Fundacja musi być obecna

Truizmem byłoby przypominanie znanej maksymy „nieobecni nie mają racji”. Nie chodzi mi o posiadanie racji za wszelką cenę, ale raczej o to, byśmy przez naszą nieobecność w różnych ważnych gremiach nie zaniedbywali szans na wprowadzenie nowych, ważnych dla osób z niepełnosprawnością wzrokową rozwiązań. Mam tu na myśli zarówno rozwiązania systemowe, jak i technologiczne czy organizacyjne.

W Warszawie przy Urzędzie Miejskim działa 28 Komisji Dialogu Społecznego. Są wśród tych komisji takie, które swą działalność prowadzą na terenie poszczególnych dzielnic, jak i KDSy obejmujące swoją działalnością całą Warszawę. W skład Komisji Dialogu Społecznego wchodzą przedstawiciele organizacji pozarządowych, funkcjonujących na podstawie ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie. Aby powstała Komisja Dialogu Społecznego, akces do jej składu musi zgłosić co najmniej 10 organizacji. W każdym momencie istnienia poszczególnych komisji organizacje mogą do nich przystępować lub rezygnować z udziału w pracach danej komisji.

Zakres tematyczny zainteresowań poszczególnych KDS jest bardzo różny, od kwestii związanych z ochroną zwierząt po kwestie związane z np. ekonomią społeczną. Poniżej podaję wykaz Komisji Dialogu Społecznego, do których Fundacja Szansa dla Niewidomych zgłosiła chęć uczestnictwa w ich pracy.

  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Transportu
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Uniwersytetów Trzeciego Wieku
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Przeciwdziałania Alkoholizmowi
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Poradnictwa Specjalistycznego
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Niepełnosprawności
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Dzieci, Młodzieży i Rodziny
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Osób Starszych i Kombatantów
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Ochrony i Promocji Zdrowia
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Kultury
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Edukacji
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Rekreacji
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Upowszechniania Kultury Fizycznej
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Ekonomii Społecznej
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Organizacji Wspierających
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Architektury i Planowania Przestrzennego
  • Komisja Dialogu Społecznego ds. Ochrony Dziedzictwa Kulturowego

Jak widać z powyższego wykazu, zakres zagadnień, w których mamy do czynienia dotyczy w całej rozciągłości naszego środowiska. Oczywiście nierzadko mamy styczność z poglądami, że osobami z niepełnosprawnością powinni się zajmować urzędnicy z biura pomocy społecznej lub biura promocji i ochrony zdrowia. A tymczasem uważam, że mamy prawo pełnego uczestnictwa we wszystkich dziedzinach życia. Tym bardziej, że w Warszawie przed władzami samorządowymi sprawy osób niewidomych nie są należycie reprezentowane. O paradoksie, proszę sobie wyobrazić, że powiat warszawski nie przystąpił do programu „Aktywny Samorząd” w obszarze pomocy osobom z dysfunkcją wzroku i to przez kolejne 2 ostatnie lata. Sprawa tym bardziej zadziwiająca, że przewodniczącą powiatowego zespołu ds. osób niepełnosprawnych od wielu lat jest prominentna funkcjonariuszka PZN, Sekretarz Generalny – Dyrektor Związku, p. Małgorzata Pacholec.

Przekonany jestem, że aktywność Fundacji Szansa dla Niewidomych musi przejawiać się obecnością podczas rad powiatów i województw i ich komisji problemowych. Ostatnio miałem okazję wzięcia udziału w posiedzeniu komisji rady Warszawy ds. polityki społecznej i walki z patologiami. Tematem posiedzenia była kwestia dostosowania usług transportu publicznego do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. A temat został wywołany zdarzeniem w warszawskim metrze, polegającym na tym, że osoba na wózku nie mogła dostać się na peron z powodu awarii windy na stacji Metro Politechnika. Okazało się, że ani dyżurny ruchu, ani też wezwani policjanci nie byli w stanie pomóc tej osobie w przedostaniu się na wspomniany peron. Chyba z pół godziny przedstawiciel Metra tłumaczył, jak trudno rozwiązać taki problem, a do tego przewodniczący komisji poinformował iż policjanci, którzy zaopatrzeni są w broń, nie mogą doprowadzać do takich sytuacji, aby mieli zaangażowane obie ręce. Aż cisnęło mi się do głowy pytanie, a co w takim razie, gdy policjanci spożywają posiłek korzystając z noża i widelca?

