Co słychać w Virtualnej Warszawie?

Virtualna Warszawa jest projektem, który został zapoczątkowany w 2014 r. Będzie to m.in. pierwsza na świecie mobilna nawigacja dla osób z dysfunkcją wzroku, która pomoże odnaleźć konkretne punkty w mieście, załatwić sprawy w urzędzie czy sprawdzić gdzie znajduje się oczekiwany autobus komunikacji miejskiej.

W roku 2016 powstała aplikacja testowa, którą można wypróbować na obszarze:

  • Parku Odkrywców przy Centrum Nauki Kopernik,
  • Multimedialnego Parku Fontann,
  • stacji Metra Centrum Nauki Kopernik,
  • Stołecznego Centrum Osób Niepełnosprawnych przy ul. Andersa 5.

Główne funkcje aplikacji to:

  • odnajdowanie miejsc w najbliższej przestrzeni,
  • gra w Parku Odkrywców przygotowana we współpracy z Centrum Nauki Kopernik,
  • gra w Multimedialnym Parku Fontann przygotowana we współpracy z CWR „Rodzinna Warszawa”,
  • poruszanie się po terenie stacji Metra Centrum Nauki Kopernik,
  • pobieranie numerków kolejkowych wewnątrz SCON,
  • odnajdywanie drogi do gabinetów i pokoi wewnątrz SCON,

Aplikacja współpracuje z systemami udźwiękawiającymi smartfony: Talk Back oraz VoiceOver.

W 2017 roku ogłoszono przetarg na przygotowanie drugiego, bardziej rozbudowanego pakietu. Aplikacja będzie działać na kilku liniach autobusowych, prowadzić użytkownika po centrum Warszawy oraz wewnątrz około 50 instytucji. Zostanie ona oddana do użytku pod koniec 2017 r.

Ale projekt Virtualna Warszawa to nie tylko aplikacja. W ramach projektu osoby niewidome i słabowidzące mogą ubiegać się o dofinansowanie do zakupu telefonu komórkowego! Miasto Stołeczne Warszawa przyznaje dotacje nawet do 90%. Więcej informacji w artykule: Halo Warszawo?! Odbierz Telefon! Miasto rozdaje telefony!

Przestrzeń bez barier. Multimedialny Terminal Informacyjny w parku im. Edwarda Szymańskiego w Warszawie

Powstaje coraz więcej nowoczesnych rozwiązań pomagających osobom z dysfunkcją wzroku w poruszaniu się w przestrzeni miejskiej. Wpływają one pozytywnie na integrację takich osób z resztą społeczeństwa. Rozwija się świadomość i otwartość na problemy osób niepełnosprawnych. Świetnym tego przykładem jest niedawna wygrana w stolicy projektu „Virtualna Warszawa – turystyka dostępna dla wszystkich, również niepełnosprawnych” zgłoszonego do głosowania na warszawskiej Woli w Budżecie Partycypacyjnym na rok 2018.

Warszawski Budżet Partycypacyjny to coroczny proces, w trakcie którego mieszkańcy decydują o wydatkowaniu części (1-2%) rocznego budżetu dzielnicy. Mieszkańcy zgłaszają projekty, dyskutują nad nimi, a następnie oddają na nie swoje głosy. Projekty, które uzyskają największe poparcie, są wpisywane do budżetu miasta Warszawy i realizowane w najbliższym roku. Budżet partycypacyjny ma na celu realizację ciekawych pomysłów i umożliwienie każdemu głosowania na te, które uważa za najważniejsze. Wśród corocznych pomysłów rośnie ilość tych, które mają służyć osobom niepełnosprawnym. W minionych trzech edycji Budżetu Partycypacyjnego wygrało już kilkanaście projektów stworzonych z myślą o takich osobach, między innymi dotyczące doposażenia dla placów zabaw w huśtawki dla niepełnosprawnych dzieci, muzykoterapii, utworzenia ośrodka wsparcia, czy warsztaty z alternatywnych metod komunikacji. Wśród zrealizowanych projektów nie zabrakło także stworzonych z myślą o niewidomych i słabowidzących, jak projekt „Osoby niewidome wśród nas”, w trakcie którego zrealizowano serię warsztatów uwrażliwiających uczestników na problemy osób niewidomych. Przedstawiano w ich trakcie m.in. metody pomocy osobom z dysfunkcją wzroku w codziennym życiu. Interesująca także była seria projektów „Niewidomi są wśród nas i razem z nami”, dzięki którym dostosowano do potrzeb tych osób kilka urzędów warszawskich dzielnic. Stworzono plany tyflograficzne urzędów, zamontowano tabliczki w brajlu, zapewniono udźwiękowione stanowiska komputerowe dla petentów oraz wydano książki w druku transparentnym. Wybór projektów tego typu przez mieszkańców Warszawy, spośród ponad dwóch tysięcy zgłaszanych co roku, świadczy o zwiększającej się wrażliwości społeczeństwa na potrzeby osób niepełnosprawnych, w tym osób z dysfunkcjami wzroku.

W tym roku po raz pierwszy zwyciężył wyjątkowo innowacyjny projekt. W 2018 roku na Woli, w parku im. Edwarda Szymańskiego, stanie multimedialny terminal informacyjny. Na ten, spośród jedenastu zwycięskich projektów, zagłosowało aż 2503 osób, czyli ponad 45% wszystkich głosujących w dzielnicy Wola. Urządzenie stanie w parku im. Edwarda Szymańskiego – popularnym miejscu nie tylko pośród mieszkańców Woli, ale także całej Warszawy. Z terminala będą mogli korzystać wszyscy, w tym również osoby z dysfunkcją wzroku oraz poruszające się na wózkach.

Multimedialny Terminal Informacyjny będzie składał się z wypukłej, graficznej mapy (tyflograficznej), umożliwiającej zapoznanie się z topografią terenu. Wypukły plan umieszczony na terminalu będzie oznakowany dużą czcionką, kontrastowymi kolorami oraz opisami w alfabecie Braille’a. Będzie udźwiękowiony, to znaczy będzie do nas mówił. Nawet dla niewidomych sam brajlowski tekst na planie nie wystarczy, gdyż wielu z nich nie zna systemu zapisu Braille’a. Stąd konieczność zastosowania systemów lektorskich. One odczytują tekst zapisany w pamięci urządzenia. Na tym właśnie polega multimedialny charakter rozwiązania. Możliwe będzie przeglądanie prezentacji i zdjęć, odsłuchanie ciekawostek dotyczących historii parku, aktualnych wydarzeń w mieście i dzielnicy, a także opisu okolicznej flory i fauny. Wszystkie informacje będą dostępne w języku polskim i angielskim. Urządzenie zapewni użytkownikom bezpłatny dostęp do Wi-Fi oraz możliwość wyszukiwania informacji w Internecie poprzez sam terminal. Umieszczone na kiosku beacony (małe radiowe nadajniczki), będą przesyłały sygnały z aplikacji do aparatów telefonicznych (smartfonów), zaś kod QR pozwoli pobrać aplikację Virtualna Warszawa na swój telefon. Urządzenie będzie współpracować z tą aplikacją, dzięki czemu osoby z dysfunkcją wzroku odnajdą zamontowany tam terminal.

Urządzenie zostanie umieszczone w pobliżu wejścia, od strony ulicy Elekcyjnej. Plan parku obejmie cały jego obszar z zaznaczonymi wejściami, alejkami spacerowymi, ścieżkami rowerowymi, placami zabaw dla dzieci, oczkiem wodnym i innymi ważnymi obiektami, jak pomnik Edwarda Szymańskiego czy Fontanna Kaskadowa. Bez wątpienia obiekt stanie się bardziej dostępny dla osób niewidomych i niedowidzących. Terminal ułatwi poruszanie się po ścieżkach, co pomoże aktywniej spędzać tam czas.

Powstanie Multimedialnego Terminala Informacyjnego zostanie oficjalnie zatwierdzone pod koniec roku 2017, podczas uchwały budżetu m.st. Warszawy na rok 2018. Realizacja projektu rozpocznie się na początku przyszłego roku i potrwa prawdopodobnie kilka miesięcy, zatem skorzystać z multikiosku w parku im. Edwarda Szymańskiego będziemy mogli najwcześniej w kolejnym sezonie, podczas lata.

Zoo-baczyć, czyli od pomysłu mieszkańców do realizacji zoo otwartego dla niewidomych

Akcent ZOO to jedno z ulubionych miejsc białostoczan. Ogród Zoologiczny położony w przepięknym otoczeniu starodrzewu Parku Zwierzynieckiego zachęca do weekendowych rodzinnych spacerów i odwiedzania ulubionych przedstawicieli fauny. Po generalnym remoncie i odnowieniu wybiegów w roku 2012, Akcent ZOO znacząco zyskał na atrakcyjności. Poprawiono także dostępność tego obiektu dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich. Nadal jednak miejsce to było mało przyjazne dla niewidomych.

Na szczęście zgłoszony w ramach Budżetu Obywatelskiego Miasta Białystok na rok 2016 projekt „ZOO-baczyć – akcent zoologiczny dostępny dla niewidomych i słabowidzących”, poparło kilka tysięcy mieszkańców i wkrótce rozpoczęto montaż specjalistycznych udogodnień przeznaczonych dla tych osób. W ramach projektu na bramach wejściowych zamontowano tablice z podstawową i bardzo przydatną informacją o godzinach otwarcia i adresie obiektu. Wszystkie zamieszczone tam informacje przedstawiono również w wersji brajlowskiej. Przy bramach wejściowych stoją nowoczesne, udźwiękowione terminale informacyjne zasilane energią słoneczną. Są to wielkoformatowe, dotykowe, kolorowe plany sytuacyjne ogrodu zoologicznego, opisane tekstem czarnodrukowym i brajlowskim. Pozwalają sprawnie odnaleźć wybieg ulubionego zwierzęcia nie tylko niewidomym, ale także dzieciom i seniorom (tak naprawdę każdemu odwiedzającemu ZOO). To doskonały przykład projektowania uniwersalnego, które służy wszystkim, bez względu na posiadaną niepełnosprawność lub jej brak.

Dodatkowo przy każdym wybiegu umieszczono tabliczkę z opisem (również brajlowskim) i wypukłą grafiką danego zwierzęcia. Dzięki temu można obejrzeć dłońmi jak wygląda żubr, ryś czy niedźwiedź. W sumie zamontowano 22 takie tabliczki.

To pierwsza tego typu inwestycja w województwie podlaskim. Korzystanie z udogodnień i zwiedzanie Akcentu ZOO są przez cały rok dla wszystkich zwiedzających bezpłatne.

