Jestem… wyróżniony

Prezydent Andrzej Duda odznaczył wybitnych niewidomych i osoby widzące, które poświęciły wiele lat inwalidom wzroku

Janusz Skowron, wybitny niewidomy pianista jazzowy, kompozytor i aranżer, decyzją Pana Prezydenta Andrzeja Dudy został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi po raz drugi. Po raz pierwszy otrzymał Złoty Krzyż Zasługi z rąk Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w 2009 r.

Jest absolwentem Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych w Laskach. Ukończył Szkołę Muzyczną II stopnia im. Józefa Elsnera w Warszawie, w klasie organów. Jeszcze w trakcie nauki rozpoczął współpracę z zespołem jazzowym perkusisty Kazimierza Jonkisza – wystąpił na festiwalu Jazz Jamboree ’80 i uczestniczył w nagraniu pierwszego krążka tego zespołu. W 1981 roku rozpoczął współpracę z zespołem String Connection, założonym przez skrzypka Krzesimira Dębskiego. Grupa biła rekordy popularności, występowała wielokrotnie na festiwalach Jazz Jamboree i na wszystkich większych festiwalach jazzowych na świecie, m.in. we Francji, w Niemczech, na Węgrzech, w Kanadzie. W 1985 roku Janusz Skowron podjął współpracę z zespołem Free Electronic wybitnego trębacza Tomasza Stańki, z którym występował na festiwalach w Grecji, Niemczech, Francji, Szwajcarii i na rodzimym Jazz Jamboree. W 1990 r. zaczął współpracować z kolejnym znanym muzykiem jazzowym, saksofonistą Zbigniewem Namysłowskim, z którym koncertował w Polsce, Izraelu, Niemczech i Czechach. W 1997 roku rozpoczął współpracę z zespołem Walk Away perkusisty Krzysztofa Zawadzkiego. Współpracował i nadal współpracuje z gitarzystą basowym Krzysztofem Ścierańskim, skrzypkiem Maciejem Strzelczykiem, saksofonistą Zbigniewem Jaremko i nieżyjącym już kontrabasistą Zbigniewem Wegehauptem. Ma również w swoim dorobku występy i nagrania z wybitnymi amerykańskimi muzykami jazzowymi – Erickiem Marienthalem, Billem Evansem, Randy Beckerem, Deanem Brownem, Davidem Gilmorem i Kenny Wheelerem, a także z gwiazdami polskiej muzyki pop: Marylą Rodowicz, Hanną Banaszak, Łucją Prus, Majką Jeżowską, Ewą Bem, Grażyną Łobaszewską, Anną Serafińską, Justyną Steczkowską i z rockowymi grupami Lady Pank i Perfect. Uczestniczył w nagraniu ponad 80 płyt. Ma w swoim dorobku własne kompozycje i aranżacje. Jest laureatem wielu nagród, m.in. nagrody Fundacji Kultury Polskiej im. Krzysztofa Komedy i Państwowej Nagrody Artystycznej Młodych im. Stanisława Wyspiańskiego. Niemal nieprzerwanie od 1982 r. jest corocznym laureatem Jazz Top – ankiety czytelników pisma Jazz Forum w jednej z dwóch kategorii: syntezator i fortepian.

Igor Busłowicz – wybitny niewidomy informatyk został uhonorowany Złotym Krzyżem Zasługi. Całe życie zawodowe poświęcił osobom z dysfunkcją wzroku. Jako informatyk popularyzuje i udostępnia im najlepsze dostępne rozwiązania technologiczne ułatwiające naukę, pracę i życie. W 2009 r. został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Igor Busłowicz ukończył studia wyższe na Wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego. Jest autorem oprogramowania do translacji tekstu zapisanego elektronicznie na postać brajlowską i drukowania jej na drukarkach brajlowskich oraz oprogramowania do ewidencji katalogu książek dla niewidomych i obsługi procesu wypożyczania. Stworzenie tych rozwiązań było przełomem w życiu pracowników drukarni i biblioteki Polskiego Związku Niewidomych oraz niewidomych czytelników w całej Polsce.

Jako współzałożyciel firmy Altix uczestniczył w tworzeniu najpowszechniej używanego w Polsce w latach 90. syntezatora mowy ReadBoard. Tworzył programy powiększające tekst wyświetlany na ekranie i wyświetlające w powiększeniu dokumenty tekstowe zapisane w różnych formatach. Przygotował polskie wersje wielu zagranicznych programów i urządzeń ułatwiających życie osobom z dysfunkcją wzroku. Przeszkolił rehabilitacyjnie wiele osób, otwierając im nowe perspektywy zawodowe i hobbystyczne. Dzięki jego staraniom Fundacja Szansa dla Niewidomych wydała po polsku biografię Ludwika Braille’a, dzięki czemu w 200-lecie urodzin twórcy pisma dla niewidomych można było zapoznać się z życiem i działalnością człowieka, który otworzył niewidomym drzwi do nowoczesnej cywilizacji.

Jako znawca problematyki zapisu wzorów matematycznych stworzył oprogramowanie służące do translacji tekstów zwykłych oraz zawierających wzory matematyczne na postać brajlowską i odwrotnie. Prace te były wykonywane dla Instytutu Podstaw Informatyki Polskiej Akademii Nauk i zostały ocenione jako „znakomite”. Komitet Badań Naukowych ocenił je na piątkę z wyróżnieniem. Prace te umożliwiają tworzenie e-podręczników matematycznych dla niewidomych.

Na skutek wylewu krwi do mózgu po urazie porodowym Igor Busłowicz jest nie tylko osobą niewidomą, ale ma też niepełnosprawność sprzężoną.

Barbara Planta została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi. Od 2007 r. pełniła funkcję dyrektora Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie. W przeszłości była już odznaczana przez Prezydenta RP: Brązowym Krzyżem Zasługi w 1995 r. i Srebrnym Krzyżem Zasługi w 2000 r.

Sprawując funkcję dyrektora otaczała opieką i wspierała dzieci i młodzież, wysuwając na plan pierwszy ich dobro. Starała się zapewnić im najlepsze formy edukacji oraz wszechstronnego rozwoju. Skutecznie wspomagała i motywowała nauczycieli do podnoszenia kwalifikacji i rozwoju zawodowego. Udzielała porad nauczycielom wielu szkół ogólnodostępnych i integracyjnych, kształcących również uczniów z dysfunkcją wzroku. Prowadziła zajęcia z pedagogiki specjalnej na kursach kwalifikacyjnych z tyflopedagogiki. Pełni funkcję egzaminatora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej.

Barbara Planta od wielu lat inicjuje i organizuje liczne działania wspierające uczniów, umożliwiając im uczestnictwo w zróżnicowanych zajęciach pozalekcyjnych, projektach unijnych, wycieczkach, zajęciach szczepu harcerskiego, wymianie międzynarodowej. Szczególną wagę przywiązuje do przełamywania barier i włączania młodzieży w szeroki nurt życia społecznego, stwarzając warunki do uczestnictwa uczniów w licznych konkursach wiedzy, artystycznych czy sportowych. Organizowała również pomoc materialną dla uczniów. Współpracuje ze stowarzyszeniami, fundacjami i innymi instytucjami działającymi na rzecz dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych.

W głosowaniu działaczy Fundacji Szansa dla Niewidomych oraz internautów została wybrana na IDOLA tego środowiska. Jako wolontariusz Fundacji współorganizuje rozliczne konferencje dotyczące dziedziny, dla której poświęciła kilkadziesiąt lat życia.

Michał Bałamut to wybitny niewidomy informatyk, który został uhonorowany Srebrnym Krzyżem Zasługi. Jest twórcą i współtwórcą nowoczesnych rozwiązań informatycznych, które zmieniają życie tysięcy osób niewidomych i słabowidzących. Od ponad 10 lat pracuje jako profesjonalny programista, tłumacz i administrator serwerów. Brak wzroku w jego przypadku nie okazał się barierą nie do pokonania. Uważa się, że obok Igora Busłowicza jest najlepszym niewidomym informatykiem w Polsce.

W 2006 r. ukończył Wydział Informatyki na Politechnice Śląskiej. Współtworzył kilka syntezatorów mowy dla systemu operacyjnego Windows. Jest głównym autorem aplikacji Magni, służącej do odczytywania tekstów zapisanych w różnych formatach i zamieniającej je na postać dźwiękową. Uczestniczy w pracach nad audytami i usprawnieniem stron internetowych rozlicznych instytucji, co przyczyniło się do zwiększenia dostępności Internetu dla osób z dysfunkcjami wzroku.

Największym dokonaniem i dziełem Michała Bałamuta jest zaprojektowanie i stworzenie pakietu Euler 2.0 służącego do redakcji tekstu brajlowskiego, translacji zwykłego tekstu na wersję brajlowską, obsługującego również wyrażenia matematyczne. Jego program jest wykorzystywany w powstałych niedawno e-podręcznikach, z których będą korzystali uczniowie z dysfunkcją wzroku w całej Polsce. W czasie wolnym od pracy szkoli osoby niewidome z obsługi komputerów i smartfonów. Jest twórcą gry edukacyjnej Kulturalny Erudyta.

Henryk Rzepka jest wybitnym niewidomym informatykiem i tyflopedagogiem. Jego prace i dzieła zmieniają życie tysięcy osób niewidomych i słabowidzących w Polsce. Został wyróżniony przez Pana Prezydenta Srebrnym Krzyżem Zasługi.

W 2000 r. ukończył tyflopedagogikę w Wyższej Szkole Pedagogiki Specjalnej, a w 2001 r. Wydział Fizyki Teoretycznej, Informatyki i Matematyki Stosowanej na Politechnice Łódzkiej. Od ponad 15 lat pracuje jako profesjonalny programista i tyflopedagog. W latach 2012-2015 pracował jako nauczyciel tyfloinformatyki w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych w Laskach. Jako informatyk i pedagog wdrożył nowoczesny system szkoleń informatycznych dla osób niewidomych. Pokonał wiele trudności wynikających z utraty wzroku, osiągając unikalne umiejętności z zakresu tyflopedagogiki i informatyki. W tych dziedzinach jest wysokiej klasy ekspertem i specjalistą.

Stworzył program do tworzenia publikacji cyfrowych w formacie DAISY. Jest autorem aplikacji Euler Math Equation, dostępnej dla wszystkich (niewidomych i widzących) i służącej do tworzenia wizualnych wzorów matematycznych, fizycznych i chemicznych.

Jest specjalistą dostępności stron internetowych i dokumentów elektronicznych. Prowadził wiele szkoleń w tym zakresie oraz audytował wiele stron www. Prace te przyczyniły się do zwiększenia dostępności Internetu dla osób z dysfunkcjami wzroku.

We współpracy z Towarzystwem Pomocy Głuchoniewidomym opracował autorskie metody i techniki nauczania obsługi komputerów osób z niepełnosprawnością wzroku i słuchu. Największym dokonaniem i dziełem Henryka Rzepki jest zaprojektowanie i stworzenie pakietu translatorów, służących do przekształcania wzorów matematycznych, fizycznych i chemicznych na różne wersje, w tym na wersję brajlowską. Jego program jest wykorzystywany w powstałych niedawno e-podręcznikach, z których będą korzystali uczniowie z dysfunkcją wzroku w całej Polsce.

Jako wolontariusz Fundacji Szansa dla Niewidomych bierze aktywny udział przy opracowaniu standardów dostępności przestrzeni publicznej. Jest autorem wielu rozwiązań w tej dziedzinie oraz publikacji promujących zasady projektowania uniwersalnego, które przyczyniają się do integracji społecznej i zawodowej osób niewidomych i niedowidzących.

Marek Tankielun został uhonorowany Srebrnym Krzyżem Zasługi. Jest pierwszym niewidomym absolwentem Politechniki Wrocławskiej. Aktualnie pracuje tam jako kierownik laboratorium badawczego prowadzącego badania w zakresie udostępniania treści technicznych osobom niepełnosprawnym, a w szczególności osobom z dysfunkcją wzroku, w tym technik pozwalających na sprawną adaptację materiałów do postaci dostępnej dla nich.

Inicjuje i realizuje działania promujące edukację na poziomie szkoły wyższej na kierunkach technicznych oraz w szkołach ponadgimnazjalnych, ukierunkowanych na kształcenie młodzieży z dysfunkcją wzroku. Od 2010 r. jest aktywnym członkiem Stowarzyszenia „Twoje Nowe Możliwości” działającego w zakresie zmian i podniesienia poziomu jakości wsparcia studentów z niepełnosprawnością. Stowarzyszenie zostało dwukrotnie wyróżnione nagrodą „Lodołamacz” za kompleksowość oferowanego wsparcia i skalę działalności.

Marek Tankielun jest współautorem unikalnej w skali kraju adaptacji podręcznika w piśmie punktowym Braille’a dotyczącego wstępu do Analizy Matematycznej oraz Algebry Liniowej. Współpracował przy adaptacji dla osób niewidomych skryptu ”Wstęp do analizy i algebry. Teoria, przykłady, zadania” Mariana Gewerta i Zbigniewa Skoczylasa. Pozwala ona osobom niewidomym na łagodne przejście między wiedzą zdobytą w szkole ponadgimnazjalnej a wiedzą, która jest zdobywana na uczelni wyższej. Skrypt przygotowuje osoby niewidome do posługiwania się brajlowskim zapisem matematycznym na poziomie edukacji wyższej.