Oczywiście podczas różnych tego typu posiedzeń mamy niepowtarzalną okazję zainteresowania decydentów naszymi sprawami. Okazuje się, że na ogół są oni nam przychylni, ale po prostu nie zdają sobie sprawy z całej złożoności problemów życiowych osób z niepełnosprawnością wzrokową. Dlatego też zachęcam do wzmożenia aktywności na rzecz uczestnictwa przedstawicieli naszej Fundacji w spotkaniach czy posiedzeniach różnorakich gremiów decyzyjnych na różnych poziomach. Moje doświadczenie pokazuje, że najszybciej i najskuteczniej załatwia się nasze sprawy na tych szczeblach, które są możliwie blisko poszczególnego człowieka.

Ponadto uważam, że przyszedł czas, aby nasza Fundacja przystąpiła do ofensywy w działaniach na rzecz kompleksowej pomocy osobom niewidomym i ich rodzinom.

Narodowy Instytut Niewidomych

Idea powołania Narodowego Instytutu Niewidomych zrodziła się już kilka lat temu. Chodziło o zbudowanie zaplecza merytorycznego dla działalności Fundacji Szansa dla Niewidomych. Prezes Zarządu Fundacji, Marek Kalbarczyk, zgłosił ten pomysł na spotkaniu, w którym wzięli udział przedstawiciele Rady Fundatorów, Rady Patronackiej, pracownicy i współpracownicy Fundacji. Pomysł został zaakceptowany i rozpoczęły się przygotowania do jego realizacji.

Tu pozwolę sobie na osobistą dygresję. Wówczas nie byłem zbytnim entuzjastą tego pomysłu. Wydawało mi się, że Instytut to zbyt wielkie przedsięwzięcie, któremu mogłaby nie podołać nasza Fundacja. Życie jednak płata najrozmaitsze figle, tak stało się również i w tym przypadku. To właśnie mnie prezes powierzył przystąpienie do działania w sprawie stworzenia organizacyjnych i konkretnych ram funkcjonowania Instytutu. Najprawdopodobniej, największe znaczenie w tym wyborze miał fakt, iż od wielu lat jestem Przewodniczącym Rady Patronackiej Fundacji. Zostałem więc kierownikiem tego przedsięwzięcia. Pomyślałem, że prezesowi, z którym jesteśmy od wielu lat zaprzyjaźnieni, nie można odmówić. Organizując tę sferę działalności naszej Fundacji kieruję się głównie chęcią wzmocnienia ideowej i naukowej płaszczyzny jej funkcjonowania.

Narodowy Instytut Niewidomych istnieje na podstawie statutu Fundacji Szansa dla Niewidomych par. 10 pkt 27. W celu zapewnienia jak najwyższego poziomu działania Instytutu, zakłada się powołanie rady programowo-naukowej złożonej z wybitnych specjalistów.

Instytut inspiruje prowadzenie działalności rehabilitacyjnej na rzecz osób ze znacznym lub umiarkowanym stopniem niepełnosprawności z tytułu dysfunkcji wzroku z zakresu rehabilitacji podstawowej, zawodowej, psychicznej i społecznej. Działalność ta obejmuje w szczególności:

