Białystok też wychwala spotkanie naszego środowiska

Zdaniem naszej grupy, szczególnym momentem podczas konferencji był wyjazd do Ośrodka Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach. Mimo konieczności wczesnej pobudki cała grupa zdecydowała się podjąć wyzwanie i „wyrobić się” na autobus.

Wszyscy zgodnie podkreślali doskonałą organizację pobytu w Ośrodku oraz różnorodność proponowanych aktywności. Grupą zajęła się przesympatyczna przewodniczka, pani Weronika Kolczyńska, która na co dzień pracuje w Dziale Promocji Ośrodka. Zwiedzanie rozpoczęło się od odwiedzenia cmentarza, na którym pochowani zostali m.in. założyciele Ośrodka w Laskach oraz ludzie zasłużeni dla polskiej literatury, nauki i kultury: Antoni Słonimski, Halina Mikołajska, Marian Brandys, Stanisław Stomma, Jan Lechoń, a także politycy, uczeni i architekci.

Zwiedzający mieli również możliwość uczestniczenia w Mszy Świętej oraz koncercie organowym. Pytani o wrażenia akcentowali piękno ceremonii oraz wzruszający charakter koncertu.

W trakcie pobytu uczestnicy mogli zajrzeć do Kawiarenki, Domu Chłopców, Działu Absolwentów oraz Szkoły Muzycznej. Szczególnym zainteresowaniem cieszyła się wizyta w Dziale Absolwentów, gdzie pomocni pracownicy wskazali kilka prostych rozwiązań, które z pewnością ułatwią życie osobom niewidomym oraz słabowidzącym. W Szkole Muzycznej mieliśmy możliwość wysłuchania koncertu zespołu Skip Ahead.

Wśród uczestników z Białegostoku było kilku absolwentów Ośrodka w Laskach. Zabrali ze sobą rodziny, aby móc pokazać im miejsce, gdzie spędzili wiele lat swojego życia. Ze wzruszeniem opowiadali o chwilach spędzonych w tym miejscu, o nauczycielach, wychowawcach, opiekunach, o wesołych momentach, o tęsknocie za domem, ale także o tym, jak zmieniło się to miejsce na przestrzeni lat. Byli niezwykle wdzięczni za możliwość odwiedzenia Ośrodka. Żałowali tylko, że wizyta trwała tak krótko.

Virtual Warsaw – miasto przyjazne dla niewidomych z poznańskiego punktu widzenia

Pierwsze wrażenie, jakie wywołuje CNK, to przede wszystkim ogrom przestrzeni. Budynek jest rozpoznawalny z daleka dzięki swojej architekturze. Po wejściu do środka wrażenie przestrzenności nie znika. CNK jest miejscem przyjaznym nie tylko dla widzących, którzy mogą polubić szklany wystrój. Uczestnikom konferencji łatwo było się odnaleźć. Skondensowana wystawa oraz (co najważniejsze) otwarcie konferencji i rozdanie nagród IDOL na jednym poziomie okazało się trafionym pomysłem. Przebywanie w tym miejscu wywołuje poczucie prestiżu i uczestnictwa w dobrze przygotowanym wydarzeniu.

CNK jest dostępne dla wszystkich – osoby niepełnosprawne ruchowo mogły poruszać się po obiekcie swobodnie. Różnorodność propozycji, zarówno podczas części merytorycznej, jak i pikniku przyciągnęła i zadowoliła uczestników. Możliwość wyboru i zaplanowania czasu w CNK sprawiła, że beneficjenci przemieszczali się pomiędzy panelami, wystawami i Bulwarami Wiślanymi. Same Bulwary, zwłaszcza przy tak dobrej pogodzie, były miejscem atrakcyjnym. Pozwalały również na odpoczynek na świeżym powietrzu. Oprawa wydarzenia zachęcała do udziału także pełnosprawnych warszawiaków.

Mocnym punktem konferencji według naszej grupy był wyjazd do Lasek. Mieli oni możliwość zwiedzenia całego obiektu w formie grupowych spacerów z przewodnikiem. Trasy zostały przygotowane indywidualnie dla każdej z grup. Ostatnim punktem była opowieść siostry zakonnej, która przybliżyła postać Matki Elżbiety Czackiej. Beneficjenci bardzo chwalili jej naturalność i ciepły sposób opowiadania.

Część beneficjentów spędzało czas w CNK i w okolicy po raz pierwszy, dlatego niezwykle ciekawa była dla nich wystawa stała muzeum oraz ogród na dachu, z którego widok oczarował tych, którzy widzą na tyle dobrze, by to docenić. Była to ostatnia atrakcja przed naszym wyjazdem, która okazała się przyjemnym zakończeniem pobytu w Warszawie.

Oceny z Warmii i Mazur

Dla większości uczestników z Olsztyna była to pierwsza wizyta w Centrum Nauki Kopernik oraz w ośrodku w Laskach. Dla osób, które miały okazję uczestniczyć w poprzednich edycjach konferencji, zaskoczeniem była nowa, bardziej aktywna forma REHA FOR THE BLIND IN POLAND.

Pierwszym punktem zwiedzania w Laskach był cmentarz, który jest zupełnie inny niż większość nekropolii Polsce. Zachwyca skromnością oraz minimalizmem, jest przeciwieństwem przepychu i bogactwa, na co zwracali uwagę zwiedzający. Uczestników urzekło również ciepło i serdeczność sióstr zakonnych. „Dzięki wycieczce do Lasek dowiedzieliśmy się, jak dużo pracy wkładają w funkcjonowanie Ośrodka osoby, które tam pracują, odkryliśmy wiele faktów historycznych, a obecność absolwentów wśród uczestników konferencji pomogła dostrzec jak wielkie znaczenie ma ten ośrodek dla osób niewidomych.”

Z relacji uczestniczki wynika, że na Bulwarach Wiślanych oraz w Centrum Nauki Kopernik program był bardzo urozmaicony. Każdy mógł wybrać interesujące go wydarzenie: „Na REHA podoba mi się to, że jest dużo ludzi z różnych miejsc, że wszyscy się integrują. Bardzo lubię stoiska z nowymi technologiami i w tym roku najbardziej zainteresował mnie interaktywny głośnik. Warte uwagi były również stoiska na bulwarach, tor wyścigowy na rowerach, piłka nożna dźwiękowa i strzelanie. W tym roku były dużo lepiej zorganizowane panele dyskusyjne, każdy wiedział o której godzinie i w jakiej sali mają być. Idea Wielkiego Spotkania mieści się w słowach uczestniczki REHA FOR THE BLIND: „Każda konferencja kończy się nowymi przyjaźniami.” Tego życzymy uczestnikom przyszłych edycji, aby to Spotkanie owocowało pozytywnymi doświadczeniami oraz relacjami.

Opolanie w stolicy

13 października, sobota, wczesny poranek – tuż przed godziną 7.00. Opole jeszcze jakby uśpione, niewielki ruch na drogach, weekendowy spokój. Opolanie odpoczywają po kolejnym trudnym tygodniu pracy, codziennych sprawach i od rutyny powszedniego dnia. Jednak na placu przy opolskim dworcu PKS jakieś nietypowe jak na sobotni poranek zamieszanie. Krzątanina, hałas walizek na kółkach, rozmowy, powitania. To 50 mieszkańców Opolszczyzny stawia się na miejsce zbiórki przed wyjazdem do Warszawy na kolejną edycję organizowanej przez Fundację Szansa dla Niewidomych konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND.

