Dom pachnący Świętami

Dla chrześcijan Adwent jest radosnym okresem oczekiwania na narodziny Chrystusa. Składa się z czterech pełnych tygodni poprzedzających 24 dzień grudnia (według kalendarza gregoriańskiego), czyli Wigilię Bożego Narodzenia. Dni te zazwyczaj wypełnione są przygotowaniami do Świąt, porządkami w domu, kupnem podarunków dla bliskich oraz gotowaniem potraw na wigilijny stół.

Wydaje mi się, że obecnie święta te stały się, niestety, dość mocno skomercjalizowane. Media dosłownie zalewają nas nachalnymi propozycjami wypełniania koszyków zakupowych produktami wszelkiej maści, zupełnie jakby góra prezentów pod choinką była jedynym gwarantem dobrze przeżytego czasu Świąt. Niemniej jednak w Polsce istnieje wciąż dość silne przywiązanie do tradycji i w wielu domach okres Bożego Narodzenia jest czasem naprawdę ciepłym i rodzinnym. Wielu ludziom ten czas kojarzy się z mnogością zapachów, jakie wypełniają nasze mieszkania. Żywa choinka, suszone pomarańcze, goździki, cynamon, no i przede wszystkim cały wachlarz zapachów, jakie nierozerwalnie niosą ze sobą tradycyjne świąteczne potrawy, od makowca i pierników, poprzez barszcz z uszkami i pierogów z kapustą i grzybami, aż do kompotu z suszonych owoców. Boże Narodzenie to niezaprzeczalnie uczta dla zmysłów, zwłaszcza zmysłu smaku i zapachu. Właśnie dlatego osoby z dysfunkcjami narządu wzroku w równym (jak sądzę) stopniu co osoby w pełni widzące, cieszą się i wyczekują na przygotowania do tego magicznego świątecznego czasu.

W tym roku pierwsza niedziela Adwentu wypadła 2 grudnia. Jeszcze przed tym dniem udało nam się przeprowadzić zajęcia z rękodzieła dla wszystkich naszych beneficjentów projektu “Nowoczesna rehabilitacja kluczem do zwiększenia samodzielności osób z dysfunkcjami narządu wzroku”. Warsztaty odbyły się, nie pierwszy raz zresztą, w szczecińskiej Rękodzielni “Dmuchawce”. Tym razem przygotowywaliśmy wieńce adwentowe, wspaniale wpisując się z czasem ich realizacji. Każdy z beneficjentów bowiem, na początek Adwentu miał już gotową dekorację świąteczną, którą mógł postawić na stole w swoim domu, co więcej, mógł tego dnia zapalić pierwszą z czterech świeczek znajdujących się na wieńcu, a symbolizujących każdą kolejną niedzielę Adwentu.

Aura za oknem w czasie naszych zajęć rękodzielniczych także dodała świątecznego klimatu. Listopadowe powietrze zrobiło się już mroźne i przyjemnie (choć pewnie nie dla wszystkich) szczypiące w policzki. Właścicielka “Dmuchawców” ugościła nas gorącą herbatą i jeszcze ciepłym ciastem drożdżowym ze śliwkami. W takiej atmosferze aż chciało się twórczo pracować!

Podstawą naszych wieńców adwentowych były obręcze ze słomy. Zaplataliśmy wokół nich gęsto i ciasno świeże gałązki jodły mandżurskiej – dowiedzieliśmy się, że akurat to drzewo odporne jest na szybkie tracenie igieł, zatem polecane jest jako drzewko ozdobne na Święta, ponieważ z całą pewnością długo przetrwa w pełnej okazałości. Przycinanie świeżych gałązek drzewa iglastego dostarczyło nam bardzo przyjemnych doznań zapachowych oraz dotykowych (drzewko nie jest mocno kłujące). W zaplecione wieńce wkomponowane zostały świeczki – do każdego po cztery, tak, aby każdej niedzieli Adwentu móc odpalić kolejną. W gałązkach jodły znalazło się również miejsce na bombki, pomalowane szyszki, dekoracje drewniane, gałązki modrzewia oraz laski cynamonu i goździki. Świątecznego, zimowego szyku dodała szczypta brokatu oraz lekki podmuch sztucznego śniegu.

Każdy z wykonanych wieńców był jedyny i niepowtarzalny, a przy tym naprawdę piękny. Proces ich tworzenia był czasem przyjemnym, wypełnionym doznaniami zapachowymi. Zobaczyliśmy również, że piękne dekoracje można w całkiem prosty sposób wykonać samodzielnie, wykorzystując do tego to, co znajdziemy podczas spaceru w lesie. Polecamy zatem wszystkim spróbowanie swoich sił w rękodzielnictwie, bo to kreatywne i przyjemne zajęcie wychodzi równie dobrze osobom starszym, jak i młodszym, bez względu na płeć!

Brajlowskie nowości wydawnicze – świetny prezent na Mikołajki i pod choinkę!

W pierwszym tegorocznym numerze HELPA, który był też pierwszym numerem tego czasopisma jako miesięcznika, pisaliśmy o brajlowskich nowościach wydawniczych z 2017 r. Znalazły się wśród nich książki o tematyce historycznej, m.in.: „Dotyk Solidarności” Marka Kalbarczyka, wydana w brajlu i czarnym druku, brajlowskie wydania tytułów znanych historyków: „Słowiański rodowód” Pawła Jasienicy i „Orzeł biały, czerwona gwiazda. Wojna polsko-bolszewicka 1919-1920” Normana Davisa, a także „Przedpiekle sławy. Rzecz o Chopinie” Piotra Witta, który odkrył i opisał nieznane fakty z życia Fryderyka Chopina i jego trudne początki kariery po przybyciu do Paryża.

Fundacja Szansa dla Niewidomych miała w tym swój ogromny udział. Częściowo samodzielnie, a po części wspólnie z firmą Altix, podjęła się wydania i wypromowania tych ciekawych dzieł. W tym roku, również wspólnie, kontynuujemy tę inicjatywę, wydając kolejnych 7 książek w wersjach brajlowskich, a także 3 z nich w formie czarnodrukowej, dostępnej także dla czytelników widzących. Część z ich nakładu ukaże się jeszcze w 2018 r., zaś kompletny nakład książek będzie dostępny na początku 2019 r. i będzie dystrybuowany do bibliotek i zainteresowanych czytelników indywidualnych.

Te działania nie byłyby jednak możliwe na tak szeroką skalę bez dofinansowania otrzymanego ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które pozwoliło na pokrycie ok. 80% kosztów wydania. Pozostałe 20% pokryli wydawcy – Fundacja Szansa dla Niewidomych i firma Altix. Celem projektów było podnoszenie poziomu świadomości literackiej i zwiększanie dostępu do polskiej literatury i do nowości wydawniczych, między innymi wśród osób z niepełnosprawnością wzroku. Dzięki tym przedsięwzięciom wydawniczym niewidomi czytelnicy będą mogli zdobyć wiedzę na temat opisywanych wydarzeń, a dzięki temu wzbudzić ciekawość do dalszego studiowania literatury, historii Polski i wybitnych Polaków z różnych okresów dziejowych. Poprzez wydania czarnodrukowe podejmowane przez nas działania będą miały też dodatkową, szczególnie ważną wartość: pozwolą zwrócić uwagę ogółu społeczeństwa na fakt, że ludzie z dysfunkcjami są wśród nas i tak jak my mają potrzebę i prawo do pełnego uczestnictwa w życiu literackim, kulturalnym i społecznym.

Książki wydane przez Fundację Szansa dla Niewidomych to 4 tytuły: książka prof. Jana Żaryna pt. „Kościół, naród, człowiek, czyli opowieść optymistyczna o Polakach w XX wieku” oraz 3 tytuły autorstwa Marka Kalbarczyka, które wydajemy zarówno w brajlu, jak i w czarnodruku.

Książka Jana Żaryna to zbiór większych i mniejszych tekstów, powstałych w ostatnich latach aktywności naukowej autora, których głównym bohaterem jest Polska w XX wieku. Szkice dotyczą dziejów Kościoła katolickiego w Polsce, obozu narodowego, stosunków polsko-żydowskich oraz sylwetek wybitnych postaci ostatniego stulecia, w tym ofiar tragedii smoleńskiej z 10 IV 2010 r. Tytuł książki – nie przez przypadek – nawiązuje do pracy Romana Dmowskiego wydanej w końcu lat dwudziestych ubiegłego stulecia: „Kościół, naród, państwo”. Książka w wersji brajlowskiej liczy 19 tomów, wydana w 16 egzemplarzach.

Drugim tytułem jest ponowne wydanie książki Marka Kalbarczyka pt. „Jan Karski – wybitny dyplomata, honorowy obywatel i świadek nadziei”. Książka jest poświęcona historii Jana Karskiego, jego misji i zasług dla ludzkości. Łodzianin był ważną i zasłużoną postacią w walce z masową eksterminacją ludności żydowskiej w czasie wojny. Był emisariuszem Polskiego Państwa Podziemnego, ryzykował swoje życie, by ratować Żydów skazanych na śmierć w gettach i obozach zagłady. Heroiczna walka i próby zainteresowania świata tym dramatem były jego życiową misją. Wydanie brajlowskie książki o Janie Karskim (w 125 egzemplarzach) ma objętość jednego tomu brajlowskiego, wydanie czarnodrukowe z ilustracjami – 300 egzemplarzy.

Kolejnym tytułem autorstwa Marka Kalbarczyka, które wydajemy zarówno w brajlu, jak i w czarnodruku, jest premierowa książka „Ich trzecie oko”. W powieści autor opowiada historię dwóch niewidomych bohaterów, zderza ze sobą ich rzeczywistości, charaktery, a przede wszystkim podejście do życia i ich niepełnosprawności. Na losy bohaterów miały wpływ procesy toczące się w naszym odzyskanym w latach 90. i reformowanym kraju oraz ich dyskusje o Bogu i jego roli w kierowaniu wydarzeniami na Ziemi. Autor w swojej ocenie sytuacji niewidomych wszystko sprowadza, jak sam pisze, „do optymistycznego przyjmowania wszelkich niedostatków. Niemal każdy z nich jest rekompensowany w niespodziewany sposób. Wystarczy się otworzyć i to dostrzec – wtedy łatwiej przyjąć ułomności, niepełnosprawności”. Książka jest przewidziana w nakładzie 200 egzemplarzy wersji czarnodrukowej i 50 egzemplarzy dwutomowej książki w brajlu.

