YourWay i MobiAsystent

W dzisiejszych czasach prawie każdy z nas nosi w kieszeni telefon, który jednocześnie jest małym komputerem, z dotykowym ekranem i stałym dostępem do Internetu. Smartfony służą do wykonywania wielu codziennych czynności – już nie tylko do połączeń telefonicznych, sprawdzenia maila i robienia zdjęć. Przywykliśmy dzięki nim do tego, że w każdej chwili i niezależnie od miejsca, gdzie jesteśmy, możemy sprawdzić prognozę pogody, godzinę przyjazdu autobusu czy pociągu, jego aktualne opóźnienie, kupić bilet na pociąg, bilet do kina bez stania w kolejce, zamówić obiad lub zakupy spożywcze z dostawą do domu, kupić bilety lotnicze czy wycieczkę zagraniczną. Dzięki jednemu niewielkiemu urządzeniu możemy mieć dostęp do swojego konta bankowego i wykonywać na nim operacje, czytać książki i słuchać audiobooków, uczyć się języków, rozpoznawać muzykę, edytować zrobione zdjęcia, ulepszać je i udostępniać na różnych platformach i portalach społecznościowych, rozmawiać z przyjaciółmi na drugiej półkuli bez ponoszenia dużych kosztów połączeń telefonicznych. Możliwości smartfonów stają się nieograniczone, podobnie jak pomysłowość twórców różnych aplikacji.

Wśród mnogości aplikacji pojawiają się rozwiązania dedykowane osobom z niepełnosprawnością wzroku. Właśnie powstały dwie nowe propozycje, aktualnie funkcjonujące w wersjach testowych. Liczymy na to, że wkrótce będą mogły z nich skorzystać wszystkie zainteresowane osoby.

Pierwszą z nich jest aplikacja Your Way, stworzona na dwa najpopularniejsze systemy operacyjne: Android i iOS. Aplikacja umożliwia wsparcie osób niewidomych i słabowidzących w odnalezieniu miejsc, które są im przyjazne. Funkcjonująca w ramach tego rozwiązania baza danych będzie gromadziła informacje o obiektach dostępnych dla osób z niepełnosprawnością wzroku, np. wyposażonych w linie naprowadzające i pola uwagi, plany tyflograficzne, udźwiękowienie i ubrajlowienie przestrzeni. Dzięki takiej aplikacji osoby z dysfunkcją wzroku będą mogły w łatwiejszy sposób skorzystać z usług publicznych, które są dla nich dostępne. Będą mogły na przykład załatwić sprawę w urzędzie, który oferuje możliwość wypełnienia dokumentów posługując się powiększalnikiem, skorzystać z komputera ze specjalistycznym oprogramowaniem w bibliotece miejskiej czy też odwiedzić muzeum i zapoznać się z dotykowymi eksponatami albo udźwiękowionym przewodnikiem. Dodatkowo aplikacja jest wyposażona w funkcję komunikacji z nadajnikami Bluetooth, w które są wyposażone niektóre plany tyflograficzne. Aplikacja po odnalezieniu nadajnika wyzwoli komunikat głosowy w multimedialnym terminalu, dzięki czemu osoba niewidoma zorientuje się, gdzie znajduje się plan dotykowy, będzie mogła do niego podejść i skorzystać z prezentowanych na nim informacji o otoczeniu. Dodatkowo aplikacja ma funkcjonalność lokalizacji użytkownika, który dzięki temu może wyszukać obiekty przyjazne, które znajdują się najbliżej jego aktualnej lokalizacji.

W bazie miejsc przyjaznych osobom z niepełnosprawnością wzroku aktualnie znajduje się ponad 170 obiektów zlokalizowanych w całej Polsce, które można przeglądać nie tylko przez aplikację, ale także poprzez stronę internetową http://yourway.altix.pl/. Strona pozwala też na zgłaszanie nowych obiektów i miejsc dostępnych dla osób z niepełnosprawnością wzroku przez każdą zainteresowaną osobę. Nowe zgłoszenia są weryfikowane i uzupełniane przez administratorów, tak aby publikowane informacje były prawidłowe i nie wprowadzały użytkowników w błąd.

Drugą proponowaną aplikacją jest MobiAsystent, czyli mobilny asystent osoby niepełnosprawnej lub niesamodzielnej. Aplikacja za pomocą połączenia video pozwala na udzielenie zdalnej pomocy osobie potrzebującej w nagłej sytuacji. Takie rozwiązanie może być przydatne zarówno dla osób niewidomych i słabowidzących, jak i samotnych i starszych, które wymagają stałej opieki lub pomocy, częstej obecności drugiej osoby. Taki zdalny asystent może pomóc osobie niesamodzielnej, kiedy jej opiekun musi iść do pracy, wyjść po zakupy czy po prostu odpocząć. Kiedy zajdzie potrzeba, osoba korzystająca z aplikacji może wezwać swojego opiekuna do pomocy, a jeśli w danej chwili żaden z opiekunów nie jest dostępny, może szukać wsparcia wśród sieci wolontariuszy.

Aplikacja jest dedykowana między innymi osobom starszym i takim, które nie mają zaufania do skomplikowanej obsługi telefonu dotykowego. W aplikacji zastosowano bardzo duże uproszczenie obsługi – tylko trzy duże przyciski, które zajmują cały ekran. Wybór danego przycisku wywoła połączenie z jednym z trzech rodzajów odbiorców: zdefiniowanym opiekunem (może to być np. członek rodziny, przyjaciel, opiekun osoby starszej), dowolnym wolontariuszem zarejestrowanym w aplikacji i dostępnym w danej chwili lub też z numerem alarmowym 112 w sytuacji nagłej, jak np. wypadek lub pogorszenie stanu zdrowia.

Opisane wyżej innowacyjne aplikacje powstały dzięki wsparciu Inkubatora Innowacji Społecznych Wielkich Jutra o tematyce Usługi opiekuńcze dla osób zależnych. Aplikacje powstały w wersjach testowych, tzw. wersjach beta i zostały przetestowane już przez pierwszych użytkowników, tzw. beta testerów, którzy mieli okazję wyłapać ewentualne błędy i sprawdzić użyteczność, funkcjonalność i prostotę proponowanych rozwiązań. Te trzy cechy były nadrzędne przy projektowaniu aplikacji.

Wśród opinii beta testerów znalazły się ciekawe przykłady potencjalnych zastosowań, a także sugestie, które aspekty działania są najbardziej wartościowe i warte rozwijania. Aplikacja Your Way sama w sobie nie ma funkcjonalności nawigowania użytkownika podczas przemieszczania się w przestrzeni, jednak każdy z obiektów ma podany adres i współrzędne GPS. Użytkownik za pomocą jednego kliknięcia może zostać przeniesiony do aplikacji nawigującej go do danej lokalizacji. Testerzy podkreślali fakt, że użyteczność aplikacji zależy przede wszystkim od treści prezentowanych w bazie danych. Im więcej obiektów znajdzie się w aplikacji, tym większa będzie wiedza użytkowników o dostępnym dla nich otoczeniu. Dla instytucji, które chcą być dostępne dla osób niepełnosprawnych, znalezienie się w takiej bazie powinno być wyróżnieniem i zachętą do wprowadzania rozwiązań świadczących o otwartości na potrzeby osób niewidomych i słabowidzących.

Dla aplikacji MobiAsystent testerzy przywoływali przykłady sytuacji, w których aplikacja mogłaby być użyteczna dla osób niewidomych, jak np. rozpoznanie koloru ubrania, sprawdzenie, czy po praniu usunęły się plamy z ubrania, pomoc w zalezieniu zgubionego przedmiotu, w odnalezieniu właściwych drzwi np. w urzędzie albo w odnalezieniu się przez osoby, które umówiły się w jakimś zatłoczonym miejscu i nie mogą się znaleźć. Takie rozwiązanie zostało też ocenione pozytywnie przez nauczycieli sprawujących opiekę nad młodzieżą. Mogłoby być użyteczne np. podczas wycieczek szkolnych, kiedy młodzież lubi się „zapodziać” w nieznanym sobie miejscu.

Cała pula projektów realizowanych w ramach Inkubatora Innowacji Społecznych w całej Polsce to ok. 50 innowacyjnych pomysłów, spośród których tylko kilka ma szansę uzyskania dodatkowego wsparcia i ich pełnego upowszechnienia. Dzięki temu aplikacje będą mogły zostać udostępnione do powszechnego pobierania i korzystania. Trzymajmy kciuki za ich dalsze powodzenie!

Poziomica już dostępna dla osób z dysfunkcją wzroku

Artykuł ten z pewnością zainteresuje wszystkich majsterkowiczów. Niektórzy Czytelnicy chcieliby mieć dostępną poziomicę. Urządzenie takie można wykorzystać w prostych czynnościach jak prawidłowe wypoziomowanie pralki czy drzwiczek, jak również bardziej skomplikowanych, typu przywieszenie półki czy odpowiednie położenie rury. Jest na to rada. Nie musimy na taki luksus wydawać pieniędzy. Mało tego, u części Czytelników może okazać się, że rozwiązanie, o którym piszę, mają już w kieszeni, gdyż klucz do sukcesu znajduje się w telefonie. Poziomica, którą testuję, znajduje się w iPhonie, ale inne telefony też posiadają podobne rozwiązania.

Poziomica to urządzenie, które służy do precyzyjnego wyznaczania poziomu podłóg czy sufitów, a także pionów, np. ścian. Można przy jej pomocy wyznaczyć odpowiednie nachylenie. Dobrym przykładem może być tu wyznaczenie nachylenia rur, tak by woda mogła swobodniej spływać.