Podjeżdża wygodny autokar i wszyscy zajmują miejsca. Kogo znajdziemy wśród podróżujących? Są niewidomi i słabowidzący, są rodzice niepełnosprawnych dzieci, przedstawiciele rozmaitych organizacji pozarządowych oraz instytucji kultury. Jadą nauczyciele i uczniowie, pracownicy placówek pomocy społecznej i wolontariusze. Spora grupa osób to tzw. stali bywalcy konferencji – opolska fundacja organizuje 9 czy 10 już chyba wyjazd na REHĘ – oni są zawsze! Są tacy, którzy wyjeżdżają na REHĘ drugi czy trzeci raz. Są również nowicjusze – opolska Szansa co roku dąży do tego, by nowi goście skorzystali z potencjału jaki daje wielkie spotkanie niewidomych REHA. Dla pewnego grona Opolan uczestnictwo w grudniowej, a od ubiegłego roku październikowej konferencji w Warszawie, to swego rodzaju tradycja. Wydarzenie to wpisuje się w ich grafik i wręcz nie wyobrażają sobie, by REHA w ogóle mogła odbyć się pod ich nieobecność.

W ten sposób w grupie opolskich uczestników konferencji wytworzyła się niezwykła, wręcz rodzinna atmosfera. Nikogo nie trzeba prosić o pomoc. Jeśli ktoś z niewidomych nie ma osobistego asystenta – zawsze znajdzie osobę chętną do pomocy. Widzący wspierają słabowidzących, słabowidzący pomagają niewidomym. Naprawdę nikt nie zostaje sam! Niektórzy spotykają się często, inni przy okazji wyjazdu widzą się ponownie po rocznej przerwie. Na twarzach uśmiech i pozytywne nastawienie. Jedziemy na poważną, merytoryczną konferencję. Trzy dni wymagające sporo sił i trudu, a jednak mimo to wyczuwa się tutaj turystyczną, radosną atmosferę.

W taki sposób mija kilkugodzinna podróż do stolicy Polski. By nabrać mocy niezbędnej do aktywnego udziału w konferencji zjadamy smaczny obiad i w komplecie docieramy do Centrum Nauki Kopernik.

Tu jeszcze REHY nie było… Niektórzy powątpiewają – jak sprawdzi się to miejsce? Czy to odpowiedni adres na tego typu spotkanie? Inni przyjechali właśnie dlatego, że REHA 2018 odbywa się właśnie w CNK. Wszyscy znają program i każdy zainteresował się czymś innym. Sporo osób przyciągnęła możliwość wyjazdu do Lasek i zwiedzenia, poznania Ośrodka dla ociemniałych. Inni przyjechali na piknik, a w zasadzie szczególnie na koncert Szymona Wydry. Niestety, z pewnych istotnych względów opolanie nie mogli w koncercie tym wziąć udziału. Szkoda, ale dla tej wyrozumiałej grupy to nie problem! Jest tyle możliwości i atrakcji, że szybko koncert ustępuje miejsca innej propozycji zaczerpniętej z szerokiego wachlarza programu REHY.

Są osoby, które na spotkanie do Warszawy wybrały się głównie celem odwiedzenia stanowisk wystawienniczych – w najbliższym czasie planują zakupy m.in. z dofinansowania np. w ramach Aktywnego Samorządu. Wystawa towarzysząca konferencji Szansy to doskonała sposobność, by poznać nowinki tyfloinformatyczne i dzięki temu optymalnie dobrać niezbędny sprzęt pod kątem indywidualnych potrzeb. Trzy dni bardzo aktywnego słuchania i oglądania mijają niezwykle szybko. I już nadchodzi poniedziałek a z nim zapowiadana manifestacja przed Sejmem pod hasłem „My nie widzimy nic, a Wy – czy widzicie nas?”

Byli tacy, którzy obawiali się – ja kto będzie? Manifestacja? Demonstracja? Ja chyba nie chcę. Nie mogę. Podczas podróży do Warszawy rozmawialiśmy o tym spotkaniu przed polskim parlamentem. Wyjaśnialiśmy, że sporo pozytywnych zmian w zakresie spraw niewidomych już uległo poprawie, ale nadal potrzebujemy wsparcia, konkretnych decyzji, które znacząco podniosą i poprawią jakość życia polskich niewidomych. Cała opolska grupa stawiła się przed Sejmem. Po demonstracji usłyszeć można było sporo budujących, pozytywnych opinii.

REHA to jednak nie tylko całodniowa konferencja, panele dyskusyjne, wystawy, itp. Jak wskazuje nazwa Wielkie spotkanie… to mimo wysiłku, a nawet czasem wyczerpania, wieczorami odbywają spotkania, wspólne wyjścia, spacery przyjaciół, znajomych, którzy dzięki REHA mogą znowu porozmawiać, wspólnie spędzić czas. Wymiana doświadczeń, nawiązane nowe kontakty, nowe pomysły – to wartość dodana konferencji REHA.

Opolscy goście wrócili do domów zmęczeni, ale zadowoleni. W większości zadeklarowali udział w XVII edycji konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND 2019. Mamy zatem nadzieję, że w październiku 2019 kolejna grupa mieszkańców Opolszczyzny w pewien jesienny poranek z uśmiechem na twarzy i bagażem w ręku pojawi się przed autokarem, by pojechać na kolejną REHĘ.

Na koniec – Monika i Ilona pracujące w opolskim oddziale Fundacji Szansa dla Niewidomych pragną podziękować uczestnikom wyjazdu za wspaniałą atmosferę, zrozumienie i wzajemną pomoc podczas pobytu w Warszawie.

Codzienność przyjazna dla niewidomych

Dla bydgoskich uczestników konferencji było to niezwykle cenne doświadczenie – panele dyskusyjne, wyjazd do Lasek, Centrum Nauki Kopernik, koncerty… nie tylko o tym można było usłyszeć w długiej drodze powrotnej do domu. A co zapamiętano szczególnie mocno?

Pobyt w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych im. Róży Czackiej w Laskach wprowadził uczestników w klimat podniosłych wydarzeń, które miały miejsce przeszło 100 lat temu, kiedy to wspominana w tym miejscu z niezwykłą czcią Róża Czacka rozpoczęła jakże potrzebną działalność na rzecz środowiska osób niewidomych. Koncert niewidomego wychowanka ośrodka utwierdził nas w przekonaniu, iż rozwijanie swoich zainteresowań to zdecydowany krok w przełamywaniu barier stawianych przez społeczeństwo. Uczestnicy wyrażali podziw wobec sal dydaktycznych, w których niewidomi za pomocą dotyku i opowieści mogą zapoznać się z nowoczesną technologią tj. wydrukiem 3D, przenieść się do świata krawiectwa, medycyny, wyrobów garncarskich, a także rozwinąć umiejętności sportowe za sprawą szkolenia z nordic walking. – Przypomniały mi się lata mojego dzieciństwa! Po osiemnastu latach znowu tutaj jestem, chodzę tymi samymi uliczkami, spotykam osoby, które nadal mnie pamiętają… To dla mnie ogromne przeżycie – relacjonuje Monika, która przez 11 lat kształciła się w Laskach i dzięki możliwościom oferowanym przez Fundację powróciła jako żywo do wspomnień sprzed lat.

Wydarzenia, które odbywały się na terenie Centrum Nauki Kopernik wywołały w beneficjentach wiele emocji. Można zadać sobie pytanie: czy aby na pewno reakcje były pozytywne? Uśmiech i łzy wzruszenia w ilości niezliczonej. – Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę w stanie tak dobrze wyobrazić sobie tańczącą kobietę… – tak brzmiały pełne emocji słowa pani Marioli po uczestnictwie w panelu z audiodeskrypcji tańca.

Nie mniejsze wzruszenie towarzyszyło widowni w trakcie koncertu Kamila Czeszela, który pokazuje, że niepełnosprawna osoba może spełniać swoje marzenia. Wydarzenie na skalę ogólnopolską odkrywa nowe pokłady nadziei i chęci do działania w swoich środowiskach. Muzyka, teatr, opera, zajęcia kuchenne, talent aktorski czy artystyczny, a nawet zafascynowanie sportem – nie tylko biernie z perspektywy domowej kanapy. Tutaj ludzie otwierają się przede wszystkim na siebie samego i rozpoczynają wędrówkę do własnego „ja”. Jeden z beneficjentów przyznał po koncercie Szymona Wydry: – Super pogoda i super koncert! Poznałem Szymona osobiście i cieszę się, że teraz tutaj jestem i znowu mogę go słuchać na żywo.

