Fundacja ma już 22 lata!

Tak niedawno obchodziliśmy dwudziestolecie Fundacji Szansa dla Niewidomych, a już za pasem mamy kolejną rocznicę. Teraz już dwudziestą drugą. Jesteśmy zaskoczeni, gdyż naprawdę niedawno celebrowaliśmy poprzednią, okrągłą rocznicę. Świętowaliśmy długo. Musieliśmy odwiedzić wszystkie miasta, w których działa Fundacja. Opisałem to w Helpie oraz w biuletynie pokonferencyjnym REHA FOR THE BLIND IN POLAND. Ani się obejrzeliśmy, a kolejna rocznica tuż-tuż. Fundacja powstała 10 stycznia 1992 roku, tak więc zaraz po Świętach będziemy mieli okazję do następnego świętowania.

W jakich jesteśmy nastrojach? Powiedzmy to szczerze i otwarcie – znakomitych. Mamy za sobą nie tylko dwadzieścia wspaniałych lat, ale i te dwa ostatnie są świetne. Ostatnio, co roku realizujemy około 30 projektów, a każdy z nich w znaczącym stopniu zmienia życie wielu niewidomych. Przy okazji zmieniają się miasta, województwa i cały kraj. Jak to się dzieje? Realizujemy projekty ważne, mające realne znaczenie. Powielają je później inni, bo widzą ich efekty. Mamy tę cechę, że jesteśmy nowatorscy. Zawdzięczamy to mądrej konstrukcji Fundacji. Naszymi działaczami są z jednej strony intelektualiści, a z drugiej bardzo doświadczeni niewidomi, którzy wiedzą, czego brakuje temu środowisku. Ich opinie są przenoszone na nasze propozycje kolejnych projektów. Niektóre z nich nam się nie udają i przepadają w konkursach, jednak wiele zachwyca ekspertów i powoduje, że Fundacja otrzymuje zlecenia na ich realizację.

Co udało się osiągnąć w ostatnim okresie? Wydajemy niniejszy kwartalnik – Help. Dla nas to bardzo ważna sprawa. Możliwość pisania o nowoczesnej rehabilitacji, przekonywania do niej niewidomych, niedowidzących oraz ich widzących bliskich, wydaje się nam kwestią najważniejszą. Jak pisaliśmy już nie raz, Polska jest na granicy dwóch światów również w dziedzinie rehabilitacji. Jedną nogą jesteśmy już na Zachodzie, drugą tkwimy uparcie we wschodniej biedzie i niezrozumieniu. Gdy niewidomi otrzymują pomoc na urządzenia dające dostęp do informacji, możemy czuć się jak na Zachodzie. Gdy jednak matka nowoociemniałego nastolatka dowiaduje się, że nie dostanie więcej niż np. 1000 złotych dofinansowania na zakup brajlowskiej maszyny, czujemy się tak podle, jak środowisko na Białorusi, w Rumunii czy Bułgarii. Dla ludzi Zachodu nie jest to w ogóle do pomyślenia, dla nas też.

Tak więc możliwość pisania o takich problemach, wyjaśnianie, o co tu chodzi, dlaczego rehabilitacja jest tak ważna i dlaczego społeczeństwo musi pomagać finansowo temu środowisku, jest zadaniem tak samo trudnym, jak nobilitującym. No właśnie, dlaczego społeczeństwo musi pomagać? Otóż dlatego, że w nowoczesnym świecie nikt nie może być pominięty. Pomijanie kogokolwiek jest stratą wszystkich. Człowiek pomijany jest wyrzutem dla innych. Jest też kłopotem, bo co można zrobić z pomijanym społecznie niewidomym, który egzystuje w swoim domu, nie wychodzi na zewnątrz, negatywnie wpływa na swoich bliskich i dowodzi swoim przykładem, że płacenie podatków nie ma sensu. Wykluczeni nie mają pracy i nie zarabiają ani na siebie, ani na swoich bliskich. Nie dokładają się do wspólnego majątku. Wykluczeni nie są też klientami, bo nie mają pieniędzy na zakupy. Z tych oraz mnóstwa innych powodów, świat zachodni zdecydował, że należy aktywizować wszystkich obywateli. Okazało się, że ich aktywizowanie jest tańsze niż straty wynikające z wykluczenia. Niestety, na Wschodzie jeszcze się tego nie rozumie. Tutaj jednak mamy również dobre wieści. Te nowoczesne idee są rozumiane w wielu krajach, które kiedyś nazywaliśmy Trzecim Światem.

Pragnę przedstawić jeden powalający z nóg przykład. Niech to będzie ta sama mama, która nie może w Polsce dostać na zakup maszyny brajlowskiej do pisania więcej, niż na przykład 1000 złotych. Nie może też wywalczyć pomocy na komputer, syntezator mowy, brajlowski monitor, mówiącą komórkę, urządzenie nawigacyjne itd. Po wielu trudnych bojach dostaje w końcu pewien procent zapotrzebowania i zastanawia się co kupić, a co zostawić na przyszłość. Tymczasem w krajach, które do niedawna wydawały się zacofane, jest już zupełnie inaczej. Do niewidomego przychodzi doradca pracujący dla służb społecznych i sprawdza, co może pomóc niewidomemu, by żył jak inni. Nie on prosi o pomoc, lecz jest do niej namawiany. Doradca sprawdza, czy brajlowski monitor byłby mu pomocny i jeśli tak, natychmiast mu go załatwia. Prawda, że to inny świat?

Możliwość pisania o tych ideach jest dla nas nieoceniona. Mamy Help i środki na jego wydawanie, więc poszukujemy ciekawych autorów i publikujemy ich artykuły.

Kolejnym ogromnym sukcesem była XI edycja Konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND, którą dzisiaj nazywamy raczej wielkim spotkaniem niewidomych. Nie będę jej omawiał, gdyż jest to zawarte w innych artykułach. Wypada mi jedynie napisać, że jestem dumny, że od tylu lat nam się to spotkanie udaje, co więcej, rośnie w siłę. W tym roku było mnóstwo osób, wiele firm i organizacji, atrakcji, więcej powierzchni i środków, lepsza jakość wszystkich usług itd. Nie pozostaje nic innego, jak zrobić za rok jeszcze więcej.

W tym roku Fundacja realizowała dwa duże projekty ogólnopolskie. Pierwszy z nich dotyczył kwestii zatrudnieniowych niewidomych i niedowidzących, a drugi umiejętności codziennych i samodzielności naszych beneficjentów. Oba projekty spodobały się i mieliśmy dużo chętnych do udziału w nich. Obok tych dwóch głównych projektów, nasi specjaliści z całego kraju zajmowali się mniejszymi, regionalnymi projektami, które przyciągały mieszkańców z ich terenu. Dzięki tym projektom powstały nowe książki, mapy, wypukłe ryciny, były organizowane wyjazdy i wycieczki, szkolenia i doradztwo. Nasze punkty są na swoim terenie rozpoznawalne. Cenią je beneficjenci, media i władze. Trudno o więcej. Być może spełnia się nasze marzenie, by Fundacja dorosła do pomagania każdemu niewidomemu w tym kraju.

Jak nas oceniają? Gdy się posłucha wystąpień gości specjalnych na REHA, wypadamy świetnie. Jak się okazuje, tak samo nas oceniają zwykli beneficjenci, których ocena jest najważniejsza. Nasze tyflopunkty są sympatyczne, kompetentne i pomocne. Wielu ludzi chce do nich przyjść i skorzystać z ich doradztwa. Chcą tam przychodzić media, które przekonały się, że mamy do powiedzenia coś bardzo ważnego. Udało się nam zwiększyć grono naszych partnerów do około 400, a każdy z nich pomaga w urzeczywistnianiu idei świata otwartego dla niewidomych.

Co nam pozostaje? Cieszyć się dobrym zdrowiem i marzyć, by następny rok był jeszcze lepszy. Już zapowiada się nieźle. Mamy obietnicę dofinansowania naszego nowego, ogólnopolskiego projektu, który łączy dwa poprzednie: będziemy się uczyli jednocześnie żyć i szukać pracy. Prawda, że to dobry pomysł?

Życzę wszystkim wszystkiego najlepszego, radosnych Świąt, optymizmu oraz chęci do pracy. Oby jej efekty cieszyły tak samo beneficjentów, jak i Państwa. Bożego błogosławieństwa.

Fundacja i Związek dążą do tego samego celu

Nie po raz pierwszy Fundacja Szansa dla Niewidomych organizowała konferencję REHA razem z najważniejszymi dla niewidomych instytucjami. REHA to wielkie spotkanie wszystkich osób i instytucji, którym leży na sercu promowanie nowoczesnej rehabilitacji inwalidów wzroku. Nie może dziwić, że realizujemy akcję zdobywania poparcia dla świata otwartego dla niewidomych, w rezultacie której setki instytucji i osób prywatnych zgłaszają swoje poparcie dla tej idei. Celem jest, by niewidomi mogli żyć jak inni. Jak do tej pory w naszym kraju tak nie jest. Brakuje nam wiele. Niewidomym w różnych krajach dzieje się znacznie lepiej. Możemy jednak cieszyć się przynajmniej tym, że mimo trudności z każdym rokiem jest w Polsce lepiej.