  1. tworzenie równych szans życiowych dla osób niepełnosprawnych, a w szczególności dla osób niewidomych i słabowidzących poprzez ich rehabilitację zawodową i adaptację społeczną,
  2. działalność charytatywną na rzecz osób niewidomych i słabowidzących,
  3. promowanie edukacji, działalności oświatowej prowadzonej na rzecz niewidomych i słabowidzących uczniów i osób dorosłych,
  4. upowszechnianie wiedzy na temat edukacji, rehabilitacji oraz kompleksowej pomocy osobom niewidomym i słabowidzącym, w tym prowadzenie działalności edukacyjnej, szkoleniowej dla rodzin i osób zawodowo zajmujących się pracą i współpracą z niewidomymi i słabowidzącymi,
  5. przygotowywanie i kształcenie kadr pomagających osobom niewidomym i słabowidzącym w zakresie edukacji, rehabilitacji, integracji społecznej,
  6. pomoc dzieciom, osobom niewidomym i słabowidzącym w nauce i adaptacji do środowiska sprawnych rówieśników oraz podejmowanie działań na rzecz integracji obu tych środowisk,
  7. promocja zatrudnienia, aktywizacja zawodowa osób niewidomych i słabowidzących pozostających bez pracy lub zagrożonych utratą pracy,
  8. promowanie, wspieranie rozwoju i upowszechnianie kultury i sztuki wśród osób niewidomych i słabowidzących,
  9. promowanie, wspieranie rozwoju, upowszechnianie kultury fizycznej, rekreacji, sportu, turystyki wśród osób niewidomych i słabowidzących,
  10. ochrona praw, działalność na rzecz przestrzegania praw osób niepełnosprawnych,
  11. kształtowanie świadomości społecznej, opinii publicznej i popularyzowanie wiedzy na temat specyficznych potrzeb, możliwości, sytuacji społecznej osób niewidomych i słabowidzących oraz ich rodzin,
  12. reprezentowanie interesów środowiska niewidomych i słabowidzących oraz ich rodzin,
  13. działalność ekspercka, inicjowanie badań naukowych w dziedzinie oceny, terapii widzenia, edukacji, rehabilitacji, ochrony zdrowia osób niewidomych i słabowidzących.
  14. działalność na rzecz rodzin, opiekunów osób niepełnosprawnych oraz wolontariuszy.

Powyższe zadania powinny być realizowane przez Fundację Szansa dla Niewidomych. Rolę Narodowego Instytutu Niewidomych chciałbym postrzegać też jako w pewnym sensie zaplecze intelektualne dla działalności Fundacji. Trzeba zdawać sobie sprawę, że nadchodzą trudne czasy dla takich organizacji jak nasza Fundacja, dlatego musimy podnosić poziom profesjonalizmu naszego działania. Przed nami na pewno wiele wyzwań, choćby takich jak dopracowanie teoretycznego zabezpieczenia opracowanego przez nas standardu pod nazwą Tyfloarea (TA)®, czy też wystandaryzowanie usług i działań rehabilitacyjnych na rzecz osób z niepełnosprawnością wzrokową, zgodnie z najnowszymi wymogami międzynarodowej klasyfikacji zaakceptowanej przez Światową Organizację Zdrowia.

Mam przekonanie, że misja i jakość działania Fundacji Szansa dla Niewidomych dzięki funkcjonowaniu Narodowego Instytutu Niewidomych zyska więcej, niż na ten moment możemy sobie wyobrazić.

Czy „Homer” znalazł się w ślepej uliczce?

W maju tego roku minęła dwudziesta rocznica powołania PFRON. Wszyscy wiemy, jak ważną, choć niekiedy kontrowersyjną rolę odegrał on w finansowaniu rehabilitacji osób niepełnosprawnych.

Sam miałem zaszczyt być członkiem rady nadzorczej PFRON dwa razy. I proszę mi wierzyć, że był to bardzo ciekawy okres w moim życiu. Ale nie o tym teraz chciałem publicznie podywagować. Otóż, pewnie jak wielu z Państwa, bulwersuje mnie propagandowa sieczka wokół PFRON, z jaką mamy do czynienia w ostatnich tygodniach. Rozumiałbym jeszcze, gdyby tę pianę informacyjną bili tylko dziennikarze, czy beneficjenci ostateczni działań Funduszu. Najbardziej irytujące jest dezinformowanie opinii publicznej przez tych, którzy powinni mieć informacje pewne. Mam tu na myśli Prezesa Zarządu PFRON i Prezesa Rady Nadzorczej tej instytucji.

