Chore Zamówienia Publiczne

Ustawa o Zamówieniach Publicznych z 2004 roku, powołująca do życia między innymi Krajową Izbę Odwoławczą, miała raz na zawsze rozwiązać problemy starej ustawy i pozwolić konkurować firmom zgodnie z prawem, bez nieskrępowanego wykorzystywania luk w Specyfikacjach Istotnych Warunków Zamówienia, poświadczania nieprawdy, albo nagannych i krępujących nacisków na zamawiającego. Zamawiający miał po prostu wyspecyfikować to, co jest mu potrzebne, ogłosić przetarg i wybrać najkorzystniejszą ofertę spełniającą wskazane warunki. Jeśli coś było nie tak – czy to na etapie składania ofert, czy po ich wyborze – wykonawca mógł odwołać się od krzywdzącej, w jego opinii, decyzji, a Krajowa Izba Odwoławcza rozpatrywała taki wniosek, w większości przypadków orzekając profesjonalnie, kto ma rację. Było i jest to dobre rozwiązanie. Niestety, sytuacja zmieniła się, uderzając m.in. w zamówienia związane z osobami niepełnosprawnymi.

Wprowadzono tzw. próg unijny do 200 000 EURO, poniżej którego możliwość wniesienia odwołania została znacząco ograniczona do okoliczności wskazanych wprost w przepisie art. 180 ust. 2 p.z.p.

Są to:

1) wybór trybu negocjacji bez ogłoszenia, zamówienia z wolnej ręki lub zapytania o cenę,

2) opis sposobu dokonywania oceny dotyczącego spełniania warunków udziału w postępowaniu,

3) wykluczenie oferenta z postępowania o udzielenie zamówienia publicznego,

4) odrzucenie oferty oferenta odwołującego się.

W praktyce oznacza to, że instytucja musi ogłosić przetarg, ale przegrany oferent nie może się odwołać od jej decyzji, gdy zostanie wybrany inny oferent, mimo że nie spełnił warunków specyfikacji. Oferent może odwołać się tylko wtedy, gdy jego oferta zostanie odrzucona. Stwarza to okazję dla nieuczciwych firm, które nawet świadomie oferują produkty niespełniające warunków specyfikacji, a dzięki temu mogą zaproponować niższe ceny. Zamawiający może w takiej sytuacji zapytać, czy wyspecyfikowane produkty spełniają jego warunki, ale jeśli wykonawca – nawet poświadczając nieprawdę – oświadczy, że zaproponowane przez niego produkty posiadają wymagane funkcje, zamawiający nie ma wyboru – musi wybrać ofertę takiego wykonawcy. Teoretycznie, zamawiający może taką ofertę odrzucić, ale ogłaszający przetarg są często straszeni rozmaitymi trudnymi dla nich konsekwencjami, a zwłaszcza samą Krajową Izbą Odwoławczą, że mogą w konsekwencji odrzucenia niepoprawnej oferty znaleźć się w ogniu krytyki i utracić środki przeznaczone na zakupy. W takiej sytuacji wolą się wycofać i ustąpić. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy zamawiający są szkołami lub innymi małymi instytucjami, które nie mają wyspecjalizowanych ekspertów zajmujących się zamówieniami publicznymi. Dopiero przy odbiorze sprzętu zamawiający może zweryfikować, czy zaoferowany sprzęt spełnia warunki SIWZ i czy jest taki, jak sobie zamawiający życzył. Często zdarza się, że tak nie jest. Wtedy wykonawca dostarcza inny produkt lub płaci karę. Nie ma możliwości powtórzenia przetargu – tym samym pokrzywdzony, uczciwy oferent, który zaoferował sprzęt spełniający wymogi zamawiającego, przez co musiał zaproponować droższą ofertę, jest bezpodstawnie oraz bezprawnie pozbawiony zamówienia. Jest to szczególnie bolesne w branży tyfloinformatycznej, gdzie zamówienia są zazwyczaj poniżej progów unijnych, produkty są specjalistyczne i zamawiającemu trudno orzec na etapie składania ofert, czy produkty są odpowiedniej jakości.

Opisywana sytuacja nie jest hipotetyczna – niestety, kilka razy w tym roku nieuczciwe oferty wygrały wykorzystując powyższe niuanse, a zamawiający otrzymali sprzęt nie spełniający ich oczekiwań i musieli dokupić sprzęt i oprogramowanie oddzielnie. Jest to bardzo szkodliwe dla rynku, a szczególnie rynku specjalistycznego, gdzie w ten sposób niepełnosprawni otrzymują gorszy sprzęt. Może to spowodować, że następnych projektów nie będzie. Ponadto branża nie może się rozwijać, gdyż wygrywają firmy gorsze i nieuczciwe. Miejmy nadzieję, że w nowym roku instytucje mądrzejsze o opisane powyżej doświadczenia, unikną akceptowania wątpliwej jakości ofert.

Specjalista Zamówień Publicznych z 10-letnim doświadczeniem

Zmagania z dysfunkcją wzroku – historia prawdziwa

Zdarzyło się naprawdę, oto kronika wydarzeń:

Styczeń – 78-letnia pani A.W. budzi się rano i stwierdza, że prawie nic nie widzi.

Styczeń cd. – diagnoza – zwyrodnienie plamki żółtej.

Styczeń cd. – skierowanie na eksperymentalną kurację – seria zastrzyków w gałkę oczną.

Stop-klatka. Pani A.W. jest wdową, mieszka sama. Jej wnuczka mieszka daleko, sama poważnie chora. Pani A.W. na co dzień zdana jest więc na siebie i pomoc sąsiadów. Pytanie: jak nic nie widząc chodzić po mieście, posprzątać mieszkanie, sprawdzić, która godzina, ugotować obiad, przeczytać numer telefonu z kartki, zamknąć drzwi kluczem, sprawdzić cenę w sklepie?

Pani A.W. jest załamana, ale radzi sobie po swojemu: nastawia telewizor, żeby z programu zorientować się, która godzina; chodzi po ulicy zgięta, starając się wypatrzyć linię chodnika; parzy się, gotując; jako osoba schludna martwi się, że zaniedbała mieszkanie; uczy się numerów telefonu na pamięć; w sklepie i w przychodni prosi o przeczytanie napisów, czasami prowokując odpowiedź: „A co, nie widzi pani?”.