Przenośny powiększalnik z obrotową kamerą PivotCam™ RUBY® 7 HD

Powiększalniki obrazu to wspaniałe urządzenia, które pozwalają osobom o słabym wzroku czytać i wykonywać mnóstwo skomplikowanych, ale także najprostszych codziennych czynności, chociażby rozszyfrowywanie etykiet na produktach w sklepie. Powiększalniki obrazu znajdą również zastosowanie w przypadku innych, dobrze widzących użytkowników. Dzięki nim osoby, które nie uważają się za inwalidów wzroku, na przykład starsze, mogą samodzielnie zapoznawać się z informacjami wydrukowanymi zbyt małym drukiem, między innymi z treścią recept, paragonami ze sklepów, treścią urzędowych dokumentów. Mimo ubytku wzroku, miliony ludzi mogą czytać gazety i książki. Osoby w pełni widzące z kolei mogą wykorzystywać powiększalniki na przykład do celów rozrywkowych i edukacyjnych. To miłe i wygodne oglądać obrazy wyświetlone z dużym powiększeniem. Czy nie dążymy do tego, by mieć w domu telewizory z ekranami o większej przekątnej? Czy nie złościmy się na książki, gdy mają przesadnie drobne litery? Czy nie martwimy się, gdy tekst na ważnym dokumencie nie jest wyblakły i trudny do odczytania? Wtedy zwykła lupa optyczna, a tym bardziej nowoczesny elektroniczny powiększalnik ratuje nam humor. To w przypadku ludzi całkowicie widzących, a co dopiero w przypadku osób słabowidzących?

Jak działają powiększalniki? To monitory wyświetlające powiększone obrazy obiektów, na które skierowane są ich kamery. Powiększalniki zazwyczaj nie zapamiętują obrazów (chyba, że specjalnie realizują taką funkcję). Pokazują na bieżąco obrazy, toteż nie zacinają się i nie są spowalniane przez zbyt duże zaangażowanie procesora. Obrazy wyświetlane na monitorach powiększalników są (jak sama nazwa wskazuje) powiększone. Poza rozmaitymi opcjami powiększania obrazu, można zmieniać wiele innych parametrów, na przykład kolory czcionki i tła. Bardziej zaawansowane powiększalniki mogą fokalizować (wyostrzać) obraz na obszarze odczytywanego fragmentu tekstu i ułatwiać na wiele innych sposobów czytanie.

Najnowsze technologie stosowane już w tej dziedzinie łączy w sobie RUBY® 7 HD, który jest produkowany przez amerykańską firmę Freedom Scientific. To bardzo fajny i profesjonalny przenośny powiększalnik, który właśnie wszedł na polski rynek i mimo krótkiego czasu, jaki minął od jego premiery, już budzi zachwyt wśród znawców. Jest wyposażony w opatentowaną, innowacyjną, obrotową kamerę, która umożliwia skierowanie jej w dowolnym kierunku. Dzięki zastosowaniu zaawansowanego ekranu możliwe jest wyostrzanie wskazanego fragmentu tekstu oraz podkreślanie wybranych linijek. Umożliwia to przesuwanie powiększalnika wszerz strony bez obaw, że „zgubimy” czytaną linijkę. Oprócz tego, możliwe jest wyświetlenie tekstu przy użyciu kolorów o wysokim nasyceniu barw. Ten model zapewnia ich aż 20 do wyboru.

Co ważne, Ruby® 7 HD ma bardzo duży, panoramiczny ekran LCD, który ma aż 7 cali (około 17,8 cm). Jak na kategorię przenośnych powiększalników to dużo. Dzięki tej zalecie na ekranie mieści się więcej tekstu, a czytanie staje się komfortowe. Urządzenie jest bardzo lekkie (waży tylko 510 gramów). Posiada szeroką skalę powiększania – od 2-krotnego do 24-krotnego. Można postawić go na gazecie, książce, ulotce czy po prostu na stole, bo ma wbudowaną podstawkę. Dlaczego jest to takie istotne? Osoby starsze lub dotknięte chorobą Parkinsona zdają sobie sprawę, że trzęsące się ręce nie ułatwiają czytania. Jednak nie tylko im trzęsą się ręce – czasem każdego to spotyka! Podczas czytania długiego tekstu ręka może się zmęczyć trzymając powiększalnik, a przy dużym zbliżeniu praktycznie co chwilę przesuwamy rękę wzdłuż tekstu. Podstawka to przecież takie proste i przydatne rozwiązanie!

Nowy RUBY® 7 HD można podłączyć do telewizora dzięki portowi HDMI. Poza oczywistymi korzyściami płynącymi z tej funkcji, czyli poza możliwością czytania tekstów na ogromnych ekranach współczesnych telewizorów, można „powiększać” rozliczne obiekty, na przykład igłę podczas nawlekania nitki, a stanowi to duże wyzwanie dla niemal wszystkich, bez względu na stan wzroku.

Taki powiększalnik sprawdzi się też w celach dydaktycznych. Zamiast przepisywać tekst z książki do zeszytu, można wyświetlić go w wersji powiększonej na wielkim ekranie. Stosując to znakomite ułatwienie, można kogoś uczyć lub uczyć się wygodnie siedząc na sofie w salonie. Liczba zastosowań jest nieograniczona i zależy od pomysłowości użytkownika.

RUBY® 7 HD posiada opcję zapisywania obrazów. Dzięki wbudowanej pamięci można zapisać 80 „zrzutów ekranu”. Po co przepisywać składniki niezbędne do przygotowania obiadu, kiedy można zapisać obraz takiej listy i czytać z przenośnego powiększalnika w sklepie. Ważne nazwisko do zapamiętania? Wzór matematyczny? I co jeszcze? To tylko kilka ważnych przykładów zastosowania tego rodzaju sprzętu. Dzięki funkcji zapisywania obrazu ważne dla nas informacje można zapisać w pamięci i korzystać kiedy zechcemy. Szybko, wygodnie i bez zaśmiecania kieszeni papierkami z notatkami. Gdyby jednak użytkownik nie chciał zapisywać obrazów na dłużej, można „zamrozić ekran”, wcisnąć przycisk, który sprawi, że na monitorze nie będą pojawiały się kolejne obrazy aż do wyłączenia tej funkcji. Po wyłączeniu zamrożony obraz po prostu zniknie.

RUBY® 7 HD zasilany jest energią z wbudowanej baterii, która starcza na 3 godziny nieprzerwanego użytkowania. W zestawie z RUBY® 7 HD znajduje się ładowarka, kabel USB (tak, tak, poza portem HDMI posiada on także port USB, tak jak poprzednie modele RUBY®). Jest tam też pokrowiec przydatny do przechowywania i przenoszenia urządzenia oraz podręcznik użytkownika.

Jak widać RUBY® 7 HD to wielofunkcyjny wynalazek służący nie tylko jako pomoc osobom starszym i słabowidzącym, ale także jako przydatny gadżet dla każdego członka rodziny o zdrowym wzroku. Nic innego nie pozostaje, jak wypożyczyć go od sprzedawcy i spróbować lub od razu zakupić. Gdzie?

Przedstawicielem firmy Freedom Scientific w Polsce jest firma Altix – 27 lat na rynku, zespół widzących i niewidomych specjalistów, największa sieć punktów handlowych w każdym województwie. Na dodatek to generalny sponsor Fundacji Szansa dla Niewidomych, wydawcy kwartalnika HELP.

Przykładowe zestawy komputerowe dla niewidomego lub niedowidzącego ucznia, studenta, pracownika umysłowego oraz osoby aktywnej społecznie

Gdy główną uwagę skupiamy na obiektach znajdujących się w przestrzeni otwartej, mogą umknąć naszej uwadze obiekty innego rodzaju, m.in. zestawy urządzeń dających inwalidom wzroku dostęp do informacji. Także te obiekty znajdujące się w naszym otoczeniu wymagają dostosowania. Oto zestaw komputerowy, który umożliwi niewidomym dostęp do informacji:

  • jednostka centralna z monitorem, powszechnie stosowanym systemem operacyjnym i oprogramowaniem,
  • skaner i program rozpoznający druk: czarny i brajlowski,
  • drukarki: zwykła do drukowania dokumentów dla osób widzących oraz brajlowska,
  • duży brajlowski monitor do odczytywania tekstu, który jest wyświetlony na ekranie,
  • brajlowski monitor graficzny do oglądania uwypuklonych obrazów wyświetlonych na ekranie,
  • syntezator mowy i program screen reader,
  • dodatkowe narzędzia sprzętowe i programistyczne związane z zawodem lub hobby niewidomego.
  • Oto zestaw komputerowy, który ułatwi dostęp do informacji osobie niedowidzącej:
  • jednostka centralna z monitorem o dużej przekątnej (np. 24 cale), powszechnie stosowanym systemem operacyjnym i oprogramowaniem,
  • skaner i program rozpoznający czarny druk,
  • zwykła drukarka komputerowa,
  • zestaw lup optycznych i elektronicznych powiększalników,
  • w razie znacznej wady wzroku syntezator mowy oraz program powiększający obraz i czytający tekst,
  • dodatkowe narzędzia sprzętowe i programistyczne przeznaczone dla niedowidzących.

Ambitne cele naukowców walczących z utratą wzroku

Utrata wzroku może przejawiać się na różne sposoby. Najczęściej zdegenerowanymi elementami widzenia są bogactwo kolorów, ostrość kształtów lub szczegóły obrazu.

„Widzenie centralne jest u mnie nieostre i stanowi miszmasz kolorów nie do odróżnienia. Widzenie peryferyjne również jest bardzo złe” – mówi 29-letni Marc Muszyński, który stopniowo traci wzrok.

Odczucia, których doświadcza Muszyński są udziałem wielu. Utrata wzroku to jedna z dziesięciu najczęstszych przyczyn niepełnosprawności dorosłych. Dotyczy ona blisko 3,5 mln Amerykanów w wieku powyżej 40 lat.

W przeszłości niewiele można było zrobić dla osób tracących wzrok. Powoli, ale sukcesywnie sytuacja ta zaczyna się zmieniać.

Śmiałe cele

W wielu przypadkach utratę wzroku powodują choroby degeneracyjne siatkówki, zawierającej wyspecjalizowane komórki nerwowe, umożliwiające widzenie. Organizm człowieka dysponuje ograniczonymi mechanizmami naprawczymi komórek nerwowych, brakuje również mechanizmu zastępowalności martwych komórek nerwowych nowymi. Powoduje to, że degeneracja siatkówki ma charakter postępujący i jak dotąd nie udało się całkowicie powstrzymać tego procesu.

Amerykański National Eye Institute wdraża program Audacious Goals Initiative (inicjatywa śmiałych celów), którego ambicją jest znalezienie sposobu na regenerację utraconych komórek nerwowych siatkówki i przywrócenie wzroku milionom osób.