Dla zoptymalizowania starań, fundacja współpracuje m.in. z Polskim Związkiem Niewidomych. To największa organizacja niewidomych i niedowidzących w kraju. Zrzesza kilkadziesiąt tysięcy członków, działa kilkadziesiąt lat, zatrudnia setki inwalidów wzroku i prowadzi różnorodne projekty, których celem jest rehabilitacja osób niepełnosprawnych wzrokowo.

Jednym z przykładów wspólnej działalności jest współorganizowanie od lat Konferencji REHA przez obie instytucje. W tym roku Polski Związek Niewidomych reprezentowała na konferencji Małgorzata Pacholec, która wystąpiła podczas sesji merytorycznej, w gronie gości specjalnych. Mimo różnic organizacyjnych pomiędzy Fundacją Szansa dla Niewidomych i Polskim Związkiem Niewidomych, gdy Szansa jest fundacją, a PZN stowarzyszeniem, wystąpienie pani dyrektor potwierdziło ogromną zbieżność celów i działań obu tych instytucji. Stwarza to nadzieję na przyszłość, że będziemy mogli razem stawiać ważne dla środowiska postulaty. Nasze „razem” może zyskać poparcie innych oraz przekonać władze w kwestii działania na rzecz świata otwartego dla niewidomych, a to oznacza walkę z wykluczeniem tego środowiska, z jego dyskryminacją, ułatwienie dostępu do wszelkich dóbr i usług zgodnie z dyrektywami europejskimi oraz konwencją ONZ, pomoc finansową na zakupy niezbędnych urządzeń niwelujących skutki inwalidztwa wzroku, poprawę dostępu niewidomych i niedowidzących do informacji itd. Niewidomi muszą mieć takie same szanse, jak widzący.

Pragnę tą drogą złożyć Pani Dyrektor serdeczne podziękowania za wspólne działania, ciekawe wystąpienie oraz miłe słowa skierowane do naszej organizacji. Nie pozostaje mi nic innego, jak prosić o więcej – razem zdziałamy wiele i polskim niewidomym będzie żyło się lepiej.

Jak reagować jeżeli dostrzegasz znęcanie się nad niewidomym bądź słabowidzącym dzieckiem ze strony jego rówieśników? CZ II

Przemoc wobec ciała zabija też duszę. Barbara Rosiek

W poprzednim numerze HELP podjęliśmy niezwykle ważny temat jakim jest agresja i jej przeciwdziałanie. W numerze aktualnym kontynuujemy rozważania, skupiając się na kolejnych wskazówkach mogących pomóc nam odpowiedzieć na pytanie jak reagować, jeżeli dostrzeżemy znęcanie się nad niewidomym bądź słabowidzącym dzieckiem.

1. Wspieraj własne dziecko:

Jeśli dowiesz się w jakikolwiek sposób, że twoje dziecko jest nękane, nie zwlekaj. Natychmiast porozmawiaj z nim o tym. Staraj się być czujny do uczuć dziecka. Bądź wyrozumiały i wspierający. Wyjaśnij dziecku, że nie jest to jego wina, iż ktoś silniejszy się nad nim znęca i nie ma żadnego wstydu w mówieniu o tym. Po prostu agresja nigdy nie może być tolerowana. Opowiedz o tym jak ty bądź ktoś ze znajomych czy rodziny, poradził sobie ze znęcaniem się będąc dzieckiem. Ponieważ jest prawie pewne, że będzie cię przepełniało intensywne poczucie gniewu w stosunku do sprawców, zwróć szczególną uwagę, aby być opanowanym podczas rozmowy, aby dziecko czuło się bezpiecznie, co zapewni, że się nie zniechęci do rozmowy na ten temat, czy jeszcze gorzej zamknie ten problem w sobie. Bądź bardzo czujny tak jak rozmawiasz o bardzo osobistych przeżyciach dziecka.

2. Zbierz jak najwięcej informacji:

Dowiedz się wszystkiego o incydencie lub incydentach jakie miały miejsce. Kto był uczestnikiem? Jak długo to trwa? Dowiedz się jakie metody przeciwdziałania agresji, stosuje szkoła. Zgromadź jak najwięcej faktów, aby podejść do rozwiązania problemu racjonalnie i skutecznie.

3. Bądź spokojny:

Pozytywne porozumiewanie się jest zazwyczaj kluczem do osiągnięcia dobrych wyników. Rozmawiaj z przedstawicielami szkoły i rodzicami agresora w spokojny obiektywny sposób. Daj swoją postawą zrozumieć wszystkim, iż przychodzisz po to, aby znaleźć praktyczne rozwiązanie niefortunnej sytuacji. A nie po to aby szukać winnych i ich karać. Druga strona zajścia może zareagować w sposób obronny, jeżeli zobaczy, że jesteś w gniewie, bądź je o coś posadzasz, co, z kolei, mocno utrudni i oddali rozwiązanie problemu. Będziecie wspólnie musieli znaleźć rozwiązanie, wiec wyklucz możliwość oporu bądź niechęci do współpracy z tobą wykazując opanowaną postawę.

4. Bądź wytrwały, nie ustępuj, nie daj się zbyć:

Agresja nie może być tolerowana po tym jak zostało odkryte, że miała czy ma miejsce. Jeżeli znęcanie się nad twoim dzieckiem jest kontynuowane i nauczyciele nie reagują w sposób niezwłoczny, nie wahaj się udać się z problemem wyżej. Zawiadom szkolnego psychologa i władze szkoły. Jeżeli to nie przynosi oczekiwanego rozwiązania, przedstaw problem lokalnemu kuratorowi oświaty. Analiza dotychczasowych przypadków agresji w szkole wykazuje, że najprawdopodobniej nie będziesz musiał posuwać się aż tak daleko, ale musisz być zawsze na to przygotowany. I twoja postawa musi o tym wyraźnie świadczyć. Miej pisemne dowody wszystkich odbytych rozmów oraz korespondencji z nauczycielami, szkolnymi psychologami czy władzami szkoły.

5. Wykorzystuj prawo do indywidualnego nauczania:

Jeżeli agresja w stosunku do twojego dziecka jest spowodowana tym, że jest słabowidzące i znęcanie się zakłóca jego naukę, szkoła zgodnie z przepisami, jest zobowiązana do zapewnienia warunków nauki gdzie czynnik prześladowania jest całkowicie wyeliminowany. Szkoła jest również zobowiązana zapewnić opiekę psychologa, aby zniwelować następstwa agresji w życiu dziecka. Zorganizuj spotkanie z gronem nauczycieli i władzami szkoły, aby wspólnie opracować plan przeciwdziałania znęcaniu się.

Agresja wśród uczniów ma bardzo silny aspekt fizyczny, ale jej elementem są również szykany słowne i ośmieszanie. Kilka wskazówek jak rozpoznać ucznia, który może być agresorem. Uczniowie tacy:

  • mają potrzebę dominacji wobec innych, chcą ich podporządkować sobie, używając groźby i siły,
  • systematycznie dokuczają, wyśmiewają, ośmieszają, przezywają, robią sobie żarty, biją, popychają, kopią,
  • łatwo popadają w gniew, są impulsywne,
  • generalnie są nastawione ,,na nie”, potrafią też być agresywne wobec dorosłych,
  • są zadowolone i często dumne z własnych poczynań, bez poczucia wstydu i winy,
  • mają łatwy kontakt z otoczeniem, umieją się wybronić w trudnej sytuacji – mają na wszystko odpowiedź,
  • są biegłe w udawaniu,
  • dość wcześnie prezentują zachowania antyspołeczne. Takie jak: kradzieże, wandalizm, picie alkoholu.

Nie ma szybkiego bądź jednoznacznego rozwiązania problemu agresji ze strony rówieśników w szkole. Ten problem jest złożony i wymaga zaangażowania się rodzin, nauczycieli, władz i członków lokalnego społeczeństwa.

Nie jesteśmy bezradni wobec zjawiska agresji i przemocy!

Jeśli udało się Tobie znaleźć rozwiązanie, nie omieszkaj podzielić się doświadczeniem z innymi, którzy mogą w tej chwili cierpieć. My wszyscy napotykamy ten problem na którymś etapie i czym więcej pożytecznej informacji jest dostępnej tym lżej każdemu jest znaleźć rozwiązanie swojego konkretnego problemu.

