25 lat na miarę tysiącleci

Flirt niewidomych z komputerami w Polsce rozpoczął się przed ćwierćwieczem. Następnie przekształcił się w podziw, uznanie i chyba miłość. Rzecz jasna, są to jednostronne uczucia, lecz jakże ważne. Musiała upłynąć cała starożytność, całe średniowiecze i kawał historii nowożytnej, żeby niewidomi otrzymali pismo, które nadawało się do przelewania myśli na papier oraz do korzystania z dorobku intelektualnego ludzkości utrwalonego na papierze. Wcześniej od biedy niewidomy mógł coś napisać, na przykład przy pomocy tabliczki Kwintyliana, ale nie mógł tego odczytać. Było i odwrotnie – z trudem mógł odczytać wypukłe litery łacińskie tłoczone na mocnym papierze, ale nie mógł pisać takim pismem. Możliwe to było wyłącznie w specjalnej drukarni przy pomocy ciężkiej prasy.

Dopiero wynalazek szesnastoletniego Ludwika Braille’a umożliwił niewidomym pisanie i czytanie. Są to jednak sprawy znane, dlatego tylko wspominam je przed wyrażeniem zachwytu nad możliwościami, jakie stworzyła niewidomym technika, elektronika i informatyka. Możliwości te są również znane. Wyrażam więc swój wielki zachwyt, wielkie zadowolenie z posiadania tak wspaniałego narzędzia, wielką radość ze znacznej samodzielności w korzystaniu ze słowa pisanego i swobodnego przelewania myśli na papier, a częściej na nośnik elektroniczny.

W ten sposób złożyłem hołd elektronikom i informatykom. Mogę więc przystąpić do zaprezentowania spostrzeżeń, uwag i wniosków na tle postępu, jaki dokonał się w drugiej połowie mojego życia, za sprawą komputera, mowy syntetycznej i Internetu.

Miałem ponad 50 lat, kiedy zacząłem posługiwać się komputerem. Niektórzy uważali, że jest to rodzaj fanaberii, gonitwy za nowinkami, ulegania modzie. Oczywiście, były i osoby starsze ode mnie, które wzięły się za bary z nowoczesnością i bardzo dobrze na tym wyszły. Niestety, część starszych niewidomych z obrzydzeniem odrzuciła możliwość szerokiego otwarcia okna na świat. Osoby te twierdziły, a i teraz niektóre twierdzą, że nie ma to jak brajl, że nic pisma tego zastąpić nie może. Osoby te wynalazek Ludwika Braille’a obdarzają czcią, nabożnym szacunkiem i traktują jak przedmiot kultu. Niestety, negatywny stosunek do komputerów zawęził im świat, zubożył kontakty z ludźmi, sprawił, że bogate źródła informacji są dla nich niedostępne i ograniczył możliwości przekazywania swoich myśli.

W tym miejscu należy z całą mocą zaznaczyć, że pismo punktowe jest w dalszym ciągu potrzebne, że chyba nie da się rozwiązywać równań z wieloma niewiadomymi przy pomocy komputera. Tak samo opanowanie wzorów fizycznych i chemicznych oraz posługiwanie się nimi wymaga wzięcia ich pod palce, czyli wymaga pisma punktowego. To samo dotyczy ortografii i interpunkcji. Umiejętności te można posiąść tylko przez czytanie oczami lub palcami, ale nie uchem.

Z drugiej strony praca z brajlowskim tekstem (poprawki stylistyczne, uzupełnienia, eliminacja literówek itp.) jest bardzo utrudniona. Czasami dopisanie jednego przecinka wymaga przepisania całej strony, jeżeli nie chcemy, żeby bezpośrednio po nim znalazła się litera zamiast spacji. W przypadku konieczności dopisania kilku słów może okazać się, że i nawet kilka brajlowskich stron trzeba przepisywać. Kiedy się pisze z zastosowaniem komputera, nie występują takie trudności.

Szczególnie duże możliwości stwarza połączenie brajla z komputerem – można robić to, co wykonanie przy pomocy samego komputera jest niezmiernie trudne. Piszę tu o adiustacji tekstu. Oczywiście można ustawić tak parametry edytora tekstu, że będzie czytał wszystkie znaki, ale jakże będzie to uciążliwe. Zastosowanie monitora brajlowskiego i komputera to dopiero jest coś. Korekta staje się łatwa.

Niewyobrażalnie trudna byłaby praca tłumacza bez posługiwania się brajlem i komputerem łącznie. Przecież w każdym języku jedna litera może zmieniać znaczenie słowa, a nawet przecinek może zmieniać sens zdania.

Niektórzy poloniści dają przykład, jak przecinek zmienia sens wypowiedzi.

Lekarz mówi do pacjenta: „Operować nie wolno, czekać”. I to samo zdanie, ale przecinek w innym miejscu: „Operować, nie wolno czekać”.

