Jaki bank dla niewidomych?

W zamierzchłych czasach ludzie nie znali pieniądza. Wymiana towarów odbywała się na zasadzie barteru, czyli towar wymieniano na towar. Za prekursorów pieniądza uważa się Fenicjan, którzy najprawdopodobniej zapoczątkowali erę monet. Później doszły jeszcze nominały papierowe, a kolejnym etapem ujednolicania rynku pieniądza miało być wprowadzenie euro w całej Unii Europejskiej. Obecnie proces ten został nieco zahamowany, ale transformacja pieniądza nadal trwa, bowiem przechodzimy z ery pieniądza realnego do ery pieniądza wirtualnego. Coraz częściej korzystamy z bankowości elektronicznej, rachunki opłacamy korzystając z aplikacji, a w sklepach za towary i usługi płacimy kartą debetową lub kredytową, z tak zwanego plastiku, korzystamy z niej też płacąc chociażby u dentysty, za taksówkę czy bilety do kina. Coraz mniej jest miejsc, w których można płacić tylko i wyłącznie gotówką, choć oczywiście takie się jeszcze zdarzają, by wspomnieć chociażby lokalne sklepiki, bazary z owocami i warzywami czy opłaty za jakieś mniej popularne usługi. Słowem – trudno obejść się bez posiadania konta bankowego w pakiecie z kartą debetową. Pewnie dla wytrwałych jest to możliwe, ale po co sobie komplikować życie i zamykać drogę do korzystania z udogodnień, które w obecnych czasach serwuje nam technologia i informatyzacja?

Brzmi pięknie, ale z perspektywy osoby słabowidzącej lub niewidomej wcale tak kolorowo być nie musi. Niby wybór banków jest spory, ale niestety nie wszystkie dobrze radzą sobie z przystosowywaniem swoich stron internetowych i aplikacji mobilnych dla potrzeb osób z dysfunkcją wzroku. My jako osoby niepełnosprawne, podejmując decyzję o założeniu konta w banku musimy brać pod uwagę nie tylko cechy konta, ewentualne opłaty związane z jego prowadzeniem oraz z kartą debetową, ale przede wszystkim dostępność danego banku dla naszych potrzeb. Słowem – czy przy pomocy odpowiedniego oprogramowania będziemy w stanie poradzić sobie z obsługą bankowości elektronicznej czy aplikacji mobilnej? Tak się złożyło, że miałem możliwość przetestowania dostępności usług poszczególnych banków pod kątem osób niewidomych i chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Zaznaczę jednak, iż są to moje subiektywne odczucia i każdy z Was – drodzy Czytelnicy – może mieć inny pogląd w tej kwestii oraz inną hierarchię banków.

Jak dla mnie prym w dostępności wiodą trzy banki, czyli Millennium, Bank Zachodni WBK i ING Bank Śląski. Moim ulubionym jest ten ostatni, bowiem ma bardzo przejrzystą i łatwą w obsłudze bankowość elektroniczną, aplikacja mobilna jest trochę chaotyczna, ale również bez większych kłopotów da się z niej korzystać. Przejrzysty interface ma WBK, w którym także nie napotkałem na większe problemy. Jeszcze lepszą aplikację mobilną ma wspomniany powyżej portugalski bank. Łatwo można w niej robić przelewy, korzystać z blika, sprawdzać stan środków na koncie etc. Dobrze działającą aplikację mobilną ma też PKO BP (w tym Inteligo), ale u tego potentata znacznie gorzej jest z dostępnością bankowości elektronicznej. Trudno było mi się odnaleźć w jej układzie, nie wszystkie funkcje też były dostępne bez posiłkowania się okiem osoby widzącej. Podobnie ma się sytuacja w T-Mobile, gdzie swobodnie mogę korzystać z aplikacji, ale wiele do życzenia pozostawia bankowość elektroniczna. Na przeciwnym biegunie znajduje się w moim rankingu Getin Bank, w którym napotkałem na problemy zarówno w bankowości elektronicznej, jak i w aplikacji. Przykładowo w tej drugiej miałem kłopot choćby z założeniem lokaty, bowiem voice over nie czytał wszystkich elementów. Według mnie słabo wypada również BGŻ BNP Paribas, z którego obsługą bankowości elektronicznej kompletnie nie mogę sobie poradzić. Aplikacja mobilna tego banku też jest dość toporna i w sumie można w niej wykonać tylko podstawowe funkcje.

