Helpowe refleksje

Co właściwie należy napisać w takim artykule, gdy jest tworzony w grudniu? Idą święta, zamieszczamy więc w tym numerze świąteczne, Bożonarodzeniowe życzenia, które są w osobnym artykule. Na samych jednak życzeniach nie można poprzestać. Wkroczyliśmy już w okres corocznych podsumowań. Kiedy to czynić, jeśli nie teraz?

Rok 2014 był i nadal jest trudny, ale też pełen sukcesów naszego środowiska. Nie wszystko się udało, ale gdy mowa o sukcesach, przecież nie chodzi o nie w 100% sprawach. Sukcesy mają wartość dla samych siebie, bez względu na to, czy współistnieją z jakimiś porażkami. Czy odnotowaliśmy w mijającym roku także porażki? Przeanalizujmy to – sukcesy i porażki, jedne po drugich, z osobna i pokrótce.

Środowisko może liczyć na dofinansowanie zakupów rehabilitacyjnych oraz szkoleń. Kwoty są mniejsze niż kilka lat temu, ale pomoc jest istotna i wartościowa. To sukces naszego kraju. Od razu muszę wspomnieć o kłopocie, który jest jemu bliski. Nie mogą z tej pomocy korzystać niedowidzący o umiarkowanym stopniu inwalidztwa. To dla nich wielka strata, ale też strata dla całego środowiska. Kto może być zadowolony, gdy wielu ludzi nie może wyjść ze statusu cyfrowego wykluczenia?

Ministerstwo Edukacji zrozumiało kwestię ważności naszych ośrodków specjalnych. Mamy mieć edukację inkluzywną i prowadzimy taką politykę, jednak nie może to oznaczać konieczności niedoceniania dorobku tych szkół. Właśnie w tym roku przedstawiciele Ministerstwa zmienili optykę i uznali ich know how, jako bardzo ważne. Można więc mieć nadzieję, że teraz i edukacja włączająca ruszy z miejsca naprawdę. Aby i tutaj była równowaga między sukcesami i porażkami, ministerstwu nie udało się znaleźć środków finansowych na zakupy rehabilitacyjno-komputerowe dla tych placówek, a samorządy, które są jednostkami prowadzącymi szkoły, zwykle nie wykorzystują otrzymywanych subwencji przeznaczonych dla uczniów niepełnosprawnych właśnie dla nich. Często są kierowane na inne cele, też ważne i też szkolne, no, ale jednak nie całkiem związane z inwalidztwem tych uczniów.

Pojawia się w naszym środowisku coraz więcej firm i organizacji pozarządowych. To sukces. Każda z tych jednostek stara się wnieść do naszego środowiska coś nowego, coś swojego. Niewidomi i niedowidzący korzystają z tego, wobec czego jest to kolejny sukces. Gdzie jest strata? Nie mamy działań wspólnych. Jesteśmy rozdrobnieni, przez co innym udaje się załatwić wiele spraw, a nam nie.

Mamy nowe wynalazki, które poprawiają naszą sytuację. Komórki macierzyste już przywracają wzrok. Są wykonywane inne operacje, które ratują wzrok. Medycyna pomaga tam, gdzie wcześniej nie była w stanie. Do tego dochodzi mnóstwo ciekawych urządzeń, drukowanie trójwymiarowe, nowoczesna tyflografika, urządzenie nawigacyjne NaviEye z mapami GPS, świetne powiększalniki obrazu, programy udźwiękawiające i wielofunkcyjne terminale informacyjne. To sukcesy. Porażką jest jednak to, że ma do nich dostęp niewielu inwalidów wzroku. Gdzie indziej całe dzielnice są dostosowane do potrzeb niewidomych i niedowidzących, a u nas nie widać ścieżek naprowadzających, baz informacyjnych itd. Niewidomi nadal nie mogą samodzielnie głosować, mimo że wyprodukowaliśmy specjalne nakładki na karty do głosowania. To krok do przodu, ale jaki mały oraz jak bardzo niedoskonały!

Nasze firmy, tj. polskie firmy, które wytwarzają produkty dla inwalidów wzroku, sprzedają już je za granicą. To dodatkowe środki z eksportu dla naszego kraju i środowiska. Każda tego rodzaju sprzedaż ułatwia obniżanie cen dla naszych obywateli. Trzeba jednak dodać, że jest tego za mało, znacznie mniej niż w przypadku innych krajów.

Wreszcie Fundacja Szansa dla Niewidomych rozwija się. Zatrudnia 40 osób, prowadzi 17 biur w kraju, ma ponad 600 partnerów, ma kontakty zagraniczne i realizuje około 40 projektów. Udała się konferencja REHA, o której mówi się, że spełniła oczekiwania naszych gości. Wydajemy kwartalnik Help i możemy opowiadać o świecie bardziej otwartym dla niewidomych. Z fundacyjnej pomocy korzysta corocznie kilka tysięcy ludzi. To ogromny sukces. I na koniec – idzie dobry rok. Już teraz widzimy, że fundacja będzie miała co robić. Zapewne po raz kolejny jej działalność się rozwinie.

Konferencja REHA od kuchni

Pierwsze konferencyjne przygotowania zaczynają się już w dzień po zakończeniu poprzedniej REHY. Można powiedzieć, że trwają okrągły rok i wcale nie przesadzam tak twierdząc.

Ważne jest bowiem, żeby po mijającej konferencji podziękować wszystkim, którzy pomagali organizacyjnie i merytorycznie. Przecież zawsze liczymy na ich pomoc – również za rok. Ważne jest także podsumowanie – co wyszło dobrze, co mogliśmy zrobić lepiej, a czego nie powinniśmy robić wcale. Każdy wie, że takie podsumowania należy robić „na świeżo” tuż po wydarzeniu, kiedy wspomnienia jeszcze krążą w głowie. Z nich rodzą się ciekawe pomysły i rozwiązania, które warto wdrożyć przy organizacji konferencji za rok. Właśnie dzięki wielu konstruktywnym uwagom po REHA w 2013 r. mogliśmy zrealizować tak dobrą konferencję 4 i 5 grudnia 2014 r. I chyba nie przesadzam twierdząc, że było to bardzo dobre spotkanie. Osobiście słyszałam wiele dobrych słów od osób doceniających pomysł podsumowania ostatnich 25 lat zmian w Polsce i efektów nowoczesnej rehabilitacji. Spotkałam wielu gości czujących się dobrze w murach Pałacu Kultury i Nauki, a byli tutaj już drugi raz z rzędu. To właśnie ten gmach wybraliśmy ponownie na miejsce konferencji. Aby być pewnym, że sale czwartego piętra pozostaną do naszej dyspozycji w terminie 4 i 5 grudnia, musieliśmy dokonać wstępnej rezerwacji jeszcze przed końcem 2013 r. W styczniu 2014 r. potwierdziliśmy nasz wybór i dopełniliśmy pierwszych formalności związanych z rezerwacją. Od lutego oficjalnie mogliśmy zapraszać na REHĘ 2014 do znanych sal: Starzyńskiego, Skłodowskiej, Rudniewa i Kruczkowskiego. Rezerwacja tych sal daje dużo możliwości, dlatego też mogliśmy rozpocząć tworzenie pierwszej wersji zaproszenia i programu konferencji. Rozpoczęliśmy od wniosków dotyczących patronatów nad konferencją. Bardzo szybko otrzymaliśmy pozytywne odpowiedzi od Małżonki Prezydenta RP, Pani Anny Komorowskiej, od Prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, Pełnomocnika ds. Osób Niepełnosprawnych Jarosława Dudy i Marszałka Adama Struzika, które nobilitują konferencję i nadają jej właściwą rangę. Zależy nam bowiem, aby było to wydarzenie nie tylko istotne dla środowiska niewidomych i słabowidzących, ale również przedstawicieli władz z całego kraju. Nieco później patronat objęła również Prezes Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych – Pani Teresa Hernik, która pojawiła się jako gość specjalny podczas oficjalnego otwarcia konferencji.

Zapewniliśmy na głównej sali obrad 600 miejsc siedzących, ale okazało się, że to za mało. Wszystkich gości było o wiele więcej, co nas niezmiernie ucieszyło. Niektórzy musieli na stojąco wysłuchać pierwszych przemówień i referatów. Wielu z nich podróżowało od samego rana, aby zdążyć na 10:00, kiedy to rozpoczęła się manifestacja. Na szczęście, jak co roku, zapewniliśmy catering dla około 2000 osób – czyli kawę lub herbatę i coś słodkiego na pokrzepienie.

Okazało się bardzo sensowne zorganizowanie miejsca na przechowanie bagaży uczestników, którzy przyjechali z daleka. To nasi pracownicy z całego kraju zadbali o swoje grupy i zwrócili nam na to uwagę jeszcze przed konferencją. Dzięki temu mogliśmy zadbać nawet o tak podstawowe potrzeby naszych gości.

Wracając do programu konferencji, po sukcesie prób związanych z panelami dyskusyjnymi w 2013 r. i dużym zainteresowaniem uczestników zaproponowanymi tematami, postanowiliśmy kontynuować część merytoryczną konferencji właśnie w takiej formie. Mając duże możliwości ze względu na dostępną powierzchnię sal, zwiększyliśmy liczbę paneli do 11. Pierwsze dwa odbyły się już pierwszego dnia konferencji, pozostałe dziewięć w drugim dniu. Frekwencja jak zwykle przerosła nasze oczekiwania. Byliśmy jednak przygotowani i na taką ewentualność! Jeżeli gdzieś zabrakło krzesełek, nasi wolontariusze dzielnie przenosili je z innych pomieszczeń, tak aby wszyscy się zmieścili i mogli usiąść.

Równolegle z panelami otwarta była wystawa sprzętu rehabilitacyjnego. W tym roku nie prezentowaliśmy jedynie najnowocześniejszych rozwiązań, lecz pokusiliśmy się o podsumowanie dorobku w dziedzinie rehabilitacji niewidomych w postaci wystawy sprzętu z ostatnich 25 lat na stoisku „Nasze Muzeum”. Był to strzał w dziesiątkę! Na tegorocznej wystawie pojawili się znani producenci sprzętów dla niewidomych i słabowidzących ze świata, ale również firmy na co dzień nie kojarzone z działalnością skierowaną do osób niepełnosprawnych, jak marka Whirlpool, AMC Polska czy Electrolux. Ich produkty – urządzenia AGD, zestawy garnków itd. – cieszyły się dużym zainteresowaniem.

