Widzieć wewnętrznym okiem

Poruszać się w ciemności z zupełną swobodą, bez lęku, niepewności, sprawnie i szybko? Iść na spacer, wyruszyć na górską wędrówkę, biegać i jeździć na rowerze – wszystko samodzielnie, bezwzrokowo! Mimo, że wydaje się to prawie niemożliwe bez nowoczesnych urządzeń tyflorehabilitacyjnych, są na świecie ludzie, którzy twierdzą, że to osiągalne. Wystarczy solidne skupienie, trochę praktyki i można wyćwiczyć percepcję tak bardzo, że poruszanie się za pomocą „wewnętrznego sonaru” będzie proste i w zasięgu ręki. A wszystko to dzięki ludzkiej echolokacji.

W encyklopedii możemy odczytać, że echolokacja to system określania położenia przeszkód lub poszukiwanych obiektów w otoczeniu, z użyciem zjawiska echa akustycznego. Ten sposób percepcji jest bardzo dobrze znany w świecie zwierząt. Wszyscy wiemy, że z echolokacji korzystają nietoperze, delfiny i niektóre ptaki. Wytwarzany przez nie krótkotrwały dźwięk o wysokiej częstotliwości wędruje w przestrzeni, a gdy napotyka na swojej drodze przeszkodę (na przykład słup, drzewo, ścianę budynku), wraca do uszu zwierzęcia w postaci fal odbitych od tej bariery. Na podstawie kierunku, czasu powrotu, natężenia powracającego dźwięku, da się zatem określić kierunek, odległość i wielkość przeszkody.

Echolokacja to bardzo praktyczna umiejętność. Wydawałoby się jednak, że ludzie nie zostali nią obdarzeni lub utracili tę zdolność w procesie ewolucji. Tymczasem nauka zna pojęcie tak zwanej ludzkiej echolokacji. Pojawiło się ono w latach 40. XX wieku. Wcześniej uważano, że pojedyncze przypadki korzystania z echolokacji przez człowieka to pomyłka. Sądzono, że ludzie potrafią się poruszać w ciemności – nie tak, jak twierdzą – za pomocą „wewnętrznego sonaru”, lecz dzięki nadzwyczajnie czułej skórze, zdolnej odczuwać najdrobniejsze zmiany ciśnienia. Szereg badań potwierdził jednak, że nie zmysł dotyku, ale zmysł słuchu odgrywa kluczową rolę w badanym zjawisku.

Zatem ludzka echolokacja to nic innego jak zdolność człowieka do wykrywania obiektów w swoim otoczeniu poprzez odbieranie echa z tych obiektów.

Aby korzystać z echolokacji, trzeba więc wydać dźwięk. Emitując określone brzmienie, na przykład kląskając językiem, stukając obcasami czy białą laską, człowiek jest w stanie wywołać echo. Echo pozwala na precyzyjne zorientowanie się w przestrzeni, kierując się jedynie słuchem.

Aby przekonać się jak to działa, wystarczy zrobić prosty eksperyment, do którego potrzebna jest kartka papieru trzymana bezpośrednio przed twarzą. Szepcząc „szszszszsz” przesuwajmy kartkę od strony prawej do lewej, w górę i w dół, i słuchajmy zmiany intensywności dźwięku odbijającego się od kartki. Osoby przeszkolone w echolokacji mogą interpretować fale dźwiękowe odbite przez pobliskie obiekty, precyzyjnie identyfikując ich położenie i rozmiar.

Ostatnimi czasy najbardziej znanym propagatorem ludzkiej echolokacji jest Daniel Kish – przewodniczący stowarzyszenia World Acces for the Blind. Daniel Kish jest niewidomy niemalże od urodzenia. W wyniku nowotworu stracił obie gałki oczne zanim skończył półtora roku. Utrata wzroku nie przeszkodziła mu jednak w aktywnym życiu, zwłaszcza odkąd odkrył w sobie umiejętność wykorzystywania wewnętrznego sonaru. Zyskał sobie nawet przydomek – Człowiek Batman. Zdaniem Daniela Kisha wszyscy mamy potencjał, niezależnie od tego czy widzimy, czy nie. Każdy z nas jest w stanie wyćwiczyć umiejętność echolokacji, wystarczy systematycznie trenować.

Swoimi doświadczeniami Daniel Kish podzielił się dwa lata temu, na wystąpieniu podczas Konferencji TedX – Technologia Rozrywka i Design. Opisał echolokację w bardzo obrazowy sposób: „To są krótkie dźwięki, które rozchodzą się i odbijają od powierzchni dookoła i wracają do mnie z informacjami, tak jak do was światło. Z tych informacji mój mózg przetwarza dane i widzę moim wewnętrznym sonarem. Tak właśnie nauczyłem się widzieć poprzez ślepotę. By patrzeć, nie używam oczu – używam mózgu.”

Daniel Kish twierdzi, że sonar daje mu to, czego nie mają widzący, między innymi nieograniczone pole ”widzenia” – widok na 360 stopni. „Sonar” Daniela działa tak samo dobrze przed nim jak i za nim oraz przez powierzchnie. Zupełnie jak promienie Roentgena. Daniel określa swoje widzenie jako rodzaj rozmytej trójwymiarowej geometrii.

Daniel Kish widzi w ludzkiej echolokacji ogromny potencjał, nie tylko dla niewidomych. Jak sam twierdzi, dzięki niej możemy się zintegrować i pokonać wszystkie bariery, które sami przed sobą stawiamy. Cytując Daniela: „Kiedy niewidomi uczą się widzieć, widzący są zainspirowani i chcą się nauczyć widzieć na ich sposób, lepiej, wyraźniej, z mniejszym lękiem, bo to przykład ogromnych możliwości drzemiących w każdym, żeby przechodzić każdy rodzaj wyzwania, każdej formie ciemności, żeby odkrywać to, co niewyobrażone”.

Daniel Kish wdraża w życie wszystkie swoje idee związane z echolokacją. Hasłem przewodnim założonej przez niego siedemnaście lat temu organizacji charytatywnej World Acces for the Blind jest: „our vision is sound” – „naszym wzrokiem jest dźwięk”. Kish uczy niewidomych widzieć na nowo, a widzących – nowego spojrzenia na samo zjawisko niewidzenia. Kursanci Kisha poznają jak posługiwać się swoim wewnętrznym okiem, tak by obserwować otoczenie za pomocą dźwięku. Rezultaty są naprawdę zdumiewające. Na filmach dokumentujących różne nowatorskie projekty organizacji widzimy niewidomych swobodnie wędrujących po górskich przełęczach, pokonujących slalomy na rowerze, poruszających się szybko i sprawnie w naprawdę trudnych warunkach. Nie ma chyba lepszego dowodu na to, że metoda Kisha działa i tak, jak twierdzi Daniel – każdy z nas pod okiem instruktora jest w stanie wyćwiczyć w sobie wewnętrzny sonar. Oczywiście nie jest to proste, ale cierpliwość i systematyczność to klucz do celu.

Oprócz Daniela Kisha, ze zjawiskiem ludzkiej echolokacji było związanych kilka nazwisk, między innymi Tom De Witte, Lucas Murray, Kevin Warwick, Juan Ruiz, Ben Underwood czy też Lawrence Scadden. Wszyscy potrafili doskonale orientować się w przestrzeni pomimo braku wzroku. Echolokacja umożliwiła im samodzielne bieganie, grę w koszykówkę, jazdę na rowerze, a nawet jazdę na łyżworolkach. To wszystko brzmi nieprawdopodobnie, ale wydarzyło się naprawdę. W sieci jest dostępnych mnóstwo filmów dokumentalnych dotyczących wykorzystania echolokacji przez wyżej wymienionych niewidomych. To naprawdę wspaniałe źródło motywacji.

Zjawisko ludzkiej echolokacji jest na tyle fascynujące, że inspiruje twórców filmowych. Chyba najbardziej znanym superbohaterem jest Daredevil, z serialu pod tym samym tytułem. To niewidomy prawnik, który dzięki swoim nadludzko czułym zmysłom zwalcza przestępczość w Nowym Jorku. Echolokację znajdziemy również w hinduskim filmie Thaandavam, grze video Perception czy też w amerykańskim serialu Avatar: Legenda Aang.

W polskim dorobku filmowym echolokację przedstawiono w filmie Imagine w reżyserii A. Jakimowskiego. Fabuła jest niezwykle poruszająca. Do szkoły dla niewidomych dzieci przyjeżdża nowy nauczyciel. Za pomocą praktykowanej przez siebie nowatorskiej metody orientacji przestrzennej, pokazuje uczniom jak przekraczać codzienne ograniczenia.

Filozofia zaprezentowana w filmie Imagine jest zbieżna z postawą Daniela Kisha i zapewne wszystkich aktywnie korzystających z „wewnętrznego sonaru” niewidomych. W życiu każdy akt odwagi rodzi ryzyko, bez którego nie sposób poznać smaku wolności. Bo przecież wszyscy stoimy w obliczu wyzwań, wszyscy mierzymy się z nieznanym.

Wdrażanie Konwencji o Prawach Osób Niepełnosprawnych

Czy pamiętają Państwo rok 2012? Czy był on dla Państwa ważny? A czy dla Polski był w jakiś sposób istotny? Na pewno był wyjątkowy, ze względu na organizowane u nas EURO 2012. Ale 2012 rok obfitował również w inne ważne wydarzenia, także natury politycznej, zarówno w Polsce, jak i na świecie. Dlaczego o tym wspominam? W 2012 r., a dokładnie 6 września, Prezydent RP ratyfikował Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, która została sporządzona w Nowym Jorku 13 grudnia 2006 r. Jest to potężny dokument, zarówno rangą, jak i objętością. Zawiera 50 artykułów poświęconych zasadom, jakie przyświecają realizacji umowy przez sygnatariuszy, obowiązkom, jakie mają spełnić oraz dziedzinom i obszarom, w których niwelowanie barier jest kluczowe dla realizacji idei równości.