Dla opiekunów i organizatorów wyjazdu to przede wszystkim czas spotkania. Dłuższa rozmowa, ponad 60 godzin spędzonych w towarzystwie beneficjentów pokazuje jak ważny jest kontakt z drugim człowiekiem. Mieć relację, a nie rację. Codziennie uczymy się od siebie spojrzenia w głąb, nie tyle z perspektywą przyszłości, ale przede wszystkim na towarzyszeniu tu i teraz, na byciu dla siebie nawzajem. Można by rozwinąć skrót REHA na: Rozmowę, Empatię, Humor i Aktywność. Te cztery cechy oddają to, czego doświadczyli uczestnicy.

Fundacja Szansa dla Niewidomych to furtka do świata przyjaznego niewidomym. Każdego dnia człowiek jest konfrontowany z wymaganiami, barierami i niezrozumieniem. Kilkudniowa integracja osób ze środowiska przełamuje funkcjonujące schematy. Tegoroczna konferencja to kolejny krok ku lepszej codzienności, codzienności przyjaznej dla niewidomych.

Różne spojrzenia na naszą konferencję

Wnikliwy przedstawiciel teorii ugruntowanej wychodzi w teren przed opisaniem badanego zjawiska. Robi to wierząc, że tam kryje się największe bogactwo, które pozwoli mu poznać badany fragment rzeczywistości. Jest jej zaangażowanym uczestnikiem. Nie ma gotowej koncepcji tego, co może wywnioskować na podstawie swoich obserwacji, wywiadów czy ich analizy. Podobnie było ze mną. To mój pierwszy prawdziwy kontakt ze środowiskiem osób niewidomych i słabowidzących oraz z samą Konferencją REHA FOR THE BLIND IN POLAND. Wcześniej wiele o niej słyszałam, a następnie współtworzyłam jej program, jednak moje zdanie mogło się „ugruntować” dopiero w jej trakcie. Czym zatem była dla mnie tegoroczna REHA? Poszczególne atrakcje i punkty programu opiszę uwzględniając podział na trzy główne miejsca spotkania: Centrum Nauki Kopernik, Ośrodek w Laskach prowadzony przez Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi oraz Bulwary Wiślane. Między 13 a 15 października właśnie te 3 miejsca stały się areną wielkiego spotkania osób niewidomych, słabowidzących i ich przyjaciół.

Centrum Nauki Kopernik

Nikogo nie zdziwi, że przed Konferencją kilkakrotnie wizytowaliśmy miejsce sobotnich i poniedziałkowych wydarzeń. Pracownicy Centrum Nauki Kopernik byli niezwykle otwarci, profesjonalni i chętni do zorganizowania jak największej liczby udogodnień. Pewnego dnia jeden z nich dopytywał o działalność Fundacji i wcześniejsze jej konferencje. Słysząc o misji Fundacji stwierdził, że to miejsce jest bardziej spójne z zamysłem propagowania technologii niż wcześniejsze, w których organizowaliśmy konferencje. Istotnie – Centrum Nauki Kopernik to nowoczesny, dobrze wyposażony budynek. Rozmawiając z kilkoma osobami niewidomymi dowiedziałam się, że był on dla nich bardziej dostępny – łatwiej było się w nim poruszać.

Na pierwszym piętrze budynku odbyła się Wystawa Nowoczesnych Technologii tworzona przez 10 wystawców z Polski, 8 wystawców z zagranicy, 8 delegatów organizacji niewidomych z zagranicy oraz 13 instytucji i organizacji. Powstała więc przestrzeń spotkań i wielka mapa firm oraz przedstawicieli niekomercyjnych, którzy działają na rzecz zmian w naszym środowisku. Uczestnicy mogli przechadzać się między stoiskami uzyskując informacje na temat technologicznych nowinek. Na tej wystawie zauważyłam wzajemną ciekawość obu stron – zarówno uczestników, jak i wystawców. Ci pierwsi dzielili się swoimi potrzebami i oczekiwaniami, a drudzy byli ciekawi spotkań. Przy jednym stanowisku usłyszałam, że kontakt z uczestnikami jest bardzo inspirujący i wiele rozjaśnia w kwestii dalszego rozwoju firmy. Dzięki niemu firmy mogą dopasować swoje produkty do wieku, zainteresowań czy możliwości odbiorców. Zagraniczni wystawcy byli ciekawi polskich realiów.

Innym punktem w CNK były panele dyskusyjne. W tym samym czasie miały miejsce cztery różne panele dyskusyjne. Każdy z uczestników mógł wybrać interesujący go temat. Poruszone zostały m.in. kwestie dostępności, edukacji włączającej, audiodeskrypcji, sportu, turystyki i wykorzystania udogodnień technologicznych w życiu codziennym. Każdy mógł zabrać głos w dyskusji, zadać pytanie. Powstała więc przestrzeń dialogu i wymiany myśli. Gdy mowa o dialogu, nie mogę nie wspomnieć o licznych, kuluarowych rozmowach przy kawie i pączku. Miałam wrażenie, że Konferencja pozwoliła na zacieśnienie więzi między uczestnikami – zarówno przyjeżdżającymi z tego samego miasta, jak i z różnych stron Polski.

Kolejną atrakcją, dedykowaną szczególnie osobom widzącym, była Wystawa Świat Dotyku i Dźwięku, ze specjalnym gabinetem przybliżającym codzienne funkcjonowanie gdy się nie widzi. Ciekawe było pojawianie się gości chcących zwiedzić wystawę stałą Centrum Nauki Kopernik, a trafiających do naszego gabinetu.

Szczególnie utkwiły mi w pamięci dwie postacie: pani zachwycona możliwością wczucia się w sytuację osoby niewidomej oraz pan, który po zobaczeniu rollup’a zaczął dopytywać, gdzie jest nasza wystawa.

Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niewidomych im. Róży Czackiej w Laskach

Piknik na Bulwarach Wiślanych, za który byłam odpowiedzialna, spowodował, że nie mogłam uczestniczyć w programie przygotowanym przez Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi. Początkowo zadałam sobie pytanie: czy mogę pisać sprawozdanie z REHY nie będąc w Laskach? Jednak tak jak wskazuje tytuł, moim celem jest ukazanie różnych spojrzeń na różne punkty Konferencji. Stąd o zrelacjonowanie niedzielnych atrakcji w Laskach poprosiłam pewną uczestniczkę Konferencji, byłą uczennicę szkoły oraz wolontariusza zaangażowanego od kilku lat w różne dzieła charytatywne, mającego pierwszy raz styczność ze środowiskiem niewidomych i słabowidzących. Jakie były ich odczucia?

Zarówno Milena, jak i Andrzej podkreślali dobrą organizację logistyczną podczas tej Konferencji. Uczestnicy, podzieleni na grupy, rotacyjnie trafiali do poszczególnych miejsc na terenie Ośrodka w Laskach. Dla Mileny była to podróż sentymentalna. Mogła wrócić do miejsc, które tak dobrze znała i do osób, które kiedyś były jej bardzo bliskie. Było to ważne zarówno dla niej, jak i dla wychowawców i nauczycieli, dla których był to dowód na to, że ich praca daje efekty, a absolwenci chętnie tu wracają i wiele zawdzięczają temu miejscu. Milena wspomniała o dwóch atrakcjach, które zostały tam zorganizowane – a mianowicie o wizycie w przedszkolu oraz o koncercie organowym w kościele. Pierwszą, ponieważ pojawiło się tam wiele nowych udogodnień dla niewidomych dzieci, których do tej pory nie znała. Wychowawcy rozbudowują to miejsce tworząc nowe pomoce dydaktyczne, zaś recital był poprzedzony opowieścią o organach, ich budowie i właściwościach. Poza tym samo miejsce koncertu było dla niej ważne.