Poziomice używa się głównie w budownictwie, przy wielu pracach remontowych i majsterkowaniu.

Tradycyjna poziomica działa na zasadzie grawitacji. Pod wpływem przyciągania ziemskiego, w zależności od tego jak ustawimy poziomicę, ustawia się odpowiednio wskazujący poziom element. Czynnikami pozwalającymi na odczytanie wyniku najczęściej są:

pęcherzyk powietrza,

ciecz z fluoryzującym barwnikiem wokół pęcherza,

woda w poziomicach wężowych,

promienie laserowe.

Podstawowym elementem typowej poziomicy jest jedna lub kilka – do 5 – libelli rurkowych umieszczonych w obudowie. Poprzez obserwację cieczy w rurkach możemy stwierdzić, czy coś jest w płaszczyźnie idealnie prosto, czy jest lekko odchylone. Wiadomo, że dotykiem tego nie sprawdzimy. Zbicie rurki uszkodziłoby poziomicę i spowodowałoby wyciek cieczy roboczej. Gdyby nawet ciecz nie wyciekła, to dotykiem i tak nie da się odczytać tych wartości. Tu z pomocą przychodzą poziomice elektroniczne, które na wyświetlaczu przedstawiają graficznie i cyfrowo wynik pomiaru.

Poziomice dzielimy na:

Poziomice libellowe – mają one zamkniętą ampułkę z cieczą i pęcherzykiem gazu. Pęcherzyk jest tu zarazem wskaźnikiem. Znajduje się zawsze w górnej części ampułki i w ten sposób odczytujemy wartość pomiaru w zależności od tego, w jaki sposób wychyli się na podziałce. Spotykamy libelle okrągłe, najczęściej stosowane, i rurkowe.

Poziomice wężowe – działają na zasadzie naczyń połączonych. Są to dwie pionowe rurki z podziałką określającą wysokość słupa wody połączonych wężem. Wykorzystujemy je przy sprawdzaniu poziomu oddalonych od siebie elementów. Dawniej powszechnie stosowane w budownictwie. Jeżeli woda na podziałkach osiąga taki sam poziom to znaczy, że elementy leżą w płaszczyźnie poziomej. Jeśli natomiast w którejś rurce wody jest mniej, oznacza to, że badany punkt jest za wysoko.

Poziomice laserowe – wskazują różne płaszczyzny czy kąty za pomocą punktów czy linii świetlnych rzucanych na obiekty.

(https://www.castorama.pl/inspiracje-i-porady/narzedzia-i-artykuly/narzedzia-pomiarowe/poziomice/laserowe/najpopularniejsze-rodzaje-i-zastosowanie-poziomic.html)

Obecnie smartfony naszpikowane są różnego rodzaju czujnikami. W praktyce nie zastanawiamy się nad tym, tylko ich używamy. Jest to możliwe dzięki elektronice i miniaturyzacji tychże czujników. Przedstawię teraz pokrótce podstawowe czujniki używane w telefonach i ich zastosowanie.

Czujnik linii papilarnych – pomiar odcisków palców, czyli linii papilarnych. Umożliwia odblokowanie telefonu czy logowanie się do różnych aplikacji. Jest to bardzo szybkie i wygodne, gdyż nie potrzeba wpisywać mozolnie skomplikowanych haseł.

Akcelerometr – pomiar ruchu urządzenia w trzech wymiarach. Przydatny w aplikacjach mierzących kroki. Czujnik ten wykrywa położenie smartphonu, dzięki czemu możliwe jest dostosowywanie orientacji oglądanego ekranu. Akcelerometr śledzi przyspieszenie liniowe.

Żyroskop – służy do ustalania położenia smartphonu w trzech osiach. Jest wykorzystywany w grach, żeby za pomocą ruchów telefonem wykonywać w nich określone czynności. Żyroskop śledzi tzw. prędkość kątową. Oba te czujniki służą między innymi do stabilizacji obrazu w aparatach cyfrowych.

Czujnik zbliżeniowy – uaktywnia się, gdy zbliżymy go do skóry i blokuje ekran podczas rozmowy w celu oszczędności baterii. Zapobiega to także przypadkowemu wciskaniu klawiszy uchem czy policzkiem.

Czujnik geomagnetyczny – kompas. Jest to po prostu elektroniczny kompas. Czujnik ten może być zakłócany przez sztuczne pola magnetyczne.

Czujnik światła – służy na przykład do automatycznej regulacji jasności wyświetlacza, czy włączania, bądź wyłączania lampy błyskowej w aparacie.

Czujnik Halla – pomiar zbliżeniowy do wykrywania akcesoriów. Czujnik ten może wykryć, czy na przykład etui jest otwarte czy zamknięte. W razie otwarcia etui smartphon może się automatycznie uaktywnić.

Inne ciekawe czujniki spotykane w smartphonach to na przykład: barometr (pomiar ciśnienia atmosferycznego); czujnik gestów (pomiar promieniami podczerwonymi, co umożliwia rozpoznawanie ruchów rąk lub twarzy, dzięki czemu możliwa jest interakcja użytkownika ze smartphonem). Czujnik temperatury i wilgotności powietrza.

(https://www.forumwiedzy.pl/opis-czujnikow-w-smartfonach-tabletach-czego-sluza/)

Trudno sobie wyobrazić, żeby telefony były wyposażone w libelle z cieczą. W smartfonach do badania poziomu wykorzystuje się akcelerometr i żyroskop. Oznacza to, że jeśli nasz aparat ma takie czujniki, to wystarczy tylko pobrać aplikację typu poziomica i możemy cieszyć się poziomicą w naszym smartphonie. Jeśli chodzi o iPhona, to poziomica jest wbudowana w system. Aby uruchomić poziomicę, musimy odpalić kompas, a następnie u dołu kompasu mamy regulację, czy wybieramy poziomicę czy kompas. Jeśli na regulacji ruszymy palcem w górę, to włączymy poziomicę. Aby prawidłowo mierzyć pion i poziom dobrze jest wyposażyć się w etui, które zakryje nam wypukłości przycisków. iPhone ma na boku przyciski i dobrze jest tych wypukłości się pozbyć za pomocą etui, żeby nie fałszować pomiaru. Założenie etui ma jeszcze ten aspekt, że chroni nasz telefon przed brudem i wstrząsami, a wiadomo, że takie pomiary dokonujemy w różnych warunkach.

Wbudowana poziomica jest bardzo intuicyjna i nie ma żadnych ustawień. Możemy mierzyć w poziomie, pionie i na płasko.

Jeśli chcemy zmierzyć poziom czy odchylenie od poziomu, ustawiamy telefon ekranem do siebie, dłuższą krawędzią do podłoża, innymi słowy kładziemy go na boku. Wówczas automatycznie jest pokazywane i wypowiadane odchylenie od poziomu. Jeśli jest ustawienie idealne, to telefon zawibruje i powie zero stopni. Jeżeli krawędź, przy której znajduje się przycisk home jest wyżej, to odchylenie będzie podawane w stopniach dodatnich, jeśli niżej – w stopniach ujemnych.

Nasz aparat możemy ustawić w orientacji pionowej i wówczas mierzymy pion. Jeżeli przycisk home mamy na dole, to odchylenie telefonu w prawo informuje nas o odchyleniu w stopniach dodatnich, a w lewo w stopniach ujemnych. Jeśli osiągniemy idealny pion, to smartphon wypowie zero stopni i lekko zawibruje.

W końcu możemy położyć smartphon na płasko i badać poziom w dwóch płaszczyznach. Wówczas jesteśmy informowani głosem o większym odchyleniu. Jeśli uda nam się ustawić telefon idealnie w dwóch płaszczyznach, telefon lekko zawibruje i wypowie zero stopni. Wszystko to jest pokazywane oczywiście graficznie.

Poziomica ma jeszcze jedną ciekawą funkcję. Możemy zablokować pomiar. Przypuśćmy, że mamy do położenia rury pod kątem trzy stopnie. Wówczas ustawiamy odpowiedni kąt, tapiemy dwukrotnie w pomiar i zostanie on zablokowany. Pomiar wyświetla się w górnej i dolnej części wyświetlacza. Oznacza to, że teraz, aby położyć kolejną rurę pod kątem trzech stopni, nie szukamy trzy stopnie, tylko zero stopni i czekamy na wibrację telefonu. Aby urządzenie znów działało normalnie, należy dwukrotnie tapnąć w pomiar i funkcje zostaną odblokowane. To samo uzyskujemy zamykając i otwierając kompas.

Podsumowując trzeba stwierdzić – dobrze, że iPhone oferuje kolejną działającą, przydatną i precyzyjną funkcję, która nie jest tylko gadżetem. Dziwi fakt, że mimo dysfunkcji wzroku jesteśmy w stanie wykonać skomplikowane pomiary, a wciąż brakuje udźwiękowionych autobusów i przystanków.

Gdyby ktoś potrzebował pomocy w obłaskawieniu poziomicy, zapraszam do kontaktu Przymat82@gmail.com.

Zamknij oczy: zobacz świętokrzyskie. Obiekty dostępne dla niewidomych

Mówiąc o dostępności obiektów użyteczności publicznej zazwyczaj mamy na myśli dostępność w wymiarze architektonicznym. Uważam jednak, że dostępność zaczyna się dużo wcześniej, a mianowicie w naszym umyśle, w naszej mentalności. Czy niwelowanie barier miałoby miejsce, gdyby nie empatia zarządzających danym obiektem, gdyby nie otwartość na drugiego człowieka? Myślę, że wymiar mentalny, społeczny dostępności, ma kluczowe znaczenie.