Luty-wrzesień – seria comiesięcznych zastrzyków w gałkę oczną u okulisty. Przygotowanie do zabiegu i sam zabieg trwają dosyć długo. Zastrzyki trochę poprawiają widzenie w oku.

Wrzesień – pani A.W. decyduje się pojechać do salonu optycznego w poszukiwaniu lupy. Pracująca tam osoba dobiera okulary lornetkowe i lupę. Dzięki tej kombinacji pani A.W. może odczytać bardzo duże litery. Dostaje też adres sklepu ze sprzętem dla osób słabowidzących.

Październik – pani A.W. dociera do sklepu, gdzie dowiaduje się, że mogłaby korzystać z białej laski, z pomocy rehabilitanta, posługiwać się na co dzień udźwiękowionym zegarkiem, płynomierzem itp.

W przypadku pani A.W. biała laska okazała się bardzo ważna, bo starsza pani przestała obciążać kręgosłup, pochylając się. Zyskała narzędzie, dzięki któremu poczuła się pewniej na dziurawych chodnikach…, a także widoczny dla otoczenia znak, że słabo widzi. Dzięki temu czasem pomoc przychodzi nieproszona. „Jestem tak podbudowana życzliwością ludzi…”

Zajęcia z rehabilitantką i psychologiem przyniosły jakiś przełom. „Skoro są panie niewidome, które pieką ciasta, smażą kotlety, robią wnukom wyprawki na drutach – to i ja mogę się tego nauczyć.

I jakoś to poszło.”

Wracając do rzeczy – dziewięć miesięcy widzenia resztkowego u samotnej pani emerytki, która regularnie co miesiąc chodzi do okulisty – bez wskazówki, gdzie i jak nauczyć się funkcjonować na nowo. Chciałabym od razu powiedzieć, że lekarz, do którego chodziła pani A.W., jest wybitnym specjalistą, zaangażowanym w leczenie swoich pacjentów. Nie chodzi o brak dobrej woli.

Trzeba samemu założyć ciemne okulary, żeby na własnej skórze doświadczyć, jak to jest. Otóż po paru krokach ma się ochotę te okulary cisnąć precz. Koleżanka zrobiła taki test w domu – w domu, bo ciało powinno znać te ruchy na pamięć – spróbowała zrobić herbatę – nie udało się.

Proponuję to każdemu, kto jest pewien, że umie to sobie wyobrazić. Niektórzy nie mogą przecież zdjąć tych okularów.

Lekarz okulista bywa często ostatnią osobą ze środowiska, z którą ma kontakt pacjent dotknięty uszkodzeniem lub utratą wzroku. Lekarz skupia się na leczeniu… i jego zadanie kończy się.

Zastanawiające jest, że dwa-trzy zdania wypowiedziane do pacjenta wychodzącego od lekarza mogą – jestem o tym przekonana – przesądzić o kolejnych latach życia człowieka. Lekarze zawsze będą cieszyć się autorytetem u pacjentów. Gdyby byli świadomi, że napomknienie o białej lasce, rehabilitacji, orientacji przestrzennej, sprzęcie udźwiękowionym może być jedynym źródłem informacji dla nowoociemniałego pacjenta – z pewnością traktowaliby taką informację jako swój zawodowy obowiązek. Z doświadczenia wiem, że wiedza o rehabilitacji ociemniałych u przeciętnego człowieka jest nikła. Poznałam ludzi, którzy dopiero po kilku latach życia po ciemku dowiadują się podstaw, od których zależy ich codzienne życie.

Wyobraźmy sobie, że wiedza o rehabilitacji niewidomych i słabowidzących przekazywana jest studentom medycyny i okulistyki w trakcie nauki, tak, aby przyszli okuliści mieli świadomość, jak wygląda czy mogłoby wyglądać życie ich nowoociemniałych pacjentów poza gabinetem lekarskim.

Rehabilitacja społeczna wobec wykluczenia cyfrowego – casus Warszawy

Osoby niepełnosprawne stanowią tę część społeczeństwa, która mimo powszechnie głoszonych haseł otwartości dla wszystkich, równości praw i integracji – narażona jest na dyskryminację i marginalizację w wielu aspektach życia codziennego. Do największych bolączek tej grupy społecznej należą problemy ze znalezieniem zatrudnienia, na ogół niski poziom wykształcenia (niższy niż reszty społeczeństwa), niewielki krąg kontaktów towarzyskich, dość częste odczuwanie izolacji społecznej i stosunkowo niska aktywność społeczna. Osoby niepełnosprawne dysponują ponadto znacznie niższymi dochodami w porównaniu z resztą społeczeństwa, co z kolei wpływa na zwykle niższy standard życia. Do tego grupa ta ma utrudniony dostęp do infrastruktury społecznej, dóbr kultury oraz innych usług.

Tak więc osoby niepełnosprawne są narażone na marginalizację w sposób znacząco większy niż pełnosprawni. Anomia (niepewność), stan wykorzenienia, braku uczestnictwa w porządku społecznym są zjawiskiem powszechnym wśród osób z różnorakimi dysfunkcjami. Badacze nauk społecznych są zgodni: konsekwencje marginalizacji mają charakter indywidualny i społeczny (dotyczy nie tylko ich samych, ale także ich rodzin, a nawet całego społeczeństwa – również osób pełnosprawnych), obniża się jakość ich życia w porównaniu do przyjętych standardów kulturowych.

W Europie Środkowo–Wschodniej zainteresowanie problemami osób niepełnosprawnych pojawiło się na przełomie lat ’60 oraz ’70 XX wieku – wówczas nie przyniosło żadnych istotnych efektów. Dopiero w ostatnich latach można zauważyć pozytywne zmiany zachodzące w społeczeństwie, a dotyczące miejsca i roli osób z różnorakimi dysfunkcjami. Jednym z kluczowych elementów niwelujących niepełnosprawność, a przez to umożliwiające samodzielne życie osobom niepełnosprawnym, są programy dotacji finansujące zakup specjalistycznego sprzętu ułatwiającego rehabilitację społeczną. Dzięki niej niepełnosprawni mogą uczestniczyć w życiu społecznym, co perspektywicznie skutkuje wyrabianiem umiejętności samodzielnego wypełniania ról społecznych i autonomicznego życia wykorzystującego pomoc innych w zakresie ograniczonym (subsydiarność).

