Poziomica już dostępna dla osób z dysfunkcją wzroku

Artykuł ten z pewnością zainteresuje wszystkich majsterkowiczów. Niektórzy Czytelnicy chcieliby mieć dostępną poziomicę. Urządzenie takie można wykorzystać w prostych czynnościach jak prawidłowe wypoziomowanie pralki czy drzwiczek, jak również bardziej skomplikowanych, typu przywieszenie półki czy odpowiednie położenie rury. Jest na to rada. Nie musimy na taki luksus wydawać pieniędzy. Mało tego, u części Czytelników może okazać się, że rozwiązanie, o którym piszę, mają już w kieszeni, gdyż klucz do sukcesu znajduje się w telefonie. Poziomica, którą testuję, znajduje się w iPhonie, ale inne telefony też posiadają podobne rozwiązania.

Poziomica to urządzenie, które służy do precyzyjnego wyznaczania poziomu podłóg czy sufitów, a także pionów, np. ścian. Można przy jej pomocy wyznaczyć odpowiednie nachylenie. Dobrym przykładem może być tu wyznaczenie nachylenia rur, tak by woda mogła swobodniej spływać.

Poziomice używa się głównie w budownictwie, przy wielu pracach remontowych i majsterkowaniu.

Tradycyjna poziomica działa na zasadzie grawitacji. Pod wpływem przyciągania ziemskiego, w zależności od tego jak ustawimy poziomicę, ustawia się odpowiednio wskazujący poziom element. Czynnikami pozwalającymi na odczytanie wyniku najczęściej są:

pęcherzyk powietrza,

ciecz z fluoryzującym barwnikiem wokół pęcherza,

woda w poziomicach wężowych,

promienie laserowe.

Podstawowym elementem typowej poziomicy jest jedna lub kilka – do 5 – libelli rurkowych umieszczonych w obudowie. Poprzez obserwację cieczy w rurkach możemy stwierdzić, czy coś jest w płaszczyźnie idealnie prosto, czy jest lekko odchylone. Wiadomo, że dotykiem tego nie sprawdzimy. Zbicie rurki uszkodziłoby poziomicę i spowodowałoby wyciek cieczy roboczej. Gdyby nawet ciecz nie wyciekła, to dotykiem i tak nie da się odczytać tych wartości. Tu z pomocą przychodzą poziomice elektroniczne, które na wyświetlaczu przedstawiają graficznie i cyfrowo wynik pomiaru.

Poziomice dzielimy na:

Poziomice libellowe – mają one zamkniętą ampułkę z cieczą i pęcherzykiem gazu. Pęcherzyk jest tu zarazem wskaźnikiem. Znajduje się zawsze w górnej części ampułki i w ten sposób odczytujemy wartość pomiaru w zależności od tego, w jaki sposób wychyli się na podziałce. Spotykamy libelle okrągłe, najczęściej stosowane, i rurkowe.

Poziomice wężowe – działają na zasadzie naczyń połączonych. Są to dwie pionowe rurki z podziałką określającą wysokość słupa wody połączonych wężem. Wykorzystujemy je przy sprawdzaniu poziomu oddalonych od siebie elementów. Dawniej powszechnie stosowane w budownictwie. Jeżeli woda na podziałkach osiąga taki sam poziom to znaczy, że elementy leżą w płaszczyźnie poziomej. Jeśli natomiast w którejś rurce wody jest mniej, oznacza to, że badany punkt jest za wysoko.

Poziomice laserowe – wskazują różne płaszczyzny czy kąty za pomocą punktów czy linii świetlnych rzucanych na obiekty.

(https://www.castorama.pl/inspiracje-i-porady/narzedzia-i-artykuly/narzedzia-pomiarowe/poziomice/laserowe/najpopularniejsze-rodzaje-i-zastosowanie-poziomic.html)

Obecnie smartfony naszpikowane są różnego rodzaju czujnikami. W praktyce nie zastanawiamy się nad tym, tylko ich używamy. Jest to możliwe dzięki elektronice i miniaturyzacji tychże czujników. Przedstawię teraz pokrótce podstawowe czujniki używane w telefonach i ich zastosowanie.

Czujnik linii papilarnych – pomiar odcisków palców, czyli linii papilarnych. Umożliwia odblokowanie telefonu czy logowanie się do różnych aplikacji. Jest to bardzo szybkie i wygodne, gdyż nie potrzeba wpisywać mozolnie skomplikowanych haseł.

Akcelerometr – pomiar ruchu urządzenia w trzech wymiarach. Przydatny w aplikacjach mierzących kroki. Czujnik ten wykrywa położenie smartphonu, dzięki czemu możliwe jest dostosowywanie orientacji oglądanego ekranu. Akcelerometr śledzi przyspieszenie liniowe.

Żyroskop – służy do ustalania położenia smartphonu w trzech osiach. Jest wykorzystywany w grach, żeby za pomocą ruchów telefonem wykonywać w nich określone czynności. Żyroskop śledzi tzw. prędkość kątową. Oba te czujniki służą między innymi do stabilizacji obrazu w aparatach cyfrowych.

