Asystent od Google już pomaga

Asystent od Google działa już od połowy stycznia. Pora więc przyjrzeć się co naprawdę potrafi i jak może ułatwić życie osobom z dysfunkcją wzroku.

zasada działania asystenta sprowadza się do tego, że telefon wykonuje to, o co go poprosimy głosem. Może on wykonać proste czynności, takie jak sprawdzenie pogody, opowiedzenie dowcipu; poprzez nawiązanie połączenia, napisanie SMS-a; czy w końcu możemy go użyć do bardziej skomplikowanych czynności, takich jak wyznaczenie trasy, włączenie budzika czy nawet sterowanie inteligentnym domem (światło, rolety, ogrzewanie). Asystent pozwala nawet na zamówienie jedzenia czy kupienie biletu do kina. Celowo nie wymieniam wszystkich możliwości asystenta, gdyż uczy się on na bieżąco, a lista poleceń, które potrafi wykonać, będzie stale rosła. Mowa to naturalny i najstarszy sposób komunikowania się. Zobaczymy, czy ta forma „rozmowy” przyjmie się w „kontakcie z telefonem”. Kto wie, może już za jakiś czas będziemy bardziej mówić do Smartfona, niż dotykać go. Wydaje się, że takie rozwiązanie będzie w pełni dostępne dla osób niewidomych. Nie ma tu interfejsu graficznego, tylko kontakt głosowy z urządzeniem. Cieszy fakt, że powstają takie aplikacje. Wszystko to jednak wydaje się zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Niniejszy artykuł sprawdzi jak to wygląda w praktyce.

Założeniem asystentów głosowych jest przyspieszenie wyszukiwania informacji czy załatwianie spraw. W pędzącym społeczeństwie chodzi o to, by robić kilka rzeczy naraz, np. przy goleniu zarezerwować kino bez dotykania telefonu. Jak sami zobaczymy, to założenie w Polsce jeszcze nie sprawdza się. Asystenci będą rozwijać się wszędzie tam, gdzie można przyspieszyć czynności. Przykłady takiego przyspieszenia to robienie zakupów internetowych czy sprawdzenie stanu konta bez klikania i bez logowania. Asystenci wykorzystują sztuczną inteligencję i ciągle uczą się nowych umiejętności. Rozwiązanie takie jest bardzo obiecujące.

Krótki przegląd asystentów głosowych prezentuje się następująco:

– Siri – od Apple. Mógłby to być dobry asystent wbudowany w system IOS, czyli jak najbardziej dostępny. Ma jednak zasadniczą wadę – nie ma języka polskiego, więc jest jak na razie bezużyteczny. Trzeba mieć nadzieję, że konkurencja zmusi Apple do szybszego wprowadzenia języka polskiego w swoim asystencie.

– Cortana – od Microsoftu. Tu również brak języka polskiego, a co gorsza, przez opieszałość Microsoftu Cortana pozostaje w tyle za konkurencją.

– Aleksa – od Amazonu. Tu również brak języka polskiego. Asystent ten głównie działa na głośnikach Echo. Są jego wersje na inne platformy.

Asystent Google jest pierwszym mówiącym po polsku asystentem głosowym, który rozwija się i daje nadzieję polskim użytkownikom na to, że wkrótce korzystanie ze smartfona może nabrać innego wymiaru.

Asystent Google działa na wszystkich popularnych platformach. Z pewnością najlepiej pracuje na Androidzie, ale możemy go zainstalować także na systemie IOS.

Z powyższego wynika, że obecnie, jeśli chodzi o asystentów na Polskę, to Google nie ma konkurencji. Mam nadzieję, że to jaskółka, która wiosnę uczyni i w przyszłości pojawi się więcej tego typu aplikacji do wyboru.

Skupimy się na asystencie Google. Oficjalnie zawitał do Polski w połowie stycznia na systemy Android. Asystenta dostaną wszystkie urządzenia, które mają Android 5 lub nowszy.

Na IOS Aplikacją możemy cieszyć się od początku lutego. Asystent będzie działał z systemem IOS 10 lub nowszym. Asystenta testowałem na iPhonie 8 z systemem IOS 12.1.4.

Po zainstalowaniu Asystenta Google i udzieleniu wymaganych zgód aplikacja jest gotowa do użycia. Aplikacja Asystent Google po zainstalowaniu przekształca się w Assistant. Po jej otwarciu, stukając w mikrofon możemy od razu wydawać polecenia mówiąc. Jeśli komuś stukanie w mikrofon wydaje się niewygodne, może dodać skrót do Siri i obsługiwać asystenta głosem. Aby tego dokonać, po otwarciu asystenta klikamy „Informacje dla Ciebie” i dodajemy tam skrót głosowy do Siri np. Ok Google. Trzeba zauważyć, że Apple znacznie utrudnia korzystanie z asystenta Google, gdyż każde polecenie trzeba mówić przez Siri, tzn. wywołać Siri, odpalić Asystenta Google mówiąc Ok Google, a następnie właściwe polecenie, np. która godzina. Znacznie wygodniejsze jest otwarcie Asystenta Google ręcznie, a następnie mówienie do niego stukając w mikrofon, bądź używając komendy „Ok Google”. Dotykanie telefonu, by otworzyć asystenta czy coś potwierdzać nie spełnia podstawowego założenia, że będziemy mogli obsłużyć telefon bez dotyku.

Asystent Google jest aplikacją prostą w obsłudze i intuicyjną. Po otwarciu, w zależności od ustawień, wystarczy powiedzieć Ok Google lub stuknąć w mikrofon, który znajduje się nad przyciskiem Home, czyli w dolnej części ekranu pośrodku i zacząć mówić.

Na lewo od mikrofonu mamy przycisk „Otwórz Klawiaturę”. Dzięki klawiaturze możemy wpisywać asystentowi komendy. Wpis zatwierdzamy przyciskiem „Wyślij”, który znajduje się w prawym dolnym rogu klawiatury. Proste komendy lepiej wydać głosem, ale jeśli chcemy znaleźć coś skomplikowanego w Internecie, to klawiatura jak najbardziej może się przydać.

W lewym dolnym rogu ekranu mamy przycisk „Odkryj Funkcje Asystenta”. Po kliknięciu tego przycisku możemy przeczytać o przypadkowych funkcjach i umiejętnościach aplikacji.

W prawym dolnym rogu ekranu głównego jest przycisk „Informacje dla Ciebie”. Tutaj dodajemy skrót do Siri, jeśli chcemy wywoływać asystenta głosem. Prócz tego mamy różne informacje, np. jaka jest pogoda, możemy podejrzeć listę zakupów, mamy tu dostęp do kalendarza i przypomnień.

W lewym górnym rogu znajduje się przycisk „Prześlij Opinię”. Możemy tutaj dodać komentarz czy podzielić się opinią o aplikacji. Im więcej sugestii i opinii, tym aplikacja będzie doskonalsza.

W prawym górnym rogu mamy przycisk „Ustawienia”, które podzielone są na trzy karty:

– „Twoje Dane” – gdzie ustalamy swój pseudonim, adres domowy i służbowy, wybieramy środek transportu, jakim najczęściej poruszamy się; wybieramy metodę płatności; ustalamy w jakiej jednostce będzie odczytywana temperatura pogody.

– „Asystent” – tutaj wybieramy np.: języki do rozmowy z asystentem; możemy włączyć ciągłą rozmowę, czyli mikrofon ciągle będzie nasłuchiwał co chcemy powiedzieć; możemy także z tej pozycji ustawić sterowanie domem, czyli dodać rolety czy żarówki, które mogą łączyć się z asystentem; możemy tu włączyć czy chcemy otrzymywać powiadomienia e-mail z nowościami w Asystencie Google.

– Usługi – w tej zakładce wybieramy, które programy mają być domyślne do wykonywania poszczególnych czynności.

W widoku głównym ustawień w prawym górnym rogu znajduje się przycisk „Menu”. Menu ma następujące pozycje: „Konto” – do korzystania z asystenta musimy mieć konto gmail – tutaj możemy je podać lub zmienić; „Aplikacje domyślne”; „Polityka Prywatności”; „Informacje”; „Moja Aktywność”; „Zarządzanie Aktywnością”; „Pomoc”, gdzie możemy poczytać jak korzystać z poszczególnych opcji Asystenta Google.

Po tej przydługiej teorii przyszedł czas na praktykę. Oto przykładowe funkcje, które udało mi się wykonać z Asystentem Google. Asystent ciągle rozwija się, więc niech to będzie tylko inspiracją do zadawania mu nowych pytań. Przedstawię też różnice między systemami Android i IOS, bo niestety takie występują.

– Godzina i data. Asystent bez problemu podaje godzinę w Polsce i na świecie. Poinformuje nas także chętnie o dacie. Wystarczy powiedzieć „która godzina” czy „podaj datę” i mamy przedstawione głosem potrzebne informacje. Jeśli chodzi o tę kwestię, to nie ma różnic w działaniu między Androidem i IOSem.

– Budzik. Możemy do asystenta powiedzieć „ustaw budzik”, czy „ustaw alarm”. Gdy wszystko powiedzie się, to zostaniemy poinformowani głosem, o której będziemy mieli pobudkę. Gdy zmienimy zdanie, możemy powiedzieć „wyłącz alarm” i alarm zostanie odwołany. Asystent nie może ingerować w system IOS i dlatego alarm to tylko dźwięk powiadomienia. Na Androidzie zaś mamy pełnowartościowy budzik.

– Przypomnienia i kalendarz. Możemy powiedzieć „ustaw przypomnienie” i ustawić o czym telefon ma nam przypomnieć i kiedy. Przypomnienia wyświetlane są jak zwykłe powiadomienia. Możemy też głosowo dodawać wydarzenia do kalendarza. Przypomnienia i kalendarz działają podobnie na IOS i Androidzie.

– Zadzwoń do i napisz wiadomość. Za pomocą asystenta możemy dzwonić i pisać wiadomości. Wystarczy powiedzieć „zadzwoń do” dom i połączenie się wykona. Z ciekawostek, możemy dzwonić do firm, których nie mamy w kontaktach. Aplikacja spróbuje wyszukać kontakt w Internecie. Dla przykładu powiedzmy „zadzwoń do” Szansa dla Niewidomych. Połączenie powinno nawiązać się po potwierdzeniu. Możemy też wysłać wiadomość tekstową. Wystarczy powiedzieć „wyślij SMS”, następnie wybieramy do kogo i dyktujemy treść. IOS ma ograniczenie, że musimy własnoręcznie stuknąć przycisk wyślij czy połącz. Android zaś tych ograniczeń nie ma. Możemy też wysyłać maile. Wystarczy powiedzieć „wyślij mail”, wybrać adresata, podyktować treść i zgodzić się na wysłanie. W tym przypadku nie musimy nic klikać nawet na IOS, gdyż dzieje się to za pomocą gmaila.

– Nawigacja. Ten dział jest bardzo dobrze dopracowany. Możemy np. spytać „ile kilometrów do Poznania” i usłyszymy głosową odpowiedź. Możemy spytać „ile kilometrów” z Poznania do Warszawy i ta funkcja również działa.

Możemy powiedzieć „trasa do Poznania” – wówczas zostanie nam wyświetlona trasa z przyciskiem nawiguj. I na koniec najbardziej przydatna funkcja: możemy powiedzieć „nawiguj do” Poznań i wówczas bez dotykania ekranu włączą się wskazówki głosowe i będziemy prowadzeni do wybranej lokalizacji. Oczywiście możemy wybrać: pieszo, rowerem, samochodem czy komunikacją publiczną. Funkcja ta nie ingeruje w system, więc działa tak samo dobrze na obu systemach.

– Tłumaczenie. To kolejna bardzo dopracowana i przydatna funkcja. Wystarczy tylko powiedzieć np. „przetłumacz na niemiecki” krowa, bądź jakiś inny wyraz czy zdanie, a po chwili usłyszymy i zobaczymy dane wyrażenie w wybranym języku. Funkcja działa bardzo dobrze na obu systemach. Funkcja bardzo przydatna do nauki czy rozmowy z obcokrajowcami. To, jak ją wykorzystamy, zależy tylko od naszej wyobraźni.

– Nauka i ciekawostki. Asystentowi możemy kazać obliczać zarówno proste, jak i skomplikowane działania matematyczne. Na ogół działa to bez zarzutu. Możemy też konwertować podstawowe jednostki, przykładowo 200 kg ile to ton czy 145 m ile to kilometrów. Asystent odpowie też nam na podstawowe pytania, np. jaka jest stolica Niemiec. Możemy go też poprosić o powiedzenie czegoś ciekawego. Gdy poprosimy np. o wiadomości ze świata, zostaną wyświetlone linki do artykułów, które musimy sami przeczytać. Szkoda, że informacje te nie są czytane głosem w aplikacji. Funkcje te działają tak samo na obu systemach.

– Rozrywka i życie codzienne. Asystent stara się nam umilić życie. Możemy go poprosić o opowiedzenie dowcipu czy zaśpiewanie piosenki. Może on nawet za nas rzucić kostką czy monetą. Za pomocą głosu możemy dodać produkt do naszej listy zakupów. Edycji tej listy trzeba dokonać już w sposób tradycyjny. Asystent też bez problemu znajdzie firmę, gdy powiemy „znajdź” i nazwa firmy. Aplikacji możemy spytać nawet „kiedy otwarta” firma. W tym przypadku dostaniemy informacje na ekranie, szkoda, że nie są czytane głosem. Aplikacja wykona także zdjęcie po komunikacie „zrób zdjęcie”. Funkcje te działają tak samo na obu systemach.

Na koniec należy zauważyć, że Asystent Google to nie tylko gadżet i zabawka. Można go wykorzystać do przyspieszenia wykonywania różnych czynności na telefonie i do tego niech nam służy. Uważajmy jednak, aby nie uzależnić się od asystenta i nie wpaść w pokusę traktowania go jako kumpla. Może to wydawać się śmieszne, ale spotkałem już wpisy w Internecie typu: „Nie mam z kim pogadać, to pogadam z Asystentem Google”.

Cieszy fakt, że jest moda na takich asystentów. Uważam, że jest to ogromna szansa dla osób niewidomych. Myślę, że w dużym uproszczeniu można przyrównać „rozmowę” z asystentem do wydawania komend w MS DOS. W MS DOS osoby niewidome znające komendy funkcjonowały na równi z osobami pełnosprawnymi. Tutaj też możemy bez problemu wydawać komendy i usłyszeć wynik. Wynik w porównaniu z DOS jest wzbogacony o efekty dźwiękowe i graficzne.

Wydaje się, że wyszukiwanie za pomocą asystenta jest szybsze, ale mniej dokładne, gdyż sami możemy sobie dokładnie „wyklikać” co nas interesuje, a zdając się na asystenta mamy jak na razie mniejsze pole manewru w wybraniu określonych parametrów.