Kluczowym aspektem rehabilitacji społecznej jest dostęp do informacji. Na typowe utrudnienia w dostępie do informacji, takie jak ww. ubóstwo oraz niskie wykształcenie, nakładają się inne, związane z niepełnosprawnością. W dostępie do informacji na największe bariery napotykają:

  • Osoby z niepełnosprawnościami sensorycznymi – wzroku i słuchu.
  • Osoby z ograniczeniami w obszarze poznawczym – osoby z niepełnosprawnością intelektualną, głuche od urodzenia, dyslektyczne.
  • Osoby z ograniczoną motoryką górnych kończyn.
  • Osoby wrażliwe na niektóre sygnały wizualne lub akustyczne, przede wszystkim chore na epilepsję.

Jeśli za wyznacznik uczestnictwa w społeczeństwie cyfrowym przyjmiemy posiadanie komputera, laptopa, czy też dostępu telewizji satelitarnej, to współczynnik ten w kontekście gospodarstw domowych osób niepełnosprawnych wygląda gorzej niż średnia. Komputer stacjonarny posiada 45,5% gospodarstw domowych (średnia 79,2%), komputer przenośny 23,8% (średnia 45%), a płatną telewizję satelitarną lub kablową 53,3 (średnia 95,6%). Wśród rodzin osób niepełnosprawnych nieposiadających ww. produktów, jedynie ok. 30% w wypadku komputera stacjonarnego i 36% w wypadku laptopa deklaruje, że nie posiadają go z powodu ograniczeń finansowych. Może to oznaczać, że większa część inwalidów nie odczuwa potrzeby używania komputera.

Zdaniem badaczy dla efektywnego korzystania z informacji elektronicznej przez osoby niepełnosprawne niezbędne jest spełnienie następujących warunków:

  • Możliwość korzystania ze specjalistycznego sprzętu i oprogramowania asystującego (adaptive technology);
  • Nabycie umiejętności korzystania z technologii asystujących;
  • Udostępnienie informacji w formie dostępnej lub dostosowanej.

Produkty asystujące to urządzenia i programy zaprojektowane do używania przez osoby niepełnosprawne, których głównym zadaniem jest przetworzenie informacji niedostępnej na dostępną. Do tego rodzaju technologii można zatem zaliczyć:

  • Czytniki ekranu (ang. screen reader), które przetwarzają informację wyświetlaną na ekranie urządzenia (komputera, telefonu komórkowego itp.) i prezentują ją w postaci akustycznej (synteza mowy) lub dotykowej (alfabet brajla, wibracje itp.). Przykładem czytników ekranu są programy Speak II oraz Jaws.
  • Powiększalniki (ang. magnifiers), których zadaniem jest powiększanie obrazu, a czasem także zmiana jego kontrastu oraz kolorystyki. Rozwiązania sprzętowe służą najczęściej do powiększania informacji analogowej (tekst drukowany), a programowe do powiększania informacji elektronicznej (ekrany komputerów, telefonów komórkowych itp.) Tu przykładem będzie z kolei Lunar.
  • Urządzenia i oprogramowanie transmitujące tekst, służące osobom głuchym i niedosłyszącym w komunikacji (tekstofony itp.).
  • Urządzenia wspomagające słyszenie, czyli indywidualne aparaty słuchowe, transmitery FM, pętle induktofoniczne. Tego rodzaju rozwiązania służą osobom z ubytkami słuchu, które mogą być kompensowane przez rozwiązania techniczne.
  • Urządzenia i oprogramowanie wspomagające komunikację z urządzeniami (myszy sterowane nogą lub głową, specjalne klawiatury, sterowanie głosem).

Gdy potrzeby sprzętowe są zaspokojone, warunkiem niezbędnym jest przeszkolenie z korzystania z produktów wspomagających. W wypadku niepełnosprawnych użytkowników szkolenia takie powinny wypełniać pewne warunki niezbędne. Są to między innymi:

  • dostępność pomieszczeń;
  • wyposażenie w sprzęt i oprogramowanie asystujące;
  • odpowiednie umiejętności prowadzących szkolenia w zakresie obsługi komputerów i innego sprzętu asystującego w sposób odpowiedni dla danego rodzaju niepełnosprawności;
  • prowadzący muszą także umieć komunikować się z osobami niepełnosprawnymi, co jest szczególnie ważne w wypadku osób niepełnosprawnych sensorycznie i intelektualnie.

W Polsce brak obecnie rozwiązania systemowego, które mogłoby zapełnić tę lukę. Wydaje się, że najbliższe ideałowi są szkolenia organizowane przez firmę tyfloinformatyczną Altix oraz Fundację Szansa dla Niewidomych.

Ostatnim elementem umożliwiającym skuteczny dostęp informacji dla osób niepełnosprawnych jest budowa informacji umożliwiająca jej dostęp dla wszystkich zainteresowanych przy użyciu stosowanych przez użytkownika technologii, w tym technologii asystujących lub uwzględnienie informacji alternatywnej, zaprezentowanej w sposób dostępny. Problemy z dostępnością informacji mogą się pojawiać w trzech podstawowych obszarach: wizualnym, akustycznym i kognitywnym. W tym zakresie najważniejszymi technikami udostępniającymi są:

  • audiodeskrypcja – dodatkowa ścieżka audio, w której opisywana jest informacja wizualna,
  • podtekst – napisy umieszczane na dole ekranu, których zadaniem jest przekazanie informacji dźwiękowej, głównie dialogów, ale także informacji uzupełniającej (tło dźwiękowe);
  • tłumaczenia na język migowy – wizerunek tłumacza języka migowego, który tłumaczy dialogi.

Przykładem próby aplikacji do rzeczywistości postulatu posiadania sprzętu umożliwiającego skuteczny dostęp do informacji oraz szkoleń w tymże zakresie jest Program „Przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu osób niepełnosprawnych w Warszawie” o wartości 25,7 mln zł i imponującej liczbie beneficjentów – 2 000.