Czujnik zbliżeniowy – uaktywnia się, gdy zbliżymy go do skóry i blokuje ekran podczas rozmowy w celu oszczędności baterii. Zapobiega to także przypadkowemu wciskaniu klawiszy uchem czy policzkiem.

Czujnik geomagnetyczny – kompas. Jest to po prostu elektroniczny kompas. Czujnik ten może być zakłócany przez sztuczne pola magnetyczne.

Czujnik światła – służy na przykład do automatycznej regulacji jasności wyświetlacza, czy włączania, bądź wyłączania lampy błyskowej w aparacie.

Czujnik Halla – pomiar zbliżeniowy do wykrywania akcesoriów. Czujnik ten może wykryć, czy na przykład etui jest otwarte czy zamknięte. W razie otwarcia etui smartphon może się automatycznie uaktywnić.

Inne ciekawe czujniki spotykane w smartphonach to na przykład: barometr (pomiar ciśnienia atmosferycznego); czujnik gestów (pomiar promieniami podczerwonymi, co umożliwia rozpoznawanie ruchów rąk lub twarzy, dzięki czemu możliwa jest interakcja użytkownika ze smartphonem). Czujnik temperatury i wilgotności powietrza.

(https://www.forumwiedzy.pl/opis-czujnikow-w-smartfonach-tabletach-czego-sluza/)

Trudno sobie wyobrazić, żeby telefony były wyposażone w libelle z cieczą. W smartfonach do badania poziomu wykorzystuje się akcelerometr i żyroskop. Oznacza to, że jeśli nasz aparat ma takie czujniki, to wystarczy tylko pobrać aplikację typu poziomica i możemy cieszyć się poziomicą w naszym smartphonie. Jeśli chodzi o iPhona, to poziomica jest wbudowana w system. Aby uruchomić poziomicę, musimy odpalić kompas, a następnie u dołu kompasu mamy regulację, czy wybieramy poziomicę czy kompas. Jeśli na regulacji ruszymy palcem w górę, to włączymy poziomicę. Aby prawidłowo mierzyć pion i poziom dobrze jest wyposażyć się w etui, które zakryje nam wypukłości przycisków. iPhone ma na boku przyciski i dobrze jest tych wypukłości się pozbyć za pomocą etui, żeby nie fałszować pomiaru. Założenie etui ma jeszcze ten aspekt, że chroni nasz telefon przed brudem i wstrząsami, a wiadomo, że takie pomiary dokonujemy w różnych warunkach.

Wbudowana poziomica jest bardzo intuicyjna i nie ma żadnych ustawień. Możemy mierzyć w poziomie, pionie i na płasko.

Jeśli chcemy zmierzyć poziom czy odchylenie od poziomu, ustawiamy telefon ekranem do siebie, dłuższą krawędzią do podłoża, innymi słowy kładziemy go na boku. Wówczas automatycznie jest pokazywane i wypowiadane odchylenie od poziomu. Jeśli jest ustawienie idealne, to telefon zawibruje i powie zero stopni. Jeżeli krawędź, przy której znajduje się przycisk home jest wyżej, to odchylenie będzie podawane w stopniach dodatnich, jeśli niżej – w stopniach ujemnych.

Nasz aparat możemy ustawić w orientacji pionowej i wówczas mierzymy pion. Jeżeli przycisk home mamy na dole, to odchylenie telefonu w prawo informuje nas o odchyleniu w stopniach dodatnich, a w lewo w stopniach ujemnych. Jeśli osiągniemy idealny pion, to smartphon wypowie zero stopni i lekko zawibruje.

W końcu możemy położyć smartphon na płasko i badać poziom w dwóch płaszczyznach. Wówczas jesteśmy informowani głosem o większym odchyleniu. Jeśli uda nam się ustawić telefon idealnie w dwóch płaszczyznach, telefon lekko zawibruje i wypowie zero stopni. Wszystko to jest pokazywane oczywiście graficznie.

Poziomica ma jeszcze jedną ciekawą funkcję. Możemy zablokować pomiar. Przypuśćmy, że mamy do położenia rury pod kątem trzy stopnie. Wówczas ustawiamy odpowiedni kąt, tapiemy dwukrotnie w pomiar i zostanie on zablokowany. Pomiar wyświetla się w górnej i dolnej części wyświetlacza. Oznacza to, że teraz, aby położyć kolejną rurę pod kątem trzech stopni, nie szukamy trzy stopnie, tylko zero stopni i czekamy na wibrację telefonu. Aby urządzenie znów działało normalnie, należy dwukrotnie tapnąć w pomiar i funkcje zostaną odblokowane. To samo uzyskujemy zamykając i otwierając kompas.

Podsumowując trzeba stwierdzić – dobrze, że iPhone oferuje kolejną działającą, przydatną i precyzyjną funkcję, która nie jest tylko gadżetem. Dziwi fakt, że mimo dysfunkcji wzroku jesteśmy w stanie wykonać skomplikowane pomiary, a wciąż brakuje udźwiękowionych autobusów i przystanków.