Andrzej podkreślał istotność szkolenia dla wolontariuszy, które odbył przed Konferencją. Wiedza, którą posiadł, pozwoliła mu czuć się pewnie podczas kontaktu z osobami niewidomymi i słabowidzącymi. Było to jego pierwsze tego typu spotkanie. Ocenia je entuzjastycznie. Kilkakrotnie podkreślał, że powierzona mu misja – obsługa tandemów – uwidoczniła fakt, że z osobami z dysfunkcjami wzroku można tak po prostu rozmawiać i że kontakt może być jak najbardziej naturalny. Prosta czynność, jaką jest wydawanie obiadu pokazała mu wagę każdego ogniwa w łańcuchu działania całego zespołu. Bez wątpienia Andrzej był ze swoich zadań zadowolony.

Bulwary Wiślane

Zależało nam na stworzeniu otwartej przestrzeni dla spotkań widzących i niewidomych. Tak samo jak w innych województwach, w trakcie regionalnych konferencji REHA przygotowujących do konferencji w Warszawie, postanowiliśmy i tutaj zorganizować piknik integracyjny. W sobotę i w niedzielę, w godzinach 12:00-19:00, na Bulwarach Wiślanych i w Pawilonie 512, poprzez liczne atrakcje otworzyliśmy widzącym świat niewidomych. Niesamowity był dla mnie widok uczestników oglądających bezwzrokowe atrakcje. Dużą popularnością cieszyły się wypukłe grafiki, publikacje w brajlu czy możliwość napisania w tym alfabecie choćby paru słów.

Kolejną, dobrze ocenioną atrakcją, był Miejski Chińczyk. Wystawiliśmy sporych rozmiarów tyflograficzną planszę, przystosowaną do potrzeb osób niewidomych, po której poruszali się gracze, wcielający się w rolę pionków do gry. Wiele radości dostarczała „ogromna” kostka do gry.

Pani Danuta przeprowadziła warsztat z garncarstwa, poprzez który zwiedzający mogli doświadczyć zalet zmysłu dotyku. Najbardziej skorzystały z tej atrakcji oczywiście dzieci. Jednak Pani Danucie udało się także popracować z osobami niewidomymi, na czym jej najbardziej zależało. Furorę robiło strzelanie laserowe, podczas którego uczestnicy mając zasłonięte oczy próbowali trafić w środek tarczy. Nie było to proste. Warto wspomnieć również o ćwiczeniach z orientacji przestrzennej, nauce brajla prowadzonej przez nauczycieli z Lasek, zabawie z piłką dźwiękową, turnieju kostki Rubika przystosowanej dla osób niewidomych czy wypukłej i udźwiękowionej mapie świata.

Mnie najbardziej poruszyła tandemowa ekipa firmy Jasid z Lublina, która przyjechała do Warszawy pro bono, oferując dodatkowo zabawę na rowerowym torze wyścigowym, po którym samochodziki jechały z prędkością proporcjonalną do szybkości kręcenia pedałami roweru.

Przypadający na 15 października Międzynarodowy Dzień Białej Laski rozpoczęliśmy Manifestacją pod Sejmem, która przebiegła pod hasłem „My nie widzimy nic, a Wy, czy widzicie nas?”. Jej celem było zwrócenie uwagi władz na problemy i potrzeby środowiska osób niewidomych i słabowidzących. Poruszające było zaangażowanie uczestników manifestacji, którzy przygotowali na tę okazję transparenty. Każdy mógł wypowiedzieć przez megafon swój postulat. Zebrani poruszali kwestie opiekunów osób niepełnosprawnych, wynagrodzeń i warunków zatrudnienia, emerytur czy wielu wadliwych rozwiązań prawnych. Spisane postulaty trafią w ręce władz. Widziałam wiarę uczestników manifestacji i przekonanie, że razem możemy coś zmienić. Pokazali to wymachując nad swoimi głowami białymi laskami. W tym Międzynarodowym Dniu Białej Laski był to dla mnie wspaniały znak jedności z osobami niewidomymi i słabowidzącymi z całego świata. Bez wątpienia – niewidomi chcą być zauważeni!

Virtual Warsaw – miasto przyjazne dla niewidomych

To motyw przewodni tegorocznej, XVI edycji Konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND. Jestem dumna, że Konferencja nie była „Virtual”, ale że była jak najbardziej „REAL” – z realnymi ludźmi, ich trudnościami i sukcesami, wyzwaniami, dylematami i rozwiązaniami. Dla Fundacji nie lada wyzwaniem jest przyjęcie ponad 700 gości z całego kraju, zapewnienie im transportu, noclegu i wyżywienia. Dołączyło do nich kilkaset osób z Warszawy i całego Mazowsza. Ochroniarze informowali, że w sobotę na naszą konferencję przybyło ponad 1400 osób, a liczba ta nie była wyssana z palca, lecz pojawiła się na licznikach, które odnotowują każde wejście do CNK.

Na pewno nie wszystko udało się idealnie. Nie jesteśmy mistrzami świata – nikt od nas tego przecież nie wymaga. Jesteśmy po prostu fundacją i właśnie o to chodzi – o dzielenie się pasją do nowoczesnej rehabilitacji, poszerzenie horyzontów, motywowanie do aktywności, o pokazanie nowych możliwości w dziedzinie niwelowania skutków braku wzroku. Ilość osób na listach rezerwowych chcących wziąć udział w Konferencji oraz uśmiechnięte twarze jej uczestników mogą świadczyć o tym, że było warto się napracować.

3 dni w świecie dotyku, dźwięku i magnigrafiki z rzeszowskiego punktu widzenia

I dzień

Większa część pierwszego dnia upłynęła nam na dojeździe do Warszawy. Z Rzeszowa mieliśmy do pokonania około 300 km. Po drodze zatrzymaliśmy się na obiad w Karczmie SAGANEK, gdzie zjedliśmy smaczny i sycący obiad. W Warszawie zatrzymaliśmy się pod Centrum Nauki Kopernik, skąd udaliśmy się od razu grupą do sali konferencyjnej na I piętrze.

Uczestnicy z ciekawością wysłuchali m.in. zagranicznych prezentacji nowoczesnych technologii niwelujących skutki inwalidztwa wzroku oraz działalności organizacji i instytucji pracujących na rzecz niewidomych i słabowidzących. Osoby nagrodzone w konkursie na Idoli otrzymały duże brawa, w szczególności Uniwersytet Rzeszowski, który został wyróżniony w kategorii Uczelnia.

Wszyscy chętnie oglądali wystawy nowoczesnych technologii, na których prezentowane były urządzenia dla osób niewidomych i słabowidzących. Mieli możliwość zakupienia potrzebnych produktów, m.in. dużym zainteresowaniem cieszyły się białe laski firmy Ambutech, lupy elektroniczne i telefony udźwiękowione na stoisku firmy Altix. Jedna z naszych uczestniczek, Pani Jadzia, była zaskoczona, że biała laska może być taka lekka i z chęcią zakupiła produkt, jak dodała z zadowoleniem, po promocyjnej cenie. Dotychczasową, ciężką laskę Pani Jadzia odstawi w kąt. Ciekawą ofertę przedstawiła firma ILUSI projektująca i wykonująca nietuzinkowe meble serii TATTO dla dzieci niewidomych i słabowidzących oraz Fundacja Kołobajki.

Zwieńczeniem tego dnia był wspaniały występ Kamila Czeszela. Na twarzach naszych uczestników można było dostrzec duży podziw dla talentu niepełnosprawnego wokalisty. Chętnie robili zdjęcia oraz nagrania, aby móc zatrzymać te piękne chwile jak najdłużej w pamięci.

