Zmysły kontra rzeczy, czyli o wystawie Dizajn_po_omacku

Miasto otwarte – jakie jest? Dla każdego czymś innym – przestrzenią kreatywną, zróżnicowaną kulturowo, dobrze skomunikowaną, zieloną. Może mieć wszystkie wymienione cechy. Ale jeśli miasto zapomina o osobach z niepełnosprawnością – nie będzie otwarte.

Łatwo nam ignorować kwestie dostępności – dopóki jesteśmy zdrowi, udajemy, że niepełnosprawność nie istnieje. A jeśli nawet uznamy jej istnienie, uważamy, że dotyka wszystkich innych, ale na pewno nie NAS.

Tak powstają nowoczesne, innowacyjne miasta: pękające w szwach od nowoczesnych technologii, drapaczy chmur, inteligentnych rozwiązań, ale jednocześnie doskonale opancerzone twierdze, chroniące się przed osobami z niepełnosprawnością. To ogromny problem. Z czego to wynika?

Największy mankament to chyba niski poziom edukacji przyszłych architektów – mała ilość godzin poświęconych projektowaniu uniwersalnemu odbija się na nas każdego dnia. Bez chwili zastanowienia mogłabym zacząć wymieniać nowopowstałe budynki w wielkich i mniejszych miastach czy duże przedsięwzięcia architektoniczne, które jednocześnie są skrajnie niedostępne dla osób z niepełnosprawnościami. Wierzę, że nie wynika to z braku chęci, ale raczej braku odpowiedniej wiedzy i niskiej świadomości społecznej.

Właśnie dlatego Województwo Małopolskie postanowiło mówić o projektowaniu uniwersalnym. W ramach projektu Miasto kreatywne Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego popularyzuje tematykę przemysłów kreatywnych: sektora opartego na kreatywnych i innowacyjnych działaniach twórców szeroko pojętej sztuki, mediów i projektowania.

Tegoroczne wydarzenie nosiło nazwę zmysły vs. rzeczy. Pomysł był prosty: uświadomić osobom zdrowym jakie problemy i przeszkody w funkcjonowaniu w przestrzeni miejskiej mają osoby niewidome. Chcieliśmy pokazać ten ignorowany, nieco zapomniany, pozawizualny wymiar życia codziennego, obcowania ze sztuką, dizajnem, miastem.

Konferencja skupiała wybitnych ekspertów i panelistów z branży designu i projektowania dla osób z niepełnosprawnościami. Ale oprócz konferencji, uczestnicy mieli też okazję spróbować czegoś wyjątkowego.

29 listopada w przestrzeni Małopolskiego Ogrodu Sztuki odbyły się szczególne, jednodniowe warsztaty pt. „Dizajn po omacku”. Kiedy dostaliśmy propozycję stworzenia takiego warsztatu, od razu wiedzieliśmy, że nie może być inaczej – warsztaty musiały odbywać się w całkowitej ciemności, a prowadzącymi nie mógł być nikt inny, jak właśnie osoby niewidome. Dlatego też lubimy mówić, że warsztat miał charakter „uwrażliwiający” – był skierowany do osób, które nie miały nigdy kontaktu z osobami niewidomymi czy słabowidzącymi i mógł stać się pierwszym przyczynkiem do zwiększenia ich wrażliwości i empatii, ale także (wiemy jak przekornie to brzmi) miał otworzyć oczy na potrzeby osób z dysfunkcjami wzroku.

Nikt dokładnie nie wiedział co kryło za drzwiami sali konferencyjnej Małopolskiego Ogrodu Sztuki – o to właśnie chodziło, by uczestnicy nie mieli bladego pojęcia co ich spotka „po ciemnej stronie”. Uczestników prosiliśmy, by przed wejściem na salę zdjęli buty – wystawa sensoryczna miała pobudzać jak największą liczbę receptorów, a więc także te, które znajdują się na stopach.

Zadanie pierwsze, to oswoić nieco mrok, rozbujać pozostałe zmysły i stoczyć prawdziwy bój poznawczy. Co wygra? Zmysły czy rzeczy?