W ramach podejmowanych działań dotyczących aktywizacji osób z dysfunkcją wzroku oraz ułatwiania im dostępu do informacji otrzymał od Fundacji Szansa dla Niewidomych wyróżnienie IDOL ŚRODOWISKA 2013. Otrzymana nagroda była ściśle związana z tematem przewodnim konferencji: „Wykształcenie najlepszym antidotum na dyskryminację niewidomych”. W trakcie konferencji naukowej „Nowocześni niewidomi i słabowidzący w dostosowanym dla nich świecie” w 2016 r. wygłosił referat pt. „Technologia informacyjna prezentująca kompleksową analizę aktualnych możliwości w dziedzinie niwelowania skutków inwalidztwa wzroku, w tym analizę standardów dotyczących potrzeb tej grupy obywateli na różnych etapach rozwoju edukacyjnego i zawodowego”.

Sławomir Sarota został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. To bardzo ceniony w środowisku osób z dysfunkcją wzroku nauczyciel i tyfloinformatyk. Jako nauczyciel dyplomowany od wielu lat naucza przedmiotów informatycznych w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie. Działa na rzecz unowocześnienia tej szkoły i stosowania w niej najnowocześniejszej technologii edukacyjnej. W swojej karierze zasłużył się wieloletnią działalnością na rzecz osób niewidomych i słabowidzących, uczestnicząc w wielu międzynarodowych i krajowych projektach.

W ramach swojej działalności wspierającej rozwój podopiecznych ośrodka w Krakowie, przyczynił się do pozyskania przez SOSW znacznych środków finansowych na zakup pomocy dydaktycznych i wyposażenie pracowni przedmiotowych w sprzęt komputerowy niezbędny do nauczania osób z dysfunkcją wzroku. Stworzył pracownię tyfloinformatyczną, niezbędną do uruchomienia kształcenia w zawodzie technik tyfloinformatyk. Współtworzy i rozwija szkolną platformę Moodle. Przygotowuje pomoce naukowe i oprogramowanie służące do przeprowadzania egzaminu maturalnego i zawodowego oraz dostosowuje oprogramowanie i sprzęt do potrzeb uczniów niewidomych i słabowidzących. Jest również współautorem wielu programów kształcenia i publikacji dotyczących standardów edukowania uczniów z dysfunkcją wzroku. Wszystkie jego działania od lat pozwalają uczniom zdobyć wymarzone kwalifikacje i kontynuować edukację na uczelniach wyższych oraz odnaleźć się na rynku pracy.

Współpracował z przedstawicielami 11 krajów (Bułgaria, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Holandia, Irlandia, Niemcy, Rumunia, Wielka Brytania, Włochy) w obszarze kształcenia osób niewidomych i słabowidzących, czego owocem było przeniesienie na grunt polski nowoczesnych rozwiązań dla niewidomych, stosowanych w Europie.

Tomasz Flaga został uhonorowany Srebrnym Krzyżem Zasługi. Jest dyplomowanym nauczycielem matematyki i przedmiotów zawodowych w zawodzie technik tyfloinformatyk w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie. Swoją karierę zawodową poświęcił pedagogice i matematyce, działając na rzecz dzieci i młodzieży z niepełnosprawnością wzroku. Ukończył studia magisterskie na kierunku fizyka z informatyką w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie. Swoją wiedzę poszerzał na kierunkach tyflopedagogika w Wyższej Szkole Pedagogiki Specjalnej w Warszawie (2000 r.) oraz matematyka w Akademii Pedagogicznej im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie (2007 r.).

Jest współautorem podręcznika dla nauczycieli „Brajlowska notacja matematyczna, fizyczna, chemiczna”, podstawy programowej kształcenia zawodowego w zawodzie technik tyfloinformatyk, programów i planów nauczania do tego zawodu oraz arkuszy egzaminacyjnych. Od 2010 współpracuje z Galicyjskim Ośrodkiem Doskonalenia Nauczycieli – prowadzi zajęcia dla studentów tyflopedagogiki z dydaktyki i wykorzystania komputerów w rewalidacji osób z niepełnosprawnością wzrokową oraz z dydaktyki przedmiotów ścisłych.

Od 2008 roku aktywnie działa w zespole międzyośrodkowym ds. polskiej matematycznej notacji brajlowskiej. Opracowuje pomoce dydaktyczne dla uczniów niewidomych w formie adaptacji do postaci brajlowskiej z rysunkami wypukłymi: m.in. zbiór zadań do matematyki, zbiory szkoleniowych arkuszy maturalnych i zeszytów ćwiczeń do matematyki wg własnego pomysłu. Przygotowuje adaptacje do postaci brajlowskiej lektur szkolnych. Prowadzi dla nauczycieli Specjalnych Ośrodków Szkolno-Wychowawczych szkolenia z tworzenia grafiki wypukłej oraz dotyczące nowych zasad notacji brajlowskiej.

Marta Zielińska to wybitna przedstawicielka nielicznej grupy ludzi, którzy poświęcili dziesiątki lat swojego życia, osobiste zdolności i siły, a także rozliczne kontakty w kraju i zagranicą, by pomagać niewidomym. Została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Jej życiorys jest w dużym stopniu typowy dla osób, które urodziły się przed wojną, we Lwowie oraz ucierpiały od represji ze strony władz PRL w roku 1968. Właśnie w ich wyniku, razem z mężem byli zmuszeni do wyjazdu z kraju. Osiedlili się w Anglii. Stąd też podwójne obywatelstwo obojga małżonków – polskie i brytyjskie. Jest wdową po wybitnym ekonomiście śp. Januszu Gedyminie Zielińskim (januszgzielinski.pl – w obronie dobrego imienia), dla którego była nie tylko najbliższą osobą, ale także współpracownikiem. Po jego śmierci zdecydowała się powrócić do kraju. Po powrocie odświeżyła kontakty z osobami pracującymi dla dobra niewidomych, zainicjowane jeszcze w młodości, na przełomie lat 50. i 60. Po śmierci męża, zaangażowanie się w pomoc osobom tak bardzo poszkodowanym przez los, było zbawienne. Rola ta stała się głównym celem i wyzwaniem życia Pani Marty. Ta działalność nie polegała jedynie na pracy etatowej, lecz na zaangażowaniu przez cały czas, z czego skorzystało wiele setek, a być może tysięcy uczniów niewidomych i słabowidzących, jak również dorosłych niewidomych – pracujących w zakładzie oraz absolwentów tego ośrodka.

Formalnie pracowała w Towarzystwie Opieki nad Ociemniałymi w Laskach w latach 1981 – 1999. Była główną współpracowniczką śp. Zofii Morawskiej, pierwszej w Polsce kobiety odznaczonej Orderem Orła Białego. Mimo zakończenia formalnej współpracy z Towarzystwem, pracuje społecznie na rzecz tego Towarzystwa i niewidomych do tej pory. Była członkiem władz tego Towarzystwa. Jest bliskim współpracownikiem Tadeusza Potworowskiego, prowadzącego w Anglii fundację Found for the blind of Laski. Jest jej przedstawicielką w Polsce, powiernikiem Zarządu tej organizacji. Współpracowała ze Stanleyem Świderskim, założycielem i prezesem Nowojorskiego Komitetu Pomocy Niewidomym w Polsce oraz była członkiem Komisji Rewizyjnej stworzonej przez tę fundację jej polskiego odpowiednika – Fundacji Pomocy Niewidomym w Polsce.

Jest zaangażowanym działaczem Prawa i Sprawiedliwości. Od lat współdziała z wybitnymi przedstawicielami Solidarności i Kościoła. W Stanie Wojennym była współpracownikiem Prymasowskiego Komitetu Pomocy Internowanym na Piwnej. Należy podkreślić, iż klasztor na Piwnej od wielu lat opiekuje się niewidomymi i jest związany z Laskami. Marta Zielińska pracuje także na rzecz kontroli wyborów parlamentarnych i samorządowych.

Na co dzień – jest niebywałym człowiekiem: bardzo religijna, oczytana, zna wielu wybitnych intelektualistów, z którymi współpracuje z sukcesami, jest przez nich bardzo ceniona, zaangażowana politycznie i społecznie. Podejmuje się wykonania trudnych misji, nie tylko dla niewidomych, także dla kościoła i środowisk patriotycznych.

Janusz Mirowski – wolontariusz, Członek Rady Patronackiej Fundacji Szansa dla Niewidomych, IDOL XXV-lecia tej organizacji, Członek Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach, został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Związany ze środowiskiem „od urodzenia” – jego śp. matka (dyrektor Biblioteki Centralnej Polskiego Związku Niewidomych) była niewidoma. Jest z wykształcenia dziennikarzem specjalizującym się w komunikacji społecznej oraz IT. Swoje całe dorosłe życie poświęcił służbie niewidomym i ich bliskim. Jest generalnym dyrektorem w firmie tyfloinformatycznej, ekspertem w dziedzinie rehabilitacji, dostępności zarówno stron internetowych, jak i obiektów użyteczności publicznej, specjalistycznych wydawnictw. Współpracuje z wieloma poważnymi instytucjami, m.in.: PFRON, MEN, MAC, MIR, MKIDN oraz producentami związanymi z dziedziną niwelowania skutków inwalidztwa wzroku na całym świecie: Freedom Scientific, Optelec, Perkins, Index. Uczestnik międzynarodowych wystaw i konferencji: CSUN San Diego, SightCity Frankfurt, Sight World Tokio, Vision Melbourne, Reatech Sao Paulo, Techshare New Delhi. Dzięki swojej wiedzy i kontaktom zagranicznym doprowadził do dostosowania do potrzeb osób niepełnosprawnych kilkudziesięciu obiektów publicznych oraz przeprowadzenia szkoleń dla tysięcy osób.

Współpracuje z naukowcami, rehabilitantami, menadżerami oraz działaczami w dziedzinie rehabilitacji osób niepełnosprawnych wzroku w wielu krajach, m.in.: Nurit Neustadt-Noy z Izraela, Tobias Winnes z Niemiec, Jim Pors i Jan Bloem z Holandii, Dan Gardner z USA, Román Suárez z Meksyku, Gordon Hudek z Kanady, Raed Shehada z Arabii Saudyjskiej, Bjorn Lofsted ze Szwecji.

Janusz Mirowski bierze udział w najważniejszych projektach Fundacji Szansa dla Niewidomych: Konferencja REHA FOR THE BLIND IN POLAND, Tyflobus, Kwartalnik Help, Nowocześnie Zrehabilitowani Niewidomi, audyt stron internetowych i obiektów. Współautor pionierskiej publikacji o audiodeskrypcji „Świat Opisywany Dźwiękiem”.

Jako współtwórca hasła „Widzieć więcej”, stara się wcielić to hasło w życie.

Zrealizowane przez Pana Mirowskiego projekty:

Niewidomi biznesmeni – czas na własną firmę

Wirtualna Warszawa

Mazowsze dostępne dla wszystkich! – Raport audytorski

Udostępnienie Lotniska Chopina w Warszawie – pierwszy etap

Dostosowanie Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku

Tyflografika w urzędach dzielnicy w Warszawie

Wyspa Młyńska w Bydgoszczy także dla niewidomych i wiele innych.

Jolanta Kaufman to wybitna, niemal niewidoma śpiewaczka sopranistka. Została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Debiutowała jako solistka podczas III Międzynarodowego Festiwalu Chórów Chłopięcych w Poznańskiej Filharmonii w lutym 1983 roku. Jest laureatką Ogólnopolskiego Konkursu Moniuszkowskiego w Warszawie.

Podstawową wiedzę muzyczną i kulturę wokalną zdobyła już w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych w Laskach, w którym przebywała od dzieciństwa. Później ukończyła studia na Wydziale Wokalnym Poznańskiej Akademii Muzycznej w klasie Prof. Ireny Winiarskiej, uzyskując dyplom z wyróżnieniem.

Specjalizuje się w wykonawstwie dzieł oratoryjnych i kantat. Prowadzi działalność koncertową na terenie całego kraju i za granicą, popularyzując dzieła kompozytorów polskich i obcych: od francuskiego i angielskiego Baroku, aż po kompozycje współczesne. Brała udział w licznych zagranicznych tournée po krajach europejskich, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Australii.

Dokonała nagrań radiowych, telewizyjnych i płytowych, m.in. z pieśniami Józefa Elsnera i Stanisława Moniuszki, utworami sakralnymi kompozytorów polskich, pieśniami starocerkiewnymi oraz najpiękniejszymi polskimi kolędami. Wykonywała dzieła oratoryjne największych kompozytorów, m.in.: Jana Sebastiana Bacha: Pasję wg. Św. Jana, Wielką Mszę h-moll, Magnificat i liczne kantaty; Wolfganga Amadeusza Mozarta: Requiem d-moll, motet solowy Exsultate jubilate i Mszę Koronacyjną; Missa Brevis Josepha Haydna; Ein Deutsches Requiem Johannesa Brahmsa i Requiem Gabriela Fauré. Jest znana dzięki recitalom pieśni polskich, niemieckich, angielskich, francuskich, z towarzyszeniem fortepianu, klawesynu oraz różnych zespołów kameralnych.

Od lat zajmuje się działalnością pedagogiczną. Prowadzi zajęcia emisji głosu w chórze akademickim Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, kierowanym przez wybitnego organistę i dyrygenta Michała Dąbrowskiego. Wspólnie z nim koncertowała w kościołach polskich i poza granicami kraju.