Wszystko wskazuje na to, że asystent będzie się rozwijał. Jest to dobra informacja. Martwi tylko fakt, że na system IOS asystent jest ograniczany, ale trzeba mieć nadzieję, że ograniczenia te z czasem zostaną zniwelowane. Dużym ograniczeniem jest fakt, że mimo tego, że asystent ma być obsługiwany głosowo, to w systemie IOS trzeba czasem coś kliknąć, np. Połącz czy Wyślij. Asystent Google to nowa aplikacja. Jeśli zyska uznanie użytkowników, to za jakiś czas pewnie będziemy bez problemu mogli zamówić jedzenie do domu czy bilet do kina. Powstaną urządzenia domowe, które będziemy mogli sterować za pomocą asystenta. Szkoda, że aplikacja nie czyta wszystkiego głosowo, np. informacji ze świata, tylko wyświetla je nam do samodzielnego przeczytania. Liczę, że w przyszłości będzie to działać lepiej. Mowa to najstarszy sposób porozumiewania się. Kto wie, może za jakiś czas będziemy więcej mówić do telefonów niż dotykać ich.

Starałem się w miarę możliwości przybliżyć Asystenta Google, gdyby pojawiły się jakieś pytania, to zapraszam do kontaktu.

Mail: przymat82@gmail.com

Jak smartfon może pomóc widzieć osobie niewidomej lub niedowidzącej?

Niniejszy artykuł opowie o aplikacjach, które mogą bardzo ułatwić życie osobom niewidomym czy niedowidzącym. Aplikacje te były testowane na systemie IOS, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wytestować je pod kontrolą Androida. Wiadomo, że nic nie zastąpi wzroku jako takiego, ale czasami użycie telefonu i jego kamerki okazują się bardzo przydatne i wygodne w życiu codziennym.

W starożytności osoby niewidome do poruszania się i lokalizowania przeszkód mieli do dyspozycji kij. Kij stał się białą laską dopiero w 1921 r. Wynalazek ten wprowadził do powszechnego użytku brytyjski młody fotograf, który stracił wzrok w nieszczęśliwym wypadku. Był załamany. Spotkał ociemniałego żołnierza, który podniósł go na duchu i doradził mu, żeby zaczął poruszać się z laską. Było to dobrym rozwiązaniem. Brytyjczyk nie czuł się jednak bezpiecznie. Chcąc być bardziej widoczny pomalował laskę na biało i rozpropagował swój wynalazek. Pomysł ten przyjął się i funkcjonuje na całym świecie jako znak rozpoznawczy dla osób niewidomych (https://www. laski.edu.pl/).

Jak widzimy z powyższego, biała laska, mimo że to prosty wynalazek, jest wymysłem dość nowym. Na szczęście współcześnie niewidomi nie są już wykluczani społecznie i prócz białej laski mają do wyboru różne nowoczesne urządzenia, dzięki którym mogą funkcjonować w życiu codziennym i „oglądać świat”. Nie sposób wymienić wszystkich urządzeń wspierających osoby niewidome i niedowidzące. Niniejszy artykuł skupi się tylko na trzech aplikacjach przeznaczonych na smartfony, dzięki którym możemy odbierać bodźce wzrokowe w otaczającym nas świecie.

Osobom niewidomym czy ociemniałym nie trzeba tłumaczyć jak często w życiu codziennym przydaje się pomoc kogoś widzącego, tak zwanego „trzeciego oka”. Widzący mogą zrobić mały eksperyment. Niech to będzie np. zawiązanie oczu, rozrzucenie kilku monet i poszukanie wszystkich. Drugim przykładem, też z zawiązanymi oczami, może być zostawienie kluczy w naszym domowym bałaganie, zrobienie czegoś innego i spróbowanie znaleźć ich po 15 minutach. Jeśli eksperymenty te są robione w spokoju i dla zabawy, to jest duża szansa, że się udadzą, ale co, jeśli te czynności trzeba wykonać w stresie i w pośpiechu? Myślę, że nikt nie ma już wątpliwości, że aplikacje umożliwiające zobaczenie rzeczywistości osobom niewidomym są bardzo potrzebne i przydatne.

Za pomocą zmysłu wzroku dostarczamy najwięcej informacji. Gdy wzroku zabraknie, trzeba sobie to kompensować innymi zmysłami. Organizm ludzki ma naturalną zdolność kompensacji. Trudno jednak kompensować bodźce wzrokowe kiedy kanał wzroku jest z różnych przyczyn niedostępny, bądź w mniejszym lub większym stopniu uszkodzony. W takim przypadku pomocnym okazuje się smartfon, a dokładniej mówiąc jego obiektyw, który odbiera bodźce wzrokowe, a sam telefon i oprogramowanie zamienia bodźce wzrokowe na słuchowe, przekazywane mową syntetyczną, bądź w niektórych przypadkach na dotykowe, przekazywane za pomocą wibracji, albo dźwiękowe np. za pomocą różnicy wysokości tonu.

Be My Eyes – to aplikacja, dzięki której osoba niewidoma może połączyć się z widzącym wolontariuszem i rozwiązać swój problem. Jest to narzędzie bezpłatne i w języku polskim. Aplikacja jest reklamowana jako dar widzenia dla osób słabowidzących. Aby korzystać z Be My Eyes trzeba się tylko zarejestrować. Rejestracja jest prosta. Jesteśmy pytani czy mamy kłopoty ze wzrokiem, czy chcemy być wolontariuszami i pomagać osobom niewidomym dzieląc się z nimi darem widzenia. Po rejestracji jesteśmy już w społeczności Be My Eyes i możemy bez przeszkód korzystać z aplikacji. Aplikacja ma nieograniczone możliwości. Jest tak dlatego, że nie pomaga nam maszyna czy sztuczna inteligencja, tylko żywy człowiek. Wolontariusze mogą pomóc w prostych czynnościach jak dobór koloru garderoby, sprawdzenie daty przydatności do spożycia produktu, czy w końcu w bardziej skomplikowanych czynnościach, jak problemy informatyczne. To, w czym aplikacja może być pomocna, zależy tylko od naszej kreatywności. Jest to bardzo dobre rozwiązanie. Jego wadą jest to, że nie każdy wolontariusz może mieć tyle czasu, ile byśmy chcieli. Dlatego ważne jest propagowanie aplikacji wśród znajomych. Im więcej wolontariuszy przystąpi do projektu, tym większa szansa udzielenia szybkiej pomocy.

Chcąc skorzystać z aplikacji Be My Eyes wystarczy tylko otworzyć program i uaktywnić przycisk „zadzwoń do pierwszego dostępnego wolontariusza”. Zostaniemy połączeni z pierwszym dostępnym pomocnikiem, który mówi w naszym języku i znajduje się w tej samej strefie czasowej co my. Aplikacja oferuje pomoc w 180 językach, więc projekt działa na bardzo szeroką skalę. Jeśli uda się nawiązać połączenie, od razu łączymy się w trybie wideo, a obraz naszemu pomocnikowi jest dostarczany z tylnej kamery smartfona.

W aplikacji znajduje się przycisk „Pomoc Specjalistyczna”. W zamierzeniu mamy łączyć się z firmami, które chcą prowadzić pomoc dotyczącą swoich produktów. Obecnie po jego uaktywnieniu otrzymujemy wideo pomoc dotyczącą produktów i usług Microsoft. (https://www.bemyeyes.com/language/polish).

Pomocne Oko – to aplikacja bezpłatna i w języku polskim. To projekt polski, stworzony przez Fundację Instytut Rozwoju Regionalnego. Projekt podobny do tego, który jest opisany wyżej. W Pomocnym Oku asystują, pomagają osoby zatrudnione na etacie, a w Be My Eyes wolontariusze. Aby zacząć korzystać z Pomocnego Oka musimy zaakceptować regulamin, stworzyć nazwę użytkownika, login, hasło i podać maila. Ten krok nastręczył mi najwięcej problemów, gdyż aby odnaleźć przycisk „zarejestruj” musiałem jakoś nietypowo przewijać stronę trzema palcami. Jednak gdy już z tym się uporamy, korzystanie z aplikacji jest proste i intuicyjne. Aplikacja działa w wersji na telefon, ale możemy korzystać z niej także przez stronę www. Mamy do dyspozycji następujące kanały pomocy: Chat tekstowy, Rozmowa głosowa, wideokonferencja. Jeśli chodzi o aplikację na telefon, to zauważyłem tylko przycisk „Połącz z Konsultantem” i z pewnością będzie to wideokonferencja.

Pomocne Oko to aplikacja łatwa w użyciu. Po otwarciu i zalogowaniu się klikamy tylko w przycisk „Połącz z Konsultantem” i uzyskujemy połączenie. Konsultant może nam pomóc w prostych czynnościach codziennych typu dobór garderoby, ale też za jego pomocą możemy wykonać skomplikowane operacje informatyczne. Warunek jest tylko taki, że musimy skierować kamerę naszego smartfona na to, co nam sprawia problem, a potem wykonywać polecenia konsultanta.

Seeing AI – darmowa aplikacja od Microsoftu. Program niestety nie jest w języku polskim. Aplikacja działa całkiem odmiennie od pozostałych, opisywanych w niniejszym artykule. Seeing AI do działania używa sztucznej inteligencji oraz chmury, do niektórych działań wymaga Internetu. Plus aplikacji to możliwość skorzystania z pomocy o każdej porze dnia i nocy. Nie musimy się martwić, że obudzimy wolontariusza. Minusem jest to, że nie zawsze rozpoznawanie jest na takim poziomie jakbyśmy chcieli i to, że nie mamy bezpośredniego kontaktu z osobą tak jak w dwóch pozostałych programach. Dobrze, że mamy wybór i każdy może wybrać dla siebie co mu lepiej odpowiada.

Po zainstalowaniu Seeing AI i udzieleniu odpowiednich zgód mamy do wyboru 9 różnych ekranów. Przedstawię teraz pokrótce, który za co odpowiada i jakie są jego funkcje. Ekrany zmieniamy dotykając regulatora znajdującego się w dolnej części ekranu i wykonując ruch z dołu do góry, bądź odwrotnie.

Po rozpoznaniu obrazu, zawsze po kliknięciu przycisku „Close”, zostaniemy przeniesieni w miejsce, z którego możemy wybierać tryby pracy programu.

1. Short Text – czytanie krótkich tekstów w locie. Gdy obiektyw kamery znajdzie się nad tekstem, zostanie on automatycznie przeczytany na głos. Gdy aparat wykryje ostrzejszy, lepszy tekst, to czytanie zacznie się od nowa. Nie ma tu możliwości eksportu tekstu. Tryb ten służy do szybkiego codziennego rozpoznawania tekstu.

2. Document – ten tryb służy do skanowania i czytania mową syntetyczną drukowanych dokumentów. Aby najlepiej rozpoznać dokument, potrzebny jest duży kontrast. Aplikacja w tym trybie nie obsługuje języka polskiego, co oznacza, że nie mamy do wyboru polskiego głosu do słuchania i nie są rozpoznawane polskie znaki. Proces rozpoznawania odbywa się w chmurze. Aby rozpocząć skanowanie musimy umieścić telefon nad tekstem. Jesteśmy informowani czy kamera widzi tekst, czy musimy np. unieść telefon, bądź przesunąć którąś jego stronę. Gdy aplikacja „zobaczy” wszystkie narożniki, wykona zdjęcie automatycznie. Jeśli czujemy, że dobrze ustawiliśmy aparat, możemy sami wykonać zdjęcie „Dwukrotnie stukając” w przycisk „Take picture”. Po zrobieniu zdjęcia rozpoznawanie rozpoczyna się samoczynnie i dostajemy od razu wynik skanowania. Na ekranie pojawiają się przyciski „Play” i „Stop” których używamy słuchając tekstu. Osoby słabowidzące mogą ustawić rozmiar czcionki. Ostatni przycisk służy do eksportu zeskanowanego obrazu, bądź tekstu do innych aplikacji. Jeśli chcemy opuścić rozpoznany tekst, to klikamy przycisk „Back”. Jeśli tekst nie został rozpoznany, to na ekran główny wychodzimy naciskając przycisk „Close”.

3. Product – ten tryb rozpoznaje produkty po kodzie kreskowym. W tym widoku przesuwamy obiektyw nad kodem, gdy jesteśmy blisko kodu aplikacja zacznie wydawać dźwięki. Im szybsze sygnały, tym jesteśmy bliżej kodu. Gdy kod zostanie w całości zeskanowany, dostaniemy informacje o nazwie produktu. Jeśli dodatkowe informacje o produkcie są dostępne, pojawi się przycisk „więcej informacji”.

4. Person – ten tryb służy do rozpoznawania osób. Gdy włączymy widok „Person” robiąc zdjęcie osobie, możemy dowiedzieć się podstawowych informacji o niej. W tym widoku możemy zmienić kamerę z tylnej na przednią i odwrotnie. W menu aplikacji można dodać i rozpoznać twarz. Gdy aplikacja ponownie wykryję tę osobę, poinformuje nas po imieniu jaka to osoba. Podczas robienia zdjęcia mamy informację, czy ktoś jest w centrum czy z boku kadru, tak aby prawidłowo ustawić telefon. Gdy chcemy zrobić zdjęcie, dwa razy tapiemy przycisk „Take picture”.

Gdy zrobimy zdjęcie nowej osobie, dostaniemy np. informację: mężczyzna, 25 lat, uśmiechnięty. Niestety wszystkie komunikaty są po angielsku. Zdjęcie możemy zapisać lub wyeksportować do innej aplikacji.

5. Currency – tryb ten służy do rozpoznawania pieniędzy. Chcąc rozpoznać banknot umieszczamy go tak, żeby mógł być „zobaczony” przez aparat. Czekamy chwilę i zostaniemy poinformowani głosem jaki to nominał. Aplikacja posiada przycisk do zmiany waluty. Obecnie rozpoznawane są: Euro, Indian Rupees, Funt brytyjski, Dolar amerykański i kanadyjski.

6. Scene Preview – tutaj fotografujemy sceny, bądź przedmioty – program głosem syntetycznym informuje nas co to za scena. Chcąc zrobić zdjęcie, dwa razy „tapiemy” w przycisk „Take picture”. Obecnie jest to tryb eksperymentalny, który korzysta z najnowszej sztucznej inteligencji. Rozpoznawanie może nie działać poprawnie. Zrobione zdjęcie również możemy zapisać, albo wyeksportować do obcej aplikacji.

7. Color Preview – rozpoznawanie kolorów. Wystarczy skierować kamerę naszego smartfona na obiekt, a głos syntetyczny powie nam jakiego jest koloru.

8. Handwriting preview – ręczne rozpoznawanie pisma. Obecnie tryb ten jest w wersji eksperymentalnej. Nie rozpoznaje polskich liter. Rozpoznawanie jest zależne od stylu pisma i od tego jak skierujemy aparat na pismo. Nie ma na razie naprowadzania dla osób niewidomych by dobrze ustawić aparat nad pisanym tekstem. Jeśli czujemy, że całe pismo mamy w kadrze, uaktywniamy przycisk „Take picture”. Zdjęcie przetwarza się i możemy czytać rozpoznany tekst za pomocą Voice Overa. Obraz oczywiście możemy zapisać, bądź importować do innej aplikacji.

9. Light – światło. W tym trybie możemy sprawdzić jakie jest oświetlenie wokół nas i skąd dochodzi światło. Gdy kamerę skierujemy na duże naświetlenie, ton wydawany przez aplikację podwyższa się, a gdy na mniejsze, obniża.