Po wystawie oprowadzała Natalia Kaczor i Przemysław Rogalski – fantastyczni niewidomi przewodnicy, którzy przestrzeń wystawy znali jak własną kieszeń. Wystawa składała się z dwóch części: pierwszej części – sensorycznej, służącej, jak wspominałam, do oswojenia mroku i rozkręcenia pozostałych zmysłów. Było tutaj coś dla stóp, dłoni, ucha, nosa, a także języka – ścieżka sensoryczna pobudzała receptory na stopach, stół sensoryczny z miskami pełnymi śliskich i zimnych kulek hydrożelowych, piasku kinetycznego i innych pobudzał czucie w dłoniach. W tej części znalazło się także miejsce dla łączenia wrażeń słuchowych z obiektem – uczestnicy mieli za zadanie rozpoznać np. dźwięk nalewania wody do filiżanki, ale także rozpoznawali, który dźwięk wydaje ciepła woda, a który zimna. Wśród przedmiotów musieli odnaleźć też element kojarzony z dźwiękiem (np. muszla – dźwięki szumu morza, samochodzik – dźwięk ryczącego silnika). Poświęciliśmy także chwilę dla węchu: rozpoznawaliśmy jedynie po zapachu przyprawy lub olejki eteryczne, a także rozpoznawaliśmy po smaku cukierki. Ostatnim elementem tej części była krótka partyjka w grę dotykową – taką, która pomaga niewidomym dzieciom i wprowadza je do świata czytania dotykiem.

Druga część była już częścią stricte wystawową: uczestnicy mieli okazję, by – można chyba tak powiedzieć – poznać dotykową historię „dizajnu”. Podróż rozpoczynała się jeszcze w pradziejach: uczestnicy mogli oglądać repliki starożytnych naczyń, biżuterii oraz narzędzi powstałych z najprostszych materiałów: rzemieni, gliny, brązu i drewna. Kolejny punkt: średniowiecze. Na dwóch krawieckich manekinach zawisły obiekty: damska suknia oraz męskie odzienie: obydwa pełne zdobnych koralików, różnych faktur, posiadające bufki i fantazyjne zwieńczenia rękawów. Ze średniowiecza przenosiliśmy się na prowincję, przyszedł więc czas na kulturę ludową i cepelię: drewniane krosno tkackie, zdobiona góralskimi ornamentami drewniana ciupaga, (podobno) czerwone, również drewniane korale, a także fletnia, na której Natalia wygrywała melodię.

Ostatnie dwa obiekty to przestrzenne przedstawienia budowli, obydwie związane ściśle z Krakowem i jego historią, ale znacznie się od siebie różniące. Pierwsza, posiadająca ogrom dekoracji, zdobień, drobnych elementów – Szopka Krakowska z zasobów Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Drugi obiekt, surowy w formie, minimalistyczny, ale sporych rozmiarów, to makieta budynku Ośrodka Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora CRICOTEKA (o wymiarach 140 cm długości, 76 cm szerokości oraz wysoka na około 45 cm). To ostatnie już, kontrastowe zestawienie tych dwóch, skrajnie różnych od siebie wizji projektujących, było wieńczącym wystawę elementem.

Intencją całej tej instalacji w ciemności było przede wszystkim wzbudzenie ciekawości: ukazanie, w jaki sposób osoby niewidome poznają świat, jak funkcjonują na co dzień, z jakich elementów powinniśmy tworzyć przestrzeń, by osoby z dysfunkcjami wzroku mogły pełniej w niej uczestniczyć i z niej czerpać. Ten pozawizualny wymiar projektowania był dla nas szczególnie ważny: pokazał to, o czym zapominamy na co dzień. A przecież wszystko, co istnieje, posiada więcej niż wygląd: strukturę, konsystencję, temperaturę, kształt. Oto przestrzeń, w której naprawdę żyjemy.

Terapeutyczne mruczanda, czyli o felinoterapii. Rozmowa z felinoterapeutką, panią Martą Fiutowską

Jedni je kochają, drudzy nie znoszą. Koty, bo o nich mowa, to jedne z najpopularniejszych zwierząt domowych. Zdobywają nasze serca swoją indywidualnością i charakterem, a ich obecność jakoś nas uspokaja, relaksuje. Wielu z nas, choć nawet o tym nie wiemy, posiada w domu swojego własnego terapeutę – sierściucha. Przydomowe Mruczki, ciepłolubne Filemony – czy każdy z nich może zostać kotem-terapeutą? Jak to możliwe, że obecność zwierzęcia może wpływać pozytywnie na nasze zdrowie, zarówno psychiczne, jak i fizyczne?