Jacek Kwapisz to wybitny rehabilitant i wychowawca, wieloletni współpracownik Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach, gdzie wychował i usamodzielnił życiowo wiele pokoleń niewidomych uczniów. Został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Jest autorem i współautorem wielu poradników rehabilitacyjnych, a także nauczycielem orientacji przestrzennej oraz wychowania fizycznego. Prowadził wiele obozów turystycznych i sportowych. Jest współzałożycielem Fundacji Szansa dla Niewidomych, w której był pierwszym Prezesem Zarządu, a następnie wieloletnim Przewodniczącym Rady Fundatorów. Jako pedagog i wychowawca chętnie dzieli się zdobytą wiedzą, również już po przejściu na emeryturę zawodową.

W czerwcu 1980 r. uzyskał tytuł magistra pedagogiki specjalnej w zakresie specjalizacji „Rewalidacja niewidomych i niedowidzących” w Wyższej Szkole Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Wcześniej, w 1979 r. ukończył Kurs dla Instruktorów Orientacji Przestrzennej i Samodzielnego Poruszania się Niewidomych, prowadzony przez prof. Stanleya Suterko z West Michigan University. Kwalifikacje zawodowe podnosił podczas studiów podyplomowych: w 1998 r. w zakresie Administracji na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz w 2008 r. w zakresie Organizacji i Zarządzania Oświatą w Centrum Kształcenia Podyplomowego Wyższej Szkoły Handlu i Prawa im. Ryszarda Łazarskiego w Warszawie.

Całą swoją karierę zawodową poświęcił działalności na rzecz dzieci, młodzieży i dorosłych z niepełnosprawnością wzroku. W latach 1984-1985 był starszym wykładowcą w Wyższej Szkole Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, gdzie prowadził zajęcia w zakresie orientacji przestrzennej i samodzielnego poruszania się niewidomych. W 1969 r. związał się zawodowo na długie lata z Ośrodkiem Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych im. Róży Czackiej w Laskach Warszawskich. W latach 1969-1992 pracował tam jako wychowawca, nauczyciel i rehabilitant. Od października 1992 r. do kwietnia 2007 r. pełnił funkcję wicedyrektora departamentu i głównego wizytatora ds. kształcenia uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi w Ministerstwie Edukacji Narodowej. W 2002 r. uzyskał stopień nauczyciela dyplomowanego. Rola pedagoga od zawsze była jego powołaniem, więc w 2007 r. wrócił do pracy pedagogicznej w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych w Laskach, aż do przejścia na emeryturę w 2016 r. W tym okresie nauczał orientacji przestrzennej dzieci niewidome w różnym wieku, pracował także z rodzicami dzieci niewidomych (ćwiczenia w symulatorach, wsparcie w problemach wychowawczych, wyborze zabawek i problemach domowych). Prowadził zajęcia ze studentami podczas praktyk i prezentacji zajęć. Był również członkiem Zespołu Wczesnego Wspomagania Rozwoju Niewidomego i Słabowidzącego Dziecka.

W roku 1996 prowadził zajęcia orientacji przestrzennej dla nauczycieli na Litwie. Przez siedem lat, w czasie wakacji, pracował jako wolontariusz z dziećmi niewidomymi i ich rodzicami oraz nauczycielami na Ukrainie.

Krzysztof Kulik został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Od wielu lat zajmuje się nowoczesnymi rozwiązaniami i technologiami dedykowanymi osobom z niepełnosprawnością wzroku. Jego babcia i inni członkowie najbliższej rodziny są niewidomi. Zapewne również ten fakt zainspirował go do poświęcenia swojej pracy zawodowej tej tematyce. W życiu pozazawodowym na co dzień pomaga wielu osobom niewidomym, m.in. jako wolontariusz Fundacji Szansa dla Niewidomych oraz Polskiego Związku Niewidomych.

Krzysztof Kulik pełni funkcję dyrektora innowacyjnego działu tyflografiki i brajlowskiej drukarni w spółce Altix (firmie założonej przez niewidomych informatyków dla niewidomych), która od 28 lat oferuje rozwiązania dla osób z niepełnosprawnością wzroku. Jest absolwentem studiów inżynierskich na kierunku Zarządzanie Systemami Informacyjnymi w Warszawskiej Wyższej Szkole Informatyki oraz studiów magisterskich na kierunku E-biznes na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego.

Mimo tak młodego wieku, posiada 18-letnie doświadczenie w dziedzinie nowoczesnej rehabilitacji osób niewidomych i słabowidzących. Jest wybitnym projektantem w dziedzinie projektowania uniwersalnego przestrzeni publicznej i współtwórcą rozlicznych rozwiązań dla kreowania przyjaznego świata dla osób niepełnosprawnych: autor wzoru użytkowego „SoundBox” – urządzenia udźwiękawiającego przestrzeń, współtwórca koncepcji Multimedialnego Terminala Informacyjnego nagrodzonego Godłem „Teraz Polska” za rok 2017, pomysłodawca i projektant uniwersalnego modułu elektronicznego wykorzystywanego w terminalach informacyjnych i urządzeniach udźwiękawiających, pomysłodawca i projektant aplikacji mobilnej Your Way na smartfony – nawigacji dla niewidomych. Jest także autorem artykułów popularno-naukowych opisujących najnowsze technologie wykorzystywane do udostępniania przestrzeni.

Wśród swoich osiągnięć zawodowych na swoim koncie ma przystosowanie wielu obiektów użyteczności publicznej, w tym: Metro Warszawskie, budynki wszystkich Wydziałów Obsługi Mieszkańców Urzędu m.st. Warszawy, Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu, Muzeum Papiernictwa z Dusznikach Zdroju, Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, budynków PKP w Warszawie, Katowicach, Częstochowie, Szczecinie, Lublinie, Toruniu, Bydgoszczy. Oprócz działalności krajowej realizuje też dostosowania obiektów poza granicami Polski, m.in. przystosowanie uczelni wyższej w Arabii Saudyjskiej oraz dostosowania obiektów m.in. w Norwegii, Rumunii, Rosji.

Ilona Nawankiewicz została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi. Jest specjalistką w dziedzinie tyflorehabilitacji, sama bardzo słabo widzi. Od niemal 15 lat z ogromnym zaangażowaniem i poświęceniem wspiera niewidomych i niedowidzących oraz wpływa na mentalność lokalnego społeczeństwa, stopniowo zmieniając postrzeganie możliwości i potrzeb niewidomych ze szczególnym uwzględnieniem miasta Opola i województwa opolskiego. Będąc tzw. resztkowcem, z bardzo dobrymi wynikami ukończyła studia wyższe i uzyskała tytuł magistra na wydziale historyczno-pedagogicznym Uniwersytetu Opolskiego na kierunku Pedagogiki opiekuńczej i pracy socjalnej.

Ukończyła liczne kursy i szkolenia podnoszące kwalifikacje, m.in. uzyskała uprawnienia asystenta osoby niewidomej. W 2004 r. była założycielem tyflopunktu Fundacji Szansa dla Niewidomych w Opolu – pierwszego tego typu pozawarszawskiego punktu konsultacyjnego w kraju, który do dnia dzisiejszego integruje, wychowuje i aktywizuje niewidomych z tamtego regionu. Koordynowała szereg projektów aktywizujących społecznie i zawodowo osoby z dysfunkcją wzroku, w tym projekty centralne, takie jak „Dotrzeć do celu”, „Niewidomi biznesmeni – czas na własną firmę” czy „Kwalifikacje drogą do pracy” oraz projekty o charakterze lokalnym, m.in.: „Muzeum Śląska Opolskiego wreszcie otwarte dla niewidomych”, „Radość z życia to przywilej nas wszystkich – niecodzienna inicjatywa w Opolu” czy też „Dotknij pięknej Opolszczyzny” (pierwszy w regionie przewodnik turystyczny dedykowany niewidomym, wydany w brajlu i druku transparentnym). Ponadto realizowała liczne projekty o charakterze szkoleniowym bezpośrednio skierowane do niewidomych, ale również do wolontariuszy, rodzin i osób zajmujących się zawodowo bądź społecznie pomocą niewidomym. Dzięki niej niewidomi oraz szeroko pojęte otoczenie niewidomych, wszyscy, którzy chcą mieć wpływ na poprawę jakości życia tych osób, mają niebywałą okazję poznać najnowsze rozwiązania technologiczne, zmienić swój los poprzez aktywność zawodową i formy spędzania czasu wolnego.

Realizując powyższe działania stale współpracuje z lokalnymi organizacjami pozarządowymi oraz z administracją publiczną na szczeblu samorządowym oraz z lokalnymi mediami. W ten sposób zagadnienia dotyczące sytuacji tego środowiska trafiają do szerokiego grona odbiorców, a osoby mające głos decyzyjny w sprawach niepełnosprawnych mogą efektywnie wspierać tę grupę obywateli.

W tym roku weszła w skład Opolskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego. Jest prekursorem w zakresie dostosowania przestrzeni publicznej do możliwości niewidomych, m.in. Muzeum Śląska Opolskiego, Muzeum Wsi Opolskiej, Opolskiego Zoo. Za swoje działania została nagrodzona statuetką IDOLA i awansowana na kierownika merytorycznego wielu tyflopunktów.

Niewidomy dziennikarz – czy to w ogóle możliwe?

Od dziecka pasjonowałem się sportem, a w szczególności siatkówką. Uwielbiałem słuchać barwnych, radiowych komentarzy Tomasza Zimocha oraz telewizyjnych Zdzisława Ambroziaka. To one pobudzały moją wyobraźnię. Sprawiały, że sport przestawał być już tylko i wyłącznie sportem, a stawał się podszytym emocjami widowiskiem. Dla mnie jako osoby bardzo słabo widzącej istotne było to, żeby na złotej tacy mieć podane nie tylko suche fakty, ale też solidną garść emocji wzbogacającej cały sportowy spektakl.

Z czasem sport zaczął wciągać mnie coraz bardziej, działał na mnie jak coraz mocniejszy narkotyk. Nie wyobrażałem sobie igrzysk olimpijskich, Mistrzostw Świata czy Europy bez śledzenia poczynań biało-czerwonych. Interesowały mnie przeróżne dyscypliny – od skoków narciarskich przez lekkoatletykę, na piłce ręcznej kończąc. Jednak moim ulubionym sportem stała się siatkówka. Turnieje, wyniki, składy zespołów – wszystko to miałem w jednym palcu. Nie miałem też problemów z poprawną polszczyzną, więc pewnego dnia – mimo dużej wady wzroku – postanowiłem zrobić krok do przodu, podejmując wyzwanie sprawdzenia się jako dziennikarz sportowy.

Pewnie w XX wieku moje możliwości w tym zakresie byłyby bardzo ograniczone. Wszak głosu radiowego nie mam, w telewizji też raczej kariery bym nie zrobił, tym bardziej, że w tym medium rzadko spotyka się niepełnosprawnych dziennikarzy. Natomiast do gazet poświęconych tematyce sportowej trudno byłoby mi się przebić. Z pomocą przyszedł mi Internet, który na rynku medialnym odgrywa coraz większą rolę. To w nim od przełomu XX i XXI wieku jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać różne portale tematyczne, które stanowiły odpowiedź na zapotrzebowanie społeczne, wypełniały różne nisze tematyczne. Wszak nie wszystkie informacje były przekazywane przez radio czy telewizję, a nie każdy chciał wydawać kilka lub kilkanaście złotych miesięcznie na kupowanie gazet lub czasopism. Ponadto w świecie dziennikarskim liczy się czas przekazu, a kto pierwszy, ten lepszy. Właśnie w tym aspekcie Internet zaczął mieć przewagę nad innymi mediami. Stał się również szansą na zaistnienie dla pasjonatów takich jak ja. Nie byłbym sobą, gdybym z tej szansy nie skorzystał. Postanowiłem więc zgłosić się do portalu internetowego siatka.org, do propozycji współpracy dołączając kilka wcześniej napisanych tekstów. Odzew ze strony redakcji był bardzo pozytywny i tak zaczęła się moja już prawie dziewięcioletnia przygoda ze Strefą Siatkówki, najpierw na stanowisku korespondenta, a następnie – redaktora. W międzyczasie pojawiły się jeszcze staże w innych portalach, a nawet w Gazecie Wyborczej, ale wierny pozostałem portalowi siatka.org, dla którego nadal piszę.

Początki wcale nie były łatwe, tym bardziej, że wszystko było dla mnie nowe, a dodatkową barierę stanowił problem ze wzrokiem. Na szczęście technologia tak poszła do przodu, że w obecnych czasach udźwiękowiony komputer, telefon czy prosty w obsłudze dyktafon nie powinny już nikogo dziwić. Są to sprzęty, które w znaczący sposób ułatwiły mi pracę i sprawiły, że do tej pory pisanie o siatkówce sprawia mi przyjemność. Patrząc na wszystko z perspektywy czasu, aż sam się sobie nie mogę nadziwić, wspominając emocje, które towarzyszyły pierwszemu opublikowanemu tekstowi mojego autorstwa. Wówczas satysfakcja była ogromna, ale mieszała się również ze stresem. To był czynnik, z którym musiałem dość długo walczyć, szczególnie przy przeprowadzaniu wywiadów.

Oczywiście nie obyło się też bez wpadek. Wszak dziennikarz bez potknięcia to jak żołnierz bez karabinu. W trakcie przeprowadzania jednego z pierwszych wywiadów w dyktafonie wyczerpała mi się bateria, przez co w trakcie rozmowy musiałem ją wymieniać. Było to dość niezręczne, moje zakłopotanie wówczas było spore, ale po latach wspominam tamtą historię z uśmiechem na ustach.