Gdyby ktoś potrzebował pomocy w obłaskawieniu poziomicy, zapraszam do kontaktu Przymat82@gmail.com.

Manometr dla osób z dysfunkcją wzroku

W artykule przedstawiono możliwość pomiaru ciśnienia przez osoby z dysfunkcją wzroku za pomocą manometru. Nie chodzi jednak o ciśnienie krwi. Takich aparatów do pomiaru ciśnienia medycznego jest mnóstwo, od tych sprzedawanych w marketach, po profesjonalne, sprzedawane w tyflofirmach, np. Altix. Jeśli więc ktoś szuka urządzenia medycznego, to w tym artykule takiego nie znajdzie. Tutaj chodzi o pomiary ciśnienia cieczy i gazu, np. w oponach samochodowych.

Ciśnienie to wielkość, która mówi jak dana siła działa na powierzchnię.

Inaczej – ciśnienie to stosunek siły działającej na powierzchnię do wielkości tej powierzchni.

Podstawową jednostką ciśnienia jest Pascal (Pa). 1 Pascal to ciśnienie, które działając równomiernie na powierzchnię jednego metra kwadratowego ,wywiera siłę jednego Newtona. W pogodzie najczęściej mówimy o hektopaskalach (hPa). 1 hPa = 100 Pa. Ciśnienie normalne to 1013,25 hPa. Do badania ciśnienia atmosferycznego używamy barometru.

Jeśli ciśnienie gazu jest zdecydowanie niższe od ciśnienia atmosferycznego, czyli tego, które nas otacza, to mówimy o próżni.

Inne jednostki ciśnienia to np.: milimetr słupa rtęci, milimetr słupa wody, bar.

W technice i domowych zastosowaniach najczęściej używa się barów.

1 bar = 100000 Pa

(www.naukowiec.org)

Zapewnienie odpowiedniego ciśnienia ma duży wpływ na żywotność urządzeń, a także na nasze bezpieczeństwo. Przykładowo, za duże ciśnienie w najlepszym razie może doprowadzić do zadziałania zaworu bezpieczeństwa, a w najgorszym do wybuchu i rozerwania urządzenia. Za niskie ciśnienie też jest szkodliwe i powoduje między innymi szybsze zużywanie się opon. Utrzymywanie właściwego ciśnienia to ważna sprawa. Z jednej strony przyczynia się do zapewnienia bezpieczeństwa, a z drugiej przedłuża żywotność używanych urządzeń.

Do pomiaru ciśnienia służy manometr. Najczęściej używane są manometry wskazówkowe, które na tarczy pokazują badane ciśnienie. Można też spotkać manometry elektroniczne, które wyświetlają ciśnienie na wyświetlaczu. Oba te urządzenia są niedostępne dla osób niewidomych, gdyż pomiar jest pokazywany za szybą ochronną.

Kolejny rodzaj to manometr słupkowy. Urządzenie ma kształt długopisu. Po jego podłączeniu do mierzonego medium, tam, gdzie w długopisie jest wkład, wysuwa się skala, która pokazuje pomiar. Mogłoby się wydawać, że taki rodzaj manometru jest idealny dla osób z dysfunkcją wzroku, ale z doświadczenia wiem, że ten pomiar nie jest dokładny. Nie jest też wygodny, gdyż za każdym razem musimy na nowo podłączać manometr. Sam dotyk nie pozwala precyzyjnie ustalić, na jaką długość wysunęła się skala. Szukałem w różnych firmach tyfloinformatycznych czegoś, czym mógłbym mierzyć ciśnienie, ale nikt nic nie wiedział. W końcu zmotywowany zacząłem poszukiwania na własną rękę – po zwykłych sklepach z manometrami – i znów bez efektu! Następne podejście zaprowadziło mnie do hurtowni i sklepów zajmujących się automatyką przemysłową. W końcu trzecia próba okazała się owocna. Celowałem w przetwornik ciśnienia, który wysyła sygnał po bluetooth na telefon, skąd bez problemu można go odczytać. Taki pomiar może być wypowiedziany mową syntetyczną. Może też być odpowiednio powiększony i dostosowany do wzroku użytkownika. Przetwornik, o którym mowa, przetwarza wartość mechanicznego nacisku na proporcjonalny sygnał elektryczny. Takich urządzeń wbrew pozorom jest całkiem sporo. Musiałem mieć na uwadze, żeby działały w interesującym mnie zakresie, były dostępne cenowo, a przy tym aplikacja, z którą współpracują, musiała być dostępna dla programu odczytu ekranu.