Celem ogólnym projektu było przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu osób niepełnosprawnych ze znacznym lub umiarkowanym stopniem niepełnosprawności lub posiadającym orzeczenie równoważne, poprzez zapewnienie dostępu do Internetu. Cele szczegółowe projektu stanowiły: dostarczenie osobom niepełnosprawnym oraz zagrożonym wykluczeniem cyfrowym komputerów mobilnych wraz z oprogramowaniem i dostępem do sieci Internet przez okres 5 lat, przeprowadzenie dla uczestników projektu szkoleń stacjonarnych dotyczących podstaw obsługi komputera, udostępnienie uczestnikom projektu Platformy Usług Elektronicznych (PUE), na której umieszczone będą szkolenia e–learningowe obejmujące moduły tematyczne, dzięki którym uczestnicy nauczą się zdobywać informacje w sieci, wypełniać dokumenty i przesyłać je drogą on–line oraz komunikować się przez Internet itp.

Beneficjentami projektu były osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności powyżej 12 roku życia, zamieszkałe na terenie m.st. Warszawy, zagrożone wykluczeniem cyfrowym, posiadające orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu znacznym lub umiarkowanym. Działania Programu nakierowane były na zapobieganie wykluczeniu cyfrowemu osób niepełnosprawnych, umożliwienie im korzystania z Internetu. Niemierzalnym jakościowym efektem projektu miało stać się to, że osoby niepełnosprawne nauczą się nowych umiejętności, przełamywać barierę niewiedzy, barierę w komunikowaniu się z innymi, poprzez e–learning zdobyć nowe kwalifikacje, czy nawet rozpocząć pracę. Bezpośrednim materialnym efektem realizacji działań było dostarczenie 2000 stanowisk komputerowych dla osób niepełnosprawnych

W środowisku osób niepełnosprawnych przetarg ten wzbudził szereg kontrowersji. Przede wszystkim zarzucano, że dwudniowe szkolenie w zbyt dużych grupach, które inwalidzi spędzali w większości na wypełnianiu dokumentów nie spełniły swojego celu. Tuż po ich zakończeniu rozdzwoniły się telefony do podmiotu obsługującego projekt. Beneficjenci słyszeli, że teraz muszą sobie radzić sami.

Ponadto laptopy w ramach Programu zostały okaleczone z funkcjonalności przez udostępnienie beneficjentom tylko konta użytkownika o ograniczonych uprawnieniach. Na tych komputerach użytkownik nie może samodzielnie zainstalować i odinstalować żadnego programu. Zainstalować może zdalnie lub w serwisie pracownik firmy obsługującej. Na komputerach zainstalowano obligatoryjnie TeamViewer, który mógł być używany do kontrolowania działań beneficjentów.

Do tego eksperci w zakresie zamówień publicznych Przeciwdziałaniu wykluczeniu cyfrowemu zrzucali niejasność umów z podwykonawcami, utrudniony dostęp do nich w trybie informacji publicznej.

Te wszystkie elementy rzucają cień na działania mające na celu rehabilitację społeczną osób niepełnosprawnych, czyli realizacji art. 69 Konstytucji RP, a także Konwencji o Prawach Osób Niepełnosprawnych ONZ ratyfikowanej we wrześniu 2013 r.

„Aktywny Samorząd” 2013, niejasności i utrudnienia

Drugi rok z rzędu ruszył program Aktywny Samorząd i może się wydawać, że procedury związane z przyjmowaniem wniosków są już precyzyjnie określone. Niestety, osoby niepełnosprawne napotykają na wiele utrudnień wydłużających proces uzyskania dofinansowania do potrzebnego im sprzętu i specjalistycznych szkoleń. Przykładowo, często wymagane jest przedłożenie zaświadczenia lekarskiego o stanie wzroku od osób, które nie są zobowiązane do jego dostarczenia. Chodzi o osoby niepełnosprawne powyżej 16 roku życia, które posiadają orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności wydane z powodu dysfunkcji narządu wzroku. Podejrzewam, że wymóg dostarczenia dodatkowego zaświadczenia jest wynikiem nadmiernej ostrożności Realizatorów, ponieważ w dokumencie traktującym o kierunkach działań oraz warunkach brzegowych programu jest zapisane, co uznawane jest jako formalne poświadczenie dysfunkcji wzroku:

„Przez dysfunkcję narządu wzroku należy (…) rozumieć dysfunkcję wzroku stanowiącą powód wydania orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności”.

Wyjątkiem jest sytuacja, gdy dysfunkcja narządu wzroku nie jest przyczyną wydania orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności. W tym przypadku wnioskodawca jest zobowiązany do „przedłożenia zaświadczenia lekarskiego wystawionego przez lekarza okulistę potwierdzającego, że osoba niepełnosprawna, której dotyczy wniosek, ma ostrość wzroku (w korekcji) w oku lepszym równą lub poniżej 0,05 i/lub ma zwężenie pola widzenia poniżej 20 stopni”.

Zaświadczenie jest też wymagane zawsze w przypadku dzieci do 16 roku życia, co jest zrozumiałe, ponieważ w tych orzeczeniach nie podaje się stopnia niepełnosprawności.

Dla osób, które posiadają orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności ze względu na wzrok, dostarczenie dodatkowych zaświadczeń jest dużym utrudnieniem, ponieważ wiąże się to często z prywatną wizytą u lekarza. Generuje to dodatkowe koszty, bo terminy do lekarza okulisty są bardzo długie, a niekiedy nawet nie ma możliwości rejestracji w bieżącym roku. Wśród wielu potencjalnych Beneficjentów programu wywołuje to sprzeciw. Osoby niepełnosprawne czują się jakby podejrzewano ich o to, że chcą czegoś co im się nie należy, a poza tym podważa się w ten sposób orzeczenie komisji lekarskiej, organów typu ZUS, Powiatowa Komisja d/s. Orzekania o Niepełnosprawności.

Innym obszarem, na który warto uczulić Realizatorów programu Aktywny Samorząd jest zróżnicowanie odpowiedników stopni niepełnosprawności. Nie należy trzymać się kurczowo zapisów „znaczny stopień ze względu na wzrok” i ze zrozumieniem honorować orzeczenia ZUS o całkowitej niezdolności do pracy i samodzielnej egzystencji (kiedy przyczyną jest wzrok), ponieważ jest ono traktowane na równi z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności (zgodnie z zapisem w Ustawie z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, Rozdział 2 Orzekanie o niepełnosprawności art.5).