Bez wątpienia bankowość elektroniczna, ale również aplikacje mobilne poszczególnych banków mogą ułatwić nam codzienne funkcjonowanie, ale czyhają na nas też niebezpieczeństwa związane chociażby z aktualizacjami aplikacji mobilnych. Wszak nie od dziś wiadomo, że lepsze jest wrogiem dobrego, a nie ma co ukrywać, że bankowi spece informatyczni nie zawsze pamiętają o potrzebach osób niewidomych, czyli by wszystkie przyciski były zaetykietowane, a aplikacja poprawnie działała z voice overem. Stąd nie raz i nie dwa zdarzyło już się, że aplikacja, która była wcześniej dostępna, nagle stawała się znacznie mniej przyjazna dla osób z dysfunkcją wzroku i trzeba było czekać na kolejną aktualizację, by coś poprawiło się na lepsze. Tak było chociażby z aplikacjami Alior Banku i mBanku.

Wciąż też problemem są mówiące bankomaty. Powoli ich liczba rośnie, ale wciąż jest ich zbyt mało, by osoby niewidome mogły bez przeszkód z nich korzystać. Co więcej – pokusiłem się o skontaktowanie się z dziesięcioma bankami i żaden z konsultantów w nich pracujących nie był w stanie podać mi listy udźwiękowionych bankomatów, co najdobitniej potwierdza, że dla banków stanowimy marginalną część klientów, których potrzeby nie są do końca realizowane. Na szczęście są coraz częściej dostrzegane, więc może w niedalekiej przyszłości doczekamy się także listy mówiących bankomatów, które na pewno ułatwiłyby nam życie. Bo o ile w swojej okolicy możemy znać miejsce, w którym stoi udźwiękowiony bankomat, o tyle w innym mieście świadomość istnienia udźwiękowionego bankomatu może nam się bardzo przydać. Jest to o tyle istotne, że tendencja w bankowości jest taka, by ograniczać funkcjonowanie oddziałów, a w nich wycofywać się z obrotu gotówką. Już większość banków wprowadziła opłaty za wpłacanie lub wypłacanie pieniędzy w oddziale. Za wykonanie takiej operacji jednorazowo można zapłacić nawet 10 zł, a po co wzbogacać banki? Wszak z reguły osoby niepełnosprawne nie są krezusami finansowymi, więc po co jeszcze dawać możliwość do zarabiania na nas bankom?

O własne pieniądze należy dbać tak samo jak walczyć o dostęp do szerokich usług bankowych, które nie we wszystkich bankach są jeszcze dla nas dostępne ze względu na nieodpowiednie dostosowanie stron internetowych czy aplikacji do naszych potrzeb. Jednak przez ostatnie lata dużo zmieniło się w tym zakresie. Miejmy nadzieję, że w kolejnych miesiącach na lepsze zmieni się jeszcze więcej, a każdy z was – drodzy Czytelnicy – będzie mógł znaleźć taki bank, który będzie mu odpowiadał zarówno pod względem oferty, jak i dostępności. Pamiętajcie też, że nie jesteście na wieki wieków przypisani do jednego banku. Jeśli coś w waszym banku zmieni się na gorsze, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dokonać zmiany, wszak w bankowości – podobnie jak w życiu – nie może być próżni. Oferty banków się zmieniają, dostępność dla osób niewidomych również, zatem warto podążać za zmianami i wybierać najlepsze konto dostosowane do swoich indywidualnych potrzeb. Czego wam wszystkim życzę!

„Niepełnosprawny” system informacji pasażerskiej

Powoli kończą się czasy, w których niewidomi i niedowidzący skazani byli na wegetowanie w czterech ścianach. Coraz częściej wychodzą z domu, starają się korzystać z dobrodziejstw świata, przełamują własne bariery i udowadniają, że niewidomy nie jest synonimem nieszczęścia. Owszem, jest im trudniej, ale przezwyciężanie lęków i słabości motywuje do inwestowania w osobisty rozwój. Szkoda tylko, że nie zawsze mogą korzystać z dobrodziejstw technologii. Istnieje bowiem wiele takich aspektów, nad którymi pełnosprawni w ogóle się nie zastanawiają. Osobom z dysfunkcją wzroku mogą ułatwić funkcjonowanie, ale tylko wtedy, gdy są udostępnione.