Równolegle do wystawy, ale już po zakończonych panelach dyskusyjnych, zaproponowaliśmy znane i lubiane atrakcje dodatkowe jak: ping-pong, strzelectwo bezwzrokowe, turniej rowerowy i gier planszowych. W każdej z konkurencji przewidzieliśmy drobne upominki dla wytrwałych i zwycięzców. Nasi pracownicy dzielnie prowadzili konkursy i dbali o to, aby każdy zainteresowany miał okazję sprawdzić się i uzyskać najlepszy wynik.

Nowością podczas tegorocznej konferencji była zamówiona mapa świata wraz z tyflografikami przedstawiającymi słynne zabytki i budynki z Polski i całego świata. Mapa robiła duże wrażenie wśród osób niewidomych i osób im towarzyszących. Byli zainteresowani dostępnością takich rozwiązań już po zakończeniu konferencji.

Pierwszy raz postanowiliśmy umożliwić niewidomym artystom uczestnictwo w naszym spotkaniu. Znając naszych beneficjentów na co dzień, wiedząc czym się interesują i jakie mają pasje, zorganizowaliśmy wystawę prac malarskich i rzeźbiarskich Pani Urszuli Rychlińskiej. Drugiego dnia wysłuchaliśmy pięknego koncertu Pani Katarzyny Nowak, z którą wywiad publikujemy również w tym numerze HELPa. Pani Kasia jest „odkryciem” naszych działaczy z punktu we Wrocławiu. Warto też wspomnieć o zorganizowanych po raz pierwszy warsztatach pisarskich, które podczas ich trwania zgromadziły wielu uczestników. Jak na tak aktywną formę zajęć warsztatowych, jaką planowaliśmy przeprowadzić, to duży sukces. Prowadząca poradziła sobie z naszym wyzwaniem bardzo dobrze, a na uwieńczenie warsztatów jedna z beneficjentek Fundacji zdecydowała się przedstawić swój wiersz. Na kolejne sukcesy naszych podopiecznych czekamy już od dziś i gorąco zachęcamy do rozwijania swoich pasji. Mamy nadzieję, że będą chcieli się nimi podzielić za rok z nami i naszymi gośćmi!

Jak co roku na konferencję przyjechały grupy zorganizowane, wspierane nie tylko przez samą fundację, ale również przez Urzędy Miasta, Urzędy Marszałkowskie czy Regionalne Ośrodki Polityki Społecznej. Nie zabrakło też sponsorów, którzy zechcieli pomóc naszym grupom, m.in. z Gdańska. Dzięki dodatkowej pomocy mogliśmy zapewnić uczestnictwo w konferencji kilkakrotnie większej grupie niż wcześniej planowaliśmy.

Od lat kontaktujemy się z przedstawicielami organizacji pomagających niewidomym na całym świecie. Niejednokrotnie pozytywna informacja o konferencji dociera do naszych zagranicznych przyjaciół. W efekcie chcieli nas odwiedzić reprezentanci różnych krajów. Nie każdemu jednak już się to udało. Inni byli tu tak dawno, że zapragnęli przyjechać ponownie. Pracowaliśmy w zespole nad tym, by odwiedzili nas goście z Tadżykistanu, Azerbejdżanu, Ukrainy, Gruzji, Czech, Portugalii, Malty, Egiptu, Kazachstanu, Rosji, Hiszpanii, Ghany, Afganistanu i Gwinei. Częstym problemem jest uzyskanie wizy na przyjazd do Polski. W przypadku dwóch z wymienionych krajów konieczna była osobista interwencja w polskiej ambasadzie, aby doszło to do skutku. Spotkania i rozmowy z naszymi gośćmi były wartościowe i możemy mieć nadzieję, że kontakty te zaowocują współpracą w przyszłości.

Mimo doświadczenia, jakie ma nasza fundacja, organizacja takiej imprezy nie jest rzeczą łatwą. Potrzeba zgranego, chętnego do pomocy zespołu, aby działanie na tak dużą skalę się powiodło. Bez pomocy wspaniałych osób, z którymi pracuję w fundacji, by się to nie udało.

„Nasze Muzeum” kontra drukarka 3D – historia i współczesność

Wystawa XII edycji Konferencji REHA FOR THE BLIND® IN POLAND 2014

Za nami XII edycja międzynarodowej konferencji REHA FOR THE BLIND® IN POLAND 2014. Jak w każdej z poprzednich edycji, również i w bieżącym roku wielkiemu spotkaniu niewidomych zorganizowanemu w Pałacu Kultury i Nauki towarzyszyła dwudniowa wystawa. Organizatorzy rokrocznie starają się zaprosić wszystkie wiodące firmy zajmujące się sprzętem, wszelkiego rodzaju technologiami ułatwiającymi codzienne funkcjonowanie niewidomym i niedowidzącym. Zaproszenie jest kierowane do sprzedawców i producentów z całego świata i z Polski. Wystawa ma stanowić źródło informacji o nowinkach technologicznych, o najnowszych osiągnięciach, nad którymi pracuje się na całym świecie, by stawał się on coraz bardziej otwarty dla niewidomych. Ponieważ była to już XII edycja konferencji i wystawy, dla wielu światowych firm, które zajmują się sprzętem dla niewidomych, tradycją jest, by na początku grudnia przewidywali w swoim grafiku obecność w Polsce i faktycznie co roku są z nami. Jak wynika z doświadczenia poprzednich lat, konferencję i wystawę odwiedzają tysiące gości niewidomych i osób ich wspierających z całej Polski, a także zarówno z krajów sąsiednich, jak również z bardziej odległych państw. To okazja, by oferowany sprzęt zaprezentować tak szerokiemu gronu ewentualnych odbiorców. Konferencja REHA FOR THE BLIND® IN POLAND 2014 i wystawa to wyjątkowe i niespotykane w naszej części Europy wydarzenie, niebywała okazja do wymiany doświadczeń, prezentacji sprzętu skierowanego dla wąskiego grona odbiorców, jakimi są nasi goście. Wielu polskich niewidomych, dzięki programom dofinansowującym zakupy niezbędnego sprzętu rehabilitacyjnego, może nabyć produkty, z którymi styka się właśnie na tej wystawie. Możliwość zapoznania się, przetestowania i wypróbowania konkretnych urządzeń wpływa później na trafny rehabilitacyjnie i finansowo dobór produktu, pod kątem indywidualnych potrzeb i możliwości.

Każdego roku oprócz „stałych bywalców” pojawiają się na wystawie nowi wystawcy. Zgłoszenia uczestnictwa w wystawie przyjmowane od nowych, nie uczestniczących w wystawie w latach poprzednich firm i organizacji, dają podstawę by dostrzec, że zagadnienia dotyczące niewidomych interesują coraz większe grono partnerów. Fundacja dążyła do tego, by wśród wystawców pojawiły się firmy, które nie były dotychczas kojarzone ze sprzętem przeznaczonym dla naszego środowiska. Udało się zaprosić takie firmy jak AMC Polska, Whirlpool, czy Electrolux. Zaprezentowane przez nie sprzęty AGD, pralki, mikrofalówki, garnki itp. cieszyły się dużym zainteresowaniem odwiedzających wystawę. Zaprezentowane nakładki brajlowskie do tych urządzeń zwróciły uwagę wielu niewidomych, którzy dostrzegli szansę większej samodzielności w obsłudze tych tak niezbędnych na co dzień urządzeń. Tak się złożyło, że do tej pory wydawały się one być dla nich niedostępne.

W bieżącym roku w wystawie wzięło udział 52 wystawców i stoisk, których pełną listę prezentujemy poniżej.

  • 3D Kreator
  • ALFA PRIM
  • Altix Sp. z o.o.
  • AmbuTech
  • AMC Polska
  • AutoID
  • Brawo
  • Dolphin
  • EBU – Vaclaw Polasek
  • E.C.E.
  • Electrolux
  • EuroBraille
  • Freedom Scientific
  • Fundacja Szansa dla Niewidomych
  • Fundacja Bo Warto
  • Fundacja Gniazdo Piratów – Zobaczyć Morze
  • Gra Nguyen Wan
  • HP
  • Index Braille
  • Infomex
  • Koło Astronomiczne UTW przy OPiOA
  • Malta Society Of The Blind
  • Mapa Świata
  • Muzeum Miasta Krakowa
  • Muzeum Miasta Łodzi
  • Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
  • Muzeum Powstania Warszawskiego
  • Nasze Muzeum
  • Optelec B.V.
  • Perkins
  • Polski Komitet Paraolimpijski
  • Printing House
  • Shinano Kenshi
  • SOSW w Owińskach – Henryk Wereda
  • Spółdzielnia Nowa Praca Niewidomych
  • Stowarzyszenie Niewidomych z Gruzji
  • Stowarzyszenie Niewidomych z Ukrainy
  • Stowarzyszenie Niewidomych z Tadżykistanu
  • Stowarzyszenie Niewidomych z Gwinei
  • Stowarzyszenie Niewidomych z Azerbejdżanu
  • Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym
  • Towarzystwo Pomocy Całkowicie Niewidomym „Kret”
  • Tyflokom
  • Tyflostoisko
  • Whirpool
  • Wizaż nie tylko dla pań
  • Wydawnictwa dla niewidomych
  • Wydawnictwo Jung-OFF-ska Edyta Jungowska Sp. K.
  • Wystawa malarska Urszuli Rychlińskiej
  • Z.E. Karex – Józef Kęciek
  • Zoomax
  • ZYCHEM LTD.