Zrozumiała jest chęć Realizatorów programu do jak najlepszego udokumentowania przedłożonych w programie wniosków, jednak wiele z wymaganych załączników jest dla osób niepełnosprawnych trudne do zdobycia. Beneficjenci proszeni są o: zaświadczenie o uczęszczaniu do szkoły, albo zatrudnieniu, a często wystarczyłoby podać telefon kontaktowy do szkoły lub pracodawcy celem weryfikacji podanych danych. W ten sposób osoba niepełnosprawna nie byłaby zmuszona do dostarczania zaświadczeń na piśmie.

Inna sprawa, że obecnie w programie nie ma listy urządzeń elektronicznych, o które można wnioskować. Jest to zaleta, ale i wada procedur programu, ponieważ czy dany sprzęt niweluje skutki niepełnosprawności wnioskodawcy decyduje pracownik MOPRu, PCPRu, MOPSu. Niestety, większość pracowników nigdy nie widziała i nie miała styczności ze sprzętem specjalistycznym dla osób niewidomych i niedowidzących. Tutaj należy wykazać wyrozumiałość, ponieważ program Aktywny Samorząd spadł na barki samorządów dopiero w zeszłym roku i nie wszystkie osoby obsługujące go zostały jeszcze przeszkolone, jaki sprzęt specjalistyczny najskuteczniej niweluje skutki niepełnosprawności wzrokowej. W takich przypadkach gorąco zachęcam do kontaktu z organizacjami wspierającymi środowisko inwalidów wzroku, takimi jak Fundacja Szansa dla Niewidomych. Fundacja ma stały kontakt ze środowiskiem niewidomych i słabowidzących oraz zatrudnia specjalistów w dziedzinie nowoczesnej rehabilitacji. Chętnie dzielą się one wiedzą ekspercką o sprzęcie specjalistycznym, szkoleniach i najnowocześniejszych rozwiązaniach na tym rynku.

Kolejne utrudnienie w Aktywnym Samorządzie to wymóg dostarczenia wyceny ze sklepu oferującego wnioskowany sprzęt. Często wymaga się podania konkretnego modelu laptopa, komputera, drukarki, telefonu. W dzisiejszych realiach rynkowych nie jest to trafionym rozwiązaniem. Jak wiadomo, takie urządzenia jak laptop, komputer, drukarka, a dokładniej ich konkretne modele, są dostępne przez pewien czas. Jak wiadomo realizacja wniosków nie nastąpi tak szybko, w związku z tym wybrane urządzenia w momencie realizacji mogą być już niedostępne. Wnioskodawca przed podpisaniem umowy będzie musiał ponownie udać się do sklepu po wycenę, co dla Beneficjentów tego programu jest dużym utrudnieniem. Często nie poruszają się oni samodzielnie i muszą prosić o pomoc osoby trzecie. Czasem sklep, w którym chcą zakupić sprzęt znajduje się daleko od ich miejsca zamieszkania, co naraża ich na koszty dojazdu. Te wszystkie niedogodności powodują, że Beneficjenci rezygnują z pomocy i starania o dofinansowanie.

Na zakończenie warto dodać, że jest wiele jednostek, które są bardzo wyrozumiałe dla osób niepełnosprawnych i nie wymagają zbędnych załączników. Miejmy nadzieję, że z każdym kolejnym wnioskiem Realizatorzy będą coraz pewniejsi procedur i że w kolejnych latach wszyscy Beneficjenci skorzystają z ich ujednolicenia. Wszystkie uwzględnione tutaj problemy są do rozwiązania. Nie wynikają ze złej woli Realizatorów, a jedynie z usilnych prób odnalezienia się w sytuacji bycia odpowiedzialnym za decydowanie o przyznawaniu niezbędnych do normalnego funkcjonowania pomocy rehabilitacyjnych.

Aktywny Samorząd 2013 Walczymy o prawa osób z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności!

Na stronie internetowej Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych pojawiły się informacje dot. pilotażowego programu „Aktywny Samorząd” w 2013 roku.

W module I, obszarze B – likwidacja barier w dostępie do uczestniczenia w społeczeństwie informacyjnym, zadaniu dot. pomocy w zakupie sprzętu elektronicznego lub jego elementów oraz oprogramowania o dofinansowanie nie mogą ubiegać się osoby z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. Warunkiem uczestnictwa osoby niepełnosprawnej w Programie jest znaczny stopień niepełnosprawności lub w przypadku osób do 16 roku życia – orzeczenie oniepełnosprawności.

Została wyeliminowana duża grupa osób niepełnosprawnych, które posiadają umiarkowany stopień niepełnosprawności z tytułu wzroku. Celem programu jest likwidacja barier w dostępie do uczestniczenia w społeczeństwie informacyjnym. Dlaczego więc wiele osób jest dyskryminowanych i nie mogą skorzystać z tej pomocy? Warto dodać, że prowadzony w ubiegłych latach program PFRON – „Komputer dla Homera” nie zakładał powyższych ograniczeń, co pozwalało większej grupie osób skorzystać z dofinansowania.

Znając sytuację osób niewidomych i niedowidzących, ich potrzeby i problemy oraz warunki skutecznej rehabilitacji zwracamy uwagę na kilka istotnych kwestii.

Należy podkreślić, że u osób posiadających umiarkowany stopień niepełnosprawności występuje również duża dysfunkcja wzroku, która znacznie utrudnia ich codzienne funkcjonowanie. Te osoby potrzebują również odpowiedniego wsparcia, w postaci specjalistycznego sprzętu i oprogramowania. Takie rozwiązania będą niwelować skutki niepełnosprawności i ułatwią korzystanie z komputera, odczytywanie dokumentów, odsłuchiwanie książek, nagrywanie informacji. W większości przypadków bez takich rozwiązań jest to niemożliwe, co zdecydowanie utrudnia efektywną rehabilitację, edukację, podjęcie i wykonywanie pracy zawodowej. Kolejną ważną i oczywistą kwestią jest fakt, że bez użycia odpowiednich narzędzi, odpowiednich pomocy, wzrok jest nadwyrężany, co może prowadzić do pogłębienia wady lub jego większej dysfunkcji. Należy zadbać, aby jednak tak nie było.

Wiemy, że w środowisku osób niewidomych i niedowidzących jest ogromne zapotrzebowanie na oprogramowanie i specjalistyczny sprzęt. Wiele z tych osób posiada umiarkowany stopień niepełnosprawności, co nie oznacza, że ich wady wzroku nie wymagają korzystania ze specjalistycznych rozwiązań.