Od ratyfikacji umowy minęło 5 lat, natomiast od jej stworzenia już 11. Jest to niezwykle powolny proces, który mimo upływu wielu lat jest wciąż na początku swojej żmudnej drogi. Jeżeli chcemy być szczerzy w swoich sądach, musimy się zgodzić, że zadanie wdrożenia Konwencji nie będzie proste. Konwencja zawiera 30 obszarów normatywnych, z których każdy wydaje się oczywisty i niezbędny do prawidłowego funkcjonowania osób niepełnosprawnych w społeczeństwie. Oczywisty w rozumieniu szeroko pojętej sprawiedliwości społecznej. Jednak patrząc realnie na dotychczasowe osiągnięcia nie tylko Polski, ale i innych krajów Europy i świata, wiele z nich okazuje się prostymi jedynie na papierze. Obszary, o których mowa, to m.in.:

  • równość i niedyskryminacja,
  • podnoszenie świadomości,
  • dostępność,
  • prawo do życia,
  • równość wobec prawa,
  • dostęp do wymiaru sprawiedliwość,
  • wolność i bezpieczeństwo,
  • wolność od wykorzystywania, przemocy i nadużyć,
  • ochrona integralności osobistej,
  • niezależne życie i włączanie w lokalną społeczność,
  • mobilność,
  • wolność wypowiadania się i wyrażania opinii oraz dostęp do informacji,
  • poszanowanie prywatności,
  • poszanowanie domu i rodziny,
  • edukacja,
  • zdrowie,
  • rehabilitacja,
  • zatrudnienie,
  • odpowiednie warunki życia i ochrona socjalna,
  • udział w życiu politycznym i publicznym,
  • udział w życiu kulturalnym, rekreacji, wypoczynku i sporcie.

Wydaje mi się, że większość spośród wymienionych dziedzin można by zamknąć w jednym kluczowym sformułowaniu – niezależne życie. Osobiście korci mnie, aby stan, w którym wszyscy niewidomi w Polsce mogliby swobodnie wybierać ścieżkę rozwoju, placówki edukacyjne i miejsce zatrudnienia (z których wszystkie byłyby dostosowane do ich potrzeb), a w wolnym czasie bez skrępowania poruszać się po mieście, instytucjach użyteczności publicznej i ośrodkach kultury, nazwać utopią. Jednak nie zrobię tego. Utopia jest z założenia ideą tak dobrą, że aż niemożliwą do zrealizowania. A przecież należy ufać, że prace na szczeblu takiej organizacji jak ONZ, a w konsekwencji także w poszczególnych krajach, przyczynią się do realnych działań i nałożenia na instytucje publiczne oraz przedsiębiorców obowiązków przystosowania do potrzeb niewidomych.

Skala przedsięwzięcia, jakim jest wdrożenie Konwencji, nie powinna zniechęcać, ale raczej motywować władze, instytucje i wszystkich obywateli do podjęcia jak najsprawniejszych działań.

13 września odbyła się w Warszawie debata doradczo-programowa dotycząca dostosowywania rzeczywistości prawnej i społecznej do potrzeb osób niewidomych. Jej organizatorami byli Polskie Forum Osób Niepełnosprawnych (PFRON), Warmińsko-Mazurski Sejmik Osób Niepełnosprawnych, Lubelskie Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych – Sejmik Wojewódzki, Akademia Pedagogiki Specjalnej oraz Kancelaria prawna Domański Zakrzewski Palinka. Cykl konsultacji był elementem projektu „Wdrażanie Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych – wspólna sprawa”, prowadzonego przez powyższe instytucje. Podobne spotkania odbywają się także w gronie specjalistów i osób dotkniętych innymi rodzajami niepełnosprawności.

Na debacie nie zabrakło oczywiście przedstawicieli Fundacji Szansa dla Niewidomych. Doświadczenie pracowników Fundacji dało niemałą wartość dodaną do prac we wskazanym temacie. Organizowana nie tak dawno (28-29.10.2016 r.) przez naszą organizację Konferencja w Serocku, pt. „Nowocześni niewidomi i słabowidzący w dostosowanym dla nich świecie”, dostarczyła nam także wiedzy na temat postulatów środowiska w tym zakresie. Poruszane były liczne tematy, jak: aktywność zawodowa, dostęp do informacji czy problem wykluczenia społecznego, a publikacja stanowiąca efekt podjętych tam prac stanowiła podstawę do rekomendacji ze strony Fundacji.

W związku z tą małą rocznicą 5-lecia ratyfikacji, wzmożyło się zainteresowanie środowiska pracami nad jej wdrożeniem. Objawem tego była Konferencja zorganizowana przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Katolicki Uniwersytet Lubelski oraz PFRON w Lublinie na wspomnianym Uniwersytecie. Podsumowując minione 5 lat, organizatorzy skupili się na temacie dostępności przestrzeni publicznej i aktywności zawodowej osób niepełnosprawnych. Zwłaszcza aktywność zawodowa jest palącym tematem, zważywszy iż mimo tendencji wzrostowej, jej poziom jest na niezmiernie niskim poziomie. Bazując na Badaniu Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) opublikowanym na stronie Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, przez te 5 lat poziom aktywności zawodowej ON wzrósł z 27,6% do 29,6%. Podczas Konferencji były poruszane w szczególności takie tematy jak: bariery w zatrudnianiu osób niepełnosprawnych na otwartym rynku pracy czy indywidualne i społeczne korzyści aktywizacji osób niepełnosprawnych. Biorąc sobie do serca motto, iż jeden gram praktyki jest lepszy od tony teorii, mam nadzieję, że słowa wypowiedziane na Konferencji, widziane jako dobre praktyki czy godne powielania standardy i działania, coraz częściej będą widziane przeze mnie i Państwa w codziennym życiu.

Czas ucieka wyjątkowo szybko, jeżeli mowa o działaniach na tak wielką skalę. Wspomniane 5 lat od ratyfikacji Konwencji minęło w zaskakującym tempie, jednak nie można pozwolić, by czas dalej uciekał. Walka z dyskryminacją osób niepełnosprawnych powinna być priorytetem dla wszystkich, którym leżą na sercu podstawowe wartości naszej zachodniej społeczności – poszanowanie godności wszystkich obywateli, dostęp do edukacji, wolność i równość wszystkich obywateli.

Kreatywne myślenie pracuje na rzecz niewidomych

Dysfunkcja wzroku i związane z nią bariery, które dotykają ludzi, nie są problemami łatwymi do przeskoczenia. Niepełnosprawność ta wymaga poszukiwania wciąż nowych metod aby poprawić jakość edukacji, aktywizacji zawodowej czy też rozwiązywania problemów dnia codziennego takich osób. Na ratunek przychodzą nowe metody pracy nad pomysłami, np. metodyki Design Thinking i Service Design.

Metodyka Design Thinking jest kreatywną metodą projektowania usług i produktów w oparciu o głębokie zrozumienie potrzeb użytkownika . Składa się z kilku etapów:

  • empatyzacji, czyli wczucia się w rolę osoby, której problem rozwiązujemy,
  • definiowania problemu poprzez dokładne zapisanie go na papierze,
  • generowania pomysłów, gdzie zbiera się jak największą ilość pomysłów, promując te najbardziej „odważne” bez krytykowania ich,
  • prototypowanie gdzie dla wybranych pomysłów tworzy się modele, które mają służyć do testowania danej usługi/produktu z użytkownikami.

Metodyka ta jest stosunkowo nowa, wywodzi się z Uniwersytetu Stanford w Dolinie Krzemowej w Kalifornii. W Polsce propagowana jest m.in. za pomocą Design Thinking Week, podczas którego organizowane są warsztaty i wykłady związane z tematyką DT. W tym roku odbył się on w maju w 13 miastach Polski, m.in. w Trójmieście.

W Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku w Sobotę 13 maja 2017 miał miejsce jeden z warsztatów pt. Design Thinking DIY, skierowany do entuzjastów innowacji, studentów uczelni wyższych z Trójmiasta.

„Zależało nam, żeby nasz warsztat był jak najbardziej praktyczny i pożyteczny, dlatego zdecydowaliśmy się na pracę na prawdziwych przykładach” – mówi Maja Kurant z Ośrodka Wsparcia Ekonomii Społecznej „Dobra Robota” z Gdańska, moderatorka Design Thinking i koordynatorka Design Thinking Do It Yourself. „Wzięliśmy na warsztat realne problemy społeczne, zgłaszane przez realne osoby, które zaprosiliśmy również do udziału w pierwszej i ostatniej części warsztatów, tj. empatii i testowaniu. Grupy pracowały w bardzom dużym sprincie czasowym – miały tylko 8 godzin od zapoznania się z problemem do jego rozwiązania. Mimo to, zarówno uczestnicy warsztatów, jak i osoby zgłaszające wyzwania społeczne wyszły z warsztatów zmęczone, ale zadowolone.”

Jednym z trzech wyzwań warsztatu była pomoc niewidomej beneficjentce Fundacji Szansa dla Niewidomych z Gdańska, pani Izabeli Kurapiewicz, która zgłosiła problem ze znalezieniem satysfakcjonującej pracy dla os. niewidomej.

W ciągu kilku godzin grupa osób, które zgłosiły się do warsztatu poznawały lepiej Izę, zadawały jej jak najwięcej pytań o jej życie, sposoby radzenia sobie z niepełnosprawnością, dotychczasowe próby zdobycia zatrudnienia. Potem ustalały jakie prace byłyby dla niej najlepsze, a jakich, ze względu na swoje predyspozycje i kwalifikacje powinna unikać. Następnie padały konkretne pomysły na zawody lub inne sposoby zarobku. Zgodnie z metodologią promowano jak najbardziej oryginalne pomysły. W całym tym procesie uczestniczył również tyflospecjalista z Gdańska, pracownik gdańskiego oddziału Fundacji Szansa dla Niewidomych – Szymon Andrzejewski.

Ostatecznie po dyskusji zostało spośród nich rekomendowanych kilka zawodów. Należą do nich: samodzielne prowadzenie bloga lub vloga o tematyce dotyczącej osób z dysfunkcją wzroku, prowadzenie zajęć i korepetycji dla seniorów, którzy są grupą potrzebującą więcej uwagi, stanowisko polegające na prowadzeniu w firmach zadań związanych z CSR (Społeczną Odpowiedzialnością Biznesu), organizowanie medytacji i zajęć relaksacyjnych na łonie natury oraz udzielanie korepetycji-spacerów z języka włoskiego.

Praca na warsztatach, aktywizacja poprzez uczestnictwo w zajęciach i chęć doświadczenia czegoś nowego zawsze popłaca. „Na początku byłam nieprzekonana do pomysłu, ponieważ uczestniczyłam w wielu warsztatach, które nie pomagały mi. Tym razem jednak otwartość zespołu, który był przyjazny i naprawdę chciał mi pomóc sprawił, że przekonałam się do pomysłu.” – podkreśla Iza Kurapiewicz, główna uczestniczka warsztatów. „Polecam takie doświadczenie innym osobom, pozwala ono spojrzeć na problem z innej perspektywy.” Chociaż realizacja wniosków po warsztacie często jest trudna, to takie wydarzenia dają okazję poznania nowych osób, zawarcia nowych znajomości.