Jak pomagają niewidomym zewnętrzne i wewnętrzne zapowiedzi emitowane w komunikacji miejskiej? Bez tej komunikacji trudno dotrzeć do szkoły, na uczelnię, do pracy, sklepu czy na spotkanie z przyjaciółmi. Czy oferowana na mieście pomoc wystarczy, by wsiąść do właściwego autobusu czy tramwaju i dojechać do celu? Wbrew pozorom nie jest to w przypadku niewidomych proste. Często trzeba prosić o informacje od innych pasażerów. Osoby niewidome i słabowidzące są czasem przesadnie ambitne i chciałyby być samodzielne. Wielkim ułatwieniem w podróżowaniu może być dobrze działający, automatyczny system informacji pasażerskiej. W tym miejscu warto postawić kluczowe pytania: czy poszczególni przewoźnicy zauważają odmienne potrzeby percepcyjne osób niewidomych i słabowidzących oraz na ile wykorzystywane są nowoczesne systemy takiej informacji w autobusach i tramwajach.

O ile w różnych miastach można dostrzec inwestycje w tabor komunikacyjny na przestrzeni ostatnich lat, o tyle trudno nie oprzeć się wrażeniu, że często nie idzie z nim w parze wdrażanie nowych technologii dostępowych, które w XXI wieku powinny być chlebem powszednim. Systemy zapowiedzi zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych, są w miarę tanie oraz zdecydowanie ułatwiają niewidomym odnalezienie się w otoczeniu. Te pierwsze są emitowane w wielu miastach, a drugie wciąż należą do rzadkości. Nie ma jednego rozwiązania stosowanego w różnych miejscach. Jednym z polskich miast, które najlepiej poradziło sobie z tą kwestią, jest Wrocław. W stolicy Dolnego Śląska wprowadzono obligatoryjną emisję zapowiedzi zewnętrznych informującą o numerze autobusu/tramwaju oraz kierunku jazdy. Takie rozwiązanie może jest nieco uciążliwe dla okolicznych mieszkańców. Inne rozwiązanie zastosowano w Warszawie, gdzie kierowca/motorniczy ma obowiązek włączyć zapowiedź widząc na przystanku niewidomego. Teoria często mija się jednak z praktyką i bywa różnie z tym włączaniem.

W niektórych miastach wprowadzono specjalne piloty, przy pomocy których można się dowiedzieć o numerze zbliżającego się środka transportu. Prekursorami tego rozwiązania są Tarnów i Łódź. Te dwa miasta udowodniły, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wyposażyły wszystkie pojazdy komunikacji miejskiej w systemy głośnomówiące. Szkoda, że w ich ślady nie poszły kolejne miasta.

Dziwna sytuacja jest w moim mieście – w Szczecinie. Nawet wewnętrzne komunikaty informujące o przystanku nie są emitowane za każdym razem, a zewnętrzne należą do rzadkości. Jedynie część taboru tramwajowego ma możliwość ich emisji, za to w autobusach się ich w ogóle nie stosuje, przez co piloty są nieprzydatne, a można je otrzymać w biurze PZN. Przy ich pomocy można dowiedzieć się co najwyżej za ile czasu przyjedzie wybrany środek transportu, ale dotyczy to tylko nielicznych przystanków, które są wyposażone w specjalne tablice elektroniczne. Szczecin jest dużym miastem wojewódzkim, a jednak nie radzi sobie z zapewnieniem komfortu podróżowania osobom niewidomym i niedowidzącym. Zapewne dopiero odgórne regulacje prawne zmobilizowałyby przewoźników do baczniejszego zwracania uwagi na tego rodzaju potrzeby. Na razie na to się jednak nie zanosi.

Niewidomi grają w kręgle – czemu nie?

W ubiegłym roku emocjonowaliśmy się występami biało-czerwonych nie tylko na igrzyskach olimpijskich, ale także na paraolimpijskich. Szczególnie w tych drugich medalowe żniwo Polaków było obfite. Zdobyli rekordową liczbę 39 medali. Świadczy to nie tylko o tym, że sport osób niepełnosprawnych stoi w Polsce na wysokim poziomie (choć często nie idą za tym odpowiednie warunki finansowe, lecz to temat na inną okazję), ale również o tym, że niepełnosprawni nie chcą już siedzieć w domach i wegetować w czterech ścianach. Coraz chętniej i częściej garną się do sportu widząc w nim nie tylko świetny sposób na osobistą rehabilitację i integrację społeczną, ale również czerpiąc z niego motywację do pokonywania własnych słabości i barier. To jednak jest wierzchołek piramidy, u podstaw której znajdują się sporty przeznaczone sensu stricto dla osób niepełnosprawnych, w tym również niewidomych, by chociaż wspomnieć o showdownie czy goalballu. Są to dyscypliny sportu, które rewelacyjnie spełniają funkcję integracyjną w społeczeństwie, bowiem swoich sił mogą w nich spróbować także osoby pełnosprawne. Ci drudzy muszą skorzystać z opasek zasłaniających oczy. Można też odwrócić sytuację i znaleźć sport przeznaczony dla pełnosprawnych, w którym mogą sobie radzić też niewidomi i słabowidzący. Mam na myśli na przykład bowling, który może stanowić doskonałe źródło nie tylko rywalizacji, ale też rozrywki i integracji.