Po licznych przemyśleniach i poszukiwaniach udało mi się znaleźć urządzenie, które spełnia powyższe kryteria. Jest to urządzenie firmy Transducersdirect. To amerykańska firma, która specjalizuje się w produkcji przetworników ciśnieniowych dla przemysłu, rolnictwa, a także automatyki domowej. Manometr, który wybrałem, nie ma swojej nazwy marketingowej. Jest opisywany jako bezprzewodowy, uniwersalny przetwornik ciśnienia bluetooth, współpracujący ze smartfonem. Sprawdzi się do wszystkich zastosowań domowego użytkownika. Bez problemu zmierzymy nim ciśnienie w oponach samochodu, roweru, a także w hydroforze, czy w układzie centralnego ogrzewania.

Przetwornik działa w zakresie do 250 psi, czyli 17,2 bar. Przetwornik mierzy z dokładnością do 1%.

Sprowadziłem taki manometr przy pomocy firmy Iventec s.c.

Dla łatwiejszego wyszukania urządzenia podaję bezpośredni link na stronę producenta

CirrusSense™ TDWLB Wireless Bluetooth General Purpose Pressure Transducer

Manometr ma standardowe przyłącze na gwint 1/4 cala. Wraz z gwintem jego długość to 9,34 cm. Urządzenie ma smukłą budowę. Zasilany jest z wymiennej baterii. Co ciekawe, urządzenie nie posiada ani wyświetlacza, ani przycisku. Wyświetlaczem staje się po sparowaniu z Androidem bądź IOSem. Przycisk jest zaś niepotrzebny, gdyż po zerwaniu łączności bluetooth, urządzenie przechodzi w stan czuwania. Według producenta bateria starcza na 12-18 miesięcy.

Urządzenie można wkręcić na stałe w instalację, by monitorować ciśnienie za pomocą telefonu. Przetwornik jest niezwykle prosty w obsłudze i intuicyjny. Po pierwszej konfiguracji pomiar sprowadza się do połączenia urządzenia z aplikacją i już na telefonie widzimy wynik. Można też wmontować je w pistolet i w ten sposób mamy mobilny manometr. Aby mieć mobilny manometr do monitorowania np. ciśnienia w oponach, należy zaopatrzyć się w zwykły pistolet do pompowania kół z zegarem. Trzeba teraz tylko wykręcić manometr z pistoletu i wkręcić przetwornik. Przy zakupie pistoletu należy zwrócić uwagę, żeby pasowały gwinty, bo z doświadczenia wiem, że są różne standardy niestety. Ważne jest, żeby pistolet miał dobrą, mocną końcówkę, żeby nie było trzeba jej trzymać ręką podczas pompowania. Jest to o tyle ważne, że jedną ręką obsługujemy pistolet, a drugą telefon. Ja osobiście polecam końcówki do pompowania w kształcie kolanka, które mają dźwignię, którą przesuwamy o 90 stopni i w ten sposób blokujemy końcówkę na zaworze.

Oto kilka słów o samej aplikacji, która służy do odczytu pomiaru z sensora. Nazwa aplikacji to CirrusSense TDWLB (testowana na systemie IOS). Jest tylko po angielsku, ale odczytanie wyniku pomiaru nie stanowi najmniejszego problemu nawet dla osoby nie znającej tego języka.

Oto najważniejsze funkcje tej aplikacji. Po otwarciu programu przywita nas mylący ekran, który sugeruje, żeby aktywować ikonę. Trzeba wybrać u dołu trzecią zakładkę o nazwie „Near by”. Pojawi się lista sensorów, jakie nasz telefon ma w zasięgu. Wybieramy ten, który chcemy i aktywujemy przycisk w prawej górnej części wyświetlacza, który Voice Over anonsuje jako „szare”. Gdy łączenie powiedzie się, zostaniemy automatycznie przeniesieni na zakładkę „Home”, na której możemy już odczytać wskazania przetwornika.

U dołu z prawej strony czwarta zakładka to „Settings”. Gdy klikniemy przycisk „Units”, pojawią się następujące jednostki do wyboru: US, czyli psi (jest to brytyjska jednostka ciśnienia); bar, a także kPa. Jaką jednostkę zaznaczymy, w takich nasz telefon będzie wyświetlał wynik pomiaru. W tej zakładce możemy wybrać czy alarm ma być włączony czy wyłączony, a także ustawić dźwięk alarmu przyciskiem „Sounds”. Gdy już ustawimy potrzebne opcje, wciskamy przycisk „Done” – gotowe.

Kolejną zakładką, którą warto się zainteresować zanim przejdziemy do pełnego używania aplikacji, jest zakładka znajdująca się u dołu, najbardziej z prawej strony, o nazwie „More” (więcej). Tutaj personalizujemy nasze urządzenie.

Aby tego dokonać, jeśli mamy połączenie z manometrem, wybieramy przycisk „Previously Connected”, klikamy na nasze podłączone urządzenie. Mamy tu do ustawienia zakres ciśnienia „Minimum presure” i „Maksimum presure”. To ustawienie jest o tyle ważne, że gdy wybierzemy, żeby urządzenie pokazywało wynik w postaci zegara i cyferek na tarczy za pomocą wskazówki, to dla osób, które widzą, jeśli zakres będzie zbyt duży, to zegar będzie nieczytelny.