Podczas tegorocznej edycji wystawy była możliwość oddania głosu na najlepszy zdaniem głosującego produkt prezentowany podczas REHY. Jak wynika z głosowania, hitem okazała się drukarka 3D firmy Kreator 3D. Oto kilka informacji o laureacie głosowania. Firma ta od początku specjalizuje się w technologii drukarek 3D. Prawdziwym przełomem dla firmy było nawiązanie ścisłej współpracy z Katedrą Mechatroniki Wydziału Elektrycznego Politechniki Śląskiej. Przy wsparciu zespołu badawczo-naukowego zbudowano prototyp drukarki opartej na najwyższej jakości podzespołach. 3D Kreator poszukuje również nowych rozwiązań pozwalających nieść pomoc osobom niewidomym oraz słabowidzącym: tłumaczenie obrazów, map z płaskich na przestrzenne, brajlowskie książki, miniatury zabytków i pomoce naukowe dla dzieci.

Jednak na uwagę zasługują również inne innowacyjne rozwiązania zaprezentowane na wystawie. Są to m.in.: urządzenie nawigacyjne dla niewidomych NaviEye z systemem GPS, rozpoznawaniem głosu i mapami, które budzi zainteresowanie nie tylko w Warszawie i w Polsce, ale także w wielu krajach świata. Wypukłe nakładki na mikrofalówkę czy pralkę, udźwiękowione terminale informacyjne dla niewidomych jak np. terminal przygotowany dla ogrodu zoologicznego w Opolu, w którym topografia opolskiego zoo, ukazana w specjalnie przygotowanej kolorystyce, z zastosowaniem brajlowskich oznaczeń oraz komunikatów dźwiękowych, przyciągnęła uwagę większości zwiedzających. Grupa uczniów Ośrodka dla Niewidomych w Laskach była wręcz niepocieszona, że takiego rozwiązania nie posiada jeszcze zoo w Warszawie i nie była to jedyna grupa, która żałowała, że w ich regionie czegoś takiego jeszcze nie zainstalowano.

Nowością była mapa świata wraz z tyflografikami przedstawiającymi słynne zabytki i budynki z Polski i całego świata. Mapa robiła duże wrażenie wśród niewidomych i osób im towarzyszących. Wszyscy byli zainteresowani posiadaniem takich rozwiązań już po zakończeniu konferencji.

Każda wystawa towarzysząca konferencji ma na celu zaprezentowanie nowości i udogodnień zastosowanych w nowych wersjach produktów znanych od dawna. Jednak co roku wystawie towarzyszy dodatkowy element. W bieżącym roku, z uwagi na ogólny charakter konferencji, której tematem było „25 lat polskich przemian – wielki technologiczny skok niewidomych – od izolacji do integracji”, zorganizowano specjalne stoisko: „Nasze Muzeum”. Dzięki życzliwości wielu osób i instytucji, takich jak Specjalny Ośrodek Szkolno Wychowawczego Nr 1 dla Dzieci i Młodzieży Słabowidzącej i Niewidomej im. L. Braille’a w Bydgoszczy, Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi w Laskach, Polski Związek Niewidomych itd. udało się przygotować ekspozycję zawierającą przedmioty, publikacje i urządzenia sprzed lat, świadczące o niebywałym rozwoju jaki nastąpił w okresie ostatniego ćwierćwiecza. W dziedzinie rehabilitacji osób niepełnosprawnych wzrokowo postęp jest niemal codzienny. Urządzenia na tym stoisku zaprezentowano chronologicznie, by zwiedzający mógł namacalnie doświadczyć zmian zachodzących w poszczególnych latach i okresach w zakresie maszyn brajlowskich, powiększalników elektronicznych itd. Na wspomnianym stoisku zaprezentowano m.in.: maszyny brajlowskie do pisania z lat 50., powiększalniki stacjonarne z lat 80., urządzenia ułatwiające orientację przestrzenną np. Ultrafonik, wypukłe mapy starego typu, pierwszy na rynku syntezator polskiej mowy, tzw. wtyczka wytworzona w roku 1989 z syntezą mowy Jana Grębeckiego i Marka Kalbarczyka, Optacon z lat 80. itd.

Jeden z gości tegorocznej REHY stwierdził iż jego zdaniem była to jedna z najlepszych pod względem merytorycznym i organizacyjnym konferencja i wystawa spośród tych, w których miał okazję wziąć udział, a był na spotkaniu w Warszawie po raz szósty!

Przed nami przygotowania do XIII edycji REHY. Życzmy sobie i dołóżmy wszelkich starań, by ta sama osoba, będąc z nami po raz siódmy, oceniła ją podobnie jak w roku bieżącym, a może jeszcze lepiej?

IDOLE 2014

Tak jest świat urządzony, że ludzie potrzebują „mieć” swoich IDOLI. Od najmłodszych lat wybieramy osoby, które podziwiamy, marzymy aby być tacy jak oni, czekamy na możliwość spotkania z nimi, rozmowę, uściśnięcie ręki. Zazwyczaj naszymi pierwszymi idolami są rodzice, potem rodzeństwo, wreszcie stają się nimi osoby znane z telewizyjnego ekranu. Są takie dziedziny i kręgi, w których wyróżnia się osoby, firmy lub instytucje za ich działalność skierowaną do tych, którzy potrzebują więcej uwagi i pomocy w codziennym funkcjonowaniu. Już kilkanaście lat temu wybraliśmy słowo „IDOL” na opis osoby, która odznacza się pośród innych wyjątkowym „talentem” do czynienia dobra i wydaje nam się ono najodpowiedniejsze do dziś – krótkie i jasne. Niektórzy powiedzą, że od tamtej pory dla przeciętnego człowieka zmieniło się trochę znaczenie tego słowa. W dzisiejszych czasach jest ono już mocno skomercjalizowane. Myślimy więc: tym lepiej dla nas. Będziemy więc co roku pokazywać kto jest prawdziwym IDOLEM – dla niewidomych i słabowidzących z całej Polski.

W tym celu zbieraliśmy nominacje do nagrody IDOL 2014 spośród nadsyłanych internetowo zgłoszeń. W październiku i listopadzie przyszła rekordowa ilość głosów na poszczególnych kandydatów! Bardzo dziękujemy za zaangażowanie wszystkich, którzy wysyłali do nas maile. Teraz z przyjemnością prezentujemy poniżej sylwetki nagrodzonych osób.

Statuetkę w kategorii IDOL ŚRODOWISKA 2014 otrzymał:

Marcin Kaczorowski – niewidomy podopieczny łódzkiego oddziału Fundacji Szansa dla Niewidomych, na co dzień masażysta w Szpitalu im. M. Pirogowa. Przez wiele lat był masażystą klubu piłkarskiego Widzew. Łodzianie podziwiają odwagę, jaką wykazał się w tym roku, kiedy jadąc autobusem z pracy do domu był świadkiem dewastacji pojazdu przez pięcioosobową grupę nastolatków. Jako jedyny z pasażerów zwrócił uwagę chuliganom, w wyniku czego został zaatakowany i pobity.

Wyróżnienie w kategorii IDOL Środowiska 2014 otrzymały:

Katarzyna Bury – kustosz Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, od kilku lat angażuje się w dostosowywanie wystaw do potrzeb osób z dysfunkcjami wzroku. Współorganizatorka projektu „Muzeomania”, którego celem jest organizacja bezpłatnych warsztatów, wycieczek edukacyjnych i spotkań z kustoszami dla osób z niepełnosprawnościami. Dzięki działaniom m.in. pani Katarzyny, Muzeum Historyczne Miasta Krakowa jako pierwsze w stolicy Małopolski wprowadziło audiodeskrypcję na wystawie stałej w Fabryce Schindlera.

Aleksandra Janczek – zawodniczka Klubu Sportowego Niewidomych i Słabowidzących „Karolinka” z Chorzowa, reprezentantka Polski m.in. w strzelaniu pneumatycznym. Z powodzeniem startuje zarówno w zawodach krajowych, jak i międzynarodowych. Zdobywczyni Pucharu Polski swoją postawą udowadnia, że niedowidzenie nie jest przeszkodą w prowadzeniu aktywnego życia zawodowego.

Statuetkę w kategorii Idealny Urząd otrzymało:

Biuro ds. Osób Niepełnosprawnych Uniwersytetu Szczecińskiego – prężnie działa na rzecz niepełnosprawnych, w tym także niewidomych i niedowidzących. Dzięki wspaniałej pracy pani kierownik Justyny Markitoń osoby niewidome i niedowidzące mają zapewnioną pomoc asystenta przez okres studiowania, a także mogą korzystać ze specjalistycznych sprzętów i pomocy naukowych.

Statuetkę w kategorii Przedstawiciel Mediów 2014 otrzymali:

Rojek Iwona – dziennikarka gazety Echo Dnia. W swych artykułach porusza problemy związane z niepełnosprawnością, ze szczególnym uwzględnieniem osób z dysfunkcją wzroku. Jest otwarta na nowe wyzwania, chętnie angażuje się w działania mające na celu uświadamianie społeczeństwa na temat potrzeb i ograniczeń osób niewidomych i niedowidzących.

Oraz

Producent programu „Jeden z dziesięciu” Euromedia TV na ręce prowadzącego program pana Tadeusza Sznuka – za emisję programu, w którym daje się szansę na wygraną każdemu, bez względu na jego niepełnosprawność. Doceniamy formułę programu i wyjątkowy styl jego prowadzenia, niezmienny od tylu lat i tak przez nas lubiany.

Statuetkę w kategorii Placówka Oświatowa otrzymał:

Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących z Oddziałami Integracyjnymi im. Stanisława Staszica w Białymstoku – placówka nominowana za utworzenie pierwszej w województwie podlaskim klasy kształcącej niewidomych i słabowidzących uczniów oraz za poszerzenie oferty edukacyjnej o profile: technik masażysta oraz technik tyfloinformatyk.

Statuetkę w kategorii Firma przyjazna niewidomym otrzymało:

Muzeum Narodowe w Kielcach – podjęło się realizacji pilotażowego projektu pt.: „Recepcja sztuki”, mającego umożliwić osobom niewidomym i niedowidzącym poznanie muzealnych eksponatów, dzięki m.in. zastosowaniu elementów mówionych, druków wielkoformatowych, nowoczesnemu systemowi – audioprzewodnikowi MILESTONE, wykorzystując zmysł smaku i zapachu oraz dotyku. Muzeum chętnie angażuje się w działania mające na celu niwelowanie barier w dostępie do kultury i sztuki, na jakie napotykają osoby z niepełnosprawnością wzroku.

