania z najnowszych zdobyczy tyflinformatyki.

Nie ulega wątpliwości, że potrzeba przynajmniej podstawowych umiejętności w obsłudze komputera, by wykorzystywać go do skanowania i czytania tekstów. Dla mniej zaawansowanych użytkowników, zaczęły pojawiać się tzw. urządzenia lektorskie, wyposażone w automatyczny system skanowania i czytania dokumentów drukowanych głosem syntetycznym. Tego typu rozwiązania, mają tę zaletę, że za pomocą kilku klawiszy można wykonać proces skanowania i czytania, który w przypadku komputera wymaga dużo większej wiedzy. Stały się one szansą zwłaszcza dla tych, którzy nie chcieli po utracie wzroku uczyć się obsługi komputera. Stwierdzić jednak w tym miejscu należy, że w czasach debiutu tych urządzeń na polskim rynku, pojawiły się produkty lektorskie, których jakość była niewspółmierna do ceny, za jaką można je było wówczas nabyć. Wiedza klientów w tym czasie, odnośnie tej grupy produktów była jednak niewielka i wspomniane rozwiązanie, choć drogie i niewarte swojej ceny, było rozpropagowane w środowisku niewidomych, jako niezastąpione w rehabilitacji niewidomych.

Przedstawione powyżej stwierdzenie o wykorzystywaniu urządzeń lektorskich jedynie dla mniej zaawansowanych użytkowników w wielu przypadkach jest uzasadnione. Jednak nie sposób zawężyć ich odbiorców jedynie do tej grupy. Ważnymi miejscami wykorzystania urządzeń lektorskich są też czytelnie, biblioteki, urzędy publiczne, muzea itp.

W bibliotekach lub czytelniach, które chcą udostępnić swoje zbiory dla niewidomych, nierzadko urządzenie lektorskie sprawdzi się lepiej, niż komputer wyposażony w skaner i specjalistyczne oprogramowanie. Po pierwsze, ten zestaw zajmie mniej miejsca, a po drugie i najważniejsze, dla wielu użytkowników będzie bardziej „przyjazny” ze względu na prostotę i intuicyjność obsługi samego urządzenia. Nie wymagają też one dodatkowych specyficznych ustawień sieci komputerowej, a przeszkolenie pracowników z ich obsługi będzie zdecydowanie mniej czasochłonne i nie będzie wymagało bardziej zaawansowanych umiejętności obsługi komputera.

Dziś w ofertach wielu firm znajdziemy różnego rodzaju urządzenia lektorskie. Producenci do dziś prześcigają się w opracowywaniu nowych funkcji, które jeszcze bardziej usprawnią i uproszczą pracę na takim urządzeniu.

Do podstawowych funkcji urządzeń lektorskich należą:

  • skanowanie lub wykonanie zdjęcia z zaimplementowanego tekstu,
  • rozpoznanie tekstu,
  • czytanie tekstu za pomocą mowy syntetycznej,
  • powiększanie i śledzenie tekstu na ekranie,
  • odczytywanie książek z płyt CD i DVD,
  • zapisywanie dokumentów rozpoznanych lub zeskanowanych.

Poniżej chciałbym przybliżyć kilka najpopularniejszych i najbardziej funkcjonalnych urządzeń lektorskich dostępnych na polskim rynku.

Multilektor Sara (producent: Freedom Scientific) to przykład zintegrowanego urządzenia lektorskiego wykorzystującego metodę skanowania za pomocą lampy tradycyjnego skanera. Posiada ono kolorową klawiaturę z dotykowymi symbolami i przyciskami o różnych kształtach, które eksponują przeznaczenie poszczególnych klawiszy. Wynikająca z tego faktu prostota obsługi panelu sterującego, czyni Sarę szczególnie wygodną dla osób starszych.

Czyta książki, czasopisma, gazety, rachunki i inne materiały za pomocą syntezatora mowy o przyjemnym, damskim głosie (Agata). Wystarczy położyć tekst na szybie skanera i wcisnąć kolejno przyciski „skanuj” i „czytaj”, żeby po chwili usłyszeć zawartą w nich treść. Napęd CD i DVD pozwala na słuchanie audiobooków i książek w standardzie DAISY. Tempo i głośność mowy można ustawić wg własnych upodobań. Zeskanowany tekst można zapisać na dysku urządzenia lub na płytach CD. Osoby słabowidzące mogą podłączyć Sarę do monitora komputerowego i oglądać jednocześnie tekst w druku powiększonym. Niewidomi użytkownicy zaś mogą skorzystać z możliwości podłączenia linijki brajlowskiej Focus lub Braille Mate, aby kontrolować tekst również pod palcami. Wszystko to sprawia, że Sara jest wygodnym i prostym w obsłudze rozwiązaniem.