Ustawiamy i włączamy również „Upper alarm” i „Lower alarm” – odpowiednio wysoki i niski alarm. Funkcja ta jest bardzo przydatna. Informuje nas dźwiękiem, że ciśnienie osiągnęło górny, albo dolny pułap. Po dokonaniu ustawień zapisujemy przyciskiem „Save”, który znajduje się w prawym górnym rogu wyświetlacza. Jesteśmy przeniesieni z powrotem do zakładki „More”. Z istotnych przycisków mamy tam przycisk „About”, który pozwala podejrzeć informacje o wersji aplikacji. Jest tutaj także kontakt z producentem.

Druga zakładka od lewej to „Side by side”. Służy ona do wyświetlania dwóch urządzeń na jednym ekranie i porównywania pomiarów. Nie sprawdzałem jej funkcjonalności, gdyż jedno urządzenie mi w zupełności wystarczy.

Pierwsza i najważniejsza to zakładka „Home”. W niej to właśnie obserwujemy mierzone ciśnienie. Aby dokonać pomiaru wystarczy sparować Iphona z przetwornikiem ciśnienia. Znajdziemy się wówczas na zakładce „Home”. W górnej części wyświetlacza wyświetlane jest mierzone na bieżąco ciśnienie i dodatkowo temperatura badanego medium. Ten widok wydaje się być najlepszy dla programu odczytu ekranu Voice Over. Aby usłyszeć pomiar, wystarczy dotknąć go palcem. Gdy zamierzamy dokonywać pomiarów, radzę zwiększyć czas, po którym telefon blokuje się. Po każdym zablokowaniu, albo wyjściu na ekran główny, tracimy łączność z przetwornikiem. Na początku takie zachowanie urządzeń może irytować, ale jest to kompromis pomiędzy tym, żeby zwiększyć żywotność baterii, a tym, że przetwornik nie ma żadnego wyłącznika.

Gdy tapniemy dwa razy, na pomiarze ukaże się tradycyjny widok zegara. Mnie widok ten nie przypadł do gustu, ale może komuś się spodoba. W tym widoku pierwszy niezaetykietowany przycisk prowadzi nas do informacji o przetworniku. Na samej górze jest pole do zmiany nazwy manometru. Nazwa ta wyświetla się np. przy parowaniu. Są tu dostępne takie informacje jak: model, producent, numer seryjny, firmware, poziom baterii.

Drugi niezaetykietowany przycisk przenosi nas do regulacji zakresu i ustawiania alarmów. Są to te same opcje co w zakładce „More”.

W prawej dolnej części widoku zegara mamy przycisk „disconnect”, który służy do rozłączania czujnika z telefonem.

Na koniec należy zauważyć fakt, że opisany przetwornik ciśnienia nie jest wynalazkiem stricte dla niewidomych. Może z niego korzystać każdy. Właśnie takie uniwersalne projektowanie zasługuje na pochwałę. Wiem też, że mało kto potrzebuje takiego sensora. Jeśli jednak kogoś ciągnie do majsterkowania i chce być bardziej samodzielny i niezależny, to jest rozwiązanie, które jest skuteczne, sprawdzone i działa. Cieszy także fakt, że dostępne są takie urządzenia. Ode mnie wymagało to odrobiny samozaparcia i trochę szukania w Internecie. Martwi fakt, że tyflofirmy nie były zainteresowane tematem. Zdaję sobie sprawę, że mało kto potrzebuje takich rozwiązań. Wiem też, że znalezienie interesującego urządzenia wymagało dużej wiedzy technicznej, więc może dobrze się stało, gdyż dzięki temu trafiłem na specjalistyczną hurtownię, gdzie miałem zapewniony duży wybór i profesjonalne doradztwo.

Starałem się dość dokładnie opisać urządzenie, ale gdyby pojawiły się jakieś pytania czy wątpliwości, to zachęcam do kontaktu mailowego: przymat82@gmail.com albo telefonicznego 504038177.

Kody kreskowe, QR teoria i zastosowanie w praktyce

W niniejszym artykule przedstawię szeroką gamę możliwości i korzyści związanych z wykorzystywaniem kodów kreskowych i kodów QR przez osoby niewidome. Po krótkim wyjaśnieniu czym jest kod, w jaki sposób działa i jakie może mieć zastosowania, opiszę zastosowanie kodów w praktyce, a ponadto przyjrzę się funkcjom i aplikacjom szczególnie przydatnym z perspektywy osób niewidomych.

Czym jest kod? Jak działa?

Kod to system umownych symboli, znaków, skrótów, który służy do przekazywania informacji. Może być wykorzystywany w żegludze, lotnictwie, telekomunikacji, jak i w dziedzinach nam przyziemnych, np. zwykłe pismo, czy alfabet brajla. W tym przypadku kodowane są słowa za pomocą znaków graficznych lub wypukłych punktów. Kod kreskowy, zwany inaczej paskowym to kod, którego zapis składa się z czarnych kresek różnej grubości rozdzielonych białymi polami. W handlu stosuje się kody kreskowe w celu szybkiej identyfikacji produktu przez czytniki kodów. Innymi słowy, kod paskowy to graficzne odzwierciedlenie cyfr, liter i znaków specjalnych takich samych, jakich używamy w komputerze do znakowania produktów.