Zapraszamy do świata dotyku – nowe publikacje Fundacji Szansa dla Niewidomych

Mijający rok okazał się dla działu wydawniczego Fundacji i naszych czytelników znakomity. Wydanie kilkunastu tytułów w ciągu jednego roku to duży sukces. Publikujemy książki i poradniki dotyczące świata otwartego dla niewidomych, świata dotyku i dźwięku, m.in. dzięki temu, że Fundacja bierze udział w rozmaitych konkursach, do których zgłasza własne projekty. W tym roku nie wydaliśmy żadnej wersji audio, ale jakby w zamian za to wersje brajlowskie wypełniliśmy wieloma nowatorskimi i dobrze wykonanymi tyflografikami. Jak powiadają: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jeśli rezygnacja z prac w jednej dziedzinie wiąże się z rozwojem innej, nie ma co żałować, trzeba się raczej cieszyć. Teraz najwidoczniej miał nastąpić okres rozwoju wypukłych rycin. Nagrania lektorskie muszą poczekać.

Największą naszą chlubą jest „Dotykownik – Atlas wypukłej grafiki”. To wyjątkowa pozycja, która składa się z czterech opasłych tomów w twardej oprawie, oznakowanych w czarnym druku i brajlu. Publikacja to około trzystu wypukłych rycin, kilkunastu rozdziałów i krótkich, rzeczowych omówień. W Dotykowniku znalazły się bodaj wszystkie projekty graficzne zamieszczone w naszych publikacjach z ostatnich dwóch lat. Mamy tutaj zbiór rycin zarówno brajlowskich, wyłącznie dotykowych, jak i transparentnych, których uwypuklenie naniesione jest na kolorową grafikę. Ryciny pogrupowane są w rozdziały zgodnie ze źródłem, z którego pochodzą, a poprzedzają je krótkie opisy oraz cytaty z tych publikacji. Jest to praca zbiorowa, a autorami są: Marek Kalbarczyk, Katarzyna Piątkowska, Paulina Musiał i Paulina Pac. We wprowadzeniu do tej książki piszemy:

„Fundacja wydała do tej pory kilkadziesiąt pozycji przeznaczonych dla niewidomych, niedowidzących oraz ich bliskich. Dotyczą one świata, w którym najważniejszy jest dotyk i dźwięk. To świat inwalidów wzroku. Na szczęście interesuje się nim coraz więcej osób widzących. Dlaczego? Są związani z tym środowiskiem m.in. poprzez układy rodzinne, szkolne, sąsiedzkie lub zawodowe. W naszych publikacjach opowiadamy o nowoczesnej rehabilitacji i świecie otwartym dla niewidomych, w którym nie ma dyskryminacji i wykluczenia, lecz przeciwnie – wszyscy sobie wzajemnie pomagają.

Co to jest nowoczesna rehabilitacja? To wykorzystanie dostępnych technologii dla zniwelowania skutków inwalidztwa wzroku. Niewidomym są potrzebne najwspanialsze urządzenia, pełniące rolę protez wzroku oraz metody szkoleniowe, dzięki którym dedykowane im wynalazki mogą być skuteczne. Tak więc niewidomi dobrze wyposażeni i przeszkoleni mają szanse osiągać sukcesy. Dysponują szeroką gamą urządzeń mówiących i brajlowskich: monitorami, które wyświetlają w systemie brajlowskim tekst, albo pokazują grafikę w formie wypukłej. Posługują się notatnikami, specjalnie oprzyrządowanymi komputerami i komórkami, a także urządzeniami codziennego użytku. Wszelkie informacje przygotowywane dla odbiorców widzących są dostępne również dla nich. W otoczeniu, „na mieście”, nie brakuje profesjonalnie udźwiękowionych i ubrajlowionych obiektów, także przestrzeni dookoła nich. W poruszaniu się na zewnątrz i wewnątrz budynków pomagają systemy nawigacyjne, a wśród nich urządzenia wykorzystujące nawigację satelitarną. Gdyby te marzenia się spełniły, nie słyszelibyśmy o uczelniach, które odmawiają przyjęcia niewidomych maturzystów oraz o zakładach, które nie są zainteresowane takimi kandydatami do pracy.

Niewidomi muszą mieć dostęp do wszelkich informacji: tekstowych i graficznych. Osoby widzące poznają świat naturalnie – „patrzą i widzą”. Przechowują w pamięci mnóstwo obrazów: wizerunki bliskich, miliony scen z ich udziałem, krajobrazy, sceny z filmów, zabytki, dzieła sztuki. Niewidomi bez pomocy specjalistycznych przyrządów nie mają pojęcia jak one wyglądają. Tę niesprawiedliwość w znaczący sposób niweluje tyflografika, czyli grafika wypukła. W naszych publikacjach prezentujemy bogaty zbiór wypukłych obrazów. Są one wydane w dwóch wersjach: w konwencjonalnym systemie Braille’a, gdzie rysunki są zbudowane z wielu wypukłych punktów oraz w wersji specjalnej, którą nazywamy transparentną, gdzie uwypuklenie tekstu i rysunków jest naniesione na znaki, słowa, rysunki i zdjęcia czarnodrukowe.”

W książce znalazły się ryciny z następujących publikacji:

  1. Atlas 100 najpiękniejszych miejsc w Polsce – zabytki i krajobrazy wreszcie dostępne dla niewidomych i słabowidzących
  2. Gdańsk dla Wszystkich
  3. Dwór Artusa
  4. Park Etnograficzny w Olsztynku
  5. Poznań pod palcami
  6. Lubuskie na wyciągnięcie ręki
  7. Dotknij Wrocławia
  8. Dotknij pięknej Opolszczyzny
  9. Tyfloprzewodnik po zamojskim ZOO
  10. Lubelskie smaki i smaczki
  11. Wszystko o Województwie Podlaskim
  12. Multikulturowe Podlasie
  13. Smak na koniuszkach palców
  14. Sportowe rewelacje dla niewidomych
  15. Wypukłe ryciny ze zwierzętami
  16. Przewodniki po różnych muzeach.

Wymienione publikacje są dostępne i można je zakupić. W tak specyficznej dziedzinie nie można produkować egzemplarzy, które będą leżały w magazynie. Dlatego Fundacja zamawia ich druk indywidualnie, na zamówienie.

Park sensoryczny w Rydułtowach

W Rydułtowach powstał nowy park o powierzchni ponad 1 ha. Jest on zaprojektowany w nowoczesnym stylu, z nowoczesnymi formami i ciekawą małą architekturą. Prosty układ alejek prowadzi kolejno do 5 placów, każdy z nich odpowiada jednemu ze zmysłów. Ideą projektu jest stworzenie obiektu, który byłby czymś więcej, niż tylko miejscem spotkań i rekreacji. Poza walorami estetycznymi i funkcjami właściwymi dla obiektów takich jak park, obiekt pełni także rolę edukacyjną i poznawczą. Stwarza możliwość rozwoju dla dzieci i dorosłych, a w szczególny sposób dla niepełnosprawnych. Nazwano to miejsce parkiem sensorycznym, ponieważ bardzo silnie oddziałuje na wszystkie ludzkie zmysły.

Przy tworzeniu projektu rola architektów krajobrazu nie sprowadzała się tylko do wykreowania ciekawej i ładnej przestrzeni. Zastosowano wiele nietypowych elementów, a te standardowe wykorzystano tak, aby podkreślić ich często niezauważaną specyfikę. Fontanna nie jest tylko elementem architektonicznym, nie tylko ładnie wygląda, ale i wydaje dźwięk, szumi, jest mokra, może chłodzić w czasie upału. Celowo nie utrudniono dostępu do niej i do wrażeń, jakie może dostarczać również osobom niepełnosprawnym – dysze fontanny znajdują się w nawierzchni placu. Zastosowano urządzenia wykorzystujące prawa fizyki, generujące dźwięki – działają na zmysły, zaskakują i uczą.

Warto jest odwiedzić to miejsce, szczególnie wiosną i latem. Można wtedy podziwiać specjalnie dobrane gatunki roślin, niektóre z nich wydzielają intensywny zapach, są to zioła, jaśminowce, róże. Innych można skosztować – umieszczono je w specjalnie zaprojektowanych planterach, przy których można usiąść i poczęstować się owocem „prosto z krzewu”. Dzięki temu można np. porównać smak dwóch odmian tej samej rośliny. Jeszcze inne gatunki mają ciekawą formę – omszone liście, puszyste kwiatostany sprawiają, że aż chce się ich dotknąć. Dodatkowych wrażeń dostarczą w tym czasie trawy – przyjemnie szeleszczą na wietrze, a kwitnące i owocujące rośliny przyciągają do parku ptaki i motyle.