Ostatnią pozycją wydaną przez Fundację, o której warto tu wspomnieć, jest premierowa książka Marka Kalbarczyka pt. „Epilogi przywracające nadzieję”. Książka opowiada o życiu niewidomego matematyko-fizyka, profesora Witolda Kondrackiego oraz o polskich przemianach, w których osobiście uczestniczył. W opracowaniu tekstu mieli swój udział członkowie rodziny profesora, jego przyjaciele i współpracownicy.

Dzięki wydaniu biografii Witolda Kondrackiego w brajlu, niewidomi będą mieli okazję poznać historię wybitnego profesora matematyki, który mimo swej niepełnosprawności osiągnął w życiu tak wiele. Jego historia pokaże społeczeństwu, że niepełnosprawność nie dyskwalifikuje z realizacji planów czy marzeń. Książka zachęci osoby niepełnosprawne wzrokowo do aktywności życiowej i społecznej. Będzie dobrą motywacją i wsparciem dla osób wycofanych, bez wiary we własne możliwości, a także dla młodych czytelników, których będzie inspirować do podejmowania wyzwań i właściwych życiowych decyzji. Publikacja została przygotowana już w ubiegłym roku, również ze wsparciem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Była jednak wówczas przewidziana tylko w wersji brajlowskiej, w bardzo małym nakładzie 3 egzemplarzy. W tym roku uda się ją wydać w większej liczbie egzemplarzy i w formach dostępnych dla wszystkich – niewidomych i widzących.

Wydawcą trzech kolejnych brajlowskich nowości jest firma Altix. Wśród tytułów wydanych przez Altix przy wsparciu Fundacji znalazły się książki nawiązujące do obchodzonej w 2018 r. rocznicy 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę.

Pierwszym z nich jest brajlowskie wydanie książki dla dzieci i młodzieży pt. „Odzyskana niepodległość: 10 opowiadań z XX wieku” autorstwa Grażyny Bąkiewicz, Kazimierza Szymeczko i Pawła Wakuły. W brajlu pozycja ta zajmuje 3 tomy i zostanie wydana w 145 egzemplarzach. Książka zawiera 10 opowiadań, które w niezwykle lekki i wciągający zarazem sposób przenoszą nas w miejsce i czas wielu ogromnie ważnych wydarzeń. Oczami naszych przodków możemy zobaczyć II Rzeczpospolitą, okupację hitlerowską i PRL. Dzięki tej książce młody czytelnik staje się świadkiem zamachu na prezydenta Gabriela Narutowicza i przewrotu majowego. Przenosi się do zbombardowanego przez Niemców Wielunia i płonącego warszawskiego getta, maszeruje do okupowanej ojczyzny u boku żołnierzy generała Andersa oraz tych, którzy podążali do niej wraz z Armią Czerwoną pod wodzą generała Berlinga. Przeżywa dramatyczne chwile wraz z robotnikami z Poznania, Radomia, Gdańska. Znane z lekcji wydarzenia i postacie stają się dla młodego czytelnika czymś żywym, namacalnym, bliskim, a tak właśnie najlepiej poznaje się historię.

Dwie kolejne pozycje książkowe wydane przez Altix przy wsparciu Fundacji w formie brajlowskiej adaptacji są „Myśli nowoczesnego Polaka” autorstwa Romana Dmowskiego oraz książka pt. „Józef Piłsudski do Polaków. Myśli, mowy i rozkazy”, która zawiera szkic biograficzny i wybór tekstów Marszałka Piłsudskiego, opracowany przez Bohdana Urbankowskiego.

Wydanie brajlowskie „Myśli nowoczesnego Polaka” przewiduje 65 egzemplarzy po 4 tomy brajlowskie każdy. Książka jest uważana za arcydzieło polskiej myśli politycznej i najważniejsze z dzieł Dmowskiego. Oprócz pogłębionej oceny sytuacji politycznej Polski oraz charakteru narodowego Polaków, zawiera podstawową wykładnię zasad, jakimi powinien kierować się ruch narodowy i cały naród w dążeniu do odzyskania i zachowania państwowej suwerenności i tożsamości narodowej. Sens tej wykładni patriotycznego obowiązku Polaków wobec własnej ojczyzny zawarty jest w słynnym stwierdzeniu Dmowskiego zamieszczonym we wstępie: „Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka”. Godne podkreślenia jest to, że w swoim głównym zarysie, to dzieło sprzed ponad stu lat pozostaje nadal aktualne i następne pokolenia będą mogły uczyć się pogłębionego myślenia politycznego o sprawach Polski.

„Myśli, mowy i rozkazy” Józefa Piłsudskiego jest planowane w 85 egzemplarzach po 3 tomy brajlowskie. Książka stanowi wybór najważniejszych opinii Józefa Piłsudskiego dotyczących naszej historii, polityki, charakteru i mentalności narodowej. Książka okazuje się zadziwiającym komentarzem do obecnych wydarzeń w naszym kraju, tak jakby Marszałek dziś obserwował nasze życie polityczne i społeczne. Myśli Piłsudskiego pochodzą z całego okresu jego niezwykle barwnego życia – od czasów PPS-owskiej konspiracji, przez działalność strzelecką, Legiony Polskie, wojnę polsko-bolszewicką, przewrót majowy, aż po ostatnie lata. Marszałek odwołuje się często do wybitnych postaci polskiej i europejskiej kultury oraz historii. Wyboru dokonał wybitny znawca postaci i dorobku Piłsudskiego, a zarazem świetny pisarz (autor przeszło 50 książek), Bohdan Urbankowski. Poprzedził zbiór bogatym i błyskotliwym szkicem biograficznym Marszałka. Prostuje w nim wiele fałszywych poglądów na temat tego wielkiego Polaka.

Opisywane powyżej publikacje będą wkrótce dostępne w wybranych bibliotekach w całej Polsce, m.in. w Bibliotece Narodowej w Warszawie i Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie. Zapraszamy również chętnych czytelników indywidualnych oraz instytucje wspierające osoby z niepełnosprawnością wzroku do nabywania książek w promocyjnych niskich cenach. Informacje o możliwości nabycia książek będą publikowane już wkrótce na stronach internetowych wydawców: http://www.szansadlaniewidomych.org/ oraz http://www.altix.pl/. Zapraszamy do śledzenia informacji.

W swoich wiodących działaniach Fundacja Szansa dla Niewidomych promuje dostęp do informacji dla osób z niepełnosprawnościami. W tej idei mieści się zarówno możliwość korzystania z informacji na co dzień, jak i dostęp do wiedzy, nauki, literatury itp. Dzięki wzrastającemu postępowi technologicznemu jest on możliwy na różne sposoby, m.in. z wykorzystaniem audiobooków lub technologii odczytujących druk. Jednakże ograniczenie czytelnictwa osób niewidomych tylko do audiobooków sprzyja ich wtórnemu analfabetyzmowi. Bardzo istotne jest, aby zachować stały, aktywny kontakt z pismem, zasadami pisowni i ortografii, co jest możliwe głównie dzięki wykorzystywaniu zapisu brajlowskiego książek, publikacji i prasy. Udźwiękowienie stanowi bardzo ważny element dostępu do informacji dla osób niewidomych, jednak nie powinno zastępować czytelnictwa tradycyjnego, szczególnie w przypadku dzieci i młodzieży. Dostępność dźwiękowa tekstów nie sprzyja i nie zachęca do nauki brajla, która powinna być podstawową umiejętnością osób niewidomych. Dlatego też tak ważne jest zwiększanie dostępności do różnorodnych pozycji literatury zapisanych w brajlu.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

Podaj rękę osobie niewidomej

Rozmowa Anny Cimoch z Agnieszką Sawińską

Fundacja Szansa dla Niewidomych realizuje wiele projektów, dedykowanych różnym grupom odbiorców. Są w nich również dzieci ze szkół podstawowych z Poznania i okolic, które poprzez projekt „Podaj rękę osobie niewidomej – integracja poprzez nowoczesną edukację” mogą uczestniczyć w interaktywnych zajęciach. Forma warsztatów dostosowanych do ich wieku wpisuje się w ideę tolerancji i równego traktowania osób niepełnosprawnych. Stwarza możliwość poznania osoby niewidomej i wypracowania właściwej wobec niej postawy, poprzez różnego rodzaju zadania oraz czas na pytania, których jak pokazały poprzednie edycje, dzieci mają mnóstwo.

Anna Cimoch: W 2018 roku projekt miał już swoją czwartą edycję. Razem z tyflospecjalistkami z Fundacji odwiedzasz szkoły podstawowe na terenie Wielkopolski i prowadzisz warsztaty, podczas których nie tylko opowiadasz o sobie, ale również pokazujesz sprzęt, z którego korzystasz na co dzień i przybliżasz uczniom świat osób niewidomych. Skąd pomysł na takie przedsięwzięcie? Czy opowiesz nam co dzieje się podczas tych warsztatów?

Agnieszka Sawińska: Pomysł na tego typu projekt powstał całkiem spontanicznie. Rozmawiałam kiedyś z tyflospecjalistkami z Fundacji Szansa dla Niewidomych i wspólnie doszłyśmy do wniosku, że dobrze byłoby pokazać dzieciom jak żyją ludzie niewidomi. Sama mam dziewięcioletnią córeczkę, dlatego też tego typu idea od razu bardzo mi się spodobała. Moim zdaniem należy uczyć dzieci jak pomagać osobom niepełnosprawnym. Nasze warsztaty pokazują im życie osób niewidomych „od kuchni”. Dzieci mają sposobność obejrzeć sprzęt, z którego korzystają osoby niewidome. Mogą również same założyć gogle i zobaczyć świat po niewidomemu.