W ubiegłym roku były wprowadzone podobne bariery w procedurach Programu „Aktywny Samorząd”, które uniemożliwiały osobom z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności skorzystanie z dofinansowań. Spotkały się z dużym niezrozumieniem w środowisku osób niewidomych i niedowidzących, co skutkowało wieloma postulatami i prośbami o wprowadzenie zmian. Niestety nieskutecznie, ponieważ obecne procedury w dalszym ciągu uniemożliwiają wielu potrzebującym osobom udział w Programie.

Na koniec należy zadać kilka pytań. Dlaczego jedyny program wsparcia dla inwalidów wzroku w zakresie sprzętu elektronicznego oraz oprogramowania ogranicza i dyskryminuje grupę osób, które mogą z niego skorzystać? Dlaczego zostaje zamknięta droga do rehabilitacji tych osób? Czy jest więc możliwość zmian w procedurach pilotażowego programu „Aktywny Samorząd”, tak żeby osoby potrzebujące pomocy mogły z niego skorzystać?

Możemy tylko spekulować skąd taka decyzja PFRON. Niedowidzących można podzielić na osoby, u których ubytek wzroku jest znaczący, takie osoby widzą bardzo mało. Drugą grupę stanowią ci, u których dysfunkcja wzroku nie jest bardzo duża. W tej właśnie grupie były największe nadużycia w korzystaniu z dofinansowań. Stąd PFRON najprawdopodobniej wycofał się z przyznawania środków na zakup sprzętu osób z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności ze względu na wzrok. Jednak z tego powodu nie powinny zostać pokrzywdzone osoby, które bardzo mało widzą, które potrzebują wsparcia technologii IT oraz nigdy nie miały na celu wykorzystania dofinansowań w niewłaściwy sposób.

Ograniczona inicjatywa urzędów

Skuteczna walka ze stereotypami nie jest łatwa. To głownie dzięki projektom realizowanym przez Fundację Szansa dla Niewidomych osoby z dysfunkcją wzroku mogą podejmować bardzo ciekawe przedsięwzięcia. Dzięki prezentacjom sprzętu w olsztyńskim Tyflopunkcie, beneficjenci mogą poznać rozmaite rozwiązania i niwelować skutki swojej niepełnosprawności. Olsztyn, jako miasto wojewódzkie, powinno zwrócić uwagę, że są wśród nas osoby słabowidzące i niewidome. One tak samo mają potrzebę pójścia na basen, do teatru, muzeum i tego wszystkiego co oferuje współczesny świat. Nieuzasadnione wydaje mi się podejście wielu urzędników. Gdy otwierano nie tak dawno basen olimpijski, w Olsztynie, nikt nie brał pod uwagę osób z dysfunkcją wzroku. Pomyślano (zgodnie z wymogami unijnymi) o windzie ale na tym skończyła się inicjatywa urzędników. Myślę, że taki wspaniały obiekt powinien posiadać udogodnienia w postaci udźwiękowienia otoczenia lub chociaż, rozpoznawalną przez osoby niewidome oraz słabowidzące, mapę obiektu. Rozmawiając z olsztyńskim urzędnikiem o uczestniczeniu osób niewidomych w zajęciach na basenie usłyszałam zdziwienie. Czas na łamanie stereotypów w naszym województwie. Mamy piękny kampus a nasze miasto w okresie wakacyjnym gości wielu turystów. Jeżeli jednak nie zmienimy naszego podejścia do pewnych bardzo istotnych spraw, staniemy się zaściankiem. Zaściankiem, który dyskryminuje. Namawiam, aby przez chwilę zastanowić się nad tym problemem i nie generalizować. Oprócz opornych urzędników tłumaczących się brakiem funduszy na powyższe cele są też w Warmińsko-mazurskim Koła PZN, które usiłują walczyć o swoje Skuteczna walka ze stereotypami nie jest łatwa. To głownie dzięki projektom realizowanym przez Fundację Szansa dla Niewidomych osoby z dysfunkcją wzroku mogą podejmować bardzo ciekawe przedsięwzięcia. Dzięki prezentacjom sprzętu w olsztyńskim Tyflopunkcie, beneficjenci mogą poznać rozmaite rozwiązania i niwelować skutki swojej niepełnosprawności. Olsztyn, jako miasto wojewódzkie, powinno zwrócić uwagę, że są wśród nas osoby słabowidzące i niewidome. One tak samo mają potrzebę pójścia na basen, do teatru, muzeum i tego wszystkiego co oferuje współczesny świat. Nieuzasadnione wydaje mi się podejście wielu urzędników. Gdy otwierano nie tak dawno basen olimpijski, w Olsztynie, nikt nie brał pod uwagę osób z dysfunkcją wzroku. Pomyślano (zgodnie z wymogami unijnymi) o windzie ale na tym skończyła się inicjatywa urzędników. Myślę, że taki wspaniały obiekt powinien posiadać udogodnienia w postaci udźwiękowienia otoczenia lub chociaż, rozpoznawalną przez osoby niewidome oraz słabowidzące, mapę obiektu. Rozmawiając z olsztyńskim urzędnikiem o uczestniczeniu osób niewidomych w zajęciach na basenie usłyszałam zdziwienie. Czas na łamanie stereotypów w naszym województwie. Mamy piękny kampus a nasze miasto w okresie wakacyjnym gości wielu turystów. Jeżeli jednak nie zmienimy naszego podejścia do pewnych bardzo istotnych spraw, staniemy się zaściankiem. Zaściankiem, który dyskryminuje. Namawiam, aby przez chwilę zastanowić się nad tym problemem i nie generalizować. Oprócz opornych urzędników tłumaczących się brakiem funduszy na powyższe cele są też w Warmińsko-mazurskim Koła PZN, które usiłują walczyć o swoje prawa. W ostatnim czasie w Kole elbląskim, którego Prezesem jest Pani Janina Maksymowicz, organizowany był Dzień Kobiet dla 130 Pań. W kawiarni u Aktorów, przy występach artystycznych, Panie rozmawiały o codzienności i swoich marzeniach. Na koniec, dzięki głównemu sponsorowi otrzymały upominki w postaci kosmetyków dr Ireny Eris. Obecnie w kole odbywa się turniej szachowy, warcabowy i bowlingowy. 31 marca członkowie Koła wyjeżdżają na półfinał Mistrzostw Polski w strzelaniu z broni laserowej. Podczas Tygodnia Niepełnosprawnych (16-21 maja) odbędą się dni otwarte, połączone z prezentacjami sprzętu optycznego i komputerowego dla niedowidzących i niewidomych. Na prezentację został zaproszony olsztyński oddział firmy Altix. W terminie 15-29 maja organizowany jest turnus rehabilitacyjny, dla 50 osób we Władysławowie. W lipcu po powrocie dzieci ze szkoły w Laskach zorganizowany zostanie VI Piknik pod Żaglami z okazji Dnia Dziecka. Głównym sponsorem będzie elbląski Yacht Club. Tę inicjatywę wspiera również Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego przekazując uczestnikom należytą wiedzę z zakresu bezpieczeństwa W województwie warmińsko-mazurskim rok 2011 był dla beneficjentów projektu ,,Dotrzeć do celu – nowocześnie rozumiana samodzielność niewidomych i słabowidzących gwarancją zatrudnienia na rynku pracy w społeczeństwie informacyjnym” rokiem udanym. W ramach projektu grupa wyjechała do Międzybrodzia Żywieckiego, aby tam – pod okiem wykwalifikowanej kadry – zdobywać nowe umiejętności. Miejsce sprzyjało nie tylko nauce, ale również wypoczynkowi. Prowadzone były warsztaty z psychologiem, doradcą zawodowym, informatykiem. Na zajęciach z wizerunku, Panie mogły zasięgnąć porad dotyczących sztuki makijażu, a panowie dowiadywali się jakich błędów nie popełniać w doborze garderoby. Jednym z tematów były sposoby pozyskania środków na rozpoczęcie działalności gospodarczej: fundusze UE, dotacje dla niepełnosprawnych, kredyty i pożyczki oraz aspekty prawne prowadzenia przez osoby niewidome i słabowidzące działalności gospodarczej w Polsce: kwestie składania podpisów, czytania dokumentów, przepisów dotyczących wysokości podatków i składek ZUS-owskich.