Na koniec trzeba stwierdzić, że nic nie zastąpi oczu, ale dobrze, że są aplikacje, które dają namiastkę widzenia. Nawet nie namiastkę, jak to jest w aplikacjach: Be My Eyes i Pomocne oko, które pozwalają dzielić się darem widzenia. Można to też zinterpretować tak: dzięki tym aplikacjom osoby niewidome w sytuacjach kryzysowych otrzymują dar widzenia.

Możemy oczywiście krytykować, że coś mogłoby działać lepiej, albo że nie działa tak jakbyśmy tego chcieli, czy że nie poprowadzimy pojazdu dzięki tym aplikacjom, ale biorąc pod uwagę, że kiedyś jedyną pomocą był kij, nawet nie laska, to chyba możemy się cieszyć, że żyjemy w takich czasach, w jakich żyjemy.

Dobrze, że są aplikacje, które używają sztucznej inteligencji, aby niewidomy mógł coś zobaczyć i takie, które używają oczu wolontariusza. Jestem zdania, że najlepiej z rozwagą używać obu programów. Nie ma co dzwonić z każdą bzdurą do wolontariuszy, żeby nie nadużywać ich dobroci, gdyż możemy naprawdę potrzebować ich pomocy, a wcześniej ich zniechęcimy dużą ilością połączeń. Nie ma też co na siłę udowadniać, że zawsze i wszędzie sztuczna inteligencja wyręczy wolontariuszy. Aplikacja Seeing AI z powodzeniem wystarczy do rozpoznania natężenia światła i przeczytania krótkiego tekstu. Także chociażby tymi rzeczami nie musimy już obciążać pomocników aplikacji Be My Eyes czy pracownika pomocnego Oka.

Należy pamiętać, że aby aplikacja Be My Eyes była nam zawsze pomocna, nie możemy zapominać o propagowaniu jej wśród swoich widzących znajomych.

W razie pytań zachęcam do kontaktu:

Przymat82@gmail.com

IOS 12 – co nowego? Bezdotykowy pomiar przez osoby niewidome już możliwy

Za oknami mamy jesień. To smutna wiadomość, ale cieszyć się mogą posiadacze telefonów Apple, gdyż mają nowy, lepszy system o numerze 12. Naprawdę jest się z czego cieszyć, gdyż dwunastka działa żwawiej, stabilniej i jest wydajniejsza. Właśnie o nowościach, usprawnieniach i udogodnieniach będzie niniejszy artykuł.

Instalując nowy system o numerze 12 byłem ciekawy, ale i pełen obaw. Wzięły się one stąd, że w poprzednich latach, aktualizując system, nie zawsze wszystko było dopracowane i nie wszystko działało jakbyśmy sobie tego życzyli. Obawy na szczęście się nie sprawdziły i w tym roku firma Apple stanęła na wysokości zadania.

Nowości w systemie IOS 12 to:

– Poprawa wydajności. Wszystko działa szybciej i stabilniej. Przykładowo: Aparat uruchamia się o 70% szybciej, klawiatura wyświetla się do 50% szybciej, telefon szybciej reaguje na wpisywane znaki. Podczas używania sprzętu można odczuć, że telefon jest bardziej responsywny, a kursor płynniejszy i nie gubi się.

– Aparat. Zdjęcia można robić lepiej i szybciej. Mamy też dużo zaawansowanych funkcji graficznych, którymi zainteresują się pasjonaci fotografii. Nas jednak z pewnością zainteresuje ulepszony czytnik kodów QR, który kody te zaznacza w ramce, ułatwiając ich skanowanie. Gdy kod QR zostanie sczytany, pojawia się powiadomienie. Gdy klikniemy, to zostaniemy przeniesieni na stronę internetową, a jeśli w kodzie nie jest zaszyta strona, to safari spróbuje znaleźć, co dany kod miał oznaczać. Funkcja fajna i szybka. Kodów QR spotykamy coraz więcej. Nie musimy instalować żadnych aplikacji, tylko „odpalić” aparat, skierować obiektyw na kod, kliknąć powiadomienie i już wiemy co to za kod.

– Czas przed ekranem. Funkcja ta pozwala kontrolować siebie i dzieci ile czasu spędzamy przy telefonie i z jakich aplikacji korzystamy. Można dowiedzieć się ile i z czego statystycznie korzystamy. Można też nałożyć sobie czy dziecku, ograniczenia.

– Ulepszona tabela baterii. Można sprawdzić zużycie energii z 24 godzin lub z 10 dni. Możemy ponadto sprawdzić zużycie energii w tym okresie przez daną aplikację. W tym miejscu sprawdzamy też kondycję naszego akumulatora.

– Powiadomienia. Funkcja ta dostała nowy, odświeżony interface i wzbogacona została o nowe funkcje. Możemy uniknąć zasypania przez atakujące nas powiadomienia grupując je lub całkowicie wyłączając, albo przesyłać je bezdźwięcznie do centrum powiadomień. Wszystko to zależy jak je sobie poustawiamy. Mamy w każdym razie większy wybór, więc każdy znajdzie coś miłego i wygodnego dla siebie. Zachęcam do potestowania tej funkcji.

– Nie przeszkadzać. Jeśli chcemy mieć z głowy wszystkie alarmy, połączenia i powiadomienia, wystarczy włączyć funkcję „nie przeszkadzać”. Funkcja ta pozwala ustawić jej dezaktywację. Mamy do wyboru: wyłączenie po określonym czasie, bądź po zmianie lokalizacji. Oznacza to tyle, że np. gdy opuścimy miejsce, w którym nie chcieliśmy, żeby iPhone nam przeszkadzał, to na powrót znów stanie się aktywny.

– Skróty Siri. Skróty te mogą ułatwiać codzienne zadania. Siri uczy się rozkładu dnia i inteligentnie dobiera do niego aplikacje innych firm, by od razu na ekranie blokady zasugerować wygodne skróty, gdy tylko będą potrzebne. Można je również tworzyć samemu w aplikacji Skróty.

– Prywatność. Firma Apple zawsze dużą wagę przywiązywała do prywatności. IOS od zawsze miał wbudowane mechanizmy szyfrowania, inteligentne analizy oraz inne narzędzia, dzięki którym nasza prywatność była chroniona. Teraz IOS 12 chroni prywatność jeszcze lepiej. Dzięki safari umieszczane na stronach przyciski do udostępniania i widżety do komentowania nie mogą śledzić bez naszej zgody. Safari także uniemożliwia reklamodawcom zbierania danych o urządzeniu, co sprawia, że nie może być ponownie namierzone, dzięki temu ograniczane jest wyświetlanie reklam.

Mocne hasła z automatu. Od IOS 12 złożone i niepowtarzalne hasła do stron i aplikacji są tworzone automatycznie, a następnie zapisywane w safari i aplikacjach. Daje to duże bezpieczeństwo, a przy tym nie musimy pamiętać haseł. Hasło możemy zapamiętać w safari, a także w pęku kluczy.

– Nowa aplikacja Miarka. Za pomocą aparatu możemy poprowadzić i zmierzyć proste linie. Automatycznie możemy określić prostokąt czy kwadrat. Miarka korzysta z rozszerzonej rzeczywistości. Aplikacja ta daje dość duże możliwości nawet osobom całkowicie niewidomym. Więcej o miarce w dalszej części artykułu.

– Przeprojektowane zostały takie aplikacje jak: Apple Books czy Giełda, dzięki czemu korzystanie z nich jest szybsze, bardziej wygodne i intuicyjne.

Przeprojektowany został także dyktafon. Jest szybszy i łatwiejszy, ale wszyscy, którzy liczyli, że będzie nagrywał rozmowy telefoniczne będą zawiedzeni, bo nadal nie ma tej funkcjonalności, chociaż u konkurencji już dawno jest taka możliwość.

Teraz, aby nagrać notatkę głosową wystarczy otworzyć Dyktafon, uaktywnić przycisk „Nagraj” znajdujący się u dołu ekranu, nad przyciskiem „Home”. Aby zatrzymać i zapisać nagranie można stuknąć dwukrotnie dwoma palcami, albo kliknąć przycisk „Zatrzymaj”.

Jeśli podczas nagrania nie chcemy zatrzymywać, tylko zrobić pauzę, to musimy podczas trwania nagrania kliknąć przycisk „Nakładka Karty, Połowa Ekranu” i wybrać przycisk „Wstrzymaj”, Jeśli chcemy kontynuować nagranie, uaktywniamy przycisk „Wznów”, jeśli chcemy zakończyć nagranie, to klikamy przycisk „Gotowe”, który staje się aktywny gdy wciśniemy przycisk „Wstrzymaj”.

Jeśli zakończymy nagranie, to mamy od razu pole do wpisania nazwy. Możemy także nic nie wpisywać, wówczas nazwa sama się wpisze jako kolejny plik.

Aby wyeksportować nagrany plik, wystarczy go zaznaczyć z listy, wybrać „Więcej Czynności” i „Udostępnij”. W zależności jakie aplikacje mamy zainstalowane, pojawią się funkcje eksportu np. do Dropboxa czy Voice Dream. Jeśli korzystamy z Icloud Drive i chcemy zapisać tam plik, to musimy zaznaczyć plik i kolejno wybrać „Więcej czynności”, „Udostępnij”, „Zapisz w Plikach”, a następnie wybrać „Icloud Drive” i dodać tam plik.

Jeśli jakiś plik nie jest nam już potrzebny, to możemy go dotknąć i ruchem z góry do dołu wybrać „Usuń” i usunąć.

Dyktafon ma również zaawansowane funkcje takie jak edycja. Ogólnie można powiedzieć, że dyktafon jest teraz szybki, wygodny i intuicyjny. Zachęcam wszystkich do przetestowania tej aplikacji.

– FaceTime. W połączeniu FaceTime teraz mogą uczestniczyć nawet 32 osoby jednocześnie. Połączenia takie mogą być realizowane w trybie audio lub wideo.

– Autowpisywanie jednorazowych kodów. Jednorazowe kody sms od IOS 12 powinny pojawiać się jako podpowiedzi wypełniania, dzięki temu skończą się problemy z zapamiętywaniem czy kopiowaniem takiego kodu.

– Automatyczne uaktualnianie oprogramowania. Gdy włączymy tę funkcję, będziemy mieli zawsze najświeższe oprogramowanie. Aktualizacje te nie będą nam przeszkadzały i będą odbywały się w nocy.

Opisywana aktualizacja dotyczy wszystkich telefonów od 5s i nowszych.

(https://www.apple.com/pl/ios/ios-12/)

Wszystkie funkcjonalności są ważne, ale najciekawszą i najbardziej nowoczesną wydaje się być „Miarka”.

Aplikacja instaluje się i działa na telefonach iPhone SE i nowszych. Instaluje się ona w folderze narzędzia, albo gdy ktoś tego folderu nie ma, to w pierwszym wolnym miejscu na ekranie początkowym. Najczęściej to będzie ostatnia strona.

Aplikacja „Miarka” nie służy do dokładnych pomiarów, ale może być przydatna, żeby wstępnie zorientować się w pomiarach.

„Miarka” wykorzystuje rozszerzoną rzeczywistość [AR]. Rozszerzona rzeczywistość płynnie integruje elementy wykonane komputerowo, (grafikę) z rzeczywistym obrazem z kamery. Wirtualna rzeczywistość [VR], natomiast wyświetla sceny generowane w 100% z grafiki komputerowej. AR jest używany w sporcie od wielu lat. W tym wypadku dla przykładu sportowcy przemieszczają się przez wirtualne linie namalowane na boisku.

Przy instalacji IOS 12 obawiałem się, że „Miarka” będzie tylko gadżetem dla osób widzących. Apple wykonało dobrą robotę i udostępnia ją osobom niewidomym za pomocą Voice Over.

Pomiar odległości liniowej wymaga umieszczenia dwóch punktów za pomocą obiektywu kamery, w scenie AR. Wydaje się to bardzo trudne dla osób niewidomych lub słabowidzących. Przykładowo: gdy mamy prostokątną powierzchnię i chcemy zmierzyć jej bok, to „odpalamy” aplikację „Miarka” i celujemy w róg prostokąta. Aby ułatwić zadanie, możemy wskazać róg palcem i celować obiektywem w ten punkt, zabierając jednocześnie rękę, by pozwolić kamerze go zobaczyć. Gdy usłyszymy „przyciągnięte do narożnika”, stukamy dwa razy w przycisk „Dodaj punkt”. Mamy wówczas pewność, że punkt jest dokładnie w narożniku. Dodatkowo, gdy aplikacja wykryje róg lub prostokąt poinformuje nas o tym krótkim zawibrowaniem, tak jakbyśmy wybierali jakiś przełącznik z włączoną sygnalizacją haptyczną w ustawieniach. Następnie kierujemy aparat ku drugiemu narożnikowi. Słyszymy przy tym płynnie podawaną odległość. Powtarzamy namierzenie rogu jak za pierwszym razem i gdy usłyszymy „przyciągnięte do narożnika”, klikamy w „Dodaj Punkt”. Wówczas usłyszymy pomiar linii. Możemy też dotknąć ekranu i odczytać wynik. Możemy zmierzyć długość linii wskazując punkty ręką, lecz ten sposób wydaje się mniej dokładny. Można też mierzyć krawędź od krawędzi, klikamy, aby dodać punkt, wówczas gdy aplikacja oznajmi „Dodaj punkt” i usłyszymy duży skok pomiaru. Jest trudno poprowadzić prostą linię bez wzroku, więc najbardziej wiarygodny jest pomiar od narożnika do narożnika.

Aplikacja „Miarka” pozwala mierzyć prostokąty czy kwadraty. Aby zmierzyć powierzchnię obiektu, wystarczy skierować na niego kamerę. Aplikacja ogłosi komunikat „Wykryto prostokąt”. Gdy klikniemy „Dodaj punkt”, to zostanie wyświetlona na ekranie szerokość, długość i pole figury. (https://www.applevis.com/)

Aby pomiary były dokładniejsze i wygodniejsze, najlepiej umieścić mierzony obiekt na prostej kontrastującej powierzchni. Ważne jest też dobre oświetlenie. Przy odrobinie wprawy nauczymy się tak kierować kamerę, że nie będziemy musieli dotykać mierzonego obiektu, a co za tym idzie, możemy praktycznie dokonać bezdotykowego pomiaru.

Druga karta w aplikacji „Miarka” to „Poziom”. Jest to ta sama aplikacja przeniesiona z aplikacji „Kompas”, która była już opisywana w poprzednich artykułach…

Na koniec należy zauważyć, że IOS 12 to dobry i stabilny system. Oprócz lepszej wydajności, stabilności i szybkości dostajemy dużo odświeżonych aplikacji takich jak Aparat, Face Time czy Dyktafon. Nowością, na którą na pewno należy zwrócić uwagę, jest aplikacja „Miarka”, za pomocą której niewidomy może dokonywać całkiem dokładnych pomiarów.

Cieszy fakt, że firma Apple przywiązuje dużą wagę do dostępności i pokazała, że niemożliwe stało się wykonalne.