Michael Steinmetz, dyrektor studiów eksternistycznych National Eye Institute ocenił, iż osiągnięcie tych celów nie będzie możliwe w ciągu najbliższych 15 lat. Z kolei Raymond Iezzi, chirurg oka, naukowiec z Mayo Clinic, powiedział portalowi Tech Insider: „W stosunkowo niedalekiej przyszłości będziemy w stanie przywracać wzrok pacjentom, stosując metody chirurgiczne bądź inne metody leczenia.”

Jeśli wysiłki badawcze National Eye Institute oraz innych placówek tego typu przyniosą pożądane efekty, miliony niewidomych i niedowidzących otrzymają szansę odzyskania wzroku. Wydaje się, że te ambitne cele nie są na wyrost, jako że postęp medycyny w tej dziedzinie jest niezwykle szybki.

Bioniczne oko

Dzięki bionicznemu oku Argus II, stworzonemu przez amerykańską firmę Second Sight, osoby dotknięte barwnikowym zwyrodnieniem siatkówki – rzadką, nieuleczalną chorobą genetyczną – mogą częściowo odzyskać wzrok. Przywrócone u tych pacjentów widzenie nie jest pełne. Mogą oni zobaczyć zaledwie kontury przedmiotów, ale to już znacząco poprawia jakość ich życia.

Fotoreceptory komórek nerwowych w siatkówce, przetwarzające światło na sygnały elektryczne, interpretowane przez mózg jako obraz, u chorych na barwnikowe zwyrodnienie siatkówki ulegają degeneracji. Pozbawieni fotoreceptorów pacjenci, cierpiący na to schorzenie tracą wzrok.

Argus II częściowo zastępuje utracone fotoreceptory. Urządzenie przetwarza obraz z kamery wideo umieszczonej w okularach na sygnały elektryczne. Są one następnie przekazywane do 60 elektrod znajdujących się w chipie wszczepionym uprzednio do siatkówki oka. Chip pobudza komórki nerwowe, które przekazują sygnał nerwem wzrokowym do odpowiednich części mózgu, ten zaś interpretuje sygnały.

Naukowcy z brytyjskiego Manchester Royal Eye Hospital testują bioniczne oko Argus II także u pacjentów ze związanym z wiekiem zwyrodnieniem plamki żółtej (AMD), najczęstszą przyczyną utraty wzroku na skutek uszkodzenia fotoreceptorów u osób starszych.

Raymond Iezzi w wywiadzie dla Tech Insider jest sceptyczny. Cierpiący na AMD na ogół widzą w wysokiej rozdzielczości. Argus II umożliwia bardzo niedoskonałe widzenie, które dla pacjentów z AMD z małym uszczerbkiem wzroku może być niewystarczającym wsparciem, w przeciwieństwie do osób niemal całkowicie niewidomych, cierpiących na barwnikowe zwyrodnienie siatkówki. Zweryfikowanie czy urządzenie może stać się przydatne dla osób z AMD, u których utrata widzenia jest mniej dotkliwa, wymaga czasu i szczegółowych testów.

Równolegle naukowcy rozważają inne rodzaje terapii zwyrodnienia plamki żółtej. Raymond Iezzi pracuje np. nad koncepcją zabiegu chirurgicznego, który wedle jego opinii mógłby pomóc osobom z zaawansowaną formą AMD. Dotknięte tym schorzeniem fotoreceptory znajdują się jedynie w centralnej części siatkówki. W pozostałych jej częściach wciąż znajdują się miliony zdrowych fotoreceptorów. Ich przeniesienie do centralnej części siatkówki mogłoby przywrócić pacjentom wzrok, bez konieczności stosowania implantów. Iezzi uważa, że jeśli testy na zwierzętach wykażą skuteczność tej metody, za około pięć lat można ją będzie zastosować u ludzi.

Komórki macierzyste

Naukowcy testują także różne rodzaje komórek macierzystych, sprawdzając czy mogą być one pomocne w ochronie fotoreceptorów oraz czy w przypadku pewnych dysfunkcji wzroku mogą pomóc w przywracaniu widzenia. Zwyrodnienie plamki żółtej powoduje uszkodzenie fotoreceptorów, ale najpierw dochodzi do unicestwienia ochraniających je komórek śródbłonka barwnikowego siatkówki. Naukowcy starają się więc wyhodować z komórek macierzystych te właśnie komórki, stanowiące swego rodzaju stróżów fotoreceptorów. Po wyhodowaniu odpowiedniej ilości tego typu komórek chirurdzy będą mogli je wszczepiać do oka pacjenta. Chodzi o to, by uzupełnić brakujące komórki śródbłonka, dzięki czemu nie dochodziłoby do degeneracji samych fotoreceptorów.

Podczas badań klinicznych na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles testowano komórki śródbłonka barwnikowego siatkówki wyhodowane z komórek macierzystych zarodków ludzkich. Z tego typu komórek macierzystych można pozyskać każdy rodzaj komórek ludzkiego organizmu.

Po około dwóch latach obserwacji okazało się, że wszczepienie wyhodowanych „stróżów fotoreceptorów” osiemnastu pacjentom nie spowodowało poważniejszych problemów i, jak się wydaje, większość tych komórek przetrwała. Wyniki tych testów zostały opisane w czasopiśmie medycznym Lancet. Nowatorska procedura wszczepiania ludziom komórek wyhodowanych na bazie komórek macierzystych powoduje obawy naukowców dotyczące bezpieczeństwa pacjentów. W przypadku badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Kalifornijskim problemy nie wystąpiły, a u niektórych spośród pacjentów stwierdzono zauważalną poprawę widzenia.

Kolejne testy kliniczne terapii komórkami macierzystymi są prowadzone w filii Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine i znajdują się we wstępnej fazie. Tym razem zastosowano tę metodę terapii wyłącznie u osób cierpiących na barwnikowe zwyrodnienie siatkówki. Z komórek macierzystych tkanki płodu ludzkiego wyhodowano siatkówkowe komórki progenitorowe (prekursorowe), które są na tyle zróżnicowane, iż mogą z nich powstać różne typy wyspecjalizowanych komórek nerwowych, występujących w siatkówce. Naukowcy mają nadzieję, że przeszczepione komórki progenitorowe siatkówki zapobiegną śmierci fotoreceptorów, a nawet będą w stanie produkować nowe fotoreceptory, powstrzymując procesy zwyrodnieniowe siatkówki.

W przyszłości osoby niewidome będą także mogły skorzystać z wszczepianych im fotoreceptorów zamiennych, pozyskiwanych z komórek macierzystych, bez konieczności wszczepiania komórek „stróżów fotoreceptorów”. Ta metoda jest obecnie testowana na myszach. Choć badania są jeszcze na bardzo wczesnym etapie, naukowcy mogą już pochwalić się pewnymi sukcesami.

Nadal trwają też badania nad innym sposobem zastępowania fotoreceptorów. Zamiast ich regeneracji przy użyciu komórek macierzystych, naukowcy proponują ich modyfikację w organizmie pacjenta i późniejsze wykorzystanie do wypełnienia nimi ubytków powstałych w wyniku śmierci fotoreceptorów.

Pozyskiwanie kreatywnych komórek

Barwnikowe zwyrodnienie siatkówki i zwyrodnienie plamki żółtej degenerują fotoreceptory, nie naruszając pozostałych części układu wzrokowego. W pełni funkcjonalne są np. komórki zwojowe siatkówki, przekazujące do mózgu informacje o świetle docierającym do oka. Bez fotoreceptorów komórki zwojowe nie są w stanie tego dokonać. Rich Kramer, biolog z filii University of California w Berkeley, w sposób obrazowy opisuje to zjawisko – „Fotoreceptory działają jak magiczne lustro tłumaczące obrazy z otoczenia na informacje, przetwarzane przez komórki zwojowe siatkówki, następnie zaś przez mózg. Kiedy to lustro pęka, komórki zwojowe siatkówki czekają na informacje, które jednak nigdy do nich nie docierają. Mózg więc „nie widzi”, mimo iż jest do tego zdolny.”

Kramer i jego współpracownicy próbują znaleźć sposób na wykorzystanie sprawnych komórek zwojowych siatkówki w celu przywrócenia widzenia. Zespół naukowców próbuje zastąpić nimi martwe fotoreceptory poprzez uwrażliwienie ich na światło. Dokonano tego stwarzając specjalną cząsteczkę, zmieniającą kształt w reakcji na światło, zwaną fotoprzełącznikiem molekularnym. Gdy cząsteczka tego typu znajdzie się wśród komórek zwojowych siatkówki, sprawia, że są one w stanie wyczuć światło i przekazać sygnał do mózgu. Jak mówi Kramer, po wstrzyknięciu fotoprzełącznika molekularnego ślepe myszy zachowują się tak, jakby widziały światło.

Obiecujące metody leczenia, które dają efekty u myszy, nie zawsze są skuteczne u ludzi. Jeśli testy na zwierzętach przebiegną pomyślnie, po czym terapia z powodzeniem przejdzie badania kliniczne z udziałem ludzi, może zostać zatwierdzona jako jedna z metod leczenia przyczyn utraty wzroku. Okresowe wstrzyknięcia pacjentom fotoprzełączników molekularnych mogą sprawić, że odzyskają oni możliwość widzenia.

Inną metodą terapii, w której również próbuje się wykorzystać sprawne komórki zwojowe siatkówki, jest swoista terapia genowa. Naukowcom udało się wstawić do komórek zwojowych dodatkowy gen w taki sposób, że zaczynają one wytwarzać białko reagujące na światło. Ten rodzaj techniki neurobiologicznej nosi nazwę optogenetyki. Dodany gen nie jest częścią genomu ludzkiego – pochodzi z genomu algi morskiej – naukowcy będą więc musieli zachować szczególną ostrożność podczas testowania tej terapii na ludziach. Dlatego też metoda ta jak dotychczas jest testowana wyłącznie na gryzoniach. Na ewentualne wnioski kliniczne trzeba jeszcze poczekać.

Według Raymonda Iezzi optogenetyka czy fotoprzełączniki molekularne mogą w przyszłości spowodować, że implanty siatkówki – jako metoda leczenia dysfunkcji wzroku – staną się przestarzałe. Zabiegi z zastosowaniem optogenetyki i fotoprzełączników molekularnych mogą dostarczyć pacjentowi ponad milion fotoreceptorów zastępczych, nie zaś 60 elektrod, które dziś oferuje bioniczne oko Argus II. Oznaczałoby to, że mózg będzie otrzymywał znacznie więcej bodźców światła niż w przypadku bionicznego oka, zaś ostrość przywracanego pacjentom wzroku będzie znacząco lepsza.