Czy przestrzeń publiczna w Kielcach jest dostępna dla niepełnosprawnych? Czy niepełnosprawni obywatele Kielc mają równy dostęp do edukacji, kultury, turystyki – do wszystkiego, z czego mogą korzystać pełnosprawni?

Rozważając kwestię dostosowania obiektów użyteczności publicznej w województwie świętokrzyskim, należy „wziąć pod lupę” różne aspekty życia. Szkolnictwo odgrywa ważną rolę w życiu człowieka. To właśnie wychowanie i wykształcenie w dużej mierze stanowi o sytuacji zawodowej, a to w dalszej perspektywie przekłada się na standard życia. W Kielcach równy dostęp do edukacji jest zapewniony już na poziomie przedszkolnym. Zostały utworzone placówki integracyjne, w których dzieci z dysfunkcją wzroku mają równy start. Szkołą podstawową, którą wyróżnia duża liczba uczniów słabowidzących i niewidomych jest szkoła nr 11. Placówka ta jest wyposażona w specjalistyczny sprzęt, który umożliwia uczniom równy udział w zajęciach szkolnych. Materiały dostosowane są do potrzeb każdego uczestnika lekcji. Ponadto uczniowie mogą liczyć na pomoc wykwalifikowanych nauczycieli i tyflopedagoga. Po ukończeniu szkoły podstawowej jest możliwość kontynuacji nauki w Liceum Ogólnokształcącym nr III im. C. K. Norwida. Jednostka ta od lat przyjmuje pod swoją opiekę uczniów z dysfunkcją wzroku. Poza specjalistycznym oprzyrządowaniem posiada długoletnie doświadczenie. W dalszym etapie kształcenia idzie z pomocą Uniwersytet Jana Kochanowskiego. Przy uczelni działa Uniwersyteckie Centrum Wsparcia i Rehabilitacji, którego pracownicy chętnie pomagają niepełnosprawnym studentom. Uczelnia posiada rozwiązania ułatwiające poruszanie się po obiekcie. Drzwi sal wykładowych oznakowane są etykietami RFID. Studenci przy pomocy specjalnego urządzenia mogą zeskanować etykietę i uzyskać informacje, które są dostępne dla widzących. Poza tymi udogodnieniami istnieje możliwość adaptacji materiałów dydaktycznych.

Otwartością na potrzeby niepełnosprawnych mogą pochwalić się: Miejska i Wojewódzka Biblioteka Publiczna. Do najbardziej dostępnych należy 9 filia Miejskiej Biblioteki Publicznej. Przed wejściem do obiektu krawędzie schodów są oznaczone w kontrastowy sposób. Jest tam również podjazd, system wzywania pomocy i tablica informacyjna z napisami brajlowskimi. Tuż po wejściu do pomieszczania znajdują się tablice tyflograficzne. Jedna z nich przedstawia układ pomieszczeń w obiekcie, a druga okolicę biblioteki. Jednostka ta dysponuje sprzętem specjalistycznym oraz bazą książek mówionych. W bibliotece organizowane są spotkania promujące czytelnictwo wśród niewidomych i słabowidzących. Taka działalność umożliwia równy dostęp do zasobów biblioteki.

W celu dotarcia do poszczególnych obiektów i skorzystania z ich zasobów można przemieszczać się za pomocą komunikacji miejskiej. Na przystankach zainstalowane są ścieżki dotykowe i udźwiękowione tablice informacyjne. Autobusy są wyposażone w system głosowej informacji, dzięki czemu niewidomy pasażer słyszy numer podjeżdżającego na przystanek autobusu oraz w którym kierunku on jedzie. Użytkownicy tego rodzaju transportu uzyskają głosowe informacje także wewnątrz autobusów. Dzięki takim rozwiązaniom niewidomi mogą samodzielnie podróżować po mieście.

Jednym z najbardziej popularnych miejsc turystycznych w Kielcach jest Wzgórze Zamkowe, a tam niewidomych i słabowidzących turystów swą otwartością zaprasza barokowy Pałac Biskupów Krakowskich. Wchodząc do obiektu turyści mogą zapoznać się z planem obiektu, który poza informacjami wizualnymi i wypukłymi, posiada informację dźwiękową. W kasie biletowej dostępne są audioprzewodniki, które umożliwiają niewidomym zwiedzanie wystawy. Istnieje możliwość zapoznania się z informatorem w druku transparentnym.

Jeśli mowa o turystyce, to nie sposób pominąć jednej z siedzib Królestwa Polskiego. W Sandomierzu można „dotknąć historii”. Na zamkowym terenie są usytuowane odlewy przedstawiające najcenniejsze budowle miasta. Dzięki miniaturom niewidomi turyści mogą „zobaczyć” jak wygląda Zamek Kazimierzowski, zespół klasztorny św. Jakuba i Brama Opatowska oraz Dom Długosza.

W świętokrzyskiem zauważalny jest progres w zakresie dostępności przestrzeni publicznej. W najbliższym czasie powstaną makiety tyflograficzne przedstawiające okolicę wybranych obiektów. Tablice te będą zaprojektowane uniwersalnie. Posłużą nie tylko widzącym turystom, ale również osobom, które borykają się z niepełnosprawnością wzrokową. Myślę, że tego typu działania będą inspiracją dla innych jednostek publicznych, które otworzą się na potrzeby osób z różnymi niepełnosprawnościami.

Bankomaty dostępne dla wszystkich

Wszyscy, również osoby z niepełnosprawnością wzroku, słuchu, czy narządu ruchu, chcą być niezależni i aktywnie oraz w miarę możliwości samodzielnie uczestniczyć w życiu społecznym i gospodarczym. Także w takiej dziedzinie życia jak usługi bankowe.

Niewidomi i niedowidzący klienci banków już od dłuższego czasu podnoszą problem braku równego dostępu do usług bankowych. Pierwszym bankiem, który wsłuchał się w te potrzeby i zrobił krok w kierunku przeciwdziałania wykluczeniu osób niewidomych był Bank Zachodni BZ WBK. Do niego dołączyły kolejne i dziś już wiele placówek bankowych, m.in. Bank PEKAO S.A, PKO Bank Polski S.A, Bank Millennium, ING Bank Śląski S.A, dostrzegły konieczność dostosowania się pod kątem osób niewidomych i niedowidzących, wprowadzając różnego rodzaju rozwiązania ułatwiające korzystanie z ich usług. Głównie skupiają się one na dostosowaniu bankomatów i stron internetowych. Aby ułatwić osobom niepełnosprawnym orientację w tym zakresie, w marcu tego roku uruchomiony został serwis “Dostępny bankomat”. To specjalna platforma internetowa dostępna dla osób niepełnosprawnych, zakładająca pełen dostęp do bazy bankomatów należących do większości banków w Polsce. Dzięki niej w prosty sposób można sprawdzić, gdzie w najbliższej okolicy znajduje się bankomat dostosowany dla osób niewidomych lub poruszających się na wózku inwalidzkim.

Obsługa krok po kroku

Serwis dostępny jest pod adresem: www.dostepnybankomat.pl. Strona jest w pełni obsługiwana przez screenreader JAWS. Jest prosta, czytelna, nie zawiera zbędnych informacji oraz ikon. Ekran główny zawiera jedynie 3 możliwości wyboru: Start, O projekcie i Kontakt. Informacji o dostępnych bankomatach należy poszukiwać pod ikoną Start. Po kliknięciu w tę ikonę pojawią się kolejne 3 pola wyboru: Lokalizacja, Udogodnienia i Bank. W pierwszym polu uzupełniamy nazwę miasta, w drugim zaznaczamy interesujące nas udogodnienia (jedno lub więcej), a w trzecim konkretny bank lub wszystkie z wybraną opcją. Zatwierdzamy enterem i po chwili otrzymamy pełen wykaz interesujących nas placówek z danymi adresowymi, godzinami pracy oraz lokalizacją.

Udogodnienia, które możemy wybrać, to:

Wpłatomat

Klawiatura numeryczna z oznaczeniem w Braille’u

Tryb kontrastowy

Wejście słuchawkowe – system komunikacji głosowej

Wbudowany głośnik

BLIK – możliwość dokonania transakcji bez użycia karty

Transakcje zbliżeniowe kartą

Podjazd i przestrzeń dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich

Ekran dotykowy.

Jak można zauważyć na podstawie informacji uzyskanych za pomocą tego serwisu, najczęściej stosowanym w bankomatach udogodnieniem jest klawiatura numeryczna z oznaczeniem w alfabecie brajla – posiada je już praktycznie większość urządzeń. Natomiast tryb kontrastowy, ułatwiający pracę na ekranie osobie niedowidzącej, jest udogodnieniem jeszcze rzadko występującym. Na przykład w samym Poznaniu znajdują się tylko 4 bankomaty wyposażone w tę funkcję i wszystkie należą do banku Millennium. Dla porównania w Krakowie jest ich 7, a w Warszawie 16. Jak widać, jest jeszcze w tej kwestii wiele do zrobienia, choć nie sposób nie docenić ogromnego postępu, jaki się dokonał w tym kierunku. Informacje zawarte na tej stronie umożliwiające w bardzo łatwy i szybki sposób weryfikację dostępności usług bankowych prowadzą jedynie w jednym kierunku – zwiększenia ich konkurencyjności. Wkrótce użytkownicy uzyskają dodatkowo możliwość korzystania z aplikacji dedykowanej dla urządzeń z systemem Android lub IOS.

Obecnie w bazie serwisu znajdują się dane dotyczące ponad 10 tys. urządzeń. To jednak tylko połowa wszystkich bankomatów dostępnych w Polsce, których liczbę szacuje się na nieco ponad 23 tys.