II dzień

Od samego rana świeciło nam piękne, niedzielne, radosne słońce. Również wśród naszych uczestników panowała atmosfera radości wyjechaliśmy bowiem kilkanaście kilometrów poza Warszawę, do miejscowości położonej na skraju Puszczy Kampinoskiej, do Lasek. Nieprzypadkowo to miejsce znalazło się w programie naszego pobytu na REHA 2018. Następnego dnia, 15 października, mieliśmy bowiem obchodzić Międzynarodowy Dzień Białej Laski.

Pobyt w Laskach rozpoczęliśmy od czegoś dla ducha – Mszy Świętej w Kaplicy pw. Matki Bożej Anielskiej. Następnie, na czele z przewodnikiem udaliśmy się w podróż po Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych im. Róży Czackiej. Z niesamowitej historii opowiedzianej przez siostrę zakonną ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża dowiedzieliśmy się, że Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi w Laskach zostało zarejestrowane w 1911 r. W 1922 r. rozpoczęto budowę zakładu dla niewidomych. Założycielka – Róża Czacka – w wieku zaledwie 22 lat zupełnie straciła wzrok, a podczas bombardowania Warszawy w 1939 r. została ranna w głowę i straciła oko. Doskonale rozumiała więc problemy i potrzeby osób niewidomych. Jej credo pedagogiczne brzmi: „Miłość zawsze i wszędzie”. To dlatego Laski kierowane przez Matkę Czacką stały się nowoczesną placówką dającą niewidomym wychowankom wykształcenie podstawowe i zawodowe, pozwalające na samodzielne i niezależne finansowo życie, przywracające im ludzką godność.

Bogaty i różnorodny program pozwolił nam na odwiedzenie szeregu miejsc. W placówkach szkolnych, tj. przedszkole, szkoła podstawowa i gimnazjum, mieliśmy okazję zapoznać się z funkcjonowaniem i metodami nauczania dzieci i młodzieży. Rozpoczęliśmy naszą ”naukę” od pisania na maszynie brajlowskiej. Pismo punktowe dla niewidomych sprawiło sporo problemów naszym uczestnikom. Pomimo ich początkowego zapału do nauki okazało się, że nie jest to łatwa umiejętność i wymaga dużej cierpliwości. Nie mniej wytrwałości i ambicji musieli wykazać niewidomi i niedowidzący uczniowie szkoły z drużyny goalballowej. Pokaz ich umiejętności sportowych mogliśmy zobaczyć w sali gimnastycznej. Gra chłopców wzbudziła ogromny aplauz wśród naszych uczestników kibicujących na widowni. Niektórzy uczestnicy zrobili sobie pamiątkowe zdjęcia z wychowankami ośrodka. Kto wie, może to przyszli mistrzowie w goalballu i taka pamiątka będzie na wagę złota?

Po wrażeniach sportowych udaliśmy się na prezentację TONOS – wielofunkcyjnego, inteligentnego głośnika, który jako pierwszy na rynku komunikuje się w języku polskim. Tutaj dosłownie posypały się od naszych uczestników ponaglenia o zaprezentowanie w praktyce szeregu możliwości urządzenia. I tak po kolei wypróbowaliśmy włączanie i wyłączanie światła, radia, wiatraka… Początkowe niedowierzanie naszych uczestników przerodziło się w zdumienie i zachwyt nad możliwościami głośnika. Nie bez powodu został on zauważony i doceniony przez uczestników konferencji, którzy już następnego dnia przyznali mu pierwsze miejsce w kategorii Idol Produktu.

Następnie udaliśmy się do Szkoły Muzycznej I stopnia im. Edwina Kowalika. Ze swoimi utworami wystąpili dla nas Państwo Bronisław i Elżbieta Harasiuk. Pan Bronisław z tyflopedagogiką spotyka się na co dzień, ponieważ jest niewidomy. Zagrał dla nas na gitarze i wspólnie z żoną Elżbietą zaśpiewał. Artyści zostali nagrodzeni dużymi brawami. Była również możliwość zakupienia płyt, z czego niektórzy nasi uczestnicy chętnie skorzystali. Wyszliśmy ze szkoły napełnieni wrażliwością, pięknem i muzyką.

W końcu przyszedł czas na coś dla ciała – dużym zainteresowaniem wśród naszych uczestników cieszyły się atrakcje takie jak tandemy, rowery, gokart czy meleksy. Tak chętnie korzystali z możliwości przejazdu pojazdami po terenie ośrodka, że ciężko było ich zatrzymać… I to dosłownie! Dwójka naszych uczestników zachwycona jazdą na tandemach tak się rozpędziła, że nie zdążyła wyhamować i upadła na jesienne liście. Na szczęście nikomu nic się nie stało i całe wydarzenie zostało odebrane z głośnym śmiechem, zarówno przez samych „poszkodowanych”, jak i pozostałych uczestników.

Otoczenie ośrodka, położonego wśród lasów Puszczy Kampinoskiej oraz miła atmosfera stworzona przez ludzi, których mieliśmy okazję spotkać i przez krótki czas z nimi porozmawiać, napełniły naszych uczestników pozytywnymi odczuciami. Zmęczeni, ale szczęśliwi, że odwiedziliśmy tak ciekawe miejsce i skorzystaliśmy z wielu atrakcji przy pięknej, słonecznej pogodzie, wyjechaliśmy z Lasek.

To nie był jednak koniec atrakcji tego dnia. Prosto z Lasek udaliśmy się na Bulwary Wiślane. Tam już odbywał się piknik integracyjny. Na koncert Szymona Wydry z zespołem musieliśmy troszkę poczekać, ale się nie zawiedliśmy. Zachęceni przez artystę uczestnicy głośno śpiewali po kolei największe przeboje zespołu: „Teraz wiem (Do nieba nie chodzę…)”, ,,Pozwól mi lepszym być…”, ,,Życie jak poemat…”, jak i te mniej znane, czym zaskoczyli samego artystę. Duży aplauz wzbudził Pan Prezes, Marek Kalbarczyk, który pod koniec koncertu wszedł na scenę i zaczął grać na gitarze elektrycznej. Okazało się, że Pan Marek ma jeszcze jeden ukryty talent, o którym nie wszyscy wiedzieliśmy.

III dzień

Ostatni dzień niestety, przywitał nas problemami. W planie mieliśmy udać się na manifestację środowiska niewidomych, słabowidzących i ich bliskich pn. ,,My nie widzimy nic, a Wy – czy widzicie nas?” Jednak życie pisze własne scenariusze i spóźniliśmy się kilkanaście minut z powodu gigantycznych korków. Szkoda, gdyż zarówno my – pracownicy tyflopunktu, jak i nasi uczestnicy, byliśmy bardzo chętni do wzięcia udziału w manifestacji. Przed wyjazdem z wielkim zapałem przygotowaliśmy piękny transparent z hasłem: „Chcemy być niezależni”. Pomimo spóźnienia nasza grupa spotkała się pod Sejmem z posłem Mieczysławem Kasprzakiem, który wysłuchał postulatów i problemów osób zgromadzonych. W dalszą podróż wyruszyliśmy więc pełni nadziei na poprawę sytuacji osób niepełnosprawnych, w szczególności niewidomych. Autokarem udaliśmy się dalej, do Centrum Nauki Kopernik.

W CNK szczególnym zainteresowaniem cieszyły się panele: Komputery w naszych dłoniach – smartfony, tablety, smartwatche oraz systemy nawigacyjne i udźwiękowienie otoczenia. Tego dnia nasi uczestnicy mogli udać się również do strefy masażu. Dużym zaskoczeniem był fakt, że masażystami są osoby niewidome i słabowidzące. Z pierwszej ręki, od Pani Wiesi, wiemy, że świetnie masują. Uczestnicy byli bardzo zadowoleni. Na duży plus można ocenić również wystawę ,,Świat dotyku, dźwięku i magnigrafiki”, gdyż również osoby dobrze widzące mogą lepiej zrozumieć codzienne problemy osób niewidzących/niedowidzących. Jako opiekun grupy skorzystałam i to doświadczenie dużo wniosło do sposobu mojego myślenia o świecie osób niewidomych czy słabowidzących.