Pani Marta Niemiec-Fiutowska od wielu lat zajmuje się felinoterapią, czyli jedną z metod zooterapii polegającej na przebywaniu z kotem. Nie mogłam oprzeć się pokusie – chcąc dowiedzieć się jak wygląda budowanie mostu między pacjentem a kotem oraz jaką rolę pełni w tym człowiek, spotkałam się z Panią Martą, by zadać jej kilka pytań.

Całe przedsięwzięcie terapii kotem wydaje mi się szalenie trudne. No bo jak wytresować kota, zwierzę znane ze swojego sobiepaństwa? Koty wydają się nam „nietresowalne”, w odróżnieniu od psów.

Kot musi posiadać pewne predyspozycje, aby mógł zostać kotem-terapeutą. Po pierwsze, do rozpoznania musi mieć minimum rok. Mały kot po roku może się zmienić i może się na przykład okazać, że z otwartego miłego koteczka wyrośnie kot zamknięty, nie lubiący kontaktów z ludźmi. Kot musi być otwarty na ludzi, lubić z nimi przebywać, lubić pieszczoty i głaskanie oraz zabawę. Nie może być lękliwy, musi dobrze znosić zmianę otoczenia i jazdę samochodem. Dobrze też, by kot lubił sobie zjeść – wtedy smakołyki działają na niego motywująco

Mamy więc idealnego kandydata na terapeutę: łakomego na czułości i smaczki kota. Ale co dalej? Jak wygląda proces szkolenia kota?

Tak na prawdę zaczyna się od jego dzieciństwa. Dobrze traktowany i socjalizowany kot będzie lubił towarzystwo ludzi. Behawioryści twierdzą, że całowanie małego kota przyczynia się u niego do nabrania cech przyjacielskich. Kot szkolony na kota terapeutę powinien poznawać obcych ludzi oraz być zabierany w różne miejsca, żeby na przyszłość nie było to dla niego stresującym przeżyciem. Kot ma także wcześniej kontakt z osobami niepełnosprawnymi, z wózkiem inwalidzkim, aby takie rzeczy nie były dla niego obce.

Kot jest innym zwierzęciem niż pies, ale pamiętajmy, że równie szybko się uczy. Jeżeli poświęcimy mu dużo uwagi i miłości, będzie z nami bardzo związany i będzie wszystko rozumiał podczas zajęć terapeutycznych. Z doświadczenia też mogę dodać, że koty pewne rzeczy wyczuwają instynktownie, np. jak dziecko z autyzmem nie chce kontaktu z kotem, to pomimo zachęt kot do niego nie podejdzie (przykład z zajęć z terapeutką Tosią).

Jak przebiega takie terapeutyczne spotkanie z kotem-terapeutą?

Przede wszystkim dzielimy je na spotkania grupowe i indywidualne. W terapii indywidualnej obecny jest pacjent (uczestnik), felinoterapeuta i oczywiście kot. Obecność kota wpływa na zmniejszenie oporu w kontakcie terapeutycznym, który jest związany ze stresem (stres może występować zwłaszcza podczas pierwszych zajęć). Kiedy podczas spotkania obecny jest kot, staje się on tematem wspólnym dla pacjenta i terapeuty.

Wiem, że często odwiedza Pani wraz z Tosią i Stefanem dzieci ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie. Jak sprawdza się felinoterapia w pracy z dziećmi?

Obcowanie z kotem rozwija u nich wrażliwość, uczy je empatii. Dziecko reagując w naturalny sposób na zachowania kota okazuje swoje emocje i uczucia. Kontakt z kotem uczy i ułatwia doświadczać otoczenie. Dziecko uczy się samokontroli i cierpliwości. Zajęcia zawsze prowadzone są tematycznie, dostosowane są do wieku i stopnia niepełnosprawności. Organizuję zajęcia zarówno edukacyjne (np. pielęgnacja, transport, żywienie kota), jak i rozwijające zdolności manualne (np. wykonywanie zabawek dla kota czy zabiegów pielęgnacyjnych).