Patent dotyczący sposobu kodowania cyfr został przyznany w 1952 roku, a w 1973 oficjalnie zatwierdzono kod kreskowy. Pierwszym towarem, oznaczonym kodem kreskowym, była guma do żucia „Wrigley’s”, która przeszła przez kasę w domu towarowym Marsh w Troy, w stanie Ohio. Obecnie najlepsze i najbardziej zaawansowane technologicznie wydają się być kody QR wynalezione w roku 1994 przez japońską firmę Denso-Wave (z angielskiego QR Code, czyli Quick Response Code). Taki system cechuje się uzyskaniem szybkiej odpowiedzi, czyli szybkim i łatwym rozkodowaniem zakodowanej informacji. Wystarczy tylko skierować aparat fotograficzny naszego urządzenia na kod, a dzięki odpowiedniej aplikacji informacja po chwili pojawia się na ekranie lub jest odtwarzana głosowo. System ten pozwala na kodowanie znaków Kanji/Kana, co pozwoliło na popularność kodu w Japonii. Prócz tego możemy kodować w alfabecie arabskim, greckim, hebrajskim, cyrylicy, a także zapisywać inne symbole. Kody QR umożliwiają zapisanie dużej ilości danych na stosunkowo małej powierzchni. Przykładowo, jeśli chodzi o znaki alfanumeryczne, to w kodzie QR może zmieścić się ich 4296. Modułem w kodzie QR jest kwadrat jasny lub ciemny. Większa ilość modułów to tak zwane słowa kodowe, w których zapisana jest informacja o poszczególnych znakach. Wymiar modułu i kodu jest zmienny. Zależy od ilości kodowanej informacji, a także od sposobu korekcji kodu. Krótko mówiąc, kod QR to udoskonalona wersja kodu kreskowego, ponieważ może przechować więcej informacji na mniejszej powierzchni, a na dodatek dostajemy szybciej rozkodowaną informację i nie musimy się trudzić, by idealnie skierować czytnik na kod.

W jaki sposób kody kreskowe mogą ułatwić życie osobom niewidomym?

Zastosowanie w praktyce ściśle powiązane jest z wykorzystaniem odpowiednich aplikacji, w tym przypadku w systemie IOS. Chociaż programów tego typu jest mnóstwo, wybrałem dwa, które dobrze współpracują z Voice Over i mają dodatkowe użyteczne funkcje. Obie aplikacje odczytują zarówno zwykłe kody kreskowe na produktach dostępnych w sprzedaży, jak i kody QR. Ponadto mają funkcję audioetykietownika, czyli rozpoznawania i identyfikacji naklejanych etykiet, co warto przetestować.

Seeing Assistant Home

Seeing Assistant Home to aplikacja w języku polskim wspomagająca osoby niewidome i niedowidzące, która ma takie moduły jak: „wykryj światło”, „rozpoznaj kolor”, „lupa”. Kody możemy rozpoznawać dzięki modułowi „skanuj kod”. Aby poprawnie zeskanować kod, aplikacja musi go całego „zobaczyć” w obiektywie naszego urządzenia. Program może nam posłużyć do skanowania kodów kreskowych znajdujących się np. na produktach w marketach, szybko i bezbłędnie dając nam informację o danym produkcie. Trudne może okazać się namierzenie kodu na opakowaniu, a także precyzyjne skanowanie kodu. Łatwiej i mniej precyzyjnie skanuje się kody QR, których jednak obecnie nie stosuje się w handlu. Aplikacja sprawnie komunikuje się z Internetem, pocztą e-mail i Twitterem. Aplikacja może także być stosowana jako audioetykietownik. Wówczas najlepiej wygenerować kody ze strony internetowej, bądź z poziomu aplikacji i wydrukować je na etykietach samoprzylepnych. Po wydrukowaniu przyklejamy etykiety na interesujące nas przedmioty, a dodany do bazy kod skanujemy, klikamy „dodaj do bazy”, nadajemy mu nazwę i gdy kolejny raz zeskanujemy ten kod będzie wypowiedziana podana nazwa.

QR Voice Sticker

Drugą aplikacją, która moim zdaniem jest warta uwagi, jest QR Voice Sticker. Program występuje w języku polskim w wersji płatnej i darmowej. Wersja darmowa umożliwia nagranie tylko dziesięciu etykiet przypisanych do kodów. QR Voice Sticker to aplikacja bardzo wygodna, intuicyjna i ergonomiczna. Myślę, że każdy kto ją „weźmie do ręki”, nauczy się obsługi błyskawicznie. Aplikacja po włączeniu od razu jest gotowa do działania i automatycznie rozpoznaje kod. QR kody możemy wygenerować i wydrukować na papierze samoprzylepnym i ponaklejać na interesujące nasz przedmioty, takie jak płyty czy puszki, aby potem łatwo je rozpoznawać.