Nadeszła wreszcie nasza kolej, aby zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. W tym celu udaliśmy się wraz z uczestnikami do ogrodu na dachu CNK. Również nasza Pani Krysia, która porusza się na wózku inwalidzkim, bardzo się ucieszyła, że może z tej możliwości skorzystać. Na dach prowadzi bowiem długa rampa, która umożliwia wjazd również osobom z niepełnosprawnością ruchową. Dotarliśmy na górę, a tam cieszyliśmy się widokiem na Wisłę, dachy Starego Miasta i Stadion Narodowy. Pogoda była słoneczna, więc uczestnicy zrobili wiele pięknych zdjęć. Warszawa i REHA 2018 na długo pozostanie w naszej pamięci. Już w drodze powrotnej uczestnicy zapowiadali, że chcą się spotkać za rok na konferencji.

Kropla drąży skałę – o zespołowej polityce małych kroków

Parlamentarny Zespół ds. Osób z Niepełnosprawnością Narządu Wzroku

16 lipca br., już po raz szesnasty w Sejmie RP, odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Osób z Niepełnosprawnością Narządu Wzroku. W spotkaniu zwyczajowo już uczestniczyli liczni przedstawiciele środowiska osób niewidomych i słabowidzących.

Wśród poruszonych tematów były kwestie organizacyjne związane z przygotowaniami do wrześniowej konferencji „Zobaczyć rehabilitację osób niewidomych”, ale także omówione zostały sprawy dofinansowania pomocy optycznych oraz wejście w życie nowych przepisów, tzw. pakietu niepełnosprawnych. Zwłaszcza ten ostatni temat wzbudził wiele emocji.

Ale po kolei, przypominamy, że 27 września br. w Sejmie odbędzie się niezwykle ważna dla naszego środowiska konferencja „Zobaczyć rehabilitację osób niewidomych”. O zagadnieniach tego spotkania pisaliśmy w poprzednim numerze. Mamy nadzieję, że rozpoczęta dyskusja w tym temacie pozwoli obalić pewne mity, przyczyni się do rozpowszechnienia czym faktycznie jest dla nas rehabilitacja. Kolejna sprawa to aktywizacja zawodowa i dostępność, zarówno otoczenia, jak i informacji. Wielu ekspertów omówi ważne dla nas zagadnienia, w sposób zbiorczy wskaże na problemy oraz możliwości i propozycji w ich przeciwdziałaniu. O to de facto chodzi, aby bariery zostały konkretnie nazwane i zniesione. A jak wiadomo nie od razu Rzym zbudowano. Chcemy, aby po konferencji powstała broszura informująca, Polski Związek Niewidomych zobowiązał się do jej sporządzenia.

Od jakiegoś czasu zmagamy się z problemem dofinansowania pomocy optycznych, okularów leczniczych. Obecne kwoty dopłat dla osoby dorosłej są na poziomie ok. 140 zł. Realny koszt zakupu to wydatek wysokości ok. 3 000 zł. Dla wielu z nas to realny kłopot finansowy. W tym roku Zespół przyjął stanowisko w tej sprawie, które skierowane zostało do Ministerstwa Zdrowia, a także Narodowego Funduszu Zdrowia i Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Prezydium Zespołu Małgorzata Wypych i Ewa Tomaszewska odbyły w tym temacie rozmowy z przedstawicielami instytucji celowych. Jest wstępna deklaracja Ministerstwa Zdrowia, że we wrześniu br. temat w resorcie zostanie podjęty. Jak podkreśliła przewodnicząca Zespołu: małymi krokami zbliżymy się do celu.

Radna m.st. Warszawy Ewa Samonek zwróciła uwagę na rolę programów samorządowych w dofinansowywaniu pomocy optycznych i szukaniu nowych rozwiązań. Okulary lecznicze to podstawa pomocy dla osoby słabowidzącej, która umożliwia samodzielność i aktywizuje społecznie. To absolutnie niezbędny środek. Zadziwiające jest więc, dlaczego sprawa tak oczywista nadal traktowana jest w sposób marginalny. Programy samorządowe, z których możliwe byłyby dofinansowania do pomocy optycznych to chociażby te z Wojewódzkich Centrów Pomocy Rodzinie w zakresie likwidacji barier technicznych, jak się jednak okazuje w niektórych miejscach programy te nie funkcjonują. Zespół zobowiązał się do sprawdzenia tej sprawy na poziomie województw.

Zespół to forpoczta – podkreślała przewodnicząca Małgorzata Wypych. Tu omawiamy problemy ważne, absurdy rzeczywistości. Nasze spotkania to forum wymiany informacji, a naszym celem jest ich niwelowanie. Jak zaznaczyła, temat dopłat do okularów jest znany, ale nadal słabo rozpoznawalny. Swoimi działaniami poseł apeluje o zdrowy rozsądek.

W lipcu Zespół wystąpił także do Ministerstwa Finansów i wsparł tym samym działania Fundacji Szansa dla Niewidomych w sprawie dotyczącej propozycji legislacyjnych obniżenia stawek podatku VAT w zakresie produktów i towarów rehabilitacyjnych przeznaczonych wyłącznie dla osób niewidomych i słabowidzących, a także urządzeń do zapisywania i odczytywania tekstów w alfabecie Braille’a. Niecierpliwie oczekujemy na odpowiedź resortu w tej sprawie.

Kolejna trudna dla nas sprawa to blokady wypłaty środków na czas kontroli PFRON, tzw. blokady ręczne. Po wprowadzeniu blokad PFRON rozpoczyna procedurę sprawdzenia czy wnioskodawca dokonał wpłat na konto ZUS od dofinansowanych wynagrodzeń. Doświadczyła tego m.in. „Światłownia” z Bydgoszczy. Procedura sprawdzania jest wyjątkowo biurokratyczna. Wierzymy, że Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych funkcjonuje po to, aby wspierać osoby niepełnosprawne, a kłopotliwe blokady przestaną mieć miejsce.

Od 1 lipca br. wszedł w życie tzw. pakiet niepełnosprawnych, umożliwiający m.in. rehabilitację bez limitów i dostęp do specjalistów bez skierowania. Tylko jedno ale: niepełnosprawny nie znaczy kulawy, po co zatem niewidomemu masaże? Co powinien zatem zawierać pakiet rehabilitacyjny osoby niewidomej lub słabowidzącej? Odpowiedź jest prosta: orientacja przestrzenna – to podstawowy pakiet dla osób z naszym rodzajem niepełnosprawności. Wracamy zatem do punktu wyjścia, niezbędne jest zdefiniowanie pojęcia rehabilitacja. Do sprawy będziemy jeszcze wracać.

Najbliższe posiedzenie Zespołu zaplanowane jest na początek września. Zachęcamy do udziału w pracach oraz do śledzenia transmisji na stronie internetowej sejmu (zawsze na żywo).

Wiedzieć i widzieć więcej

Do historii przeszła szesnasta edycja regionalnej konferencji REHA zorganizowanej 22 czerwca w stolicy Wielkopolski. Tytuł spotkania brzmiał: „Poznań – miasto przyjazne dla niewidomych w ramach REHA FOR THE BLIND IN POLAND”.

Podczas konferencji nagrodzono zwycięzców fundacyjnego konkursu IDOL, czyli ludzi, którzy zasłużyli się w społecznej i zawodowej rehabilitacji osób z dysfunkcjami wzroku.