W przedstawionych w dalszej części artykułu rozwiązaniach, do procesu skanowania wykorzystywana jest kamera, która wykonuje zdjęcie tekstu. Skanowanie i rozpoznawanie w ten sposób jest szybsze od tradycyjnego, a same urządzenia zajmują zdecydowanie mniej miejsca. Opiszę dwa najciekawsze z nich.

Najnowszym rozwiązaniem z rodziny zintegrowanych urządzeń lektorskich jest ClearReader+ (producent: Optelec). Produkt ten, natychmiast zyskał ogromne uznanie zostając zwycięzcą w kategorii „Najlepszy produkt” i „Najlepsza firma” (dla producenta) na ubiegłorocznej konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND. ClearReader+ to nowa generacja urządzeń lektorskich. Na szczególną uwagę zasługuje tu fakt, że jest urządzeniem przenośnym, wyposażonym dodatkowo w funkcję powiększalnika.

Jak wszystkie urządzenia lektorskie, ClearReader+ umożliwia skanowanie i odczytywanie drukowanych dokumentów tekstowych. Nie ma tu jednak konieczności umieszczania tekstu na szybie skanera, co czasem może być niewygodne dla użytkownika. W przypadku ClearReadera tekst kładziemy na stole, pod kamerą i wciskając tylko jeden przycisk uruchamiamy proces automatycznego skanowania. Rozpoznanie tekstu i odczytanie go trwa zaledwie kilka sekund – nawet jeśli będzie on położony krzywo lub odwrotnie. To bardzo wygodne i szybkie rozwiązanie. ClearReader można wyposażyć w 4 języki do pracy z tekstami obcojęzycznymi. Do wyboru są: angielski, hiszpański, francuski, niemiecki, włoski, rosyjski, polski, szwedzki, norweski, duński, fiński i niderlandzki w różnych dialektach regionalnych i z różnymi akcentami.

Ogromną zaletą jest mobilność tego urządzenia. Ze względu na niewielkie rozmiary i wagę (przypomina małe radio) oraz możliwość pracy na baterii, można z niego korzystać w każdym miejscu, nawet w parku! Zeskanowane teksty można zapisać na karcie pamięci i przenieść do komputera.

Innym, bardzo ciekawym urządzeniem jest Pearl Camera (producent: Freedom Scientific). Pearl jest kamerą umieszczoną na specjalnym, składanym uchwycie z podstawą, którą podłącza się do komputera poprzez port USB. Pearl współpracuje z programem OpenBook do skanowania, rozpoznawania i czytania tekstów. Na szczególną uwagę zasługuje nowatorskie rozwiązanie systemu, tj. zastosowanie 6 różnych silników OCR. Użytkownik może je samodzielnie zmieniać i dobierać do skanowanego tekstu lub wybrać automatyczne, optymalne dostosowanie silnika do danego tekstu.

Program pozwala w każdej chwili panować nad całym procesem skanowania, rozpoznawania i czytania tekstu. Użytkownik ma także możliwość samodzielnej nawigacji po stronach, znacznikach, zakładkach, akapitach, czy spisie treści. Rozpoznany tekst możemy zapisać jako dokument tekstowy lub wyeksportować go do pliku MP3. Inne dodatkowe funkcje to: faksowanie i skanowanie obrazów bez funkcji rozpoznawania. Proces skanowania i rozpoznawania jest bardzo szybki. Po dwóch sekundach od zrobienia zdjęcia tekstu, program rozpocznie czytanie automatyczne lub na nasze żądanie. Kamera co jakiś czas odświeża zachowany obraz, a program porównuje je z poprzednim i na tej podstawie sam dodaje nowe obrazy do dokumentu lub podmienia źle zeskanowane strony.

Co ciekawe, w Pearlu nie musimy naciskać żadnych klawiszy, aby zrobić zdjęcie. Wystarczy odwracać strony książki. Oczywiście możemy także wykonywać zdjęcia ręcznie.

Wszystkie przedstawione w artykule urządzenia lektorskie zasługują na szczególną uwagę: są funkcjonalne, łatwe w obsłudze, solidnie wykonane i stanowić będą z pewnością ogromną pomoc dla wszystkich niedowidzących i niewidomych, którzy chcą w prosty sposób czytać książki.