Gdyby pojawiły się pytania czy wątpliwości, zapraszam do kontaktu:

Przymat82@gmail.com

Płatności zbliżeniowe przez iPhona w końcu możliwe

Nikogo już nie dziwi płacenie kartami w terminalach. Do płatności zbliżeniowych nie wszyscy są przekonani, ale o płatności telefonem jeszcze mało kto słyszał. Niniejszy artykuł pokaże możliwość bezpiecznego płacenia telefonem. Jest tu mowa o iPhonach. System płatności nazywa się Apple Pay. Android ma swój system płatności, Google Pay, który trzeba sobie samemu zainstalować i skonfigurować.

Karta płatnicza to elektroniczny instrument płatniczy, który umożliwia zdalny dostęp do pieniędzy zgromadzonych na rachunku bankowym. Dzięki karcie płatniczej możemy płacić bezgotówkowo za towary i usługi. Można nią dokonywać transakcji w bankomacie i wpłatomacie. Za jej pomocą możemy płacić na odległość, czyli np. przez Internet i telefon.

(https://www.nbportal.pl/slownik/pozycje-slownika/karta-platnicza)

Jako ciekawostkę napiszę, że są bankomaty, w których jest wyjście na słuchawki (mały Jack). Wystarczy włożyć słuchawki w gniazdo, a bankomat przemówi i pozwoli nam bezproblemowo wypłacić gotówkę. Należy tylko słuchać uważnie wypowiadanych komunikatów i wykonywać polecenia. Uważam, że to bardzo pomocne rozwiązanie dla osób niewidomych i mających różne problemy ze wzrokiem.

Karty zbliżeniowe to karty płatnicze umożliwiające dokonywanie płatności bez wkładania karty do terminala. Wystarczy tylko zbliżyć kartę w okolice terminala płatniczego, a płatność sama się dokona. Karty takie posiadają dodatkową antenkę NFC. NFC to technologia umożliwiająca wymianę informacji między urządzeniami na niewielkie odległości. W Polsce zapłacimy zbliżeniowo do 50 zł bez podawania PINu. Powyżej tej kwoty należy wprowadzić PIN. Banki wydają też różne gadżety zbliżeniowe typu naklejki, opaski, zegarki, breloczki.

(http://www.topkontabankowe.pl/platnosci-nfc/)

Obecnie większość smartfonów ma wbudowane anteny NFC. Wszystkie iPhony począwszy od iPhona 6 też mają takie anteny. W Polsce nie było wdrożonej platformy do płacenia iPhonami. Od 19.06.2018 Apple Pay, czyli platforma płatnicza jest już dostępna.

Nazwa Apple Pay sugeruje nam, że będzie to coś od firmy Apple i związane z płaceniem, i tak rzeczywiście jest. W dużym uproszczeniu Apple Pay to zbliżeniowe płatności dokonywane za pomocą urządzeń firmy Apple. Ktoś powie, że przecież można na telefon nakleić naklejkę z banku i mamy to samo. Otóż nie do końca tak jest. W dalszej części artykułu są pokazane zalety płatności Apple Pay nad zwykłymi naklejkami zbliżeniowymi z banku.

Lista banków, które obsługują Apple Pay to:

Alior Bank,

Bank Pekao S.A.,

Bank Zachodni WBK,

BGŻ BNP Paribas,

Getin Noble Bank,

mBank,

Raiffeisen Polbank,

T-Mobile Usługi Bankowe.

(https://www.bankier.pl/)

Żeby skorzystać z płatności zbliżeniowych w telefonie, musimy mieć iPhona z technologią NFC i mieć kartę zbliżeniową w jednym z banków obsługujących Apple Pay. Lista będzie sukcesywnie rozwijana, więc jeśli nie ma naszego banku na liście, to warto dopytywać się o usługę Apple Pay w naszym banku.

Jeśli mamy kompatybilny telefon i jesteśmy obsługiwani przez odpowiedni bank, a chcemy skorzystać z Apple Pay, to następnym krokiem jest dodanie naszej karty w aplikacji Wallet. Aplikacja ta jest fabrycznie instalowana w iPhonie. Wystarczy ją tylko wybrać z ekranu i otworzyć. Dodawanie karty jest bardzo proste i intuicyjne. Po otwarciu aplikacji klikamy przycisk „Dodaj Kartę”, następnie „Dalej”. Mamy tu trzy możliwości dodania. Możemy dodać kartę, którą mamy przypisaną do Appstora, sfotografować kartę, albo wpisać dane ręcznie. Następnie mamy do zaakceptowania regulaminy. Ostatni krok to weryfikacja sms. Tutaj nowość. Dostajemy sms, który „automagicznie”, czyli sam, wkleja się w pole kodu. Zatwierdzamy tylko i mamy aktywowaną kartę w Apple Pay. Jeśli mamy już kartę w Appstore, to system automatycznie zasugeruje nam tę kartę.

Bezpieczeństwo. Płacenie iPhonem zdaje się być bezpieczniejsze od zwykłych płatności zbliżeniowych, do których jako społeczeństwo jesteśmy już przyzwyczajeni. Dokonując transakcji telefonem nie jest wysyłany numer naszej karty, ani inne dane, tylko tzw. token, czyli specjalny numer przyporządkowany do urządzenia. W Polsce transakcje zbliżeniowe do 50 zł nie są objęte PINem. Jest to dobre i wygodne rozwiązanie, ale z drugiej strony nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ktoś nieuczciwy mobilnym terminalem zrobił kilka transakcji na nasz koszt, zbliżając mobilny terminal do naszego portfela. Apple pomyślało także o tym i żadna transakcja nie przejdzie, gdy nie dokona się biometryczna autoryzacja, czyli musimy dotknąć palec do czytnika linii papilarnych, albo spojrzeć na telefon i zidentyfikować twarz, obecnie tylko iPhone X. Takie rozwiązanie z jednej strony zabezpiecza nas przed przypadkową kradzieżą, a z drugiej sprawia, że podawanie PINu przy większych sumach nie jest potrzebne i tak rzeczywiście jest. W starszych terminalach może pojawić się sporadycznie prośba o PIN, wówczas wystarczy podać dowolny ciąg czterech cyfr. Wniosek z tego taki, że aby zmniejszyć ryzyko wykradzenia gotówki przez płatności zbliżeniowe, gdy mamy skonfigurowaną kartę płatniczą w naszym telefonie, to lepiej nie nosić z sobą tradycyjnej karty. Jedyny uzasadniony przypadek posiadania karty przy sobie to wypłata gotówki z bankomatu, albo gdy wiemy, że będziemy chcieli płacić tam, gdzie nie ma terminala zbliżeniowego, chociaż obecnie to już rzadkość. Można nawet spotkać bankomaty, które mają funkcję zbliżeniową.

Apple Pay jest bezpieczniejszy od karty, bo po ukradzeniu telefonu nikt nie wypłaci nic, bo nie będzie mógł przeprowadzić autoryzacji biometrycznej. Mimo takiego zabezpieczenia kradzież telefonu czy karty zawsze należy zgłosić w banku. Kolejny aspekt bezpieczeństwa to możliwość podejrzenia na telefonie kwoty transakcji. Ten aspekt jest szczególnie ważny dla osób niewidomych. Przy płaceniu tradycyjną kartą musieliśmy zaufać sprzedawcy, że pobierana kwota jest zgodna z tym, co kupujemy. Gdy płacimy telefonem, dostajemy od razu powiadomienie z kwotą transakcji i innymi szczegółami. Nawet gdy z jakichś przyczyn powiadomienie nie dojdzie, to możemy w aplikacji Wallet w historii sprawdzić kwotę. Szkoda tylko, że kwota nie wyświetla się na telefonie przed transakcją. Może kiedyś i tak będzie, jeśli Apple dostanie takie sugestie. W każdym razie i tak jest lepiej porównując do tego co było, bo kwotę widzimy od razu po transakcji i w razie czego możemy od razu się wykłócać.

Kolejną zaletą Apple Pay jest to, że jeśli mamy więcej kart, to mamy wszystko pod kontrolą i pełną świadomość, którą kartą płacimy. Plastiki wszystkie są podobne i nie do odróżnienia przez osoby niewidome, a gdy płacimy Apple Pay, wystarczy uruchomić aplikację, wybrać kartę którą chcemy zapłacić, dokonać autoryzacji biometrycznej, przyłożyć do terminala i gotowe. Aplikację Wallet uruchamiamy wciskając dwa razy przycisk home na zablokowanym ekranie, ale nie autoryzując – autoryzacji należy dokonać dopiero po wybraniu karty. W iPhonie X jest podobnie, z tą różnicą, że wciskamy dwa razy przycisk boczny.

Ostatnim udogodnieniem z korzystania z Apple Pay jest to, że odpada nam wpisywanie kodu PIN na ekranach dotykowych, co w przypadku osób niewidomych jest praktycznie nie do wykonania. W tym przypadku autoryzacja dokonuje się za pomocą linii papilarnych lub identyfikacji twarzy w nowszych telefonach.

Może zastanawiać, czy Apple Pay ma jakieś minusy czy haczyki? Nie ma nic takiego, a jeśli dodamy do tego, że za korzystanie nic nie zapłacimy, to wydaje się być to naprawdę ciekawe, dostępne i godne polecenia rozwiązanie.

Jak płacić Apple Pay? Płacenie za pomocą Apple Pay jest bardzo proste.

Pierwszy sposób: na zablokowanym ekranie klikamy szybko dwa razy przycisk home, palcem, który odblokowuje telefon, na iPhone X dwa razy Power i spoglądamy na telefon, żeby uwierzytelnić Face ID, wówczas mamy zrobioną autoryzację biometryczną. Uaktywnia się aplikacja Wallet, a na ekranie komunikat „zbliż do czytnika”. Zbliżamy, terminal i telefon wydają dźwięk i gotowe. W tym przypadku płatność dokonuje się z domyślnej karty.

Drugi sposób: zablokowany telefon zbliżamy do czytnika, na wyświetlaczu jesteśmy proszeni o odcisk palca lub w iPhone X o spojrzenie, by przeprowadzić autoryzację – i płatność zrobiona. W Tym przypadku płatność również dokonuje się z domyślnej karty.

Jeśli chcemy wybrać inną kartę niż domyślna, to: w iPhonie X klikamy dwa razy przycisk power, ale nie spoglądamy na telefon. Stukamy w kartę, wybieramy właściwą i uwierzytelniamy się spoglądając na smartfona. W urządzeniach starszych dwa razy przycisk Home, ale nie palcem od autoryzacji, klikamy w kartę – pojawiają się inne karty do wyboru, wybieramy właściwą i autoryzujemy się palcem. Możemy też przyłożyć telefon do terminala, ale bez palca na czytniku i powtórzyć operację.

W każdym przypadku od razu po transakcji dostajemy powiadomienie z kwotą. Smartfona do terminala zbliżamy tą częścią, gdzie znajduje się tylny aparat fotograficzny.

Aby sprawdzić historię płatności należy otworzyć aplikację Wallet, wybrać interesującą nas kartę, widzimy tu ostatnią transakcję. Jeśli chcemy zobaczyć 10 ostatnich transakcji, klikamy „Więcej informacji” i tam wybieramy „Transakcje”.

Podsumowując, ktoś może powiedzieć, że płacenie telefonem to żadna nowość, bo to tak, jak by płacił kartą, że to gadżet i do niczego mu niepotrzebne…

To, że gadżet i trochę szpan, to może racja, ale jednak jest to nowość. Taka płatność działa na zasadzie karty, ale jednak kartą nie jest. Płatność Apple Pay jest bezpieczniejsza, bo nie zostaną pobrane środki z konta bez autoryzacji biometrycznej. Płatność taka ma tę przewagę, że niemal od razu widzimy ile zapłaciliśmy. Tzn. możemy odczytać w naszym smartfonie ostatnią transakcję, a także historię. Mamy też kontrolę nad naszymi kartami i nie musimy się zastanawiać która jest która. I w końcu terminale dotykowe już nie stanowią przeszkody. Osobiście polecam wszystkim używanie Apple Pay, szczególnie tym, którzy nie lubią nosić kart, portfela, chcą mieć zawsze pieniądze przy sobie i dbają o bezpieczeństwo oraz wygodę.

Gdyby pojawiły się pytania czy wątpliwości, zapraszam do kontaktu:

Przymat82@gmail.com

Możliwość rozpoznawania pieniędzy przez osoby niewidome

Choć świat postępuje ciągle do przodu i transakcje bezgotówkowe to w Polsce już codzienność, to jednak jeszcze długo będziemy nosić gotówkę w portfelu. Co jednak zrobić gdy się nie widzi, a chce się mieć pełną kontrolę nad swoim portfelem?

Jest na to kilka sposobów, które w niniejszym artykule postaram się przedstawić. Rozpoznawanie pieniędzy to cenna i ważna umiejętność. Nawet jeśli ktoś tego nie potrafi, to nie powinien się zniechęcać. Mam nadzieję, że każdy – po przeczytaniu – znajdzie sposób wygodny dla siebie.

Pieniądz to inaczej materialny lub niematerialny środek płatniczy, który można wymienić na usługę lub towar.

Podstawowe rodzaje pieniądza to:

• pieniądz zdawkowy (gotówkowy),

• pieniądz kruszcowy,

• pieniądz metalowy (monety),

• pieniądz papierowy (banknoty),

• pieniądz rozrachunkowy (bezgotówkowy),

• czeki,

• weksle,

• obligacje,

• bony,

• pieniądz bankowy,

• pieniądz międzynarodowy.

Banknoty wykonuje się ze specjalnego papieru banknotowego, do którego produkcji używa się ścier drzewny, celulozę i surowiec włóknisty np. bawełny. Do produkcji banknotów można też użyć sztucznego tworzywa nie zawierającego celulozy. Metalowym odpowiednikiem banknotu jest bilon, albo moneta. Przednia strona banknotu to awers. Druga strona to rewers. Awers musi zawierać informacje o emitencie banknotu i nominale. Element dodatkowy to wizerunek postaci, budynku, zwierzęcia lub innego motywu jednoznacznie kojarzącego się z krajem emitenta. Strona odwrotna może być podobna lub pusta.

Banknot to pieniądz emitowany przez bank centralny, będący prawnym środkiem płatniczym w danym kraju, mający postać papierową. (https://procredito.pl/)

W niniejszym artykule skupiono się na rozpoznawaniu pieniędzy – metalowych, czyli monet i pieniędzy papierowych, czyli banknotów – przez osoby niewidome.

Naturalnym sposobem rozpoznawania monet jest wzrok. Narodowy Bank Polski pomyślał o osobach niewidomych i wprowadził udogodnienie pozwalające rozpoznawać nominały monet dotykiem. Dotyk to naturalny i najszybszy sposób rozpoznawania monet przez osoby niewidome.

Jeśli chodzi o polskie monety, to mamy 9 nominałów. Dotykiem rozpoznajemy po wielkości i po rancie. Możemy wyróżnić 3 grupy ze względu na wykończenie brzegu monety.

Mamy 2 monety z gładkim rantem (2 grosze i 2 złote), 3 z przerywanym karbowaniem na nim (5 groszy, 10 groszy, złotówka) i 4 z ciągłym karbowaniem (1 grosz, 20 groszy, 50 groszy, 5 złotych).