W fazie ideacji – kreatywnego kreowania rozwiązań – pojawił się również pomysł, żeby Iza mogła być przewodnikiem po pokoju ucieczek, w którym panowałaby całkowita ciemność, co wbrew pozorom okazało się być ciekawą alternatywą. Po warsztatach z propozycją współpracy zgłosił się do niej Escape Room Center z Gdańska.

Według założyciela Escape Center i pomysłodawcy zaangażowania osoby niewidomej do tworzenia takich pokojów, zatrudnienie osoby niewidomej niesie wiele możliwości. „Za kilka miesięcy zamierzamy otworzyć kolejny pokój i właśnie w nim – ze względu na jego tematykę i charakter – możemy zatrudnić jako operatora osobę niewidomą – mówi Piotr Niewiadomski, pomysłodawca i założyciel Escape Room Center z Gdańska. – Ruszyły prace projektowe i z końcem roku występować będziemy o grant na tę inwestycję. Graczami w tym pokoju będą mogły być zarówno osoby normalnie widzące, jak i osoby niewidome”. Escape Room Center będzie się docelowo składało z sześciu pokoi, a samo miejsce będzie dostosowane do poruszania się przez osoby niewidome, w miarę możliwości zastosowań w budynkach po dawnej Stoczni Gdańskiej.

Nowatorskich metod do rozwiązywania konkretnych problemów jest wiele. Często brakuje jednak odwagi decydentów aby zastosować je w praktyce. Warsztaty w ramach Design Thinking Week pozwalają jednak popularyzować nowe idee, co pozwoli na ich stopniowe ulepszanie. Warto być otwartym na nowe możliwości i niekonwencjonalne myślenie.

Rehabilitacja z prawdziwego zdarzenia

Nowocześnie zrehabilitowani niewidomi „widzą i wiedzą więcej!” – to hasło towarzyszące wysiłkom i inicjatywom podejmowanym podczas trzech edycji projektu, który Fundacja Szansa dla Niewidomych realizowała dla beneficjentów w latach 2014-2017. Wzięło w nich udział prawie 1000 osób niewidomych i niedowidzących z terenu całego kraju.

Projekt spotkał się z aprobatą środowiska osób z dysfunkcją wzroku, ponieważ znacząco różnił się od propozycji realizowanych wcześniej. W zdecydowany sposób stawiał na indywidualne potrzeby każdego z uczestników. Poprzednie granty – choć również atrakcyjne i innowacyjne, w dużej mierze opierały się na zajęciach grupowych. Wymagały uczestnictwa w obowiązkowych spotkaniach typu konsultacje z psychologiem, doradcą zawodowym itd. Brakowało jednak zajęć, które kładłyby nacisk na indywidualne podejście do każdego niewidomego oraz podmiotowe traktowanie jego potrzeb i ograniczeń. A są one różne, gdyż wynikają ze zróżnicowanych schorzeń, sytuacji życiowej oraz postrzegania własnej niepełnosprawności. Owe 1000 osób wydaje się dużą grupą ludzi, którzy nabyli nowych umiejętności i kompetencji, a jednak nie byli to wszyscy oczekujący na poradę, toteż znaleźli się ich następcy. Pod koniec ostatniej edycji tamtego projektu, kolejni niewidomi chętnie zgłaszali się do udziału w nowych zajęciach o zbliżonym charakterze. Zatem już wiedzieliśmy, że zadanie powinno być kontynuowane.

Dzięki staraniom Fundacji oraz uzyskanemu dofinansowaniu ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, w kwietniu 2017 r. ruszył projekt pod nazwą „Nowoczesna Rehabilitacja drogą do zwiększenia samodzielności osób z dysfunkcjami wzroku”, który – podobnie jak wspomniany wyżej – realizowany jest we wszystkich tyflopunktach Fundacji w całej Polsce.

Główna idea projektu i trzon działań stanowi kontynuację poprzedniego zadania, ponieważ – jak wynikało z naszych doświadczeń – zaproponowany tok zajęć i podział godzin przynosił oczekiwane rezultaty w postaci poprawy samodzielności w poruszaniu się niewidomych, zdecydowanego zwiększenia poziomu obsługi urządzeń tyfloinformatycznych oraz znajomości przysługujących osobom niepełnosprawnym uprawnień, ulg i możliwości pozyskania wsparcia ze strony innych organizacji pozarządowych czy władz. Realizowane obecnie zadanie zakłada, że każdy niewidomy, który zgłosił się i zakwalifikował do udziału w projekcie, opracowuje razem z tyflospecjalistą Indywidualny Plan Działania, wynikający z jego sytuacji życiowej i konkretnych potrzeb związanych z codzienną aktywnością i funkcjonowaniem. IPD to solidny fundament, którym na kolejnych etapach pracy kierują się beneficjenci, tyflospecjaliści i eksperci. Zatem razem opracowują i realizują kolejne tematy zaproponowane przez twórców naszego projektu.

Jak wygląda podział godzin przysługujący każdemu beneficjentowi? Każdy niewidomy z umiarkowanym lub znacznym stopniem niepełnosprawności ma do dyspozycji 80 godzin konsultacji oraz 54 godziny zajęć prowadzonych przez doświadczonych tyflospecjalistów pracujących na co dzień w oddziałach naszej Fundacji. Ponadto każdy niewidomy korzysta z 10-godzinnego wsparcia z ekspertem, którego angażujemy na podstawie konkretnych propozycji uczestników projektu.

Na podstawie potrzeb zgłoszonych przez tegorocznych beneficjentów, zatrudnieni przez nas eksperci wywodzą się z wielu różnych dziedzin. Większość beneficjentów prosi o wsparcie w zakresie obsługi komputera i urządzeń niwelujących skutki niepełnosprawności wzroku, a także o zajęcia z zakresu samodzielności w poruszaniu się, w swobodniejszej orientacji, poradnictwa dotyczącego przysługujących im uprawnień.

Są też osoby, które chciałyby uzyskać pomoc w poszerzaniu wiedzy ogólnej, pasji, zainteresowań, znajomości języków obcych i uprawiania dyscyplin sportowych. Tak więc jedni niewidomi pracują z informatykiem poznając tajniki obsługi programu udźwiękawiającego komputer, inni przemierzają miasto z instruktorem orientacji przestrzennej, następni poznają zasady gry na gitarze, albo dowiadują się, jak efektywnie uczyć się języka angielskiego. W kwestii dostępnych modułów tematycznych, w ramach których są organizowane zajęcia, każdy znajdzie coś dla siebie i wybierze temat, który chciałby zgłębić. Przykładowe moduły to: kuchnia, turystyka, zdrowie, informatyka, hobby, kultura. Zaproponowane przez nas tematy obejmują wszystkie sfery funkcjonowania człowieka.

Wprawdzie rekrutacja do bieżącej edycji projektu „Nowoczesna Rehabilitacja drogą do zwiększenia samodzielności osób z dysfunkcjami wzroku” jest zakończona, a projekt jest już w toku, możemy zapewnić, że jeżeli już dziś ktoś chciałby wziąć udział w podobnych szkoleniach, będzie to możliwe od kwietnia 2018 roku. W tym celu zapraszamy do oddziałów Fundacji na terenie całego kraju. Fundacja Szansa dla Niewidomych proponując kolejne projekty kieruje się przede wszystkim zasadą, by niewidomi w Polsce stawali się „lepsi”, by byli świadomi swojej sytuacji, znali swoje prawa i obowiązki, realizowali swoje pasje – jednym słowem by żyli NORMALNIE.

Biała laska – niezależność w zasięgu ręki

Jest powszechnie znana. Mała, lekka, poręczna, można nawet powiedzieć, że niepozorna. Nie do pomylenia z czymś innym. Nawet najmłodsze dzieci potrafią ją bezbłędnie wskazać jako atrybut osoby niewidomej. O czym mowa? O białej lasce.

Biała laska jest nierozerwalnie związana z wizerunkiem osoby niewidomej. Powszechnie znana i dobrze kojarzona, używana codziennie przez tysiące niewidomych i niedowidzących na całym świecie.

Biała laska to naprawdę genialny w swojej prostocie wynalazek. Ma właściwie same zalety. Jest stosunkowo łatwo dostępna i w porównaniu do innych pomocy tyflorehabilitacyjnych – niezbyt droga. Nie wymaga baterii, można jej używać w każdych warunkach pogodowych. Jest poręczna, mieści się w torebce, a nawet w kieszeni. Jej podstawowa obsługa jest intuicyjna. Mogą z niej korzystać dzieci, osoby starsze, dorośli i młodzież. Dzisiaj nikt już nie jest w stanie sobie wyobrazić, że niewidomy może się bez niej obejść. Jak jednak doszło do tego, że biała laska w ogóle istnieje i służy niewidomym?

Wszystko zaczęło się w 1921 roku. Pewnego dnia angielski fotograf James Biggs na skutek nieszczęśliwego wypadku stracił wzrok. Znajomi zachęcali go, aby pomimo utraty wzroku pozostał aktywny. Biggs wymyślił, że do bezpiecznego poruszania się po mieście zaadaptuje laskę, której używali ówcześni gentlemani. Metodą prób i – pewnie niejednokrotnie bolesnych – błędów uznał, że bezpieczeństwo zapewni mu pomalowanie laski na biały kolor, aby była widoczna dla przechodniów i uczestników ruchu.

Równolegle, bo w okolicach 1930 roku w USA, George Bonham, wpadł na podobny pomysł. Pewnego dnia był świadkiem niebezpiecznego zdarzenia. Niewidomy przechodzień próbował przedostać się na drugą stronę ulicy. Jednak używana przez niego laska była niewidoczna dla kierowców, ponieważ zlewała się kolorystycznie z otoczeniem. Bonham widząc całe zajście zalecił pomalowanie laski na biało. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę.

Biała laska przyjęła się jednak na dobre dzięki Guilly d’Herbemont. Obserwując jak ryzykowne jest poruszanie się niewidomych po ruchliwych paryskich ulicach, Guilly napisała poruszający list do redakcji gazety L’Écho de Paris. W liście zwracała uwagę na potrzeby niewidomych i słabowidzących w zakresie bezpiecznej orientacji przestrzennej. Dzięki jej naciskom, w 1931 roku francuski rząd zapoczątkował akcję popularyzacji białych lasek wśród mieszkańców Paryża. Pierwsze laski trafiły do weteranów i ociemniałych cywilów I wojny światowej.