W przyszłym roku, w marcowym numerze naszego kwartalnika przedstawimy Państwu IDOLI 25-lecia. Spośród nagradzanych od 1999 roku Idoli, postanowiliśmy wybrać IDOLI największych, którzy niestrudzenie przez kilkanaście lat starali się dokonywać zmian w rehabilitacji niewidomych i słabowidzących, którzy pracowali na rzecz tego środowiska i wspierali skutecznie innych w ich zmaganiach.

Opolska Fundacja Szansa dla Niewidomych łamie bariery

Tak jest świat urządzony, że ludzie potrzebują „Mija dekada od momentu, kiedy w roku 2004, decyzją Zarządu Fundacji, powstał pierwszy pozawarszawski oddział tej organizacji. Wtedy właśnie utworzono w Opolu Punkt Konsultacyjny Fundacji. Był to swego rodzaju eksperyment i rekonesans. Fundacja, chcąc być bliżej niewidomych w Polsce, nie tylko tych zamieszkałych w Warszawie i okolicach, utworzyła swoje biuro regionalne na południu kraju. Bardzo szybko okazało się, że idea ta była trafnym posunięciem. Już od pierwszych tygodni funkcjonowania opolskiego tyflopunktu zgłaszali się do jego pracowników niewidomi i niedowidzący z samego Opola, całej Opolszczyzny, a nawet goście z Dolnego i Górnego Śląska, nierzadko z innych regionów Polski. Byli to również rodzice i opiekunowie niewidomych, pedagodzy, pracownicy organizacji pozarządowych itp. Trafiali do nas szukając wsparcia w niewątpliwie trudnych sytuacjach życiowych w jakich się znaleźli oni sami bądź ich bliscy. Już kilka miesięcy później podobna inicjatywa została zrealizowana w Kielcach, następnie w Poznaniu. W kolejnych latach sukcesywnie powstawały tyflopunkty fundacji we wszystkich miastach wojewódzkich w Polsce.

Dziesięć lat działania fundacji w Opolu to tysiące udzielonych porad, kilkanaście zrealizowanych projektów, publikacje skierowane do środowiska niewidomych i niedowidzących, jak również ich otoczenia. To innowacyjne warsztaty, szkolenia dla wolontariuszy, bliskich osób niewidomych. To również niezliczone spotkania, prelekcje w szkołach, prezentacje w instytucjach publicznych itp. Wszystko po to, by przekonać niewidomych, że mimo ograniczenia, jakim jest brak wzroku, mogą w miarę normalnie funkcjonować. Zależy nam na tym, by pokazać osobom mającym wpływ na kształtowanie warunków życia m.in. niewidomych, że od ich decyzji zależy bardzo wiele. Należy łamać stereotypy w postrzeganiu niewidomych jako osoby nieaktywne, niesamodzielne i niezdolne do pracy zawodowej, co więcej – do założenia i utrzymania własnej rodziny. Kto ostatecznie ustalił, że niewidomi są ludźmi, którzy nie mogą zwiedzać, podróżować, uprawiać sportu itp.? Pracownicy i wolontariusze Fundacji wkładają mnóstwo trudu, by pokazać, że tak nie jest. Niewidomy może być świetnym pracownikiem, dobrym rodzicem, pełnowartościowym obywatelem.

Dziesiąta rocznica powstania Tyflopunktu w Opolu to dobry moment na podsumowania, refleksje, spojrzenie na minione lata z perspektywy tak długiego czasu i ocenę tego, co przyniosło najlepsze efekty. Co zatem warto kontynuować, być może w zmodyfikowanej formie, by osiągnąć optymalne efekty dla opolskiej społeczności niewidomych. Wieloletnia działalność i obecność fundacji na Opolszczyźnie została doceniona m.in. przez władze miasta i województwa, media, a przede wszystkim (co cieszy najbardziej) przez samych zainteresowanych.

We wrześniu 2014 r., za przełamywanie barier w dostępie do obiektów użyteczności publicznej niewidomych i niedowidzących, w ramach konkursu „Opole bez barier”, fundacja otrzymała od Prezydenta Miasta Opola certyfikat. Natomiast w październiku bieżącego roku, w ogłoszonym przez Marszałka Województwa Opolskiego konkursie dla organizacji pozarządowych województwa opolskiego „Opolska Niezapominajka”, Fundacja otrzymała wyróżnienie i znalazła się „na podium” obok takich laureatów, jak Chorągiew Opolska.

Wymienione nagrody to efekt konkretnych działań, którymi na co dzień zajmuje się nasza fundacja w Opolu. Jak wspomniałam, opolscy niewidomi mają swój przewodnik turystyczny pt. „Dotknij Pięknej Opolszczyzny”. W ubiegłym roku ukazało się jego pierwsze wydanie, a z uwagi na entuzjastyczne przyjęcie tej publikacji, w bieżącym roku fundacja przygotowała drugie wydanie, rozszerzone – trzytomowe.

Dzięki funduszom Samorządu Województwa Opolskiego ze środków PFRON, w roku 2013 zrealizowane zostało zadanie pn.: „Muzeum Śląska Opolskiego wreszcie dostępne dla osób z dysfunkcją wzroku”, natomiast w bieżącym roku zrealizowaliśmy projekt „ZOO-baczyć opolskie ZOO”. W ramach ww. zadań powstała w muzeum makieta Opola z połowy XVIII wieku w wersji dotykowej. Zainstalowano tabliczki brajlowskie przy wybranych salach w muzeum, przygotowano przewodnik po muzeum w druku transparentnym, a także powstały wypukłe plany sytuacyjne pierwszego piętra np. z łazienkami i toaletami w obiekcie. W ZOO przygotowaliśmy ultradźwiękowy terminal informacyjny. Wydaliśmy 100 egzemplarzy albumu zawierającego zdjęcia zwierząt, wypukłe ryciny i mapy dostosowane dla niewidomych oraz audiobook o opolskim Ogrodzie Zoologicznym.

Kolejne pomysły i inicjatywy, konsultowane z podopiecznymi fundacji, będą realizowane przez nas (miejmy nadzieję) w kolejnej dekadzie! Skoro tyle się nam udało, można się spodziewać, że będzie tak nadal. Warto sprawdzić – zapraszamy!

Niewidomi też głosowali

Osoby niewidome mogły w wyborach samorządowych zorganizowanych w dniu 16 listopada 2014 r. samodzielnie głosować używając brajlowskich nakładek. Posiadały je wszystkie komisje wyborcze w całym kraju. Inwalidzi wzroku nie musieli wcześniej deklarować chęci głosowania z ich użyciem. Na prośbę tych wyborców komisje wydawały nakładki wraz z kartą do głosowania. Po oddaniu głosu, wyborca był obowiązany zwrócić nakładkę.

Nakładka z tworzywa sztucznego ma kwadratowe otworki, które umożliwiają wpisanie znaku „X”. Nakładkę trzeba było nałożyć na wybraną stronę karty do głosowania. Przy otworkach były podane brajlowskie numery kandydatów, dzięki czemu nakładki w takim kształcie mogły być przygotowane dla całego kraju i nie musiały zawierać imion i nazwisk kandydatów. Tak więc istnieje możliwość ich użycia w kolejnych wyborach samorządowych, o ile nie zmieni się sama karta wyborcza.

Projekt nakładek został wykonany na zlecenie Krajowego Biura Wyborczego zapewniającego obsługę Państwowej Komisji Wyborczej, przez zewnętrznych ekspertów. To również KBW rozpisała przetarg nieograniczony, którego kryterium, jak w większości postępowań o zamówienie publiczne, była jedynie cena. Ogłoszenie zostało upublicznione na stronie Biura 19 sierpnia 2014 r. Trzeba potwierdzić, że nieprzekraczalny termin wykonania zlecenia był bardzo krótki. KBW przeznaczyła na produkcję nakładek wraz z dystrybucją do 49 delegatur Biura ponad 600 tys. złotych. Spółka Altix jako jedyny oferent zaproponował wykonanie ok. 30% taniej. Co istotne, konkurencyjne podmioty nie złożyły w ogóle ofert ze względu na krótki termin wykonania – 20 dni.

Komisja badając rynek wyceniła zadanie znacznie drożej. Analiza ta brała pod uwagę wcześniejsze postępowanie o zamówienie publiczne związane z na nakładkami do głosowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego, w którym została złożona również jedna oferta. Oferent zaproponował cenę wyższą niż zamawiający przeznaczył na realizację przedmiotowego zamówienia. Z tego też powodu Komisja wynegocjowała, w trybie negocjacji bez ogłoszenia, kwotę ok. 500 tys. złotych za wykonanie ok. zaledwie 50 tys. nakładek. Cena za nakładki do wyborów samorządowych była o ok. 30% niższa od oferty na tamte nakładki, mimo że przedsiębiorca zobligowany był wtedy do wyprodukowania o około 20 tysięcy nakładek mniej niż spółka Altix.

System nakładek brajlowskich jest europejskim standardem. W państwach Unii Europejskiej jest powszechnie obowiązujący – tak też musi być w Polsce. Fundamenty polskiego systemu wyborczego stanowią dwa akty prawne – konstytucja RP z dnia 2 kwietnia 1997 r. oraz kodeks wyborczy z dnia 5 stycznia 2011 r. Art. 169 ust. 2 ustawy zasadniczej m.in. stanowi, że wybory samorządowe są bezpośrednie i odbywają się w głosowaniu tajnym. Zasada bezpośredniości wyborów polega na tym, że wyborcy w drodze głosowania sami – bez żadnego pośrednictwa – przesądzają w sposób ostateczny i decydujący o składzie wybieranego organu. Zasada tajności zakłada z kolei, że każdy obywatel – bez względu na niepełnosprawność – samodzielnie wypełnia kartę do głosowania i osobiście wrzuca ją do opieczętowanej urny. Naruszenie tajności oraz bezpośredniości skutkuje unieważnieniem głosów w danym okręgu oraz powtórzeniem głosowania, gdy mogło to mieć wpływ na wynik wyborów.