Najłatwiej rozpoznać grupę z gładkim rantem. 2 złote jest po prostu grubsze i cięższe od 2 groszy.

Następna grupa ma rant przerywany. 5 groszy jest duże i cienkie, 10 groszy jest małe i cienkie, a złotówka jest duża i gruba w porównaniu z tymi trzema.

Najtrudniejsza grupa do rozpoznania to monety z ciągłym karbowaniem. 1 grosz jest mały i „chudy”, 20 groszy jest większe, ale cienkie, 50 groszy jest większe, ale również cienkie i 5 zł jest duże i grube.

Najlepiej zacząć naukę rozpoznawania pieniędzy od tych trzech grup. Potem, gdy już stopniowo dojdziemy do wprawy, możemy mieszać grupy. Jeśli chodzi o dzieci, to dobrze spełnia tu swoją rolę zabawa w sklep. Można też sortować monety po nominałach i w ten sposób zapamiętywać wielkość i ranty. Po kilku takich eksperymentach powinno się nauczyć rozpoznawać bilon.

Innym rozwiązaniem jest stosowanie bilonówki. Można ich poszukać w sklepach. Z pewnością mają je w ofercie tyflofirmy takie jak Altix. Są różne konstrukcje takich rozwiązań, ale zasada działania jest taka, że są otwory, do których dopasowujemy monety. W ten sposób mamy je posortowane i wiemy, których ile mamy.

Trzecie rozwiązanie to zakup specjalnego sortownika do monet. Opiszę pokrótce zasadę działania takiego sortownika. Są to miski umieszczone jedna na drugiej z różnymi otworami, tak jak sito. Na górze największe, na dole najmniejsze. Wsypujemy monety na górę i potrząsamy, albo kręcimy korbą. Wówczas największe, czyli pięciozłotówki zostają na górze, a najmniejsze, czyli grosz, spadają na dół. Nie można jednak założyć, że im niżej, tym mniejszy nominał, bo na przykład 10 groszy mniejsze jest od 5 groszy. Należy sobie oznaczyć miski, które są z jakim nominałem i wówczas po potrząśnięciu mamy posortowane monety. Taki sortownik to rozwiązanie dość duże i stacjonarne. Bilonówkę możemy zabrać do torebki i na zakupach mieć wszystko pod kontrolą. Sortowanie przydaje się gdy mamy dużo nieposortowanego bilonu, żeby ułatwić sobie pracę. Wówczas na zakupy możemy zabrać określoną ilość gotówki i pamiętać gdzie co mamy. Niestety, trudno znaleźć tylko sam sorter bez liczarki i niepotrzebnej elektroniki i wyświetlacza… Jeśli się to nie uda, to w sieci są porady jak zrobić taki sorter samemu z kartonu.

Rozpoznawanie banknotów jest trudniejsze i wymaga umiejętności i sprytu. Naturalnym sposobem rozpoznawania papierowych banknotów jest wzrok. Co zrobić, gdy wzroku zabraknie, a chcemy być samodzielni w tej dziedzinie? Na to pytanie odpowie poniższa część artykułu.

Mamy 6 nominałów banknotów: 10 złotych, 20 złotych, 50 złotych, 100 złotych, 200 złotych i 500 złotych. Banknoty różnią się wielkością, jednak jest to zbyt mała różnica, by można ją wykorzystać przy bezwzrokowym rozpoznawaniu pieniędzy. Narodowy Bank Polski pomyślał również o osobach niewidomych i każdy nominał ma inny znak wypukły. Oznaczenie to znajduje się w dolnym lewym rogu banknotu. Jest to odpowiednio: 10 zł – kwadrat, 20 zł – koło, 50 zł – romb, 100 zł – krzyż, 200 zł – trójkąt, 500 zł – dwie pionowe linie złożone z drobnych kwadratów oraz układ linii na krótszych krawędziach.

Oznaczenia te jednak nie sprawdzają się w praktyce. Są nieczytelne, zwłaszcza gdy banknot jest podniszczony. Na szczęście banknoty różnią się wielkością i możemy zastosować ramkę z wycięciami. Ramki takie można nabyć w tyflofirmach, np. Altix. Ramka taka to prostokątny kawałek plastiku z wycięciami na nominały. Banknoty rozpoznajemy po szerokości. Przykładowo 10 zł sięga do pierwszego wycięcia, 20 zł do drugiego i tak dalej. Im większy nominał, tym szerszy banknot. Ramka taka dodatkowo ma w środku wycięty prostokąt na podpis. Służy ona do tego, by zmieścić się z podpisem w odpowiednim miejscu. Gdy chcemy złożyć podpis na dokumencie, prosimy tylko kogoś o odpowiednie ustawienie ramki i możemy swobodnie składać podpis, nie martwiąc się o to, że podpis będzie w nieodpowiednim miejscu. Ramka jest mała, cienka i praktycznie zawsze możemy mieć ją w portfelu.

Innym rozwiązaniem służącym do rozpoznawania banknotów jest aplikacja Czytnik pieniędzy. Czytnik taki jest stworzony specjalnie z myślą o osobach niewidomych. Działa na IOS. Może warto poszukać i sprawdzić, czy jest na Androida? Osobiście nie sprawdzałem. Aby pobrać aplikację na swój telefon, należy w Appstor wpisać LookTel Money Reader. Po pobraniu aplikacja przekształci się w czytnik pieniędzy i wszystkie komunikaty będą po polsku. Czytnik pieniędzy do rozpoznawania banknotów używa kamery. Żeby wszystko prawidłowo zadziałało, należy zgodzić się na dostęp do aparatu. Rozpoznawanie odbywa się na zasadzie porównywania wzoru banknotów.

Aplikacja Czytnik pieniędzy jest niezwykle prosta i intuicyjna. Żeby sprawdzić jaki banknot trzymamy w ręku, wystarczy tylko odpalić aplikację i podsunąć pod aparat pieniądz. Nie jest ważne jaką stroną podsuwamy, nie jest też ważne, czy do góry nogami. Mało tego, banknot, który chcemy rozpoznać, może być nawet złożony na pół. Odpowiedniego podkładania banknotu trzeba się po prostu nauczyć. Dobra odległość aparatu od banknotu to około 15 cm. Zasada działania aplikacji jest taka, że gdy uda się rozpoznać banknot, to program oznajmia głosem nominał. Dzięki takiemu rozwiązaniu można powiedzieć, że mamy portfel pod kontrolą. Program działa stabilnie i niezawodnie. Rozpoznaje bez problemu nawet podniszczone i wytarte banknoty. Można nim rozpoznawać nawet w ciemności. Gdy jest zbyt ciemno, lampa telefonu włączy i wyłączy się automatycznie. Telefon nosimy znacznie częściej z sobą niż specjalną ramkę, dlatego uważam, że Czytnik pieniędzy i ramka dobrze się uzupełniają. Z drugiej strony ktoś może chcieć używać tylko ramki, albo rozpoznawać tylko po wypukłych znakach. Dobrze, że jest wybór i są możliwości. Gorzej byłoby, gdyby rozpoznawanie pieniędzy było niemożliwe.

Pieniędzy używamy na co dzień. Dobrze, że są możliwości rozpoznawania ich przez osoby niewidome. Szkoda tylko, że znaki na banknotach są słabo wyczuwalne. Na szczęście technika podsuwa nam różne możliwości rozpoznawania pieniędzy. Rozpoznawanie gotówki przez osoby niewidome jest ważne ze względu na dwa aspekty. Pierwszy to samodzielność finansowa, czyli kontrola portfela, która może stać się pierwszym krokiem do niezależności finansowej. Drugi aspekt to to, że możemy mieć pewność, że nikt nas nie oszuka i że my nikogo nie oszukamy.

Liczę na to, że każdy, kto przeczyta artykuł, znajdzie dogodną dla siebie metodę rozpoznawania pieniędzy. Najważniejsze, żeby się nie zniechęcać, a owoce w postaci umiejętności rozpoznawania gotówki przyjdą z pewnością. Gdyby jednak pojawiły się pytania czy wątpliwości, to zapraszam do kontaktu: przymat82@gmail.com

Poziomica już dostępna dla osób z dysfunkcją wzroku

Artykuł ten z pewnością zainteresuje wszystkich majsterkowiczów. Niektórzy Czytelnicy chcieliby mieć dostępną poziomicę. Urządzenie takie można wykorzystać w prostych czynnościach jak prawidłowe wypoziomowanie pralki czy drzwiczek, jak również bardziej skomplikowanych, typu przywieszenie półki czy odpowiednie położenie rury. Jest na to rada. Nie musimy na taki luksus wydawać pieniędzy. Mało tego, u części Czytelników może okazać się, że rozwiązanie, o którym piszę, mają już w kieszeni, gdyż klucz do sukcesu znajduje się w telefonie. Poziomica, którą testuję, znajduje się w iPhonie, ale inne telefony też posiadają podobne rozwiązania.

Poziomica to urządzenie, które służy do precyzyjnego wyznaczania poziomu podłóg czy sufitów, a także pionów, np. ścian. Można przy jej pomocy wyznaczyć odpowiednie nachylenie. Dobrym przykładem może być tu wyznaczenie nachylenia rur, tak by woda mogła swobodniej spływać.

Poziomice używa się głównie w budownictwie, przy wielu pracach remontowych i majsterkowaniu.

Tradycyjna poziomica działa na zasadzie grawitacji. Pod wpływem przyciągania ziemskiego, w zależności od tego jak ustawimy poziomicę, ustawia się odpowiednio wskazujący poziom element. Czynnikami pozwalającymi na odczytanie wyniku najczęściej są:

pęcherzyk powietrza,

ciecz z fluoryzującym barwnikiem wokół pęcherza,

woda w poziomicach wężowych,

promienie laserowe.

Podstawowym elementem typowej poziomicy jest jedna lub kilka – do 5 – libelli rurkowych umieszczonych w obudowie. Poprzez obserwację cieczy w rurkach możemy stwierdzić, czy coś jest w płaszczyźnie idealnie prosto, czy jest lekko odchylone. Wiadomo, że dotykiem tego nie sprawdzimy. Zbicie rurki uszkodziłoby poziomicę i spowodowałoby wyciek cieczy roboczej. Gdyby nawet ciecz nie wyciekła, to dotykiem i tak nie da się odczytać tych wartości. Tu z pomocą przychodzą poziomice elektroniczne, które na wyświetlaczu przedstawiają graficznie i cyfrowo wynik pomiaru.

Poziomice dzielimy na:

Poziomice libellowe – mają one zamkniętą ampułkę z cieczą i pęcherzykiem gazu. Pęcherzyk jest tu zarazem wskaźnikiem. Znajduje się zawsze w górnej części ampułki i w ten sposób odczytujemy wartość pomiaru w zależności od tego, w jaki sposób wychyli się na podziałce. Spotykamy libelle okrągłe, najczęściej stosowane, i rurkowe.

Poziomice wężowe – działają na zasadzie naczyń połączonych. Są to dwie pionowe rurki z podziałką określającą wysokość słupa wody połączonych wężem. Wykorzystujemy je przy sprawdzaniu poziomu oddalonych od siebie elementów. Dawniej powszechnie stosowane w budownictwie. Jeżeli woda na podziałkach osiąga taki sam poziom to znaczy, że elementy leżą w płaszczyźnie poziomej. Jeśli natomiast w którejś rurce wody jest mniej, oznacza to, że badany punkt jest za wysoko.

Poziomice laserowe – wskazują różne płaszczyzny czy kąty za pomocą punktów czy linii świetlnych rzucanych na obiekty.

(https://www.castorama.pl/inspiracje-i-porady/narzedzia-i-artykuly/narzedzia-pomiarowe/poziomice/laserowe/najpopularniejsze-rodzaje-i-zastosowanie-poziomic.html)

Obecnie smartfony naszpikowane są różnego rodzaju czujnikami. W praktyce nie zastanawiamy się nad tym, tylko ich używamy. Jest to możliwe dzięki elektronice i miniaturyzacji tychże czujników. Przedstawię teraz pokrótce podstawowe czujniki używane w telefonach i ich zastosowanie.

Czujnik linii papilarnych – pomiar odcisków palców, czyli linii papilarnych. Umożliwia odblokowanie telefonu czy logowanie się do różnych aplikacji. Jest to bardzo szybkie i wygodne, gdyż nie potrzeba wpisywać mozolnie skomplikowanych haseł.

Akcelerometr – pomiar ruchu urządzenia w trzech wymiarach. Przydatny w aplikacjach mierzących kroki. Czujnik ten wykrywa położenie smartphonu, dzięki czemu możliwe jest dostosowywanie orientacji oglądanego ekranu. Akcelerometr śledzi przyspieszenie liniowe.

Żyroskop – służy do ustalania położenia smartphonu w trzech osiach. Jest wykorzystywany w grach, żeby za pomocą ruchów telefonem wykonywać w nich określone czynności. Żyroskop śledzi tzw. prędkość kątową. Oba te czujniki służą między innymi do stabilizacji obrazu w aparatach cyfrowych.

Czujnik zbliżeniowy – uaktywnia się, gdy zbliżymy go do skóry i blokuje ekran podczas rozmowy w celu oszczędności baterii. Zapobiega to także przypadkowemu wciskaniu klawiszy uchem czy policzkiem.

Czujnik geomagnetyczny – kompas. Jest to po prostu elektroniczny kompas. Czujnik ten może być zakłócany przez sztuczne pola magnetyczne.

Czujnik światła – służy na przykład do automatycznej regulacji jasności wyświetlacza, czy włączania, bądź wyłączania lampy błyskowej w aparacie.

Czujnik Halla – pomiar zbliżeniowy do wykrywania akcesoriów. Czujnik ten może wykryć, czy na przykład etui jest otwarte czy zamknięte. W razie otwarcia etui smartphon może się automatycznie uaktywnić.

Inne ciekawe czujniki spotykane w smartphonach to na przykład: barometr (pomiar ciśnienia atmosferycznego); czujnik gestów (pomiar promieniami podczerwonymi, co umożliwia rozpoznawanie ruchów rąk lub twarzy, dzięki czemu możliwa jest interakcja użytkownika ze smartphonem). Czujnik temperatury i wilgotności powietrza.

(https://www.forumwiedzy.pl/opis-czujnikow-w-smartfonach-tabletach-czego-sluza/)

Trudno sobie wyobrazić, żeby telefony były wyposażone w libelle z cieczą. W smartfonach do badania poziomu wykorzystuje się akcelerometr i żyroskop. Oznacza to, że jeśli nasz aparat ma takie czujniki, to wystarczy tylko pobrać aplikację typu poziomica i możemy cieszyć się poziomicą w naszym smartphonie. Jeśli chodzi o iPhona, to poziomica jest wbudowana w system. Aby uruchomić poziomicę, musimy odpalić kompas, a następnie u dołu kompasu mamy regulację, czy wybieramy poziomicę czy kompas. Jeśli na regulacji ruszymy palcem w górę, to włączymy poziomicę. Aby prawidłowo mierzyć pion i poziom dobrze jest wyposażyć się w etui, które zakryje nam wypukłości przycisków. iPhone ma na boku przyciski i dobrze jest tych wypukłości się pozbyć za pomocą etui, żeby nie fałszować pomiaru. Założenie etui ma jeszcze ten aspekt, że chroni nasz telefon przed brudem i wstrząsami, a wiadomo, że takie pomiary dokonujemy w różnych warunkach.