Oczywiście wcześniej niewidomi też używali różnych narzędzi nawigacyjnych, jednak dopiero pojawienie się białej laski zapoczątkowało prawdziwy przełom.

Biała laska pełni wiele funkcji. Jest sygnałem dla otoczenia, że osoba, która się nią posługuje, ma szczególne potrzeby percepcyjne. Wskazuje innym osobom niepełnosprawność wzroku, zwiększając bezpieczeństwo niewidomego w codziennych sytuacjach wymagających przemieszczania się w ruchu ulicznym. Przepisy dotyczące białej laski na stałe zagościły w polskim kodeksie drogowym. Zgodnie z prawem niewidomy podczas samodzielnego poruszania się po drodze jest obowiązany nieść białą laskę w sposób widoczny dla innych uczestników ruchu. Biała laska jest wtedy traktowana jako tak zwany znak specjalny. Kierujący pojazdem, widząc białą laskę, jest zobowiązany do zatrzymania i przepuszczenia osoby niewidomej przez jezdnię

Jednak podstawową i najważniejszą funkcją białej laski jest pomoc w samodzielnym poruszaniu się osobie niewidomej. Standardowa technika chodzenia z białą laską została stworzona przez Richarda E. Hoovera, w 1944 roku. Hoover był specjalistą od rehabilitacji weteranów II wojny światowej. Podczas pracy z ociemniałymi żołnierzami opracował taką metodę trzymania białej laski, która pozwala na jak największą samodzielność przy zachowaniu maksimum bezpieczeństwa. Wystarczyło trzymać białą laskę przed sobą i przed każdym krokiem przesuwać ją z boku na bok w poszukiwaniu przeszkody. Dzisiaj istnieje wiele rozbudowanych wersji tej metody poruszania się. W Polsce najbardziej popularna jest technika dotykowa i jej modyfikacje (technika stałego kontaktu, technika trzypunktowa itp.) oraz technika diagonalna. Zainteresowanych szczegółami odsyłamy do publikacji poświęconych orientacji przestrzennej.

Rolę, jaką odgrywa w życiu niewidomego biała laska, pięknie podsumowuje Światowa Unia Niewidomych: ”Biała laska stała się symbolem wolności, niezależności i pewności siebie.”

Aby biała laska dobrze służyła, nie możemy iść do sklepu i kupić przypadkowej, pierwszej lepszej. Laska musi być odpowiednio dobrana. Tak jak sportowiec odpowiednio dopasowuje do swoich potrzeb buty do biegania, tak niewidomy musi precyzyjnie dostosować laskę do swoich potrzeb.

Ważne są przede wszystkim trzy parametry: waga, długość i wytrzymałość.

Dobra laska musi być lekka. Nie warto obciążać nadgarstka ponad miarę. Laska powinna dobrze leżeć w dłoni, tak aby codzienne poruszanie się nie było męczące. Ważna jest również odpowiednia długość. Przyjmuje się, zależnie od źródeł, że dobrze dopasowana biała laska powinna sięgać tuż nad mostek osoby niewidomej, od trzech do pięciu centymetrów. Za krótka laska nie spełni swojej roli wykrywacza przeszkód, a za długa będzie po prostu zawadzać. Warto również zwrócić uwagę na wytrzymałość. W zależności od trybu życia i aktywności użytkownika, biała laska zużywa się mniej więcej w rok, półtora. Aby przedłużyć żywotność laski, trzeba zwrócić uwagę z jakiego tworzywa jest wykonana. Na rynku dostępne są laski aluminiowe, grafitowe lub z włókna szklanego. Bywają również laski drewniane, jednak są zdecydowanie mniej popularne.

Istnieje kilka modeli białych lasek: są laski sztywne, składane i teleskopowe. Są również specjalne laski sygnalizacyjne, a także laski podpórcze, dla niewidomych ze schorzeniami ruchowymi. Do tego dochodzi szereg końcówek, które ułatwiają poruszanie się w zależności od wybranej metody orientacji. Końcówki najlepiej dobrać według własnych upodobań i preferowanej metody poruszania się. Są również specjalistyczne laski-gadżety: wibrujące przed przeszkodą, świecące w ciemności itp. W dzisiejszych czasach dopasowanie laski do stylu życia użytkownika to nic trudnego, warto korzystać z tych wszystkich dobrodziejstw, aby wykorzystać cały potencjał, który drzemie w naszej poczciwej białej lasce.

Z białą laską jest też związanych kilka ciekawostek.

Biała laska nie zawsze jest biała! Już w filmie „Zapach kobiety” główny bohater posługuje się elegancką laską dla niewidomych w… czarnym kolorze. Taki dobór laski to zapewne nieprzemyślana fantazja scenarzystów. Na szczęście nie widuje się takich lasek na co dzień. Pamiętajmy, że tylko biała laska identyfikuje poprawnie osobę niewidomą i zapewnia bezpieczeństwo na drodze!

Z białą laską można biegać! Wiele organizacji pozarządowych na całym świecie organizuje sportowe eventy dla niewidomych. Jednym z nich jest „Bieg białej laski” organizowany na 5 kilometrów, czy też „Cane Quest” – stworzony z myślą o niewidomych dzieciach konkurs na orientację.

Jak widać, biała laska nie jest tylko zwykłym narzędziem – pomaga osiągać niezależność, jednoczy i integruje. Jest światowym symbolem niewidomych i słabowidzących – ich idei, interesów i wspólnoty. Dlatego też 15 października świętujmy hucznie, obchodząc Międzynarodowy Dzień Białej Laski!

Osoby niewidome i słabowidzące na rynku pracy

W naszej Fundacji często zastanawiamy się nad sytuacją osób z niepełnosprawnością wzroku na rynku pracy. Większość dostępnych badań mówi ogólnie o sytuacji niepełnosprawnych. Dają one pewien pogląd, ale nie odpowiadają na pytania, które rodzą się, gdy mówimy o tak specyficznej grupie niepełnosprawnych jak niewidomi.

Wyniki Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności wskazują, że po okresowej stabilizacji wartości wskaźnika zatrudnienia osób niepełnosprawnych w wieku produkcyjnym, oscylującej w granicach 22-23% na przestrzeni lat 2013-2015, w roku 2016 nastąpił jego gwałtowny wzrost do dotychczas nienotowanego poziomu – 23,7%.

Dodatkowo w roku 2016 zanotowano obniżenie się poziomu stopy bezrobocia osób niepełnosprawnych w wieku produkcyjnym do rekordowego poziomu 11,6%. Tym samym stopa bezrobocia obniżyła się o 1,4 pkt proc. w stosunku do roku 2015 oraz o 4,5 pkt proc. w stosunku do roku 2014.

Od 2007 roku obserwujemy również stopniowy wzrost współczynnika aktywności zawodowej osób niepełnosprawnych do 27,5% w 2012 roku i utrzymywanie się jego wartości na stabilnym poziomie około 27% w latach 2013-2014. Mimo spadku w 2015 roku do poziomu 25,9%, wskaźnik ten wzrósł w roku 2016 o niemal 1 pkt proc. i osiągnął wartość 26,8%.

Należy dodać, że wartość współczynnika aktywności zawodowej jest ściśle związana zarówno z liczbą osób pracujących, jak i bezrobotnych, a przekroczenie progu 27% tego wskaźnika w latach 2012-2014 było również spowodowane wzrostem bezrobocia. Tymczasem w roku 2016 zwiększenie wartości współczynnika było bezpośrednią pochodną wzrostu zatrudnienia.

Dla osób niepełnosprawnych w wieku 16 lat i więcej powyższe wskaźniki w 2016 roku kształtowały się następująco: współczynnik aktywności zawodowej – 16,3%, wskaźnik zatrudnienia – 14,6%, stopa bezrobocia – 10,9%.

Podobnie w przypadku danych dla wieku 18-59/64 lata, dane z badania wskazują na utrzymujący się stabilny poziom zatrudnienia tej grupy osób (w granicach 14-15%) i znaczny spadek bezrobocia, do nienotowanego dotychczas poziomu 10,9% (spadek o 1,4 pkt proc. w stosunku do ubiegłego roku oraz o 3,9 pkt proc. w stosunku do 2014 r.).

Współczynnik aktywności zawodowej spadł nieznacznie w stosunku do roku 2015 (o 0,2 pkt proc.) osiągając wartość 16,3%.

DANE Z SYSTEMU OBSŁUGI DOFINANSOWAŃ I REFUNDACJI PFRON

W Systemie Obsługi Dofinansowań i Refundacji (SODiR), prowadzonym przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, w końcu grudnia 2016 r. zarejestrowanych było łącznie 258,7 tys. osób niepełnosprawnych (12,6 tys. więcej niż w grudniu 2015 r.), w tym 134,7 tys. osób zatrudnionych na otwartym rynku pracy (13,1 tys. więcej niż w grudniu 2015 r.) i 124 tys. osób pracujących w zakładach pracy chronionej (spadek o 0,4 tys. w stosunku do grudnia 2015 r.).

W ostatnich latach wyraźnie zmniejsza się dysproporcja między zarejestrowanymi w SODiR PFRON pracownikami niepełnosprawnymi z otwartego i chronionego rynku pracy. Jeszcze w grudniu 2013 r. udział pracowników zakładów pracy chronionej w stosunku do ogółu pracowników niepełnosprawnych, zarejestrowanych w SODiR wynosił 66,2%, tymczasem w grudniu 2016 r. po raz pierwszy udział pracowników z otwartego rynku pracy w stosunku do ogółu pracowników niepełnosprawnych był większy od udziału pracowników z rynku chronionego i wynosił 52,1%.

DANE Z BEZROBOCIA REJESTROWANEGO

Udział osób niepełnosprawnych wśród ogółu osób zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy w grudniu 2016 r. wynosił 7,0%. W stosunku do grudnia 2015 r. udział ten był wyższy o 0,1 pkt proc., a w stosunku do grudnia 2014 r. – o 0,2 pkt proc.

Wśród zarejestrowanych jako bezrobotni odsetek osób niepełnosprawnych wynosił 6,2%, zaś wśród zarejestrowanych jako poszukujący pracy – 45,1%.

W ciągu 2016 roku pracodawcy zgłosili do urzędów pracy 61,4 tys. ofert pracy dla osób niepełnosprawnych. Wśród tej liczby 10,2% ofert (6,2 tys.) stanowiły oferty pracy subsydiowanej.