Ustawa zasadnicza, a konkretniej w art. 69 suponuje, że osobom niepełnosprawnym władze publiczne udzielają pomocy w zabezpieczaniu egzystencji, przysposobieniu do pracy oraz komunikacji społecznej. Dlatego też kodeks wyborczy skonkretyzował powyższe artykuły ustawy zasadniczej w: art. 12a, art. 16, art. 37a, art.37b, art. 37c, art. 40a, art. 53, art. 53a.

Należy pochylić się nad art. 12 a kodeksu wyborczego stanowiącego, że lokale obwodowych komisji wyborczych powinny być dostosowane do potrzeb wyborców niepełnosprawnych. Ponadto art. 37b § 2 wskazuje, iż PKW sporządza w alfabecie Braille’a materiały informacyjne o uprawnieniach przysługujących tym wyborcom na podstawie kodeksu i przekazuje je zainteresowanym na żądanie. Warto pamiętać o tych dwóch dyspozycjach, bowiem mają one charakter bezwzględnie obowiązujący, a jednak nie zrealizowany w wyborach samorządowych w 2014 r. Żaden jednak wyborca nie złożył protestu wyborczego, w którym wskazywałby obrazę art. 12 oraz art. 37b § 2 kodeksu wyborczego.

A co można powiedzieć o osobach słabo widzących? Zarówno przez praktykę, jak i ustawodawcę zostały one całkowicie pominięte milczeniem. Wszak KBW podnosi, że nakładki brajlowskie są uniwersalne zarówno dla osób niewidomych, jak i słabowidzących, jednakże nie sposób podważyć tę argumentację. Wszak osoby słabowidzące mają całkowicie inne problemy wzrokowe i przyrządy pomagające zniwelować ich niepełnosprawność. Stacjonarny powiększalnik, czy też lupy elektroniczne powinny stać się powszechnym elementem wyborów, podobnie jak i nakładki brajlowskie.

Polskie rozwiązania 25-lecia, część 2

5. Reader, Readboard, wreszcie Speak, nie były jedynymi na rynku syntezatorami polskiej mowy. Mają co prawda tę zasługę, że można było je kupić, gdy jeszcze nie było do wyboru innych, trzeba jednak przypomnieć, chociażby dla uniknięcia niepotrzebnych nieporozumień, że były prowadzone w naszym kraju inne prace mające na celu udostępnienie niewidomym takiego narzędzia. Na koniec lat 80. nie były jednak gotowe i nie pojawiły się w ofertach sprzedawców. Wyjaśnienia wymaga również fakt, że wymienione produkty nie były jedynie syntezatorem mowy, ale parą produktów: syntezatorem i programem udźwiękawiającym – dwa w jednym. Poza Readboardem inne polskie rozwiązania tego poziomu technologicznego w dziedzinie programowania nie osiągnęły.

Należy nawiązać do pierwszej części tego artykułu na ten temat, gdzie wspomniałem o pracach nad syntezą mowy, prowadzonych przez instytut IBIB PAN w Warszawie. Prace te przyniosły efekt w postaci syntezatora SMP oferowanego przez firmę E.C.E. Pojawił się bodaj w roku 1992, ale na rynku był istotnie obecny od roku 1994. Mówił równie dziwnie jak Readboard, ale tak jak i on, zdobył wielu zwolenników. Jedni lubili Readboarda, inni SMP. Miał podobnie sztuczny głos, brzmienie jakby kosmiczne. Podkreślano jego zaletę, że był osobnym urządzeniem elektronicznym, dzięki czemu nie obciążał swoją pracą komputerowego procesora. Ten ostatni nie zwalniał więc i nie twierdził, że jest pięć po dziewiątej, gdy była dziewiąta. Readboard był syntezatorem programistycznym, angażował więc procesor, zmuszając go do pewnego opóźnienia. Po latach okazało się, że właśnie taki sposób działania jest efektywniejszy. Dzisiaj każdy używany w Polsce syntezator jest programistyczny. Na szczęście nie opóźniają już procesorów, gdyż system operacyjny DOS odszedł do lamusa, a Windows czy Linux radzą sobie z takimi problemami i nie wymuszają opóźnień.

SMP nie był oferowany z polskim programem typu czytnik ekranu, chociaż stworzono dla niego kilka aplikacji mówiących. Oba syntezatory, Readboard i SMP musiały konkurować z angielskim Apollo. Był stworzony przez firmę Dolphin Computer Access. Towarzyszył mu czytnik ekranu Hal. Tak więc w którymś momencie mieliśmy w kraju trzy rozwiązania tego typu do wyboru.

6. Gdy E.C.E. wypuściła na rynek SMP, rozwinął się Readboard. Do historii przeszła jego wersja o numerze 3.11. Nadal działał w DOSIE, ale był bardzo rozwinięty w porównaniu z wersjami poprzednimi. Jego syntezator mowy mówił już nie tylko po polsku, ale i po angielsku. Zaraz pojawił się też głos kobiecy, obok męskiego, który uznawano za podstawowy. W procedurach czytnika ekranu i narzędzi dodatkowych zbudowałem edytor tekstu, generator baz danych, kalkulator inżynierski, elektroniczny formularz. Potem doszedł do tego program szachowy, brydż i inne programy użytkowe i rozrywkowe.

7. Przyszedł też czas na kolejny syntezator mowy – Syntalk. To kolejny prosty syntezator. Był programistyczny, podobnie sztuczny. Zdobył dosyć szerokie grono zwolenników, jest nadal obecny na rynku.

8. W okolicach roku 1994 szlagierem stał się mówiący edytor tekstu QR Tekst. Zwyczajną jego wersję opracowała firma Malcom. To ona uległa prośbom naszego środowiska i stworzyła z naszą pomocą wersję mówiącą. Niewidomi bardzo sobie chwalili to rozwiązanie. Właśnie przez nie tak długo nie mogli się przekonać do nowego systemu operacyjnego Windows.

9. Altix miał ambicję wyprodukowania czegoś elektronicznego. Wcześniej słynęliśmy z opracowań programistycznych. Wreszcie w roku 1994 stworzyliśmy kilka urządzeń, bodaj najsławniejszym z nich był świetny mówiący termometr. Wskazywał temperatury od -50 do +99 stopni. W zakresie temperatur ludzkiego ciała mówił nie tylko równe stopnie, ale i dziesiątki stopni. Przez wiele lat działał przy wejściu do biblioteki na Konwiktorskiej 7. W wyniku któregoś remontu został zdjęty – pewnie przez niedopatrzenie.

W tym samym czasie Altix wyprodukował brajlowski monitor 40-znakowy. Był na niemieckiej licencji i więcej go sprzedano za granicą niż w kraju.

10. Igor Busłowicz stworzył najpierw profesjonalny, mówiący i brajlowski generator baz danych, a następnie z jego wykorzystaniem oprogramowanie dla biblioteki działającej przy PZN. Był to naprawdę duży pakiet programistyczny, być może największy stworzony dla niewidomych w naszym kraju. Dzięki niemu zautomatyzowano proces katalogowania i wypożyczania książek.

11. W połowie lat 90. firma Harpo wyprodukowała sprzętowy syntezator mowy Kubuś. Był wielką atrakcją dla części środowiska. Od lat nie jest jednak produkowany, co może oznaczać, że po pierwszym okresie zainteresowania sympatia klientów minęła.

12. Pod koniec lat 90. firma Harpo wyprodukowała urządzenie lektorskie Autolektor. Był to zintegrowany system składający się z jednostki centralnej komputera i skanera w jednej obudowie, działający na systemie Linux z oprogramowaniem lektorskim. Autolektor miał wbudowaną specjalną klawiaturę, która wyróżniała go spośród zwykłych systemów komputerowych. Klawisze były specjalnie ubrajlowione i ułatwiały pracę niewidomym, którzy nie radzili sobie z klawiaturą QWERTY. Można było już wtedy używać lektorskiego zestawu komputerowego, gdzie użytkownik miał w zasadzie to samo, z tą jednak różnicą, że wszystkie elementy były oddzielne – stały obok siebie. Autolektor spodobał się dużej części środowiska, ale po pewnym czasie zraził go do siebie. Zdaniem PFRON oraz UOKiK producent skorzystał z okazji polegającej na możliwości kupowania tego urządzenia w systemie dotacyjnym i zawyżył znacząco cenę. Dzięki werdyktowi UOKiK Harpo obniżyło cenę. Niedawno wypuściło na rynek nową wersję Autolektora. O ile pierwsza wersja nie była interesująca pod względem elektronicznym i programistycznym, nowa wersja wydaje się być bardziej ambitna.

13. Już w latach 2000. pojawił się na rynku Nawigator – elektroniczne urządzenie nawigacyjne dla niewidomych. Jego twórcą był ojciec Michała Kwaśniewskiego. Nawigator wzbudził duże zainteresowanie i pomaga w poruszaniu się po mieście wielu niewidomym do tej pory.

Po kilku latach Michał Kwaśniewski – już razem z firmą Altix – wyprodukował drugą wersję urządzenia, a ostatnio, na 25-lecie wykorzystywania IT do potrzeb nowoczesnej rehabilitacji inwalidów wzroku, wyprodukowaliśmy wersję kolejną – tym razem z mapami GPS, z funkcją rozpoznawania głosu, z wieloma językami itd.

14. Kilka lat temu firma Harpo wypuściła na rynek urządzenie o nazwie BraillePen. Jest oferowany w dwóch wersjach jako brajlowska klawiatura do komputera oraz z brajlowskim monitorem 12-znakowym. Po podłączeniu do smartfonu może pełnić funkcję notatnika. Za granicą jest oferowany pod nazwą Easylink. Może być wykorzystywany wyłącznie jako klawiatura brajlowskiej maszyny do pisania, gdy niewidomy woli pisać na komputerze właśnie w ten sposób. Może też być używany jako zwykły, mały, brajlowski monitorek, albo notatnik. Kiedyś można było kupić to urządzenie razem z palmtopem, teraz jest dostarczane z telefonem iPhone.