Poszczególne ścieżki w parku opisano także pismem Braille’a, a sam plan parku został na tablicy przy wejściu oznaczony wypukłymi liniami. Plantery, o których wspominałem, mają kształt i gabaryty pozwalające osobom na wózkach inwalidzkich na swobodny dostęp do roślin. Park jest wyjątkowym miejscem dla ludzi z różnego typu dysfunkcjami, nie tylko z uwagi na jego techniczne udogodnienia. Ścieżki o różnych fakturach znacznie ułatwiają poruszanie się osób niewidomych, jednak tu mają oni także możliwość posłuchania, dotknięcia czy poczucia ciekawych kształtów, smaków, dźwięków czy zapachów. Aby nie skupiać się jedynie na bodźcach pozawzrokowych zadbano także o wygląd placów, alejek i ścieżek oraz elementów małej architektury – są pełne różnorodności, kolorów i kształtów. Opracowano czytelne elementy komunikacji wizualnej, będące zarazem ozdobnymi akcentami całego założenia. Dzieci znajdą w parku bardzo ciekawe urządzenia do zabawy, które przy okazji rozwiną ich zdolności psychoruchowe.

Park spełnia wiele różnych funkcji. Znajdując się w centrum miasta, jest łatwo dostępnym miejscem wypoczynku dla każdego mieszkańca. Jego walory przyrodnicze doskonale pełnią funkcję pogłębiania świadomości ekologicznej dzieci, młodzieży i dorosłych. Mnogość roślinności na pewno zachęci do odwiedzania parku tym bardziej, że zachowano wiele starych okazów drzew. Z terenu usunięto tylko te drzewa i krzewy, które były chore lub małowartościowe. Wizyta w parku robi naprawdę duże wrażenie i wywołuje odczucia, które zapadają głęboko w świadomość zwiedzającego.

W Gdyni już nie zabłądzisz! Miasto ma swój System Informacji Miejskiej

Gdynia rozpoczęła prace nad wdrożeniem Systemu Identyfikacji Miejskiej (SIM) od opracowania w 2009 r. projektu oznakowania śródmieścia miasta. Na System składają się informacje o nazwach ulic i numerach porządkowych budynków, tablice informacyjne, tablice tematyczne oraz informacja kierująca dla pieszych. Unikalnym w skali kraju rozwiązaniem jest wprowadzenie do SIM elementów skierowanych do osób niewidomych.

Pełnomocnik prezydenta Gdyni ds. osób niepełnosprawnych Beata Wachowiak-Zwara na pytanie: skąd wzięła się inicjatywa zapisania na tablicach informacji alfabetem brajla, odpowiedziała, że każdy nowy projekt realizowany przez Urząd Miasta Gdynia, o ile to możliwe, jest dostosowywany do potrzeb osób niepełnosprawnych. W tym przypadku oznakowanie miało być dostępne dla osób niepełnosprawnych ruchowo. Niemniej w toku przygotowań i konsultacji okazało się, że równie istotne jest zwiększenie dostępu do informacji dla osób z dysfunkcją wzroku. Pani pełnomocnik podkreśla również, że projekty takich rozwiązań powstały po konsultacjach ze środowiskiem niewidomych. Osoby z dysfunkcją wzroku mogły, na blogach i forach, powiedzieć, czego oczekują, co będzie dobrym rozwiązaniem, czego unikać. Oczywiście wszystkich pomysłów nie sposób wprowadzić w życie.

We wrześniu 2010 r. zainstalowano 19 pylonów kierunkowych wraz z drogowskazami, następnie pylony z nazwami ulic. W 2012 r. Urząd Miasta rozpisał przetarg na opracowanie tablic tematycznych. Wykonawcą zadania została firma Altix, która przygotowała treści i grafikę 16 tabliczek tematycznych. Tablice są dwustronne. Rewers tablic to mapa Gdyni wraz z legendą, z oznaczeniem punktu „tu jesteś” oraz tekst o Gdyni. Informacja o mieście jest jednakowa dla wszystkich tablic, różne są natomiast fotografie, które również znajdują się na rewersie tabliczki. Awers tablicy to z kolei plan tyflograficzny wraz z legendą dla osób niedowidzących i niewidomych w piśmie brajla. Na tej stronie znajduje się również informacja drukiem płaskim.

Projekt został zrealizowany i od tego roku tablice służą mieszkańcom Gdyni. Dzięki Systemowi Informacji Miejskiej turystom łatwiej odnaleźć drogę do plaży, dworca, Muzeum Marynarki Wojennej, Muzeum Miasta Gdyni, Teatru Muzycznego, Urzędu Miasta, Skweru Kościuszki czy Kamiennej Góry. Tablice ułatwiają orientację osobom niewidomym i niedowidzącym – to bez wątpienia ich podstawowa funkcja. Niemniej, sprawują one również swoistą rolę edukacyjną – zwracają uwagę osobom widzącym, że istnieją w życiu społecznym również osoby z dysfunkcją wzroku, które przy dobrej woli drugiego człowieka mogą harmonijnie funkcjonować w każdej dziedzinie życia.

Kolejny projekt realizowany na zlecenie Urzędu Miasta to „Gdynia dla wszystkich”. Celem programu jest aktywizacja osób niepełnosprawnych oraz ocena dostępności przestrzeni miejskiej w Gdyni dla osób z trudnościami w poruszaniu się. Wdrożenie zmian zasugerowanych przez wolontariuszy projektu, czyli m.in. niepełnosprawnych sensorycznie i motorycznie, z całą pewnością ułatwi również dotarcie do tablic tematycznych, kartuszy, pylonów i pozostałych elementów Systemu Identyfikacji Miejskiej.

Audioplan nowej generacji

Pamiętam jedno ze spotkań z przedstawicielami warszawskiego metra, które dotyczyło przystosowania stacji pod kątem inwalidów wzroku. Dyskutowaliśmy na temat najodpowiedniejszych w tym miejscu rozwiązań. Jedną z pierwszych propozycji była oczywiście mapa dotykowa. Jednak zlokalizowanie tej mapy przez osoby niewidome byłoby problematyczne. Pod uwagę braliśmy więc system udźwiękowienia otoczenia Step-Hear. System składa się z bazy, na której są wgrane komunikaty głosowe oraz aktywatora, który – wykorzystując łączność radiową – uruchamia odtwarzanie komunikatów w bazie. Dzięki takiemu rozwiązaniu niewidomy otrzymuje informację o miejscu montażu bazy. Użytkownik musi jednak, tak jak wspomniałem, dysponować aktywatorem – ale co, gdy go nie ma?

Kolejnym rozwiązaniem było zainstalowanie linii naprowadzających, jednak z uwagi na koszt montażu również ta metoda została wykluczona. Metro nie dysponowało odpowiednim budżetem.

Wychodząc naprzeciw takim problemom, poszliśmy o krok dalej i zaprojektowaliśmy system udźwiękowionych map, wyposażonych w system lokalizacji. Teraz użytkownik zlokalizuje tyflomapę Altixu w prosty sposób, dysponując np. smartfonem.

Jak to działa? Zacznijmy od tego, że teraz każda dźwiękowa informacja może być w łatwy sposób wgrywana do mapy bezprzewodowo. Zarządca obiektu, w którym zainstalowany jest system, wyposażony w specjalne oprogramowanie, uzyska dostęp do zawartości tyflomapy. Może on w prosty sposób wymieniać komunikaty głosowe, zmieniać ich głośność lub zmienić dźwięk lokalizacyjny. Potrzebuje tylko łączności WiFi. Po zatwierdzeniu zmian mapa jest gotowa do pracy.

System lokalizacji działa również bezprzewodowo, natomiast w tym przypadku korzysta z łączności radiowej AM, bluetooth oraz WiFi. Dlaczego zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie? Ponieważ nie chcieliśmy powielać rozwiązań systemu Step-Hear, który został zaprojektowany do innych celów. Teraz użytkownik ma możliwość wyboru w jaki sposób zlokalizuje mapę. W przypadku montażu map w muzeum, może np. skorzystać z pilota AM, którego wypożyczy z punktu informacyjnego na czas zwiedzania. W tym przypadku funkcjonalność jest przybliżona do standardowych systemów udźwiękawiania otoczenia.

Najlepszym, a zarazem najwygodniejszym sposobem lokalizacji tyflomap, jest wykorzystanie smartfona. Już prawie każdy z nas używa dotykowego telefonu wyposażonego w system operacyjny Android lub iOS. Wystarczy poświęcić kilka minut na instalację oprogramowania Altix MapFinder, a smartfon zacznie działać podobnie jak aktywator AM. W tym przypadku smartfon – korzystając z łączności bezprzewodowej Bluetooth – zlokalizuje mapę lub mapy w okolicy. Użytkownik wybierając jedną z dostępnych na liście map, połączy się z nią, co spowoduje uruchomienie komunikatu lokalizującego mapy. Niewidomy usłyszy, z którego miejsca dobiega komunikat i już będzie wiedział, gdzie została zainstalowana.

Wprowadzając takie udogodnienie jesteśmy przekonani, że w budynkach wyposażonych w system map niewidomi użytkownicy będą czuć się swobodniej, a przede wszystkim bezpieczniej. Teraz każdy, kiedy poczuje się zagubiony, będzie mógł wyciągnąć smartfona i odszukać miejsce montażu tyflomapy, a na niej miejsce, w którym się znajduje.