A.C: Dla dzieci uczestniczących w warsztatach stałaś się „Panią Agnieszką”, której można zadać każde pytanie. Czy zapamiętałaś jakieś nietypowe pytania? Czy dzieci miały większą śmiałość w zadawaniu pytań niż dorośli?

A.S: Było mi bardzo miło, że dzieci zwracały się do mnie personalnie. Faktycznie, pytania były bardzo różne, np. jak pani rozpoznaje swoją szczoteczkę do zębów. Moim zdaniem dzieci są doskonałymi odbiorcami takiego projektu, ponieważ nie wstydzą się pytać i dzięki swojej otwartości mogą dowiedzieć się dużo więcej.

A.C: Jaką wiedzę starasz się przekazać dzieciom podczas warsztatów?

A.S: Prowadząc tego typu projekt myślę przede wszystkim o tym, żeby nauczyć dzieci jak pomagać niepełnosprawnym, traktując ich jednocześnie jak ludzi zdrowych. Chciałabym, żeby wiedziały, że osoby niewidome to tacy sami ludzie jak oni i przy pomocy specjalistycznego sprzętu oraz czasami pomocy innych ludzi mogą normalnie funkcjonować w życiu codziennym.

A.C: Co te warsztaty dały Tobie?

A.S: Bardzo lubię pracę z dziećmi. Tak jak już wspominałam, mam dziewięcioletnią córeczkę, więc potrafię dotrzeć do tej grupy wiekowej. Cieszę się kiedy widzę, że dzieci wykonują wyznaczone przez nas zadania z ochotą i z zainteresowaniem. Po każdych takich zajęciach mam przekonanie, że uwrażliwiając dzieci na problemy innych, robimy coś dobrego.

A.C: Czy zauważyłaś, żeby dzieci rzeczywiście zmieniły nastawienie względem osób niewidomych po warsztatach?

A.S: Takie zmiany spostrzegłam już niejednokrotnie. Dzieci są chętne do pomocy, mówią dzień dobry, zadają różne pytania. Dlatego też uważam, że tego typu warsztaty są im naprawdę potrzebne.

A.C: Czy w Twoim życiu zdarzają się momenty, w których myślisz, że to dorosłym przydałyby się takie warsztaty?

A.S: Jak najbardziej tak. Przykro mi o tym mówić, ale niejednokrotnie osoby dorosłe nie wiedzą jak mają zachować się w sytuacji, gdy widzą osobę niepełnosprawną. Uważam, że takie warsztaty mogłyby pomóc ludziom dorosłym w przełamaniu różnych barier.

A.C: Czy będziesz kontynuować warsztaty w przyszłości?

A.S: Mam nadzieję, że będę mogła nadal współpracować z Fundacją Szansa dla Niewidomych, ponieważ – tak jak już wspominałam – praca ta sprawia mi ogromną radość. Kiedy widzę jak dzieci reagują na to, co im opowiadamy i pokazujemy, to wiem, że nasza praca przynosi efekty.

A.C: Czego powinniśmy życzyć Ci na 2019 rok?

A.S: A, to bardzo dobre pytanie. W nadchodzącym roku chciałabym poprowadzić kolejne warsztaty i po ich zakończeniu widzieć uśmiechy na buziach innych dzieci.

Projekt współfinansowany ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego.

Sytuacja osób niewidomych w edukacji, pracy, społeczeństwie przed rokiem ‘90 – a dziś

Cofnijmy się do lat trzydziestych XX wieku, czyli okresu, który może wydawać się przełomowy dla osób niewidomych w Polsce. Mowa tu o adaptacji alfabetu Braille’a do polskiego systemu fonetycznego przez Różę Czacką i Siostrę Teresę Landy z Lasek.

Pierwsza z nich zasługuje na szczególną uwagę. Mianowicie ociemniała za młodu Róża Czacka była założycielką Towarzystwa Opieki Nad Ociemniałymi z siedzibą w podwarszawskich Laskach, gdzie od 1921 roku już jako Matka Elżbieta prowadziła „Zakład dla Niewidomych”. Zakład ten miał stanowić w zamierzeniu Towarzystwa wzorową placówkę różnych rodzajów opieki nad niewidomymi, być ośrodkiem badań naukowych tyflologicznych i ośrodkiem szkolenia dla personelu pracującego z niewidomymi. Co prawda na czas II wojny światowej Zakład zawiesza swoją działalność, by w roku 1947 Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi zostało formalnie reaktywowane decyzją prezydenta m.st. Warszawy z dnia 10 lutego 1947 roku i wpisane do rejestru stowarzyszeń. Wszystko to rozbudza nadzieje wśród osób z niepełnosprawnością wzrokową na znaczną poprawę ich standardu życia i wyjścia z cienia społeczeństwa. Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Laskach staje się wzorem do powstania takich placówek w innych miastach jak Kraków, Warszawa, Wrocław, Łódź czy podpoznańskie Owińska.

Szereg działań, które zapoczątkowała Róża Czacka niepodważalnie przyczyniły się do rozwoju szeroko pojętej edukacji osób niewidomych w Polsce. Jednak jeżeli skupimy się na życiu współczesnym, zauważymy, że prawdziwy przełom nastąpił 40 lat temu, a mianowicie w roku 1989, w którym to Marek Kalbarczyk wraz z Janem Grębeckim stworzyli pierwszy skuteczny i dostępny na rynku syntezator mowy polskiej, który dał osobom niewidomym i słabowidzącym możliwość lepszej komunikacji i podążania za rozwojem współczesnej technologii .W tym samym roku powstaje również pierwsza w Polsce firma tyfloinformatyczna Altix. Od tego momentu można mówić o pewnego rodzaju skoku milowym w udostępnieniach dla osób niewidomych w edukacji, pracy i integracji społeczno-kulturowej.

Od roku dziewięćdziesiątego firma Altix sukcesywnie się rozwija i zaczyna wdrażać na rynek: programy komputerowe udźwiękowione (dla niewidomych) i powiększające (dla słabowidzących), elektroniczne powiększalniki, lupy, drukarki, klawiatury i monitory brajlowskie, telefony z oprogramowaniem dla niewidomych i słabowidzących oraz sprzęt ułatwiający codzienne czynności osobom niewidomym, tj.: zegarki, wagi, termometry, wskaźniki koloru, poziomu wody itp. Cały czas trwają również prace nad udostępnieniem stron internetowych.

Równocześnie przy wykorzystaniu takich technologii jak: tyflografika, magnigrafika i audiodeskrypcja powstają mapy dotykowe i dźwiękowe czy terminale multimedialne. Zmienia się też otoczenie wraz całą infrastrukturą, oznakowania wewnątrz i zewnątrz budynków sygnalizujące o schodach i drzwiach, linie prowadzące, pola uwagi, czy plany tyflograficzne.

Dzięki tym rozwiązaniom na przestrzeni ostatnich lat udostępniono wiele budynków użyteczności publicznej, dworców, przystanków czy lotnisk. Urzędy, szkoły, uczelnie wyższe, muzea, kina czy ośrodki sportowo-rekreacyjne stały się ogólnodostępne i dostosowane do różnych niepełnosprawności. Zmienia się też sytuacja na rynku pracy – osoby niepełnosprawne są dziś zatrudniane na tzw. wolnym rynku i dzięki powyższym rozwiązaniom udaje się im sprostać wymaganiom, jakie stawia przed nimi pracodawca. Powstaje również coraz więcej firm, których założycielami są osoby niepełnosprawne.

Jeśli pojawiają się jakieś bariery, to wynikają one przede wszystkim z braku wprowadzenia w danej instytucji w/w udostępnień. Wiąże się to z brakiem świadomości wśród społeczeństwa na temat potrzeb osób niewidomych i obecnych możliwości technologicznych. To tylko od miejscowych władz zależy, czy osoby niepełnosprawne mogą być traktowane na równi z resztą społeczeństwa. W dzisiejszych czasach, przy pomocy „NT” nowych technologii i rozwoju tyflografiki, magnigrafiki i audiodeskrypcji osoby z niepełnosprawnością wzroku w każdym zakątku kraju mogłyby mieć nieograniczony dostęp do każdej dziedziny życia.

Podsumowując, da się zauważyć, że od początku lat ‘90 dwudziestego wieku nastąpił ogromny rozwój w technologii udostępnień dla osób niewidomych i słabowidzących. Kiedy natomiast będziemy mogli mówić o „skoku milowym” w wykorzystaniu tych udostępnień w skali całego kraju? Mam nadzieję, że niebawem.

IOS 12 – co nowego? Bezdotykowy pomiar przez osoby niewidome już możliwy

Za oknami mamy jesień. To smutna wiadomość, ale cieszyć się mogą posiadacze telefonów Apple, gdyż mają nowy, lepszy system o numerze 12. Naprawdę jest się z czego cieszyć, gdyż dwunastka działa żwawiej, stabilniej i jest wydajniejsza. Właśnie o nowościach, usprawnieniach i udogodnieniach będzie niniejszy artykuł.

Instalując nowy system o numerze 12 byłem ciekawy, ale i pełen obaw. Wzięły się one stąd, że w poprzednich latach, aktualizując system, nie zawsze wszystko było dopracowane i nie wszystko działało jakbyśmy sobie tego życzyli. Obawy na szczęście się nie sprawdziły i w tym roku firma Apple stanęła na wysokości zadania.

Nowości w systemie IOS 12 to:

– Poprawa wydajności. Wszystko działa szybciej i stabilniej. Przykładowo: Aparat uruchamia się o 70% szybciej, klawiatura wyświetla się do 50% szybciej, telefon szybciej reaguje na wpisywane znaki. Podczas używania sprzętu można odczuć, że telefon jest bardziej responsywny, a kursor płynniejszy i nie gubi się.