Wiele osób dziwiło się, że jako osoba prawie niewidoma zajmuję się dziennikarstwem. Nie jest to łatwe, bo są sytuacje, w których muszę korzystać z pomocy innych ludzi, którymi zazwyczaj są członkowie rodziny lub znajomi. Dzieje się tak wtedy, kiedy dana osoba doprowadza mnie do konkretnego zawodnika, zawodniczki, trenera, czyli po prostu rozmówcy, z którym chcę przeprowadzić wywiad po meczu. Z reguły nikt nie robi problemów, żeby odpowiedzieć na kilka pytań. Na palcach jednej ręki mogę policzyć przypadki, w których ktoś nie chciał rozmawiać, ale było to spowodowane przede wszystkim emocjami po przegranym spotkaniu. Przeprowadzanie wywiadów zaczynałem od graczy II-ligowych, później była I liga, a następnie elita. I tak mam na koncie rozmowy z mistrzami Europy, świata, mistrzami olimpijskimi z 1974 roku, ze związkowymi działaczami, a także czołowymi trenerami w Polsce oraz szkoleniowcami młodzieżowych i seniorskich reprezentacji Polski. Zapewne siedząc w domu i spoglądając jedynie w ekran telewizora, nie miałbym możliwości poznania tych ludzi, zetknięcia się z nimi chociaż przez chwilę. A byli, są i mam nadzieję, że jeszcze długo będą to przeróżni ludzie. Niektórym wystarczy zadać pojedyncze pytanie, na które odpowiadają przez pięć minut, a innych trzeba wyciągać za uszy, żeby powiedzieli więcej niż zdanie, tak aby „wpleść” je później w tekst. Są i tacy mistrzowie, którzy nie do końca odpowiadają na pytania, albo mają gotowe formułki kilkuzdaniowe, które wygłaszają jakby byli na konferencjach prasowych, ale na wszystko trzeba być przygotowanym.

Innym problemem jest posiadanie asystenta, który pomaga mi dotrzeć do hal oraz przy poruszaniu się w nich. Wszak nie znam wszystkich tego typu obiektów w Polsce, a „mixed zony”, czyli strefy, w których przeprowadza się wywiady także są umiejscowione w różnych częściach hal. Na szczęście ani kluby, ani Polski Związek Piłki Siatkowej nie robiły mi nigdy problemów w związku z faktem, że potrzebna była dodatkowa akredytacja dla mojego opiekuna. Pisanie relacji przez osobę słabowidzącą też jest ciekawym zagadnieniem, bowiem trzeba korzystać z wielu bodźców, nad którymi osoba widząca pewnie wcale się nie zastanawia. Ważne są reakcje zawodników, zachowanie publiczności, komentarze spikera, choć oczywiście często zdarza się, że muszę podpytać kolegi lub koleżanki siedzących obok, kto akurat atakował, blokował czy zagrywał. Przecież sam nie jestem w stanie tego dostrzec. Są więc pewne ograniczenia, ale przy odrobinie kreatywności, pomocy ze strony innych ludzi i własnemu samozaparciu można je obejść. Wówczas ogromna jest satysfakcja z przełamywania pewnych barier, stereotypów oraz z udowadniania samemu sobie, że mimo niepełnosprawności można robić coś ciekawego w życiu, mając jednocześnie styczność ze sportowcami, którzy odnoszą sukcesy. Słowem, dziennikarstwo to zajęcie, dzięki któremu realizuję się, spełniam małe marzenia z dzieciństwa, czego również wam Drodzy Czytelnicy życzę!

Szansa dla najlepszych. Wywiad ze zwycięzcami konkursu „Jestem lepszy od…”

Za nami druga już edycja konkursu „Jestem lepszy od…”, który promuje i nagradza ciekawe pomysły i interesujące działania na rzecz środowiska osób niepełnosprawnych wzroku. W roku 2016 odbyła się pierwsza jego edycja. Wtedy zwyciężył projekt promujący nieznaną widzącym bezwzrokową dyscyplinę sportu blind football. Ogłoszeniem tego konkursu zainteresowało się wtedy około 400 tysięcy internautów. W tym roku doszły do nich kolejne tysiące osób. Jak widać, akcje mające cechy autentyczności są dla internautów interesujące. Po sukcesie pierwszego roku, Fundacja Szansa dla Niewidomych zorganizowała drugą jego edycję.

Spotkanie z jego zwycięzcami – trójką laureatów wyłonionych w głosowaniu internautów i wyróżnionych decyzją Kapituły Konkursu odbyło się tym razem w Salonie Prezentacyjno – Szkoleniowym Fundacji Szansa dla Niewidomych. Spotkanie, które poprowadził prezes Fundacji Marek Kalbarczyk, było okazją, by zamienić kilka słów z ludźmi, którym losy osób niepełnosprawnych nie są obojętne, a działanie na ich rzecz stanowi nie tylko pracę, lecz przede wszystkim pasję.

Na trzecim miejscu znalazł się projekt Nietoperz, polegający na stworzeniu systemu nawigacji i ostrzegania dla osób niewidomych. Niestety, jego twórca nie mógł wziąć udziału w rozdaniu nagród. Udało nam się natomiast krótko porozmawiać z panią Karoliną Włodarską z Opola – laureatką drugiej nagrody – za projekt Tandemem przez Polskę. Jego celem było między innymi zorganizowanie wycieczki rowerowej z udziałem osób niewidomych i słabowidzących.

– Dlaczego akurat tandemy? Skąd wziął się pomysł na taką akcję?

– To taka trochę kontynuacja akcji „Tandem pod choinkę”, którą udało nam się zrealizować na początku tego roku. Założeniem akcji było zebranie środków pieniężnych na zakup i złożenie tandemu dla niewidomej Alicji Stelmaszczyk z Opola. Akcja bardzo szybko przerosła zakładany plan, dzięki czemu udało się obdarować podobnymi rowerami jeszcze dwie osoby – niedowidzącego Mateusza Jończy z okolic Nysy i chorującego na autyzm Artura Kurnytę z Opola.

Tym razem planujemy złożyć tandem, z możliwością regulacji jego wielkości, tak aby mogły się nim poruszać osoby różnego wzrostu. Zależy nam również na tym, aby był wygodny i bezpieczny, żeby każda podróżująca nim osoba mogła bez obaw pokonywać kolejne kilometry.

Rower przeznaczony będzie do użytku przez osoby niewidome i niedowidzące, które będą chciały doświadczać wrażeń z jazdy jednośladem. Jazda rowerem to świetny sposób na rehabilitację, ale również na dobrą zabawę, odskocznia od codziennych obowiązków, na poznanie siebie i pokonywanie własnych słabości.

– Na co dzień pracuje Pani z osobami niewidomymi?

– Na co dzień pracuję w Makro i odbieram telefony od klientów (śmiech).

– Skąd w takim razie dowiedziała się Pani o projekcie?

– Jedna z moich znajomych udostępniła post z konkursem na swojej tablicy na Facebooku.

– Proszę powiedzieć, jak wyglądała realizacja projektu. Co robiliście, czy ktoś pomagał? To chyba nie jest łatwe, szczególnie dla kobiety?

– Za zebrane wcześniej pieniądze zakupiliśmy ramę, amortyzator i korby do tandemu. Od bliskich nam osób dostaliśmy jeszcze kilka części. Do całkowitego złożenia naszego roweru potrzeba nam jeszcze ok. 2000 zł i w obecnej chwili jesteśmy w trakcie poszukiwania sponsora bądź sponsorów, którzy wesprą naszą akcję. W przyszłym tygodniu opolska TV chce nam pomóc w tym przedsięwzięciu.

Mamy nadzieję, że do połowy września rower będzie gotowy do użycia.

– Serdecznie gratulujemy drugiej nagrody. Jakie ma Pani w związku z tym plany na przyszłość?

– Ja, mój partner i wielu naszych przyjaciół jesteśmy mocno związani z pasją rowerową i organizujemy wiele wycieczek tego typu. Jeszcze we wrześniu chcielibyśmy zorganizować wspólny wyjazd dla osób niewidomych, niedowidzących, a także widzących.

Niedowidząca Emilia Marcinkowska z Poznania otrzymała pierwszą nagrodę za zorganizowanie warsztatów kulturalnych „Horyzonty”. Były one okazją do wymiany poglądów na temat szeroko pojętej kultury: filmu, teatru czy literatury. Zapytana o swoją pracę i zainteresowania mówi:

– Na co dzień pracuję zawodowo. Stanowisko pracy mam przystosowane do moich potrzeb, gdyż jestem osobą niedowidzącą.

W czasie wolnym działam społecznie na rzecz środowiska osób z dysfunkcją wzroku w Klubie Młodych i Aktywnych działającym przy Okręgu Wielkopolskim Polskiego Związku Niewidomych w Poznaniu. Lubię aktywny wypoczynek i chodzenie po górach. Interesuję się modą i florystyką. Lubię słuchać książek, a także piec ciasta.

– Proszę powiedzieć kilka słów o tym, czym się Pani zajmuje w pracy. Rozumiem, że ma Pani styczność z osobami niewidomymi?

– Tak. Pełnię funkcję społeczną w Zarządzie. W naszym Klubie podejmujemy różnorodne działania, które mają na celu mobilizowanie młodych osób do aktywnego życia, do wyjścia z domu, rehabilitacji i pozytywnego myślenia. Jest to szczególnie ważne dla osób, które mieszkają w małych miejscowościach i wsiach naszego województwa. Sama mieszkam w takiej wsi i często zastanawiam się, co bym robiła, gdyby nie działania Klubu. To dzięki działaniom podejmowanym w pierwszych latach działalności Klubu zmieniłam własny sposób myślenia i patrzenia w przyszłość. Brałam udział w wielu szkoleniach i projektach dla osób niepełnosprawnych, dzięki którym „nabrałam wiatru w żagle” i dziś działam na rzecz osób z dysfunkcją wzroku. Pozytywne myślenie jest podstawowym krokiem do własnego rozwoju i osiągania różnych sukcesów. Klub działa już 10 lat. Nasze spotkania cieszą się dużym zainteresowaniem. Mimo problemów komunikacyjnych raz w miesiącu nasza sala jest pełna. Staramy się, aby nasze spotkania były różnorodne i ciekawe. Podejmowane są działania aktywizujące osoby niewidome i niedowidzące: sportowo, kulturalnie, turystycznie, a także zajęcia rozwijające koordynację wzrokowo – ruchową, w tym różnego rodzaju zajęcia plastyczne, by przyczyniały się do rozwoju osobistego każdego z nas. Do naszych działań należy także prezentowanie środowiska na zewnątrz – spotkania z innymi organizacjami pozarządowymi, uczestnictwo w warsztatach, konwentach.

– Jak trafiła Pani na informacje o konkursie?

– O konkursie dowiedziałam się od Przewodniczącej Klubu Młodych i Aktywnych, Magdaleny Orzeszko. Szukamy różnych źródeł finansowania naszych pomysłów, poszukujemy w różnych miejscach. Magda wysłała mi link do strony o ogłoszonym konkursie.

– I udało się! Zdobyliście pierwszą nagrodę. Proszę powiedzieć jak wyglądają takie warsztaty. O czym rozmawiacie, co oglądacie?

– Projekt jest w realizacji (należy go zrealizować do dnia 1 października 2017 r.). Podczas trzydniowych warsztatów w Gnieźnie, w dniach 25-27 sierpnia odbędzie się spotkanie z książką, filmem, teatrem. Będziemy dyskutować o tym, co warto przeczytać, obejrzeć, usłyszeć. Zaplanowane są: spacer po mieście z przewodnikiem, zajęcia z instruktorem orientacji przestrzennej, wyjście na koncert gitarowy. Planujemy noc filmową, gdzie będą prezentowane filmy z audiodeskrypcją. Obecnie trwa głosowanie na filmy, które chcemy obejrzeć. Za nami jest pokaz filmu ”Grawitacja”, a przed nami „Most Szpiegów” i „Koneser” w kinie Pałacowym CK Zamek w Poznaniu, gdzie współpracujemy z Panem Janem Rajpold. Do Teatru Muzycznego w Poznaniu pójdziemy na sztukę pod tytułem „Akompaniator”.

– W takim razie życzymy miłych wrażeń i jeszcze raz gratulujemy zwycięstwa. Ma Pani już jakieś pomysły i plany na przyszłość?

– Oczywiście: powstanie Klubu książki i kinomaniaka, zorganizowanie obozu sportowo – artystycznego, zorganizowanie warsztatów zdrowego żywienia, podczas których moglibyśmy udoskonalić swój warsztat kulinarny zarówno w teorii, jak i w praktyce, poćwiczyć układanie zdrowego menu, zapoznać się z technikami dekorowania potraw i przyrządzania deserów, wyjazd do Bochni do Kopalni Soli, gdzie miałam przyjemność być kilka lat temu i uważam, że jest to miejsce godne polecenia i poznania.

– W takim razie życzymy spełnienia planów i powodzenia.

Informacji o kolejnych edycjach Konkursu prosimy szukać na stronie internetowej Fundacji: www.szansadlaniewidomych.org

Jestem… niewidomym sportowcem. Bieg po marzenia – paraolimpijskie refleksje

Mam 22 lata. W dzieciństwie zdiagnozowano u mnie zwyrodnienie barwnikowe siatkówki i dzisiaj pozostały mi tylko resztki widzenia. Jestem niewidzącym biegaczem, który w tym roku miał zaszczyt reprezentować Polskę na Igrzyskach Paraolimpijskich w Rio de Janeiro.