Przyznam szczerze, że wcześniej wydawało mi się, iż jest to rozrywka, tudzież sport, zarezerwowany przede wszystkim dla osób widzących, ale zdanie na ten temat zmieniłem dzięki Fundacji Szansa dla Niewidomych, a ściślej mówiąc – dzięki jej zachodniopomorskiemu oddziałowi. Wraz z grupą innych niewidomych i słabowidzących osób wziąłem udział w projekcie, w ramach którego były organizowane różne zajęcia, ot chociażby wyjście do kręgielni, czy na ściankę wspinaczkową. Sam w kręgielni byłem po raz pierwszy. Byłem bardzo miło zaskoczony, bowiem na własnej skórze przekonałem się, że wiele barier tkwi w naszych głowach. Wiele z nich tworzymy sobie sami, a w istocie są do pokonania. Wcześniej wydawało mi się, że będąc osobą niemal niewidomą i nie korzystając ze specjalistycznego stojaka trudno mi będzie rzucić kulę tak, by strącić kręgle. Tymczasem okazało się, że jest to do wykonania. Wystarczył mały rekonesans stanowiska do rzucania, wymacanie środka toru, zaznajomienie się z ciężkością poszczególnych kul oraz otworami znajdującymi się w nich. Potem można skupić się na strącaniu kręgli. Brakowało mi odpowiedniej techniki, nie zawsze rzuty się udawały, ale nie było najgorzej. Ba, raz nawet udało mi się strącić wszystkie kręgle naraz, co sprawiło mi sporo frajdy i satysfakcji. Niby mała rzecz, a cieszy.

Rywalizacja sportowa zeszła tym razem na dalszy plan. Rzekłbym nawet, że była na samym końcu. Liczyła się przede wszystkim integracja społeczna, możliwość spróbowania czegoś nowego oraz udowodnienie sobie, że osoby niepełnosprawne mogą robić to, co pełnosprawne. Wszak nie można, albo przynajmniej nie powinno się funkcjonować tylko i wyłącznie w trójkącie: dom – szkoła – praca. Kiedyś trzeba mieć czas na odpoczynek, spędzanie czasu ze znajomymi, przełamywanie własnych słabości, a nawet dążenie do spełniania marzeń. Nie trzeba od razu porywać się z motyką na słońce, można krok po kroku dążyć do celu, próbować nowych aktywności, by inni nas dostrzegli, rozumieli nasze problemy i wiedzieli, że byliśmy, jesteśmy i będziemy głodni nowych wyzwań. Bez wzroku albo z jego resztkami też można się cieszyć życiem i poznawać świat przy pomocy pozostałych zmysłów.

Inicjatywa podjęta przez Fundację Szansa dla Niewidomych zasługuje na uznanie, gdy tak miło pozwala zaktywizować osoby niepełnosprawne, pobudzić do większej samodzielności, a także umożliwić poznawanie nowych osób. Jest to szczególnie ważne dla osób starszych, którym brakuje odwagi, żeby gdzieś wyjść z domu. Często właśnie oni nie mają z kim porozmawiać. Wyprawy razem z pracownikami fundacji stanowią ciekawe urozmaicenie szarej codzienności. Dla młodych także mogą stanowić interesujące dopełnienie studiów czy obowiązków w pracy. Dzięki takim wyjściom podopieczni fundacji mogą odkryć w sobie pasję chociażby do wspomnianego bowlingu. Mogą zasmakować w rywalizacji sportowej, co sprawi, że na poważnie zaczną go uprawiać. Warto spróbować sił w kręglach, na ściance wspinaczkowej, a jeśli nie w sporcie, to w pieczeniu pizzy i robieniu koktajli.