A terapia grupowa?

Terapię grupową prowadzimy w niewielkich grupach do 5 osób. Kot jest jednym z uczestników. Każdy uczestnik może mieć bezpośredni kontakt z kotem, jeżeli oczywiście tego chce. Czasami pacjentom wystarcza sama obecność kota, która wpływa na atmosferę w grupie. W celu uzyskania widocznych efektów terapeutycznych, zajęcia prowadzimy z określoną częstotliwością. Niekiedy osoba zamknięta, pozostającą z boku podczas pierwszych zajęć, na kolejnych zajęciach pokonuje bariery i aktywnie uczestniczy. Obecność kota ma także działanie motywujące zarówno dla dzieci, jak i dla osób starszych. Dziecko chętniej wykonuje różnego rodzaju zadania dla kota niż zrobiłoby na prośbę terapeuty.

Wiem, że mruczenie kota wpływa na obniżenie poziomu ciśnienia krwi. W jakiej jeszcze sytuacji możemy więc zwrócić się do kota z prośbą o pomoc?

Kot sam w sobie jest terapeutą, ponieważ jego obecność wpływa na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Mruczenie kota wpływa na obniżenie poziomu ciśnienia krwi, ale też na redukcję stresu. Zajęcia terapeutyczne z udziałem kota wpływają na poprawę komunikacji, zdolność okazywania uczuć i emocji, poprawę koncentracji, poprawę nastroju i samopoczucia, podwyższenie poczucia bezpieczeństwa, obniżenie poziomu lęku i stresu, obniżenie poziomu agresji, podwyższenie poziomu empatii.

Kontakt z kotem wpływa na nasze zdrowie zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Przytulanie i głaskanie kota pobudza organizm człowieka do produkcji endorfin – hormonów szczęścia, wywołujących stan zadowolenia, dobrego samopoczucia, a nawet uśmierzania bólu. Przytulanie kota wpływa na podwyższenie poziomu oksytocyny – hormonu wywołującego uczucie zadowolenia, przywiązania, miłości.

Czy coś jeszcze dodawać? Kot to lek na wiele dolegliwości, a do tego tuż pod nosem – bez recepty i kolejek. A do tego taaaaki milusi. Dziękuję za rozmowę!

Nowe wyzwania i szanse dla naszej fundacji w Krakowie

Kto odwiedził krakowski tyflopunkt Fundacji Szansa dla Niewidomych, ten wie, ile problemów nastręczał dojazd i dotarcie do naszego biura. Zdajemy sobie sprawę, że skrzyżowanie (choć udźwiękowione na naszą prośbę) mogło być dla Was naprawdę kłopotliwe. Nie ma się czemu dziwić – ciężko jest przebrnąć przez skrzyżowanie wśród korków, klaksonów i ogólnego huku. Ponadto, lada moment na „Alejach” ma rozpocząć się generalny remont… Ale spokojnie, bo mamy dobre informacje! Posłuchaliśmy mądrych rad i teraz wiemy już na pewno – zmieniamy lokalizację!

Do tej pory przestrzeń biurową dzieliliśmy z firmą Altix, która jest głównym sponsorem Fundacji i zawsze możemy liczyć na pomoc jego pracowników, jednak postanowiliśmy zmienić formę tej współpracy. Od 1 czerwca krakowski oddział Fundacji Szansa dla Niewidomych znajdziecie na Małym Rynku przy ul. Mikołajskiej 4, zaś Altix na ul. Limanowskiego 33. Lokalizacja nie jest przypadkowa.

Dla Fundacji Mały Rynek oznacza bliskość Dworca PKP, węzłów komunikacyjnych, gdzie wielokrotnie organizujemy zbiórki dla podopiecznych. Stare Miasto to także wiele instytucji kultury dostępnych na wyciągnięcie ręki – a to z kolei oznacza dla nas i naszych podopiecznych wiele atrakcji. Planujemy coś ekstra. W nowym biurze szykujemy dwa pomieszczenia, które zapewnią komfort podczas konsultacji i zajęć, a także stworzą przestrzeń doskonałą do szkoleń czy kursów.