Projekt ten stanowi kolejny już etap edycji tzw. Dobrych praktyk obsługi osób z niepełnosprawnościami przez banki. Patronat honorowy nad nim objęło Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii oraz Narodowy Bank Polski, który go współfinansuje. Realizacją zajęła się specjalnie wyłoniona Grupa robocza działająca przy Związku Banków Polskich i Fundacji Widzialni.

Jaws dostanie nowe oczy? Sztuczna inteligencja Microsoft

Rozpoznawanie twarzy na zdjęciach, emocji jakie wyrażają, opisywanie zawartości fotografii, przetwarzanie języka naturalnego – te i wiele innych tematów powiązanych ze sztuczną inteligencją są nam znane od dawna, jednak dopiero teraz są tak bardzo na wyciągnięcie ręki. Rzućmy okiem na Microsoft Cognitive Services, które być może niebawem będzie mogło być wykorzystane np. w JAWS – takie prace już trwają.

Czym jest Microsoft Cognitive Services?

Cognitive Services jest usługą Microsoftu ogłoszoną na konferencji Build 2016. Udostępnia ona dobrodziejstwa uczenia maszynowego deweloperom aplikacji. Proces użycia tego produktu został uproszczony najbardziej jak tylko się da. Dostępny jest bowiem przez webowe API. Usług uruchomionych w ramach API Cognitive Services jest dokładnie 22. Począwszy od lokalizowania twarzy na zdjęciach, rozpoznawania ich emocji, skończywszy na usłudze wykrywania tekstu na fotografiach, konwertowania mowy na tekst czy autosugestii wprowadzanego tekstu prosto z wyszukiwarki Bing.

Dlaczego to takie ważne?

Możemy sobie łatwo wyobrazić sytuację, gdy dzięki sztucznej inteligencji niedostępne strony www, nieopisane obrazki i inne elementy zostaną rozpoznane przez program udźwiękawiający i opisane użytkownikowi. Np. program rozpozna znajomych na zdjęciach czy opisze co na nich się znajduje. Nie będzie to oczywiście pełna audiodeskrypcja, jednak nasze testy wykazują, że będzie to ogromna pomoc dla niewidomych użytkowników. Poniżej kilka testów API z wykorzystaniem losowych zdjęć

Obrazek Góry

Podpis: człowiek na ośnieżonej górze

Kategoria: outdoor_góry

Tagi: śnieg, outdoor, niebo, natura, góra

Obrazek Ptak

Podpis: ptak stoi w pobliżu zbiornika wodnego

Kategoria: zwierzę_ptak

Tagi: ptak, outdoor, woda, mewa, zwierzę, stojący, wodny ptak

Obrazek Pociąg

Podpis: silnik parowy na torze pociągu

Kategoria: outdoor_

Tagi: pociąg, outdoor, tor, góra, para

Obrazek Samolot

Podpis: myśliwiec lecący przez błękitne niebo

Kategoria: niebo_obiekt

Tagi: niebo, na zewnątrz, samolot, latanie,

samolot

O postępach tej technologii będziemy informować w kolejnych numerach Helpa.

Gra dla miliardów w rozumie. Reversi

Kto by się spodziewał, że w szkole w Laskach będzie ciekawiej niż gdziekolwiek indziej? Najpierw czułem się załamany, gdy musiałem wyjechać z domu i zamieszkać w internacie. Z czasem jednak przywykłem, a potem zacząłem korzystać z rozmaitych dobrodziejstw, które tam na mnie i innych chłopców czekały. Jednym z tych dobrodziejstw była możliwość grania w gry planszowe. W karty, chińczyka i warcaby grałem już wcześniej – z rodzicami, krewnymi. Na samym początku pobytu w Laskach nauczyłem się grać w szachy. W którymś momencie doszło do tych zabaw Reversi. Wcześniej o tej grze nie słyszałem. Gdy poznałem zasady, zrozumiałem, jaka to świetna, strategiczna gra! Moja fascynacja nią trwa do tej pory. W związku z tym za każdym razem, gdy mam taką możliwość, promuję „ściganie się” na dziurawej planszy, gdzie włożenie w otworek jednego pionka może dać graczowi przechwycenie kilkunastu innych, albo zajęcie jednego otworka na brzegu lub w samym rogu planszy stworzy taką strategiczną przewagę, że przeciwnik już się nie pozbiera. Skoro więc tak cenię Reversi, opowiem, jak się w to gra.

Co to jest Reversi

W Reversi grają ze sobą dwie osoby – nieważna jest płeć, wiek, staż pracy, grupa inwalidzka, rodzaj niepełnosprawności i wykonywany zawód. Gra jest po prostu dla każdego.

Rozgrywka odbywa się na kwadratowej planszy z okrągłymi otworkami – 8 x 8, spośród których na początku rozgrywki 60 jest pustych, a tylko 4 są wypełnione. Mamy także 64 pionki (tyle samo, co otworków, po 32 do dyspozycji każdego gracza). Pionki mają kształt małych, podłużnych walców, które są na jednym końcu wypukłe, a na drugim wklęsłe. Końcami pionków nazywam podstawy tych małych walców. Oba końce mają też odmienne kolory. Gracze wybierają jeden z dwóch kolorów, co jest równoznaczne z wyborem: wypukłe czy wklęsłe. W ten sposób widzący gracze wybierają kolory, a niewidomi kształt. Raz dokonanego wyboru nie można w trakcie gry zmieniać. Można natomiast losować kształt pionków, czyli swój kolor, poprzez rzut monetą, ale wyłącznie przed rozgrywką. Przydaje się to, gdy gracze nie mogą dojść do porozumienia w tej kwestii.

Ruch w Reversi polega na jak najmądrzejszym wyborze otworka, w który gracz włoży pionek. Za każdym razem gracz wkłada go w taki sposób, by jego koniec pionka wystawał ku górze, a koniec pionka przeciwnika schował się w środku. Raz zajęty otworek pozostanie taki do końca gry. W jej trakcie może być jedynie zmieniony koniec, który będzie wystawał nad planszę. Najlepszy ruch ma tę cechę, że w jego wyniku (od razu lub później) pojawi się na planszy więcej naszych pionków. Z konieczności odbędzie się to kosztem przeciwnika. Ta przewaga może być uwidoczniona od razu (po dokonaniu bieżącego ruchu), albo po kilku następnych ruchach. Właśnie z tego powodu Reversi należy do gier strategicznych. Trzeba planować rozmieszczenie pionków z analizą kilku, kilkunastu, albo jeszcze więcej ruchów do przodu.

Wsadzanie pionków jest proste: gracz wkłada je tak, by jego strona była zwrócona ku górze. Właśnie tę stronę widać ponad planszą. W związku z tym, że z jej kolorem związana jest wypukłość lub wklęsłość, niewidomy gracz może czuwać nad tym, by na planszy wystawało jak najwięcej wybranych przez niego pionków, (wklęsły lub wypukły), a gracz widzący – nad widocznym od góry kolorem.

Początek gry

Przed rozpoczęciem rozgrywki pionki leżą obok planszy. Gra rozpoczyna się od umieszczenia na jej środku (koniecznie po skosie) czterech pionków – dwa wypukłe i dwa wklęsłe. Podczas ruchu gracze wkładają po jednym swoim pionku, tzn. wkładają je swoją stroną ku górze. Gracze wykonują ruchy przemiennie – gracz po graczu, aż do zapełnienia wszystkich otworków, albo zablokowania możliwości wykonania prawidłowego ruchu. Normalnie każdy gracz wykona 30 ruchów, a więc 30-krotnie wstawi pionek swoją stroną do góry. Jednak, gdy okaże się, że na jakimś etapie gry nie może wykonać prawidłowego ruchu, traci go.

Co to jest prawidłowy ruch?

Już wiemy, jak technicznie wykonać ruch. Bierzemy do ręki jeden pionek spośród tych, które leżą obok planszy i wstawiamy go właściwą stroną. Zasady utrudniają to wkładanie. Nie można włożyć pionka wszędzie. Można jedynie tam, gdzie pionek rozbudowuje istniejącą linię pionków wsadzonych wcześniej. Na dodatek kolejny pionek musi sąsiadować z pionkiem lub pionkami przeciwnika. Nie może sąsiadować wyłącznie z pustymi otworkami i naszymi pionkami. Gracze mogą więc wkładać swoje pionki na trzy akceptowalne sposoby: rozbudowując poziome, pionowe lub ukośne linie pionków wyłącznie tam, gdzie spełnione są łącznie poniższe warunki:

w bezpośrednim sąsiedztwie wypełnianego otworu znajduje się pionek przeciwnika,

w tej samej linii może być więcej pionków przeciwnika, ale na końcu ich grupki stoi nasz pionek,

pomiędzy naszym (nowo ustawianym) pionkiem i tym naszym (ostatnim w grupie pionków) mogą być jedynie pionki przeciwnika.

Zamienianie pionków przeciwnika na swoje

W każdym ruchu zamykamy (jakby nawiasem) pionki przeciwnika. Gra polega na tym, by zamknięte w takim „nawiasie” pionki należy zamienić na swoje. Wykonuje się to poprzez ich odwrócenie „do góry nogami”. Zamiana pionków na własne dotyczy wszystkich trzech kierunków, jeśli są spełnione powyższe kryteria. Zamiana w jednej linii nie może przekroczyć miejsca, w którym już stoi nasz pionek. W ten sposób wkłada się jeden własny pionek, a uzyskuje o wiele więcej. Zamienione pionki nie muszą pozostać naszymi. Przeciwnik też chce zamieniać i gdy tylko będzie mógł wykonać stosowny ruch, zamieni je z powrotem.