– Aparat. Zdjęcia można robić lepiej i szybciej. Mamy też dużo zaawansowanych funkcji graficznych, którymi zainteresują się pasjonaci fotografii. Nas jednak z pewnością zainteresuje ulepszony czytnik kodów QR, który kody te zaznacza w ramce, ułatwiając ich skanowanie. Gdy kod QR zostanie sczytany, pojawia się powiadomienie. Gdy klikniemy, to zostaniemy przeniesieni na stronę internetową, a jeśli w kodzie nie jest zaszyta strona, to safari spróbuje znaleźć, co dany kod miał oznaczać. Funkcja fajna i szybka. Kodów QR spotykamy coraz więcej. Nie musimy instalować żadnych aplikacji, tylko „odpalić” aparat, skierować obiektyw na kod, kliknąć powiadomienie i już wiemy co to za kod.

– Czas przed ekranem. Funkcja ta pozwala kontrolować siebie i dzieci ile czasu spędzamy przy telefonie i z jakich aplikacji korzystamy. Można dowiedzieć się ile i z czego statystycznie korzystamy. Można też nałożyć sobie czy dziecku, ograniczenia.

– Ulepszona tabela baterii. Można sprawdzić zużycie energii z 24 godzin lub z 10 dni. Możemy ponadto sprawdzić zużycie energii w tym okresie przez daną aplikację. W tym miejscu sprawdzamy też kondycję naszego akumulatora.

– Powiadomienia. Funkcja ta dostała nowy, odświeżony interface i wzbogacona została o nowe funkcje. Możemy uniknąć zasypania przez atakujące nas powiadomienia grupując je lub całkowicie wyłączając, albo przesyłać je bezdźwięcznie do centrum powiadomień. Wszystko to zależy jak je sobie poustawiamy. Mamy w każdym razie większy wybór, więc każdy znajdzie coś miłego i wygodnego dla siebie. Zachęcam do potestowania tej funkcji.

– Nie przeszkadzać. Jeśli chcemy mieć z głowy wszystkie alarmy, połączenia i powiadomienia, wystarczy włączyć funkcję „nie przeszkadzać”. Funkcja ta pozwala ustawić jej dezaktywację. Mamy do wyboru: wyłączenie po określonym czasie, bądź po zmianie lokalizacji. Oznacza to tyle, że np. gdy opuścimy miejsce, w którym nie chcieliśmy, żeby iPhone nam przeszkadzał, to na powrót znów stanie się aktywny.

– Skróty Siri. Skróty te mogą ułatwiać codzienne zadania. Siri uczy się rozkładu dnia i inteligentnie dobiera do niego aplikacje innych firm, by od razu na ekranie blokady zasugerować wygodne skróty, gdy tylko będą potrzebne. Można je również tworzyć samemu w aplikacji Skróty.

– Prywatność. Firma Apple zawsze dużą wagę przywiązywała do prywatności. IOS od zawsze miał wbudowane mechanizmy szyfrowania, inteligentne analizy oraz inne narzędzia, dzięki którym nasza prywatność była chroniona. Teraz IOS 12 chroni prywatność jeszcze lepiej. Dzięki safari umieszczane na stronach przyciski do udostępniania i widżety do komentowania nie mogą śledzić bez naszej zgody. Safari także uniemożliwia reklamodawcom zbierania danych o urządzeniu, co sprawia, że nie może być ponownie namierzone, dzięki temu ograniczane jest wyświetlanie reklam.

Mocne hasła z automatu. Od IOS 12 złożone i niepowtarzalne hasła do stron i aplikacji są tworzone automatycznie, a następnie zapisywane w safari i aplikacjach. Daje to duże bezpieczeństwo, a przy tym nie musimy pamiętać haseł. Hasło możemy zapamiętać w safari, a także w pęku kluczy.

– Nowa aplikacja Miarka. Za pomocą aparatu możemy poprowadzić i zmierzyć proste linie. Automatycznie możemy określić prostokąt czy kwadrat. Miarka korzysta z rozszerzonej rzeczywistości. Aplikacja ta daje dość duże możliwości nawet osobom całkowicie niewidomym. Więcej o miarce w dalszej części artykułu.

– Przeprojektowane zostały takie aplikacje jak: Apple Books czy Giełda, dzięki czemu korzystanie z nich jest szybsze, bardziej wygodne i intuicyjne.

Przeprojektowany został także dyktafon. Jest szybszy i łatwiejszy, ale wszyscy, którzy liczyli, że będzie nagrywał rozmowy telefoniczne będą zawiedzeni, bo nadal nie ma tej funkcjonalności, chociaż u konkurencji już dawno jest taka możliwość.

Teraz, aby nagrać notatkę głosową wystarczy otworzyć Dyktafon, uaktywnić przycisk „Nagraj” znajdujący się u dołu ekranu, nad przyciskiem „Home”. Aby zatrzymać i zapisać nagranie można stuknąć dwukrotnie dwoma palcami, albo kliknąć przycisk „Zatrzymaj”.

Jeśli podczas nagrania nie chcemy zatrzymywać, tylko zrobić pauzę, to musimy podczas trwania nagrania kliknąć przycisk „Nakładka Karty, Połowa Ekranu” i wybrać przycisk „Wstrzymaj”, Jeśli chcemy kontynuować nagranie, uaktywniamy przycisk „Wznów”, jeśli chcemy zakończyć nagranie, to klikamy przycisk „Gotowe”, który staje się aktywny gdy wciśniemy przycisk „Wstrzymaj”.

Jeśli zakończymy nagranie, to mamy od razu pole do wpisania nazwy. Możemy także nic nie wpisywać, wówczas nazwa sama się wpisze jako kolejny plik.

Aby wyeksportować nagrany plik, wystarczy go zaznaczyć z listy, wybrać „Więcej Czynności” i „Udostępnij”. W zależności jakie aplikacje mamy zainstalowane, pojawią się funkcje eksportu np. do Dropboxa czy Voice Dream. Jeśli korzystamy z Icloud Drive i chcemy zapisać tam plik, to musimy zaznaczyć plik i kolejno wybrać „Więcej czynności”, „Udostępnij”, „Zapisz w Plikach”, a następnie wybrać „Icloud Drive” i dodać tam plik.

Jeśli jakiś plik nie jest nam już potrzebny, to możemy go dotknąć i ruchem z góry do dołu wybrać „Usuń” i usunąć.

Dyktafon ma również zaawansowane funkcje takie jak edycja. Ogólnie można powiedzieć, że dyktafon jest teraz szybki, wygodny i intuicyjny. Zachęcam wszystkich do przetestowania tej aplikacji.

– FaceTime. W połączeniu FaceTime teraz mogą uczestniczyć nawet 32 osoby jednocześnie. Połączenia takie mogą być realizowane w trybie audio lub wideo.

– Autowpisywanie jednorazowych kodów. Jednorazowe kody sms od IOS 12 powinny pojawiać się jako podpowiedzi wypełniania, dzięki temu skończą się problemy z zapamiętywaniem czy kopiowaniem takiego kodu.

– Automatyczne uaktualnianie oprogramowania. Gdy włączymy tę funkcję, będziemy mieli zawsze najświeższe oprogramowanie. Aktualizacje te nie będą nam przeszkadzały i będą odbywały się w nocy.

Opisywana aktualizacja dotyczy wszystkich telefonów od 5s i nowszych.

(https://www.apple.com/pl/ios/ios-12/)

Wszystkie funkcjonalności są ważne, ale najciekawszą i najbardziej nowoczesną wydaje się być „Miarka”.

Aplikacja instaluje się i działa na telefonach iPhone SE i nowszych. Instaluje się ona w folderze narzędzia, albo gdy ktoś tego folderu nie ma, to w pierwszym wolnym miejscu na ekranie początkowym. Najczęściej to będzie ostatnia strona.

Aplikacja „Miarka” nie służy do dokładnych pomiarów, ale może być przydatna, żeby wstępnie zorientować się w pomiarach.

„Miarka” wykorzystuje rozszerzoną rzeczywistość [AR]. Rozszerzona rzeczywistość płynnie integruje elementy wykonane komputerowo, (grafikę) z rzeczywistym obrazem z kamery. Wirtualna rzeczywistość [VR], natomiast wyświetla sceny generowane w 100% z grafiki komputerowej. AR jest używany w sporcie od wielu lat. W tym wypadku dla przykładu sportowcy przemieszczają się przez wirtualne linie namalowane na boisku.

Przy instalacji IOS 12 obawiałem się, że „Miarka” będzie tylko gadżetem dla osób widzących. Apple wykonało dobrą robotę i udostępnia ją osobom niewidomym za pomocą Voice Over.

Pomiar odległości liniowej wymaga umieszczenia dwóch punktów za pomocą obiektywu kamery, w scenie AR. Wydaje się to bardzo trudne dla osób niewidomych lub słabowidzących. Przykładowo: gdy mamy prostokątną powierzchnię i chcemy zmierzyć jej bok, to „odpalamy” aplikację „Miarka” i celujemy w róg prostokąta. Aby ułatwić zadanie, możemy wskazać róg palcem i celować obiektywem w ten punkt, zabierając jednocześnie rękę, by pozwolić kamerze go zobaczyć. Gdy usłyszymy „przyciągnięte do narożnika”, stukamy dwa razy w przycisk „Dodaj punkt”. Mamy wówczas pewność, że punkt jest dokładnie w narożniku. Dodatkowo, gdy aplikacja wykryje róg lub prostokąt poinformuje nas o tym krótkim zawibrowaniem, tak jakbyśmy wybierali jakiś przełącznik z włączoną sygnalizacją haptyczną w ustawieniach. Następnie kierujemy aparat ku drugiemu narożnikowi. Słyszymy przy tym płynnie podawaną odległość. Powtarzamy namierzenie rogu jak za pierwszym razem i gdy usłyszymy „przyciągnięte do narożnika”, klikamy w „Dodaj Punkt”. Wówczas usłyszymy pomiar linii. Możemy też dotknąć ekranu i odczytać wynik. Możemy zmierzyć długość linii wskazując punkty ręką, lecz ten sposób wydaje się mniej dokładny. Można też mierzyć krawędź od krawędzi, klikamy, aby dodać punkt, wówczas gdy aplikacja oznajmi „Dodaj punkt” i usłyszymy duży skok pomiaru. Jest trudno poprowadzić prostą linię bez wzroku, więc najbardziej wiarygodny jest pomiar od narożnika do narożnika.