Moja przygoda z Rio zaczęła się dużo, dużo wcześniej – od przygotowań, a konkretnie od morderczych treningów, ogromnego stresu przed każdym meetingiem i zawodami. Moje życie podporządkowane jest bieganiu: rano odbywam trening, później chodzę na zajęcia na uczelni, znowu wracam na trening… i tak każdego dnia. Mówiąc szczerze, nawet nie mam czasu na życie osobiste i z tego powodu nie chcę obarczać żadnej kobiety ciągłym przebywaniem w samotności. Albo trening, albo nauka, albo zgrupowania i zawody. Tak wygląda mój kalendarz odkąd zacząłem trenować lekkoatletykę. Nie ukrywam, że pierwsze sukcesy, które odniosłem, były dla mnie ogromnym motywatorem, dlatego właśnie poświęciłem swój czas i energię bieganiu.

Bardzo ważnym dla mnie człowiekiem jest trener Jacek Szczygieł. Jest moim mentorem. Dzięki niemu osiągnąłem wiele i myślę, że osiągnę jeszcze więcej. Bardzo zależy mi na tym, żeby go nie zawieść i by był ze mnie dumny. Zaufał mi, więc muszę stanąć na wysokości zadania.

Ogromnym wsparciem są dla mnie Rodzice – Ewa i Bolek. Mama pracuje w Gimnazjum Integracyjnym w Kielcach m.in. z niewidomymi i słabowidzącymi, ucząc tam języka polskiego. Mama zawsze dbała, abym nie zaniedbywał nauki, podobnie tata, który też jest nauczycielem i instruktorem karate. Zawsze hołdował maksymie: ”Pierwsi w walce, pierwsi w nauce” i przekazał to mnie. Trenuje razem ze mną, gdy biegam na długie dystanse. Jest obok mnie – jedzie na rowerze. Rodzice nieustannie mnie motywują do pracy, zawsze pozytywnie – nawet wtedy, gdy jestem wściekły, gdy coś mi nie wychodzi, albo jestem tak zmęczony, że mam ochotę to wszystko rzucić.

Kolejnym ważnym momentem w moim życiu było poznanie Sylwka Lepiarza, mojego przewodnika. Biegaliśmy razem 2 lata, odnosząc sukcesy, ale i ponosząc porażki. Do historii przejdzie mój bieg w Grosseto, gdzie odbywały się Mistrzostwa Europy Niepełnosprawnych w Lekkiej Atletyce. Już po 120 metrach zostałem „zdeptany” przez jednego z przewodników i but zsunął mi się ze stopy. Chciałem przerwać bieg, ale mój przewodnik stanowczo zabronił. Przez pierwsze 600 metrów nie odczuwałem dużego dyskomfortu, to chyba zasługa adrenaliny, ale ostatnie 900 m do mety biegłem już raczej siłą woli. Moja stopa była w opłakanym stanie, ale taka jest cena medalu, który zdobyłem. Te mistrzostwa były dla mnie ostatnią szansą na zdobycie przepustki do Rio. Zdobyłem ją! Od tego momentu zaczęły się intensywne przygotowania do Igrzysk, okupione hektolitrami potu.

Wreszcie wylot do Rio i jestem w miejscu, o którym marzyłem przez ostatnie lata, o którym marzy każdy sportowiec. Jestem uczestnikiem Igrzysk Paraolimpijskich! Wioska olimpijska zrobiła na mnie duże wrażenie – wielka przestrzeń, właściwie miasto, wieżowce, na których były wywieszone kolorowe banery różnych państw. Dookoła wszechobecna zieleń, fontanny i tłum ludzi mówiących językami z całego świata. Wszyscy uśmiechnięci, a w powietrzu czuć radość i nadzieję – nadzieję na osiągnięcie sukcesu.

Igrzyska to wielkie święto sportu, czas, w którym ludzie, zwłaszcza niepełnosprawni, czują moc, są pewni swoich możliwości, stają się odważniejsi i potrzebni.

Zakwaterowano nas w przestronnych pokojach z wielkimi tarasami, z których rozciągał się zapierający dech w piersiach widok. Dla mnie i moich kolegów zupełna nowość, egzotyka, coś, co mogłem zobaczyć jedynie w kolorowych folderach reklamowych. Mówiono, że wioska nie była doskonale przygotowana na przyjęcie sportowców, być może tak było. Pewnie ci, którzy uczestniczyli w igrzyskach w ubiegłych latach, nie byli do końca zachwyceni, ale dla mnie nie miało to wielkiego znaczenia, najważniejsze, że mogłem tu być. Na początku trudno mi było przystosować się do zmiany czasu, ale wkrótce i to minęło. Zacząłem realizować ustalony harmonogram: rano śniadanie, trening, obiad, odpoczynek, kolacja i kontakt z bliskimi. Właśnie – te rozmowy z Rodzicami, bratem i przyjaciółmi znaczyły dla mnie bardzo wiele, bo z dnia na dzień, mimo tylu atrakcji, nowych doznań zaczynałem już czuć niepokój. Widok mamy i spokój taty dodawał mi otuchy, a brat i przyjaciele nie pozwalali na strach. Każdy mi powtarzał, że jest dumny ze mnie, że będzie dobrze, że i tak osiągnąłem wielki sukces będąc tu, w Brazylii. Zresztą każdy z nas, kadrowiczów, wspierał się wzajemnie i podtrzymywał na duchu. Byliśmy razem fizycznie i psychicznie. Cieszyliśmy się z sukcesów, medali już zdobytych, wspieraliśmy tych, którym się nie powiodło. A ja przed moim startem jak mantrę powtarzałem sobie: muszę być pewny siebie, mam być opanowany i skoncentrowany, jestem wojownikiem, dam z siebie wszystko! Byłem mocno zmotywowany i dobrze przygotowany.

Bieg na dystansie 1500 m w kategorii T11, a więc dla niewidomych, poprzedzał start kwalifikacyjny. W takich warunkach – 35 stopni gorąca, duża wilgotność – to morderczy bieg dla Europejczyka. Ogromny stres, psychiczna presja, żeby nie zawieść siebie i innych z jednej strony, z drugiej ogromna koncentracja i nadzieja, że dam radę, że się nie poddam, że przyjechałem tu po to, żeby zwyciężyć. I być może tak by się stało, gdyby mój przewodnik Sylwek nie przekroczył pierwszy linii mety. Jest to niedopuszczalne w biegach niewidomych, tuż przed linią mety przewodnik ma obowiązek odpiąć smycz, łączącą jego rękę z ręką biegacza, umożliwiając temu ostatniemu samodzielne przekroczenie mety. Niestety, nie mogłem już pobiec w finale. Co czułem? Najpierw niedowierzanie, później rozpacz i złość, a jeszcze później pomyślałem sobie, że to się stało i nic już nie poradzę. Pozostało do powrotu do Polski kilka dni. Nie ukrywam, że już chciałem wracać. Ten wolny czas poświęciłem na oglądanie cudów Rio, ale już bez radości. Brazylia to piękny kraj, Brazylijczycy to ciepli i radośni ludzie i taki obraz pozostanie w mojej pamięci.

To doświadczenie uświadomiło mi, jak wielu ludzi jest mi życzliwych. Natychmiast po moim biegu odezwali się różni ludzie, którzy pisali o mnie i do mnie same dobre rzeczy. Oczywiście moja Rodzina – Rodzice, Brat i jego dziewczyna, ciocie, wujkowie, ukochani moi dziadkowie, przyjaciele moi i rodziców, nawet uczniowie Gimnazjum Integracyjnego nr 4 w Kielcach, których przecież nie znam, nauczyciele, którzy kiedyś mnie uczyli i wiele innych osób. Było to dla mnie ważne i bardzo motywujące.

Nie poddam się. Nadal walczę, konsekwentnie wypełniam zadania, które stawia przede mną mój trener. Przede mną Mistrzostwa Świata w Londynie, a później Igrzyska w Tokio, w których mam nadzieję uczestniczyć. Jestem bogatszy o nowe doświadczenia, bardzo mocno zmotywowany, biegam z innym przewodnikiem i myślę, że uda mi się zdobyć medal olimpijski.

Jakie jest życie w mroku? Wbrew pozorom nie jest tak źle. Jestem nieustannym optymistą, nie roztkliwiam się nad sobą. Każda niepełnosprawność utrudnia normalną egzystencję, ale ważne jest, żeby nauczyć się z nią żyć, zaakceptować ją w końcu, chociaż to piekielnie trudne. Nie ukrywam, było mi bardzo ciężko, kiedy z dnia na dzień traciłem wzrok i wokół mnie robiło się ciemno. Z wielu rzeczy musiałem zrezygnować, wiele musiałem się nauczyć, chociażby nalewania do szklanki wody, chodzenia z laską, słuchania. Wydawałoby się zwyczajne czynności, ale dla mnie stanowiły problem. Jestem wdzięczny moim Rodzicom, że nie rozkładali nade mną ochronnego parasola, że dużo ode mnie i mojego brata, który też nie widzi, wymagali, że nauczyli nas samodzielności i otwartości na ludzi i świat. Dużo też zawdzięczam nauczycielom, którzy pracowali ze mną w gimnazjum i w szkole średniej, motywowali i wierzyli we mnie. Zresztą tak jest do dziś, bo na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach, gdzie studiuję, także wszyscy traktują mnie z życzliwością, umożliwiając mi realizowanie mojej pasji, jaką jest bieganie.

Nazywam się Aleksander Kossakowski, jestem niewidomym biegaczem, który może dzisiaj nazwać się olimpijczykiem!

Jestem… beneficjentem. Nie jesteś sam! REHA łączy ludzi

Czym tak naprawdę jest REHA? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie rozmawiając z uczestnikami XIV edycji konferencji REHA, którzy opowiedzą o swoich odczuciach dotyczących tego wydarzenia.

REHA każdego roku jest inna i daje jej gościom inne emocje. Mogę sobie pozwolić na takie stwierdzenie, gdyż w kwietniu minie pięć lat odkąd pracuję w bydgoskim tyflopunkcie Fundacji Szansa dla Niewidomych, miejscu szczególnym, wręcz magicznym, w którym każdego dnia dzieją się cuda – mniejsze lub większe. Takich miejsc jest 16 na terenie całego kraju – po jednym w każdym województwie. Pracują tam ludzie, którzy niosą pomoc osobom niewidomym i słabowidzącym. Ta nasza, najszerzej rozumiana pomoc, przejawia się w realizacji innowacyjnych projektów, pomocy w doborze sprzętu specjalistycznego niwelującego skutki niepełnosprawności oraz codziennym wsparciu psychicznym i motywacyjnym tych osób.

Od stycznia słyszę „Pani Ewelino, kiedy będzie REHA? Proszę mnie zapisać na listę uczestników – tak bardzo chcę tam być.” Ja ostrożnie odpowiadam, że będzie jak zwykle pod koniec roku i wpisuję kolejne osoby na listę chętnych zaznaczając, że ostateczną rezerwację potwierdzę, gdy będzie jasne, że konferencja się odbędzie. Nigdy nie wiemy, jakimi funduszami będziemy dysponowali. Wszystko zależy od dofinansowania, jakie uda się nam uzyskać i ile wniosą do wspólnej puli sponsorzy. Wiem natomiast, że nasze kierownictwo zawsze walczy do końca, aby konferencja REHA się odbyła. Stawiamy to sobie za punkt honoru. Wiemy, że ludzie na to czekają, że to bardzo ważne i pożyteczne.

Czym więc jest ta nasza REHA FOR THE BLIND IN POLAND organizowana w Warszawie? Jak jest oceniana ta impreza, skupiająca środowisko osób niewidomych i słabowidzących? Czy to naprawdę interesująca wystawa sprzętu tyflorehabilitacyjnego połączona z ciekawymi wykładami merytorycznymi? Czy może bardziej towarzyska integracja osób z dysfunkcją wzroku z ludźmi widzącymi? Co ona wnosi do życia uczestników? A może jest jednak przereklamowana i pozostawia wiele do życzenia? Zadałam te pytania uczestnikom grudniowej REHY 2016, którzy pojechali na to wydarzenie razem ze mną z Bydgoszczy.

Jak mówi polskie przysłowie: „Jeszcze się taki nie urodził, żeby wszystkim dogodził”. I tak jest w przypadku opinii osób dotyczących konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND. Pani Stanisława, energiczna słabowidząca beneficjentka bydgoskiego tyflopunktu, siedzi w pociągu w drodze powrotnej do domu zamyślona.

– Jak się udała konferencja Pani Stasiu? – pytam.

– Wspaniale, Pani Ewelino. Jestem w stu procentach zadowolona. Dowiedziałam się tylu ciekawych rzeczy, zobaczyłam i dotknęłam urządzeń, o których czytałam, a nigdy nie widziałam. Tyle wystawców, firm… Ale największą wartością dla mnie jest wymiana uwag i doświadczeń z innymi uczestnikami. Wiem, że inne osoby mają podobne problemy wzrokowe jak ja i świetnie sobie samodzielnie radzą. Dzięki nowoczesnym rozwiązaniom technologicznym mogą zniwelować skutki swojego inwalidztwa. Nie możemy się załamywać. Trzeba żyć dalej i się realizować. Teraz dopiero widzę jak Fundacja Szansa dla Niewidomych dużo robi. W każdym mieście inne projekty dające inspirację i chęć do działania. Zyskałam tu wielu znajomych, którzy uświadomili mi, że pogłębiająca się wada wzroku nie jest końcem mojego życia. Wręcz przeciwnie – stała się jego początkiem. Teraz na pewne rzeczy i sytuacje będę patrzyła po prostu inaczej – chyba uważniej. Takie spotkania uświadamiają, że jedyne granice jakie mamy, to te w naszych głowach. To bezcenne zyskać nadzieję…

Damian, jak zwykle uśmiechnięty w czasie podróży, również jest zadowolony, mimo wielkiego zmęczenia.