Ale to nie wszystko. Od wielu lat ma tam swoją siedzibę Fundacja WyspArt (o ich działalności przeczytacie na stronie www.wyspart.pl), która organizowała już wielokrotnie zajęcia artystyczne dla osób z dysfunkcją wzroku, wernisaże i wiele innych. Ponadto Fundacja zgodziła się, byśmy mogli nieodpłatnie korzystać z dużej sali mieszczącej się w lokalu. W tej sytuacji, jak mawiają: „sky is the limit”, czyli nie ma dla nas rzeczy niemożliwych.

Chcemy, by nowe biuro stało się przestrzenią wspólną, do której tworzenia serdecznie zapraszamy. Można u nas wynająć biurko do pracy (bardzo modny ostatnio, tzw. „co-working”). Zaś jeśli od miesięcy nosicie się z zamiarem organizacji jakiegoś wydarzenia, a brakuje Wam narzędzi organizacyjnych, lokalu, rzutnika – czekamy na Was i chcemy Wam pomóc!

Już w wakacje odbędą się u nas pierwsze pokazy filmów z audiodeskrypcją – dzięki porozumieniu ze Stowarzyszeniem De Facto będziemy mogli organizować filmowe wieczorki dla naszych podopiecznych.

W Altixie będzie równie ciekawie. W nowym biurze ugości Was Altix Caffé. W nowoczesnym, estetycznym salonie z witryną, przy aromatycznej kawie tyflospecjaliści udzielą pomocy wszystkim: niewidomym, słabowidzącym, a także ich bliskim: rodzinom, nauczycielom, urzędnikom. Zapraszamy wszystkich chcących poznać nowoczesne technologie, które służą osobom z dysfunkcjami wzroku. W salonie Altix nie będziecie oglądać niczego przez szybkę – tutaj mamy możliwość dotknięcia, testowania sprzętów. Już nasza w tym głowa, by znaleźć dla Państwa najlepsze rozwiązanie, które spełni oczekiwania nawet najbardziej wymagających klientów.

Fundacja Szansa dla Niewidomych i Altix od lat finansują wkłady własne w ramach programu dofinansowań Aktywny Samorząd na oprogramowanie komputerowe JAWS, MAGIC, Supernova, Euler, Magni i inne – oferta dotyczy osób prywatnych. Jeśli zaś nie możecie skorzystać z programu AS, a planujecie podobne zakupy – koniecznie nas odwiedźcie, a my postaramy się o 10% rabatu na wyżej wymienione programy. Zapraszamy do naszych oddziałów po fachową pomoc oraz na kawę do Altix Caffé!

Małopolska Gala „Jesteśmy razem” Kreatywny biznes, empatyczna idea

Na Gali w Krakowie 29 września pojawi się wielu inspirujących i merytorycznych ludzi. Zaprosiliśmy do współpracy fundacje, firmy i artystów. Będą przejażdżki na rowerach, turnieje strzelectwa bezwzrokowego i ciekawe spotkania z aktywnymi niewidomymi z Krakowa. Nie zabraknie także przedstawicieli władz oraz najbardziej kreatywnych głów. Mam na myśli artystyczne dusze z nowatorskimi pomysłami. O kim mowa? Ano o Kołobajkach.

Kołobajki to książki tworzone przez Patrycję Zalejską i Kiryła Konowałowa. To bajki tworzone specjalnie z myślą o najmłodszych odbiorcach – niewidomych dzieciakach. Te bajki mogą pełnić funkcję terapeutyczną, edukacyjną. Pisane brajlem i z powiększonym poddrukiem mogą służyć do nauki czytania dotykiem, logopedii, integracji sensorycznej. Ale przede wszystkim, Kołobajki mają służyć fantazji. Książki pełne są dotykowych ilustracji, a każda z nich pełna jest faktur, kształtów i detali, które pozwalają małym rączkom na samodzielne, dotykowe poznawanie bohaterów i okoliczności. Te książki to prawdziwa przygoda!