DANE POCHODZĄCE Z BADANIA STANU ZDROWIA LUDNOŚCI POLSKI 2014

Według wyników Europejskiego Ankietowego Badania Zdrowia (European Health Interview Survey – EHIS) w 2014 roku w Polsce było 7 414 tys. osób niepełnosprawnych biologicznie w wieku 15 lat i więcej, tj. osób w tym wieku, które zadeklarowały ograniczoną zdolność wykonywania czynności jakie ludzie zwykle wykonują (zgodnie z jednolitą dla UE definicją zastosowaną w badaniu uwzględniono zarówno poważne, jak i mniej poważne ograniczenia, powodujące niemożność wykonywania ww. czynności, przez okres co najmniej ostatnich 6 miesięcy). Wśród tak zdefiniowanej zbiorowości osób niepełnosprawnych biologicznie 1 817,8 tys. stanowiły osoby pracujące, 294,9 tys. osoby bezrobotne, a 5 296,3 tys. osoby bierne zawodowo.

Warto wskazać, że w zależności od przyjętego kryterium niepełnosprawności biologicznej (a ściślej poziomu ograniczeń) populacja osób niepełnosprawnych w Polsce może liczyć od 4,9 mln do 7,7 mln osób.

BADANIE ANKIETOWE FUNDACJI SZANSA DLA NIEWIDOMYCH

Badanie ankietowe dotyczące rynku pracy i zatrudnienia osób niewidomych i słabowidzących odbyło się w dniach 05-10.04.2017 r. na terenie całego kraju. Przebadano łącznie 301 instytucji, w tym organizacje związane ze środowiskiem osób niepełnosprawnych wzrokowo, instytucje nie związane z tym środowiskiem, sektor prywatny oraz kilka wybranych grup zawodowych. Ankietowanym osobom zadano kilka pytań, na które należało podać dane dokładne lub, gdy to było w tym krótkim czasie nierealne, dane możliwie najbliższe prawdy. Celem badania było zdobycie wiedzy ogólnej o sytuacji naszego środowiska, trendów decydujących o postępowaniu pracodawców. Asumptem do zlecenia tego zadania było nie do końca zweryfikowane do tej pory przekonanie, że niewidomi nie są poszukiwanymi kandydatami do zatrudnienia, a jeśli tak, to nie są tak samo wynagradzani jak osoby pełnosprawne. Nasi przedstawiciele są także przekonani, że podobnie dyskryminowani są pracownicy, którzy obsługują niepełnosprawnych wzrokowo i że nie zależy to od specjalności, którą wykonują na rzecz tego środowiska. Tak więc w naszym kraju źle się powodzi niewidomym, słabowidzącym o znacznej lub umiarkowanej niepełnosprawności oraz ich otoczeniu. Mamy na myśli zarówno ich rodziny, których sytuacja ekonomiczna zależy przecież od dochodów ich niepełnosprawnych bliskich, jak i specjalistów, a więc rehabilitantów, wdrożeniowców, pracowników IT, szkoleniowców w dziedzinie rehabilitacji lub tyfloinformatyki, którzy wykonując specjalistyczną pracę, wykazując się dużym stopniem empatii, ryzykując wyspecjalizowanie w bardzo wąskiej dziedzinie i trudności w znalezieniu innej pracy, zarabiają o wiele mniej niż ich odpowiednicy na rynku w podobnych zawodach, pracujący w firmach nie świadczących usług niewidomym i słabowidzącym. Wydaje się, że przeprowadzone badanie potwierdza tę przykrą tezę.

Co powoduje tę kompromitującą sytuację? Czy ma to związek z podejrzewanym zacofaniem cywilizacyjnym społeczeństwa? Gdy mówimy o Polsce, kraju w dużym stopniu chrześcijańskim, z rozlicznymi dowodami społecznej empatii, trudno zgodzić się z takim wyjaśnieniem. Wygląda na to, że na ten empatyczny grunt nie nakłada się wiedza o naturze niepełnosprawności, nowocześnie rozumianych prawach człowieka, prawach obywatelskich, możliwościach technologicznych i metodologicznych oraz zdolnościach samych osób niepełnosprawnych. Mimo zmiany ustrojowej nie udaje się nam zorganizować mediów prawdziwie zaangażowanych społecznie i mądrej, nowoczesnej edukacji. Normą jest, iż obywatele nie spotykają osób niepełnosprawnych. Nie mają pojęcia o ich trudnościach i możliwościach. Nikt ich nie informuje, że tym osobom należy najpierw pomóc rehabilitacyjnie, by następnie mieć w nich równorzędnych partnerów. Gdyby w szkołach i na uczelniach omawiany tutaj temat był przedstawiany w sposób ciągły, a nie okazjonalny, gdyby media, szczególnie media publiczne, miały obowiązek prezentowania tego środowiska na co dzień, mogłoby dojść do wykorzystania empatycznego charakteru naszego narodu.

Niewiedza i brak zrozumienia w społeczeństwie owocuje brakiem empatii wśród przedstawicieli władz. To zapewne nie jest przypadek, gdy nawet PFRON, instytucja najbardziej zasłużona dla niewidomych, ma ograniczone fundusze przeznaczone na ważne środowiskowe cele. Są na to rozliczne przykłady. Zbyt małe środki przy zbyt rozległych zadaniach powodują, iż ofiarowywane wsparcie jest za małe. Wystarczy zapoznać się z opiniami jakoby profesjonalnych ekspertów oceniających wnioski składane przez nasze organizacje. Wśród tych opinii można znaleźć takie zapisy, jak na przykład:

Brak zgody na wynagrodzenia dla pracowników, bez których trudno wykonać wskazaną pracę.

Pogląd sprzed ponad roku, iż wynagrodzenie na poziomie 18,62 zł brutto z kosztami pracodawcy za godzinę jest wystarczające, a często według ekspertów jest za wysokie; warto wyjaśnić, że taka stawka gwarantuje pensję w wysokości około 1900 zł netto miesięcznie.

Ograniczanie funduszy przeznaczonych na cele administracyjne, a więc wynagrodzenia osób obsługujących realizację projektów, rozliczających je, na wynajem powierzchni, obsługę księgową i prawną, zawiadywanie kadrami, kosztami transportu, komunikacji itd.

Twierdzenie, iż organizacje zawyżają kwoty niezbędne do wykonania poszczególnych zadań, gdy ceny rynkowe są naprawdę wyższe, a organizacje i instytucje same ograniczają te kwoty w obawie o utratę niezbędnych punktów.

Niewielki procent niepełnosprawnych zatrudnionych jako pracowników PFRON.

Mowa jest o najważniejszej dla środowiska instytucji, jaką jest PFRON. Lepiej nie wspominać o podejściu ze strony innych ministerstw i instytucji. Czy w tej sytuacji firmy prywatne mają powody, by lepiej wynagradzać osoby niewidome i niedowidzące oraz osoby pełnosprawne pracujące dla nich? Oczywiście nie mają, a na dodatek są zmuszone na wolnym rynku obniżać koszty wszelkiego działania. Są więc zmuszane do wykorzystywania polskiego systemu na dwa sposoby: stosować niskie wynagrodzenia oraz wspomagać się dofinansowaniami SOD.

Głównymi problemami w tej dziedzinie są zatem:

  • brak zrozumienia ze strony ogromnej większości społeczeństwa,
  • za małe środki finansowe przeznaczone na wsparcie tego środowiska,
  • obawy władz, że przeznaczenie większych środków na ten cel nie będzie dobrze widziane przez wyborców,
  • wynikające z tego omijanie problemów tego środowiska i nadzieja, że jakoś same się rozwiążą,
  • unikanie realizacji praw tych osób, a nawet nierealizowanie istniejących zapisów; dobrym na to przykładem jest niewłaściwe interpretowanie zapisu z prawa budowlanego, że obiekty użyteczności publicznej mają być dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, w szczególności niepełnosprawnych ruchowo; zapis ten w żaden sposób nie pomija niewidomych, a jednak jest właśnie tak rozumiany,
  • nie przekazywanie uczniom niepełnosprawnym, tzn. na ich potrzeby, dotacji kierowanych do szkół, w których się uczą,
  • brak kodyfikacji dotyczących uczestnictwa osób niepełnosprawnych w mediach, tzn. ich samych oraz omawiania ich problemów,
  • nie uwzględnianie światowych trendów dotyczących dostępu osób niewidzących do informacji i dostępności otoczenia dla nich,
  • traktowanie tego rodzaju społeczności marginalnie, gdyż są zbyt małe liczebnie,
  • niewłaściwy system wsparcia organizacji OPP, czego przykładem jest brak możliwości wykorzystania 1% podatku obywateli, gdy organizacje nie mają środków na promocję i reklamę itd.

Jeśli w naszym kraju nie zostaną podjęte konkretne decyzje, sytuacja niepełnosprawnych w tej grupie nie poprawi się. Co jest tego efektem? Nietrudno dowieść, iż właśnie stąd się bierze słaby poziom wykształcenia, trudności w znalezieniu pracy, brak umiejętności dających większe szanse na rynku pracy, społeczna nieaktywność owocująca upodobaniem do pobierania rent socjalnych i niechęcią do poszukiwania prawdziwej pracy. Stąd także bardzo naganne zjawisko fikcyjnego zatrudnienia. Gdy niewidomy lub słabowidzący dysponuje małą kwotą wynikającą z renty socjalnej, nie może utrzymać siebie i swoich bliskich, łatwo zdecydować się na zatrudnienie fikcyjne. Tracą na tym wszyscy.

Badanie dotyczyło dosyć małej liczby instytucji i pracowników. Fundacja nie jest w stanie przeprowadzić bardziej dogłębnej analizy. Są do tego celu powołane poważniejsze instytucje. Fundacja znalazła jednak wystarczające potwierdzenie dla naszych przypuszczeń. O środowisko niepełnosprawnych wzrokowo należy rzetelnie zadbać i zająć się nim na serio. Rehabilitacja niewidomych, ich adaptacja do wymogów otoczenia, jak również dostosowanie otoczenia do ich potrzeb wymaga empatii i funduszy. Nie można tego tematu zamknąć namiastką działania. Kwestię tę najlepiej wyjaśnić na przykładzie medycznym. Gdy u pacjenta stwierdzono brak aktywności nerek, należy je przeszczepić. Nie da się pomóc w inny, tańszy sposób. Podobnie z brakiem wzorku. Nie powinno się jedynie częściowo pomagać, gdyż nie daje to zadowalających rezultatów i prowadzi jedynie do nieefektywnych wydatków. Należy działać kompleksowo i profesjonalnie. W krajach najwyżej rozwiniętych sprawdza się co osoba niepełnosprawna potrafi w momencie badania, a następnie co jest w stanie osiągnąć w wyniku przeprowadzonego procesu rehabilitacji. Następnie wyposaża się ją we wszelkie dostępne rozwiązania techniczne oraz kieruje na szkolenia, by stała się w pewnym sensie sprawnym obywatelem.