– Co się tak uśmiechasz Damian? – pytam.

– Przeglądam zdjęcia. Mam jedno z Panem Piotrem Adamczykiem, sławnym polskim aktorem, który też odwiedził naszą REHĘ. Cieszę się, że go spotkałem. Ale największe wrażenie zrobiły na mnie prezentacje i pokazy dyscyplin sportowych, które można uprawiać z zamkniętymi oczami. Muszę wrócić do sportu. Moja wada wzroku nie może mnie pozbawić przyjemności wynikającej z rywalizacji sportowej, satysfakcji ze zwycięstwa i endorfin, które pojawiają się tuż po fizycznym wysiłku. Inni z tego nie zrezygnowali mimo przeszkód i barier. REHA mi to uświadomiła… Wracam do sportu i tyle.

Patrycja, Mirka i Natalia, czynne wolontariuszki bydgoskiego tyflopunktu Fundacji, jak zwykle rozbawione, rozmawiają w pociągu. Są to dziewczyny, na które zawsze można liczyć – zarówno ja, jak i beneficjenci bydgoskiego tyflopunktu.

– Jak tam dziewczyny? Zadowolone z REHY?

Mirka jakaś zamyślona spogląda na mnie i odpowiada:

– To moja pierwsza REHA, ale już wiem, że nie ostatnia. Tylko czynne pomaganie daje satysfakcję. Dzięki konferencji zobaczyłam ludzi, którzy pomimo swoich ograniczeń chcą normalnie żyć, rozwijać się i realizować. Są uśmiechnięci, pełni życia. Taka postawa sprawia, że mam wyrzuty sumienia, że sama się tak życiem nie cieszę jak oni. Takie spotkania dają perspektywę, punkt odniesienia, uświadamiają i uwrażliwiają. Żadne zajęcia teoretyczne na studiach tyle mi nie dały, co przyjazd tutaj. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że chcę pomagać.

Zmęczona, ale szczęśliwa spoglądam na ludzi w pociągu. Wracamy do Bydgoszczy, mamy opóźnienie – około dwóch godzin. Jakiś wypadek, musimy czekać. Patrzę na ludzi i widzę, że są szczęśliwi. Każdy z REHY wynosi coś osobistego, coś dla siebie samego. Każdy jest inny i czego innego poszukiwał. To jest bezcenne, lecz jak wiadomo, żeby taką konferencję zorganizować, potrzebne są pieniądze i ogromna pracowitość bardzo wielu ludzi.

Spotkałam też osoby, którym nadal czegoś brakuje w tej naszej konferencji. Nie wszyscy się tam odnajdują – mnóstwo ludzi, wręcz tłok, duży hałas, sport, który nie każdemu imponuje, wystawcy, wśród których zabrakło kolejnej ważnej firmy, referaty na inne tematy, niż te, które zdaniem tych osób są jeszcze ważniejsze itd.

Zawsze chciałoby się wszystkiego jeszcze więcej. Jednak widzę po swojej licznej grupie, że to odosobnione opinie, które nie zdobywają poparcia, lecz wywołują grymas na twarzach. Ktoś właśnie powiedział, że jeszcze się taki nie urodził, żeby wszystkim dogodził. Dla większości wyszukiwanie niedostatków w tak udanym wyjeździe to już przesada i przypomina jedynie o charakterystycznej dla osób niepełnosprawnych postawie roszczeniowej, w ramach której nawet gdy się coś docenia, to i tak się tego nie pochwali. I mimo tylu atrakcji i przeżyć wypowie się opinię, że obiad był za mały, wykład za krótki, kawa za gorąca! I zgoda – na pewno wszystko może być jeszcze lepsze, tyle że trudno to osiągnąć, gdy już zrobiło się tak wiele i osiągnęło tak wysoki poziom. Razem z moją grupą byliśmy w miejscu, gdzie na naszych oczach dzieje się coś niebywałego, wręcz magicznego… Niewidomi i niedowidzący w ciągu dwóch dni „wracają do życia”.

Jestem aktywna… Biegać, skakać, latać, pływać – w tańcu, w ruchu wypoczywać…

Minęło lato. Za nami wakacje i związane z nimi letnie wojaże. Zdecydowana większość spośród nas spędziła swój urlop niezwykle aktywnie. Coraz częściej bowiem typowe rodzinne wczasy to już nie tylko bierny wypoczynek na leżaku czy przed telewizorem. Wręcz przeciwnie, Polacy chcą być i są coraz bardziej aktywni. Zauważa się to nie tylko podczas wakacji. Praktycznie przez cały rok na ścieżkach rowerowych i spacerowych możemy spotkać osoby dbające o zdrowie i kondycję. Jogging, nordic walking, rolki, siłownia na wolnym powietrzu – to tylko niektóre z form aktywności podejmowanych przez coraz większe grono Polaków. Należy zauważyć, iż rośnie świadomość społeczna odnośnie szeroko pojętego zdrowego stylu życia, na który składać się ma zdrowe odżywianie, aktywność fizyczna, unikanie stresu itp. Dużą rolę w tym zakresie odgrywają wszechobecne media, fora społecznościowe oraz znane i lubiane osoby publiczne, które dzięki swemu autorytetowi propagują właściwe praktyki spędzania wolnego czasu, a w ten sposób tendencje te trafiają do szerokiego grona odbiorców. Istnieje szereg korzyści płynących z uprawiania sportu. Obok poprawy samopoczucia i realizacji pasji sport integruje, rehabilituje, uczy współpracy. Znane nam są kampanie społeczne typu akcja sieci T-Mobile „Pomoc mierzona kilometrami”, w ramach której przemierzając własne okolice, pokonując kolejne kilometry podnosimy swoją sprawność, a jednocześnie skutecznie pomagamy potrzebującym naszej pomocy.

A jak kwestia ta wygląda w środowisku osób niepełnosprawnych, a konkretnie osób z niepełnosprawnością wzroku? Docierające zewsząd sygnały, informacje pochodzące od organizacji pozarządowych, przykłady niezwykłych akcji sportowych zdają się potwierdzać, iż również osoby niewidome i niedowidzące z zaangażowaniem włączają się w opisany powyżej trend. Kolejne dyscypliny sportowe, nierzadko dotąd uważane za niedostępne dla osób niewidzących, dzięki zastosowaniu czasem niewielkich modyfikacji i wykorzystaniu właściwego sprzętu otwierają się na niewidomych. Nie widząc możemy biegać, jeździć na nartach, grać w ping-pong lub show-down, strzelać z broni laserowej lub pneumatycznej, grać w szachy czy warcaby – wachlarz możliwości jest szeroki. Kolejne edycje konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND prezentowały w praktyce jak niewidomi grają w hokeja, goal ball czy w piłkę nożną, jak podczas komentowanego na żywo przez Dariusza Szpakowskiego meczu niewidomych piłkarzy. Warto przytoczyć przykłady sportów wręcz ekstremalnych, które stały się udziałem niewidomych dzięki staraniom kilku oddziałów Fundacji: niewidomi w Gdańsku latali na szybowcach, w Kielcach zaś uczestniczyli w spływie kajakowym, tyflobiegach oraz jeździli motorami i samochodami do profesjonalnego driftingu przy asyście zawodowych kierowców, by w ten sposób poczuć prędkość, z jaką potrafią poruszać się tego typu pojazdy. Tyflopunkt w Opolu, idąc za przykładem niewidomych Włochów, przymierza się do zorganizowania na lokalnym terenie pierwszych zajęć do gry w baseball przez osoby niewidome.

Od pewnego czasu docierały do nas sygnały, iż niewidzące kobiety w różnym wieku i o różnym stopniu niedowidzenia, chciałyby na wzór pełnosprawnych widzących koleżanek i znajomych uczęszczać na zajęcia fitness. Udział w zajęciach w ogólnie dostępnych klubach i fitness centrach jest dla niewidomych pań niemożliwy. Aby aktywnie i efektywnie uczestniczyć w takich zajęciach konieczny jest bowiem wzrok – wszystko dzieje się szybko, nie ma możliwości opisywania na bieżąco prawidłowego sposobu wykonywania ćwiczenia. Nawet niedowidzenie uniemożliwia udział w tego typu zajęciach, w czasie których uczestnicy patrząc na instruktora naśladują na bieżąco jego ruchy. Wiele miesięcy poszukiwaliśmy klubu i instruktora, który podejmie się próby poprowadzenia zajęć fitness dla grupy pań niewidzących i niedowidzących. W maju tego roku nawiązaliśmy współpracę z Kobiecym Centrum Rozwoju w Opolu i pewnego piątkowego wieczoru udałyśmy się na pierwsze próbne spotkanie. Odważną instruktorką gotową podjąć się nowego wyzwania okazała się pani Edyta Hutyra, która z niezwykłą życzliwością i ogromnym zaangażowaniem z powodzeniem przeprowadziła testową godzinę fitness dla podopiecznych Fundacji. Te zajęcia okazały się strzałem w dziesiątkę. Dowodem tego jest fakt, iż od czerwca regularnie w każde piątkowe popołudnie spotykamy się na zajęciach fitness.

Przed wykonaniem każdego ćwiczenia jest ono szczegółowo omówione. Panie niedowidzące mogą obserwować i powoli naśladować ruchy instruktorki, natomiast dla pań niewidzących następuje indywidualna prezentacja każdej pozycji. Zajęcia są nieustannie urozmaicane, poznajemy nowe ćwiczenia i wykorzystujemy kolejne przyrządy. Zajęcia mają na celu podniesienie ogólnej sprawności organizmu, poprawę kondycji i wydolności fizycznej, ale przede wszystkim mają być i są okazją do dobrej zabawy, ciekawych spotkań i integracji poprzez sport. Każda godzina zajęć mija bardzo szybko i uczestniczki mimo zmęczenia chciałyby pozostać dłużej. Grono uczestniczek jest stałe, co nie oznacza, że grupa jest zamknięta. Zachęcamy kolejne uczestniczki, wszystkie panie, które chciałyby z nami ćwiczyć. Wszelkie obawy i zahamowania czy wątpliwości zostaną rozwiane jeśli potencjalna kandydatka chociaż raz pojawi się na naszych zajęciach. Zapewniamy, że zostanie z nami na dłużej. Chętne panie zapraszamy do kontaktu z opolskim oddziałem Fundacji.

Mimo, iż rozpoczyna się jesień, aura jest często grymaśna i nie zachęca do wyjścia na świeże powietrze, to istnieją różne formy spędzania czasu na sportowo, w ruchu. Ogólnie znane powiedzenie „sport to zdrowie” wydaje się banalne i czasem nie przywiązujemy do niego wagi. Jednak każdy z nas, kto podjął próbę uprawiania jakiejkolwiek dyscypliny sportu (nawet jeśli jest to tylko spacer czy krótka poranna gimnastyka) potwierdzi, że kiedy aktywnie spędzamy czas to mimo, iż odczuwamy zmęczenie, to docelowo po pewnym czasie czujemy się zdrowsi, usatysfakcjonowani i szczęśliwsi. Obecnie zakończyła się olimpiada i paraolimpiada w Rio de Janeiro – rywalizacja pełnosprawnych i niepełnosprawnych sportowców. Obserwowaliśmy sukcesy osób z niepełnosprawnością ruchową, intelektualną, wzrokową itd. To dowód, że determinacja, wytrwałość i konsekwencja mogą poprowadzić daleko. Nie wszyscy będziemy olimpijczykami i paraolimpijczykami, ale powinniśmy podejmować próby na miarę naszych możliwości, tak, by móc powiedzieć, że zrobiliśmy tyle, ile było możliwe, byśmy osiągnęli nasze małe wielkie sukcesy.

Jestem… na rynku już 27 lat i staram się pomagać

Firma Altix, założona z inicjatywy niewidomych informatyków, istnieje na rynku od 1989 roku. Jest największą firmą w Polsce i jedną z największych na świecie, zajmującą się dystrybucją elektronicznego sprzętu i usług dla inwalidów wzroku, tyflografiką oraz drukiem brajlowskim.

Od początku, z sukcesami, stara się kształtować trendy na rynku. Jest pionierem w wielu kwestiach związanych z tyfloinformatyką. Altix m.in. stworzył pierwszy polski, komercyjny, programowy syntezator mowy. Do dziś skutecznie wyszukuje nowoczesne rozwiązania i udostępnia je swoim klientom. Za tym wynalazkiem poszły inne prekursorskie działania: wdrożenie całej gamy programów mówiących, zaprezentowanie niewidomym możliwości rozpoznawania druku, transmisji na odległość, szkoleń indywidualnych i grupowych, a w ostatnich latach wypukła grafika, elektroniczne urządzenia mówiące, gry dla niewidomych itd.

Altix stara się nie tylko być liderem w biznesie, ale także w szeroko pojętej problematyce potrzeb osób niepełnosprawnych. Celem jest tworzenie takich rozwiązań, aby klienci byli w pełni niezależni i osiągali sukcesy. Do realizowania marzeń potrzebne są im odpowiednie narzędzia. Tak rozbudowana firma jak Altix, stara się rozumieć ich potrzeby, dlatego też w jej ofercie znajduje się szeroka gama produktów i usług dostosowanych do różnych grup odbiorców.