O zasłużonych niewidomych z województwa wielkopolskiego napiszę w artykule „Niewidomi inspirują”. W tym konkursie, w kategorii IDOL ŚRODOWISKA, uhonorowano bowiem niewidomych i słabowidzących, którzy swoją pracowitością, zaangażowaniem w życie społeczne oraz niespożytą energią, mobilizują do aktywności. Ich działalność odgrywa tak istotną rolę, że nie sposób fragmentarycznie opisać jej w tym artykule. W najwyższym stopniu zasługuje na uznanie, tak jak na uznanie zasługują jej realizatorzy, którzy dzień po dniu czynią starania, aby niewidzący mogli wiedzieć więcej o otaczającym świecie, nowoczesnych technologiach, możliwościach rehabilitacji, edukacji i pracy, a pełnosprawni widzieć więcej, to znaczy dostrzegać trudności osób z dysfunkcjami wzroku w codziennym życiu i dążyć do niwelowania przeszkód.

Po raz kolejny miałam okazję spotkać zainteresowanych tym tematem przedstawicieli organizacji pozarządowych, instytucji kulturalnych i placówek edukacyjnych, a także samych niewidomych i słabowidzących, którzy przecież najlepiej orientują się, co jest potrzebne. Że likwidacja barier nie powinna sprowadzać się wyłącznie do usuwania progów czy schodów. Że środowisko osób z dysfunkcjami wzroku nie jest zjednoczone i nie mówi wspólnym głosem. Wreszcie – że w wielu sprawach zwyczajnie brakuje wyobraźni, co staje się przyczyną nieporozumień.

Zatem, czy Poznań jest miastem przyjaznym osobom z dysfunkcjami wzroku? Wiele zostało już wykonane (udźwiękowienie większości pojazdów komunikacji miejskiej i przejść dla pieszych (np. przy ul. Żeromskiego), wypukłe kontrastowe oznaczenia przy niektórych przystankach autobusowych i tramwajowych oraz na przejściach, wdrożenie makiet dla niewidomych (Starego Rynku, Ostrowa Tumskiego, Stadionu Inea, Placu Adama Mickiewicza), udźwiękowienie wind w miejscach ogólnodostępnych i w instytucjach publicznych czy popularyzacja dostępności czytelnictwa w brajlu). Sporo jeszcze przed nami. Są w Poznaniu ulice i budynki, gdzie niewidomi nie poradzą sobie bez pomocy widzących! Na niektórych przejściach dla pieszych nie dość, że brakuje udźwiękowienia, nie ma także sygnalizacji świetlnej. Są jedynie migające pomarańczowe światła ostrzegawcze dla kierowców (szczególnie w porze wieczornej i nocnej).

Czy niewidomy lub człowiek z resztkami widzenia nie ma prawa wracać późnym wieczorem lub w nocy do domu, np. z wyjazdu służbowego, koncertu lub ze spotkania towarzyskiego? Oczywiście, że ma prawo! Dlaczego więc nie bierze się pod uwagę jego potrzeb? W rozwijającym się społeczeństwie winno akcentować się dostępność, która jest warunkiem samodzielności i niezależności. Tymczasem niewidzący dostają tylko to, co sami sobie wywalczą własnym głosem: petycjami, postulatami, protestami. Jeśli nie pojawiają się w danym miejscu i nie informują, co jest im niezbędne, nikt o ich potrzebach nie myśli.

Prelegenci poznańskiej konferencji REHA zostali tak dobrani, aby niedowidzący i niewidomi, a także ich widzący przyjaciele, mogli poznać różne aspekty tworzenia przyjaznej przestrzeni oraz metody wspomagania samodzielności, jakimi są m.in. nowoczesne technologie. Tych, którzy na spotkaniu nie byli i nie mieli okazji wysłuchania wystąpień, zapraszam do Muzeum Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie w powiecie poznańskim. Wycieczka do tego miejsca będzie interesująca. W Muzeum znajdują się zabytkowe maszyny jak np. lokomobila samobieżna typu Kemna-Breslau z 1927 roku, traktory, siewniki, kombajny, których można dotykać. Prócz folwarku i ekspozycji rolniczej jest też dwór ziemiański. W roku 2017 Muzeum realizowało projekt pn. „Pałac Dostępny”, którego założeniem było przystosowanie ekspozycji stałej w Pałacu do potrzeb i możliwości osób z dysfunkcjami wzroku w ramach programu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. O tych wszystkich udogodnieniach opowiedziała na konferencji pracownica Muzeum Karolina Fiszer.

W przypadku osób całkowicie niewidomych i z resztkami widzenia dotyk i dźwięk zastępuje wzrok, zatem nie bez znaczenia pozostają mówiące smartfony oraz zainstalowane na nich aplikacje, audiobooki, notatniki brajlowskie oraz wszelkie urządzenia wspomagające codzienne funkcjonowanie. O roli nowoczesnych technologii wykorzystywanych w smartfonach w kontekście funkcjonowania osób niewidomych i słabowidzących mówił Paweł Płaczkiewicz.

Zaciekawiły mnie aplikacje, dzięki którym niewidomi mogą dowiedzieć się, jaki banknot trzymają w dłoni, czy jaki kolor ma właśnie ubrana koszula. Aplikacja o nazwie „Taptapsee” – jedna z tych, które przez wykonanie smartfonem zdjęcia, dają możliwość usłyszenia co na nim się znajduje – jest niezwykle pomocna. Innym udogodnieniem technologicznym jest program o nazwie „Seeing assistant home” składający się z kilku modułów (umożliwia m.in. rozpoznawanie kolorów, kodów kreskowych i QR, etykietowanie własnych kodów paskowych, posiada elektroniczną lupę dla słabowidzących, wykrywa światło). Niewidomi posiadający smartfony z systemem Android, bądź iOS chętnie korzystają z aplikacji o nazwie „Voice Dream Reader”, za pomocą której można stworzyć własną bibliotekę zbudowaną z plików elektronicznych o różnych formatach, importowanych z wirtualnego dysku bądź innych katalogów urządzenia. To tylko przykłady dobrodziejstw, które oferuje technologia.

Przy omawianiu aplikacji i sposobu ich wykorzystania z sali padło pytanie: Po co niewidomym te aplikacje, skoro mają obok siebie osobę widzącą? Dołożyłabym do tego pytanie kontynuujące: A co, jeśli jej nie mają? Czy brak obecności takiej osoby ma skazywać niewidomego na bezradność i bierność? Co w sytuacji, kiedy pojawi się konieczność dotarcia na ważne spotkanie odbywające się w nieodwiedzanym nigdy wcześniej miejscu, a nie będzie obok niego nikogo widzącego? Czy dobrodziejstwem nie będą wówczas nawigacje głosowe i inne tego typu udogodnienia? Chodzi przecież o to, aby niewidomi nie byli zależni, a możliwie jak najbardziej samodzielni.

Podsumowaniem konferencji było spotkanie autorskie z Markiem Kalbarczykiem zatytułowane: „Książki nie z tej ziemi – wydawnictwa Fundacji „Szansa dla Niewidomych” inne niż wszystkie!”. Autor kilkunastu publikacji jak „Poznań pod palcami – niecodzienny przewodnik turystyczny po Wielkopolsce”, „Dotyk Solidarności” i innych, przybliżających codzienne życie osób niewidzących, opowiedział o swoich książkach oraz o wybitnym, nieżyjącym już, niewidomym matematyko-fizyku Witoldzie Kondrackim, który zawsze chętnie wyrażał opinię na temat jego tekstów.

Widzący mogli wziąć udział w warsztatach z czytania i pisania za pomocą alfabetu brajla odbywających się w Parku im. Dąbrowskiego przy Starym Browarze. Warsztaty te przybliżyły świat osób niewidomych, a przede wszystkim pozwoliły dowiedzieć się, w jaki sposób można czytać i pisać korzystając z wypukłych punktów. Dla wielu Wielkopolan było to niezwykle cenne doświadczenie.