Cel gry

Wygrywa gracz, który na koniec, tj. po całkowitym zapełnieniu planszy lub wyczerpaniu się możliwości wykonania ruchu, uzbiera więcej pionków.

Rady dla tych, którzy chcą wysilać miliardy w rozumie

Warto zauważyć, że:

Przeciwnik nigdy nie zdoła zamienić naszego pionka na swój, gdy ten stoi w rogu planszy.

Fajnie jest zająć otworki na brzegu planszy, gdyż one są bezpieczniejsze niż stojące w innych miejscach, choć w tym przypadku nie ma już takiej gwarancji.

Należy myśleć strategicznie, bo nie każda zamiana się opłaca. Czasem zamieniamy kilka pionków na swoje, powodując zamianę odwrotną w kolejnym ruchu przeciwnika.

Gdy staramy się zająć róg planszy, zdaje się musimy oddać przeciwnikowi co najmniej jeden otworek w jego sąsiedztwie.

Trzeba sprawdzać pionki we wszystkich kierunkach, by zamieniać na swoje jak najwięcej pionków przeciwnika.

Należy grać prowokacyjnie i „kusić” przeciwnika, by stawiał pionki w miejscach dających nam przewagę.

Skoro zależy nam na brzegach i rogach planszy, należy nakłaniać przeciwnika, by wkładał swoje pionki w otworki sąsiednie, czyli w drugich rzędach od brzegów planszy. To z kolei oznacza, że nam opłaci się wkładać pionki w trzecich rzędach itd.

Grajmy:

Wyjmujemy grę z szuflady.

Kładziemy planszę na stole i wysypujemy obok niej pionki.

Wybieramy swój kolor lub wklęsłość, albo się spieramy i losujemy.

Bierzemy pierwsze dwa pionki i wkładamy je na środek planszy – dwa środkowe, ukośne otworki.

Nasz przeciwnik bierze dwa kolejne pionki i wkłada je w dwa pozostałe, ukośne otworki na środku.

Pierwszy gracz wykonuje swój ruch: bierze do ręki trzeci pionek i wkłada go tak, by sąsiadował z pionkiem przeciwnika. Z konieczności będzie to w trzecim rzędzie od któregoś brzegu planszy. Zamienia pionek przeciwnika na swój poprzez jego wyjęcie z planszy i odwrócenie końców.

Teraz gracz decyduje, który otworek zająć. Bierze swój trzeci pionek ze stołu i wkłada go tam. Zamienia na planszy nasz pionek lub pionki.

Staramy się grać strategicznie i pilnujemy rzędów, a najbardziej brzegów i rogów.

Pilnujemy samych siebie i przeciwnika, by ruchy były wykonywane prawidłowo, byśmy wkładali pionki w otworki zgodnie z zasadami oraz wymieniali pionki jego na nasze i nasze na jego.

Na koniec gry zliczamy pionki stojące na planszy – tu nasze, tam przeciwnika, tu wklęsłe, tam wypukłe, tu na przykład zielone, tam o kolorze drewnianym. Kto ma więcej, ten wygrywa.

Niewidomi pod bronią!

Czy osoba niewidoma może strzelać z broni nie posiadając zmysłu wzroku, który wydawać by się mogło, jest niezbędny? Czy jest to w ogóle możliwe? Otóż niewidomi strzelają z broni. Co prawda nie strzelają w taki sam sposób jak osoby widzące, jednak posiadając inne, bardziej wyczulone zmysły, potrafią oddawać celne strzały i to ze znacznych odległości. Jest to obwarowane wieloma udogodnieniami, wsparte nowoczesną technologią, a także rozlicznymi pomocnymi regułami i zasadami. Tak czy inaczej osoby niepełnosprawne wzrokowo bawią się bronią strzelając do specjalnych tarcz. Biorą udział w specjalnych konkursach strzeleckich, organizowanych dla nich albo dla osób widzących z zasłoniętymi oczami. Uczestnicy strzelają bezwzrokowo, korzystając z informacji dźwiękowych docierających do zmysłu słuchu. To znakomity przykład na to, jak inne zmysły zastępują wzrok. Nie widząc tarczy ćwiczą strzelanie, by wreszcie precyzyjnie poruszać bronią i trafić w dziesiątkę. Dzięki temu sportowi niewidomi i widzący z zasłoniętymi oczami pogłębiają swoje zdolności motoryczne. Jak trafiać w „sedno”? Niezbędny jest dobry słuch i odpowiednie zdolności manualne. Akurat tego osobom niewidomym korzystającym z programów udźwiękawiających i poznających świat za pomocą słuchu i dotyku odmówić nie można!

Nie jest to typowa broń, którą można zobaczyć w filmach, lecz specjalnie dostosowane urządzenia, które za pomocą profesjonalnych celowników laserowych namierzają cel i sygnalizują dźwiękowo, jak blisko środka tarczy celuje laserowy promień. Do strzelania bezwzrokowego za pomocą słuchu potrzeba tak naprawdę kilku rzeczy. Jednym z najważniejszych elementów osprzętu używanego w tym sporcie jest specjalistyczna broń. W jej skład wchodzi tarcza z walizką z optycznym miernikiem, oprogramowanie instalowane na komputerze i broń z laserowym znacznikiem, który umożliwia wyznaczanie trafianego miejsca na tarczy. Strzelec ma na uszach słuchawki i za pomocą słuchu stara się trafić jak najbliżej środka tarczy. Znacznik laserowy poruszający się po tarczy jest oznajmiany różną modulacją dźwięków, od najniższego, oznaczającego obrzeże tarczy, do wysokiego, informującego o trafianiu blisko środka. Oprogramowanie jest całkowicie kompatybilne z programami udźwiękawiającymi komputer, zatem osoby niewidome mogą je samodzielnie obsługiwać. W programie można ustawić liczbę graczy – nadać im spersonalizowane nazwy, ustawić liczbę strzałów oddawanych przez każdego z uczestników. Można ustalić długość czasu, jaki mają gracze na oddanie strzału. Możliwe jest także ustawienie parametrów wielkości tarczy, do której będzie się oddawało strzał. Taka funkcja umożliwia symulację znacznych odległości, kiedy na przykład nasze strzelanie odbywa się w mniejszym pomieszczeniu. Zmniejszenie rozmiarów tarczy symuluje zwiększenie odległości, z której oddajemy strzał.

Stosowane są dwie odmiany strzelania bezwzrokowego. Jeden, gdzie strzelamy wirtualnie, naciskając spust, a program liczy to za oddany strzał – czyli nie oddajemy rzeczywistego wystrzału, z lufy nie wylatuje żaden pocisk. Wszystkie parametry przelicza oprogramowanie zainstalowane na komputerze. Naciśnięcie spustu jest odnotowywane jako miejsce na tarczy, gdzie oddaliśmy strzał. Druga z wersji – bardziej zaawansowana i przeznaczona do strzelectwa sportowego – opiera się na broni śrutowej i tzw. „strzelectwa pneumatycznego”. Tutaj broń jest bezpośrednio połączona z komputerem, a celownik laserowy posiada bardzo precyzyjne urządzenia optyczne. Użytkownik takiej broni także za pomocą dźwięku dowiaduje się jak blisko celu się znajduje, jednak na koniec oddaje rzeczywisty strzał do tarczy. Warto nadmienić, że w tej wersji podobny sprzęt optyczny i laserowy często jest wykorzystywany w różnorodnych wojskowych urządzeniach, służących do namierzania celu.

Wersja podstawowa, jak i przeznaczona do strzelania sportowego, posiadają różne typy broni, tj. krótką, długą, a nawet półautomatyczną. Obie wersje pozwalają na rozwijanie zdolności motoryczne graczy, zwiększając ich precyzję i wrażliwość na bodźce dźwiękowe. Z broni „laserowej” mogą korzystać również osoby pełnosprawne, jednak muszą mieć założoną opaskę na oczy, żeby wszyscy uczestnicy mieli podczas oddawania strzału równe szanse.

Ping, pong, pong, pong…

Kilka lat temu Fundacja Szansa dla Niewidomych zainicjowała akcję promowania specjalnych dyscyplin sportowych, w których można brać udział bez względu na to, ile się widzi. Zdecydowaliśmy się na jak najpoważniejszą promocję takiej aktywności sportowej, wobec czego skorzystaliśmy z wszelkich dostępnych dla nas okazji, by je pokazywać i wyjaśniać. Najefektywniej udaje się to w trakcie edycji REHA FOR THE BLIND IN POLAND. „Bawiliśmy się” w show-down, który jest specjalną, paraolimpijską odmianą tenisa stołowego w wersji przeznaczonej dla niewidomych. Zorganizowaliśmy mecz, w którym wzięli udział dwaj profesjonalni sportowcy: z Czech i z Polski. Wtedy wygrał Czech, a sprawozdawcą był sam Dariusz Szpakowski. Rok później odbył się w tej dyscyplinie turniej w randze mistrzostw Polski, w której wzięło udział wielu zawodników. W tym samym czasie zainteresowaliśmy się strzelectwem laserowym, czyli dźwiękowym. To był „strzał w dziesiątkę”. W zawodach chciało wziąć udział tyle osób, że kolejka oczekujących nie mieściła się w wynajętej dla tego celu sali. Sport ten przyciąga tłumy przy każdej okazji. Podobnie było również podczas ostatniej REHA, zarówno w Warszawie, jak i w innych miastach, w których miały miejsce wojewódzkie edycje konferencji.