Zapobieganie

Naukowcy starają się przywrócić utracony wzrok na wiele sposobów, jednakże najlepszą metodą zapobiegającą jego utracie byłaby wczesna profilaktyka. Michael Fautsch, szef badań okulistycznych w Mayo Clinic, jest jednym z wielu naukowców pracujących nad sposobami leczenia chorób powodujących utratę wzroku. Celem badań jest powstrzymanie procesów degeneracyjnych na bardzo wczesnym etapie. Zespół pod jego kierunkiem pracuje np. nad nowym lekiem na jaskrę. Głównym czynnikiem powodującym uszkodzenie nerwu wzrokowego w jaskrze jest nadmierny wzrost ciśnienia śródgałkowego, spowodowany niedostatecznym odpływem cieczy wodnistej. Leczenie jaskry polega na zmniejszaniu ciśnienia śródgałkowego poprzez stosowanie leków, najczęściej kropli do oczu, ułatwiających odpływ cieczy wodnistej i zmniejszenie jej produkcji w gałce ocznej. Efektywność dostępnych obecnie na rynku leków na jaskrę nie jest wystarczająca, dlatego więc zespół Fautsch’a pracuje nad ich udoskonaleniem.

Według Fautsch’a prace badawcze dotyczące widzenia znajdują się dziś na przełomowym etapie. Lata badań nad chorobami degenerującymi narząd wzroku i nad innymi przyczynami utraty widzenia przynoszą efekty i stają się pomocne w opracowywaniu nowych strategii leczenia.

„Nowe technologie rozwijają się bardzo szybko, nasze rozumienie problematyki widzenia postępuje równie szybko, przyszłość jest więc bardzo obiecująca” – mówi Michael Fautsch.

Naukowcy mają nadzieję na doprowadzenie stanu wiedzy do etapu, w którym nie będzie już nieuleczalnych chorób powodujących utratę wzroku. Służy temu dziś możliwość wyboru wielu metod ich leczenia i stosowania profilaktyki.

Źródło: http://www.businessinsider.com.au/scientists-are-doing-research-to-cure-blindness-2015-8?utm_content=buffer91e24&utm_medium=social&utm_source=twitter.com&utm_campaign=buffer

Wyświetlacze i ekrany nie dla nas, część 2

Pierwszą część tego artykułu poświęciłem zmysłowi wzroku i temu, co jest z nim związane – a więc co to jest światło, jak jest zbudowane oko i cały narząd wzroku, jak odbieramy obraz oraz jakie choroby w tym przeszkadzają. Zanim przejdę do krótkiej informacji o ekranach i wyświetlaczach, także kolorowych, poświęcę jeszcze kilka akapitów naturze światła i widzenia. W gruncie rzeczy właśnie to wydaje się najważniejsze. Co by nie rzec, natura światła i nasze przygotowanie do jego odbioru we współczesnym świecie decyduje o rozwoju. Światło i zdolność jego odbierania są zjawiskami tak niesamowitymi, że na nich opiera się wiele dziedzin życia. Z tego wynika także sytuacja niewidomych i niedowidzących. Nie widzimy lub widzimy źle, więc mamy nieuchronne trudności z radzeniem sobie we współczesnym świecie. Każdy kolejny wynalazek wymaga jego dostosowania do naszych możliwości, gdy wykorzystuje najwygodniejszą ścieżkę komunikowania się, jaka jest nierozłącznie związana ze światłem i widzeniem.

Ponieważ człowiek widzi otaczającą rzeczywistość w kolorach, przez długie wieki uważano, że kolor jest cechą elementów tej rzeczywistości – przedmiotów. Nawet rozszczepienie światła w pryzmacie traktowano jako ujawnienie cechy światła, które miało się składać z różnych, kolorowych składników. Na początku XIX wieku dokonano jednak takich odkryć, które zmieniły ten pogląd. Nauką badającą wywoływanie wrażeń barwnych oraz sposób ich odbioru jest teoria koloru. Jest ona połączeniem wybranych zagadnień z zakresu fizyki, biologii i psychologii.

Co to jest barwa w znaczeniu okulistycznym, czyli medycznym? Na czym polega to, że widzimy kolory? Barwa to jedynie psychiczne wrażenie wywoływane w mózgu, gdy do oka dociera promieniowanie elektromagnetyczne o częstotliwości z zakresu światła. Główny wpływ na to wrażenie ma widmowy rozkład tego promieniowania oraz ilość docierającej do oka energii. Niebagatelny udział w odbiorze obrazu i barw ma czynnik psychologiczny: obecność innych barw w polu widzenia oraz psychiczne cechy odbiorcy, jak zdrowie, samopoczucie, nastrój, a nawet doświadczenie i wiedza w posługiwaniu się zmysłem wzroku. W szerszym znaczeniu barwa dotyczy odbioru opisywanych wrażeń, a w węższym jakościowym określeniem odbieranego światła zwanym walorem barwy, czyli porównaniem do najbliższej wrażeniowo barwy prostej. Ważną rolę pełnią dwa odrębne parametry:

  • jasność barwy, czyli udział ilości światła związanego z tą barwą w porównaniu do ogółu bieżących warunków świetlnych w otoczeniu, w którym się znajdujemy,
  • nasycenie barwy, czyli udziału achromatyczności w danej barwie.

Nazwy barw są zazwyczaj nieprzypadkowe. Określamy je za pomocą przymiotników lub rzeczowników pochodzących ze świata przyrody ożywionej lub nieożywionej, a także popularnych przedmiotów, które w powszechnej ocenie mają barwę będącą w palecie barw wzorcem. Nazwa koloru różowego pochodzi od kwiatu róży, fioletowego od fiołka, a koloru czerwonego od nazwy czerwa polskiego, który jest larwą owada zwanego czerwcem. Jak się okazuje, od średniowiecza uzyskiwano z niego koszenilę służącą do barwienia tkanin na kolor czerwony. Z kolei nazwę koloru niebieskiego utworzono dodając formant przymiotnikowy –ski, określający przynależność do czegoś. W XIV wieku „niebieski” oznaczało „przynależny do nieba”, a dopiero później wyraz ten stał się osobnym określeniem barwy niebieskiej, charakterystycznej dla koloru nieba.

W poszczególnych językach jest od dwóch do jedenastu (dwunastu) podstawowych nazw kolorów. Jeśli w danym języku jest jedenaście podstawowych nazw kolorów, oznaczają one: biały, czarny, czerwony, zielony, żółty, niebieski, brązowy, pomarańczowy, różowy, fioletowy i szary.

Barwy można podzielić na:

  • proste i złożone (w tym czyste),
  • achromatyczne, monochromatyczne i chromatyczne,
  • podstawowe (pierwszorzędowe) i wtórne (pochodne, wynikowe) (drugo-, trzecio-, czwartorzędowe itd.).

Barwa jest postrzegana dzięki komórkom światłoczułym w siatkówce oka, zwanym pręcikami i czopkami. Pręciki są wrażliwe na stopień jasności (widzenie skotopowe), a czopki także na barwę (widzenie fotopowe). Są trzy rodzaje czopków, a każdy z nich jest najbardziej wrażliwy na jeden z trzech zakresów barw: niebieskiej, zielonej i czerwonej. Zakresy te zachodzą na siebie, dzięki czemu można widzieć wszystkie barwy. Oko ma jednak ograniczoną rozdzielczość w kwestii rozpoznawania barw i czasem nie dostrzega różnicy między dwoma zbliżonymi do siebie barwami, które mają jednak inne widma. Wrażliwość na barwę jest cechą charakterystyczną ludzi, ale zależy także od częstości obcowania z daną barwą. Oko wykazuje zatem różny stopień wrażliwości na określoną barwę. Zależy to od liczby i wrażliwości czopków odbierających określoną długość fal świetlnych. Za widzenie barwy niebieskiej odpowiada około 4% czopków, za zieloną – 32%, a za czerwoną – 64%. Różnice barwy niebieskiej i ciemnoczerwonej są słabiej dostrzegane niż różnice pomiędzy innymi barwami.

W potocznym języku określenie barwa i kolor to synonimy. W piśmiennictwie specjalistycznym oraz wydawnictwach leksykalnych częściej stosowany jest termin barwa. Funkcjonuje on w językach słowiańskich od XV wieku. Towarzyszy mu słowo farba, które jest zapożyczeniem z języka niemieckiego – Farbe. Słowo kolor pochodzi z języka łacińskiego i jest znacznie późniejszym zapożyczeniem. W poligrafii panuje tendencja do stosowania pojęcia barwa zamiast koloru, traktując barwę jako wrażenie psychologiczne i jako mierzalną wielkość fizyczną o określonych parametrach. Barwa określa więc rzeczywistość obiektywną w odróżnieniu od jej subiektywnego odbioru. Dzięki temu można kontrolować barwę, tworzyć normy dotyczące druku i zawierać w umowach handlowych klauzule określające wymagane przez umawiające się strony barwy. Z kolei kolor stosuje się do określenia farb. Farbą danego koloru można jednak otrzymać wydruk o różnej barwie. Wystarczy wziąć pod uwagę wydrukowanie powierzchni różną grubością farby. W poligrafii zarządzanie barwą jest możliwe jedynie wówczas, gdy warunki oświetleniowe są znormalizowane. W skomputeryzowanej drukarni konieczne jest ustalenie parametrów pracy monitora komputera, wydruku próbnego i druku na papierze. Warunki te określa od roku 2000 norma ISO 3664.

Nie dość, że każdy inaczej odbiera bodźce świetlne i widzi nieco inaczej te same barwy, są ludzie, którzy nie odbierają różnic pomiędzy barwami, albo jest to u nich w znaczącym stopniu zaburzone. Ślepota barw zwana też zaburzeniem rozpoznawania barw, nazywana potocznie daltonizmem, jest niezdolnością do spostrzegania różnic pomiędzy niektórymi lub wszystkimi barwami, chociaż daltonizm to tak naprawdę wada nierozpoznawania dwóch barw: czerwonej i zielonej. Sama nazwa „daltonizm” pochodzi od nazwiska angielskiego chemika Johna Daltona, który w roku 1794 opublikował jej opis, a w swojej odkrywczej pracy opierał się na własnym przypadku.

Ślepota barw jest zazwyczaj wadą wrodzoną, uwarunkowaną genetycznie. Dziedziczenie tej wady jest związane z chromosomem X. Z tego powodu znacznie częściej dotyka mężczyzn, spośród których około 1,5% ma tego typu problemy. Wada ta o wiele rzadziej dokucza kobietom – 3-krotnie i dotyka 0,5% tej populacji. Na szczęście mężczyźni nie przekazują swojego chromosomu X swoim męskim potomkom, więc ojciec cierpiący na ślepotę barw nie przekaże jej swojemu synowi. Kobieta mająca dwa chromosomy X może być nosicielką genu ślepoty barw nawet o tym nie wiedząc. Jeżeli z kolei w rodzinie matki jest mężczyzna daltonista, jest duże prawdopodobieństwo, że jej dziecko odziedziczy jego gen. Przyczyni się to do ślepoty barw zazwyczaj w przypadku, gdy dziecko będzie płci męskiej. W bardzo rzadkich przypadkach matka sama również będzie miała tę wadę. Będzie to związane z tym, że posiada dwa równie wadliwe chromosomy X. Fakt, że gen ślepoty barw jest w chromosomie X, jest przyczyną, że prawdopodobieństwo wystąpienia tej choroby u mężczyzn jest od 10 do 20 razy większe niż u kobiet.