Aplikacja „Miarka” pozwala mierzyć prostokąty czy kwadraty. Aby zmierzyć powierzchnię obiektu, wystarczy skierować na niego kamerę. Aplikacja ogłosi komunikat „Wykryto prostokąt”. Gdy klikniemy „Dodaj punkt”, to zostanie wyświetlona na ekranie szerokość, długość i pole figury. (https://www.applevis.com/)

Aby pomiary były dokładniejsze i wygodniejsze, najlepiej umieścić mierzony obiekt na prostej kontrastującej powierzchni. Ważne jest też dobre oświetlenie. Przy odrobinie wprawy nauczymy się tak kierować kamerę, że nie będziemy musieli dotykać mierzonego obiektu, a co za tym idzie, możemy praktycznie dokonać bezdotykowego pomiaru.

Druga karta w aplikacji „Miarka” to „Poziom”. Jest to ta sama aplikacja przeniesiona z aplikacji „Kompas”, która była już opisywana w poprzednich artykułach…

Na koniec należy zauważyć, że IOS 12 to dobry i stabilny system. Oprócz lepszej wydajności, stabilności i szybkości dostajemy dużo odświeżonych aplikacji takich jak Aparat, Face Time czy Dyktafon. Nowością, na którą na pewno należy zwrócić uwagę, jest aplikacja „Miarka”, za pomocą której niewidomy może dokonywać całkiem dokładnych pomiarów.

Cieszy fakt, że firma Apple przywiązuje dużą wagę do dostępności i pokazała, że niemożliwe stało się wykonalne.

Gdyby pojawiły się pytania czy wątpliwości, zapraszam do kontaktu:

Przymat82@gmail.com

Pomorze Zachodnie otwiera oczy

Zachodniopomorscy radni poznali zasady savoir-vivre w kontaktach z osobami z niepełnosprawnościami. Wszystko to za sprawą drugiej edycji projektu „Otwórz Oczy – Zobacz Więcej” finansowanego z budżetu Województwa Zachodniopomorskiego w ramach programu „Region wyrównanych szans”.

Podobnie jak w ubiegłym roku, w trzech miejscowościach z terenu województwa odbyły się seminaria z zakresu projektowania uniwersalnego skierowane do radnych, urzędników jednostek samorządu terytorialnego oraz powiatowych rad do spraw osób niepełnosprawnych.

Idea projektowania uniwersalnego narodziła się w Skandynawii i zakłada ona, by projektowanie nowopowstających budynków, przestrzeni oraz miejsc, przede wszystkim tych użyteczności publicznej, odbywało się w sposób uwzględniający korzystanie z nich w pełni przez możliwie jak najszersze grono odbiorców bez konieczności specjalnej adaptacji. Zatem, można ująć to w ten sposób, żeby już w fazie projektowania nowego miejsca uwzględnić potrzeby wszystkich ludzi, w tym także tych z różnymi niepełnosprawnościami. W ten sposób unika się konieczności dodatkowych, późniejszych inwestycji i zmian. Ponadto, przecież zarówno Karta Praw Osób Niepełnosprawnych, jak i Konstytucja RP mówią o wolności i równości wszystkich ludzi, w tym również o życiu w środowisku wolnym od barier, także o równości w dostępie do obiektów użyteczności publicznej czy transportu oraz braku dyskryminacji. Zatem: czy zamysł niesiony przez ideę projektowania uniwersalnego nie powinien być naturalny i oczywisty?

Projekt „Otwórz Oczy – Zobacz Więcej” ma na celu m.in. skłonienie do szerszego spojrzenia na temat dostępności otoczenia dla potrzeb wszystkich ludzi. Seminaria skierowane są przede wszystkim do radnych i urzędników jednostek samorządowych jako do osób, które, zdaje się, mają największy i realny wpływ na kształtowanie tego otoczenia. Mało tego, nierzadko to spotkanie stawało się okazją do zwrócenia uwagi, że miejsca, w których uczestnicy seminariów na co dzień pracują, a zatem urzędy, placówki i instytucje publiczne, jeszcze nie do końca są dostępne dla osób z pewnymi rodzajami niepełnosprawności. Szkolenia odbywające się w ramach projektu mają osobom w pełni sprawnym otworzyć oczy i skłonić do refleksji w tym zakresie oraz – co niewątpliwie najważniejsze – poczynienia zmian w kierunku zwiększenia dostępności otoczenia.

Uczestnictwo w seminarium pozwoliło nabyć praktyczne umiejętności z zakresu kontaktu i obsługi osób z różnymi dysfunkcjami, uwzględniając ich indywidualne potrzeby. Takie umiejętności ułatwiają komunikację, a także zwiększają kompetencje przeszkolonych osób, co ma realne przełożenie na ich codzienną pracę. Jednocześnie spotkanie to było możliwością poznania zdobyczy nowoczesnej technologii mającej na celu ułatwianie codziennego funkcjonowania osobom z niepełnosprawnościami.

Mamy nadzieję, że projekt przyczyni się do podniesienia jakości życia osób z dysfunkcjami, a także zwiększenia kompetencji oraz uwrażliwienia radnych i urzędników z terenu naszego województwa.

W związku z tegorocznymi wyborami samorządowymi, niosącymi – prawdopodobnie – zmiany wśród rządzących, już dziś szykujemy się na przyszłoroczną edycję projektu, aby szkolić nowo wybranych radnych!

Niewidomi na boisku

Piłka nożna jest jednym z najchętniej oglądanych sportów zespołowych przez Polaków. Osobiście trochę tego nie rozumiem, ponieważ już chociażby siatkówka dostarcza mi dużo więcej emocji, jednak nie mnie to oceniać. Upodobaliśmy sobie tę piłkę nożną i basta. Osoby z dysfunkcjami wzroku śledzą zmagania piłkarzy na boisku równie chętnie co osoby w pełni widzące. Niemożliwe? Gdyby tak było, stacje radiowe najpewniej nie nadawałyby relacji ze spotkań sportowych. Nie każdy jednak wie, że niewidomi i słabowidzący także mogą stanąć na boisku. Chodzi oczywiście o Blind Football, choć to nie jedyna dyscyplina sportowa, którą mogą uprawiać osoby z dysfunkcjami wzroku.

Blind Football, czyli, mówiąc potocznie, piłka nożna z zamkniętymi oczami, to dyscyplina dostosowana do – można powiedzieć – obsługi bezwzrokowej. Zawodnikami mogą być zarówno osoby niewidome, jak i słabowidzące. Aby wyrównać szanse, na czas rozgrywek zakładają specjalne opaski na oczy. Podczas meczu korzysta się z udźwiękowionej piłki, co pozwala zawodnikom zlokalizować ją na boisku. Ważną rolę podczas meczu pełnią także nawigatorzy, czyli osoby obserwujące sytuację na boisku i mogące udzielać wskazówek graczom.

Blind Football jest świetnym przykładem na to, że dysfunkcje wzroku nie uniemożliwiają aktywności fizycznej. Chcąc zaszczepić tę wiedzę w mieszkańcach Szczecina i nie tylko, podjęliśmy się realizacji projektu o nazwie „Zobacz, jak to jest być niewidomym”. Projekt ten jest zadaniem publicznym współfinansowanym ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych przekazanych za pośrednictwem Województwa Zachodniopomorskiego.

W ramach projektu, w pierwszy piątek września, podczas pikniku na Jasnych Błoniach, przy okazji regionalnej konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND organizowanej przez naszą Fundację, odbył się otwarty, pokazowy trening Blind Footballu, przeprowadzony przez członków Stowarzyszenia „Dalekowzroczni”. Była to doskonała okazja do poznania tej dyscypliny sportowej, a nawet do spróbowania w niej swoich sił. Co ważne, wydarzenie było otwarte dla wszystkich zainteresowanych, nie tylko osób specjalnie przybyłych na Jasne Błonia z zamiarem udziału w naszym spotkaniu. W ten sposób chcieliśmy podnieść świadomość społeczeństwa w temacie sportu wśród osób niewidomych. Poszliśmy o krok dalej i umożliwiliśmy osobom w pełni widzącym poczuć się przez chwilę jak niewidomy. W specjalnie przygotowanym na tę okazję „Gabinecie dotyku i dźwięku” każdy mógł, z zamkniętymi oczami, spróbować rozpoznać zapachy i smaki, które dla większości z nas są powszechnie znane, a także przetestować się w rozpoznawaniu przedmiotów codziennego użytku wyłącznie przy wykorzystaniu zmysłu dotyku.

Poza spotkaniem na Jasnych Błoniach, zaprosiliśmy także do udziału w naszym projekcie dwie szczecińskie szkoły – Szkołę Podstawową nr 41 z Oddziałami Integracyjnymi oraz Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Integracyjnymi. Placówki chętnie przystały na propozycję współpracy i udało nam się – podczas lekcji wychowania fizycznego – przeprowadzić warsztaty sportowe. W obydwu szkołach uczą się uczniowie z dysfunkcjami wzroku, zatem taka lekcja dla nich była okazją do poznania oferty aktywności sportowej z kolei dla ich w pełni widzących kolegów i koleżanek, wczucia się przez chwilę w niewidomy świat kolegów ze szkoły.

Działania, których podjęliśmy się w ramach realizowania projektu, zwłaszcza warsztaty w szkołach, cieszyły się sporym zainteresowaniem, zarówno wśród najmłodszych uczestników, jak i młodzieży licealnej. Liczymy, że udało nam się zaszczepić w uczniach chęć aktywnego spędzania czasu i przekonania ich do prozdrowotnych oraz wychowawczych wartości, jakie niewątpliwie niesie ze sobą sport.