Brajl nie jest przedmiotem kultu. Nie jest nim też komputer. Jedno i drugie jest narzędziem, które nam służy lepiej lub gorzej. Mimo, że brajl jest ciągle potrzebny, komputer jest bardziej uniwersalnym, lepszym narzędziem. Dlatego brajl traci na znaczeniu, a komputer zyskuje.

Komputera nie można również przeceniać. Jest to doskonałe narzędzie, ale przecież tylko narzędzie. Niektórzy umiejętność posługiwania się komputerem chcą traktować jak kwalifikacje zawodowe. Otóż umiejętność ta jest niezbędna przy wykonywaniu wielu prac, ale nie zastąpi kwalifikacji zawodowych. Jest chyba niewiele prac, które wymagają wyłącznie umiejętności posługiwania się komputerem.

Tłumaczowi komputer poważnie ułatwi pracę, nauczycielowi ułatwi przygotowywanie lekcji, dziennikarzowi wyszukiwanie informacji, literatowi – pisanie książek. Ktoś będzie obsługiwał bazę danych, ktoś inny posługiwał się Excelem itp., itd. Każda z tych prac jednak wymaga wiedzy i umiejętności, których komputery, jak na razie, nie zapewniają. Nauka posługiwania się techniką komputerową – chociaż zajmuje ważne miejsce w rehabilitacji zawodowej – nie zastąpi przygotowania zawodowego, wiedzy ogólnej i specjalistycznej. Nie może więc być traktowana jako panaceum na bezrobocie osób niewidomych.

Na koniec zastanówmy się nad nadmierną wiarą w sprawność, jaką niewidomi uzyskują przy pomocy techniki komputerowej. Znam niewidomych, którzy twierdzą, że potrafią czytać brajlem tak samo szybko, jak ludzie widzący wzrokiem, chociaż oczywiste jest, że nie jest to możliwe. Jeszcze od biedy przy głośnym czytaniu może osiągnęliby zbliżoną szybkość, ale przy cichym… Są ludzie widzący, którzy jednym spojrzeniem obejmują całe akapity, co w żaden sposób nie jest możliwe przy użyciu palców.

Podobnie zdarzają się osoby, które twierdzą, że przy pomocy komputera wykonują różne czynności równie szybko jak ludzie widzący.

W Portalu Obywatelskim Osób Niewidomych nr 21, w artykule „Problemy niewidomego i słabowidzącego z rehabilitacją” czytamy:

„Szczególnie wiele możliwości stworzyło osobom z dysfunkcją wzroku zastosowanie mowy syntetycznej w posługiwaniu się komputerem. To swoiste okno na świat. Pomaga w dostępie do źródeł informacji, do prasy, do literatury pięknej i naukowej oraz do nieprzebranych zasobów Internetu. Kiedyś uważałam, że osoba niewidoma nie może konkurować z widzącymi, ale jak zobaczyłam, w jaki sposób pracują, zmieniłam zdanie. „Gadacze” mieli poustawiane tak szybko, że nie byłam w stanie zrozumieć ani słowa”.

Otóż prawdą jest to wszystko, oprócz możliwości pełnego konkurowania z osobami widzącymi. Niewidomi posiadają duże możliwości i bardzo dużo potrafią, ale przecież nie wszystko. Uważam, że podstawą rehabilitacji jest realizm, a nie mity, nawet najpiękniejsze, ale nieprawdziwe. Inteligentny, sprawny niewidomy może dorównywać osobom widzącym, ale tylko w niektórych pracach, przy wykonywaniu niektórych czynności, a tak ogólnie, we wszystkim – nie.

Jak poradzi sobie z grafiką niewidomy konkurujący z widzącymi? Jak przepisze kod z obrazka, kiedy jest to niezbędne?

Jak wykona nawet drobną, ale niezbędną czynność, w przypadku kiedy nie włączy się program odczytu ekranu?

Pytania te wskazują na czynności niewykonalne dla osoby niewidomej, ale i z tymi wykonalnymi nie jest tak różowo, jakby wynikało z wyżej przytoczonego cytatu.

Osoba widząca otwiera internetową stronę i jednym rzutem oka odnajduje to, co jest jej potrzebne. Następnie myszką naprowadzi kursor bardzo szybko w każde miejsce. Może przesuwać się wzdłuż, w poprzek i na ukos. Niewidomy natomiast musi czytać poszczególne wiersze. Nie zawsze poradzi też sobie z tabelami, a jeżeli nawet, to z trudem, zaś wykresy i ilustracje są dla niego niedostępne. Zwykła ocena tekstu – rozmieszczenie na stronie, krój czcionki, odstępy między wierszami i między akapitami, wielkość wcięć akapitów – dla osób widzących wszystko to dostępne jest w ciągu jednego rzutu okiem. Dostępne są też kolory, wygrubienia i estetyka tekstu. A niewidomy? A niewidomy też sporo z tego może rozpoznać i ocenić, ale musi przy tym wykonywać specjalne czynności, wydawać komputerowi odpowiednie komendy, pamiętać, że trzeba wyszukiwać różne fragmenty tekstu oraz jego cechy i sprawdzać.