Zaburzenie rozpoznawania barw może być także związane z uszkodzeniem narządu wzroku, a mianowicie dróg wzrokowych od siatkówki po korę mózgu. Może być nawet efektem ubocznego działania leków lub związków chemicznych, z którymi miał wcześniej do czynienia daltonista.

Gdy zamieściłem już wystarczająco dużo informacji o świetle i o barwach, muszę wspomnieć o kolejnych wadach wzroku, tym bardziej, gdy są tak częste.

Krótkowzroczność (miopia – z języka greckiego myopia), potocznie krótkowidzenie, to jedna z najczęściej spotykanych wad wzroku, która polega na takiej wadliwej budowie oka, że promienie świetlne są nieprawidłowo skupiane. A jest to niezbędne dla dobrego widzenia wszelkich obiektów – dalszych i bliższych. Oko miarowe, czyli zbudowane prawidłowo, bez wysiłku, czyli bez nadzwyczajnego napięcia mięśni, które nazywamy akomodacją, skupia równoległe promienie światła dokładnie na siatkówce. Precyzyjnie – równoległe promienie świetlne to oczywiście sytuacja idealna. W rzeczywistości nie są one idealnie równoległe, ale różnica ta jest być może najmniejszą z istniejących na tym świecie. Mowa jest o tej równoległości, gdyż promienie są jej najbliższe, gdy obserwowany obiekt jest nieskończenie daleko. Dla takiego obiektu, właśnie nieskończenie odległego, na siatkówce oka pojawi się jego wyraźny (ostry) obraz. W oku krótkowzrocznym, w wyniku nieprawidłowej „transmisji” promieni, równoległe promienie są ogniskowane przed siatkówką. Trudno wtedy liczyć na to, by obraz był dobrej jakości.

Krótkowidz widzi dobrze z bliska, czyli obiekty znajdujące się niedaleko przed nim. W związku z tą wadą nosi okulary ze szkłami minusowymi, czyli soczewkami dwuwklęsłymi, rozpraszającymi promienie świetlne. Im większa krótkowzroczność, tym bardziej zmniejsza się odległość, z której można dobrze widzieć. Krótkowidz z wadą minus jednej dioptrii widzi dobrze z odległości jednego metra, a z wadą minus dziesięć dioptrii z odległości dziesięciu centymetrów.

Z kolei nadwzroczność (z łaciny hyperopia), którą potocznie nazywamy dalekowzrocznością, to druga po krótkowzroczności najczęściej spotykana refrakcyjna wada wzroku. Jest związana ze zbyt małymi rozmiarami gałki ocznej i zbyt małej jej siły, niezbędnej do załamywania światła. Może to wynikać na przykład ze zbyt płaskiej rogówki. Dalekowidz widzi dobrze z daleka, ale też do pewnej granicy. Nosi okulary plusowe, czyli w jego okularach są wypukłe soczewki skupiające promienie świetlne. Im grubsze są soczewki, czyli im są większej mocy, tym trudniej czytać z bliska. Dalekowidze z dużymi plusami, rzędu plus 3 dioptrie, potrzebują do czytania okularów wcześniej od innych osób.

Wreszcie astygmatyzm (niezborność) to wada soczewki lub rogówki, cechująca się zaburzoną symetrią obrotową oka. Elementy optyczne prawidłowego oka są symetryczne względem jego osi. Jeżeli oko ma większą szerokość niż wysokość, soczewka i rogówka zamiast skupiać światło w okrągłym obszarze siatkówki, będzie tworzyć obraz rozmazany w jednym z kierunków. Pacjent z astygmatyzmem będzie widział niewyraźny obraz w pewnych obszarach pola widzenia. Nawet dobre szkła nie są w stanie w pełni skorygować tej wady i dlatego osoba z astygmatyzmem ma problemy z wykorzystywaniem przyrządów optycznych.

Astygmatyzm to wada wzroku, a nie choroba oka. Może towarzyszyć zarówno krótko – jak i dalekowzroczności. Żeby ją zrozumieć, najlepiej wyobrazić sobie kulę ziemską z południkiem bardziej lub mniej wypukłym od reszty. Ten nierówny południk powoduje, że promienie światła nie skupiają się w jednym punkcie, lecz się rozmywają, w wyniku czego ludzkie postaci wydają się wydłużone, a koło przypomina elipsę. I tak jak w kuli ziemskiej nierówny południk oznacza się osią, tak też szkło korygujące tę wadę (może być minusowe lub plusowe) jest zawsze oznaczone pozycją osi od 0 do 179 stopni.

Tyle o naturze światła, narządzie wzroku i jego wadach. Przytoczyłem powyższe informacje także po to, by uzmysłowić Czytelnikom, jak trudno spotkać kogoś ze wzrokiem bez wad. Właśnie z tej przyczyny tak wielu ludzi zgłasza trudności z widzeniem. O ile całkowicie niewidomych jest w kraju około 15 tysięcy, ludzi, którzy mają wyraźne kłopoty ze wzrokiem, czyli osób istotnie niedowidzących jest około 100 tysięcy, osób, które nie są inwalidami wzroku, ale nie mogą zapomnieć o niedostatkach widzenia, gdy nie mogą samodzielnie czytać gazety i książek, odczytywać informacji wyświetlonych na ekranie telewizora lub komputera, jest ponad milion. Wśród nich największą grupę stanowią osoby w podeszłym wieku, ale wzrok psuje się już u pięćdziesięciolatków, a nawet wcześniej. Dochodzi więc do jawnej sprzeczności. Wzrok jest najsprawniejszym zmysłem, który dostarcza ponad 80% odbieranych przez człowieka informacji, a czasem uważa się, że aż 90%, wobec czego właśnie wzrok wykorzystuje się we wszelkich wynalazkach technologicznych do ich przekazywania. Jednocześnie duża grupa osób nie może z tej wygody korzystać w ogóle lub korzysta w sposób ograniczony. Dla zniwelowania ich kłopotów tworzy się mnóstwo rozwiązań adaptacyjnych, które pomagają omijać skutki inwalidztwa wzroku i umożliwiają dostęp do informacji. W tym samym czasie, pod ogromną presją masowego odbiorcy, powstają tysiące produktów, które jeszcze bardziej niż poprzednio polegają na przekazywaniu danych za pośrednictwem wzroku – wzroku bez wad. Trudno się dziwić, że niewidomi i niedowidzący narzekają na ten stan rzeczy. Za każdym razem, gdy dostają do rąk kolejne rozwiązanie adaptacyjne, cieszą się i mają nadzieję, że kłopoty się skończyły, a zaraz potem okazuje się, że to tylko złudzenie. Powstaje kolejne urządzenie, które będzie używane przez dobrze widzących, a dla inwalidów wzroku nie będzie się nadawało do użytku. I znowu będą czekali na lepsze niż poprzednio rozwiązania adaptacyjne.

Dobrym przykładem na ten wyścig pomiędzy aplikacjami używanymi masowo z rozwiązaniami specjalistycznymi, mogą być telefony komórkowe. Zaczęło się od prostych komórek o dużych gabarytach, które nie zmuszały do większego wysiłku nikogo, bo nie oferowały informatycznych funkcjonalności. Dawały szansę na bezwzrokowe używanie. Zaraz jednak producenci wzbogacili te urządzenia w potrzebne wszystkim funkcje, na przykład edycyjne, i telefony stały się trudniejsze dla źle widzących użytkowników. Po pewnym czasie otrzymaliśmy rozwiązania adaptacyjne, dzięki którym mogliśmy używać te bardziej rozbudowane telefony. Ledwo je kupiliśmy i nauczyliśmy się ich używać, wypuszczono na rynek zupełnie nowe rozwiązania telekomunikacyjne z bardzo bogatymi funkcjami, sterowane przez skomplikowane systemy operacyjne – na przykład Symbian. I znowu byliśmy „do tyłu”. Producenci związani z naszym środowiskiem nie ustąpili i wprowadzili na rynek programy udźwiękawiające ten system – Mobile Speak i Talks. Dołożyli do nich programy powiększające obraz na komórkowym ekranie – na przykład Mobile Magnifier. I znowu byliśmy zadowoleni. Po kolejnym technologicznym skoku, sytuacja się powtórzyła. Teraz musimy opanować sterowanie urządzeniami za pomocą gestów i nie można powiedzieć, że osobom niepełnosprawnym wzrokowo idzie to gładko. Smartfony są od kilku lat używane powszechnie, a wśród niewidomych trwa debata – czy ekrany dotykowe są dostępne, czy lepiej „trzymać się” starych komórek ze zwykłymi klawiaturami.

Widzący użytkownicy mają do dyspozycji ekrany i wyświetlacze, na których widać przekazywane informacje oraz stosowny do ich możliwości i przyzwyczajeń sposób sterowania urządzeniami. Osoby niewidome i źle widzące nie mogą tak po prostu z tych możliwości korzystać. Można powiedzieć, że ekrany i wyświetlacze są nam niepotrzebne. Ja na przykład czekam na taki telewizor, w którym nie będzie ekranu, bo gdy jest, zazwyczaj świeci i nagrzewa oraz jonizuje powietrze w pokoju. Przecież chcę jedynie słuchać! Najchętniej włączyłbym telewizor i wygasił ekran. Zamiast tego, zawsze chciałem mieć w telewizorze zainstalowanego lektora, który odczyta wyświetlane informacje. I proszę sobie wyobrazić – są już takie telewizory w sklepach, ale o tym na końcu artykułu.