Radość w oczach przy obrazach czytanych dotykiem

Do 2015 roku nie miałem styczności z niewidomymi. Kiedyś usłyszałem w radiu, że grupa niewidomych ze słuchawkami na uszach zamiast iść na sale wystawowe pozostała w holu muzeum, dotykając wielkiej makiety zamku. Pomyślałem wtedy, że skoro ja tworzę obrazy z fakturami wklęsło-wypukłymi, to może skorzystają z tego ludzie bez możliwości widzenia.

Dzwonię do Polskiego Związku Niewidomych. „Ale proszę pana, oni mogą to uszkodzić, ubrudzić!” – słyszę. „Ależ nic mi to nie przeszkadza, jeśli mogę sprawić im przyjemność dotyku.” – odpowiadam.

W końcu nadszedł ten dzień! Wernisaż w oddziale Polskiego Związku Niewidomych w Szczecinie. Wystawiłem 30 obrazów, niektóre specjalne na ten dzień: z powierzchnią piasku, gąbki, szorstkie, gładkie itp. Chętni do czytania dotykiem za moją sugestią opowiadają wrażenia: pierwszy raz w życiu dotykają obrazy! Radość moja wielka – właśnie tego chciałem, pomysł zdał egzamin! Często wyrywał mi się zwrot: „Tu pan, pani może zobaczyć…” – lecz otrzymywałem od niewidomych dobre rady, bym się tym nie przejmował, tylko mówił jak zwykle. Zdjęcia i krótki film wrzucony na YouTube pozostały pamiątką z tego spotkania, na którym panowały dobra atmosfera i gościnność.

Przygoda trwa dalej. Po kilku miesiącach dzwonią do mnie dwie uczennice z Drugiego Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie. Widziały filmik i chcą napisać pracę „Obrazy dla niewidomych, czytanie dotykiem”. Na szkolną wystawę zrobiłem specjalne okulary, by zasłonić widzenie, a po moich opowieściach dziewczyny zrobiły prezentację. Tak więc i ludzie widzący mogli doświadczyć i zrozumieć ludzi niewidomych.

Po pokazie w szkole pomysły już się mnożyły. „Obrazy dla niewidomych” chętnie dotykali uczniowie w Piątym Liceum Ogólnokształcącym. Zacząłem też robić prezentacje dla dzieci na oddziale okulistyki, jak również dla seniorów oraz chorych w domach opieki. Jedno z takich spotkań nawet mnie przeraziło. Na sali w kręgu ludzie z głęboką depresją, opuszczone głowy, bez reakcji. Sytuacja zmieniła się, gdy dałem każdemu obraz do rąk. Głaskali, szukali nierówności na powierzchni. Zobaczyłem uśmiech na ich twarzach, nawet zaczęły się rozmowy. Miło było odebrać podziękowania od kierownictwa, że dokonałem niezłego wyczynu.

Obserwuję duże zainteresowanie wśród widzących, by moje obrazy czytać dotykiem z zasłoniętymi oczami. Były nawet kolejki chętnych na Finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 2017, były też pokazy w szczecińskich galeriach, w Szczecińskim Inkubatorze Kultury czy w Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia w Szczecinie. Moimi kilkuletnimi doświadczeniami chętnie podzieliłem się w 2017 roku na Uniwersytecie Szczecińskim podczas miniwykładu dla Fundacji Szansa dla Niewidomych. Tak wiele już się wydarzyło. Z pewnością pomaga nam to w zrozumieniu sytuacji ludzi niewidomych, spotykanych w naszej codzienności.

Wkład niewidomych w działania dla Niepodległej

Zbliżamy się wielkimi krokami do setnej rocznicy niepodległości Polski. Nie możemy pominąć roli osób niewidomych w pracy na rzecz Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej. W wielu dziedzinach życia właśnie osoby z dysfunkcją wzroku zaznaczyły swoją pracą i osiągnięciami istotny udział w tworzeniu niepodległości naszej ojczyzny.

Oto materiały poświęcone dwóm niewidomym politykom działającym w okresie dwudziestolecia międzywojennego:

Mjr Edwin Wagner – inwalida wojenny, przewodniczący zarządu Związku Ociemniałych Żołnierzy RP, poseł na Sejm w latach trzydziestych XX wieku, urodzony w 1899 roku w miasteczku galicyjskim Frysztak (19 km od Krosna).

Stanisław Bukowiecki – ociemniały prawnik, współtwórca polskiego prawodawstwa, minister Sprawiedliwości w Radzie Stanu w latach 1916–1918, organizator, a następie prezes Prokuratorii Generalnej w Wyzwolonej Polsce.

Do bliższego przedstawienia tych postaci wykorzystaliśmy materiały opublikowane w „Pochodni” z czerwca 1994 r. i z listopada 1979 r.

Mjr Edwin Wagner

Najwięcej o charakterze i woli walki żołnierza jest w stanie powiedzieć tylko inny żołnierz. O majorze Wagnerze tak pisał płk Czapliński: „Charakter wielce szlachetny oraz wysokie moralne zalety, obok wojskowych zdolności, uczyniły go najlepszym oficerem pułku”; „W walkach majowych pod Berezyną i Uszą, w bitwie pod Niwkami dnia 23 maja 1920 roku ciężko ranny w głowę i lewy bok, dostał się do niewoli, z której po zawarciu pokoju powrócił zupełnym inwalidą, ślepym na oba oczy…”.

O Edwinie Wagnerze można powiedzieć, że był rasowym wojskowym. Walkę miał we krwi od dziecka. W wieku 17 lat, jeszcze w gimnazjum (1916 r.) ochotniczo wstąpił do szóstego pułku piechoty Legionów – specjalnie utworzonej dziewiątej kompanii harcerskiej. Uczestniczył we wszystkich bitwach tego pułku. Już w wieku 18 lat, po odmowie przysięgi wierności państwom centralnym, przez trzy miesiące był więziony w obozie na Węgrzech, a następnie wcielony do armii austriackiej. W tamtych czasach zaczęła się jego działalność konspiracyjna. Będąc w armii działał w podziemnej organizacji POW, której celem było zjednoczenie rozproszonych w niej Polaków. 20 lutego 1918 roku został skierowany do szkoły oficerskiej w Radzyniu.

W wieku zaledwie 20 lat (1919 r.) powierzono mu dowództwo plutonu, a później, w tym samym roku – dowództwo drugiej kompanii harcerskiej II Dywizji Legionów. Podczas walk w Boryszewie w październiku 1919 roku został dwukrotnie ranny. To nie ostudziło jego woli walki. Dwa miesiące później objął dowództwo szóstej kompanii harcerskiej II pułku piechoty Legionów.

W 1920 r. został ponownie ciężko ranny. W tym przypadku rany były tak dotkliwe, że kompani pozostawili go na polu bitwy – uznając za zmarłego. W wyniku owych walk (23 maja 1920 – bitwa pod Murową) i tragicznej pomyłki kolegów, major Edwin dostał się do niewoli bolszewickiej – przebywał w obozie jenieckim pod Moskwą. Już jako ociemniały żołnierz wrócił do Polski w ramach wymiany jeńców w marcu 1921 r. 26 stycznia 1922 r. awansowano go ze stopnia porucznika do rangi majora. Z początkiem listopada 1923 r. został przeniesiony w stan spoczynku.

Ociemniały Edwin Wagner nie chciał tracić kontaktu z wojskiem i przede wszystkim kończyć działania na rzecz Rzeczpospolitej. Po powrocie do kraju w 1921 roku uczył się w wojskowym zakładzie szkolenia ociemniałych we Lwowie. Po rozpoczęciu nauki otrzymał do zarządzania opuszczone gospodarstwo rolne na Wołyniu. W 1923 r. postanowił o przeprowadzce do niewielkiej miejscowości Parchań pod Inowrocławiem. Kupił tam ok. 20 ha ziemi. Otrzymane we Lwowie gospodarstwo zwrócił na mocy aktu notarialnego w formie darowizny pierwotnemu właścicielowi, który wrócił z zesłania w Rosji. Wagner powrócił jednak do Lwowa w 1929, ze względu na nominację na kierownika Domu Inwalidów Wojennych, który się tam mieścił.

Edwin Wagner postanowił kształcić się i służyć wojsku na inne sposoby. Nie mógł już walczyć, ale poświęcił się pomocy innym ociemniałym żołnierzom. Na przełomie 1922 i 1923 roku przebywał w Paryżu, aby tam zapoznać się z formami rehabilitacji społecznej i zawodowej ociemniałych. Był także jednym z założycieli Małopolskiego Związku Ociemniałych Żołnierzy „Spójnia”, którego został pierwszym prezesem. Od 1925 r. przestał pełnić tę funkcję, za to wybrano go na prezesa honorowego. W 1929 r. za jego sprawą zintegrowały się regionalne organizacje ociemniałych żołnierzy, które stworzyły Związek Stowarzyszeń Ociemniałych Żołnierzy RP (od 1934 r. nazwany Związkiem Ociemniałych Żołnierzy RP). Tę funkcję pełnił do 1944 r. W 1933 r. Wagnera wybrano również na prezesa Związku Inwalidów Wojennych RP – była to organizacja powstała jako połączenie Związku Ociemniałych Żołnierzy RP i Związku Inwalidów Wojennych – dwóch najstarszych organizacji kombatanckich w Polsce.

W 1930 r. zaczęła się także polityczna kariera Wagnera. W listopadzie, kandydując z okręgu lwowskiego, został wybrany na posła Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z ugrupowania Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem. Do następnej kadencji Sejmu wybrano go ponownie w 1935 r. W Sejmie działał w trzech komisjach: wojskowej, społecznej i budżetowej. Poza polityką krajową interesowały go sprawy międzynarodowe. Wielokrotnie reprezentował Polskę na arenie międzynarodowej. Uczestniczył w kongresach i posiedzeniach organizacji europejskich i światowych. Był delegatem międzynarodowej organizacji inwalidzkiej FIDAC i zastępcą przewodniczącego organizacji CIAMAC.