Komputer jest wspaniałym narzędziem, ale nie może być mowy o pełnej konkurencyjności, chyba że bardzo sprawny niewidomy będzie konkurował z osobą widzącą o niższych kwalifikacjach, niż on posiada. Nie twórzmy więc legend i mitów dla poprawy samopoczucia. To do niczego nie prowadzi i nie rozwiązuje żadnych problemów. Realizm, realizm i jeszcze raz realizm! Niewidomi mogą dużo, mogą bardzo dużo, ale przecież nie wszystko. Gdyby mogli wszystko i tak łatwo, jak przychodzi to ludziom widzącym, przestaliby być osobami niepełnosprawnymi.

W wąskiej dziedzinie, zwłaszcza przy wykonywaniu powtarzalnych czynności zawodowych, osoba niewidoma może dorównać osobom bez niepełnosprawności, ale nie we wszystkich. Przykładem może być ręczny naciąg szczotek czy masaż leczniczy. Niektóre prace przy pomocy komputera może również wykonywać bardzo sprawnie. Prace te jednak nie są tak powtarzalne, tak jednorodne, jak naciąganie szczotek. Tam, gdzie występuje duża zmienność, różnorodność, gdzie wymagana jest szybka orientacja w masie szczegółów, niewidomi nie mogą skutecznie konkurować z osobami widzącymi. Raz jeszcze podkreślam, że niewidomi naprawdę wiele potrafią. Mnóstwo zawodów jest dla nich dostępnych i wiele doskonale się sprawdziło – poczynając od pracy naukowej, przez muzykę, literaturę, politykę, zawody wymagające wiedzy z różnych dziedzin, np. ekonomicznej, prawniczej, psychologicznej, filologicznej oraz zawody, które wymagają sprawności rąk i umiejętności – obsługa różnych obrabiarek, masaż leczniczy, szczotkarstwo. Nie ma potrzeby twierdzić, że wszystko mogą i w pracy z zastosowaniem komputera mogą konkurować z osobami widzącymi.

Zatrzymałem się nad tym zagadnieniem, gdyż uważam, że nie należy w niczym przesadzać, nie należy tworzyć ułudy, miraży, mitów, złudnej nadziei, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Niestety, mamy tendencję do tworzenia życzeniowych wizji, które dalekie są od rzeczywistości, a to musi obracać się przeciwko niewidomym. Życie zawsze zweryfikuje ich możliwości, a wnioski tej weryfikacji nie muszą być dla nich pozytywne.

Niezależnie od tego, że komputer nie zrobi z niewidomego osoby widzącej, jest to cudowne narzędzie, które daje niewidomym możliwości, o których Ludwik Braille nawet nie mógł marzyć, a niewidomi, również ci obdarzeni bujną fantazją, nawet o tym nie śnili. Korzystajmy więc z tego narzędzia, bo jest bardzo przydatne i nic lepszego, jak na razie, nie ma. Nie przeceniajmy go jednak, bo myśleć to my musimy. My też musimy posiadać wiedzę i różne umiejętności. Jeżeli je posiądziemy w wysokim stopniu, komputer ułatwi ich wykonywanie. Można powiedzieć, że nie tylko ułatwi, ale i umożliwi. Są takie czynności, których bez komputera niewidomy samodzielnie wykonywać zupełnie nie może, np. pobieranie cytatów i przenoszenie ich do własnego tekstu. Ale ta czynność wymaga wiedzy, umiejętności pisania, umiejętności przelewania myśli na „papier” i rozeznania w problematyce, o której się pisze. Bez tego nie da się wynajdywać odpowiednich cytatów i właściwie ich wykorzystywać.

Na zakończenie należy powiedzieć, że udźwiękowiony komputer, inne rodzaje sprzętu rehabilitacyjnego i różne udogodnienia są bardzo ważne, ale najważniejszy jest człowiek. Niewidomy inteligentny, dobrze zrehabilitowany, ambitny i wytrwały może sporo osiągnąć w każdych warunkach, również bez wspaniałego sprzętu. Będzie miał więcej trudności, więcej ograniczeń, ale może mieć osiągnięcia zawodowe, nawet bardzo poważne. Udowodnili to niewidomi przed erą komputerów. Osoba inteligentna, ale leniwa, bez ambicji, roszczeniowa nic nie osiągnie, nawet przy pomocy najlepszego sprzętu rehabilitacyjnego.