Altix oferuje szeroki wachlarz rozwiązań udostępniających obiekty użyteczności publicznej do potrzeb m.in. osób niewidomych, słabowidzących, starszych czy głuchych. Indywidualne podejście do klienta w połączeniu z własnymi pomysłami, innowacyjnymi narzędziami oraz wykwalifikowaną kadrą gwarantują stworzenie rozwiązań, które wpiszą się w potrzeby każdego klienta. Altix reprezentuje nowoczesne podejście do dostępności oferując produkty, które służąc osobom niepełnosprawnym czy starszym, są jednocześnie ozdobą i wzbogaceniem dostosowywanych obiektów. Firma jest w stanie wyposażyć obiekty każdego typu, udostępnić informacje różnorodnie zaprezentowane, przekazując je w formie dźwiękowej, dotykowej lub magnigraficznej. Realizuje się to między innymi poprzez:

  • wypukłe plany lub mapy, które mogą zostać wzbogacone o moduły elektroniczne, ekrany i komunikację ze smartfonami,
  • tabliczki brajlowskie i oznaczenia na poręcze schodów,
  • urządzenia dźwiękowe, np. Soundbox,
  • linie naprowadzające i pola uwagi,
  • pętle indukcyjne itd.

W ofercie znajduje się cała gama materiałów, z których są wykonywane produkty. Może to być np. frezowana stal lub tworzywa sztuczne, również z poddrukami. Każdy produkt jest dopasowywany do potrzeb konkretnego klienta i charakteru obiektu.

Altix od 1989 roku jest dystrybutorem sprzętu elektronicznego najlepszych i najważniejszych producentów z całego świata. W ofercie znajduje się cała gama sprzętu, dzięki któremu osoby niewidome i niedowidzące uzyskują dostęp do informacji. Są to monitory brajlowskie, powiększalniki elektroniczne, urządzenia codziennego użytku, gry planszowe, telefony czy białe laski. Warto wyróżnić najlepszy na świecie program udźwiękawiający komputer – JAWS, który jest liderem w swojej kategorii, rewelacyjny monitor Focus czy powiększalnik ClearView+ Speech, który oprócz powiększania tekstu rozpozna go i przeczyta. Wyjątkowymi i niepowtarzalnymi produktami są drewniane gry: chińczyk, warcaby oraz reversi, których jest producentem.

Altix od samego początku specjalizuje się w szkoleniach z zakresu obsługi sprzętu specjalistycznego, einclusion, grafiki komputerowej, projektowania stron www, telepracy i telemarketingu. Każdy program będzie w indywidualny sposób dostosowany do potrzeb i wymagań klientów.

Współpracownicy firmy na terenie całego kraju przeprowadzają audyty obiektów każdego typu. Eksperci są w stanie precyzyjnie zidentyfikować i określić braki w dostępności budynków dla osób o ograniczonych możliwościach poruszania się (wszystkich niepełnosprawnych, dzieci oraz seniorów). Wykonują profesjonalne audyty stron internetowych i ich zbieżność z ogólnoświatowym standardem WCAG 2.0. Raport z takiego audytu pomoże w zidentyfikowaniu i określeniu jakie kroki należy przedsięwziąć, żeby wyeliminować bariery ze strony internetowej.

Firma dysponuje ogromnym parkiem maszynowym, włącznie z drukarkami brajlowskimi, co czyni ją jedną z największych i najbardziej wydajnych drukarni brajlowskich w Europie. Altix jest w stanie wydrukować podręczniki, książki oraz inne publikacje, a także brajlowskie wizytówki, kalendarze czy kartki świąteczne. Drukuje się tutaj kilkanaście tysięcy tomów brajlowskich książek rocznie.

To tyle o ofercie firmy. To jednak nie wszystko. Altix jest generalnym sponsorem Fundacji Szansa dla Niewidomych, przekazuje znaczne środki na rzecz pomocy dla środowiska niewidomych, zatrudnia ponad 60 osób, pośród których około 40% stanowią inwalidzi wzroku. Aby ułatwić niewidomym dostęp do nowoczesnej technologii, zorganizował sieć punktów handlowych w wielu miastach. Ostatnio w swoich pismach zaprasza do siebie na kawę, do Altix Cafe! Gdy trzeba porozmawiać o trudnym dla każdego procesie rehabilitacji, lepiej to zrobić z kimś zaufanym przy smacznej kawie. To niespotykany styl działania, a wynika on z faktu, że Altix jest firmą niewidomych dla niewidomych. Stąd bierze się tutaj tyle empatii i pracowitości. Firma może się pochwalić wieloma nagrodami i odznaczeniami, ale to już zupełnie inna historia.

Konkurs „Jestem lepszy od… Ewy Kopacz, Beaty Szydło, Pawła Kukiza i wielu innych”

W obliczu wyzwań jakie niesie ze sobą czynienie dobra, prawdziwą wartością są kompetentni partnerzy, którzy mogą służyć wsparciem na każdym etapie realizacji naszych projektów. Fundacja Szansa dla Niewidomych pomaga niewidomym i niedowidzącym w realizacji najśmielszych marzeń. Opowiedz nam o swojej wizji, a my powiemy kiedy ją zrealizujemy.

Program grantowy „Jestem lepszy od…” został stworzony dla tych, którzy chcą zmieniać otaczającą nas rzeczywistość. Nasz kraj powinien być przyjazny dla wszystkich, również dla osób niepełnosprawnych wzrokowo. Konkurs został ogłoszony 6 października 2015 r. na Facebooku Fundacji Szansa dla Niewidomych. Nabór propozycji zakończył się 16 listopada. Otrzymaliśmy 29 interesujących zgłoszeń. Facebook okazał się idealną platformą dla propagowania tego rodzaju idei. Ułatwia komunikację o problemach i ich rozwiązaniach, które przynoszą konkretny pożytek. Dzięki zaangażowaniu wielu ludzi profil fundacji jest żywy i przynosi konkretny pożytek. Dzięki temu zdobywa nowych sympatyków. Osoby, które korzystają z tego narzędzia, mogły zgłosić swoje pomysły oraz namówić do pisania projektów swoich przyjaciół. O wygranej zdecydowały głosy internautów. Każdy mógł osądzić, który z pomysłów zasługuje na uwagę i dofinansowanie na jego realizację. Wyniki głosowania zostały ogłoszone podczas XIII Edycji Międzynarodowej Konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND.

Nasz kraj jest zróżnicowany. Są tutaj ludzie bogaci i bardzo biedni. O jednych dba się przesadnie, o innych się zapomina. A przecież wszyscy mamy takie same prawa. Jak niewidomy ma dotrzeć do lokalu wyborczego, urzędu dzielnicy, szkoły lub uczelni? Dlaczego ma być skazany na izolację? Konkurs dał szanse osobom, które wiedzą jak ulepszyć otaczającą nas rzeczywistość, na wyrażenie swoich poglądów, marzeń i określenie ścieżki ich realizacji. Fundacja Szansa dla Niewidomych postanowiła stać się partnerem w realizacji tych wyjątkowych przedsięwzięć.

Trzy zwycięskie projekty to:

Usłyszeć Football – projekt Pana Piotra Niesyczyńskiego, Stowarzyszenie NIE WIDZĘ PRZESZKÓD (1030 głosów).

Nagroda 5 000 zł

Celem projektu jest promocja blind footballu w społeczeństwie poprzez ukazanie go jako alternatywnej formy spędzania wolnego czasu i sposobu na realizację niedostępnych, jak mogło by się wydawać, marzeń. Każdy mały chłopiec marzy o karierze piłkarskiej, a to marzenie dla osób niewidomych i niedowidzących jest w pełni osiągalne.

„Liczymy, że poprzez dzień otwarty blind footballu dotrzemy do większej liczby osób z dysfunkcją wzroku, że przekonamy do tej piłki, nieco innej, specyficznej, większe grono osób – mówi Mateusz, który przeszedł z piłki dla słabowidzących do piłki dla niewidomych, bo jak mówi: Postawiono tutaj w Krakowie na rozwój tej dyscypliny. Pomagałem chłopakom w przygotowaniach do Mistrzostw Europy jako sparingpartner, ponieważ była potrzeba takich osób w zespole i naturalną koleją rzeczy przeszedłem do zespołu.„

Fragment reportażu: Sport jest jeden (2):

Nożna, z którą się wojuje!, Michał Krogulec. Portal Igrzyska 24.

FUNDAMENTY UDANEGO OJCOSTWA – projekt Pana Grzegorza Rzeszutka (862 głosy). Nagroda 3 000 zł

Projekt ma za zadanie zainspirowanie mężczyzn do bardziej świadomego i efektywnego przeżywania roli ojca oraz nabycie nowych umiejętności rodzicielskich, niezbędnych do pokonywania trudności, także tych związanych z brakiem lub ograniczeniem widzenia.

Z raportu Journal of Marriage and Family wynika, że dzieci z rodzin zaangażowanych ojców mają lepszą samoocenę, są mniej podatne na presję rówieśników, są wrażliwsze, mają bardziej rozwiniętą empatię oraz lepiej radzą sobie w szkole, a gdy dorosną – na rynku pracy. Warsztaty mają na celu rozwijanie umiejętności rodzicielskich oraz odbudowywanie prawidłowych relacji w rodzinach.

Bez barier. Razem można więcej – projekt Pani Julii Kurek (479 głosów).

Nagroda 2 000 zł

Celem warsztatów artystycznych jest przełamanie barier, jakie mogą następować w bliskich kontaktach z innymi osobami, pobudzenie kreatywnego myślenia, aktywizacja osób niewidomych. Nabycie takich umiejętności jest pomocne w codziennym funkcjonowaniu. Uczestnicy nabędą również zdolności komunikacji niewerbalnej, często pojawiającym się motywem będą działania integracyjne. Warsztaty przewidują kilka wywiadów z przechodniami pytając ich o tożsamość oraz o to z kim się utożsamiają, a z kim nie i dlaczego.

Pozostałe projekty, które zostały zgłoszone do konkursu, świadczą o tym ile jeszcze mamy do zrobienia. Przystosowanie urzędów, placówek ogólnodostępnych takich jak parki, place zabaw, przychodnie czy stworzenie słuchowiska radiowego, lot paralotnią, organizacja warsztatów kulinarnych lub zajęć arteterapeutycznych dla osób niewidomych i słabowidzących to tylko nieliczne pomysły, które zostały poddane ocenie internautów.

Nasz cel został zrealizowany. Konkurs zobaczyło ponad 50 tysięcy osób, otrzymaliśmy 29 zgłoszeń, a najlepsze z nich uzyskały ponad 1000 głosów! Pragniemy ponownie podziękować wszystkim uczestnikom konkursu oraz tym, którzy oddali głosy. Tak wielkie zaangażowanie i wola zmiany rzeczywistości na lepsze przynosi nadzieję i uśmiech.

Czekamy na efekty realizacji zwycięskich projektów!. Jest ona żmudna, pełna trudności i nie zawsze przynosząca zadowalające rezultaty.

Dbając o dobro jednostki

Wywiad z Izabelą Wałęgą przeprowadziła Magdalena Bąk

Dbając o dobro jednostki, dbamy o dobro ogółu. Sukces dla każdego oznacza co innego. Zależy to od priorytetów, jakimi kierujemy się w życiu. Dla bohaterki artykułu – Izabeli Wałęgi – Prezes Okręgu Świętokrzyskiego Polskiego Związku Niewidomych – priorytetem jest dobro innych, zwłaszcza będących w trudnej sytuacji życiowej. Swoją postawą daje doskonały dowód na to, że pomimo dysfunkcji wzroku można żyć aktywnie, rozwijać się, realizować swoje cele i spełniać marzenia.

MB: Jak zaczęła się Pani działalność na rzecz osób niepełnosprawnych? Co Panią zmotywowało do pracy?

IW: Do pracy na rzecz osób niewidomych i słabowidzących zmotywowała mnie moja niepełnosprawność, ponieważ mam poważną wadę wzroku. W 1997 roku uzyskałam orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności, co umożliwiło mi wstąpienie do Polskiego Związku Niewidomych. Przez kolejne lata brałam udział w wydarzeniach i spotkaniach organizowanych przez Związek i zapoznawałam się z pracą i bolączkami środowiska osób niewidomych i słabowidzących. Od 2007 roku pełnię funkcję prezesa starachowickiego Koła PZN. Jestem z tej funkcji zadowolona. Na wykonywanie moich obowiązków ma pozytywny wpływ dobrze układająca się współpraca z samorządami. Władze urzędu miasta, starostwa powiatowego są bardzo przyjazne i wspierają nasze działania.

MB: Czy dysfunkcja wzroku ma wpływ na Pani pracę? Ułatwia, czy może utrudnia wykonywanie obowiązków?

IW: Myślę, że dysfunkcja wzroku sprawia, że jestem bardziej wiarygodna. Doskonale rozumiem problemy i bariery, na jakie napotykają osoby niewidome i słabowidzące. Dzięki temu myślę, że pełnię rolę mediatora pomiędzy środowiskiem osób niewidomych i słabowidzących a pełnosprawną częścią społeczeństwa. Osoby pełniące funkcje urzędnicze mogą nie wiedzieć, na jakie problemy napotykamy, dlatego też uświadamiam ich w tej kwestii. Natomiast problem sprawia mi komputerowe pisanie dokumentów. Zajmuje mi to więcej czasu, a często potrzebuję dokument „od ręki”. W takich sytuacjach mogę polegać na pracownikach lokalnych urzędów, którzy zawsze służą pomocą.

MB: Z jakich osiągnięć jest Pani najbardziej dumna?