Niepełnosprawni – czy koniecznie „niepełnorobotni”

Według Narodowego Spisu Powszechnego z 2002 r. liczba osób niepełnosprawnych w województwie podkarpackim wynosiła ok. 316 tysięcy. Stanowiło to 15% mieszkańców Podkarpacia i około 6% wszystkich niepełnosprawnych na terenie kraju. Oznacza to, że osobą niepełnosprawną, była co siódma osoba z województwa. Z danych przekazanych przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w 2007 r. liczba osób tych spadła do 253 tys. Niestety, ciesząca wszystkich zmiana liczby niepełnosprawnych, nie poprawia ich sytuacji. Największy problem, tej grupy społecznej, to znalezienie pracy. Tylko w 2011 roku firmy z Podkarpacia zapłaciły prawie 115 milionów złotych wynikających z faktu, że nie zatrudniały odpowiedniej ilości niepełnosprawnych. Fundusze te trafiły do PFRON. Zgodnie z prawem, indeks zatrudnienia niepełnosprawnych powinien wynosić 6 %. Jeżeli takich pracowników jest mniej, firma musi dokonać odpowiedniej opłaty. W zeszłym roku Urząd Miasta Rzeszowa zapłacił 240 tys. zł., Starostwo Rzeszowskie 63 tys. zł. Dobrze wypadły jedynie, Podkarpacki Urząd Wojewódzki, który zatrudnia ponad 6% niepełnosprawnych oraz starostwo sanockie, z ich ilością na poziomie 8%. Jeżeli chodzi o główne uczelnie wyższe w województwie – Uniwersytet Rzeszowski, Politechnika Rzeszowska i Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania, stanowiły, pod tym kątem, wzór do naśladowania.

Gorzów Wielkopolski

Miasto Gorzów Wielkopolski nie jest w pełni przystosowane do potrzeb osób niewidomych i słabowidzących. Na połowie przejść z sygnalizacją świetlną, zainstalowane zostały brzęczyki informujące niewidomych o świetle zielonym. Pozostała część, z powodu braku funduszy została odłożona na bliżej nieokreślony czas. Przy przejściach dla pieszych brakuje tak zwanych guzków, informujących o krawędzi chodnika. W Gorzowie Wlkp. Miejski Zakład Komunikacji posiada 70 autobusów – 100 % niskopodłogowych i 36 tramwajów – 100 % wysokopodłogowych – w tym 11 autobusów z udźwiękowieniem zewnętrznym – informacja o numerze i kierunku jazdy – oraz wewnętrznym – informacja o następnych przystankach i trasie jazdy. Niestety, pozostała część taboru komunikacji miejskiej, nie zostanie udźwiękowiona ze względu na brak środków finansowych w budżecie. Ponadto żaden z urzędów nie posiada odpowiedniego oznakowania dla osób niewidomych i słabo widzących. Podobnie wygląda sytuacja przychodni lekarskich. Pod koniec ubiegłego roku remontowano peron na stacji kolejowej, wykładając go specjalnymi płytami przy jego krawędzi, ale zapomniano o guzkach dla niewidomych informujących o zbliżaniu się do krawędzi peronu. W gorzowskich szkołach i przedszkolach niewidome i słabowidzące dzieci oraz ich rodzice pozostawieni są sami sobie, nie organizuje się dla nich spotkań informacyjnych, szkoleń, które uświadomiłyby im, jak ułatwić i usprawnić codzienne funkcjonowanie. Okręg Lubuski Polskiego Związku Niewidomych organizuje raz w roku, w okresie letnim warsztaty dla dzieci z dysfunkcją wzroku, ale to kropla w morzu potrzeb. Dzieci i młodzież oraz ich rodziny potrzebują ciągłego wsparcia, które będzie procentowało w przyszłym, już dorosłym życiu. Miasto Gorzów Wlkp. nie przekazało na rzecz środowiska osób niewidomych i słabowidzących w roku 2011 żadnych środków finansowych w ramach konkursów ofert na realizację zadań publicznych, ani w trybie pozakonkursowym. Osoby z dysfunkcją wzroku mogły natomiast wziąć udział w projekcie organizowanym przez Fundację Szansa dla Niewidomych z siedzibą w Warszawie (punkt konsultacyjny w Zielonej Gorze) „Tyflobus – LUBUSKIE 2011. Dźwiękiem i dotykiem przez niewidome życie!” dofinansowanym przez Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego, podczas którego organizatorzy przybliżyli mieszkańcom województwa lubuskiego, w tym gorzowianom możliwości, jakie dają nowoczesne rozwiązania udźwiękawiające oraz ubrajlawiające otoczenie. Fundacja Szansa dla Niewidomych nie była osamotniona w walce o lepsze jutro dla osób niepełnosprawnych, gdyż na terenie Gorzowa Wlkp. PZN prowadził: „NIE JESTEŚ SAM” – zorganizowanie grup środowiskowego wsparcia dla osób niepełnosprawnych z tytułu utraty wzroku, „Nie wyręczam! Wspieram” warsztaty dla członków rodzin osób niewidomych i słabowidzących, opiekunów osób bezpośrednio zaangażowanych w proces integracji społecznej niewidomych i słabowidzących mieszkańców województwa lubuskiego. W 2012 roku województwo lubuskie przekazało kolejne środki na projekt „Razem Łatwiej” – warsztaty aktywizujące dla dzieci niewidomych i słabo widzących z województwa lubuskiego. W województwie lubuskim osoby z dysfunkcją wzroku mogą uzyskać porady w Tyflopunktach w Zielonej Górze oraz od bieżącego roku w Gorzowie Wlkp., a także w Lubuskim Centrum Rehabilitacji i Edukacji Dzieci, Młodzieży i Osób Dorosłych z Dysfunkcją Wzroku. Powyższe punkty prowadzą kompleksową rehabilitację osób niewidomych i słabowidzących. Z pewnością liczymy na większe zainteresowanie ze strony władz miasta sprawami niewidomych i niedowidzących osób w przyszłości. Chcielibyśmy, aby zauważali szybciej to, czego my zobaczyć nie możemy.