Wbudowana poziomica jest bardzo intuicyjna i nie ma żadnych ustawień. Możemy mierzyć w poziomie, pionie i na płasko.

Jeśli chcemy zmierzyć poziom czy odchylenie od poziomu, ustawiamy telefon ekranem do siebie, dłuższą krawędzią do podłoża, innymi słowy kładziemy go na boku. Wówczas automatycznie jest pokazywane i wypowiadane odchylenie od poziomu. Jeśli jest ustawienie idealne, to telefon zawibruje i powie zero stopni. Jeżeli krawędź, przy której znajduje się przycisk home jest wyżej, to odchylenie będzie podawane w stopniach dodatnich, jeśli niżej – w stopniach ujemnych.

Nasz aparat możemy ustawić w orientacji pionowej i wówczas mierzymy pion. Jeżeli przycisk home mamy na dole, to odchylenie telefonu w prawo informuje nas o odchyleniu w stopniach dodatnich, a w lewo w stopniach ujemnych. Jeśli osiągniemy idealny pion, to smartphon wypowie zero stopni i lekko zawibruje.

W końcu możemy położyć smartphon na płasko i badać poziom w dwóch płaszczyznach. Wówczas jesteśmy informowani głosem o większym odchyleniu. Jeśli uda nam się ustawić telefon idealnie w dwóch płaszczyznach, telefon lekko zawibruje i wypowie zero stopni. Wszystko to jest pokazywane oczywiście graficznie.

Poziomica ma jeszcze jedną ciekawą funkcję. Możemy zablokować pomiar. Przypuśćmy, że mamy do położenia rury pod kątem trzy stopnie. Wówczas ustawiamy odpowiedni kąt, tapiemy dwukrotnie w pomiar i zostanie on zablokowany. Pomiar wyświetla się w górnej i dolnej części wyświetlacza. Oznacza to, że teraz, aby położyć kolejną rurę pod kątem trzech stopni, nie szukamy trzy stopnie, tylko zero stopni i czekamy na wibrację telefonu. Aby urządzenie znów działało normalnie, należy dwukrotnie tapnąć w pomiar i funkcje zostaną odblokowane. To samo uzyskujemy zamykając i otwierając kompas.

Podsumowując trzeba stwierdzić – dobrze, że iPhone oferuje kolejną działającą, przydatną i precyzyjną funkcję, która nie jest tylko gadżetem. Dziwi fakt, że mimo dysfunkcji wzroku jesteśmy w stanie wykonać skomplikowane pomiary, a wciąż brakuje udźwiękowionych autobusów i przystanków.

Gdyby ktoś potrzebował pomocy w obłaskawieniu poziomicy, zapraszam do kontaktu Przymat82@gmail.com.

Manometr dla osób z dysfunkcją wzroku

W artykule przedstawiono możliwość pomiaru ciśnienia przez osoby z dysfunkcją wzroku za pomocą manometru. Nie chodzi jednak o ciśnienie krwi. Takich aparatów do pomiaru ciśnienia medycznego jest mnóstwo, od tych sprzedawanych w marketach, po profesjonalne, sprzedawane w tyflofirmach, np. Altix. Jeśli więc ktoś szuka urządzenia medycznego, to w tym artykule takiego nie znajdzie. Tutaj chodzi o pomiary ciśnienia cieczy i gazu, np. w oponach samochodowych.

Ciśnienie to wielkość, która mówi jak dana siła działa na powierzchnię.

Inaczej – ciśnienie to stosunek siły działającej na powierzchnię do wielkości tej powierzchni.

Podstawową jednostką ciśnienia jest Pascal (Pa). 1 Pascal to ciśnienie, które działając równomiernie na powierzchnię jednego metra kwadratowego ,wywiera siłę jednego Newtona. W pogodzie najczęściej mówimy o hektopaskalach (hPa). 1 hPa = 100 Pa. Ciśnienie normalne to 1013,25 hPa. Do badania ciśnienia atmosferycznego używamy barometru.

Jeśli ciśnienie gazu jest zdecydowanie niższe od ciśnienia atmosferycznego, czyli tego, które nas otacza, to mówimy o próżni.

Inne jednostki ciśnienia to np.: milimetr słupa rtęci, milimetr słupa wody, bar.

W technice i domowych zastosowaniach najczęściej używa się barów.

1 bar = 100000 Pa

(www.naukowiec.org)

Zapewnienie odpowiedniego ciśnienia ma duży wpływ na żywotność urządzeń, a także na nasze bezpieczeństwo. Przykładowo, za duże ciśnienie w najlepszym razie może doprowadzić do zadziałania zaworu bezpieczeństwa, a w najgorszym do wybuchu i rozerwania urządzenia. Za niskie ciśnienie też jest szkodliwe i powoduje między innymi szybsze zużywanie się opon. Utrzymywanie właściwego ciśnienia to ważna sprawa. Z jednej strony przyczynia się do zapewnienia bezpieczeństwa, a z drugiej przedłuża żywotność używanych urządzeń.

Do pomiaru ciśnienia służy manometr. Najczęściej używane są manometry wskazówkowe, które na tarczy pokazują badane ciśnienie. Można też spotkać manometry elektroniczne, które wyświetlają ciśnienie na wyświetlaczu. Oba te urządzenia są niedostępne dla osób niewidomych, gdyż pomiar jest pokazywany za szybą ochronną.

Kolejny rodzaj to manometr słupkowy. Urządzenie ma kształt długopisu. Po jego podłączeniu do mierzonego medium, tam, gdzie w długopisie jest wkład, wysuwa się skala, która pokazuje pomiar. Mogłoby się wydawać, że taki rodzaj manometru jest idealny dla osób z dysfunkcją wzroku, ale z doświadczenia wiem, że ten pomiar nie jest dokładny. Nie jest też wygodny, gdyż za każdym razem musimy na nowo podłączać manometr. Sam dotyk nie pozwala precyzyjnie ustalić, na jaką długość wysunęła się skala. Szukałem w różnych firmach tyfloinformatycznych czegoś, czym mógłbym mierzyć ciśnienie, ale nikt nic nie wiedział. W końcu zmotywowany zacząłem poszukiwania na własną rękę – po zwykłych sklepach z manometrami – i znów bez efektu! Następne podejście zaprowadziło mnie do hurtowni i sklepów zajmujących się automatyką przemysłową. W końcu trzecia próba okazała się owocna. Celowałem w przetwornik ciśnienia, który wysyła sygnał po bluetooth na telefon, skąd bez problemu można go odczytać. Taki pomiar może być wypowiedziany mową syntetyczną. Może też być odpowiednio powiększony i dostosowany do wzroku użytkownika. Przetwornik, o którym mowa, przetwarza wartość mechanicznego nacisku na proporcjonalny sygnał elektryczny. Takich urządzeń wbrew pozorom jest całkiem sporo. Musiałem mieć na uwadze, żeby działały w interesującym mnie zakresie, były dostępne cenowo, a przy tym aplikacja, z którą współpracują, musiała być dostępna dla programu odczytu ekranu.

Po licznych przemyśleniach i poszukiwaniach udało mi się znaleźć urządzenie, które spełnia powyższe kryteria. Jest to urządzenie firmy Transducersdirect. To amerykańska firma, która specjalizuje się w produkcji przetworników ciśnieniowych dla przemysłu, rolnictwa, a także automatyki domowej. Manometr, który wybrałem, nie ma swojej nazwy marketingowej. Jest opisywany jako bezprzewodowy, uniwersalny przetwornik ciśnienia bluetooth, współpracujący ze smartfonem. Sprawdzi się do wszystkich zastosowań domowego użytkownika. Bez problemu zmierzymy nim ciśnienie w oponach samochodu, roweru, a także w hydroforze, czy w układzie centralnego ogrzewania.

Przetwornik działa w zakresie do 250 psi, czyli 17,2 bar. Przetwornik mierzy z dokładnością do 1%.

Sprowadziłem taki manometr przy pomocy firmy Iventec s.c.

Dla łatwiejszego wyszukania urządzenia podaję bezpośredni link na stronę producenta

CirrusSense™ TDWLB Wireless Bluetooth General Purpose Pressure Transducer

Manometr ma standardowe przyłącze na gwint 1/4 cala. Wraz z gwintem jego długość to 9,34 cm. Urządzenie ma smukłą budowę. Zasilany jest z wymiennej baterii. Co ciekawe, urządzenie nie posiada ani wyświetlacza, ani przycisku. Wyświetlaczem staje się po sparowaniu z Androidem bądź IOSem. Przycisk jest zaś niepotrzebny, gdyż po zerwaniu łączności bluetooth, urządzenie przechodzi w stan czuwania. Według producenta bateria starcza na 12-18 miesięcy.

Urządzenie można wkręcić na stałe w instalację, by monitorować ciśnienie za pomocą telefonu. Przetwornik jest niezwykle prosty w obsłudze i intuicyjny. Po pierwszej konfiguracji pomiar sprowadza się do połączenia urządzenia z aplikacją i już na telefonie widzimy wynik. Można też wmontować je w pistolet i w ten sposób mamy mobilny manometr. Aby mieć mobilny manometr do monitorowania np. ciśnienia w oponach, należy zaopatrzyć się w zwykły pistolet do pompowania kół z zegarem. Trzeba teraz tylko wykręcić manometr z pistoletu i wkręcić przetwornik. Przy zakupie pistoletu należy zwrócić uwagę, żeby pasowały gwinty, bo z doświadczenia wiem, że są różne standardy niestety. Ważne jest, żeby pistolet miał dobrą, mocną końcówkę, żeby nie było trzeba jej trzymać ręką podczas pompowania. Jest to o tyle ważne, że jedną ręką obsługujemy pistolet, a drugą telefon. Ja osobiście polecam końcówki do pompowania w kształcie kolanka, które mają dźwignię, którą przesuwamy o 90 stopni i w ten sposób blokujemy końcówkę na zaworze.

Oto kilka słów o samej aplikacji, która służy do odczytu pomiaru z sensora. Nazwa aplikacji to CirrusSense TDWLB (testowana na systemie IOS). Jest tylko po angielsku, ale odczytanie wyniku pomiaru nie stanowi najmniejszego problemu nawet dla osoby nie znającej tego języka.

Oto najważniejsze funkcje tej aplikacji. Po otwarciu programu przywita nas mylący ekran, który sugeruje, żeby aktywować ikonę. Trzeba wybrać u dołu trzecią zakładkę o nazwie „Near by”. Pojawi się lista sensorów, jakie nasz telefon ma w zasięgu. Wybieramy ten, który chcemy i aktywujemy przycisk w prawej górnej części wyświetlacza, który Voice Over anonsuje jako „szare”. Gdy łączenie powiedzie się, zostaniemy automatycznie przeniesieni na zakładkę „Home”, na której możemy już odczytać wskazania przetwornika.

U dołu z prawej strony czwarta zakładka to „Settings”. Gdy klikniemy przycisk „Units”, pojawią się następujące jednostki do wyboru: US, czyli psi (jest to brytyjska jednostka ciśnienia); bar, a także kPa. Jaką jednostkę zaznaczymy, w takich nasz telefon będzie wyświetlał wynik pomiaru. W tej zakładce możemy wybrać czy alarm ma być włączony czy wyłączony, a także ustawić dźwięk alarmu przyciskiem „Sounds”. Gdy już ustawimy potrzebne opcje, wciskamy przycisk „Done” – gotowe.

Kolejną zakładką, którą warto się zainteresować zanim przejdziemy do pełnego używania aplikacji, jest zakładka znajdująca się u dołu, najbardziej z prawej strony, o nazwie „More” (więcej). Tutaj personalizujemy nasze urządzenie.

Aby tego dokonać, jeśli mamy połączenie z manometrem, wybieramy przycisk „Previously Connected”, klikamy na nasze podłączone urządzenie. Mamy tu do ustawienia zakres ciśnienia „Minimum presure” i „Maksimum presure”. To ustawienie jest o tyle ważne, że gdy wybierzemy, żeby urządzenie pokazywało wynik w postaci zegara i cyferek na tarczy za pomocą wskazówki, to dla osób, które widzą, jeśli zakres będzie zbyt duży, to zegar będzie nieczytelny.

Ustawiamy i włączamy również „Upper alarm” i „Lower alarm” – odpowiednio wysoki i niski alarm. Funkcja ta jest bardzo przydatna. Informuje nas dźwiękiem, że ciśnienie osiągnęło górny, albo dolny pułap. Po dokonaniu ustawień zapisujemy przyciskiem „Save”, który znajduje się w prawym górnym rogu wyświetlacza. Jesteśmy przeniesieni z powrotem do zakładki „More”. Z istotnych przycisków mamy tam przycisk „About”, który pozwala podejrzeć informacje o wersji aplikacji. Jest tutaj także kontakt z producentem.

Druga zakładka od lewej to „Side by side”. Służy ona do wyświetlania dwóch urządzeń na jednym ekranie i porównywania pomiarów. Nie sprawdzałem jej funkcjonalności, gdyż jedno urządzenie mi w zupełności wystarczy.

Pierwsza i najważniejsza to zakładka „Home”. W niej to właśnie obserwujemy mierzone ciśnienie. Aby dokonać pomiaru wystarczy sparować Iphona z przetwornikiem ciśnienia. Znajdziemy się wówczas na zakładce „Home”. W górnej części wyświetlacza wyświetlane jest mierzone na bieżąco ciśnienie i dodatkowo temperatura badanego medium. Ten widok wydaje się być najlepszy dla programu odczytu ekranu Voice Over. Aby usłyszeć pomiar, wystarczy dotknąć go palcem. Gdy zamierzamy dokonywać pomiarów, radzę zwiększyć czas, po którym telefon blokuje się. Po każdym zablokowaniu, albo wyjściu na ekran główny, tracimy łączność z przetwornikiem. Na początku takie zachowanie urządzeń może irytować, ale jest to kompromis pomiędzy tym, żeby zwiększyć żywotność baterii, a tym, że przetwornik nie ma żadnego wyłącznika.

Gdy tapniemy dwa razy, na pomiarze ukaże się tradycyjny widok zegara. Mnie widok ten nie przypadł do gustu, ale może komuś się spodoba. W tym widoku pierwszy niezaetykietowany przycisk prowadzi nas do informacji o przetworniku. Na samej górze jest pole do zmiany nazwy manometru. Nazwa ta wyświetla się np. przy parowaniu. Są tu dostępne takie informacje jak: model, producent, numer seryjny, firmware, poziom baterii.

Drugi niezaetykietowany przycisk przenosi nas do regulacji zakresu i ustawiania alarmów. Są to te same opcje co w zakładce „More”.

W prawej dolnej części widoku zegara mamy przycisk „disconnect”, który służy do rozłączania czujnika z telefonem.