Takich budynków życzymy Wam jak najwięcej!

XI edycja Reha for the Blind in Poland – czas podsumowań

Tegoroczna edycja REHA FOR THE BLIND IN POLAND była dla organizatorów nie lada wyzwaniem. Chcieliśmy, aby była tak samo dobra, a nawet jeszcze lepsza niż ubiegłoroczna. Czuliśmy się zobligowani prestiżowym i pięknym miejscem, jakie wybraliśmy na lokalizację konferencji – Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. Odbywają się tam liczne wydarzenia, słynne zarówno z nazwy, jak i osób, które zaszczycają je swoją obecnością. Wierzyliśmy, że miejsce to zrobi tak samo duże wrażenie na naszych gościach, jak na organizatorach, czyli Fundacji Szansa dla Niewidomych.

Patrząc z perspektywy organizatora wydarzenie możemy zaliczyć do udanych. Wiele osób poświęciło całą swoją energię, aby frekwencja podczas konferencji była imponująca. I nie zawiedliśmy się. Do Pałacu Kultury i Nauki przybyło podczas obu dni konferencji około 2100 osób, podczas sesji merytorycznej wszystkie miejsca siedzące na ogromnej sali były zajęte, a ustawiliśmy tam 600 krzeseł. Co więcej, wiele osób musiało stać, gdy i ta liczba okazała się zbyt mała. Swoją obecnością zaszczycili nas goście specjalni, którzy na co dzień wspierają naszą inicjatywę: Henryk Wujec – doradca Prezydenta RP ds. społecznych, dr Joanna Staręga–Piasek (Instytut Rozwoju Służb Społecznych), Roman Uhlig (w imieniu Zarządu PFRON), Władysław Gołąb (Prezes Zarządu Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach), prof. dr hab. Jadwiga Kuczyńska-Kwapisz, Małgorzata Pacholec (Polski Związek Niewidomych). Często są to osoby, które są z nami na każdej konferencji.

Ważna jest możliwość wymiany doświadczeń nie tylko w obrębie kraju, ale również poza jego granicami. Dlatego rok w rok zapraszamy na konferencję gości zagranicznych. Z wielką przyjemnością w tym roku gościliśmy delegację z Ukrainy, Tunezji oraz Węgier. Przyjazd z zagranicy to pewne organizacyjne wyzwanie zarówno dla gościa, jak i dla Fundacji, lecz nigdy nie żałowaliśmy starań, aby takie spotkania dochodziły do skutku jak najczęściej.

Konferencję można podzielić na dwie części. Mam tu na myśli część merytoryczną, wykładową oraz część wystawową, poświęconą różnego rodzaju urządzeniom rehabilitacyjnym i rozwiązaniom technicznym ułatwiającym codzienne życie osobom z dysfunkcjami wzroku. Na części wystawowej znalazło się miejsce nie tylko dla produktów technicznych, ale też dla książek, gier, materiałów reklamowych, filmów.

Warto tu wspomnieć o nagrodzie, jaką corocznie Fundacja Szansa dla Niewidomych przyznaje osobom, firmom, produktom za szczególne zasługi na rzecz środowiska niewidomych. Statuetki Idol to od ponad 10 lat wyróżnienie, o którego przyznaniu decyduje Kapituła Konkursu IDOL, w której skład wchodzą laureaci z poprzednich lat związani ze środowiskiem niewidomych. Podczas tegorocznej konferencji uhonorowani zostali:

– w kategorii IDOL Środowiska: Małgorzata Czerwińska, Marek Tankielun, Robert Krzemiński

– w kategorii IDOL Specjalny: Marszałek Piotr Całbecki

– w kategorii Urząd/Urzędnik: Maria Dreszer

– w kategorii Placówka Oświatowa: Krakowska Akademia im. Frycza-Modrzewskiego

– w kategorii Media: Radio Merkury

– w kategorii Firma przyjazna niewidomym: Geopark Kielce

– w kategorii Firma/Instytucja: Stowarzyszenie na rzecz Rehabilitacji Osób Niewidomych i Słabo Widzących „Spojrzenie”

– w kategorii Produkt dla niewidomych: SeeingAssistantMove firmy Transition Technologies

– w kategorii Produkt dla słabowidzących: ClearView+ Speech firmy Optelec.

Statuetki IDOL wręczały: prof. Jadwiga Kuczyńska-Kwapisz oraz prof. Leonora Bużańska. Nagrodzenie postawy i wieloletniej pracy na rzecz niewidomych jest ważnym elementem konferencji, zarówno ze strony organizatorów, jak i laureatów. To wyraz uznania dla wzajemnej pracy i motywacja do dalszych starań. Do kolejnego spotkania za rok!

Bardzo nas ucieszyło zainteresowanie gości programem konferencji. Staraliśmy się, aby był bogaty, zarówno w ciekawe wykłady, ale też, żeby nie zabrakło w nim zabawy i przyjemnej nauki podczas aktywności takich, jak strzelectwo bezwzrokowe, turniej ping-ponga, Kulturalny Erudyta, gry planszowe czy turniej w jeździe na rowerze. Zainteresowanie dyscyplinami sportowymi, w których bez przeszkód niewidomi mogą zdobywać maksymalne ilości punktów i wygrywać, było tak duże, że takich atrakcji na pewno nie zabraknie za rok.

REHA to nie tylko spotkanie dorosłych niewidomych i ich przyjaciół. Odwiedziły nas dzieci i młodzież ze Specjalnych Ośrodków Szkolno -Wychowawczych z całej Polski. Dla nich przewidzieliśmy nie tylko atrakcje sportowe, ale również Kącik do czytania baśni, pokaz filmu animowanego „Minionki rozrabiają” z audiodeskrypcją, spotkanie ze Świętym Mikołajem wyposażonym w głęboki worek z prezentami. Pogoda ducha oraz osobowość Świętego Mikołaja była bardzo radosnym akcentem konferencji. Te atrakcje pokazały, że jest to spotkanie dla wszystkich – małych i dużych, z których każdy ma prawo czerpać z wielką radość.

I właśnie takie ma być przesłanie corocznej konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND – to spotkanie wszystkich, którzy chcą być blisko środowiska niewidomych, to przeżywanie radości wraz z nimi, to szukanie nowych i lepszych rozwiązań, to poznawanie siebie nawzajem – a owoce tego spotkania będą przynosiły efekty przez kolejne lata.

Magdalena Chmielewska

Wielka Manifestacja

2 grudnia 2013 r., w pierwszym dniu XI edycji Konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND, o godz. 10 przed Salą Kongresową PKiN odbyła się manifestacja niewidomych i ich przyjaciół pod hasłem „My nie widzimy nic, a Wy – czy widzicie nas?”. Demonstracja miała na celu przypomnienie o istnieniu osób niewidomych i prośbę o pomoc dla nich. Trwała godzinę i zgromadziła 300 osób z całej Polski, a także z zagranicy. Organizatorem demonstracji była Fundacja Szansa dla Niewidomych, a jej przewodniczącym Marek Kalbarczyk. Było to pierwsze takie wydarzenie w Polsce i jedno z nielicznych na świecie.

Podczas manifestacji odczytano manifest „My nie widzimy nic, a Wy – czy widzicie nas?”, w którym przypomniano, że inwalidzi wzroku i ich bliscy walczą o ŚWIAT OTWARTY DLA NIEWIDOMYCH, w którym nastąpi połączenie dwóch światów – świata ludzi widzących i niewidomych. Nie można zgodzić się na to, że widzący mają możliwość korzystania ze wszystkich dóbr: mnóstwa różnorodnych produktów i usług, a także rozrywki, kultury, sztuki, szkół, uczelni, pracy, rodziny itd., a niewidomi nie! Inwalidzi wzroku żyją wszak w tym samym społeczeństwie i państwie i powinni mieć dostęp do wspomnianych dóbr – podobnie jak inni. Owszem, niewidomi wymagają specyficznego podejścia, zrozumienia i pomocy, ale gdy to otrzymują, osiągają sukcesy i dają satysfakcję bliskim.

W manifeście zwrócono również uwagę na sytuację inwalidów wzroku w Polsce podnosząc kwestie: obecności niewidomych w telewizji, filmach, spektaklach teatralnych, dostępności brajlowskich książek oraz podręczników, otwartości budynków użyteczności publicznej, nowoczesnej rehabilitacji społecznej, jak również edukacji dostępnej dla każdego, jako najlepszego narzędzia przeciwdziałania wykluczeniu.