Major wraz z rodziną przez długi czas mieszkał w Warszawie na Kole. Tam zastał go wybuch II wojny światowej, w związku z czym postanowił o ponownym udaniu się do Lwowa. Ten okres nie był dla niego łatwy. Jego polityczna i prospołeczna działalność nie podobała się służbom bezpieczeństwa Związku Radzieckiego. Wagnerem od powrotu do Lwowa zaczęło interesować się NKWD. To zmusiło go, aby przedostać się do Warszawy, gdzie uciekł przez „zieloną granicę”. W Warszawie zaangażował się w działalność podziemia. Całymi nocami słuchał stacji zagranicznych dzięki ukrytemu odbiornikowi. Z wysłuchanych informacji tworzył notki, które następnie przekazywał tworzącej się prasie podziemnej. Działalność konspiracyjną prowadził także poprzez założony w kolegami w 1939 r. Polski Związek Wolności. Była to – obok Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) – jedna z pierwszych komórek konspiracyjnych. Ta działalność spowodowała, że w Warszawie również znalazł się na celowniku służb okupanta. Córka Majora tak opisała wydarzenie, które miało miejsce w 1940 r.: „Ktoś zdradził, przyszli po rodziców, lecz w czasie rewizji znaleźli gazetę niemiecką z relacją o Zjeździe CIAMAC w Berlinie i zdjęciem, na którym Hitler podaje ojcu rękę. Zdjęcie to zrobiło na gestapowcach duże wrażenie i ojca zostawili”. Jednak po tym wydarzeniu nie dano rodzinie Wagnerów spokoju.

Jego żona – Kazimiera została aresztowana i spędziła w więzieniu na Pawiaku ok. dwa lata – powróciła tuż przed Bożym Narodzeniem 1942 r. W 1941 r. Edwin trafił do więzienia na ok. dwa miesiące. Został zwolniony dzięki interwencji przewodniczącego CIAMAC w Berlinie i Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Genewie. Duch walki, mimo tych okoliczności, nie został w nim poskromiony. Po opuszczeniu więzienia powrócił do pracy konspiracyjnej i działalności w Związku Ociemniałych Żołnierzy RP. W tym ostatnim skupiał się przede wszystkim na organizacji opieki nad ociemniałymi inwalidami drugiej wojny światowej, organizowaniu pomocy finansowej dla ociemniałych na terenach przyłączonych do Rzeszy (przerzuty zapomóg finansowych przez granicę przez specjalnych kurierów), opiece i organizowaniu pomocy finansowej i rzeczowej w postaci dodatkowych przydziałów żywności dla ociemniałych.

W styczniu 1944 r. Wagner ponownie trafił na Pawiak. Gestapo aresztowało go w biurze Związku Ociemniałych Żołnierzy. Nie istnieją jednoznaczne dowody na to, jak po aresztowaniu potoczyły się losy Majora. Na pewno podjęto starania, aby Niemcy wypuścili go na wolność. Podobno 25 lutego Wagner opuścił Pawiak, jednak do domu nie powrócił. Przed długi czas myślano, że został rozstrzelany przez Niemców w gruzach Getta. Jednak później wykazano, że z dużym prawdopodobieństwem trafił do obozu w Oświęcimiu. Płk. Piotr Wojciszewski – były więzień obozu – mówił, że Wagnera spotkał właśnie na terenie obozu. Nie są to informacje w pełni potwierdzone, ponieważ w aktach prowadzonych przez Niemców nie ma wymienionego jego nazwiska. Jednak na ich prawdziwość wskazuje zegarek brajlowski znaleziony w gablocie z przedmiotami odebranymi więźniom. Taki sam, jakim posługiwał się Wagner. Ze względu na te szczątkowe informacje przyjmuje się, że data śmierci mjr. Edwina Wagnera przypada na przełom listopada i grudnia 1944 r.

Major został uhonorowany najwyższymi odznaczeniami, wśród których znajdują się: Order Virtuti Militari V klasy, krzyże: Komandorski i Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Niepodległości, francuska Legia Honorowa, jugosłowiańska Korona.

Major Edwin Wagner przeżył swoje życie bardzo intensywnie. Niepełnosprawność nie hamowała jego walecznego ducha. Należy pamiętać, że wzrok stracił w wieku zaledwie 21 lat. Chęć życia i młodzieńcza werwa nie opuszczały go po wydarzeniach wojennych, w wyniku których przestał widzieć. Być może stało się tak również za sprawą ukochanej dziewczyny. Żoną Wagnera została lwowianka Kazimiera Zawadzka. Poznali się, gdy żołnierz jeszcze widział. Po powrocie do kraju, po okresie niewoli, wyjechał do Lwowa. Miłość przetrwała niepowodzenia. Edwin i Kazimiera mieli troje dzieci: Jerzego, Aleksandrę i Barbarę. Barbara opowiadała: „Ojciec miał wspaniałą pamięć, duże zdolności humanistyczne i słuch muzyczny (…). Patriotyzm był tą najwyższą wartością, którą wpajano nam od najwcześniejszego dzieciństwa. Ojciec rzadko wspominał swą młodość i walki, w których brał udział (…) Muszę też wspomnieć nasze okupacyjne wigilie. Ojciec zawsze podkreślał uroczysty charakter wieczerzy wigilijnej strojem, który był dla niego najwyżej ceniony – mundurem wojskowym. Tak też było w czasie okupacji. Mama była tym przerażona: Niemcy mogą wpaść! Odpowiadał: Nawet najwięksi oprawcy dziś świętują!”. To pokazuje jego odwagę i niezłomność w postępowaniu według przyjętych wartości. Również sekretarka Helena Jeruzelska wypowiadała się o bohaterze: „Jego urodą był szczery polski uśmiech i bezpośredniość w obcowaniu. Zawsze pogodny, dla każdego serdeczny, życzliwy, opiekuńczy, gotów z rzetelną poradą i pomocą”.

Stanisław Bukowiecki

Stanisław Bukowiecki, urodzony w roku 1867 we Włonicach na Kielecczyźnie, przyczynił się zarówno do kształtowania znanej nam dzisiaj Rzeczpospolitej – jej ram prawnych i administracyjnych, jak i systemu wsparcia niewidomych i słabowidzących w naszym kraju. Wychowywał się, kiedy wszyscy żyli jeszcze wspomnieniami powstania styczniowego. Jego rodzice prowadzili szpital polowy – ojciec jako lekarz, matka jako pielęgniarka. Rodzina Bukowieckich pielęgnowała wartości patriotyczne. Matka pisała bajki i wiersze dla dzieci o tematyce historycznej, w sposób łatwo przyswajalny dla dzieci, np.: „Jedynka, a za nią toczą się trzy zera – to Chrobry z Ottonem ugodę zawiera…”.

Stanisław Bukowiecki studiował prawo najpierw na Uniwersytecie Warszawskim, następnie na za granicznym kordonem na Wszechnicy Jagiellońskiej, natomiast tytuł doktora uzyskał na uniwersytecie w Heidelbergu. Jego wykształcenie poparte było znajomością języka rosyjskiego i niemieckiego.

Problemy ze wzrokiem pojawiły się po ukończeniu studiów. Na początku postrzegał tylko niektóre punkty pola widzenia, później rozpoznawał jedynie światło, aż wreszcie i te funkcje zanikły. Nie do końca młody prawnik chciał pogodzić się z tym faktem. Dzięki znajomościom zawartym za granicą, udało mu się dostać na konsultacje do doktora Gałęzowskiego praktykującego w Paryżu. Niestety, Bukowiecki wraca stamtąd już bez nadziei na odzyskanie wzroku. Nie wie czy będzie w stanie dalej wykonywać zawód prawnika. W kryzysie, zarówno na gruncie zawodowym, jak i psychicznym, pomaga mu matka. Dzięki jej pomocy lektorskiej, adwokatowi udaje się napisać wysoko oceniany w środowisku artykuł na temat przemysłu ciężkiego. Treść artykułu zainteresowała szczególnie przemysłowca, który oczarowany zdolnościami i wiedzą prawnika, pomaga mu w zdobyciu stanowiska syndyka w przemysłowych zakładach starachowickich. Bukowiecki znalazł niszę w dziedzinie prawniczej, stając się jednym z najwyżej cenionych specjalistów w zakresie prawa górniczego.

Kiedy miał 38 lat władze carskie zgodziły się na pewne ułatwienia w dostępie do polskich instytucji oświatowych. W Warszawie powstały Kursy Naukowe, w ramach których wykłady z dziedziny prawa publicznego i administracyjnego powierzono Bukowieckiemu. Równolegle do jego kariery naukowej, rozwijała się jego działalność społeczna. Nie każdy jest świadom, że Stanisław Bukowiecki w 1910 r. wspomógł Różę Czacką w dziele utworzenia Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi, a w trzynaście lat później został honorowym prezesem Zjednoczenia Pracowników Niewidomych RP.

W trakcie I wojny światowej, kiedy Polakom udaje się wywalczyć odrobinę niezależności, zostaje wydane zezwolenie na utworzenie Rady Stanu, która ma dać im wrażenie niezależności. W nowej strukturze Bukowiecki został powołany do resortu sprawiedliwości. Otrzymuje w niej stanowisko dyrektora departamentu, a po utworzeniu ministerstw – tekę ministra sprawiedliwości.

Po faktycznym odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Bukowiecki decyduje się na podjęcie dużego wyzwania. Zostaje mu powierzone zorganizowanie, a następnie kierowanie na stanowisku prezesa Prokuratorią Generalną (nie mylić z prokuraturą), mającą na celu ochronę skarbu państwa. Zadanie to wykonuje z pełną starannością. Tworzy zespół ludzi pochodzących z trzech różnych zaborów, którzy znają panujące tam odmienne systemy prawne, w celu zbudowania nowego, jednolitego, możliwie najlepszego systemu. Poprzez te działania przyczynił się do budowy dziś znanego nam prawa. Podczas wojny zajmował się jeszcze pracą w podziemiu. Mimo wieku i niepełnosprawności wiernie działał na rzecz Niepodległej Polski. Pisał do prasy konspiracyjnej, a władze podziemne proponowały mu przewodniczenie sądom specjalnym.