Ankietę podzielono na 4 przedstawione poniżej bloki tematyczne:

Temat 1: Organizacje związane ze środowiskiem osób niewidomych: spółdzielnie, fundacje, zakłady pracy chronionej i inne miejsca, które zatrudniają niepełnosprawnych. W ankiecie wzięło udział 114 organizacji.

Zatrudnienie w firmie: Średnio 114 osób, w tym firma Probet zatrudniająca 1500 osób, która według danych publikowanych przez PFRON należy do pierwszej dziesiątki największych w Polsce firm zatrudniających osoby niepełnosprawne. Wśród zatrudnionych ponad połowa to osoby niepełnosprawne, jednak wśród nich tylko kilkadziesiąt to osoby z dysfunkcją wzroku.

Liczba osób niepełnosprawnych zatrudnionych w firmie. Średnio 40 osób. Najwięcej osób niepełnosprawnych, spośród badanych, zatrudnia firma produkcyjna Limatherm Components Sp. z o.o. z Chorzowa (na 240 zatrudnionych osób 220 to osoby niepełnosprawne).

Liczba osób z dysfunkcją wzroku zatrudnionych w firmie. Średnio 12 osób.

Średnia płaca brutto dla pracownika niepełnosprawnego, a w szczególności niewidomego lub słabowidzącego: 2121 zł brutto. Spośród badanych 114 podmiotów na to pytanie nie uzyskaliśmy danych od 47 ankietowanych.

Koszty ponoszone przez podmiot związane z szeroko rozumianą obsługą osób niepełnosprawnych: Średnio 1692 zł brutto. Tylko połowa ankietowanych udzieliła odpowiedzi na to pytanie.

Czy zatrudnione osoby niepełnosprawne mają dostosowane do ich potrzeb stanowisko pracy? Jeśli tak, to w jakim stopniu w skali od 1 do 10? Średnio 7.

Temat 2: Instytucje nie związane ze środowiskiem osób niepełnosprawnych: urzędy, szkoły, uczelnie, media (gazety, radia i telewizje), muzea, biblioteki, galerie handlowe, przedsiębiorstwa komunikacji – PKP, autobusy, tramwaje itp.

W ankiecie wzięło udział 91 instytucji.

Zatrudnienie w instytucji. Średnio 408 osób. Największa instytucja (UMCS Lublin) zatrudnia 3000 osób.

Liczba osób niepełnosprawnych zatrudnionych w instytucji. Średnio 14 osób.

Liczba osób z dysfunkcją wzroku zatrudnionych w instytucji. Średnio 1 osoba.

Średnia płaca brutto dla pracownika niepełnosprawnego, a w szczególności niewidomego lub słabowidzącego. 2130 zł brutto.

Koszty ponoszone przez podmiot związane z szeroko rozumianą obsługą osób niepełnosprawnych: Średnio 1523 zł. 71 ankietowanych nie udzieliło odpowiedzi na to pytanie.

Czy zatrudnione osoby niepełnosprawne mają dostosowane do ich potrzeb stanowisko pracy? Jeśli tak, to w jakim stopniu w skali od 1 do 10? Średnio 7.

Temat 3: Sektor prywatny. W ankiecie wzięło udział 77 pracodawców.

Zatrudnienie w firmie. Średnio 360 osób. Jedna z firm zatrudnia 2500 osób, z których zaledwie około 100 to osoby niepełnosprawne; nie ma wśród nich ani jednej osoby z dysfunkcją wzroku.

Liczba osób niepełnosprawnych zatrudnionych firmie. Średnio 18 osób.

Liczba osób z dysfunkcjami wzroku zatrudnionych w firmie. Średnio 1 osoba.

Czy kierownictwo firmy wie o dofinansowaniach wynagrodzeń SOD z PFRON? 54 odpowiedzi twierdzących, 13 nie, reszta ankietowanych nie udzieliła odpowiedzi.

Czy kierownictwo firmy woli płacić kary dla PFRON niż zatrudnić osoby niepełnosprawne? Dlaczego?Wśród odpowiedzi pojawiały się takie odpowiedzi jak:

„Rodzaj pracy jest niewskazany dla osób niepełnosprawnych”

„Ponieważ jest za dużo biurokracji”

„Korzystamy z podwykonawców zatrudniających osoby niepełnosprawne”.

Temat 4: Pytania dotyczące grup zawodowych: Ile zarabiają specjaliści obsługujący to środowisko: nauczyciele, rehabilitanci, instruktorzy, informatycy, handlowcy?

W ankiecie wzięło udział 19 różnych instytucji i organizacji. Średnie zarobki wynosiły:

Nauczyciele: 2466 zł brutto.

Rehabilitanci: 2125 zł brutto.

Instruktorzy: 2250 zł brutto.

Handlowcy: 2561 zł brutto.

Legitymacje osoby niepełnosprawnej – – idzie nowe!

Zgodnie z przepisami znowelizowanej ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych czekają nas interesujące zmiany. Dotychczas funkcjonujące, dobrze znane papierowe legitymacje osoby niepełnosprawnej zostaną wyparte przez nowe, plastikowe karty. Zmiany wchodzą w życie z dniem 1 sierpnia 2017.

Na lepsze na pewno zmieni się to, że nowy dokument jest znacznie trwalszy od papierowej legitymacji. Ma estetyczny format karty kredytowej, jest wykonany z tworzywa sztucznego przypominającego to, z którego wykonuje się dowody osobiste. Lepiej wpasowuje się w gabaryty każdego portfela lub saszetki na dokumenty. Nowa legitymacja nie ulegnie zniszczeniu podczas częstych podróży, niestraszny jej deszcz, zabrudzenia, a nawet pranie w pralce. Z tego ostatniego ucieszą się na pewno jej zapominalscy użytkownicy. Procedura uzyskiwania legitymacji nie uległa zmianie. Legitymację dokumentującą niepełnosprawność otrzymuje się na wniosek osoby uprawnionej. Składając wniosek należy przedstawić pracownikowi miejskiego/powiatowego zespołu do spraw orzekania o niepełnosprawności do wglądu prawomocne orzeczenie o niepełnosprawności, o stopniu niepełnosprawności lub o wskazaniach do ulg i uprawnień. Nowością jest wymóg dostarczenia dwóch zdjęć w formacie 35 mm x 45 mm. Dotychczas wystarczyła jedna fotografia. Aby uzyskać nową legitymację, nie trzeba ponownie stawać na komisję.

Zgodnie z nowymi przepisami, od dnia 1 sierpnia 2017 roku legitymacje wystawia się na okres ważności orzeczenia o niepełnosprawności, jednakże okres ważności legitymacji nie może być dłuższy niż:

  • 5 lat – w przypadku legitymacji dokumentujących niepełnosprawność;
  • 10 lat – w przypadku legitymacji dokumentujących stopień niepełnosprawności wystawionych osobom, które nie ukończyły 60. roku życia.

W sytuacji, gdy osoba niepełnosprawna posiada więcej niż jedno orzeczenie o niepełnosprawności, o stopniu niepełnosprawności lub o wskazaniach do ulg i uprawnień, legitymację dokumentującą niepełnosprawność albo legitymację dokumentującą stopień niepełnosprawności wystawia się na podstawie ostatniego orzeczenia.

Wydatki związane z wystawianiem legitymacji, produkcją blankietów, ich personalizacją i dystrybucją pokrywane są z budżetu państwa, otrzymanie legitymacji jest zatem bezpłatne. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy ubiegamy się o duplikat dokumentu. Wtedy należy uiścić odpowiednią opłatę w wysokości 15 zł. Opłata stanowi dochód budżetu państwa. Środowisko od wielu lat postulowało zmianę wzoru legitymacji. Powszechne były opinie, że legitymacje, które dotychczas funkcjonowały w Polsce, były zbyt duże i nieporęczne, łatwo ulegały zniszczeniu i uszkodzeniu. Podnosiły się też głosy, że „białe legitymacje” to poważny dokument uprawniający do uzyskania wielu ulg i uprawnień, a nie wiedzieć czemu wyglądem przypominają karty biblioteczne czy też zwykłe szkolne legitymacje.Zmiany poszły zatem w dobrym kierunku. Poprawiono użyteczność dokumentu, wzmocniono jego trwałość i unowocześniono wygląd. Dzięki temu legitymacji da się używać wygodnie, na co dzień, przez wiele lat.

Ważne jest również to, że stare legitymacje nie tracą ważności. Jeżeli jesteśmy zwolennikami poprzedniej legitymacji, a czas ważności orzeczenia jeszcze nie upłynął, to nie mamy obowiązku jej wymiany na nowy dokument.

Źródło: Ustawa z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (Dz.U. 1997 nr 123 poz. 776 ze zm.)

Podróże w ciemno nie muszą być straszne

Trudno mi przypomnieć sobie konkretny moment, w którym po raz pierwszy usłyszałam o Hani. Było to prawdopodobnie jeszcze w podstawówce. Chodziłam do szkoły w Laskach, a Hania była jej absolwentką – jedną z tych, o których się mówiło i myślało: „legenda laskowskich uczniów”. Zawsze wiedziałam, że to zdolna dziewczyna, ambitna i z wielkimi pasjami. Jakimi? Tego już powiedzieć nie potrafiłam. Kiedy stałam się absolwentką Lasek i byłam już na pierwszym roku studiów, zupełnie przypadkiem trafiłam na przeprowadzany przez Michała Olszańskiego wywiad z Hanią w radiowej Trójce. Dowiedziałam się wówczas, że jest to rzeczywiście zdolna, ambitna i pełna pasji osoba. Co jest jej wielką pasją? Podróże! Chociaż wywiad wywarł na mnie wrażenie, nie analizowałam tego jednak wnikliwie. Kilka lat później Hania „wróciła” do mnie w radiowej Dwójce, która patronuje jej najnowszej książce „Moje podróże w ciemno”. Ponownie pozytywnie zaskoczyła mnie ta informacja. W Internecie znalazłam zapowiedzi audycji „tyflopodcast” i zapowiedź rozmowy z Hanią. Przemknęło mi wtedy przez myśl, że fajnie byłoby ją kiedyś poznać. Jednocześnie pomyślałam, że to na pewno mało realne. Po pierwsze Hania to przecież osoba niezwykle zajęta, a po drugie nie wiedziałam gdzie mogłabym ją spotkać. Znowu zajęłam się innymi rzeczami, zapominając o ewentualnym spotkaniu. Jednak… miało się ono najwidoczniej odbyć. Gdy tylko zostałam poproszona o zorganizowanie spotkania autorskiego w nowo dostosowanej do potrzeb czytelników niewidomych i słabowidzących filii nr 9 Miejskiej Biblioteki Publicznej, od razu pomyślałam: Hania!