Porady prawne i biznesowe

Zgodnie z łacińską sentencją ignorantia iuris nocet – nieznajomość prawa szkodzi, już starożytni Rzymianie wiedzieli, że aby w pełni móc chronić własne interesy, należy znać obowiązujące przepisy. Dlatego w trosce o wszystkich niepełnosprawnych, a także w odpowiedzi na bezpośrednie prośby sympatyków Fundacji, podczas XI edycji konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND jej uczestnicy mogli skorzystać z bezpłatnych porad prawnych.

Fundacja zadbała o to, aby każdy zainteresowany mógł skorzystać z konsultacji dotyczących interesujących go zagadnień. Przewidując duże zainteresowanie i wychodząc naprzeciw oczekiwaniom uczestników konferencji zdecydowaliśmy się na podwójny, trzy i czterogodzinny dyżur. Prawnicy – Piotr Biegasiewicz i Elena Świątkowska – przez dwa dni, w godzinach 14-17.00 oraz 14-18.00 na specjalnym stoisku w Sali Starzyńskiego, służyli swoją wiedzą wszystkim zainteresowanym.

Najwięcej porad udzielono z zakresu prawa ubezpieczeń społecznych i prawa pracy. Padały pytania dotyczące rent i zasiłków oraz możliwości podjęcia zatrudnienia na warunkach pozwalających zachować dotychczas otrzymywane świadczenia.

Równie częste pytania dotyczyły programów dofinansowujących PFRON Aktywny Samorząd i Student, dotyczące procedury odwoławczej i przywracania terminów.

Pojawiały się także zapytania z zakresu prawa spadkowego, rodzinnego, a nawet prawa rolnego (ku uciesze Piotra Biegasiewicza, który pasjonuje się tą dziedziną prawa).

Tak duże zainteresowanie świadczy o ogromnej potrzebie wiedzy z zakresu ulg, uprawnień i obowiązujących przepisów bezpośrednio dotyczących osób niepełnosprawnych. Cieszymy się, że nasza wiedza i doświadczenie mogły przez te dwa dni posłużyć rozwiązaniu ważnych dla środowiska kwestii natury prawnej.

Elena Świątkowska

Dostępność poprzez technologię

Podsumowując wyjątkowe wydarzenie, jakim była wystawa sprzętu rehabilitacyjnego w warszawskim Pałacu Kultury i Nauki, możemy jednoznacznie stwierdzić, że nowoczesna technologia mocniej niż kiedykolwiek wspiera osoby z dysfunkcją wzroku. Na IV piętrze Pałacu zgromadziło się ponad 40 wystawców, nie tylko z Europy, ale i ze świata. Stoiska wystawowe były imponujące. Bogata oferta najnowocześniejszych rozwiązań z zakresu rehabilitacji i tyfloinformatyki budziła uznanie. Dużym zainteresowaniem cieszyły się przedmioty rehabilitacyjne codziennego użytku, takie jak płynomierze, udźwiękowione zegarki, udźwiękowione wagi. Także sprzęt służący rehabilitacji przestrzennej, czyli np. różnego typu białe laski, zaciekawiły uczestników konferencji. Największą rewelacją były jednak rozwiązania elektroniczne oraz najnowsza technologia, która coraz bardziej wprowadzana jest do świata osób niewidomych i słabowidzących. Należy tu wspomnieć o stacjonarnych powiększalnikach elektronicznych z wbudowana funkcją OCR, umożliwiających nie tylko powiększanie, ale i odczytywanie powiększanego obrazu. Gwiazdą tegorocznej wystawy był powiększalnik ClearView+ Speech firmy Optelec.

Wszystkie stoiska cieszyły się ogromnym zainteresowaniem wśród uczestników konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie, coś, co ułatwi mu funkcjonowanie, pracę i naukę.

Paweł Pludra

Świat poznawany dotykiem – czyli kilka słów o tyflografice

Tyflografiką nazywamy wszelkiego rodzaju dotykowe prezentacje dla osób niewidomych i słabowidzących, poczynając od prostych rysunków wypukłych po rozbudowane mapy i plany przestrzeni. Jest to jedna z form przybliżenia osobom z dysfunkcją wzroku obiektów, które nie są dostępne do poznania za pomocą bezpośredniej obserwacji.

O tym jak istotne jest tworzenie wypukłej grafiki miałam okazję przekonać się podczas XI edycji konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND, w której po raz pierwszy uczestniczyłam jako wystawca. Na stanowisku tyflografiki, które reprezentowałam, można było znaleźć m.in. wypukłe plany budynków, książki wydane w czarnodruku i w brajlu, termoformowane plany obiektów, tabliczki na drzwi oraz dotykowe książeczki z rycinami. Wśród zwiedzających widać było duże zainteresowanie, wielu z nich dopytywało, w jaki sposób zostały wykonane poszczególne produkty, porównywało ich jakość oraz czytelność.

Dzięki zagranicznym przedstawicielom firm Index Everest oraz TactileView uczestnicy mogli dowiedzieć się profesjonalnych informacji na temat jakości, szybkości i możliwości wydruków brajla oraz grafiki dotykowej z różnego typu modeli drukarek brajlowskich.

Bardzo dużym zainteresowaniem cieszyły się wypukłe plany budynków, przede wszystkim Pałacu Kultury i Nauki oraz jego okolic. Dzięki niemu uczestnicy konferencji uzyskali istotne informacje na temat lokalizacji Pałacu oraz położenia najważniejszych obiektów względem niego.

Dla młodszych gości zwiedzających wystawę niezwykle interesujące były dotykowe książeczki, przedstawiające dinozaury z JuraParku w Bałtowie. Dzięki różnej wysokości punktów, z łatwością przychodziło im wyróżnianie zawartych na rycinach szczegółów. Dodatkowo, dzięki zaprezentowanej skali, możliwe było wyobrażenie sobie oryginalnych rozmiarów przedstawionych postaci.

Dużym zaskoczeniem było dla mnie to, iż pomimo rozwoju techniki i urządzeń adresowanych osobom niewidomym, dla wielu zwiedzających zetknięcie się z termoformowaną Wieżą Eiffle’a czy Statuą Wolności było pierwszą okazją do zapoznania się z ich wyglądem, budową oraz strukturą. To pokazuje, jak wiele jest jeszcze w tej dziedzinie do zrobienia i jak ważne jest jej rozwijanie.

Paulina Musiał

Bo wygląd ma znaczenie – o poradach wizażystki

Czym jest wizaż? Składa się na niego wiele elementów – począwszy od zabiegów pielęgnacyjnych, przez makijaż, po stylizację ubiorem. Celem tych zabiegów jest wydobycie walorów i ukrycie ubytków urody damskiej i męskiej. Wizaż na pewno nie jest ślepym podążaniem za trendami narzucanymi przez kolorowe magazyny. Musimy go dostosować do siebie, własnej urody, potrzeb i możliwości, dlatego dobrze jest poradzić się specjalisty. Warto więc skonsultować się z wizażystką.

Podczas XI edycji konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND uczestnicy mogli skorzystać z profesjonalnej rady w dziedzinie wizażu. W końcu atrakcyjny wygląd jest ważny dla każdego. Oczywiście na stanowisko wizażu podchodziły głównie panie pytając o to, jak się malować, jak dobrać podkład do karnacji, jak równomiernie i dokładnie rozprowadzić fluid, kiedy się nie widzi. Wizażyści opowiedzieli jak dbać o twarz, czym jest korektor tuszujący niedoskonałości, jak zredukować cienie pod oczami. Doradzali także w kwestii makijażu oczu, czyli doboru cieni do powiek i techniki nakładania kosmetyku tak, żeby wyglądał naturalnie. Specjaliści rozwiali wiele wątpliwości, m.in. pokazali, w jaki sposób niewidome panie mogą podkreślić oczy za pomocą eyelinera. Wiadomo, że dobrze dobrana szminka może „ożywić” każdą twarz, więc warto czasem zrezygnować z bezpiecznego błyszczyka. Uczestniczki miały wiele pytań i na każde z nich otrzymały odpowiedź wraz z profesjonalnym makijażem.

Makijaż to domena kobiet, dlatego uczestniczki podchodziły do wizażystów w towarzystwie przyjaciółek i koleżanek. Panów zdawały się bardziej interesować gromadzące się przy stoisku panie. Dwóch przedstawicieli płci męskiej zdecydowało się jednak na makijaż. Pierwszy z nich, który przyjechał z grupą łódzkiego Tyflopunktu poprosił o pełny makijaż. Chciał rozśmieszyć swoją żonę i faktycznie to mu się udało. Drugi pan przyjechał z gdańskim Tyflopunktem i zażyczył sobie namalowania na twarzy flag swojej ulubionej drużyny piłkarskiej.

Dobry makijaż wymaga wprawy, więc trzeba ćwiczyć, czasem eksperymentować. Na szczęście każdą nieudaną próbę można zmyć. Gorzej, kiedy zdecydujemy się na makijaż permanentny, a efekt nie będzie zadowalający. Dlatego decydując się na tego typu rozwiązanie koniecznie trzeba wybrać rekomendowany i sprawdzony zakład kosmetyczny.