Historie pisane wierszem, bajecznym językiem uruchamiającym wyobraźnię to już nie są książki metodyczne czy elementarze nauki czytania dotykiem. Siadasz wieczorem na wygodnym fotelu. Otwierasz książkę, zabierasz się za czytanie, a spomiędzy stron wyziera na Ciebie galaretowaty potwór z mackami. Obślizgły. Wyczuwasz macki… Ssawki…

Nie musisz sobie tego wyobrażać – 22 września koniecznie bądź z nami. Pracownia Kołobajek odwiedzi krakowskie spotkanie „Jesteśmy razem” organizowane w ramach REHA FOR THE BLIND IN POLAND.

Tego Kraków jeszcze nie widział! REHA w historycznej stolicy Polski

Małopolanie mają się czym pochwalić – od kilku lat możemy zobaczyć, że jest tu coraz więcej inicjatyw służących osobom z dysfunkcją wzroku. Warsztaty, dyskusje, wycieczki piesze i na tandemach, koncerty, ogniska integracyjne. Festiwal Muzyki Filmowej, Off Camera. To już nie tylko przechwałki czy lakoniczne „ględzenie o dostępności”. To prawdziwa IN-TE-GRA-CJA.

Szalenie nas to cieszy! Dlatego chcemy Was wszystkich wynagrodzić, jeszcze raz pokazać siłę środowiska i integracji oraz wyciągnąć z domów ludzi mniej skorych do wyjścia.

Zapraszamy wszystkich na spotkanie pt. „Jesteśmy razem” w ramach REHA FOR THE BLIND IN POLAND. Znajdziemy czas i miejsce na wszystko: na początek zapraszamy na część merytoryczną urozmaiconą koncertem zespołu NAMUZOWANI oraz poczęstunkiem. W tej części poznacie niewidomych, którzy wywalczyli sobie swoje miejsce łącząc pasję z pracą, realizują swoje marzenia. To także czas na poznanie kulturalno-rozrywkowej oferty Krakowa: o swojej działalności opowiedzą przedstawiciele m.in.: Muzeum Historycznego Miasta Krakowa i Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK, a także Małopolski Instytut Kultury.

W przerwie zachęcamy do odwiedzenia naszych gości, którzy będą na Was czekać w Sali Wystawowej – miejscu, w którym można porozmawiać o projektach prozawodowych Stowarzyszenia Wiosna czy Fundacji Aktywnej Rehabilitacji, ale nie tylko – to też sposobność do spotkania z popularną Fundacją Niewidomi na Tandemach. W tej części znajdziecie też wystawę prac dotykowych studentów Akademii Sztuk Pięknych oraz Uniwersytetu Pedagogicznego. Chodźcie do nas, a właściwie (po krakowsku) chodźże każdy na pole pobajdurzyć! Bo nade wszystko to okazja, żeby po prostu się wyluzować i porozmawiać.

Dajmy sobie czas na zabawę: po części konferencyjnej (około godziny 16:00), zapraszamy na świeże powietrze. Tam będziemy siedzieć na trawie, pochłonięci rozmowami. Tam nas znajdziecie podczas przejażdżek na tandemach, przy partyjce w specjalnego chińczyka lub warcaby, a może podczas prób strzelectwa bezwzrokowego! Nie bądź bajok – koniecznie przyjdź!

Weź znajomych i rodzinę: niech sprawdzą się w konkursach sprawnościowych (oczywiście po ciemku!), spróbują poznać produkt spożywczy używając jedynie zmysłu powonienia, niech odgadną dzięki opuszkom palców co prezentują wypukłe rysunki. A może spróbują napisać swoje imię brajlem?

Zaproś pracodawcę: niech zobaczy jak może pomóc niepełnosprawnym w ich pracy poprzez dostosowanie stanowiska pracy. Niech pozna samodzielnych i pewnych siebie niewidomych, którzy są pracowitymi i kompetentnymi pracownikami.

Bądźcie z nami! Już 22 września o godzinie 12:00 w Centrum Obywatelskim przy ul. Reymonta 20/39 (budynek Stadionu Miejskiego im. Henryka Reymana, 1 piętro) w Krakowie. Zainteresowanych uczestnictwem oraz dokładnym programem wydarzenia prosimy o kontakt z Paulą Cupryan pod numerem: 695 966 541 lub mailowo: krakow@szansadlaniewidomych.org