15. Firma E.C.E. wyprodukowała na początku lat 2000. prosty mówiący notatnik o nazwie Kajetek. Miał klawiaturę brajlowskiej maszyny do pisania i mówił głosem SMP. Został dobrze przyjęty przez użytkowników tego syntezatora mowy, bo byli do tego głosu bardzo przyzwyczajeni. Jako notatnik nie był wystarczająco rozbudowany, by przetrwać napór innych, bardziej złożonych rozwiązań. Pomimo tego urządzenie nadal jest rozwijane.

16. W tym samym czasie Spółdzielnia Nowa Praca Niewidomych wyprodukowała urządzenie służące do czytania książek Czytak. Porozumiała się z PZN w kwestii, by wszystkie książki mówione, którymi dysponowała Biblioteka Centralna PZN, nagrane na taśmy magnetofonowe, zostały przeniesione wyłącznie na format Czytaka. W ten sposób wielu niewidomych zakupiło to urządzenie w przekonaniu, że tylko dzięki niemu może mieć nadal dostęp do tego zbioru. Czytak jest produkowany do tej pory. Ma wiele nowych funkcji i jest nadal popularny, chociaż jego monopol na książki związkowe już nie istnieje.

17. Kilka lat temu Jan Gawlik, niewidomy elektronik, stworzył mówiący odtwarzacz i dyktafon o nazwie e-lektor. Był to najmocniejszy polski konkurent dla Czytaka. Jan Gawlik brał wcześniej udział w opracowaniu Czytaka. E-lektor był wtedy urządzeniem wyższej klasy, chociaż jak inne tego rodzaju urządzenia, nie miał dostępu do wspomnianej bazy książek.

18. W roku 2000 w grupie trzech niewidomych matematyków i informatyków rozpoczęliśmy realizację grantu Komitetu Badań Naukowych w ramach grantu prowadzonego przez IPI PAN. W skład grupy weszli: dr Włodzimierz Wysocki jako kierownik, Igor Busłowicz jako programista oraz ja, jako projektant systemu informatycznego i autor polskiej rozszerzonej wersji notacji matematycznej dla niewidomych stworzonej przez prof. Helmuta Ephesera. W wyniku tych prac powstała nasza notacja matematyczna, poradniki pouczające jak ją używać oraz oprogramowanie translujące, zamieniające tekst brajlowski na czarny druk oraz odwrotnie, zarówno zwykły, jak i matematyczny. Do wymienionej grupy doszedł dr Jan Omieciński, niewidomy matematyk, współautor poradników oraz Michał Bałamut, niewidomy informatyk. Właśnie on przejął główną pałeczkę i stworzył przy naszej pomocy nową wersję tego pakietu. Na początku stworzyliśmy dwa osobne programy: translator i Homer. Potem połączyliśmy je w jeden o nazwie Euler. Teraz powstała wersja druga.

Jest to zarówno program redakcyjny, który rozwija procedury translacji tekstu zwykłego na brajlowski, jak i translator matematyczny. O ile na początku pakiet działał w DOSie, teraz działa w systemie Windows. Jest najlepszy w kwestii formatowania wydruku brajlowskiego. Jest wielojęzyczny, dzieli słowa na sylaby i efektywnie przenosi słowa do następnej linijki. Powstaje wersja, która będzie translowała matematykę nie tylko na notację Ephesera, ale i inne notacje matematyczne stosowane przez niewidomych w różnych krajach.

19. Od niemal dwóch lat Altix produkuje terminale informacyjne dla niewidomych, zaprojektowane w taki sposób, by mogły korzystać z nich także osoby pełnosprawne. Mogą być różne, zależnie od zamówienia. Generalnie jednak, w optymalnej postaci są zbudowane jako pulpit wiszący lub stojący na podłożu. Wyposażone są w specjalny miniaturowy komputer, ekran LCD dla osób widzących oraz wypukłą, przezroczystą grafikę, nałożoną na ekran. Obok są zainstalowane udźwiękowione klawisze mechaniczne lub dotykowe, dzięki którym niewidomy dowiaduje się o otoczeniu. Po naciśnięciu przycisków terminal wygłasza stosowne komunikaty, a na ekranie wyświetlane są informacje dla osób widzących lub niedowidzących. Jak łatwo się domyślić, niewidomi nie wiedzą gdzie znajduje się terminal, wobec czego aby móc go znaleźć, terminal jest wyposażony w układy komunikujące go ze smartfonami. Wystarczy zbliżyć się do niego razem ze swoim telefonem, a smartfon da o tym znać. Poinformuje także ile takich terminali jest w pobliżu. Można uruchomić terminal przy pomocy takiego smartfonu, co spowoduje, że terminal się do nas odezwie i zaprosi do siebie. Wtedy jego odnalezienie nawet w tak dużych pomieszczeniach jak hale dworcowe nie sprawia kłopotów. Można obejrzeć, co terminal pokazuje.

Terminal jest częścią całego systemu, na który składa się on sam, mniejsze udźwiękowione mapy, bazy dźwiękowe informujące w którą stronę iść oraz tabliczki i oznaczenia brajlowskie na drzwi, schody itp. Są produkowane rozmaite mutacje tego systemu, zależnie od zamówienia. Najlepszy w kraju w tej chwili znajduje się w opolskim zoo. Jeszcze bogatsze wersje są sprzedawane za granicę.

I co jeszcze stworzono w naszym kraju? Zapewne coś pominąłem. Jest okazja to naprawić. Każdy może zgłosić się do naszej redakcji i zaproponować artykuł o innych polskich rozwiązaniach. Można też uszczegółowić notki, które tutaj zamieściliśmy. Zapraszamy!

Wynalazki wszech czasów

Nie da się w krótkim artykule opowiedzieć całej historii rozwoju technologii dostępowych, wybrałem więc kilka „wynalazków”, które były kamieniami milowymi w tej dziedzinie i mogą dać pewien obraz sytuacji, jak było kiedyś, jak jest teraz i co może nas czekać…

Czym jest Dostępność?

Termin Dostępność odnosi się do poziomu, w jakim dany program, urządzenie lub system mogą być używane przez jak największą grupę osób. Głównym celem zwiększania Dostępności jest rozwiązywanie problemów osób niepełnosprawnych w realizacji ich prawa dostępu do informacji, usług i pracy. Realizację tych potrzeb umożliwia zastosowanie adekwatnych Technologii Dostępowych. Pełny zestaw procedur komunikacji, oprogramowania i sprzętu tworzy kompleksowe rozwiązanie, które nazywamy Systemem Dostępowym.

Jak to zapisać, a jak odczytać?

Gdy mówimy o osobach niewidomych, pierwszym takim systemem był system brajlowski. Niewidomi korzystali z różnych form wypukłego zapisu informacji, ale właśnie system stworzony przez Louisa Braille«a można nazwać jednym z pierwszych systemów dostępowych. Ludwik, który w wyniku wypadku oślepł w dzieciństwie, oparł się na wojskowym systemie umożliwiającym odczytywanie rozkazów bez użycia światła. System brajlowski powstał w 1825 r. Jego polska adaptacja dostosowująca alfabet Braille’a do naszego systemu fonetycznego została opracowana przez zakonnicę Elżbietę Różę Czacką oraz Teresę Landy. Alfabet został oficjalnie przyjęty dekretem Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego z dnia 25.05.1934 r. Warto wspomnieć o publikacji „Brajlowska notacja matematyczna. Jak to zapisać, a jak odczytać” – Marka Kalbarczyka i Jana Omiecińskiego, która opisuje polską notację matematyczną.

Wibrujące litery

Problemem brajla było to, że trzeba było najpierw przygotować informacje, żeby niewidomy mógł je odczytać. System jest podstawowym sposobem zapisu tekstu przez niewidomych, ale problemem stają się sytuacje, kiedy chcą przeczytać list, gazetę, książkę, które są napisane w czarnym druku. Pierwszą próbą rozwiązania tego problemu był Optacon (OPtical to TActile CONverter).

Optacon był dziełem Jana Linvilla, profesora inżynierii elektrycznej na Uniwersytecie Stanforda. W 1962 r., podczas urlopu naukowego w Szwajcarii, Linvill odwiedził laboratorium IBM w Niemczech, gdzie obserwował drukarkę wysokiej prędkości, która używała zestawu małych szpilek-młoteczków do druku liter na paskach papieru. Pomyślał: „Jeśli można poczuć młoteczki na opuszkach palców, można też z pewnością rozpoznać obraz”. I tak właśnie działał Optacon. Na tekst kładło się małą kamerę, która przekazywała obraz do jednostki centralnej. Ona rozpoznawała go i wysyłała informacje do matrycy szpileczek 24 na 6. Przykładając palec do matrycy, można było rozpoznać literkę po literce – dotykowo. W ten sposób osoby niewidome czytały całe książki!

Przełom – mówiące komputery

Komputery z początku nigdy nie miały być osobiste! Dopiero Steve Jobs, projektując komputer Apple 1 i Bill Gates sprzedając system DOS firmie IBM, zmienili bieg historii i przenieśli komputery z laboratoriów pod strzechy domów. Od tego momentu zawsze chciano wykorzystać ich moc obliczeniową, aby pomóc niepełnosprawnym. W latach osiemdziesiątych zaczęto pracować nad syntezą mowy. Okazało się, że jeśli informacje są zapisane jako dane, taki sam dostęp do nich może mieć osoba widząca, jak i niewidoma. Równolegle było prowadzonych wiele prac, a ja przedstawię dwa rozwiązania.

JAWS

JAWS został wydany w 1989 r. przez Teda Hentera, motocyklistę, który stracił wzrok w wypadku samochodowym w 1978 r. JAWS został stworzony dla systemu operacyjnego MS-DOS. Był jednym z kilku czytników ekranu. Podobny do niego był brytyjski HAL firmy Dolphin. Dawały niewidomym użytkownikom dostęp do tekstu wyświetlonego w trybie tekstowym rozmaitych aplikacji systemu MS-DOS.