Atrakcyjny, a więc zadbany wygląd, jest naszą wizytówką. Z kolei troska o aparycję jest potrzebą każdego człowieka funkcjonującego w społeczeństwie. Dzięki temu czujemy się pewniej.

Katarzyna Piątkowska

Spotkanie z Natalią Niemen

Po zapoznaniu się z wieloma różnorakimi tyflourządzeniami i wysłuchaniu interesujących informacji, nadszedł czas na coś dla ducha. REHA i tym razem nas nie zawiodła. Tegoroczny koncert „Spotkanie z Mistrzem” uświetniła swoją obecnością Natalia Niemen. Jest to wokalistka niezwykła, zarówno pod względem talentu jak i osobowości, dlatego też ucieszyłam się wraz z grupką moich znajomych, że została zaproszona i z niecierpliwością czekaliśmy na jej występ. Światła przygasły, zapadła cisza i w powietrzu czuliśmy nastrój niecierpliwego oczekiwania na ucztę dla uszu. Prezes Marek Kalbarczyk zapowiedział wokalistkę i już aparaty i telefony poszły w ruch. Bardzo naturalna, skromna artystka rozpoczęła recital przy akompaniamencie znajomego klawiszowca. Już od pierwszego utworu przedstawiony nam został osobisty świat pani Natalii, która – dzieląc się z nami swoimi obserwacjami i uczuciami – ukazała otaczającą ją rzeczywistość poprzez pryzmat swojej duszy. Osobiste, dotykające najistotniejszych kwestii utwory, w połączeniu ze znakomitym głosem stworzyły ładunek tak wyrazistej ekspresji, że nie byliśmy w stanie się jej oprzeć i całkowicie poddaliśmy się nastrojowi. Szczerość i naturalność Natalii w połączeniu z jej znakomitym głosem sprawia, że słuchając jej czuliśmy się prawie zawstydzeni przedstawianym nam osobistym obrazem, który powstał w kontakcie wrażliwej duszy z trudną rzeczywistością. Byliśmy świadkami emocji, wrażeń i przemyśleń na temat Boga, miłości, dzieci i natury człowieka, które podane w znakomitej oprawie skłoniły do refleksji i przemyśleń nad własnym życiem i tym, co powinno być postrzegane w nim jako najważniejsze. W utworach Natalii Niemen, które opowiadają o przeżyciach i wewnętrznych rozterkach samej artystki, można odnaleźć swoje własne obawy i odczucia, a dzięki temu poczuć się nieco mniej samotnie w otaczającym świecie. Nasyceni nadzieją i pozytywnymi emocjami zakończyliśmy pierwszy dzień REHY. Wychodząc z koncertu w głowie kołatała mi myśl, że trudno będzie o lepszy lub równie dobry występ w przyszłym roku. Nie zmienia to faktu, że z niecierpliwością czekamy na przyszłoroczne „Spotkanie z Mistrzem”.

Joanna Szafrańska

Moje wrażenia z REHA

Myślę, że ta konferencja jest wielkim sukcesem fundacji. Bardzo podobały mi się wykłady na temat ulepszenia świata dla osób niewidomych. Były pokazywane różne urządzenia dla ludzi niewidomych, dzięki którym można ułatwić sobie drogę życiową. Ciekawe były również filmy z audiodeskrypcją, których na co dzień nie ma w kinach. Były poruszane tematy np. o muzeach, w których nie ma odpowiedniego przygotowania dla niewidomych osób. Sądzę, że jest to bardzo uciążliwe. Miałam wspaniałą możliwość współprowadzenia kącika dla dzieci, na którym czytałam książkę dla innych uczestników konferencji. Spotkałam tam św. Mikołaja z dużym workiem prezentów. Moim zdaniem konferencja była wspaniała. Nie mogę doczekać się kolejnego spotkania na REHA.

Julia Pluwak, 11-latka z Gdańska

Ślepy los na wesoło

Kiedy brak wzroku przestał być powodem do dyskryminacji, a jest jedynie (albo aż) znaczącym utrudnieniem, niewidomi nie rozpaczają, lecz walczą o swoje prawa. Różnicę pomiędzy powodem do dyskryminowania a uznaniem braku wzroku za utrudnienie, stanowi fakt dysponowania sprzętem rehabilitacyjnym niwelującym skutki inwalidztwa wzroku lub jego brak. Tak więc niewidomy dobrze oprzyrządowany czuje się jak widzący i może wiele zdziałać, a nieoprzyrządowany nie może nic i czuje się jak niewidomi z XIX wieku żebrzący pod kościołem. Skoro ogromna ich większość ma sprzęt i oprogramowanie, radzi sobie w życiu, można już ze ślepoty i konsekwencji z nią związanych żartować. W końcu z innych „bidulków” żartuje się od dawna. Ofiarami żartów padli kiedyś milicjanci – nie mylić z policjantami, o których dowcipów jeszcze nie słyszałem, blondynki, jakby były gorsze od brunetek, księża, jakby nie zasługiwali na więcej powagi i szacunku, Żydzi, jakby faktycznie byli tacy, jak w dowcipach, a ostatnio nawet osoby o słabszym od innych intelekcie, jakby w ogóle to wypadało czynić. Czas na dowcipkowanie z niewidomymi w roli głównej. A co tam! Może robienie sobie z kogoś żartów nie jest dla niego przede wszystkim przykrością, lecz przeciwnie – dowodem, że nie jest tak źle.

Zamierzam poopowiadać o śmiesznych sytuacjach z niewidomymi na pierwszym planie. Mogą to być zarówno prawdziwe historyjki, jak i zasłyszane dowcipy. Bardzo proszę czytelników, by przysyłali mi swoje opowieści. Umieszczę je w tym cyklu. Mało tego, Fundacja będzie nagradzała za fajne teksty. Już na początku roku ogłosimy stosowny konkurs na Facebooku. Zachęcamy do współpracy. Tak więc ja opowiem to, co już wiem, a czytelnicy dodadzą kolejne historyjki. Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi, lecz przeciwnie – zrozumie, że brak wzroku można traktować niepoważnie, bez rozpaczy w oczach i żalu w sercu. Zrehabilitowani niewidomi nie mają czasu i ochoty na płacz. O wiele lepiej się pośmiać. W końcu kiedyś wszyscy nie będą widzieli, bo po śmierci dusze oczu nie mają wcale.

Czmych

Wysiedliśmy z tramwaju, odwróciliśmy się jak zawsze na tym przystanku w prawo i przeszliśmy około 15 metrów do przejścia dla pieszych. Mieliśmy przejść na drugą stronę torów, którymi tu przyjechaliśmy. Układ otoczenia był taki: dwukierunkowa ulica, a obok szyny tramwajowe. Za nimi upragniony chodnik, prowadzący do w kawiarni z cudownymi rurkami z kremem. No nic, żeby dostać się do kremu, trzeba było przejść te idiotyczne tory, znaleźć się na chodniku, dojść do ulicy prostopadłej do szyn, przejść też przez nią, skręcić w prawo i – jesteśmy przed drzwiami kawiarni. Wszystko razem nie udźwiękowione i nieubrajlowione – a co tam, w końcu kraj jest biedny i na takie fanaberie pieniążków mu brak.

Stanęliśmy przed torami i czekaliśmy na zielone światło. Byłem tam z moim przyjacielem. Obaj widzieliśmy tyle co nic – ja dokładnie nic, a on czasem widział światło, a czasem tylko miał taką nadzieję. W tym dniu polegał na nadziei, bo oko jeszcze mu się nie rozbudziło.

Czekaliśmy tyle, co zwykle. Wreszcie światło się zmieniło i znikły samochody, które wcześniej, jak ciarki, przejeżdżały nam po plecach, znaczy jechały za nami równolegle do szyn. Ruszyły samochody na ulicy prostopadłej, co nieuchronnie nakazywało nam przejść przez tory. Jak na rozkaz wysunęliśmy po jednej nodze do przodu, on jednak ciutkę wcześniej. Jeszcze nie wysunąłem swojej nogi zbyt daleko, gdy usłyszałem nieprzyjemny dźwięk. Cofnąłem nogę, stanąłem jak wryty i nasłuchiwałem. Mój przyjaciel najwidoczniej zrobił krok w stronę chodnika i miał pecha. Zamiast stąpnąć na twardy grunt, spotkał się z pustą przestrzenią remontowanych szyn i spadł w dół. Właśnie ten odgłos uratował mnie. Było to okropne. Usłyszałem nieprzyjemne stuknięcie kolan o metal, potem inny dźwięk, jakby metal uderzył w drugi metal i cisza. Wołam go raz i drugi, a on nic. Powoli zamierałem z wrażenia, a on nadal nic. Wreszcie, gdy zapytałem rozpaczliwie, co on tam robi i czy nie zamierza uciekać spod kół tramwaju, on rzekł: „Zaraz, zaraz, gdzieś mi czmychnęła laseczka”.