Niemal wszystkie urządzenia wykonujące rozmaite zadania są sterowane przez procesory i „przetaczające się” przez nie oprogramowanie – instrukcja po instrukcji. Sterują nimi i działają na nich zarówno proste programy, jak i rozbudowane systemy operacyjne. Zainstalowana w nich elektronika i mechanika to ich „ciało”, a oprogramowanie to „dusza”. Nie wykonałyby nic, gdyby nie miały możliwości porozumiewania się z użytkownikami. Wszystkie muszą mieć jakieś ekrany, głośniki, albo jeszcze inne, tzw. urządzenia wyjściowe (terminalne, peryferyjne), które w celu przekazania swoich komunikatów odwołują się do naszych zmysłów. Urządzenia są tworzone w ten sposób nieprzypadkowo. Przecież my sami jesteśmy tak „zaprojektowani”. Nasze zmysły i narządy im dedykowane służą do odbierania przekazywanych nam informacji, a sami też je nadajemy. Wykorzystujemy do tego celu rozmaite możliwości, które dał nam Bóg. Najwięcej zasług mają chyba usta i aparat mowy w całości, ale mówimy też wzrokiem, gestami i mimiką. Jakby tego było mało, od kilku tysięcy lat potrafimy zamienić pracę części naszego ciała, narządów („terminalnych urządzeń”) – na przykład wzroku albo dłoni – na zapisy zgodne ze wcześniej wynalezionymi i uzgodnionymi przez ludzi notacjami. Bierzemy do rąk długopis albo pióro i piszemy literę po literze, słowo po słowie i zdanie po zdaniu. Dzięki możliwości precyzyjnej pracy mięśni dłoni możemy przekazać mnóstwo informacji łącznie z trudnymi, złożonymi, czy abstrakcyjnymi. W jednym kręgu kulturowym potrafimy też porozumiewać się za pomocą gry mięśni twarzy czy całego ciała. Ten język nie jest jednoznaczny, ale to nie przeszkadza przekazywać innym wiadomości, że właśnie spotkało nas coś dobrego, radosnego, albo odwrotnie – przykrego. Oczy nie pozostają bierne. Z jednej więc strony odbieramy informacje, a z drugiej je nadajemy, wysyłamy. Podobnie urządzenia.

Gdy więc chodzi o odbiór, największe znaczenie ma wzrok. Inne zmysły nie mogą się z nim porównywać. Wzrok jest w stanie odebrać wielokrotnie więcej informacji nadawanych w niewielkich odstępach czasu albo nawet jednocześnie. Taką możliwość stwarza nam siatkówka w oczach oraz nerwy wzrokowe. Miliony światłoczułych punkcików odbierają obraz i transmitują do mózgu. Nie ma więc lepszego rozwiązania, jak wykorzystać właśnie je do celu przesyłu danych. W takiej sytuacji wszelkie urządzenia „lubią” mieć różnego rodzaju ekrany lub wyświetlacze. Mają także głośniki, ale zdarza się to zdecydowanie rzadziej. I nie dzieje się to bez powodu. Wystarczy sprawdzić na sobie, ile procent informacji potrafimy przyswoić, zapamiętać, przekazać innym, gdy je zobaczymy, a ile, gdy je usłyszymy. No i właśnie dlatego, gdy tylko spotkamy się z jakimś urządzeniem, nasz wzrok pada od razu na jego ekran lub wyświetlacz: komputery, komórki, telewizory, urządzenia RTV i AGD, urządzenia drobne: wagi, termometry, zegarki, dyktafony, notatniki, elektroniczne instrumenty muzyczne, elektronika w samochodach, pociągach, samolotach itd. Zapewne spotykają Państwo terminale informacyjne wyposażone w duże ekrany w centrach handlowych, na dworcach i lotniskach. Są sterowane przez komputery i wyświetlają mnóstwo informacji ku uciesze wszystkich, ale nie niewidomych i niedowidzących. Jeszcze do niedawna nie spotkałem takiego terminala z funkcją lektorską, chociaż to takie proste.

Jedne urządzenia muszą mieć duże ekrany, a inne są wyposażone w proporcjonalnie małe wyświetlacze. Wyświetlają tekst i grafikę, ale rzadko potrafią wypowiedzieć to, co pokazują.

Słowo ekran wywodzi się z języka francuskiego i oznacza zasłonę. Potocznie ekran to ta część monitora, na której wyświetlany jest obraz. Monitor ekranowy to urządzenie elektroniczne, będące źródłem światła, przetwarzające sygnały odbierane z urządzeń technicznych, na obraz wyświetlany na własnym ekranie. Obraz może być generowany w trybie alfanumerycznym, czyli tekstowym, czy też w graficznym. Wyróżniamy monitory lampowe, czyli kineskopowe, (CRT), monitory oparte na ciekłych kryształach (LCD) oraz monitory plazmowe.

Utarło się mniemanie, iż elektroniczne urządzenia wyświetlające obraz nazywa się ekranami lub wyświetlaczami adekwatnie do złożoności ich funkcjonalności. W praktyce ekrany są zazwyczaj większe i służą do realizacji złożonych celów. Wyświetlają więcej tekstu oraz grafikę o lepszej jakości. Wyświetlacze są na wyposażeniu mniejszych i prostszych urządzeń – mniej tekstu i prostsza grafika. Łatwo się domyślić, że osobom niewidomym wszystko jedno, czy mają do czynienia z ekranami, czy wyświetlaczami. Dla niedowidzących rozróżnienie to może mieć jednak zasadnicze znaczenie. Wszystko co duże jest akceptowalne, a rzeczy mniejsze stwarzają kłopoty. Może najmniej problematyczne są dla nich telewizory z ekranami o dużej przekątnej. Siadają blisko ekranu i widzą tyle, ile wzrok pozwala. Jak działa taki ekran? Chronologicznie, najpierw wyprodukowano telewizory kineskopowe – duże, ciężkie, o nienaturalnie dużej głębokości, przez którą trzeba było kupować specjalne szafki, by je na nich postawić. Teraz mamy w domach cienkie telewizory o płaskich ekranach. Warto jednak wiedzieć jak działa, tzn. raczej jak działał, kineskop i telewizor zbudowany na jego osnowie.

Ekran telewizora kineskopowego jest pokryty od wewnątrz substancją, która świeci, gdy dociera do niej wiązka elektronów. Substancja ta (luminofor) jest nałożona na ekran w punktach siatki o stosownym rozmiarze, liczebności i zagęszczeniu. Punkty występują w trzech barwach: czerwonej, zielonej i niebieskiej. Podświetlanie ich w różnym stopniu powoduje, że możemy na ekranie oglądać różne kolory. Na przykład kolor żółty widzimy, gdy wzmocnimy wiązki skierowane na punkty zielone i błękitne, a purpurowy powstanie ze skrzyżowania czerwieni z błękitem. Działanie takiego kolorowego telewizora polega więc na takim naświetlaniu małych punkcików, aby widziane z oddali tworzyły konkretny obraz. Technologię tę można porównać do malarstwa impresjonistycznego. Obrazy widziane z bliska są na pierwszy rzut oka chaotycznym zbiorem barwnych punktów, dopiero z większej odległości stają się wyraźne.

Najważniejszym elementem telewizora starego typu był kineskop, w którego tylnej części znajdowała się katoda emitująca elektrony. Trafiają one do elektronowych dział, dzięki którym są skupiane w cienkie wiązki kierowane na ekran, aby podświetlić barwne punkty luminoforu. Punkty są trafiane jeden po drugim, w kolejnych poziomych rzędach. Operacja ta odbywa się tak szybko, że w oczach widza trzy migające barwy łączą się w konkretne kolory. Kineskop generuje charakterystyczny, cichy dźwięk, przypominający brzęczenie muchy. To odgłos pracującego z ogromną prędkością działa elektronowego, które 25 razy na sekundę podświetla 625 poziomych linii.

Wyświetlacz ciekłokrystaliczny (LCD, LED, OLED) to urządzenie elektroniczne, część mobilnych urządzeń, służące do wyświetlania informacji. Zasada działania takiego wyświetlacza z języka angielskiego – Liquid Crystal Display, opiera się na zmianie polaryzacji światła na skutek zmian orientacji cząsteczek ciekłego kryształu, co następuje pod wpływem przyłożonego do tych cząsteczek pola elektrycznego.

Wyświetlacz PDP (z języka angielskiego: plasma display panel) wykorzystuje do tworzenia obrazu plazmę i luminofor. Plazma to zjonizowana materia o stanie skupienia przypominającym gaz, w której znaczna część cząstek jest naładowana elektrycznie. Mimo, że plazma zawiera naładowane swobodne cząstki, w skali makroskopowej jest elektrycznie obojętna. Z kolei luminofor to związek chemiczny wykazujący luminescencję.

Lumen znaczy w łacinie światło. Luminescencja to promieniowanie, które nie jest pochodzenia termicznego. Według Wawiłowa: „Luminescencja to nadwyżka promieniowania ciała nad promieniowaniem temperaturowym tego samego ciała w danej części widmowej i w danej temperaturze, która ponadto charakteryzuje się skończonym czasem świecenia, to znaczy nie zanika natychmiast po przerwaniu wzbudzenia.” Określana bywa jako bardzo czuła metoda badawcza pozwalająca zidentyfikować różne substancje.

Wreszcie, na koniec, jestem zobowiązany do wskazania, z jakich urządzeń mogą korzystać niewidomi i niedowidzący. Od około 30 lat możemy pracować z komputerami. Wyprodukowano wtedy i udostępniono użytkownikom pierwsze syntezatory mowy, programy udźwiękawiające, tzw. czytniki ekranu oraz programy powiększające obraz. Zastosowano też tzw. sampling, gdzie wykorzystuje się odtwarzanie wcześniej nagranych próbek dźwięku. Mogą to być zarówno gotowe do wypowiedzenia zdania, słowa, albo nawet ich fragmenty. Z czasem obie techniki (synteza i sampling) „połączyły się”, synteza mowy tak się udoskonaliła, a sampling tak „rozdrobnił”, że użytkownicy nie wiedzą, z którym z tych dwóch rozwiązań mają do czynienia. „Sztuczny” dźwięk zastosowano w przeróżnych urządzeniach i możemy go równie dobrze spotkać w kalkulatorach, termometrach, wagach, ciśnieniomierzach, dyktafonach i odtwarzaczach cyfrowych, jak i smartfonach, terminalach informacyjnych, autobusach, tramwajach i pociągach, a nawet telewizorach. Można natknąć się na filmy, w których nie mamy do czynienia z prawdziwym lektorem, lecz syntezatorem mowy, który wygłasza wykład.

Ja jestem pod wrażeniem najnowszych modeli telewizorów, które są sterowane przez system operacyjny Android, dzięki czemu mogą być udźwiękowione. Biorę do ręki pilot zdalnego sterowania (remote control) i wciskam rozmaite klawisze. Przechadzam się po menu lub po liście programów i słyszę, co zmieniam w moim telewizorze. Aby natchnąć Państwa jeszcze większym optymizmem, przekażę informację, że można oglądać coraz więcej filmów z dodatkową ścieżką lektorską – audiodeskrypcją. Audiodeskrypcja zmienia nasze życie diametralnie i jest już obecna nie tylko w filmach, ale i w teatrach, na koncertach, podczas wydarzeń sportowych itd. Wygląda więc na to, że mamy teraz fazę przyspieszonego dostosowywania wszystkiego dookoła dla potrzeb inwalidów wzroku. Aż strach pomyśleć, co następnie wymyślą widzący projektanci i producenci, by ułatwić życie widzącym i utrudnić nam – zmusić nas do oczekiwania na kolejne rozwiązania adaptacyjne takiego rodzaju, o którym nie mamy jeszcze pojęcia.