Spotkanie odbyło się w sobotę, dziesiątego grudnia. Chociaż dzień był deszczowy i zimny, aura wcale na nas nie wpłynęła. Dla nas – uczestników tego inspirującego spotkania – świecił wyjątkowo jasnym światłem. Dlaczego? Cóż, odpowiedź chyba tkwi w tym, co robi i kim jest zaproszona na nie autorka – Hanna Pasterny. To niewidoma podróżniczka, pisarka, romanistka, wolontariuszka, działaczka społeczna, ale przede wszystkim niezwykle sympatyczna i ciepła osoba. Podczas kieleckiego spotkania opowiadała o swoich trzech książkach: „Jak z białą laską zdobywałam Belgię”, „Tandem w szkocką kratkę”, „Moje podróże w ciemno”. Każda z nich jest zapisem wyjątkowych historii i przeżyć. Pierwsza opowiada o 4-miesięcznym pobycie Hani na Europejskim Wolontariacie w Belgii.

Druga to niezwykła opowieść o przyjaźni niewidomej autorki i pani profesor z Glasgow, cierpiącej na zespół Aspergera. Jest to jedno z zaburzeń ze spektrum autyzmu. Marion Hersh, występująca w książce pod pseudonimem Helen jest jej bohaterką. Czytając tę, chwilami zabawną, a w innych momentach niezwykle wzruszającą i skłaniającą do refleksji opowieść, wiele można dowiedzieć się na temat zaburzenia, na które cierpi Helen. Historia ta uczy czytelnika o szeroko pojętej inności, różnorodności i tolerancji oraz otwartości na człowieka, który może mieć różne problemy i trudności, czasem bywa mocno ekscentryczny. Ale ta ekscentryczność czy dziwne zachowanie zawsze wynikają z jakichś konkretów, których na zewnątrz nie widać. Otwartość i podejmowanie próby nieoceniania po pozorach to uniwersalne wartości, płynące z „Tandemu w szkocką kratkę”.

Trzecia książka Hani to natomiast zabawnie skonstruowany pamiętnik z podróży. Są to podróże różne i z różnych okresów. Niektóre są dłuższe, inne krótsze. Jest tam również rozdział o zabawnych wpadkach językowych. W książce autorka opisuje także problemy, na jakie napotyka, podróżując jako osoba niewidoma, np. w hotelach, którym dużo brakuje jeszcze do ideału, czy środkach transportu. Co ciekawe, Polska, z różnymi swoimi bolączkami i brakami, nie wypada najgorzej na tle innych państw. Np. jej zdaniem asysta na lotniskach w Stanach Zjednoczonych działa dużo gorzej niż w Europie, a udźwiękowione przejścia dla pieszych w Nowym Jorku to prawdziwy rarytas. Mimo tych wszystkich trudności, Hania jednak podróżuje i nawet nie próbuje rezygnować ze swojej pasji.

W spotkaniu uczestniczyły osoby niewidome i słabowidzące – podopieczni kieleckiego Tyflopunktu Fundacji Szansa dla Niewidomych i przewodnicy ze stowarzyszenia „Ziemia Świętokrzyska”. Wszyscy wyszli z niego bardzo zadowoleni i podbudowani. Niejednokrotnie podchodzili do mnie, mówiąc: „ Dziękuję, że miałam/miałem możliwość bycia dzisiaj z Wami. Hania to niezwykła osoba: tyle podróżuje, jest aktywna. Ja nie mam problemów ze wzrokiem, a mam wrażenie, że nie robię nic”. Uśmiechałam się tylko na te słowa. Cel został osiągnięty! Udało się zarazić ludzi pozytywną energią i pokazać im, że trudności to nie bariery nie do pokonania, lecz wyzwania, których podejmowanie definiuje nasze życie. Każdy z nas ma problemy – małe, duże lub wielkie. Chodzi o to, żeby umieć sobie z nimi radzić, ciągle brnąc w szarzyźnie codzienności. Wokół siebie mamy przecież ludzi, którym pomagamy i którzy nam pomagają. Na początku „Tandemu w szkocką kratkę”, znajduje się motto: „Jeśli pragniesz żyć, nie zatrzymuj swego życia dla siebie. Ono musi głaskać inne brzegi i nawadniać inne ziemie”. Ten cytat pięknie podsumowuje kieleckie spotkanie i jest cudownym prezentem, który, wyjeżdżając, zostawiła nam Hanna Pasterny. Oby tak było: oby nasze życia „głaskały inne brzegi i nawadniały inne ziemie”, inspirując do działania owocnego i konstruktywnego.

Kształt, zapach i dźwięk sztuki. Galeria Arsenał z myślą o niewidomych.

Justyna Kołodko-Bietkał, z wykształcenia kulturoznawca i socjolog, w Galerii Arsenał pracuje od 2010 roku, gdzie współtworzy program edukacyjny „Plac Zabaw Arsenał”, jest też opiekunem wystaw. W 2011 uruchomiła w galerii stałą ofertę warsztatową dla grup zorganizowanych. Prowadzi warsztaty dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Mama małego Franka. Od 2011 roku zaangażowana w udostępnianie kultury i sztuki dla osób niepełnosprawnych.

Izabela Liżewska – studentka V roku Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie; studiuje w I Pracowni Interdyscyplinarnej prof. Zbigniewa Bajka na Wydziale Malarstwa. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem, wideo, fotografią i tkaniną artystyczną. Tworzy instalacje, obiekty i animacje. Jest organizatorką rozlicznych wystaw i projektów artystycznych oraz laureatką wielu nagród. Od 2015 roku zaangażowana w udostępnianie kultury i sztuki dla osób niepełnosprawnych.

Nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Gdy niewidomy chce zwiedzić galerię sztuki, nie pytają „po co?”, pytają „kiedy?”. Pokazać niewidomemu obraz? Żaden problem. Uśmiechnięte i pełne zapału. Od ponad roku przygotowują oprowadzania z audiodeskrypcją i tyflografiką na wystawach sztuki współczesnej w Galerii Arsenał w Białymstoku. Dzisiaj przyszedł czas podsumowań i refleksji.

Skąd zainteresowanie tematyką niewidomych i pomysł na dostosowywanie wystaw?

Justyna: Ja już kilka lat wcześniej byłam na specjalistycznych warsztatach z tworzenia opisów audiodeskrypcyjnych, ale to było szkolenie stricte merytoryczne, bez całej otoczki. O życiu niewidomych nie wiedziałam zbyt dużo. Zainspirowało mnie dopiero spotkanie z Fundacją „Kultury bez Barier”.

Izabela: Szkolenie, o którym mówi Justyna, dotyczyło „Obsługi widza niepełnosprawnego”. To był mój pierwszy kontakt z tym zagadnieniem. Pojawiła się chęć by zrobić coś dla niewidomych, którzy są „nasi” w Białymstoku, którzy tu mieszkają i chętnie by skorzystali z kultury, ale nie mają takiej możliwości.

Wcześniej moja znajomość na temat pomocy niewidomym była bardzo mała. Robiłam to raczej instynktownie. Natomiast bardzo zaintrygowało mnie jak pokazać osobie niewidzącej obraz – płaski, nieatrakcyjny dotykowo.

Sztuka współczesna nie jest popularna wśród przeciętnych zjadaczy chleba, ani tym bardziej wśród osób niepełnosprawnych…

Justyna: Rzeczywiście pokutuje takie przeświadczenie, że sztuka współczesna jest trudna i niezrozumiała. Natomiast okazuje się, że artyści współcześni to są tacy sami ludzie jak my, żyją w naszych czasach i mają takie same problemy. Poprzez to mówią o rzeczach, które są nam bliskie. Jest nam trudno zrozumieć, że sztuka dzisiaj nie polega na odkryciu „co autor miał na myśli”, ale stanowi zaproszenie do dyskusji. Artysta współczesny zostawia nam pole do interpretacji. Przez to nasze spotkania w Galerii Arsenał są niezwykle inspirujące – również dla nas. Często o dziele dowiadujemy się dużo więcej od osoby, która nigdy nie widziała go zmysłem wzroku, a poznała je słuchem czy też dotykiem.

Izabela: Współcześni artyści mówią współczesnym językiem, m.in. językiem fotografii, tworzą instalacje artystyczne, video – to bardzo bliskie nam środki wyrazu. Twórca komunikuje się z nami w sposób jaki sam rozumie i w jaki dotrze też do nas.

Ze strony widza niepełnosprawnego da się zauważyć znaczną swobodę w odbiorze sztuki i większą chęć do jej poznawania. Niewidomi rozumieją sztukę bardzo intuicyjnie i bez uprzedzeń.

Jak wyglądały początki przygotowywania wystaw dla niewidomego odbiorcy?

Izabela: Wiedziałyśmy, że nie możemy się bać, że po prostu musimy spróbować i ulepszać naszą pracę na bieżąco, pod kątem uwag ze strony widzów. Na szczęście nie robiłyśmy tego tylko we dwie, bardzo mocno zaangażowane są w to jeszcze dwie osoby – Agnieszka Pawelska – pracownik Galerii Arsenał oraz wolontariuszka Justyna Zieniuk. W zeszłym roku pomagali nam również wolontariusze z programu „Wolontariat dla kultury”.

Nasze początki były bardzo instynktowne. Opisy słowne tworzyłyśmy w ten sposób, że jedna czytała, a druga zamykała oczy i sprawdzała, czy da się w ten sposób cokolwiek wyobrazić, czy to jest czytelne. Mimo braku środków postanowiłyśmy spróbować we własnym zakresie, ręcznie tworząc tyflografiki dzieł sztuki.

Justyna: Miałyśmy masę energii i pomysłów. Cudownie się złożyło, że był taki duży oddźwięk, że pojawiła się u nas jedna grupa, potem następna, a potem niewidomi przyprowadzali swoich znajomych i krąg widzów zaczął się poszerzać. Poczucie sensu tego co robimy dało nam siłę, aby kontynuować. Na początku myślałyśmy, że nie da się każdej wystawy w ten sposób przygotować, bo zwykle wystawa trwa około trzech tygodni, ale właśnie to poczucie sensu dało nam niesamowitą motywację do działania.