Koniec kariery Bukowieckiego nastał wraz z upadkiem Warszawy we wrześniu 1939 r. W tym czasie prawnik ma już ponad siedemdziesiąt lat. W wyniku bombardowania stolicy niemiecki pocisk zapala dom przy Żurawiej, w którym mieszkał.

Życie prywatne Bukowieckiego nie należało do najszczęśliwszych i wartych długiego opisu. Pierwsza żona umarła wkrótce po urodzeniu córki, która także umarła w młodym wieku. Był ponownie żonaty, jednak ten związek nie przetrwał próby czasu.

Bukowiecki zmarł w lutym 1944 r. Jego działalność pozostaje wzorem dla kolejnych pokoleń Polaków. Mimo swojej niepełnosprawności wytrwale dążył do rozwoju, prowadził czynne życie zawodowe, naukowe, działał dla dobra ojczyzny oraz jej obywateli. Z racji niepełnosprawności, zawsze bliscy mu byli ociemniali, na których rzecz czynnie działał przez całe życie.

Jego postawa moralna i intelekt przyczyniły się do budowy Niepodległej Polski. Jego działalność najlepiej opisują słowa, które zostały wyryte na jego nagrobku: „Mąż stanu, znakomity prawnik, działacz i wychowawca społeczny o wielkim umyśle, rozległej wiedzy, niezłomnym charakterze i gorącym sercu. Życie poświęcił Polsce i walce o sprawiedliwość społeczną”. Stanisław Bukowiecki został pochowany na cmentarzu na warszawskich Powązkach.

Zamknij oczy i… czytaj!

W maju bieżącego roku Fundacja Szansa dla Niewidomych rozpoczęła realizację projektu „Biblioteki otwarte dla wszystkich – szkolenia dla bibliotekarzy z obsługi niepełnosprawnego czytelnika i promocji”, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Projekt powstał z myślą o poszerzeniu dostępu osób z dysfunkcją wzroku do książek w najróżniejszych ich formach. Najlepszą do tego drogą okazało się poszerzenie świadomości pracowników bibliotek, które posiadają już zbiory w druku powiększonym, brajlowskim, czy też audiobooki. Często w bibliotekach znajdują się dostosowane stanowiska komputerowe, zaopatrzone w odpowiednie oprogramowanie oraz specjalistyczny sprzęt. Niestety, nieraz pracownicy wcale nie wiedzą jak dokładnie urządzenia te działają i nie posiadają wiedzy z zakresu obsługi osób niepełnosprawnych. Te czynniki wpływają na ich nieumiejętność skorzystania z istniejących już możliwości, a brak wiedzy i zrozumienia niepełnosprawności może tworzyć uczucie dyskomfortu i bariery po obu stronach. Szkolenia przeprowadzone przez Fundację przybliżą bibliotekarzom świat osób z dysfunkcją wzroku. Niektóre osoby niewidome i niedowidzące nie wiedzą, gdzie w swojej okolicy mogą skorzystać z dostępnych zbiorów. Co z tego, że biblioteka posiada zasoby czytelnicze czy urządzenia, skoro brak im promocji w gronie najbardziej zainteresowanych? Na tę potrzebę odpowiada druga część projektu, w której bibliotekarze wspólnie z Fundacją stworzą i wdrożą działania promocyjne ukierunkowane na osoby niepełnosprawne.

Projekt potrwa do końca roku 2018 – na stronie Fundacji (www.szansadlaniewidomych.org) w zakładce projektu „Biblioteki dostępne dla wszystkich”, będzie można znaleźć listę bibliotek, które wzięły udział w projekcie. Już dziś zapraszamy do bibliotek z przeszkolonym i chętnym do pomocy personelem. Do końca roku jeszcze daleko, a interesujących książek do przeczytania czeka mnóstwo! Choć najwięcej dostępnych zbiorów znajduje się w dużych bibliotekach, to ciekawe tytuły w odpowiadającej nam formie znajdziemy nie tylko w dużych miastach. W Polsce działa co najmniej 150 bibliotek gromadzących książki dla osób z dysfunkcją wzroku. Gdzie szukać lektury w brajlu, druku powiększonym i czytanych? W których bibliotekach można posłużyć się powiększalnikiem, odtwarzaczem cyfrowym lub skorzystać z przystosowanego stanowiska komputerowego? Zapraszam do zapoznania się z listą najlepiej dostosowanych bibliotek z różnych regionów Polski.

Biblioteka Centralna Polskiego Związku Niewidomych w Warszawie

To największa i najbardziej znana z bibliotek. Trzon księgozbioru stanowi literatura piękna, klasyka, powieści dla dzieci, młodzieży i dorosłych, pozycje popularnonaukowe, poradniki, książki w językach obcych oraz bieżące i archiwalne czasopisma środowiska niewidomych i słabowidzących. W zbiorach biblioteki znajdziemy największy księgozbiór brajlowski w Polsce (ok. 50 tys. woluminów), książki mówione (ok. 500 tys. kaset, 6 tys. płyt i 7 tys. tytułów w zapisie cyfrowym), książki z tekstem cyfrowym (ok. 2 tys. pozycji), a także filmy z audiodeskrypcją i płyty muzyczne.

Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Krakowie

Biblioteka w 2017 roku wzięła udział w programie „Małopolska. Kultura wrażliwa. Poprawa dostępności wojewódzkich instytucji kultury dla osób z niepełnosprawnościami” i otrzymała tytuł biblioteki dostępnej dla niepełnosprawnych wzrokowo i ruchowo. Posiada w pełni przeszkolony, zawsze chętny do pomocy personel. W strukturze WBP istnieje specjalistyczna Wypożyczalnia Książki Mówionej i Brajlowskiej, która gromadzi i udostępnia książki nagrane na kasetach (ok. 18 tys. tytułów polskich i zagranicznych dla osób w różnych grupach wiekowych), książki na nośnikach CD i MP3 (istnieje możliwość wypożyczenia odtwarzacza cyfrowego do ich obsługi), literatura w druku powiększonym oraz w alfabecie brajla. Możliwe jest również wypożyczenie filmów z audiodeskrypcją. Na miejscu osoby z dysfunkcją wzroku mogą skorzystać z dostosowanego stanowiska komputerowego z oprogramowaniem udźwiękawiającym i powiększającym oraz urządzeniem lektorskim. Osobom, które nie mogą przyjechać do biblioteki osobiście, książki dowożone są do domu.

Książnica Podlaska im. Łukasza Górnickiego w Białymstoku

Przestrzeń siedziby głównej Książnicy Podlaskiej została specjalnie dostosowana do potrzeb osób niewidomych i niedowidzących. Na parterze, pierwszym, drugim i szóstym piętrze oraz klatce schodowej zainstalowano system oznakowania podłogowego (ścieżkę dotykową), tabliczki z napisami w alfabecie Braille’a oraz udźwiękowione terminale (tablice) informacyjne typograficzne. Biblioteka posiada oprogramowanie Easy Converter, umożliwiające konwersję materiałów bibliotecznych na formaty przystosowane do potrzeb osób niewidomych i niedowidzących (MP3, druk powiększony, druk brajlowski), stanowiska komputerowe z programami udźwiękawiającymi i powiększającymi, cyfrowe odtwarzacze książki mówionej, powiększalniki, urządzenia lektorskie i lupy elektroniczne. Książnica Podlaska gromadzi pokaźne zbiory – prawie tysiąc woluminów w druku powiększonym, blisko 200 w brajlu oraz ponad 11 tys. audiobooków.

Legnicka Biblioteka Publiczna

Biblioteka gromadzi książki pisane alfabetem brajla. Zajmuje się dostarczaniem tych wydawnictw do domów osób niewidomych i niedowidzących. W ramach programu „Książka na telefon” dostarczane są pozycje w druku powiększonym oraz książki mówione, nagrania na kasetach magnetofonowych, audiobooki, a także nagrania muzyczne. Stacjonarnie w bibliotece możemy skorzystać z dostosowanego stanowiska komputerowego oraz pomocy pracowników przeszkolonych z obsługi osób niepełnosprawnych. Instytucja daje możliwość rozwoju twórczego osób niepełnosprawnych poprzez wydawanie ich tomików poezji i prozy. Organizuje liczne wydarzenia czytelnicze, aktywnie współpracując z różnymi zrzeszeniami, fundacjami i stowarzyszeniami. Zatrudnia również osoby z różnymi niepełnosprawnościami, za co w 2012 roku otrzymała I miejsce i statuetkę LODOŁAMACZ 2012.

Książnica Zamojska

W Ośrodku Czytelnictwa Niepełnosprawnych możemy skorzystać z książek mówionych udostępnianych na kasetach, płytach CD, w formacie MP3 i Daisy. Znajdziemy tam również książki czarnodrukowe z serii „duże litery” oraz czasopisma w formie elektronicznej. Ośrodek stwarza czytelnikom niepełnosprawnym możliwości rozwijania swoich umiejętności i zdolności twórczych, poprzez aktywne uczestnictwo w organizowanych wydarzeniach kulturalnych organizując warsztaty, konkursy, koncerty i wystawy, spotkania czwartkowe dla niewidomych i niedowidzących.

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gorzowie Wielkopolskim

Biblioteka oferuje ponad 1.200 pozycji czytelniczych w formie MP3. Ośrodek Integracji i Aktywności oferuje książki napisane alfabetem Braille’. Biblioteka jest wyposażona w drukarkę brajlowską, maszyny do pisania alfabetem Braille’a, urządzenia Colorino rozpoznające kolory, urządzenie lektorskie i odtwarzacze książek.