Na koniec należy zauważyć fakt, że opisany przetwornik ciśnienia nie jest wynalazkiem stricte dla niewidomych. Może z niego korzystać każdy. Właśnie takie uniwersalne projektowanie zasługuje na pochwałę. Wiem też, że mało kto potrzebuje takiego sensora. Jeśli jednak kogoś ciągnie do majsterkowania i chce być bardziej samodzielny i niezależny, to jest rozwiązanie, które jest skuteczne, sprawdzone i działa. Cieszy także fakt, że dostępne są takie urządzenia. Ode mnie wymagało to odrobiny samozaparcia i trochę szukania w Internecie. Martwi fakt, że tyflofirmy nie były zainteresowane tematem. Zdaję sobie sprawę, że mało kto potrzebuje takich rozwiązań. Wiem też, że znalezienie interesującego urządzenia wymagało dużej wiedzy technicznej, więc może dobrze się stało, gdyż dzięki temu trafiłem na specjalistyczną hurtownię, gdzie miałem zapewniony duży wybór i profesjonalne doradztwo.

Starałem się dość dokładnie opisać urządzenie, ale gdyby pojawiły się jakieś pytania czy wątpliwości, to zachęcam do kontaktu mailowego: przymat82@gmail.com albo telefonicznego 504038177.

Kody kreskowe, QR teoria i zastosowanie w praktyce

W niniejszym artykule przedstawię szeroką gamę możliwości i korzyści związanych z wykorzystywaniem kodów kreskowych i kodów QR przez osoby niewidome. Po krótkim wyjaśnieniu czym jest kod, w jaki sposób działa i jakie może mieć zastosowania, opiszę zastosowanie kodów w praktyce, a ponadto przyjrzę się funkcjom i aplikacjom szczególnie przydatnym z perspektywy osób niewidomych.

Czym jest kod? Jak działa?

Kod to system umownych symboli, znaków, skrótów, który służy do przekazywania informacji. Może być wykorzystywany w żegludze, lotnictwie, telekomunikacji, jak i w dziedzinach nam przyziemnych, np. zwykłe pismo, czy alfabet brajla. W tym przypadku kodowane są słowa za pomocą znaków graficznych lub wypukłych punktów. Kod kreskowy, zwany inaczej paskowym to kod, którego zapis składa się z czarnych kresek różnej grubości rozdzielonych białymi polami. W handlu stosuje się kody kreskowe w celu szybkiej identyfikacji produktu przez czytniki kodów. Innymi słowy, kod paskowy to graficzne odzwierciedlenie cyfr, liter i znaków specjalnych takich samych, jakich używamy w komputerze do znakowania produktów.

Patent dotyczący sposobu kodowania cyfr został przyznany w 1952 roku, a w 1973 oficjalnie zatwierdzono kod kreskowy. Pierwszym towarem, oznaczonym kodem kreskowym, była guma do żucia „Wrigley’s”, która przeszła przez kasę w domu towarowym Marsh w Troy, w stanie Ohio. Obecnie najlepsze i najbardziej zaawansowane technologicznie wydają się być kody QR wynalezione w roku 1994 przez japońską firmę Denso-Wave (z angielskiego QR Code, czyli Quick Response Code). Taki system cechuje się uzyskaniem szybkiej odpowiedzi, czyli szybkim i łatwym rozkodowaniem zakodowanej informacji. Wystarczy tylko skierować aparat fotograficzny naszego urządzenia na kod, a dzięki odpowiedniej aplikacji informacja po chwili pojawia się na ekranie lub jest odtwarzana głosowo. System ten pozwala na kodowanie znaków Kanji/Kana, co pozwoliło na popularność kodu w Japonii. Prócz tego możemy kodować w alfabecie arabskim, greckim, hebrajskim, cyrylicy, a także zapisywać inne symbole. Kody QR umożliwiają zapisanie dużej ilości danych na stosunkowo małej powierzchni. Przykładowo, jeśli chodzi o znaki alfanumeryczne, to w kodzie QR może zmieścić się ich 4296. Modułem w kodzie QR jest kwadrat jasny lub ciemny. Większa ilość modułów to tak zwane słowa kodowe, w których zapisana jest informacja o poszczególnych znakach. Wymiar modułu i kodu jest zmienny. Zależy od ilości kodowanej informacji, a także od sposobu korekcji kodu. Krótko mówiąc, kod QR to udoskonalona wersja kodu kreskowego, ponieważ może przechować więcej informacji na mniejszej powierzchni, a na dodatek dostajemy szybciej rozkodowaną informację i nie musimy się trudzić, by idealnie skierować czytnik na kod.

W jaki sposób kody kreskowe mogą ułatwić życie osobom niewidomym?

Zastosowanie w praktyce ściśle powiązane jest z wykorzystaniem odpowiednich aplikacji, w tym przypadku w systemie IOS. Chociaż programów tego typu jest mnóstwo, wybrałem dwa, które dobrze współpracują z Voice Over i mają dodatkowe użyteczne funkcje. Obie aplikacje odczytują zarówno zwykłe kody kreskowe na produktach dostępnych w sprzedaży, jak i kody QR. Ponadto mają funkcję audioetykietownika, czyli rozpoznawania i identyfikacji naklejanych etykiet, co warto przetestować.

Seeing Assistant Home

Seeing Assistant Home to aplikacja w języku polskim wspomagająca osoby niewidome i niedowidzące, która ma takie moduły jak: „wykryj światło”, „rozpoznaj kolor”, „lupa”. Kody możemy rozpoznawać dzięki modułowi „skanuj kod”. Aby poprawnie zeskanować kod, aplikacja musi go całego „zobaczyć” w obiektywie naszego urządzenia. Program może nam posłużyć do skanowania kodów kreskowych znajdujących się np. na produktach w marketach, szybko i bezbłędnie dając nam informację o danym produkcie. Trudne może okazać się namierzenie kodu na opakowaniu, a także precyzyjne skanowanie kodu. Łatwiej i mniej precyzyjnie skanuje się kody QR, których jednak obecnie nie stosuje się w handlu. Aplikacja sprawnie komunikuje się z Internetem, pocztą e-mail i Twitterem. Aplikacja może także być stosowana jako audioetykietownik. Wówczas najlepiej wygenerować kody ze strony internetowej, bądź z poziomu aplikacji i wydrukować je na etykietach samoprzylepnych. Po wydrukowaniu przyklejamy etykiety na interesujące nas przedmioty, a dodany do bazy kod skanujemy, klikamy „dodaj do bazy”, nadajemy mu nazwę i gdy kolejny raz zeskanujemy ten kod będzie wypowiedziana podana nazwa.

QR Voice Sticker

Drugą aplikacją, która moim zdaniem jest warta uwagi, jest QR Voice Sticker. Program występuje w języku polskim w wersji płatnej i darmowej. Wersja darmowa umożliwia nagranie tylko dziesięciu etykiet przypisanych do kodów. QR Voice Sticker to aplikacja bardzo wygodna, intuicyjna i ergonomiczna. Myślę, że każdy kto ją „weźmie do ręki”, nauczy się obsługi błyskawicznie. Aplikacja po włączeniu od razu jest gotowa do działania i automatycznie rozpoznaje kod. QR kody możemy wygenerować i wydrukować na papierze samoprzylepnym i ponaklejać na interesujące nasz przedmioty, takie jak płyty czy puszki, aby potem łatwo je rozpoznawać.

Warto zapoznać się z prostym w obsłudze generatorem znajdującym się na stronie:

http://www.pirslab.pl/qr/pl_qrvs_generator.html#poczatek

W tym generatorze podajemy liczbę wierszy i kolumn etykiet, a także marginesy w milimetrach. Nie ma tam żadnych graficznych suwaków i wszystko jest łatwo dostępne. Kody możemy także generować z pozycji aplikacji wchodząc w „ustawienia”, „generowanie etykiet”. Gdy mamy już wygenerowane, wydrukowane i naklejone etykiety na produkty, wystarczy je ponazywać. Aby nazwać etykietę najpierw skanujemy ją naszym telefonem, czyli kierujemy na nią obiektyw aparatu fotograficznego. Po rozpoznaniu QR kodu „widzianego” przez aplikację po raz pierwszy, usłyszymy specyficzny dźwięk. Pukając dwa razy palcem w pole podglądu rozpoczynamy nagrywanie notatki audio. Kończymy nagrywanie tym samym gestem. Ilekroć skierujemy obiektyw aparatu na ten kod, tyle razy będzie odtworzona nagrana wcześniej notatka. Możemy także kliknąć przycisk „edytuj opis” i nadać etykiecie opis tekstowy trwały lub tymczasowy. Program zdecydowanie lepiej sobie radzi z kodami QR niż ze zwykłymi kreskowymi.

Podsumowując, w mojej opinii kody QR są znacznie lepiej rozpoznawane od zwykłych jednowymiarowych kodów kreskowych. Aplikacja QR Voice Sticker znacznie lepiej rozpoznaje kody QR od Seeing Assistant. Wniosek nasuwa się sam – chcąc mieć niezawodny audioetykietownik najlepiej wybrać aplikację QR Voice Sticker i bazować na kodach QR.W QR Voice Sticker brakuje natomiast funkcji z Seeing Assistant umożliwiającej interakcję z zeskanowaną treścią kodu i wykonywaniem na niej operacji kopiowania do schowka, wysyłania, czy dzwonienia. Jak widać każda aplikacja ma przydatne funkcje. Pozostaje mieć nadzieję, że w QR Voice Sticker zostaną zaimplementowane funkcje służące do interakcji z kodem i stanie się ona aplikacją wiodącą, jeśli chodzi o korzystanie z kodów kreskowych. W tym przypadku rozpoznawanie QR kodów jest bardzo szybkie, bezbłędne i nie wymaga precyzji czy wysiłku ze strony użytkownika.

Zastosowanie kodów kreskowych:

Identyfikacja jednostek handlowych, czyli dowolnych produktów i usług, którym można nadać cenę.

Identyfikacja jednostek logistycznych, tworzonych dla potrzeb transportu i magazynowania, które podlegają procesom identyfikacji, śledzenia i zarządzania podczas dostawy lub przemieszczenia produktu.

Identyfikacja zasobów. Dzięki takiemu rozwiązaniu przedsiębiorstwo może w łatwy sposób sprawdzić zasoby towarów, które jeszcze posiada w magazynie.

Identyfikacja lokalizacji służy do identyfikacji obiektu, któremu można nadać nazwę, adres i zarządzać nim.

Identyfikacja relacji usługowych – są to numery nadawane usługobiorcom.

Inne zastosowania: znakowanie kuponów, przesyłek kurierskich, recept, leków, stron internetowych.

Kody QR można wykorzystać naprawdę dowolnie. Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. Można je dziś spotkać np. w reklamach czy gazetach. Kody mogą promować określony produkt, np. informować nas o dostępnych zniżkach. Skanując kod w gazecie możemy zaś uzyskać szybko dostęp do strony internetowej czy treści video.

Znakowanie obiektów

W kwestii stosowania kodów, eksperci do spraw dostępności zyskują duże pole do popisu. Przy tabliczce na drzwiach możemy umieścić kod QR z informacją np. „Gabinet prezesa” czy „Sala 123”. Jeśli administracja budynku skorzysta z takiego rozwiązania, wówczas możliwe będzie odsłuchanie napisu za pomocą syntezatora mowy w naszym telefonie. Co więcej, kody QR można stosować jako wirtualne przewodniki na ścieżkach edukacyjnych w muzeach itd. Taka forma uatrakcyjnia zwiedzanie wystaw, zwłaszcza dla dzieci czy młodzieży. Atutem kodu jest to, że osoba niewidoma tak jak widząca ma natychmiastowy dostęp do tej samej informacji. Takie kody można z powodzeniem stosować w handlu jako oznaczenie i informacja o produkcie. Niestety, na razie stosowane są kody kreskowe, które mieszczą mniej informacji, a ich zeskanowanie wymaga więcej precyzji. Wreszcie w kodzie QR może być umieszczona dowolna informacja, np. dane przelewu, wizytówka, dane osobowe. Wówczas po zeskanowaniu kodu możemy od razu skontaktować się z daną osobą.

Podsumowując, szeroka gama nowych aplikacji, specjalnych urządzeń służących do oznaczania i wszechstronne zastosowanie QR kodów do etykietowania różnych przedmiotów otwiera przed osobami niewidomymi zupełnie nowe spektrum możliwości. Każdy może przetestować aplikację i wybrać najbardziej odpowiadające mu rozwiązanie, które z pewnością usprawni codzienne życie!

Rozrywka na telefonach od Apple, część 7

Inną formą rozrywki, ciekawą dla niektórych, a nie pochwalaną przeze mnie, jest oglądanie telewizji. Tutaj z pomocą przychodzi nam darmowa aplikacja o nazwie „Videostar”. Po utworzeniu konta i zalogowaniu się tam, mamy do dyspozycji najbardziej popularne programy. Jeśli nam mało, to możemy wykupić abonament do płatnych kanałów. Aby program działał jak należy, potrzebne jest dobre połączenie z Internetem. Aplikacja jest prosta i łatwa w użyciu. Najpierw konfigurujemy konto. Ustawienia są proste. Sprowadzają się do podania maila, ustawienia hasła i wybraniu płatnego lub podstawowego pakietu. Do ustawień zawsze możemy wrócić wybierając przycisk settings. Po odpaleniu programu klikamy po prostu w nazwę stacji, która nas interesuje i powinno zacząć się odtwarzanie. Ważne, aby pstryczek wyciszania w telefonie był skierowany ku górze, czyli wyciszenie musi być wyłączone.

Aby zatrzymać odtwarzanie, trzeba kliknąć w napis „Video”. Napis jest na górze ekranu. Regulacji głośności najlepiej dokonywać przyciskami z boku telefonu.

Aplikacja po kliknięciu w przycisk anonsowany przez Voice Over jako „Gwiazdka”, znajdujący się na górze ekranu, wyświetli polecane i najbardziej popularne programy. Na koniec taka praktyczna rada dla wszystkich, którzy z telewizji korzystają bezwzrokowo; skoro duży obraz nie jest nam potrzebny, to w zupełności można zadowolić się odtwarzanym dźwiękiem z iPhona. Dźwięk, jeśli mamy dobre łącze, jest dobrej jakości, powiedziałbym nawet, że lepszy niż ze zwykłej telewizji naziemnej z anteny. Jeśli jednak nas dźwięk nie zadawala, zawsze możemy podłączyć do naszego telefonu jakiś zestaw głośnikowy. Duży ekran zaś mogą mieć do dyspozycji domownicy, którzy tego potrzebują. My zaś mamy tę przewagę, że jesteśmy bardziej mobilni, gdyż nie jesteśmy przywiązani do dużego telewizora, tylko do małego telefonu.

Jeżeli zainteresowaliśmy się już telewizją, warto wyposażyć się w aplikację, dzięki której będziemy wiedzieć kiedy emitowane są nasze ulubione programy. Aplikacji takiego typu jest bardzo dużo. Aplikacja, która jest dostępna i z której ja korzystam, to „Program TV” od WP. Jest ona oczywiście darmowa. Program ma dużo różnych możliwości. Można wyszukiwać interesujący nas materiał po nazwie. W tym celu klikamy w kartę „Szukaj”. Karty w tej aplikacji znajdują się u dołu ekranu.