Warto zapoznać się z prostym w obsłudze generatorem znajdującym się na stronie:

http://www.pirslab.pl/qr/pl_qrvs_generator.html#poczatek

W tym generatorze podajemy liczbę wierszy i kolumn etykiet, a także marginesy w milimetrach. Nie ma tam żadnych graficznych suwaków i wszystko jest łatwo dostępne. Kody możemy także generować z pozycji aplikacji wchodząc w „ustawienia”, „generowanie etykiet”. Gdy mamy już wygenerowane, wydrukowane i naklejone etykiety na produkty, wystarczy je ponazywać. Aby nazwać etykietę najpierw skanujemy ją naszym telefonem, czyli kierujemy na nią obiektyw aparatu fotograficznego. Po rozpoznaniu QR kodu „widzianego” przez aplikację po raz pierwszy, usłyszymy specyficzny dźwięk. Pukając dwa razy palcem w pole podglądu rozpoczynamy nagrywanie notatki audio. Kończymy nagrywanie tym samym gestem. Ilekroć skierujemy obiektyw aparatu na ten kod, tyle razy będzie odtworzona nagrana wcześniej notatka. Możemy także kliknąć przycisk „edytuj opis” i nadać etykiecie opis tekstowy trwały lub tymczasowy. Program zdecydowanie lepiej sobie radzi z kodami QR niż ze zwykłymi kreskowymi.

Podsumowując, w mojej opinii kody QR są znacznie lepiej rozpoznawane od zwykłych jednowymiarowych kodów kreskowych. Aplikacja QR Voice Sticker znacznie lepiej rozpoznaje kody QR od Seeing Assistant. Wniosek nasuwa się sam – chcąc mieć niezawodny audioetykietownik najlepiej wybrać aplikację QR Voice Sticker i bazować na kodach QR.W QR Voice Sticker brakuje natomiast funkcji z Seeing Assistant umożliwiającej interakcję z zeskanowaną treścią kodu i wykonywaniem na niej operacji kopiowania do schowka, wysyłania, czy dzwonienia. Jak widać każda aplikacja ma przydatne funkcje. Pozostaje mieć nadzieję, że w QR Voice Sticker zostaną zaimplementowane funkcje służące do interakcji z kodem i stanie się ona aplikacją wiodącą, jeśli chodzi o korzystanie z kodów kreskowych. W tym przypadku rozpoznawanie QR kodów jest bardzo szybkie, bezbłędne i nie wymaga precyzji czy wysiłku ze strony użytkownika.

Zastosowanie kodów kreskowych:

Identyfikacja jednostek handlowych, czyli dowolnych produktów i usług, którym można nadać cenę.

Identyfikacja jednostek logistycznych, tworzonych dla potrzeb transportu i magazynowania, które podlegają procesom identyfikacji, śledzenia i zarządzania podczas dostawy lub przemieszczenia produktu.

Identyfikacja zasobów. Dzięki takiemu rozwiązaniu przedsiębiorstwo może w łatwy sposób sprawdzić zasoby towarów, które jeszcze posiada w magazynie.

Identyfikacja lokalizacji służy do identyfikacji obiektu, któremu można nadać nazwę, adres i zarządzać nim.

Identyfikacja relacji usługowych – są to numery nadawane usługobiorcom.

Inne zastosowania: znakowanie kuponów, przesyłek kurierskich, recept, leków, stron internetowych.

Kody QR można wykorzystać naprawdę dowolnie. Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. Można je dziś spotkać np. w reklamach czy gazetach. Kody mogą promować określony produkt, np. informować nas o dostępnych zniżkach. Skanując kod w gazecie możemy zaś uzyskać szybko dostęp do strony internetowej czy treści video.

Znakowanie obiektów

W kwestii stosowania kodów, eksperci do spraw dostępności zyskują duże pole do popisu. Przy tabliczce na drzwiach możemy umieścić kod QR z informacją np. „Gabinet prezesa” czy „Sala 123”. Jeśli administracja budynku skorzysta z takiego rozwiązania, wówczas możliwe będzie odsłuchanie napisu za pomocą syntezatora mowy w naszym telefonie. Co więcej, kody QR można stosować jako wirtualne przewodniki na ścieżkach edukacyjnych w muzeach itd. Taka forma uatrakcyjnia zwiedzanie wystaw, zwłaszcza dla dzieci czy młodzieży. Atutem kodu jest to, że osoba niewidoma tak jak widząca ma natychmiastowy dostęp do tej samej informacji. Takie kody można z powodzeniem stosować w handlu jako oznaczenie i informacja o produkcie. Niestety, na razie stosowane są kody kreskowe, które mieszczą mniej informacji, a ich zeskanowanie wymaga więcej precyzji. Wreszcie w kodzie QR może być umieszczona dowolna informacja, np. dane przelewu, wizytówka, dane osobowe. Wówczas po zeskanowaniu kodu możemy od razu skontaktować się z daną osobą.