Readboard

W latach osiemdziesiątych pracowano nad syntezą polskiej mowy w kilku ośrodkach, jednak na finalny efekt trzeba było jeszcze poczekać. W roku 1988 dzięki zaangażowaniu grupy informatyków stworzenie syntezatora mówiącego po polsku, dostępnego cenowo dla każdego, stało się realne. Marek Kalbarczyk zaprosił do współpracy wybitnego elektronika – Jana Grębeckiego, który nagrał próbki ludzkiego głosu. Powstał również program lektorski – Reader, który analizował pracę komputera. Bardziej dopracowana wersja tego programu została zaprezentowana przez Marka Kalbarczyka na początku 1990 r. Następnie, po kilku miesiącach pracy, program został zmodyfikowany i w ten sposób powstał Screen Reader, program o nazwie Readboard. Potem niewidomi mogli korzystać z kilku narzędzi i spierać się, które jest lepsze i wygodniejsze! To wymarzona sytuacja, gdy mają w czym wybierać osoby, dla których jest to nieodzowne.

Monitory brajlowskie

Komputery tak szybko, jak zaczęły mówić, zostały wyposażone w brajlowskie monitory, dzięki którym osoby niewidome nie tylko mogły usłyszeć tekst, ale także go „zobaczyć”, czyli dotknąć. Dzięki technologii piezoelektryków, tekst widoczny na ekranie mógł być „wyświetlony”, czyli pokazany w 6- lub 8-punkcie w linijkach od 12 do 80 znaków.

Komputerowi lektorzy

Ostatnim problemem do rozwiązania była sytuacja, kiedy osoba niewidoma musiała zapoznać się z tekstem czarnodrukowym. OPTACON nie był wystarczającym rozwiązaniem. Wykorzystano więc systemy optycznego rozpoznawania znaków OCR (Finereader, Recognita itp.), dzięki którym zamieniano zeskanowany tekst graficzny na zrozumiały dla komputera tekst cyfrowy. Potem już łatwo było odczytać go programem typu Screen Reader.

Pierwszy telefon dostępny po wyjęciu z pudełka

Telefony to tak naprawdę małe komputery od momentu, gdy pozwalały na więcej niż dzwonienie. Próbowano je więc udźwiękowić. Gdy królowała Nokia, powstał specjalny program Mobile Speak, udźwiękawiający system operacyjny Symbian. Osoby niewidome mogły zapisywać notatki w kalendarzu i odczytywać smsy. Niektórzy korzystają z takich telefonów do dziś.

Prawdziwą rewolucją był jednak IPHONE. Zmienił rynek telefonów i tak samo zmienił podejście do projektowania urządzeń dla niewidomych. Steve Jobs znowu zaskoczył wszystkich. Po pierwsze telefon był obsługiwany jedynie za pomocą dotykowego ekranu. Po drugie – od początku został zaprojektowany z uwzględnieniem potrzeb niewidomych. Nie trzeba było kupować dodatkowego programu mówiącego, gdyż on już czekał gotowy do pracy w samym telefonie. Telefon mówi. Pomimo, że nie ma wyczuwalnych klawiszy, jest obsługiwany systemem specjalnych gestów i – mimo braku wzroku – obsługuje się go świetnie. Jest to w tej chwili najczęściej wykorzystywany telefon przez niewidomych.

XXI wiek

Przez ponad 25 lat rozwoju opisanych technologii, nie ma już problemu z dostępem do informacji przez niewidomych. Mają do dyspozycji komputer, notatnik brajlowski czy udźwiękowiony telefon. To twierdzenie jest prawdziwe z jednym wyjątkiem: jest tak, dopóki osoba niewidoma nie chce pojechać w miejsce, którego nie zna. Niestety, miejsca publiczne i instytucje nie są wyposażone w urządzenia lektorskie, mówiące komputery, czy chociaż opisy brajlowskie. Miejmy nadzieję, że przyszłość przyniesie zmiany i będziemy spotykać coraz więcej dostępnych miejsc, wyposażonych w powyższe rozwiązania, w dotykowe i mówiące mapy, plany, ścieżki naprowadzające itd.

Rozrywka na telefonach od Apple, część 2

Od ostatniego wydania czasopisma trochę czasu już minęło. Dla porządku pragnę przypomnieć, że w poprzednim numerze opisane zostały gry:

  • „Audio archery” – strzelanie z łuku,
  • „Serce Zimy 1812” – interaktywny audiobook,
  • „Antek” – gra, która polega na kierowaniu losem bohaterów noweli „Antek”.

Ogólnie testowane gry są na system IOS i skupiam się na ich opisie, ale chcę przypomnieć, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby użytkownicy Androida poszukali w Google Play odpowiedników opisywanych gier. Niektóre z nich są na pewno dostępne. Gorąco zachęcam do zabawy!

W drugiej części artykułu opiszę kilka gier dostępnych również dla niewidomych.

Kolejność gier jest przypadkowa i wynika raczej z tego, w jakiej kolejności je testowałem.

A zatem z uwagi na to, że w pierwszej części wstęp był przydługi i zawierał mnóstwo teorii, teraz skupię się na grach i przechodzę od razu do rzeczy.

Pierwszą grą, którą omówię, będzie „Lords Knights”, czyli panowie i rycerze. Jest to strategiczna gra MMO. Aplikacja ta to typ gry komputerowej, która jest rozgrywana naraz przez setki lub nawet tysiące graczy w Internecie. Dostęp do gry możliwy jest wyłącznie w trybie on-line. „Lords Knights” jest grą darmową, polskojęzyczną.

Po pobraniu aplikacji na telefon i utworzeniu swojego profilu możemy przystąpić do gry. Na początku na mapie dostajemy jeden zamek i kilku poddanych. Gra polega na zwiększaniu liczby poddanych, zwiększaniu zapasów, bronieniu i powiększaniu swojego terytorium przez zdobywanie nowych zamków. Jak widać jest to gra oparta głównie na walce. Żeby zaistnieć w grze i zajść wysoko w statystykach, najlepiej jest przyłączyć się do jakiegoś sojuszu.

Gra umożliwia nawiązanie relacji interpersonalnych. Pozwala wyszukać znajomych, jak i przypadkowych osób. Można wyszukane osoby wspomóc lub poprosić je o pomoc. Można także zwyczajnie pisać do siebie wiadomości.

Po wejściu do gry mamy dźwięk. Najczęściej jest to muzyka, albo dźwięki towarzyszące wykonywanym właśnie pracom, np. wydobywaniu kamieni z kamieniołomu.

Nie będę opisywał tu wszystkich widoków, przycisków i funkcji aplikacji. Jeśli kogoś gra zainteresuje, to sam z pewnością zgłębi jej tajniki. Gra jest dość rozbudowana, więc opiszę tylko podstawowy widok aplikacji.

Gra ma pięć zakładek.

  • Zamek – są tu wyświetlane wszystkie nasze zasoby. Możemy tu także zarządzać zapasami, tzn. rozkazać, żeby coś się wydobywało itd.
  • Mapa – służy do znajdowania innych zamków. Mapę, jeśli mamy włączony Voice Over, możemy przewijać trzema palcami we wszystkich kierunkach. Gdy już znajdziemy jakiś zamek, możemy zaatakować go, wysłać wsparcie, czy popisać po prostu z jego właścicielem.
  • Wiadomości – tutaj możemy zobaczyć historię, jeśli z kimś już konwersowaliśmy, albo napisać do kogoś. Możemy też usuwać wiadomości i podejrzeć raporty np. z bitew, czy innych czynności zadanej grze.
  • Sojusz – ta zakładka służy do zawierania nowych sojuszy. Można też w niej podejrzeć w jakim sojuszu jesteśmy i wystąpić z niego.
  • Profil – w tej zakładce możemy na przykład zobaczyć swoją nazwę użytkownika, liczbę zamków jaką posiadamy i liczbę punktów w rankingu. Możemy dostać się do opcji gry, gdzie zarządzamy dźwiękami, powiadomieniami oraz ustawieniami serwera. W profilu możemy także wylogować się czy iść na wakacje. Opcję wakacji warto wykorzystać, gdy nie mamy czasu zajmować się grą.

Drugą dostępną grą, którą chciałbym omówić, jest gra „Accessible Minesweeper”. Jest to strategiczna gra, która polega na zaznaczaniu min na planszy. Jeśli oznaczymy wszystkie miny lub odkryjemy wszystkie pola bez min, wówczas przechodzimy planszę. Jeśli trafimy jednak na minę, wtedy następuje detonacja i kończy się gra. Możemy jeszcze trafić na puste pole lub na pole z informacją o ilości min w sąsiedztwie. To właśnie z tych informacji musimy wywnioskować, które pole jest najbezpieczniej odkryć jako kolejne. Za grę musimy kilka złotych zapłacić. Wadą gry jest to, że jest w języku angielskim. Nie ma tam jednak dużo do rozumienia i można się łatwo wszystkiego nauczyć…

Po zainstalowaniu gry mamy następujące poziomy do wyboru:

  • Basic, plansza 5 na 5 i 3 miny do znalezienia
  • Easy, plansza 8 na 8, 10 min do znalezienia
  • Medium, plansza 11 na 11, 20 min do znalezienia
  • Hard, plansza 11 na 14, 40 min do znalezienia.

Na ekranie początkowym mamy jeszcze przycisk „Settings”, czyli ustawienia. Są jednak tam rzeczy raczej zaawansowane i niepotrzebne przeciętnemu użytkownikowi, więc ich nie opisuję.

Ostatni przycisk to „Manual”. Po jego wybraniu możemy poczytać pomoc do gry, niestety jednak w języku angielskim.

Po wybraniu jednego z dostępnych poziomów ukazuje nam się plansza. Jeśli korzystamy z Voice Overa to pole sprawdzamy (odkrywamy) dwuklikiem, a zaznaczamy jako niebezpieczne trójklikiem. Możemy też zaznaczyć przycisk „Flag” i wówczas dwuklikiem nie odkrywamy pola, tylko zaznaczamy flagę, czyli minę. Jeśli odznaczymy przycisk flag, to wszystko wraca do normy i dwuklikiem odkrywamy, bądź – jeśli mamy pecha – detonujemy minę. Chodzi o to, żeby z informacji z odkrytych pól wywnioskować, gdzie są miny i zaznaczyć je, albo odkryć wszystkie pola bez bomb, wówczas przechodzimy planszę.