Zaprezentowaliśmy także golf dla niewidomych i ponownie osiągnęliśmy pozytywne opinie. Organizowaliśmy zawody i pokazy różnych dyscyplin sportowych, ale też quasi sportowych, na przykład gry planszowe: szachy, warcaby, reversi, chińczyk itd.

Najwięcej czasu i wysiłku poświęciliśmy jednak ping-pongowi dla niewidomych. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że stoły do tej gry można znaleźć niemal wszędzie, gdzie głównym celem jest odpoczynek i rekreacja. Poza tym, nie ma co ukrywać, gdy tę specjalną grę wymyśliłem ja, a jestem szefem tej Fundacji, trudno sobie wyobrazić, by ktoś odważył się mieć krytyczną opinię o tym pomyśle. Tymczasem oczywiście jest lepiej mieć obiektywne opinie. Być może jednak gra się po prostu spodobała, gdy widać zafascynowane miny graczy z opaskami na oczach lub po prostu niewidzących.

Do gry w tę odmianę ping-ponga potrzebny jest zwykły stół do tenisa stołowego ze zdjętą siatką, dwie paletki i normalne piłeczki. Stół można ustawić gdziekolwiek, a więc zarówno w domu, na sali gimnastycznej, jak i na dworze, na przykład w ogrodzie, na działce, obok boiska szkolnego itd. Należy dopilnować, by stół mający stać na dworze był odporny na warunki atmosferyczne. Inne stoły nie poradzą sobie z zimnem, deszczem czy śniegiem.

Gracze są ustawieni po swoich stronach stołu, jak w zwykłej grze. W meczu biorą udział dwaj zawodnicy i sędzia, który obserwuje odbicia, ocenia ich prawidłowość i oblicza punkty. Dobry dla graczy sędzia „gania” dookoła stołu i podaje im piłeczkę, która z każdym zdobytym (względnie straconym) punktem, wypada na podłoże. Sami zawodnicy są zajęci walką i nie lubią „ganiać” za piłeczką. Jeszcze trudniej byłoby ją szukać zawodnikom niewidzącym.

Zawodnicy trzymają w rękach paletki (każdy swoją), które służą do odbijania piłeczki. Niewidomych graczy lub widzących, którzy zdecydowali się grać z zasłoniętymi oczami, posługujący się tylko słuchem, których określamy wspólnym mianem „niewidzący”, dotyczą zasady bezwzrokowego bronienia swojej strony stołu. Osób widzących, które nie zasłaniają oczu, dotyczą trudniejsze warunki gry, dzięki czemu szanse obu grup (niezależnie od tego czy widzą, czy nie) są mniej więcej wyrównane.

W czasie rozgrywki musi panować względna cisza, tzn. widownia powinna się tak zachowywać, by gracze mogli słyszeć piłeczkę odbijającą się od stołu. W praktyce jest więc mniej więcej tak, jak w tenisie. Podczas rozgrywki sala musi się wyciszyć. Dopiero po zakończeniu wymiany podań można „odetchnąć” i zareagować oklaskami, owacjami, względnie jękami zawodu.

W związku z tym, że można grać na dwa sposoby: wzrokowo oraz bezwzrokowo, wyróżniamy trzy możliwe warianty gry:

Mogą grać ze sobą dwie osoby niewidzące. Każda z nich musi uderzać piłeczkę w taki sposób, by – zanim dotrze do przeciwnika – odbiła się od stołu trzykrotnie.

Może niewidomy grać z widzącym, który ma dodatkowe utrudnienia – proporcjonalnie do większych możliwości wynikających z faktu, że tor lotu lecącej w jego stronę piłeczki jest mu znany od momentu jej uderzenia paletką przez przeciwnika. Niewidzący gracze rozpoznają ten tor bardzo późno – często dopiero po trzecim „pingnięciu” piłeczki o stół.

Mogą także grać ze sobą dwaj widzący i mają wtedy wybór – mogą grać na nasz sposób, albo w zwykłego ping-ponga z siatką i standardowymi zasadami tego sportu.

Z dotychczasowych doświadczeń wynika, że najlepiej wychodzą mecze niewidomych z widzącymi. Nie jest to ujmą dla naszego projektu. Przeciwnie, bo przecież właśnie o taki cel nam chodziło – integracja. Niewidomi często nie mają co robić w ośrodkach wczasowych, sanatoriach, hotelach – na przykład gdy jest zła pogoda lub brakuje interesującego programu pobytu. Widzący idą na bilard, piłkarzyki, air hockey, kręgle, albo właśnie na ping-pong. Nie wszystko da się zaadaptować do potrzeb niewidomych, ale ping-pong to umożliwił. Zmodyfikowane zasady nie są do końca zweryfikowane i wymagają dopracowania, jednak grać, czyli bawić się, ruszać, odchudzać, integrować się da. Chodziło właśnie o to, by i niewidomi mogli się bawić, ćwiczyć i współzawodniczyć. Dzięki temu projektowi mogą pójść na ping-pong wszędzie, gdzie znajdzie się zwykły stół i zagrać z każdym chętnym. Zasady są takie, że można je przedstawić i wyjaśnić w ciągu paru minut. Gra sprzyja aktywności fizycznej, wyrabianiu refleksu, rozwijaniu korelacji ruchowo-słuchowej.

Jak grać? Podobnie do zwykłego ping-ponga, choć ze znaczącymi modyfikacjami wynikającymi z potrzeby dostosowania zasad do gry bez wzroku. Pierwszy zawodnik odbija piłeczkę, czyli podrzuca piłeczkę i uderza w nią paletką. Rzut musi być sensownie zaplanowany i zrealizowany. Zawodnik wie, gdzie skierować piłkę, by zaskoczyć przeciwnika. Chodzi o to, by ten nie odbił jej z powrotem lub odbił tak, by wyleciała na out. W każdym razie zadaniem gracza jest tak skierować piłeczkę, by zdołała trafić w stół, a następnie nie została odbita i wyleciała na out. Wtedy gracz podający dostaje kolejny punkt. Zadaniem przeciwnika jest jednak dobrze zanalizować tor jej lotu i ją odbić tak, by znowu odbiła się od stołu, zaskoczyła pierwszego gracza i wyleciała po jego stronie. Wtedy odbijający gracz dostaje punkt. I tak dalej.

Aby prosta, wzdłuż której leci piłka, była zidentyfikowana przez osobę niewidzącą, należy tak ją uderzyć, by odbiła się od stołu co najmniej trzykrotnie. Okazało się, że tyle odbić jest potrzebnych oraz jest wystarczających, by przy pomocy słuchu określić kierunek jej lotu i przewidywać jej położenie w czasie. Piłka może odbijać się więcej niż trzy razy, ale to z kolei za bardzo ułatwia grę przeciwnikowi. Musi skakać stosunkowo nisko, na wysokość zbliżoną do rozmiaru paletki, by niewidzący gracz miał szansę obrony i jej odbicia na drugą stronę stołu. Można powiedzieć, że w ten sposób nasza gra jest nieco spłaszczona, dwu i pół wymiarowa, a nie w pełni trzywymiarowa. Bez wzroku nie da się zidentyfikować toru lotu piłeczki, gdy nie ograniczy się wysokości lotu, czyli trzeciego wymiaru. Gdy piłka skierowana w stronę gracza niewidzącego odbije się mniej niż 3 razy, podający traci punkt. Gdy podaje się do gracza widzącego, piłeczka ma się odbić tylko raz – jak w zwykłej grze. Za każdym razem piłeczka może odbijać się w dowolnym punkcie na stole. Tak więc osoba zagrywająca do gracza niewidzącego stara się, by piłeczka skakała po stole, a ten drugi musi odbić ją raz i stara się, by piłeczka odbiła się na końcu stołu po stronie widzącego przeciwnika, by miał największe trudności w jej odbiorze. W obu przypadkach im prędkość piłeczki większa, tym trudniej się obronić.

Gracz niewidzący broni tylko swojego końca stołu, czyli krawędzi od lewego do prawego rogu stołu. Gdy piłeczka lecąca w jego stronę nie doleci do tej krawędzi lub wyleci bokiem poza stół, przeciwnik traci punkt. Gdy piłeczka doleci do gracza prawidłowo, a ten jej nie odbije, traci punkt z kolei on.

Gracz widzący broni większego obszaru – zarówno końcowej krawędzi, jak też części lewego i prawego boku stołu, dokładnie – od jego rogu do punktu leżącego na połowie jego połowy, czyli w jednej czwartej stołu. Punkt ten został wyznaczony praktycznie, a nie teoretycznie. Po prostu statystyka wygranych wykazała, że widzący musi mieć dokładnie takie utrudnienie. Większa część stołu za bardzo go dyskryminuje, a mniejsza niż czwarta część – dyskryminuje niewidzącego gracza. W przypadku ich obu, piłeczka wylatująca na out zawsze powoduje dodanie punktu graczowi odbierającemu. W każdym momencie gracz widzący może zasłonić oczy i przejść na zasady gry obowiązujące gracza niewidzącego.

Punktacja jest dokładnie taka sama jak w zwykłym ping-pongu. Gramy do dwóch wygranych setów, a w secie do wygranych 11 punktów oraz co najmniej dwóch punktów przewagi. Gdy (z powodów praktycznych) zawody mają ograniczony czas, sędziowie mogą zarządzić inną punktację:

gra się na przykład tylko jeden set,

gra się na czas – wygrywa gracz, który zdobył więcej punktów,

gra się do momentu, w którym pierwszy z graczy uzyskuje określoną liczbę punktów, na przykład 11.