Możemy dodawać alerty, żeby aplikacja przypominała nam o rozpoczęciu ulubionego programu. Kontrolować alerty możemy w karcie „Alerty”.

W karcie „polecane” mamy polecane i najbardziej popularne pozycje do obejrzenia. Prócz tego mamy jeszcze kartę „Ulubione”. Nas najbardziej interesować będzie karta „Oś Czasu”. Po jej kliknięciu u góry ekranu mamy do wyboru dni tygodnia. Domyślnie zaznaczony jest dzisiejszy. Gdy wybierzemy dzień, ukazują nam się po kolei wszystkie pozycje z wszystkich kanałów. Aby zobaczyć cały kanał, klikamy na dowolną emitowaną pozycję w tym kanale i następnie u dołu ekranu „zobacz cały dzień”. Teraz mamy w końcu to, co nas interesuje, czyli całą ramówkę kanału. Gdy jakaś pozycja nas zainteresuje, po kliknięciu w nią ukazują nam się szczegóły z krótkim streszczeniem. U dołu pod reklamą mamy przyciski: „zobacz cały dzień”, który cofa nas do ramówki kanału.

Przycisk „Podziel się” umożliwia podzielenie się interesującą pozycją ze znajomymi przez facebooka, maila, czy sms…

Przycisk „Ustaw Alert” umożliwia ustawienie przypomnienia o danej interesującej pozycji.

Przycisk „Serie Powtórki” daje dostęp do serii i powtórek danego ulubionego np. serialu.

Jako ciekawostkę trzeba napisać, że gdy jesteśmy na liście emitowanych programów i dotkniemy palcem tego, co właśnie trwa, to mamy w procentach podane ile już tej emisji się odbyło.

Myślę, że aplikacja o tyle ciekawa, że daje dostęp osobom niewidomym do ramówki telewizyjnej ze wszystkimi szczegółami i z ciekawymi funkcjami typu ustawienie przypomnienia o danym odcinku, czy podzielenie się ze znajomymi tą informacją.

Następną formą rozrywki dostępną na iPhone jest słuchanie muzyki i oglądanie filmików. Obecnie najpopularniejszym kanałem do tego służącym jest youtube. Na smartfony istnieje aplikacja o takiej samej nazwie. Program jest także darmowy. Po odpaleniu youtube mamy do wyboru trzy karty: Główna, Na Czasie i Konto. Karty znajdują się na górze ekranu.

Nad kartami mamy przycisk Szukaj. Po jego uaktywnieniu otwiera się pole edycyjne do wpisania treści, jaką chcemy znaleźć. Gdy już znajdziemy to, co nas interesuje, dwuklikiem zaczynamy odtwarzanie. Gdy chcemy zatrzymać, najlepiej zrobić dwuklik dwoma palcami. Potem tak samo można rozpocząć odtwarzanie. Aplikacja ma szereg różnych mniej lub bardziej przydatnych opcji. Najlepiej samemu je popróbować. Najbardziej przydatne w samym odtwarzaczu są opcje takie jak: u góry „udostępnij”, możemy dzięki niej podzielić się ze znajomymi odtwarzanym aktualnie linkiem. Kolejną bardzo przydatną funkcją jest przewijanie odtwarzanego materiału. Dokonujemy tego za pomocą kontrolki „miejsce w filmie”. Znajduje się ona u góry pod nagłówkiem odtwarzacza. Trzymając palec na tej kontrolce ruchem palca w górę przesuwamy do przodu, a ruchem palca w dół do tyłu.

Po wyborze karty „Główna” mamy zawsze do wyboru ostatnie odtwarzane utwory, a także przypadkowe „kawałki”, które według aplikacji mogą nam się spodobać. Wystarczy tylko na nie kliknąć i zacznie się odtwarzanie. Program po zakończeniu odtwarzania odcinka zacznie odtwarzać przypadkowe podobne utwory. Można dzięki temu poznać nowe piosenki czy filmiki. Funkcję automatycznego odtwarzania można wyłączyć z pozycji odtwarzacza.

Po wyborze karty „Na Czasie”, jak sama nazwa wskazuje, pojawiają nam się utwory, które w danym czasie są najpopularniejsze.

Karta „Konto” umożliwia zalogowanie się w aplikacji. Dzięki temu możemy dodawać własne publikacje w portalu youtube. Możemy też komentować utwory innych osób.

O aplikacjach służących do rozrywki można by pisać bez końca, ale nie o to chodzi. Celem tego długiego cyklu było tylko zainteresowanie tematem i pokazanie podstawowych możliwości smartfonu dla osób niewidomych. iPhona możemy wykorzystać w zależności od tego, czym się interesujemy. To, jak używamy telefon, zależy od nas samych i pomysłowości twórców aplikacji.

Na koniec tego długiego cyklu jedno zdanie podsumowania. Żyjemy w czasach, w jakich żyjemy. Może ekran dotykowy to nie jest wynalazek dedykowany bezpośrednio osobom niewidomym, ale należy się cieszyć i korzystać z dobrodziejstw jakie on daje. Zdaję sobie sprawę, że wszystko nie jest dla wszystkich, ale zachęcam chociaż do poczynienia prób z aplikacją, która nas najbardziej zainteresowała. Jeśli nie polubimy ekranu dotykowego, to będziemy mieli argument do dyskusji dlaczego nie polubiliśmy, bo argument „nie, bo nie” jest dziwny i nieracjonalny. A kto wie, może telefon taki nas wciągnie tak, że nie będziemy mogli się oderwać od niego, czego oczywiście nikomu nie życzę.

Rozrywka na telefonach od Apple, część 6

Formą spędzania wolnego czasu dla niektórych jest czytanie książek, czasopism oraz słuchanie muzyki. Muzyki możemy słuchać wbudowaną w telefon aplikacją Muzyka. Program ten moim zdaniem ma kilka wad i osobiście go nie polecam. Aplikacja jest darmowa i czy chcemy czy nie, mamy ją na pokładzie naszego telefonu, dlatego zachęcam wszystkich do przetestowania programu Muzyka – może komuś przypadnie do gustu. Zasadnicze wady aplikacji: Muzykę musimy albo zakupić w Appstore, albo wgrać do urządzenia przez iTunes. Jeśli nawet już się z tym uporamy, to program segreguje muzykę nie według naszych folderów, tylko wedle swojego uznania, a ściślej mówiąc według tagów.

Jest dużo innych programów do odtwarzania muzyki. Ja osobiście korzystam z Voice Dream Reader. Program ten jest płatny, ale występuje jego darmowa wersja z ograniczeniami. Voice Dream obsługuje wszystkie popularne formaty. Bez problemu radzi sobie np. z: PDF, EPUB, DAISY, MP3, RTF, TXT, DOCX, HTML.

Aplikacja ta zasadniczo służy do czytania, czy może lepiej słuchania książek, ale przy odrobinie sprytu bez problemu można ją wykorzystać do słuchania muzyki. Należy pamiętać tylko, że jeśli chcemy, by muzyka była odtwarzana folderami, to musimy te foldery spakować do ZIPa, a następnie dodać do Voice Dream.

Do aplikacji można dodawać pliki na kilka sposobów. Można dodawać np. przez iTunes, różnego rodzaju chmury, a także bezpośrednio ze strony internetowej. Najłatwiej, moim zdaniem, jest dodawać przez Dropbox. Tę metodę pokrótce opiszę. Jeżeli mamy w telefonie działający Dropbox, to najlepiej za pomocą komputera umieszczamy w Dropbox interesujący nas plik. Otwieramy Voice Dream, klikamy przycisk „dodaj”, który znajduje się w lewym dolnym rogu, następnie wybieramy Dropbox, klikamy odpowiedni plik i po za ładowaniu mamy komunikat, że plik został załadowany, klikamy OK, później „Gotowe” i wracamy do Voice Dream z załadowanym plikiem. By pozbyć się niechcianego pliku dotykamy go, a następnie ruchem palca w górę wybieramy usuń, wówczas stosujemy dwuklik i pliku już nie mamy. Voice Dream ma wiele zaawansowanych funkcji służących do importu, iPhone prócz wymienionych metod pisania pozwala na włączenie klawiatury brajlowskiej. Wówczas dotykamy ekranu sześcioma palcami tak jak na zwykłej maszynie do pisania pismem punktowym. Aby włączyć taką wirtualną klawiaturę, najpierw trzeba ją dodać do pokrętła w ustawieniach Voice Over, a potem w polu edycji wybrać ją z pokrętła.

Inną alternatywą jest dyktowanie tekstu. Funkcję tą włączamy w ustawieniach klawiatura. Po włączeniu funkcji, gdy pojawi się klawiatura, na dole mamy przycisk dyktuj. Gdy go uaktywnimy, mówimy do telefonu. Po skończeniu wyłączamy funkcję, a telefon zamienia na tekst to, co powiedzieliśmy. Gdy jesteśmy w polu edycji, to aktywować i dezaktywować funkcję możemy także dwuklikiem dwoma palcami.

Jeśli mowa o edycji, to iPhone prócz standardowych metod pisania pozwala na włączenie klawiatury brajlowskiej. Wówczas dotykamy ekranu sześcioma palcami tak jak na zwykłej maszynie do pisania pismem punktowym. Aby włączyć taką wirtualną klawiaturę najpierw trzeba ją dodać do pokrętła w ustawieniach Voice Over, a potem w polu edycji wybrać ją z pokrętła.

Dla początkującego użytkownika aplikacji ważny jest przycisk „Ustawienia”, znajdujący się na dole ekranu głównego, nieco po prawej stronie. Są tam liczne ustawienia, ale nas będzie interesować przycisk „Zarządzaj Głosami”. Po jego kliknięciu pojawi się menager, za pośrednictwem którego możemy dokupić głosy obco lub polskojęzyczne. Przy każdym jest możliwość odsłuchania syntezy. Nie musimy jednak niczego kupować. Ja korzystam z wbudowanego głosu iOS, który jest darmowy, ale to jak zwykle kwestia gustu. W tym miejscu możemy także przywrócić zakupione wcześniej głosy, a także usunąć te, które już nam się przestały podobać.

Opiszę teraz kilka sposobów nawigacji. Dotyczą one wszystkich formatów z tą tylko różnicą, że na przykład gdy słuchamy MP3, to nie będzie przycisku szukaj, bo szukaj dotyczy tylko tekstu. By rozpocząć odtwarzanie wystarczy na ekranie głównym, który mamy po otwarciu aplikacji wybrać plik, a następnie u dołu aplikacji pośrodku kliknąć odtwarzaj. Klikając ponownie ten sam przycisk zatrzymujemy odtwarzanie. Skrót na start i pauzę to dwuklik dwoma palcami. Jeśli dana pozycja nas znudzi, albo chcemy posłuchać czegoś innego, zawsze możemy wrócić do widoku głównego aplikacji klikając przycisk „Ekran Główny” znajdujący się w lewym górnym rogu ekranu. Aplikacja zawsze zaczyna odtwarzać w tym miejscu, w którym skończyliśmy słuchanie. Kolejny suwak, który nas interesuje, to „Ustawienia Audio”. Za jego pomocą regulujemy prędkość odtwarzania. Regulacji dokonujemy przesunięciem palca w górę lub w dół.

Po prawej od przycisku „Odtwarzaj” mamy suwak jednostka nawigacji. Regulujemy tu ruchem palca w dół i w górę o jaką jednostkę ma się przesunąć odtwarzany plik. Nawigacji tej dokonujemy przesunięciem palca w dół (do przodu) i w górę (do tyłu), znajdując się na przycisku odtwarzaj lub pause. Na prawo od przycisku „Jednostka nawigacji” znajduje się przycisk szukaj, po jego uaktywnieniu możemy wyszukać interesujące nas słowo w całej pozycji. Na koniec opisu tej aplikacji należy wspomnieć o tym, że jeśli już ustawimy parametry i zaczniemy słuchać, to możemy bez obaw zablokować telefon, podłączyć słuchawki i w międzyczasie robić inne rzeczy. Gdy przyjdzie połączenie, to książka się spauzuje, a my będziemy mogli przeprowadzić rozmowę. Po zakończeniu rozmowy pliki zaczną się odtwarzać.

Sądzę, że dla niektórych użytkowników takie słuchanie może być bardzo wygodne, bo nie trzeba nosić ze sobą dodatkowego sprzętu i ładowarki. Innym będzie przeszkadzało, że telefon szybciej wykorzysta baterie, ale jak zawsze coś kosztem czegoś.

Dla kolejnej grupy osób rozrywką może być słuchanie radia. Można słuchać aktywnie, czyli całą uwagę skupiać na słuchaniu, albo biernie, czyli wykonując inne czynności. Niezależnie jak słuchamy, ja polecam aplikację TuneIn Radio. Program występuje w wersji darmowej z reklamami i płatnej bez nich umożliwiającej dodatkowo nagrywanie audycji.

Program jest nie do końca dobrze przetłumaczony, tzn. pojawiają się niekiedy słowa angielskojęzyczne. Nie traktujmy tego jednak jako barierę. Na rozgłośnię każdy potrafi kliknąć, a w sumie do tego po skonfigurowaniu sprowadza się obsługa.

By efektywnie korzystać z programu, należy dodać ulubione stacje radiowe, które później pojawią się w karcie profile. Dodawać można na kilka sposobów. Jeden z nich to wybranie u dołu po prawej zakładki „search”, następnie wpisujemy dokładną nazwę rozgłośni i z listy wybieramy odpowiednią i potwierdzamy jeszcze raz wybór, a wtedy zaczyna się odtwarzanie. Jeśli natomiast nie znamy dokładnej nazwy, to wybieramy u dołu ekranu kartę „przeglądaj”, stamtąd odpowiednią kategorię i wchodzimy do tego, co nas interesuje. Jeśli znajdziemy rozgłośnię, to otworzy nam się stronka z informacjami, tam jeszcze raz potwierdzamy wybór i zaczyna się odtwarzanie. Myślę jednak, że najlepiej szukać po języku, czy po lokalizacji. Jeżeli natrafimy na stację, która nas interesuje i chcemy ją dodać do ulubionych, to korzystamy z przycisku „Dodaj do Zapisanych Programów”, który znajduje się w prawym górnym rogu. Jeśli mamy kilka zapisanych stacji, to aby je zobaczyć wybieramy z menu głównego zakładkę „Profile”, klikamy to, co nas interesuje i zaczyna się odtwarzanie. Aby spauzować odtwarzanie, robimy dwuklik podwójny. Aby wznowić, powtarzamy ten gest. W celu oszczędności baterii, gdy załączymy odtwarzanie możemy bez obaw zablokować telefon. I na koniec, aby powrócić do wyświetlanych zapisanych wcześniej stacji uaktywniamy przycisk znajdujący się w lewym górnym rogu aplikacji.

Starałem się dość szczegółowo opisać każdą z przedstawianych aplikacji, ale Gdyby jednak mimo to pojawiły się jakieś pytania czy niejasności to zachęcam do kontaktu. Proszę pisać na maila:

matip82@wp.pl

lub dzwonić 504038177

Mateusz Przybysławski