Spotkanie autorskie z Markiem Kalbarczykiem oraz warsztaty z czytania i pisania za pomocą alfabetu brajla zostały zrealizowane w ramach projektu pn. „Widzę dotykiem – kampania promująca czytelnictwo w brajlu” dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

„Spójrz na mnie” zwycięzcą Przeglądu Teatrów Małych Form Kontrapunkt

Czy niewidomi są niewidzialni? Na co dzień dość często tak jest, ale podejmowane są liczne próby, aby osoby z dysfunkcją wzroku zostały w rzeczywistości dostrzeżone przez ogół społeczeństwa. Jedną z takich prób podjął Adam Ziajski, który stworzył spektakl, a właściwie reportaż teatralny pt. „Spójrz na mnie”. Podstawą do jego stworzenia były osobiste doznania i odczucia reżysera, który na łamach katowice.gosc.pl przyznał, że obserwował niewidomych na ulicy. Budzili oni u niego dwojakie uczucia. Z jednej strony podziwiał ich, ale z drugiej – bał się. Zarówno szacunek dla niewidomych, jak i lęk wynikały z nieznajomości środowiska. Dlatego sam zainteresowany postanowił nie tylko poznać ludzi z dysfunkcją wzroku, ale też zaprosił ich do wspólnego przedsięwzięcia. W spektaklu biorą udział widzący aktorzy, ale głównymi bohaterami są niewidomi lub niedowidzący ludzie, którzy do współpracy zostali zaproszeni przez twórcę całego przedsięwzięcia. Po setkach rozmów z osobami z Górnego Śląska wybranych zostało pięć osób: Grzegorz Kania, Alina Słowik, Mieczysław Bąk, Anna Machoń oraz Mikołaj Wierzbicki. To oni pod szyldem Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach mają przykuć uwagę widza, choć w dość oryginalny i niecodzienny sposób.

W przeszłości były już podejmowane próby tworzenia spektakli z osobami niewidomymi, ale wówczas wcielały się one w konkretne role. Tymczasem w spektaklu „Spójrz na mnie” iluzja została zastąpiona realnością, natomiast fabuła wyparta została przez fragmenty autentycznych opowieści z życia bohaterów. Opowiadają oni między innymi o przyczynie utraty wzroku, o traumie z tym związanej, co stanowi rodzaj osobistego dramatu. Aspekty psychologiczne i społeczne mieszają się z prozą życia osób niewidomych i niedowidzących. Stąd też pojawiają się wzmianki o nadużyciach przy zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, o ich słabej sytuacji finansowej, o głodowych zasiłkach pielęgnacyjnych, o problemach z dostępem do kultury, o nowych technologiach, ale przede wszystkim o trudach dorastania i samotnej dorosłości. Słowem o wszystkim, co ma dla nich istotne znaczenie. Te autentyczne historie mają skłonić widza do zastanowienia się nad codziennością i do zauważenia w szarej rzeczywistości osób z dysfunkcją wzroku.

O ile niewidomy widz nie powinien mieć problemów z odbiorem spektaklu, bo treści w nim poruszane stanowią dla niego codzienność, o tyle przed widzącą częścią publiczności stawia on pewne trudności. Już sama obecność na scenie niepełnosprawnych aktorów może wybić pełnosprawnego widza ze sfery komfortu, bowiem zmusza go do obcowania często z czymś zupełnie nieznanym, budzącym lęk i strach. Skłania go również do innego odbioru otaczającej rzeczywistości. Publiczność zdana jest na obrazy malowane słowami, a wszystko dlatego, że na scenie panuje półmrok. Niektóre sceny odbywają się nawet w ciemności, co zmusza widza do przyzwyczajenia się do innego modelu percepcji, który wyklucza dominację wrażeń wzrokowych. A przecież nie jest to łatwe, tym bardziej, że wśród pełnosprawnych ludzi dominuje wzrokocentryzm, czyli wzrokowe ocenianie ludzi i rzeczywistości. Tymczasem ci, którzy są pozbawieni tej możliwości, muszą postrzegać świat innymi zmysłami takimi jak słuch, węch czy smak. Ważną rolę w ich życiu odgrywa także dotyk, co dobitnie zostaje ukazane w spektaklu, ale trudne jest do zrozumienia dla pełnosprawnych.

Dodatkowym zbliżeniem się do codzienności niewidomych jest to, że widzowie słuchają spektaklu na słuchawkach, w których pojawiają się nie tylko głosy bohaterów, ale także szumy czy muzyka. Słowem – mnóstwo dźwięków, kakofonia, która ma jeszcze bardziej zdezorientować widza i skłonić go do myślenia, ale jednocześnie zbliżyć do świata niewidomych przez podporządkowanie się kodowi dźwiękowemu. Aktorzy poruszają się po czarnej przestrzeni, która ubrana jest w różne wizualizacje. Pojawiają się więc na niej geometryczne obrazy, kropki, kreski czy inne plamy, z którymi zlewają się bohaterowie. Stanowią oni niewielkie punkty na scenie jak w codziennej rzeczywistości, często samotni w dżungli głosów, rzadko zauważani. Dodatkowo ubrani są w białe kostiumy, a na twarzach mają pewnego rodzaju maski, co jeszcze bardziej podkreśla ich anonimowość, ale jest to zamierzony zabieg, który zdaniem reżysera ma odnosić się do niewidzialności osób niewidomych w społeczeństwie. Dość symboliczna jest też ostatnia scena, w której aktorzy szukają dłońmi punktów na wybrzuszającym się tle sceny, a na końcu wszyscy łapią się za ręce, co ma odnosić się do szukania kontaktu ze społeczeństwem.

Bez wątpienia Adam Ziajski podjął ciekawą, a zarazem odważną próbę spojrzenia na problemy związane z dysfunkcją wzroku. Chciał przybliżyć widzowi świat osób niewidomych i niedowidzących, co w znacznym stopniu mu się udało. Głównie dlatego, że bohaterowie są autentyczni, niczym nieskrępowani, zaangażowani w akcję, dobrze czujący się w opowiadaniu o prozie życia codziennego. Dzięki temu widz może lepiej poznać osoby mające problem ze wzrokiem. Wprawdzie wspominały one o swoich małych sukcesach, ale trochę zabrakło mi sceny poświęconej ukazaniu niewidomego jako szczęśliwego człowieka, pomimo wielu barier, które ma do pokonania w codzienności. Szkoda też, że reżyser nie położył nacisku na edukację osób pełnosprawnych, na to jak mogą one pomóc niepełnosprawnym, bo świadomość w społeczeństwie na ten temat wciąż jest niewielka. Na szczęście niewidomi i niedowidzący robią coraz więcej, aby zostać zauważeni w społeczeństwie. Dużo zależy od nich, ale sporo też zależy od podejścia do nas osób pełnosprawnych. Czy one wszystkie mają otwarte oczy?

Spektakl „Spójrz na mnie” wziął udział w Przeglądzie Teatrów Małych Form Kontrapunkt. Został bardzo pozytywnie przyjęty przez publiczność, która długimi brawami na stojąco podziękowała aktorom. Był to jednak tylko początek miłych chwil dla bohaterów spektaklu, bowiem okazało się, że reportaż teatralny stworzony przez Adama Ziajskiego został podwójnym zwycięzcą 53. edycji festiwalu. Jury uhonorowało go główną nagrodą w wysokości 10 tysięcy złotych „za podjęcie ważnego społecznie tematu w wyjątkowej artystycznie formie i osiągnięcie równowagi między wizją reżysera a podmiotowością zespołu aktorskiego”. Ten sam spektakl zdobył Grand Prix, czyli Wielką Nagrodę Publiczności. Słowem, stał się hitem szczecińskiego festiwalu. Oby w kolejnych miesiącach było coraz głośniej o „Spójrz na mnie”, bowiem dzięki takim inicjatywom niewidomi mogą stawać się bardziej widoczni w społeczeństwie, a pełnosprawni oglądając spektakl mają możliwość otwarcia oczu na niewidomych. Wszak chodzi o to, żeby niwelować bariery pomiędzy obiema tymi grupami, czego nam wszystkim życzę!