Czy lubuskie jest otwarte na osoby niepełnosprawne?

Zielona Góra

W ramach programu „Zielona Góra Miastem BEZ BARIER”, Punkt Konsultacyjny Fundacji Szansa dla Niewidomych przy współudziale Miejskiej Społecznej Rady ds. Osób Niepełnosprawnych stara się przełamać bariery architektoniczne. Bariery te utrudniają osobom niewidomym i słabowidzącym codzienne poruszanie się po mieście. Mowa tu o braku udźwiękowienia sygnalizacji świetlnej na przejściach dla pieszych i o tzw. „groszku” – uwypukleniach w chodnikach przed przejściami i rondami, które można wyczuć laską. Niby nie tak dużo, ale jednak bardzo pomocne w życiu niepełnosprawnych. Udźwiękowionych przejść jest jak na lekarstwo. Dzięki nim niewidoma osoba może czuć się bezpiecznie i nie musi polegać na czyjejś pomocy. Chodzi głownie o oznaczenie przejść znajdujących się w centrum miasta jak i przy instytucjach, do których osoby niewidome bądź słabowidzące, najczęściej się udają, jak np. MOPS, PFRON oraz NFZ. Naczelnik Wydziału Inwestycji Urzędu Miasta Paweł Urbański udostępnił Fundacji zestawienie sygnalizacji świetlnej z informacją o miejscach zainstalowania sygnalizatorów dźwiękowych. Sygnalizacja na terenie miasta Zielona Góra faktycznie występuje. W około 90 % jednak nie działa, bądź jest wyłączona. Po uwagach zgłaszanych przez beneficjentów naszej Fundacji, chcemy dołożyć wszelkich starań, aby powstały nowe sygnalizacje świetlne (i dźwiękowe) w miejscach szczególnie niebezpiecznych, nie tylko dla osób z dysfunkcją wzroku. W trakcie sesji Rady Miasta Prezydent Janusz Kubicki przekonywał, że miasto robi co może, by ułatwić życie niepełnosprawnym, a problem barier dotyczy nie tylko Zielonej Góry. Czekamy na rozwój sytuacji, pragnąc by Zielona Góra była faktycznie miastem bez barier dla osób z dysfunkcjami wzroku.

Bariery na drodze do szczęścia

Zainteresowanie udogodnieniami dla osób z dysfunkcją wzroku, jest na terenie województwa lubelskiego, wciąż za małe. Wdrażane ułatwienia, dla niepełnosprawnych mieszkańców, dotyczą głownie barier architektonicznych. Wciąż zbyt mało jest rozwiązań, pomagających mieszkańcom z dysfunkcją wzroku. W chwili obecnej, osób takich, jest ponad 4 tysiące. Z problemem tym starają się walczyć firmy i instytucje, takie jak Altix i Fundacja Szansa dla Niewidomych. Jedną z takich instytucji jest Fundacja 5 Pora Roku. W celu zachęcenia osób niewidomych do aktywnego życia społecznego, wdrożyła ona projekt o nazwie „Kino dla niewidomych”. Podobne działania podjęła Galeria Labirynt, udostępniając swoje dzieła za pomocą audiodeskrypcji. Dużą radość powinna, osobom niewidomym, sprawić wizyta w lubelskim Ogrodzie Botanicznym. Przewidziane atrakcje pozwolą na poznanie umieszczonych w ogrodzie roślin za pomocą zmysłów dotyku, smaku i powonienia. Z pomocą, osobom mającym problem z poruszaniem się po ogrodzie, przychodzi firma Altix, która może nie tylko dostarczyć niezbędne urządzenia ale poprzez organizowane pokazy i prezentacje, przybliża użytkownikom ich działanie. Wspaniałym przykładem wspomnianego pokazu była, zorganizowana przez Fundację Szansa dla Niewidomych, ogólnopolska akcja Tyflobus. Dzięki niej, osoby z całej Polski, mogły się przekonać jak fascynujące może być poznawanie świata za pomocą dotyku i słuchu. Tym, czym Lublin może się poszczycić jest niewątpliwie, mieszcząca się w SOSW dla Dzieci i Młodzieży Słabowidzącej, ogólnopolska wypożyczalnia książek dotykowych. Niezależnie od tego jak zwyczajnie taka bibliotek brzmi, radość i możliwość rozwoju jaką ona oferuje jest niewyobrażalna. Nie można zapomnieć również o tym, iż mamy jedną z najlepszych drużyn w goalballu.