Starałem się dość szczegółowo opisać każdą z przedstawionych gier, ale gdyby mimo to pojawiły się jakieś pytania czy niejasności, to proszę pisać na maila:

matip82@wp.pl

Wydawnictwo JUNG-OFF-SKA

Wydawnictwo Jung-Off-Ska powstało z inicjatywy aktorki Edyty Jungowskiej, która zafascynowana twórczością Astrid Lindgren postanowiła wydać najważniejsze dzieła szwedzkiej pisarki w formie książek do słuchania.

Skąd wziął się pomysł, aby przenieść postaci rodem ze Szwecji do Polski?

Astrid Lindgren to czołowe nazwisko w światowej literaturze dziecięcej. Jej twórczość zrewolucjonizowała podejście do dzieci i stworzyła podwaliny nowoczesnej psychologii dziecięcej. Jej książki przetłumaczono na ponad 70 języków, większość z nich znalazła się na Złotej Liście Książek Fundacji Cała Polska Czyta Dzieciom. Astrid Lindgren stworzyła wiele niepowtarzalnych postaci dziecięcych, między innymi Pippi Langstrumpf, która stała się symbolem niezależności dziecka, jako odrębnej istoty mającej prawo do godnego życia.

„Dzieci z Bullerbyn” – książka, która dla niejednego z nas kojarzy się z beztroskim dzieciństwem – do dziś uczy budowania prawdziwych więzi i przyjaźni, o które trudno w dzisiejszym świecie wirtualnych relacji.

„Zbawienne” działanie audiobooka

Nasz projekt ma się stać pretekstem do nawiązania dialogu międzypokoleniowego. W dzisiejszych czasach nawyk czytania zanika. Audiobook może pomóc zapracowanym rodzicom w codziennym kontakcie ich dzieci z dobrą literaturą. Słuchanie audiobooków może stać się pierwszym krokiem do sięgnięcia po książkę w przyszłości.

Psychologowie twierdzą, że słuchanie bajek nie tylko poszerza zakres słownictwa, rozwija pamięć czy wspiera dzieci w czytaniu ze zrozumieniem, ale też pogłębia ich inteligencję emocjonalną, czyli rozwija empatię. Słuchanie audiobooków uczy prawidłowego akcentowania, poprawnej wymowy i oswaja od najmłodszych lat z melodią ojczystego języka. Dlatego tak ważna jest dbałość o jakość interpretacji i warstwy dźwiękowej audiobooka. Ambicją Wydawnictwa Jung-off-ska jest stworzenie projektu będącego czymś na kształt jednoosobowego słuchowiska w doskonałej interpretacji i specjalnie przygotowanej oprawie muzycznej.

Audiobooki są szczególnie pomocne w klasach integracyjnych dla dzieci z problemami dysleksyjnymi i ADHD. Są nieocenione w pracy z dziećmi niewidomymi.

Astrid jest tego warta!

Astrid Lindgren to autorka wyjątkowa, która z niebywałą czułością opisuje świat dzieci. Jej książki nigdy się nie starzeją i trudno wśród współczesnej literatury dziecięcej znaleźć pozycje, które mogą im dorównać. Naszym zdaniem wszystkie jej książki powinny doczekać się wydań w formie audiobooków.

Edyta Jungowska czyta Astrid Lindgren, czyli zdań kilka o głównym pomysłodawcy całego zamieszania…

Edyta Jungowska ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Rok później brawurowo zagrała Panną Maliczewską w spektaklu „Zapolska, Zapolska” w reżyserii Adama Hanuszkiewicza. Równie znakomita jak w teatrze, jest na małym ekranie: zarówno w Teatrze Telewizji (zagrała ponad 30 ról), jak i w serialach: „Na dobre i na złe” oraz „Ja wam pokażę!”. Od początku kariery zajmuje się również twórczością dziecięcą. Przez lata występowała w programie dla dzieci „Ala i As”, użyczała głosu wielu postaciom animowanym („Toy Story”, „Kacper”, „Smerfy”, „Rodzina Adamsów”), nagrała wiele piosenek i bajek dla dzieci na płytach audio.

DOTYCHCZAS JUNG-OFF-SKA WYDAŁA:

Lotta z ulicy Awanturników

Czy zły sen i drapiący sweterek to wystarczający powód, żeby mieć zły humor? Jak najbardziej! Dla Lotty to również wystarczająca przyczyna, żeby wyprowadzić się z domu. Czy na zawsze? I co na to jej rodzice? Posłuchajcie sami.

Czas: 3 godziny, Wiek 3+

Emil ze Smalandii

Wygląda jak aniołek, ale pozory mylą. Śpi w czapce i ze swoją ukochaną strzelbą. Woli zjeść choinkę zamiast fasolki szparagowej. Wkłada głowę do wazy z rosołem. Szczypie siostrę, gania kota. Psoci ile się da. Dorośli najchętniej wysłaliby go do Ameryki, byle się go pozbyć. Założę się, że już go lubicie. Przed Wami – Emil ze Smalandii.

Płyta w formacie CD MP3, Książka ze Złotej Listy Fundacji Cała Polska Czyta Dzieciom.

Czas: 1,5 godziny, Wiek 4+

Pippi Pończoszanka – Słuchaj Pippi! Część pierwsza.

Śpi z głową pod kołdrą i z butami na poduszce. Tłucze naczynia zamiast je pozmywać i nie zna tabliczki mnożenia. Za to potrafi podnieść konia i poświęci wszystko dla swoich przyjaciół. Dzięki niej wiesz, że warto mówić to, co się myśli i nie poddawać się nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Poznajcie Pippi Pończoszankę.

Czas: 3 godziny (płyta w formacie MP3 z książeczką do zabawy), Wiek 4+

Pippi wchodzi na pokład – Słuchaj Pippi! Część druga.

Wolisz zostać piratem niż elegancką damą, a wakacje kochasz bardziej niż tabliczkę mnożenia? To zupełnie tak jak Pippi. Jeśli jeszcze masz serce tak dobre jak ona, uwielbiasz robić niespodzianki i nie pozwolisz skrzywdzić słabszego, szykuj się do drogi, bo do portu zawinęła „Podfruwajka” i właśnie Pippi wchodzi na pokład.

Czas: 3 godziny (płyta w formacie MP3 z książeczką do zabawy), Wiek 4+

Pippi na Południowym Pacyfiku – Słuchaj Pippi! Część trzecia.

Jesteś Poszukiwaczem Rzeczy? Chciałbyś zobaczyć wyspę, na której rządzi kapitan Pończocha i dostawać prezenty, kiedy tylko zamarzysz? Znasz Pippi, więc wiesz, że to jest możliwe. Jeśli tylko nie boisz się choroby morskiej, to już za chwilę znajdziesz się wraz z Tommym, Anniką i Pippi na Południowym Pacyfiku.

Czas: 3 godziny (płyta w formacie MP3 z książeczką do zabawy), Wiek 4+

Braciszek i Karlsson z Dachu – część pierwsza

Jeśli bywają dni, kiedy czujesz się samotny, nie ma żadnych widoków na to, żeby mieć własnego psa, a wszystko wokół wydaje się być szare i ponure – od dzisiaj koniec z tym! Oto za oknem pojawił się Karlsson z Dachu. Szykuj się zatem do lotu z Karlssonem.

Czas: 3 godziny (płyta w formacie MP3 z książeczką do zabawy), Wiek 5+

Karlsson z Dachu lata znów – część druga

Jeśli mieliście nadzieję, że w domu Braciszka zapanuje spokój, to myliliście się bardzo. Karlsson z Dachu lata znów. A to oznacza kolejną porcję „wspaniałych katastrof” i psot, o jakich się Wam nie śniło. Możecie być pewni, że przed Wami smakowita podróż. Uwaga! Odlatujemy z Karlssonem! Znów.

Czas: 3 godziny (płyta w formacie MP3 z książeczką do zabawy), Wiek 5+

Latający szpieg czy Karlsson z Dachu – część trzecia

Nad Sztokholmem krąży niezidentyfikowany obiekt latający. Nikt nie wie, czy to Latający szpieg czy Karlsson z Dachu. Jeśli to on, to wszyscy dorośli nie będą już spać spokojnie. A dzieci dostaną w prezencie kolejną porcję psot i figli, o jakich nie śniło się filozofom. Kolejny lot z Karlssonem uważa się za rozpoczęty!

Czas: 3 godziny (płyta w formacie MP3 z książeczką do zabawy), Wiek 5+

Dzieci z Bullerbyn

Są przyjaciółmi i nigdy się nie nudzą! Pudełko po cygarach zmieniają w tajemniczą Skrzynię Mędrców, a starą szopę w zbójecką kryjówkę. Ich Wiśniowa Spółdzielnia wysyła wiśnie w brzuchach za granicę. Jest tyle sposobów, żeby wesoło spędzić czas, choć w całym Bullerbyn nie ma komputera.

Czas: 7 godzin, Wiek 5+

Bracia Lwie Serce

Pełna fantastycznych przygód, przejmująca opowieść o braterstwie, miłości i przyjaźni, rozgrywająca się w baśniowej krainie Nangijali. Dwaj bracia – Karol i Jonatan – mieszkają szczęśliwie w Dolinie Wiśni, aż do dnia, kiedy ich spokojowi zaczyna zagrażać zły Tengil i okrutna Katla. Bracia wyruszają w niebezpieczną podróż, aby bronić wolności i szczęścia mieszkańców Nangijali.

Czas: 6 godzin (płyta w formacie MP3 z książeczką do zabawy), Wiek 7+

Dlaczego kąpiesz się w spodniach, Wujku?

Czy istnieje książka dla wszystkich? Tak! Oto ona! Przygodami szalonej pięcioosobowej rodzinki ze Sztokholmu zachwycą się wszyscy – mali i duzi.

Jeśli do urokliwego klimatu „Dzieci z Bullerbyn” dodacie szczyptę psot Emila ze Smalandii, garść pirackich przygód w stylu Pippi i humor Karlssona to poczujcie smak tej książki. Nie ma co zwlekać. Statek na wyspę Saltkråkan właśnie odpływa – zapraszamy!

Czas: 9 godzin (płyta w formacie MP3), Wiek 7+