Mobile Speak & Mobile Magnifier w nowej odsłonie – wersja 4.6

Mobile Speak, a nawigacja w telefonie komórkowym:

Nawigacja to już standardowe wyposażenie większości nowych telefonów. Nokia na swoich aparatach udostępnia bezpłatny program do nawigacji o nazwie Ovi Mapy. Dzięki tej aplikacji możemy określić i śledzić swoją pozycję, wyznaczyć trasę samochodową lub pieszą pod konkretny adres, odnaleźć hotel, bank, restaurację, czy stację benzynową. Wszystkie te funkcje dostępne są dla niewidomych użytkowników dzięki najnowszej wersji Mobile Speak 4.6.

Jak działają Mapy Ovi?

Po uruchomieniu aplikacji Mapy Ovi na ekranie ukaże się menu głównie, gdzie do wyboru mamy następujące funkcje: „moja pozycja”, „znajdź miejsca”, „udostępnij lokalizację”, „ulubione”, „samochodem”, „pieszo”.

Gdy wybierzemy funkcję „moja pozycja”, na ekranie ukaże się mapa pokazująca naszą aktualną pozycję, a Mobile Speak ją odczyta. Jeśli zmienimy pozycję, zmiany te zostaną ogłoszone automatycznie.

Aby wyszukać konkretny adres lub miejsce wybieramy pozycję „znajdź miejsca”. Po naciśnięciu dżojstika na ekranie pojawi się puste pole, do którego wpisujemy nazwę szukanej ulicy i zatwierdzamy ponownie dżojstikiem. Wybieramy interesującą nas pozycję, która wyświetli się na mapie, zatwierdzamy i z rozwijanej listy możemy określić sposób, w jaki chcemy dotrzeć do wyszukanego miejsca (pieszo lub samochodem), odczytać szczegóły wybranego miejsca lub dodać ten punkt do trasy. Jeśli wybierzemy opcję „jedź do” aplikacja wyznaczy trasę dla samochodu z miejsca, w którym się znajdujemy do punktu docelowego. W trakcie podróżowania możemy korzystać z podpowiedzi głosowych samego programu do nawigacji, jak i wskazówek wypowiadanych przez Mobile Speak. Komunikaty te możemy w razie potrzeby wyłączyć lub skonfigurować odpowiednio do potrzeb w ustawieniach programu. Jeśli wyłączymy automatyczne podpowiedzi MS, a chcemy jednak uzyskiwać wybrane informacje, możemy je uruchomić dzięki skrótom klawiaturowym, i tak:

  • 1 – informuje o odległości do następnego zakrętu,
  • 2 – umożliwia zapisanie aktualnej pozycji,
  • 3 – pozwala na wyszukiwanie miejsc według kategorii (zabytki i muzea, hotel, restauracja, handel i usługi, motoryzacja, zakupy i inne),
  • 7 – określa punkty trasy,
  • 8 – informuje o dystansie, jaki nas dzieli do celu,
  • 9 – podaje dane statystyczne dotyczące prędkości, przebytego dystansu i ogólnego czasu podróży,
  • klawisz kasowania – włącza informacje o aktualnej pozycji.

Mobile Magnifier, a telefony z ekranem dotykowym:

Dotykowe telefony zazwyczaj wyposażone są w ekrany o większych rozmiarach, niż tradycyjne aparaty, więc połączenie ich z programem powiększającym Mobile Magnifier może być bardzo wygodne dla osób słabowidzących. Mamy więc możliwość powiększania całego ekranu, podziału ekranu w układzie „pół na pół” (tylko na połowie ekranu działa powiększenie), ustawienia schematu kolorów, regulacji powiększenia od 1,25 do 16 razy oraz kilkanaście innych opcji. Ciekawą funkcją MM występującą w telefonach dotykowych jest opcja lupy. Działa ona bardzo podobnie jak standardowa lupa optyczna, czyli powiększa tylko wybrany fragment obrazu (w naszym przypadku fragment ekranu w miejscu, które dotykamy palcem). Jeśli będziemy przesuwali palec po wyświetlaczu, lupa będzie podążała za naszymi gestami. To rozwiązanie będzie doskonale współpracowało z Mapami Ovi, gdyż dzięki niemu nie musimy ustawiać pełnego powiększenia ekranu, a powiększać jedynie wybrany i interesujący nas fragment mapy lub funkcji.

Telefony, które współpracują z Mobile Speak i Mapami Ovi:

Obecnie Mobile Speak współpracuje z Mapami Ovi w wersji 3.03 oraz 3.04 w następujących modelach telefonów: E66, E71, N86, C5, E5, E52, E55, E72, E73, 6710, 6720, 6730, 6760 oraz telefonach dotykowych: 5230, 5800, N97, N97 mini, C6 i X6.