Wakacyjni pomocnicy

Każdy z nas ma swoje ulubione gadżety i sprzęty, które świetnie sprawdzają się podczas wakacyjnych wyjazdów. Warto wiedzieć jakie przydatne urządzenia są dostępne na rynku dla słabowidzących i niewidomych. Początek lata to świetny czas, aby zaprezentować urządzenia i produkty, które pomogą umilić bądź usprawnić letnie wojaże. Każdy znajdzie dla siebie coś ciekawego!

JAMI

Gadżet muzyczny idealny na lato! Po co dokładać do wakacyjnego bagażu ciężkie i nieporęczne głośniki, kiedy można zabrać ze sobą to maleńkie urządzenie? Wygląda niepozornie, jednak zamienia dowolny przedmiot w głośnik. Wystarczy przyczepić jego końcówkę rezonującą np. do… nadmuchanej piłki plażowej i gotowe! Muzyka z telefonu lub odtwarzacza mp3 będzie towarzyszyć nam podczas relaksu na łonie natury.

Krokomierz

Wycieczka w góry, spacer po plaży, wyprawa do lasu – to tylko parę przykładów aktywności, podczas których krokomierz sprawdzi się znakomicie. Urządzenie powie nam ile spaliliśmy kalorii, poda liczbę wykonanych kroków, przebytą odległość i całkowity czas spędzony na spacerowaniu lub joggingu. Powie nam również, która jest godzina. Polecany dla każdego, kto chce pozbyć się zbędnych kilogramów. Opisana poniżej ECOwaga jest dla krokomierza świetnym uzupełnieniem.

ECOwagi

Za oknem ciepłe promienie słońca, a my mamy więcej czasu na aktywność fizyczną. Wakacje to idealny moment, aby zgubić kilka kilogramów. Z ECOwagami łatwo skontrolować ile aktualnie ważymy i czy zbliżamy się do wymarzonego (a może wyważonego? :D) celu. Tego lata zadbajmy o swoje zdrowie, szczupłą sylwetkę i dobre samopoczucie.

Gry planszowe

Lato, łąka, piknik z przyjaciółmi, rodziną… To idealny moment na grę planszową! Dobra zabawa i emocje gwarantowane! Oferowane przez firmę Altix gry są dostosowane do potrzeb osób z dysfunkcją wzroku, więc nikt już nie będzie wykluczony z tej popularnej rozrywki.

Reversi

Reversi to strategiczna gra planszowa dla dwóch osób, rozgrywana na planszy o wymiarach 8 na 8 pól (jak w szachach i warcabach) przy pomocy 64 pionów. Celem gry jest wypełnienie planszy większą liczbą własnych pionków niż przeciwnik. Gra kończy się, gdy żaden z graczy nie może wykonać poprawnego ruchu, czyli gracze zapełnią planszę, więc żaden z graczy nie może wykonać ruchu.

Ludo

Znana na całym świecie pod nazwą Ludo, a w Polsce jako Chińczyk, od dziesięcioleci bawi zarówno młodszych, jak i starszych. Cel gry jest prosty – jak najszybciej umieścić swoje pionki w przeznaczonym dla nich „domku”. Należy trzymać kciuki i uważać, aby nasze pionki nie zostały zbite przez pionki innych graczy! Losowość gry dostarcza wielu emocji, nie bez przyczyny Chińczyk w niektórych krajach nosi nazwę „Człowieku, nie irytuj się”.

Stacja METEO

W wakacje najważniejsza jest piękna pogoda. Nikt nie wyobraża sobie lata bez upałów. Jednak aura bywa kapryśna, dlatego warto trzymać rękę na pulsie. Stacja METEO naturalnym głosem powiadomi o temperaturze wewnątrz i na zewnątrz mieszkania. Dzięki niej zawsze będziemy wiedzieć kiedy wybrać się nad jezioro, a kiedy zostać w domu i poczytać książkę.

Lupy ERGO-Pocket

Cena na przedmiotach w sklepie z pamiątkami jest trudna do odczytania? Broszura turystyczna wydrukowana jest drobną czcionką? Trudności w rozróżnieniu nominałów obcej waluty? To częste problemy podczas wakacyjnych wypraw osoby słabowidzącej. W takich przypadkach przyda się lupa, która jest jednocześnie niewielka, lekka i poręczna. Lupy z serii ERGO-Pocket to strzał w dziesiątkę! Dla niejednego wczasowicza stanie się ona najwierniejszym towarzyszem podróży.

Mówiące zegarki

Wprawdzie szczęśliwi czasu nie liczą, ale… nie warto spóźnić się na odjazd wycieczkowego autobusu. Mówiący zegarek pozwoli sprostać napiętemu, wakacyjnemu harmonogramowi. Posiada wiele użytecznych funkcji w znacznym stopniu ułatwiających wykonywanie codziennych czynności. Przykładowo, użytkownik może ustawić cztery mówiące alarmy przypominające o godzinie posiłków podczas turnusu.

Mówiący kalkulator

Pomoże przy planowaniu domowego budżetu uwzględniającego wakacyjne wojaże. Urządzenie głośno odczytuje wyraźnym, damskim głosem wszystkie liczby oraz funkcje i działania wprowadzone przez użytkownika. Na ekranie LCD mieści się 8 znaków. Funkcja zegara i alarm na pewno przydadzą się w podróży i na wczasach. Idealne rozwiązanie dla osób lubiących mieć kontrolę nad letnimi wydatkami.

Mówiący termometr do ciała

Każdy lubi komfort. Z jednej strony dobrze jest wygrzać się w słońcu, a z drugiej schronić przez upałem w chłodnym, klimatyzowanym pomieszczeniu. Latem takie różnice temperatur potrafią mieć nieprzyjemne konsekwencje dla naszego zdrowia. Dlatego warto reagować szybko, zanim drobne przeziębienie przerodzi się w coś poważnego. Mówiący termometr elektroniczny pomoże monitorować temperaturę ciała. Umożliwia szybki i dokładny pomiar w zaledwie 60 sekund. Wynik pomiaru jest odczytywany automatycznie przyjemnym damskim głosem. Posiada elastyczną końcówkę, która sprawia, że pomiar jest wygodny i bezpieczny.

Przybliżamy widoki wyspy wyśnionej

Co roku o tej porze, zaraz przed rozpoczęciem lata siadam wygodnie przy stole rozkładając atlas świata, kilka wybranych przewodników i stare, szczegółowe mapy, które dostałem od nauczycielki geografii jakieś 20 lat temu. Zaczynam poznawać nowe zakątki świata, by wybrać ten jedyny, który zamierzam odwiedzić w najbliższym czasie.

Od lat o niej myślę i czuję, że niebawem wyruszę tam śladami zwanego przez miejscowych Ernesto czy Papa – Hemingway’a. Na razie znam ją z opowiadań mego ojca oraz książek Norberto Fuentes«a i Aleidy March.

Radosna, roztańczona, nostalgiczna i uboga, choć chwytająca za serca. Upragniona niemal przez każdego turystę głównie dlatego, że jutro może już nie być taka sama – Kuba.

Za każdym razem kiedy zasiadam do czytania czegokolwiek, co wymaga skupienia i wytężonego wzroku, używam prostych i sprawdzonych pomocy optycznych, jakimi są lupy na statywach oraz kamienie optyczne. Dlaczego?

Ponieważ są bardzo praktyczne i faktycznie niezbędne do przybliżania szczegółów. Dużego znaczenia nabierają w Polsce dzisiaj, kiedy osoby słabowidzące nie mogą skorzystać z dofinansowań np. na droższe powiększalniki elektroniczne, które byłyby niezbędnym narzędziem zarówno w domu, jak i poza nim np. w szkole czy pracy. Nie można mówić, że jedno urządzenie może zastąpić drugie, ale pewne jest, że każda osoba niedowidząca powinna posiadać – poza elektronicznym powiększalnikiem – optyczną lupę, która przydaje się zawsze, kiedy mamy do czynienia z drobnym drukiem lub niewyraźnym obrazem.

W poprzednich numerach Helpa pisałem o lupach kieszonkowych, popularnych lupach z rączką, tych klasycznych, jak i tych o nowym, ergonomicznym kształcie, o lupach podświetlanych oraz profesjonalnych pomocach optycznych jakimi są monookulary. Jeden artykuł poświęciłem powiększalnikom elektronicznym z dotykowymi wyświetlaczami. Dziś chciałbym przybliżyć wiedzę na temat wybranych lup na statywach oraz kamieniom optycznym. Skupię się na produktach niemieckiej firmy Schweizer, bowiem jest to pionier w dziedzinie tworzenia lup oraz soczewek na całym świecie, a produkty tej firmy są w Polsce niezwykle popularne.

Ja do pracy z drobnym tekstem, analizowania moich map używam kamienia optycznego o średnicy 80 mm. Ten rodzaj pomocy optycznych produkowany jest w różnych formach i kształtach. Najpopularniejszym jest kamień wykonany z polimerów, czyli tworzyw sztucznych. Podstawa kamienia ma zazwyczaj kształt cylindra zakończonego powierzchnią półkolistą, o dopasowanym promieniu. Wysokość cylindra i promień powierzchni półkolistej, zwanej czaszą, dopasowany jest tak, aby obraz pozbawiony był aberracji, czyli zniekształceń. W ofercie firm proponujących na polskim rynku ten rodzaj pomocy optyczny znajdziemy kamienie o średnicy podstawy od 50 do 95 mm przy powiększeniu od 1,8 do 2,2x.

Kamienie optyczne mają tę przewagę nad lupami, że pozwalają na oglądanie obrazów z ukosa. Zawdzięczają to właśnie swej półokrągłej powierzchni. Kolejną cechą oraz wartością dodaną tego przyrządu powiększającego jest fakt, że obiekty obserwowane przez ten kamień są zdecydowanie jaśniejsze niż otoczenie. Na świecie poza użytkownikami domowymi kamienie optyczne mają zastosowanie wśród architektów, projektantów, artystów, numizmatyków, fotografików czy kolekcjonerów.

Do tej grupy pomocy zaliczamy również liniały optyczne. Wykonane z tych samych materiałów, czyli akrylu – lżejszego od szkła – mają bardzo praktyczne zastosowanie np. do czytania. Liniał kładzie się na czytanym obiekcie, np. książce i przesuwa wzdłuż strony. Możemy zakupić liniał mający długość odpowiadającą szerokości strony A4, wtedy przesuwamy go jedynie z góry na dół czytając poszczególne wiersze tekstu. Długości liniałów mieszczą się w przedziale między 120 a 360 mm. Dziś mają one szczególne zastosowanie w szkołach, które kształcą dzieci i młodzież słabowidzącą.