Izabela: Dziś myślimy, że przecież nie możemy Wam nie pokazać kolejnej ciekawej wystawy.

Justyna: No i mamy takich wspaniałych odbiorców, że po prostu się chce.

Na czym dokładnie polega przygotowanie wystawy dla niewidomego widza?

Izabela: Całość zaczyna się od momentu rozmów z twórcami, którzy pojawiają się u nas podczas instalacji wystawy. Wręcz biegamy za artystami pytając, których rzeczy można dotykać.

Zdarzyło się, że na jednej z wystaw instalacje stworzono z bardzo drogich i trudno dostępnych materiałów. Pod żadnym pozorem nie wolno było ich dotykać. Po rozmowie z artystką dostałyśmy specjalne próbki nietypowych materiałów z myślą o niewidomych odbiorcach, m.in. spienione aluminium czy tkaninę betonową. Inny artysta, z szacunku do widza, pozwolił niewidomym na dotykanie obrazu bez rękawiczek. To dobry przykład na to, jak rozmowa o niepełnosprawności zmienia nastawienie do zagadnienia.

Staramy się, aby dostosowanie wystaw było różnorodne. Raz jest to audiodeskrypcja na żywo i tyflografiki, a kiedy indziej nagranie i możliwość dotykania samego eksponatu.

Opowiedzcie o samej technice powstawania tyflografik. Robicie je samodzielnie, wyglądają jak małe dzieła sztuki.

Izabela: Swego czasu z Zachęty Narodowej Galerii Sztuki otrzymałyśmy materiały pt. „Warsztat na zachętę”. Były w nim profesjonalne tyflografiki termoformowane. Nie miałyśmy jeszcze wtedy pojęcia o technologii wytwarzania wypukłych obrazów dla niewidomych, o tym jak różnorodne są to sposoby. Chciałyśmy po prostu zrobić coś podobnego, aby można było się zorientować w kompozycji dzieła. Metodą prób i błędów, przy użyciu artykułów papierniczych i laminarki stworzyłyśmy pierwsze wypukłe grafiki dzieł sztuki. Z czasem nabrałyśmy wprawy.

Justyna: Słuchałyśmy też głosów naszych zwiedzających. Na początku tyflografiki były czarno białe. To od niedowidzących dowiedziałyśmy się, że jednak lepiej, aby były kolorowe. Przekonałyśmy się też, że grafika i opis słowny funkcjonują razem. Nie wszystko trzeba przedstawiać za pomocą wypukłości, czasami lepiej zachować prostotę formy, a o detalach po prostu opowiedzieć.

Dzisiaj jesteście z tyflografikami za pan brat. Skąd czerpiecie wiedzę na tematy związane z ich tworzeniem?

Izabela: Najważniejsze były dla nas trzy spotkania.

Pierwsze, to nasze osobiste zetknięcie z Fundacją Szansa dla Niewidomych. Tyflospecjalistka pokazała nam świetne materiały i próbki tyflografik, opowiedziała też o świecie dotyku i dźwięku, o możliwościach współczesnych niewidomych.

Drugie spotkanie to ubiegłoroczna Konferencja Tyflograficzna w Serocku. To była niesamowita opowieść nie tylko w kontekście sztuki i tego, czego my potrzebujemy. Dowiedziałyśmy się ciekawych rzeczy dotyczących uniwersalnego projektowania przestrzeni i poznałyśmy wiele osób zaangażowanych w ideę świata otwartego dla niewidomych. Dzięki temu w większym stopniu zwracamy uwagę na istniejące ułatwienia, wiemy po co są. Wracając z Konferencji czekałyśmy na pociąg na dworcu Warszawa Wschodnia. Od razu zwróciłyśmy uwagę na istniejące tam dostosowania dla niewidomych i słabowidzących, i wypróbowałyśmy je na własnej skórze. Wcześniej było to poza naszą uwagą.

Justyna: Najważniejsza jednak była Konferencja REHA FOR THE BLIND IN POLAND. Zobaczyłyśmy tam mnóstwo sprzętu dedykowanego niewidomym i poznałyśmy bardzo interesujących ludzi. Zachwycił nas Gabinet Dotyku i Dźwięku. Niesamowita inspiracja. Nie mogę zapomnieć także o symulatorze przejścia przez jezdnię, to było bardzo trudne przeżycie. Nie wiedziałam czy właśnie nie wchodzę pod koła samochodu, nie potrafiłam odnaleźć się wśród dźwięków ulicy. Dopiero gdy doświadczymy braku wzroku, zaczynamy rozumieć, z jakimi trudnościami w prostym codziennym życiu muszą mierzyć się niewidomi.

Izabela: REHA to też dobra zabawa. Wcześniej, gdyby mi ktoś powiedział, że niewidomy może strzelać z karabinu, albo grać w warcaby czy ping-ponga, to bym nie uwierzyła. A tymczasem to właśnie od nich uczyłam się zasad i sposobu gry.

Jak oceniacie swoje działania z perspektywy czasu?

Justyna: Gdybyśmy mogły, to robiłybyśmy jeszcze więcej. Na szczęście mamy pełne wsparcie Dyrektor Galerii Arsenał Moniki Szewczyk oraz naszych koleżanek i kolegów. Chcemy kontynuować oprowadzania z audiodeskrypcją i realizować inne działania, bardziej sensoryczne – adresowane do dorosłych i dzieci. Chcemy się dzielić naszymi doświadczeniami. Pracujemy również nad dostępnością strony internetowej i samego budynku Galerii. Nie jest łatwo, bo to obiekt zabytkowy, ale robimy co w naszej mocy.

Izabela: To wszystko już siedzi w nas bardzo głęboko, nie da się tego zmienić i zapomnieć. Uśmiech na twarzach naszych zwiedzających jest największym motorem do działania. Ważna jest też postawa ludzi, z którymi się spotykamy, to ludzie m.in. tacy jak Wy – którym chce się działać bez względu na okoliczności.

Dziękuję za rozmowę.

(Fotografie dzięki uprzejmości Galerii Arsenał)

Obiekty dostępne „od zaraz”

W ostatnim czasie coraz popularniejsze staje się udostępnianie obiektów użyteczności publicznej osobom niepełnosprawnym, a wśród nich niewidomym i niedowidzącym. Można powiedzieć, że doświadczamy pierwszej (na razie małej) fali dostępności – chciałoby się rzec: wreszcie oraz: na szczęście. Oby nadeszła kolejna, większa, bardziej donośna i niosąca ze sobą większy potencjał zmian.

Polska już dziś może poszczycić się kilkoma miejscami, których poziom dostosowań jest na światowym poziomie. Kilka z nich na pewno może aspirować do miana najlepszych, pionierskich i wyjątkowych w skali międzynarodowej. Warto je wymienić, są bowiem świetnym przykładem na to, że informacje, które należy przekazać wszystkim obywatelom, mogą być ładne i funkcjonalne dla osób widzących oraz niewidomych. Dzięki takiemu podejściu, profesjonalne dostosowania stają się najlepszą z możliwych wizytówek łączących zróżnicowane potrzeby rozmaitych grup odbiorców.

Wydziały Obsługi Mieszkańców miasta Warszawy (WOM)

W 18 Warszawskich WOM-ach zostały zamontowane plany tyflograficzne produkcji firmy Altix. Przedstawiają przestrzeń WOM-ów przeznaczoną dla interesantów. Na planach zostało zaprezentowane w formie graficznej i uwypuklonej rozmieszczenie najważniejszych pomieszczeń oraz stanowisk obsługi petentów. Zamontowano w tablicach elektroniczny dzwonek, dzięki któremu osoby wymagające pomocy mogą wezwać pracownika urzędu.

PKP Szczecin Główny

Dworzec Główny PKP w Szczecinie został wyposażony w kompleksowy system informacji dla osób niewidomych i słabowidzących. Znajduje się tam udźwiękowiony terminal informacyjny z wypukłym planem dworca, na poręczach schodów zamontowano nakładki z brajlowskimi informacjami, schody zostały oznakowane specjalnymi żółtymi taśmami antypoślizgowymi (nakładkami) oraz w różnych miejscach zainstalowano brajlowskie tabliczki z opisami miejsc.

ZOO w Toruniu

ZOO w Toruniu zostało wyjątkowo dobrze przygotowane dla niewidomych zwiedzających. Mają oni do dyspozycji tyflograficzny plan ZOO. Zainstalowano tam również udźwiękowiony, tyflograficzny terminal informacyjny, przedstawiający kontynenty z naniesionymi na nie gatunkami ptaków. Informacje o zwierzętach można odsłuchać oraz odczytać z brajlowskich tabliczek z tekstem uwypuklonym na tle kolorowego poddruku. Są one zamontowane przy wybiegach przeznaczonych dla zwierząt. Pomniki przyrody na terenie ZOO zostały uwiecznione na termoformowanych tabliczkach. Dzięki temu profesjonalnemu systemowi, niewidomi i niedowidzący goście mogą samodzielnie poruszać się po ZOO oraz dowiadywać o jego mieszkańcach.

Kompleks zamkowy w Lidzbarku Warmińskim

Jednym z najlepiej dostosowanych w Polsce muzeów jest kompleks zamkowy w Lidzbarku Warmińskim. Najważniejsze dostosowania to: makieta zamku wykonana w technologii 3D, tyflograficzny plan zamku i mieszczącej się tam wystawy, brajlowskie opisy i audiodeskrypcja eksponatów. Został opracowany specjalny przewodnik wydany w wersji brajlowskiej.

Warszawskie Lotnisko Chopina

Jednym z niewielu dostosowanych lotnisk w Europie stało się warszawskie Lotnisko Chopina. Pojawiły się tam udźwiękowione terminale tyflograficzne, współpracujące z aplikacją opracowaną na smartfony YourWay oraz tabliczki brajlowskie na drzwiach do toalet. Terminale są wykonane z masy żywicznej wysokiej jakości i mają charakter multimedialny.

Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu

Kolejnym przykładem świetnie dostosowanego muzeum, jest muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu. Zwiedzający mogą odnaleźć drogę dzięki tyflograficznym terminalom informacyjnym, przedstawiającym poszczególne piętra budynku oraz sale wystawowe. Można korzystać z zamontowanych tam brajlowskich tabliczek oraz nakładek na poręcze schodów.

Warszawski Węzeł Komunikacyjny Młociny

Naprzeciwko wejścia do przystanku metra „Młociny” został zamontowany udźwiękowiony terminal informacyjny. Dodatkowo jest on wyposażony w najnowocześniejsze technologie – beacony, QR kod oraz współpracuje z aplikacją Your Way.