Otóż, jak mogliśmy wyczytać na różnych portalach internetowych, w dn. 18 kwietnia tego roku, na tzw. „programy flagowe” PFRON przeznaczy w tym roku 60 mln złotych. Prezes Skiba wśród tych programów wymienił najbardziej nas interesujący „Komputer dla Homera”. Wyobrażam sobie, że w tym momencie mocniej i radośniej zabiły serca potencjalnych beneficjentów tego programu. A do tego jeszcze sam Pełnomocnik Rządu do spraw osób niepełnosprawnych umocnił te informacje w swoim wystąpieniu w Sejmie podczas jednej z konferencji poświęconej aktywizacji zawodowej osób niepełnosprawnych 27 kwietnia b.r. No to jak tu nie wierzyć?

Ale milcz serce. Zaglądam codziennie na stronę PFRON-u i ogłoszenia o naborze wniosków do uczestnictwa w interesującym nas programie nie znajduję. Natomiast z dobrze poinformowanych kręgów PZN-u, od samej p. Prezes, pod koniec ubiegłego tygodnia dowiedziałem się, że może z dodatkowych przychodów PFRON program „Komputer dla Homera” zostanie w jakimś bardzo ograniczonym zakresie uruchomiony w drugiej połowie roku. A do tego, co ciekawsze, p. Prezes otrzymała te informacje od tego samego Prezesa zarządu PFRON, który w kwietniu mówił, że być może już w maju zostaną przekazane środki na te programy flagowe.

Pomyślałem sobie, że w dziwnych czasach żyję, skoro można teraz podawać bez żadnych konsekwencji sprzeczne informacje, a jeżeli to się komuś wydaje dziwnym, to gorzej dla informacji.

No tak, można sobie podrwić, ale co z tego. Trzeba z całą stanowczością powiedzieć, że zastój w realizacji tego rodzaju programu celowego to niepowetowana strata dla beneficjentów, a i także dla firm wyspecjalizowanych w zaopatrywaniu niewidomych w niezbędny sprzęt i oprogramowanie. I tak już zmieniono procedury programu „Komputer dla Homera” na niekorzyść beneficjentów. Jak widać cele rehabilitacyjne osób odpowiedzialnych są coraz bardziej odległe. Tylko czy decydenci zdają sobie sprawę z tego, że w tej sytuacji do przysłowiowego lamusa można schować efektywność kształcenia czy kwestię aktywizacji zawodowej?

A może chodzi tu o aktywizację fizyczną środowiska niewidomych, bo niech oczekujący na pomoc PFRON z niecierpliwością przebierają nogami, obserwując bieg wydarzeń?

Ale w tym wszystkim nie chodzi tylko o „Komputer dla Homera”. Nie lepiej się ma sprawa dofinansowania zadań z zakresu rehabilitacji społecznej, realizowanych przez organizacje pozarządowe. Ciągle jeszcze nie wiemy nic konkretnego o ostatecznym rozstrzygnięciu VII konkursu PFRON skierowanego właśnie do tych podmiotów.

No i o czym tu dumać na warszawskim bruku? Przede wszystkim mieć nadzieję, że coś z tych wszystkich zapowiedzi pozytywnego wyniknie. Trzeba pamiętać o tym, że nadzieja umiera ostatnia, a to, że komuś przeminie nie najefektywniej wykorzystany czas edukacji, czy to, że w międzyczasie ktoś się na tyle zestarzenie, iż wyłączy go to z możliwości skorzystania z programu, to drobiazg, przecież z czasem trudno walczyć.

Jeszcze jedna niepewność, przecież sprawa zachowania osobowości prawnej PFRON miała być przed wakacjami pozytywnie załatwiona. W myśl otrzymywanych informacji wszyscy się godzili, żeby ta jedyna w swoim rodzaju instytucja utrzymała osobowość prawną jeszcze przez 3 lata. Teraz się mówi, że sprawa ta zostanie załatwiona we wrześniu. Ufajmy już teraz Opatrzności, że decydenci zdążą się tą sprawą skutecznie zająć, bo inaczej, strach pomyśleć, co z nami będzie dalej.