Nie jest łatwo grać w tenisa stołowego posługując się słuchem. Potrzebna jest względna cisza na sali i skupienie graczy, by słyszeć „pingnięcia” piłeczki. Podczas odbijania piłeczki trzeba uważnie transponować w wyobraźni otaczającą przestrzeń dźwiękową na obraz, uzmysłowić sobie tor lotu piłki i trafić w nią w taki sposób, by poleciała na drugi koniec stołu. Przeprowadzone do tej pory zawody wykazały, że zamysł jest interesujący. Dzięki dodatkowemu utrudnieniu widzący gracze mają wyrównane szanse z niewidzącymi. Nie zaobserwowano, by któraś z tych dwóch grup zdobyła w zawodach zauważalną przewagę.

Gdy widzący grają bez sędziego, sami podnoszą piłeczkę z podłoża. Gdy jednak grają niewidzący, muszą znaleźć „pomocnika”, albo robić to osobiście. Jakoś muszą dać sobie radę. Nie powinni szukać piłeczki, gdy są w towarzystwie osób widzących, bo to po prostu „obciach”.

Zabawa wymaga ćwiczeń, sprawności i sprytu. Służy zdrowiu psychicznemu i fizycznemu. Może służyć do wykształcenia dobrej wyobraźni przestrzennej, umiejętności przekładania bodźców dźwiękowych na obrazy. Summa summarum – służy do wyrabiania w sobie zdolności „trzeciego oka”, o których często opowiadam.

Manometr dla osób z dysfunkcją wzroku

W artykule przedstawiono możliwość pomiaru ciśnienia przez osoby z dysfunkcją wzroku za pomocą manometru. Nie chodzi jednak o ciśnienie krwi. Takich aparatów do pomiaru ciśnienia medycznego jest mnóstwo, od tych sprzedawanych w marketach, po profesjonalne, sprzedawane w tyflofirmach, np. Altix. Jeśli więc ktoś szuka urządzenia medycznego, to w tym artykule takiego nie znajdzie. Tutaj chodzi o pomiary ciśnienia cieczy i gazu, np. w oponach samochodowych.

Ciśnienie to wielkość, która mówi jak dana siła działa na powierzchnię.

Inaczej – ciśnienie to stosunek siły działającej na powierzchnię do wielkości tej powierzchni.

Podstawową jednostką ciśnienia jest Pascal (Pa). 1 Pascal to ciśnienie, które działając równomiernie na powierzchnię jednego metra kwadratowego ,wywiera siłę jednego Newtona. W pogodzie najczęściej mówimy o hektopaskalach (hPa). 1 hPa = 100 Pa. Ciśnienie normalne to 1013,25 hPa. Do badania ciśnienia atmosferycznego używamy barometru.

Jeśli ciśnienie gazu jest zdecydowanie niższe od ciśnienia atmosferycznego, czyli tego, które nas otacza, to mówimy o próżni.

Inne jednostki ciśnienia to np.: milimetr słupa rtęci, milimetr słupa wody, bar.

W technice i domowych zastosowaniach najczęściej używa się barów.

1 bar = 100000 Pa

(www.naukowiec.org)

Zapewnienie odpowiedniego ciśnienia ma duży wpływ na żywotność urządzeń, a także na nasze bezpieczeństwo. Przykładowo, za duże ciśnienie w najlepszym razie może doprowadzić do zadziałania zaworu bezpieczeństwa, a w najgorszym do wybuchu i rozerwania urządzenia. Za niskie ciśnienie też jest szkodliwe i powoduje między innymi szybsze zużywanie się opon. Utrzymywanie właściwego ciśnienia to ważna sprawa. Z jednej strony przyczynia się do zapewnienia bezpieczeństwa, a z drugiej przedłuża żywotność używanych urządzeń.

Do pomiaru ciśnienia służy manometr. Najczęściej używane są manometry wskazówkowe, które na tarczy pokazują badane ciśnienie. Można też spotkać manometry elektroniczne, które wyświetlają ciśnienie na wyświetlaczu. Oba te urządzenia są niedostępne dla osób niewidomych, gdyż pomiar jest pokazywany za szybą ochronną.

Kolejny rodzaj to manometr słupkowy. Urządzenie ma kształt długopisu. Po jego podłączeniu do mierzonego medium, tam, gdzie w długopisie jest wkład, wysuwa się skala, która pokazuje pomiar. Mogłoby się wydawać, że taki rodzaj manometru jest idealny dla osób z dysfunkcją wzroku, ale z doświadczenia wiem, że ten pomiar nie jest dokładny. Nie jest też wygodny, gdyż za każdym razem musimy na nowo podłączać manometr. Sam dotyk nie pozwala precyzyjnie ustalić, na jaką długość wysunęła się skala. Szukałem w różnych firmach tyfloinformatycznych czegoś, czym mógłbym mierzyć ciśnienie, ale nikt nic nie wiedział. W końcu zmotywowany zacząłem poszukiwania na własną rękę – po zwykłych sklepach z manometrami – i znów bez efektu! Następne podejście zaprowadziło mnie do hurtowni i sklepów zajmujących się automatyką przemysłową. W końcu trzecia próba okazała się owocna. Celowałem w przetwornik ciśnienia, który wysyła sygnał po bluetooth na telefon, skąd bez problemu można go odczytać. Taki pomiar może być wypowiedziany mową syntetyczną. Może też być odpowiednio powiększony i dostosowany do wzroku użytkownika. Przetwornik, o którym mowa, przetwarza wartość mechanicznego nacisku na proporcjonalny sygnał elektryczny. Takich urządzeń wbrew pozorom jest całkiem sporo. Musiałem mieć na uwadze, żeby działały w interesującym mnie zakresie, były dostępne cenowo, a przy tym aplikacja, z którą współpracują, musiała być dostępna dla programu odczytu ekranu.

Po licznych przemyśleniach i poszukiwaniach udało mi się znaleźć urządzenie, które spełnia powyższe kryteria. Jest to urządzenie firmy Transducersdirect. To amerykańska firma, która specjalizuje się w produkcji przetworników ciśnieniowych dla przemysłu, rolnictwa, a także automatyki domowej. Manometr, który wybrałem, nie ma swojej nazwy marketingowej. Jest opisywany jako bezprzewodowy, uniwersalny przetwornik ciśnienia bluetooth, współpracujący ze smartfonem. Sprawdzi się do wszystkich zastosowań domowego użytkownika. Bez problemu zmierzymy nim ciśnienie w oponach samochodu, roweru, a także w hydroforze, czy w układzie centralnego ogrzewania.

Przetwornik działa w zakresie do 250 psi, czyli 17,2 bar. Przetwornik mierzy z dokładnością do 1%.

Sprowadziłem taki manometr przy pomocy firmy Iventec s.c.

Dla łatwiejszego wyszukania urządzenia podaję bezpośredni link na stronę producenta

CirrusSense™ TDWLB Wireless Bluetooth General Purpose Pressure Transducer

Manometr ma standardowe przyłącze na gwint 1/4 cala. Wraz z gwintem jego długość to 9,34 cm. Urządzenie ma smukłą budowę. Zasilany jest z wymiennej baterii. Co ciekawe, urządzenie nie posiada ani wyświetlacza, ani przycisku. Wyświetlaczem staje się po sparowaniu z Androidem bądź IOSem. Przycisk jest zaś niepotrzebny, gdyż po zerwaniu łączności bluetooth, urządzenie przechodzi w stan czuwania. Według producenta bateria starcza na 12-18 miesięcy.

Urządzenie można wkręcić na stałe w instalację, by monitorować ciśnienie za pomocą telefonu. Przetwornik jest niezwykle prosty w obsłudze i intuicyjny. Po pierwszej konfiguracji pomiar sprowadza się do połączenia urządzenia z aplikacją i już na telefonie widzimy wynik. Można też wmontować je w pistolet i w ten sposób mamy mobilny manometr. Aby mieć mobilny manometr do monitorowania np. ciśnienia w oponach, należy zaopatrzyć się w zwykły pistolet do pompowania kół z zegarem. Trzeba teraz tylko wykręcić manometr z pistoletu i wkręcić przetwornik. Przy zakupie pistoletu należy zwrócić uwagę, żeby pasowały gwinty, bo z doświadczenia wiem, że są różne standardy niestety. Ważne jest, żeby pistolet miał dobrą, mocną końcówkę, żeby nie było trzeba jej trzymać ręką podczas pompowania. Jest to o tyle ważne, że jedną ręką obsługujemy pistolet, a drugą telefon. Ja osobiście polecam końcówki do pompowania w kształcie kolanka, które mają dźwignię, którą przesuwamy o 90 stopni i w ten sposób blokujemy końcówkę na zaworze.

Oto kilka słów o samej aplikacji, która służy do odczytu pomiaru z sensora. Nazwa aplikacji to CirrusSense TDWLB (testowana na systemie IOS). Jest tylko po angielsku, ale odczytanie wyniku pomiaru nie stanowi najmniejszego problemu nawet dla osoby nie znającej tego języka.

Oto najważniejsze funkcje tej aplikacji. Po otwarciu programu przywita nas mylący ekran, który sugeruje, żeby aktywować ikonę. Trzeba wybrać u dołu trzecią zakładkę o nazwie „Near by”. Pojawi się lista sensorów, jakie nasz telefon ma w zasięgu. Wybieramy ten, który chcemy i aktywujemy przycisk w prawej górnej części wyświetlacza, który Voice Over anonsuje jako „szare”. Gdy łączenie powiedzie się, zostaniemy automatycznie przeniesieni na zakładkę „Home”, na której możemy już odczytać wskazania przetwornika.