IW: Najbardziej jestem dumna z tego, że mogę pracować na rzecz osób niepełnosprawnych, mogę pomagać moim ludziom, moim podopiecznym. Od 5 lat jestem przewodniczącą Komisji przy PCPR w Starachowicach, która zajmuje się rozpatrywaniem wniosków dotyczących likwidacji wszelkich barier dla niepełnosprawnych. Ponadto jestem przewodniczącą Powiatowej Rady dla Osób Niepełnosprawnych. Dzięki szerokiej działalności mogę przekazywać moim podopiecznym informacje na temat ich praw i możliwości.

MB: Pani praca została doceniona przez władze samorządowe poprzez wręczenie Statuetki Świętokrzyskiego Anioła Dobroci. Czy poza tą nagrodą otrzymała Pani inne wyróżnienia bądź nominacje?

IW: Od 7 lat dostaję od starosty listy gratulacyjne. W 2012 i 2013 zostałam doceniona przez Kapitułę Ludzi Pozytywnie Zakręconych. W 2013 zdobyłam Laur Wolontariatu w Kielcach. Takie wyróżnienia na pewno motywują mnie do dalszego działania i są dla mnie dowodem na to, że wykonuję swoją misję właściwie.

MB: O efektywności Pani działania świadczy niedawno odniesiony sukces, a mianowicie została Pani wybrana na Prezes Świętokrzyskiego Okręgu PZN. Jakie ma Pani plany związane z pełnieniem obecnej funkcji?

IW: Przede wszystkim chcę podnieść efektywność pracy terenowych kół PZN. Z mojej obserwacji wynika, że są koła, które działają lepiej i gorzej. Będę pomagała pracownikom w prowadzeniu działalności, a przede wszystkim postaram się rozwiązać problemy, które wpływają na jakość działania punktu. Ponadto zamierzam nawiązać współpracę z władzami miast, by wspierały nasze inicjatywy.

MB: Jak Pani uważa, na przestrzeni lat Pani działalności, osobom niepełnosprawnym żyje się łatwiej czy trudniej?

IW: Myślę, że świat jest bardziej otwarty. Ludzie mają coraz większe możliwości, ale wzrasta też świadomość praw wśród niepełnosprawnych. Dużą rolę odgrywają dofinansowania, które umożliwiają niwelowanie barier architektonicznych i w komunikowaniu się, czy też dofinansowania na studia. Zauważyłam również, że środowisko niepełnosprawnych jest bardziej otwarte, chętniej korzysta z pomocy, jaką im oferujemy.

MB: Czy osoby niepełnosprawne mają równy dostęp do miejsc użyteczności publicznej w województwie świętokrzyskim?

IW: Myślę, że w tej kwestii jest wiele do zrobienia. Ze specjalistycznych rozwiązań można skorzystać zaledwie w kilku miejscach na terenie całego województwa. Działania mające na celu ułatwienie dostępu do informacji podejmują lokalne muzea, biblioteki. Świetnym rozwiązaniem, które należy pochwalić, są udźwiękowione tablice na przystankach w Kielcach. Jednak to wciąż za mało. Uważam, że powinno to być standardem, kwestią nie podlegającą dyskusji. Walczymy o to, by osoby niepełnosprawne nie czuły się wykluczone. Ten cel możemy osiągnąć wspólną pracą. Tylko wtedy, gdy dbamy o dobro jednostki, możemy mówić, że dbamy o dobro ogółu.

MB: Dziękuję za rozmowę oraz życzę dalszych sukcesów.

Tyflopedagogika w praktyce

Magdalena Różalska – tyflopedagog, Kamila Mazur – hipoterapeuta

„Matko – mówiła niewidoma dziewczynka

tuląc się do Jej obrazu

– poznam Cię światełkami palców”

Niewidoma dziewczynka, 1965, 1986

z tomiku „Zaufałem drodze”

Edukacja dla osoby niepełnosprawnej jest szansą na zajęcie w życiu dobrej pozycji. Można wymyślić wiele pochwalnych sloganów na potwierdzenie tej tezy, jednak zdobycie wykształcenia dla osoby z niepełnosprawnością wzroku nie jest łatwe. Taką możliwość nauki możemy znaleźć w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym „Złote Serce” w Pińczowie. W skład Ośrodka wchodzi Przedszkole Specjalne, Szkoła Podstawowa Specjalna, Gimnazjum Specjalne oraz Szkoła Specjalna przysposabiająca do pracy. Wszyscy wychowankowie objęci są rewalidacją psychologiczną, rehabilitacją ruchową, rewalidacją z zakresu korekty wad wymowy, zajęciami z zakresu hipoterapii, dogoterapii, hydroterapii, a także zajęciami rewalidacyjnymi z zakresu tyflopedagogiki. Niniejszy artykuł ma na celu przybliżenie problemu nauki dzieci niewidomych i słabowidzących.

Przyczyny utraty wzroku nie są obojętne dla rozwoju psychofizycznego dziecka. Bardzo ważne jest, czy przyczyna, która spowodowała utratę wzroku nie uszkodziła równocześnie kory mózgowej. Nagła utrata wzroku powoduje u dziecka głęboki szok psychiczny. Sytuacja ta wymaga od niego utworzenia zupełnie nowych struktur poznawczych, działań oraz wytworzenia stereotypów dynamicznych, jak również ogromnego wysiłku psychicznego i fizycznego. Szczególnie negatywne dla dziecka niewidomego jest znaczne ograniczenie ruchu i orientacji przestrzennej. Ogólny rozwój fizyczny dziecka, a zwłaszcza rozwój sprawności i zręczności fizycznej przebiega znacznie trudniej niż u dziecka zdrowego. Niewidomy musi wykonać wiele czynności, aby zdobyć i przyswoić te same informacje co zdrowe dziecko: musi podejść, dotknąć, wziąć do ręki poszczególne przedmioty i poznać, bądź przypomnieć sobie ich nazwy.

Brak wzroku, zwłaszcza od urodzenia, powoduje wiele utrudnień w procesie adaptacyjnym i poznawczym oraz powoduje dalsze konsekwencje: niemożność odbierania wrażeń wizualnych, które są podstawą biegu spostrzeżeń i postępu myśli, ograniczenie możliwości uczestniczenia w powszednich przyjemnościach życiowych, ograniczenie samodzielności w różnych okolicznościach oraz osiąganiu celu własnych zamiłowań, zawężenie możliwości rozwinięcia własnej osobowości. A przecież dziecko niewidome przychodzi na świat z takimi samymi dyspozycjami, co dziecko widzące. Mimo zaburzeń wrażeń wzrokowych poznawanie świata przez niewidomych może być prawidłowe, umożliwiające poprawne tworzenie pojęć oraz operowanie nimi w procesie kształcenia. Dlatego też w działalności rewalidacyjnej Ośrodka z dziećmi niewidomymi uwzględnia się specyficzne potrzeby psychiczne dziecka, wzmacnia jego siły i odporność psychiczną, mobilizuje do przezwyciężania trudności, które przecież są o wiele większe niż u dzieci widzących. Ważną formą jest integracja, ponieważ nauczanie dzieci niewidzących wymaga konieczności stosowania innych metod, technik i środków nauczania, dlatego w szkole wykorzystywana jest metoda ośrodków pracy oraz metody aktywizujące uczniów wielostronnie. Szczególną rolę w pracy rewalidacyjnej odgrywają ćwiczenia kompensacyjne. Ćwiczony jest dotyk w formie zabawowej (zajęć politechnicznych) oraz ćwiczenia innych zmysłów (słuchu, smaku, powonienia). Ale żeby rewalidacja zaczęła przynosić efekty, musimy w dziecku rozwinąć motywację do wysiłku na rzecz gotowości do uczenia się życia za pomocą nienormalnych zmysłów i sprawności. Pisemne porozumiewanie się jest jedną z poważniejszych trudności jaką napotykają dzieci niewidome, dlatego tak istotnym celem rewalidacji jest nauka pisma dotykowego systemem Braille’a, a znajomość tego pisma umożliwia korzystanie z obszernej literatury w formie pisma dotykowego. Nauka Braille’a odbywa się w sposób bardzo zindywidualizowany w formie zabaw przy użyciu różnorakich pomocy dydaktycznych , za pomocą maszyny do pisania Braille’em a także za pomocą dłutka i tabliczki, która nie jest rzeczą łatwą. Na szczególne trudności napotykają uczniowie z zaburzeniami lateralizacji oraz dzieci, dla których precyzyjne wbijanie dłutka w papier jest trudne, nie tylko z powodu problemów z koordynacją ruchową, lecz także z powodu wysiłku, jakiego wymaga ta czynność.

Szczególnie ważnym zadaniem realizowanym w Ośrodku jest nauka orientacji i samodzielnego poruszania się. Ograniczenie szans swobodnego poruszania się należy do najpoważniejszych konsekwencji braku wzroku. Wykorzystywana jest tutaj również hipoterapia.

Ćwiczenia na koniu jako środek rehabilitacyjny stanowią – oprócz kontaktu z przyrodą – doskonały środek dydaktyczny do nauki orientacji w przestrzeni, koordynacji ogólnej i równowagi – tak niezbędnych do normalnego funkcjonowania dziecka niewidomego. Kształtuje się również prawidłową postawę ciała dziecka. Układ kinestetyczny umożliwia odbieranie przez dziecko bodźców wewnątrz tkanek ciała, a integracja tych bodźców ma ogromne znaczenie dla prawidłowego ruchu. Nawet najprostsza czynność na koniu jest bodźcem sensorycznym oraz motorycznym. Również współgranie tzw. zmysłów dalekich – słuch i węch oraz smak są uruchamiane przy udziale konia przez jego powierzchowność, ruch i zapach sierści.

Przewagą dziecka niewidzącego jest często brak strachu przy pierwszym kontakcie z tym dużym zwierzęciem. Niejednokrotnie pierwsze zajęcia nie mogą się odbyć z powodu strachu dziecka. Należy tu zaznaczyć, że wszystkie ćwiczenia na koniu wykonywane są w ciągłej asekuracji terapeuty – czy to podtrzymującego dziecko, czy po prostu nadzorującego prawidłowe wykonanie danego ćwiczenia – ale wykonywane samodzielnie przez dziecko.

Jeśli rozpatrzymy zajęcia hipoterapii pod względem rozwoju orientacji w przestrzeni i równowagi, to najlepszym i najprostszym ćwiczeniem jest sama jazda. Dziecko niewidome uczy się odczuwać za pomocą swoich bioder zmiany kierunku, początkowo, aby ułatwić to ćwiczenie, pozwalamy oprzeć mu obie ręce na szyi, która jako pierwsza wykonuje skręt. Dużym ułatwieniem jest również położenie dziecka na plecach na zadzie konia – wtedy całe ciało „odczuwa” sygnały jakie ofiarowuje koń wykonujący skręt. Najtrudniejszym z kolei wariantem wykonania tego ćwiczenia jest jazda przodem do ogona i wskazywanie kierunku skrętu. Jest to o tyle trudne, iż nawet opierając ręce na zadzie dziecko nie odczuwa skrętu wykonywanego przez tułów zwierzęcia, a odczucia pozyskiwane z bioder są odwrotnością sytuacji w jeździe przodem. Ćwiczenie to można rozbudowywać na wiele różnych sposobów: aby uczniowi, który opanował kierunki urozmaicić zajęcia, sadzamy go bokiem na koniu – w tym wypadku odczucia z bioder nijak mają się do naszych oczekiwań. Jedynie lekkie wahnięcia ciała dziecka w czasie wykonywania skrętu mogą mu „podpowiedzieć” kierunek.

Innym przykładem ćwiczeń rozwijających w dziecku poczucie orientacji i równowagi jest tzw. „młynek”, czyli zmiana dosiadu z prawidłowego jeździeckiego na siad bokiem, przodem do ogona, znowu bokiem i powrót do normalnego dosiadu.

Również jakość chodu konia i częste sekwencje zatrzymanie – ruszanie są czynnikiem, który powoduje zwiększony wysiłek przy balansowaniu ciałem przez dziecko. Koń z długim wykrokiem idący mocno do przodu powoduje zwiększenie intensywności ruchów kołyszących, co wiąże się z większymi wahnięciami ciała dziecka, a w konsekwencji poprawę równowagi. Początkowo uprzedzamy dziecko krótkimi komendami kiedy ruszamy, aby swoją postawą na koniu było przygotowane do rozpoczęcia ruchu. Przy zatrzymaniu komenda powinna być podana w formie wydłużonej artykulacji samogłoski „ó” (słowo stój), sygnalizująca wygaszenie chodu i zatrzymanie. Z czasem, gdy dziecko potrafi bez problemu utrzymać równowagę przy pojedynczym zatrzymaniu, można zwiększyć częstotliwość wykonywana tej sekwencji, jak również dodać zatrzymania na łuku.

Podsumowując – rewalidacja ma zapewnić dziecku maksymalną aktywność i usamodzielnienie, systematyczną korektę wad i funkcji organizmu oraz usprawnianie zachowanych funkcji organizmu. W ramach rewalidacji dzieci niewidomych zakres ćwiczeń obejmuje: rehabilitację wzroku, ćwiczenia koordynacji, ćwiczenia słuchowe, ćwiczenia w pisaniu, czytaniu, mówieniu, utrwalanie materiału szkolnego, ćwiczenia manualne i grafomotoryczne. Ponadto praca nad rozwojem dziecka z niepełnosprawnością musi rozpocząć się jak najwcześniej. Praca nad rewalidacją dziecka musi być ciągła i systematyczna. Jest ona żmudna, pełna trudności i nie zawsze przynosząca zadowalające rezultaty.