Kolejną grupą pomocy są lupy na statywach. Przydatne są zarówno w domu, pracy, czy szkole, ponieważ korzystać z nich możemy bez konieczności trzymania w dłoni. Wystarczy raz ustawić sobie soczewkę lupy odpowiednio do swego stanowiska pracy z oglądanym tekstem czy obrazem i możemy cieszyć się powiększeniem bez konieczności przemieszczania lupki. W przypadku tego rodzaju lup wybór jest spory, począwszy od lup z możliwością przytwierdzenia do blatu stołu na klips, po lupy wolnostojące na zwykłej podstawie. Niegdyś tego typu lupy były podstawowym narzędziem dla wszystkich kolekcjonerów. Przydatne były w numizmatyce, jak i w modelarstwie. Dziś, ze względu na swą przystępną cenę, zdobywa coraz większe zainteresowanie w prywatnych gospodarstwach niemal każdego z nas.

Dzięki opowieściom Hemingwaya oraz „magicznemu” kamieniowi zwiedziłem sporą część Kuby. Jestem niemal pewien, że niebawem siądę ze szklaneczką piwa Bucanero patrząc na jeden z najpiękniejszych Kościołów w Remedios, że poznam Kubę patrząc w oczy Cze zerkającego rewolucyjnie z obrazka na ścianie z jednej z hawańskich kawiarni. Później, siedząc na murku przy deptaku Melecon, zachwycę się ponad 60-cio letnimi, lśniącymi nowym lakierem Cadillacami, Chryslerami, czy Chevroletami. Skosztuję ukochane cygara Castro – Cohiba i odwiedzę Pałac Prezydenta Batisty.

Wszystko to z kamieniem optycznym w plecaku.

Powiększalniki elektroniczne – nowoczesne lupy XXI wieku

Lupa czy powiększalnik?

Kiedy mamy problem z niedowidzeniem, a chcemy przeczytać ulubioną gazetę, sięgamy po zwykłą optyczną lupę, która powiększy obraz do poziomu, który pozwoli nam na czytanie. Lupa taka, choć poręczna i mała, nie jest idealnym rozwiązaniem wtedy, gdy wzrok jest bardziej uszkodzony. Co wtedy robić? Jak sobie pomóc, by nie pozbawiać się radości z czytania? Z pomocą przychodzą lupy elektroniczne – zaawansowany odpowiednik lupy optycznej. Wydaje się, że urządzenia te nie różnią się szczególnie między sobą, jednak wystarczy się im przyjrzeć, aby dostrzec wiele różnic. Do najważniejszych należą: brak zniekształceń na brzegach lupy, regulacja poziomu powiększenia, możliwość zmiany kolorów liter i tła oraz możliwość zapisywania obrazów w pamięci urządzenia. Cechy te w znaczący sposób przyczyniają się do poprawienia wygody użytkownika.

Producenci prześcigają się w coraz to nowszych, lepszych modelach i dodatkowym wyposażeniu powiększalników. Zatem zanim dokonamy wyboru, polecam zapoznanie się z kilkoma ważnymi wskazówkami, które pomogą w wyborze najodpowiedniejszej lupy dostosowanej do indywidualnych potrzeb i preferencji.

Powiększalniki kieszonkowe – mistrzowie mobilności

Na polskim rynku można znaleźć małe (zbliżone rozmiarami do zwykłej lupy), przenośne lupy kieszonkowe o ekranie od 3,5 do 7 cali. Najmniejsze świetnie się sprawdzają, gdy chcemy mieć lupę w każdej chwili pod ręką, te większe – gdy częściej pracujemy z tekstem, a niekoniecznie chcemy te urządzenia ze sobą nosić. Wśród najbardziej popularnych powiększalników kieszonkowych wymienić należy: najmniejszy i najlżejszy 3,5-calowy Compact Mini z powiększeniem do 11x i 4-calowe: Ruby (powiększenie do 14x), Ruby w rozdzielczości HD (13x) i Compact 4 HD (do 12x). Ruby i Ruby HD wyposażone zostały w składaną rączkę, która upodabnia je do zwykłej lupy, a Compact Mini i Compact 4 HD w specjalną podstawkę lub nóżki, po to, aby móc postawić je pod kątem i ułatwić czytanie. Wszystkie są intuicyjne w obsłudze, a akumulatory pozwalają na 3 godziny ciągłej pracy bez konieczności ich doładowywania. Kolejnymi pod względem wielkości ekranu jest 5-calowy Compact 5 HD (powiększenie do 18x) i Compact Touch (powiększenie do 20x) z ekranem dotykowym i możliwością podłączenia do telewizora i oglądaniem powiększonego obrazu na jego ekranie. Compact 5 HD jest zdobywcą prestiżowej nagrody IDOL za najlepszy produkt dla słabowidzących. Nagrody te są tym cenniejsze, gdy są związane nie tylko z opinią ekspertów, ale przede wszystkim głosami użytkowników. Głosowanie jest organizowane przy okazji konferencji REHA i odbywa się zarówno bezpośrednio, poprzez wrzucenie głosu do urny, jak i poprzez Internet.

Nowością na rynku w tej kategorii produktów jest Compact Plus z rodziny Opteleca, który już niedługo pojawi się na polskim rynku. Jego największą zaletą są rolki, na których użytkownik będzie mógł wygodnie przesuwać tekst po dowolnej powierzchni i ciekawy, nowoczesny design. Takie urządzenia dedykowane są wszystkim, którzy szukają rozwiązań podręcznych i najtańszych.

Powiększalniki przenośne – idealne połączenie mobilności i ergonomii pracy

Można je łatwo złożyć, schować i przenieść ze sobą w dowolne miejsce, np. z klasy do klasy, ze szkoły do domu itd. Mogą być wyposażone we własny monitor, który stanowi integralną część urządzenia lub wymagają podłączenia do monitora zewnętrznego. Ich podstawową zaletą jest funkcja powiększania obrazu z dali, np. znajdującego się na tablicy szkolnej. Niektóre z modeli dostępnych na rynku oferują funkcje dodatkowe, takie jak: możliwość ograniczenia wyświetlanego tekstu do linijki lub kolumny, zapamiętania obrazów i przeniesienia ich do pamięci komputera, podłączenia do monitora lub telewizora i oglądania obrazu w powiększeniu na żywo.

Najnowsze powiększalniki przenośne to: Topaz PHD i Onyx Deskset HD. Oba oferują najwyższą jakość obrazu. Są bardzo wygodne podczas pracy z tekstem, gdyż większy ekran oznacza zwiększone pole widzenia. W praktyce przekłada się to na ilość linijek tekstu, które są wyświetlane na ekranie powiększalnika.

Topaz PHD – wyposażony w ekran 12 lub 15 cali (do wyboru), oferujący powiększenie do 30x, 5 domyślnych trybów kolorów, funkcję ograniczenia tekstu do wybranych linii lub kolumn oraz możliwość skierowania kamery na siebie. Po skończonej pracy można go złożyć i wstawić do szuflady.

Onyx Deskset HD wyposażony jest w ruchomą kamerę umieszczoną nad ekranem monitora, która pracuje w 3 trybach. Pierwszy udostępnia w powiększeniu obiekty znajdujące się w sporej odległości, np. tekst na tablicy w sali wykładowej, drugi powiększy dokładnie to, co znajdzie się bezpośrednio pod kamerą – ruchomy stolik powiększalnika ułatwia wtedy przesuwanie oglądanych dokumentów. Trzeci tryb pracy wyświetla i powiększa obraz będący lustrzanym odbiciem obiektu przed kamerą. Zaletą takiego powiększalnika jest duża przestrzeń robocza, w obrębie której można swobodnie wykonywać różne czynności: przewracanie stron gazety, pisanie lub majsterkowanie. Monitor: 20, 22 lub 24 cale. Poziom powiększenia nawet do 125x.

Idealne np. dla uczniów, którzy potrzebują pomocy podczas czytania w szkole i w domu.

Powiększalniki stacjonarne – najwyższy komfort pracy

Tym mianem określamy powiększalniki, które składają się z dużego monitora (na przykład 22, 24 cale) oraz z ruchomego stolika znajdującego się bezpośrednio pod monitorem, służącego do wygodnego przesuwania oglądanego obiektu. Dzięki temu można używać je w podczas wypełniania formularzy, krzyżówek, czy majsterkowania. Nie są to urządzenia przenośne i nie taka jest ich rola. Ich głównym zadaniem jest stworzenie wygodnego, stacjonarnego stanowiska do pracy z tekstem lub małymi przedmiotami. Większość z tych urządzeń posiada obraz w rozdzielczości HD, co pozwala na obejrzenie widoku nawet całej strony książki na ekranie monitora, a nie tylko jego małego fragmentu. Z innych, najważniejszych cech wskazać można możliwość powiększania nawet do 170x, wiele opcji wyświetlania kolorów, a także wspomaganie wzrokowego czytania funkcją mowy. Powiększalniki stacjonarne są intuicyjne w obsłudze – zaprojektowane tak, aby nawet niezaawansowany użytkownik umiał je obsłużyć. Wystarczy postawić je na biurku i po prostu rozpocząć korzystanie.

Do powiększalników stacjonarnych wartych uwagi należą: ClearView C o nowoczesnej formie oraz Topaz XL HD. Twórcy ClearView C zwrócili szczególną uwagę na design. Zależało im na tym, by ich produkt nie nosił wyraźnych cech urządzenia rehabilitacyjnego, a wyglądem przypominał raczej nowoczesny, płaski telewizor. W efekcie powstało innowacyjne urządzenie o bardzo ciekawym kształcie. ClearView C występuje w kilku opcjach: z monitorami 21,5 lub 24cale, w tradycyjnej rozdzielczości SD lub wysokiej rozdzielczości HD, współpracującą z komputerem, z ekranem dotykowym i wsparciem lektora. W najlepszej wersji, z monitorem 24 calowym, obraz można powiększyć nawet do 170x. Ciekawym rozwiązaniem jest odłączany panel sterowania, który działa jak pilot. Wszystkie te opcje sprawiają, że jest to niezwykle dobrze przemyślane urządzenie.

Topaz XL HD natomiast cechuje bardzo dobry stosunek jakości do ceny. W zależności od wielkości monitora oferuje powiększenie do 125x na 16 poziomach, funkcję ograniczenia tekstu do linii lub kolumn, 30 trybów wyświetlania kolorów tekstu i wiele, wiele innych.

Sprawdzą się w szkole, bibliotece oraz w domowym zaciszu. Mam nadzieję, że ten krótki przegląd urządzeń powiększających obraz, czasem tekst, a kiedy indziej rozmaite małe obiekty, zbyt małe, by je widzieć „gołym okiem”, szczególnie, gdy to oko nie jest doskonałe, pozwoli Państwu dokonać najlepszego wyboru spośród dostępnych na rynku rozwiązań.