Od Toronto do Pjongczangu. Dorobek polskich sportowców z dysfunkcją narządu wzroku na letnich oraz zimowych igrzyskach paraolimpijskich

Kiedy doktor Ludwig Guttmann 70 lat temu zorganizował dla swoich pacjentów na przyszpitalnym trawniku historyczne zawody w łucznictwie, nie przypuszczał nawet, że na jego oczach formują się właśnie zalążki światowego ruchu paraolimpijskiego. Zalążki organizacji, dzięki istnieniu której tysiące osób z niepełnosprawnością z najodleglejszych zakątków kuli ziemskiej zaczną opuszczać mury swoich domów, by poprzez sport kształtować swój umysł i ciało, a przy okazji też pokonywać własne ograniczenia oraz słabości.

„Coubertin igrzysk paraolimpijskich” – tak bowiem nazwany został przez papieża Jana XXIII urodzony w położonym w województwie śląskim Toszku Guttmann, 28 lipca 1948 roku zorganizował dla swoich podopiecznych ze szpitala w Stoke Mandeville tzw. „igrzyska równoległe” (z ang. „parallel games”). W zawodach łuczniczych wzięli udział ranni z drugiej linii frontu żołnierze, którzy w prowadzonym przez Guttmanna ośrodku rehabilitacyjnym powracali do pełni sił. Kolejne edycje zawodów, w pierwszych latach istnienia odbywające się wyłącznie w angielskim Stoke Mandeville, cieszyły się coraz większym zainteresowaniem nie tylko ze strony krajowych, lecz również zagranicznych uczestników. Organizatorzy postanowili zatem wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom i dwanaście lat później nadali temu wydarzeniu bardziej międzynarodowy charakter.

Pierwsze letnie igrzyska paraolimpijskie miały miejsce w 1960 roku w Rzymie. Inauguracja ich zimowego odpowiednika nastąpiła 16 lat później w szwedzkim Örnsköldsvik. Początkowo w letnich igrzyskach paraolimpijskich prawo startu przysługiwało wyłącznie osobom poruszającym się na wózku inwalidzkim. Dopiero w latach 70. międzynarodowy ruch paraolimpijski otworzył się na kolejne rodzaje niepełnosprawności. Dziś sport paraolimpijski poza sportowcami poruszającymi się na wózkach pozostaje przyjazny amputantom, osobom z intelektualną niepełnosprawnością, mózgowym porażeniem dziecięcym oraz dysfunkcją narządu wzroku, a także sportowcom należącym do grupy „les autres”, pod którą kryją się pozostałe rodzaje schorzeń (np. niskorosłość, stwardnienie rozsiane).

Spory odsetek sportowców rywalizujących o medale igrzysk paraolimpijskich stanowią obecnie zawodnicy z dysfunkcją narządu wzroku, którzy po raz pierwszy na igrzyskach mieli szansę zaprezentować się w 1972 roku w Heidelbergu. Wzrokowcom nie przyznano jeszcze wtedy medali, dyscypliną pokazową był wówczas goalball, widzom zaprezentowano również biegi na dystansie 100 metrów. Oficjalnie zawodników niewidomych i niedowidzących, podobnie jak amputantów, w rodzinie paraolimpijskiej przywitano cztery lata później w Ornskoldsvik (zimowe) oraz Toronto (letnie IP). W tym samym roku też po raz pierwszy na letnich igrzyskach zaprezentowali się niewidomi i słabowidzący sportowcy z Polski, którzy w naszym kraju odgrywają niemałą rolę w upowszechnianiu aktywności fizycznej wśród osób pozbawionych wizualnych bodźców.

Organizacją skupiającą w swoich szeregach osoby z dysfunkcjami narządu wzroku jest Międzynarodowa Federacja Sportu Niewidomych (ang. IBSA – International Blind Sport Asociation). Z grona nadzorowanych przez tę instytucję dyscyplin zawodnicy z niepełnosprawnością wzrokową na igrzyskach paraolimpijskich mają szansę startować w lekkoatletyce, pływaniu, paraujeżdżaniu, żeglarstwie, wioślarstwie (czwórki ze sternikiem), kolarstwie tandemowym (zarówno jego torowym, jak i szosowym wydaniu), goalballu, blind footballu oraz judo, w 2020 roku natomiast rozdane zostaną również pierwsze krążki w triathlonie. W niektórych z dyscyplin rywalizujący sportowcy korzystają z pomocy przewodników, którzy zastępują im oczy. Jeśli chodzi o dyscypliny zimowe, to zawodnicy należący do tej grupy z powodzeniem realizują się w narciarstwie alpejskim i biegowym, a także w biathlonie, w którym zmuszeni są oddawać strzały z karabinu do oddalonej o kilkadziesiąt metrów tarczy.

O ile biało-czerwoni wciąż jeszcze nie odgrywają znaczących ról w rywalizacji na ośnieżonych trasach, o tyle w świecie lekkoatletyki, pływania czy kolarstwa tandemowego rywale z zagranicy zmuszeni są liczyć się z nimi. W dyscyplinach tych rokrocznie biało-czerwoni na najważniejszych międzynarodowych imprezach (mistrzostwa świata i Europy, igrzyska paraolimpijskie) zgarniają czołowe pozycje. Do grona bez wątpienia największych legend w historii polskiego ruchu paraolimpijskiego kwalifikuje się sześciokrotny uczestnik igrzysk paraolimpijskich, lekkoatleta Mirosław Pych. Dorobek dziewięciu medali, w tym aż pięciu złotych, do dziś czyni go najbardziej utytułowanym polskim sportowcem z uszkodzeniem narządu wzroku. Nie można zapomnieć również o pływakach: Joannie Mendak, Patrycji Harajdzie, Damianie Pietrasiku czy Grzegorzu Polkowskim, czy kolarzu Andrzeju Zającu (pilot Dariusz Flak), którzy na kartach polskiego sportu wielokrotnie zapisywali się złoto-srebrno-brązowymi zgłoskami.