Całe szczęście, żaden tramwaj akurat nie jechał w naszą stronę, to dało przyjacielowi czas na znalezienie „czmychniętej” białej laski. Znalazł ją, wstał, przeszliśmy na drugą stronę, na chodnik, przeszliśmy drugą ulicę i wpadliśmy w krem, znaczy do kawiarni, gdzie zamówiliśmy rurki z kremem i zapomnieliśmy o szynach.

Ślepy tandem

Zrobiło się nudno na tym wakacyjnym wyjeździe. Pogoda była kiepska, jedzenie też. Nie było co robić. Były za to wolne tandemy do wypożyczenia – i to za darmo! Wpadliśmy na pomysł, że weźmiemy rower i będziemy jeździli po obozie. Odbyło się losowanie kto ma jechać jako pierwszy, czyli jako kierowca, a kto drugi, jako balast. Zostałem balastem, co uznałem za honor i dar od Boga. On musiał więc być kierowcą, chociaż widział jedynie światło, to znaczy odróżniał czy dookoła jest widno, czy ciemno.

Wsiedliśmy na rower – on z przodu, ja z tyłu – i ruszyliśmy. Miło było tylko przez chwilę, gdy nagle nasze eksperymenty się skończyły. Mój kierowca przejechał zaledwie kilkadziesiąt metrów i wjechał prosto w przechodzącą dziewczynę. Może właśnie o to mu chodziło…. W każdym razie trudno się dziwić, gdy niewidomy kieruje rowerem, a drugi robi jedynie za balast i nie pomoże w omijaniu przeszkód. Wjechał więc na dziewczynę, przednie koło naszego roweru wylądowało między jej kolanami. Kolega się obraził i zbulwersował. Ona wściekła zapytała co on wyrabia, a on zapomniał przeprosić i oburzony powiedział: „Z jakiej racji pani nie uważa na ulicy i wpada pod koła?”.

Mimo tej kolizji nasz pomysł się tak spodobał, że jeździli na tandemie następni śmiałkowie, tak samo niewidomi jak my. „Balastowie” brali na przejażdżkę białą laskę, aby w razie kolizji było usprawiedliwienie.

Ciąg dalszy nastąpi w następnym numerze HELPA. Czekam na Wasze historyjki i dowcipy. Mam nadzieję, że moje dwie spodobały się. Jeśli nie, przyjmuję zażalenia. Obiecuję, że nie zareaguję tak, jak wypada. Raczej skupię się na pisaniu kolejnej historyjki lub dowcipu.

Niewidomy za kierownicą? To możliwe! Niezwykła akcja w Ułęży

Pędzili nawet 180 km/h i się nie zderzyli. Ponad dwadzieścioro niewidomych i słabowidzących spotkało się na lotnisku pod Dęblinem, by poczuć, jak to jest zasiąść za kierownicą samochodu.

– To tak, jakby się wróciło do tych lepszych czasów, kiedy się widziało – opisuje Andrzej Szpuda.

Na ten niecodzienny pomysł wpadli członkowie Stowarzyszenia S1, którzy zebrali grupę entuzjastów, chcących pokazać osobom z uszkodzeniami wzroku, jak to jest prowadzić samochód. Dla większości uczestników przygoda na asfaltowej trasie Motoparku Ułęż była pierwszym kontaktem z samochodem. – Fenomen! Generalnie lubię podejmować różne wyzwania, ale nigdy nie miałem okazji szaleć samochodem i uważam, że jest to świetny pomysł – emocjonuje się Łukasz Skąpski.

I ruszyli…

Maszyny stały w równym rzędzie, by w bezpiecznej odległości jechać jedna za drugą. Za kółkiem niewidomi, na fotelu obok doświadczeni kierowcy. Auta wchodziły w zakręty z prędkością 40 km/h. Na dwukilometrowej prostej osiągały od 100 do nawet 180 km/h. Przez kilka godzin rozsianych po torze było blisko dziesięciu niewidomych i słabowidzących kierowców, którzy mijali się bez żadnych kolizji. Po kilkuminutowej rundce każdy z nich parkował swoje auto z powrotem na linię startu i czekał na następny wolny samochód.

Sam fakt prowadzenia samochodu był dla kierowców z dysfunkcją wzroku czymś niezwykłym, ale unikatowe samochody zapewniały jeszcze większe przeżycia.

– Gdy prowadziłam dziewięciometrową limuzynę poczułam, że jestem na właściwym miejscu. Nie chodzi tylko o samochód, ale ważniejsze jest to poczucie niezależności. Właśnie tego ludziom ze słabym wzrokiem brakuje. Świadomość, że nad czymś panują, czymś kierują, biorą na siebie dużą odpowiedzialność za towarzystwo, które wiozą w części pasażerskiej – mówi Beata Wiśniewska, która nie widzi od urodzenia.

– Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam. Jest we mnie tyle emocji i wrażeń, że trudno to wszystko uporządkować, ponazywać, a co dopiero poskromić – opisuje.

Kierowcy wolontariusze

Osoby z dysfunkcją wzroku miały do dyspozycji bardzo różnorodne auta. Od miejskiego Chevroleta Aveo, przez terenowe Subaru Forester, po prawdziwe perły motoryzacji, takie jak Ford Mustang z 1966, czy występujący w rajdowych mistrzostwach Polski Opel Calibra. Osoby niedowidzące miały do dyspozycji dziewięć samochodów i ich właścicieli, którzy tego dnia wcielili się w rolę pilotów, zdecydowanych na to, by udostępnić swoje auta osobom z niepełnosprawnością wzroku.

– Na początku miałem pewne obawy, bo nie wiedziałem na co je stać, co mam im mówić, czy trzymać kierownicę, czy nie – przyznaje Radosław Słomski, który do Motoparku Ułęż przyjechał swoim Subaru Forester.

Większość instruktorów nie miała dotychczas styczności z osobami niewidomymi, dlatego akcja miała również służyć integracji i wzajemnemu zrozumieniu osób widzących i niewidzących.

Jeżdżą lepiej, niż widzący

Choć większość uczestników imprezy prowadziło samochód pierwszy raz w życiu, to ich opiekunowie zgodnie przyznają, że wszyscy radzili sobie nadspodziewanie dobrze.

– Najbardziej zaskoczyły dziewczyny, robiły wszystko z wyczuciem, nie miały problemów z ruszaniem i opanowywaniem auta. Przede wszystkim słuchały rad i robiły wszystko ze spokojem – komentuje Małgorzata Karpińska, która udostępniła niewidomym służbowego Chevroleta Aveo. Słowa te potwierdzają same uczestniczki.

– Za kierownicą czułam się w miarę pewnie, bo miałam dobrych pilotów. Każdy właściciel samochodu świetnie odnalazł się w swojej roli – mówi słabowidząca Magdalena Zalewska.

Zdaniem kierowców osoby z dysfunkcją wzroku w niektórych zachowaniach na drodze przewyższają doświadczonych kierowców.

– Osoby, które nie widzą lub widzą bardzo słabo, zdecydowanie lepiej „odczuwają” samochód. Zachowywali się tak, jakby tymi samochodami jeździli na co dzień, a przecież mieli dziś do dyspozycji różne auta. Co prawda ich ruchy nie były pewne, bo jechali pierwszy raz – nie wiedzieli, jak bardzo należy skręcić kierownicę, by ich auto poruszało się płynnie, ale wystarczył krótki instruktaż i ci ludzie zaczęli jeździć rewelacyjnie – wyjaśnia Arkadiusz Nowikow, prezes Stowarzyszenia S1, który na imprezę przygotował rajdowego Opla Calibrę.

– Nie próbowali kombinować, robili tak, jak im się tłumaczyło. Prowadzę treningi z wyczynowych technik jazdy samochodem dla kierowców, chcących nauczyć się jeździć z większą precyzją i oni potrzebują od 4 do 6 godzin, żeby jeździć tak, jak niewidomi po dwóch krótkich komentarzach – zapewnia.

Nie tylko auta

Uczestnicy imprezy mogli również skorzystać z symulatora zderzeń, dostarczonego przez Mazowiecki Oddział Żandarmerii Wojskowej oraz symulatora dachowania Instytutu Transportu Samochodowego.

– Absolutnie każda osoba, która chce wsiąść do samochodu, powinna przejść próbę na tych symulatorach. To naprawdę daje duże wyobrażenie tego, co maszyna może zrobić z człowiekiem i jak bardzo jest on bezradny w środku – mówi Robert Zarzecki, współorganizator akcji, sam słabowidzący. – To pierwsza w Polsce próba równoczesnej jazdy tak wielu kierowców z dysfunkcją wzroku. Podobna odbyła się dwa lata wcześniej w Niemczech. Stowarzyszenie S1 zapowiada kolejne edycje imprezy.