U dołu z prawej strony czwarta zakładka to „Settings”. Gdy klikniemy przycisk „Units”, pojawią się następujące jednostki do wyboru: US, czyli psi (jest to brytyjska jednostka ciśnienia); bar, a także kPa. Jaką jednostkę zaznaczymy, w takich nasz telefon będzie wyświetlał wynik pomiaru. W tej zakładce możemy wybrać czy alarm ma być włączony czy wyłączony, a także ustawić dźwięk alarmu przyciskiem „Sounds”. Gdy już ustawimy potrzebne opcje, wciskamy przycisk „Done” – gotowe.

Kolejną zakładką, którą warto się zainteresować zanim przejdziemy do pełnego używania aplikacji, jest zakładka znajdująca się u dołu, najbardziej z prawej strony, o nazwie „More” (więcej). Tutaj personalizujemy nasze urządzenie.

Aby tego dokonać, jeśli mamy połączenie z manometrem, wybieramy przycisk „Previously Connected”, klikamy na nasze podłączone urządzenie. Mamy tu do ustawienia zakres ciśnienia „Minimum presure” i „Maksimum presure”. To ustawienie jest o tyle ważne, że gdy wybierzemy, żeby urządzenie pokazywało wynik w postaci zegara i cyferek na tarczy za pomocą wskazówki, to dla osób, które widzą, jeśli zakres będzie zbyt duży, to zegar będzie nieczytelny.

Ustawiamy i włączamy również „Upper alarm” i „Lower alarm” – odpowiednio wysoki i niski alarm. Funkcja ta jest bardzo przydatna. Informuje nas dźwiękiem, że ciśnienie osiągnęło górny, albo dolny pułap. Po dokonaniu ustawień zapisujemy przyciskiem „Save”, który znajduje się w prawym górnym rogu wyświetlacza. Jesteśmy przeniesieni z powrotem do zakładki „More”. Z istotnych przycisków mamy tam przycisk „About”, który pozwala podejrzeć informacje o wersji aplikacji. Jest tutaj także kontakt z producentem.

Druga zakładka od lewej to „Side by side”. Służy ona do wyświetlania dwóch urządzeń na jednym ekranie i porównywania pomiarów. Nie sprawdzałem jej funkcjonalności, gdyż jedno urządzenie mi w zupełności wystarczy.

Pierwsza i najważniejsza to zakładka „Home”. W niej to właśnie obserwujemy mierzone ciśnienie. Aby dokonać pomiaru wystarczy sparować Iphona z przetwornikiem ciśnienia. Znajdziemy się wówczas na zakładce „Home”. W górnej części wyświetlacza wyświetlane jest mierzone na bieżąco ciśnienie i dodatkowo temperatura badanego medium. Ten widok wydaje się być najlepszy dla programu odczytu ekranu Voice Over. Aby usłyszeć pomiar, wystarczy dotknąć go palcem. Gdy zamierzamy dokonywać pomiarów, radzę zwiększyć czas, po którym telefon blokuje się. Po każdym zablokowaniu, albo wyjściu na ekran główny, tracimy łączność z przetwornikiem. Na początku takie zachowanie urządzeń może irytować, ale jest to kompromis pomiędzy tym, żeby zwiększyć żywotność baterii, a tym, że przetwornik nie ma żadnego wyłącznika.

Gdy tapniemy dwa razy, na pomiarze ukaże się tradycyjny widok zegara. Mnie widok ten nie przypadł do gustu, ale może komuś się spodoba. W tym widoku pierwszy niezaetykietowany przycisk prowadzi nas do informacji o przetworniku. Na samej górze jest pole do zmiany nazwy manometru. Nazwa ta wyświetla się np. przy parowaniu. Są tu dostępne takie informacje jak: model, producent, numer seryjny, firmware, poziom baterii.

Drugi niezaetykietowany przycisk przenosi nas do regulacji zakresu i ustawiania alarmów. Są to te same opcje co w zakładce „More”.

W prawej dolnej części widoku zegara mamy przycisk „disconnect”, który służy do rozłączania czujnika z telefonem.

Na koniec należy zauważyć fakt, że opisany przetwornik ciśnienia nie jest wynalazkiem stricte dla niewidomych. Może z niego korzystać każdy. Właśnie takie uniwersalne projektowanie zasługuje na pochwałę. Wiem też, że mało kto potrzebuje takiego sensora. Jeśli jednak kogoś ciągnie do majsterkowania i chce być bardziej samodzielny i niezależny, to jest rozwiązanie, które jest skuteczne, sprawdzone i działa. Cieszy także fakt, że dostępne są takie urządzenia. Ode mnie wymagało to odrobiny samozaparcia i trochę szukania w Internecie. Martwi fakt, że tyflofirmy nie były zainteresowane tematem. Zdaję sobie sprawę, że mało kto potrzebuje takich rozwiązań. Wiem też, że znalezienie interesującego urządzenia wymagało dużej wiedzy technicznej, więc może dobrze się stało, gdyż dzięki temu trafiłem na specjalistyczną hurtownię, gdzie miałem zapewniony duży wybór i profesjonalne doradztwo.

Starałem się dość dokładnie opisać urządzenie, ale gdyby pojawiły się jakieś pytania czy wątpliwości, to zachęcam do kontaktu mailowego: przymat82@gmail.com albo telefonicznego 504038177.

Nie zaczepiaj – pracuję

Nie zaczepiaj – pracuję. Pies asystujący. W taki lub podobny sposób oznakowanego psa można spotkać na ulicy. Jednak co to znaczy pracuję i dlaczego nie zaczepiaj? Czyli co powinieneś wiedzieć o pomocniku osoby z niepełnosprawnością?

Psy asystujące to specjalnie wyszkolone i przygotowane do swojej roli psy, które pomagają osobom z niepełnosprawnością, m.in. osobom poruszającym się na wózkach, nie słyszącym, niewidomym, chorującym na cukrzycę czy padaczkę. Psy także świetnie wspomagają edukację i terapię dzieci ze sprzężoną niepełnosprawnością. W przypadku każdej niepełnosprawności rola psa jest nieco inna. Osobie na wózku pies podaje różne przedmioty, otwiera drzwi czy ściąga poszczególne części garderoby. Osobę nie słyszącą budzi, informuje o dzwoniącym telefonie czy stukającym do drzwi gościu. Jeszcze w innej sytuacji pies sygnalizuje obniżający się poziom cukru czy zbliżający się atak padaczki. Dzieci z problemami rozwojowymi obecność psa motywuje do nauki.

Wśród psów asystujących dużą podgrupę stanowią psy przewodniki, które wykonują bardzo odpowiedzialną pracę. Pomagają osobom niewidomym w czasie poruszania się. Podczas pracy pies przewodnik ubrany jest w uprząż zwaną szorkami. Osoba niewidoma trzyma ramię szorek, dzięki czemu wyczuwa ruchy psa oraz komunikaty przez niego wysyłane. Jednak co pies przewodnik potrafi i jak to wygląda w praktyce? Współpraca między człowiekiem a psem opiera się na wydawaniu mu komend związanych z kierunkiem i odnajdywaniem różnych punktów w przestrzeni. Podczas podążania w wybranym przez właściciela kierunku pies omija wszelkie napotkane przeszkody, także te na wysokości głowy: słupki, drzewa, ludzi, dziury, gałęzie itp. Informuje o przejściach dla pieszych. Sygnalizuje schody w górę i w dół oraz krawężniki. Na schodach w górę pies zatrzymuje się łapami na pierwszym stopniu, zaś w dół na krawędzi rozpoczynających się schodów. Wyszukuje przystanki autobusowe. Odnajduje wolne miejsca do siedzenia kładąc na nich swój pyszczek czy drzwi dotykając ich nosem.

W praktyce, kiedy pies usłyszy komendę, np. przejście – szuka go. Następnie po odnalezieniu zatrzymuje się i czeka na znak od właściciela, że może iść dalej. Należy pamiętać, że pies nie rozróżnia kolorów świateł. Nie jest też GPS-em, który doprowadza pod wskazany adres. Nie rozpoznaje znaków graficznych takich jak numery autobusów. To człowiek zawsze podejmuje decyzję i powinien znać drogę. W wyjątkowych sytuacjach pies może poprowadzić osobę niewidomą nieco inną drogą lub zatrzymać się pomimo komendy wskazującej aby podążać dalej. Jednak dzieje się to tylko w sytuacjach gdy zachowanie psa, to, którego oczekuje właściciel, mogłoby zagrażać jego życiu lub zdrowiu. Pies ma obowiązek zatrzymać się i nie wejść na ulicę gdy widzi właśnie nadjeżdżający samochód. Ponadto psy mogą podawać różne przedmioty, o ile zostały tego nauczone. Nie jest jednak to ich głównym zadaniem. Psy przewodniki przede wszystkim pomagają w poruszaniu się i dzięki nim jest ono dużo bezpieczniejsze oraz sprawniejsze. Pies szybciej odnajdzie daną rzecz niż osoba niewidoma przeszukująca przestrzeń punkt po punkcie z pomocą białej laski. Jednak należy podkreślić, że osoba niewidoma powinna orientować się w przestrzeni – tylko wtedy pomoc psa może być nieoceniona. Niesamodzielnej osobie obecność psa nie pomoże.

Pies wykonuje ciężką i odpowiedzialną pracę, podczas której nie należy mu przeszkadzać. Wszelkie próby kontaktu z psem, np. głaskanie, mówienie, cmokanie czy patrzenie w oczy mogą rozproszyć go i zmniejszyć koncentrację jego uwagi. Jest to szczególnie ważne, gdyż niewłaściwe zachowanie się psa może zagrażać zdrowiu osoby z niepełnosprawnością. Widząc na ulicy psa, uszanuj jego pracę. Nie zaczepiaj i pozwól mu wykonywać jego pracę.