Podsumowując, szeroka gama nowych aplikacji, specjalnych urządzeń służących do oznaczania i wszechstronne zastosowanie QR kodów do etykietowania różnych przedmiotów otwiera przed osobami niewidomymi zupełnie nowe spektrum możliwości. Każdy może przetestować aplikację i wybrać najbardziej odpowiadające mu rozwiązanie, które z pewnością usprawni codzienne życie!

Rozrywka na telefonach od Apple, część 7

Inną formą rozrywki, ciekawą dla niektórych, a nie pochwalaną przeze mnie, jest oglądanie telewizji. Tutaj z pomocą przychodzi nam darmowa aplikacja o nazwie „Videostar”. Po utworzeniu konta i zalogowaniu się tam, mamy do dyspozycji najbardziej popularne programy. Jeśli nam mało, to możemy wykupić abonament do płatnych kanałów. Aby program działał jak należy, potrzebne jest dobre połączenie z Internetem. Aplikacja jest prosta i łatwa w użyciu. Najpierw konfigurujemy konto. Ustawienia są proste. Sprowadzają się do podania maila, ustawienia hasła i wybraniu płatnego lub podstawowego pakietu. Do ustawień zawsze możemy wrócić wybierając przycisk settings. Po odpaleniu programu klikamy po prostu w nazwę stacji, która nas interesuje i powinno zacząć się odtwarzanie. Ważne, aby pstryczek wyciszania w telefonie był skierowany ku górze, czyli wyciszenie musi być wyłączone.

Aby zatrzymać odtwarzanie, trzeba kliknąć w napis „Video”. Napis jest na górze ekranu. Regulacji głośności najlepiej dokonywać przyciskami z boku telefonu.

Aplikacja po kliknięciu w przycisk anonsowany przez Voice Over jako „Gwiazdka”, znajdujący się na górze ekranu, wyświetli polecane i najbardziej popularne programy. Na koniec taka praktyczna rada dla wszystkich, którzy z telewizji korzystają bezwzrokowo; skoro duży obraz nie jest nam potrzebny, to w zupełności można zadowolić się odtwarzanym dźwiękiem z iPhona. Dźwięk, jeśli mamy dobre łącze, jest dobrej jakości, powiedziałbym nawet, że lepszy niż ze zwykłej telewizji naziemnej z anteny. Jeśli jednak nas dźwięk nie zadawala, zawsze możemy podłączyć do naszego telefonu jakiś zestaw głośnikowy. Duży ekran zaś mogą mieć do dyspozycji domownicy, którzy tego potrzebują. My zaś mamy tę przewagę, że jesteśmy bardziej mobilni, gdyż nie jesteśmy przywiązani do dużego telewizora, tylko do małego telefonu.

Jeżeli zainteresowaliśmy się już telewizją, warto wyposażyć się w aplikację, dzięki której będziemy wiedzieć kiedy emitowane są nasze ulubione programy. Aplikacji takiego typu jest bardzo dużo. Aplikacja, która jest dostępna i z której ja korzystam, to „Program TV” od WP. Jest ona oczywiście darmowa. Program ma dużo różnych możliwości. Można wyszukiwać interesujący nas materiał po nazwie. W tym celu klikamy w kartę „Szukaj”. Karty w tej aplikacji znajdują się u dołu ekranu.

Możemy dodawać alerty, żeby aplikacja przypominała nam o rozpoczęciu ulubionego programu. Kontrolować alerty możemy w karcie „Alerty”.

W karcie „polecane” mamy polecane i najbardziej popularne pozycje do obejrzenia. Prócz tego mamy jeszcze kartę „Ulubione”. Nas najbardziej interesować będzie karta „Oś Czasu”. Po jej kliknięciu u góry ekranu mamy do wyboru dni tygodnia. Domyślnie zaznaczony jest dzisiejszy. Gdy wybierzemy dzień, ukazują nam się po kolei wszystkie pozycje z wszystkich kanałów. Aby zobaczyć cały kanał, klikamy na dowolną emitowaną pozycję w tym kanale i następnie u dołu ekranu „zobacz cały dzień”. Teraz mamy w końcu to, co nas interesuje, czyli całą ramówkę kanału. Gdy jakaś pozycja nas zainteresuje, po kliknięciu w nią ukazują nam się szczegóły z krótkim streszczeniem. U dołu pod reklamą mamy przyciski: „zobacz cały dzień”, który cofa nas do ramówki kanału.

Przycisk „Podziel się” umożliwia podzielenie się interesującą pozycją ze znajomymi przez facebooka, maila, czy sms…

Przycisk „Ustaw Alert” umożliwia ustawienie przypomnienia o danej interesującej pozycji.

Przycisk „Serie Powtórki” daje dostęp do serii i powtórek danego ulubionego np. serialu.

Jako ciekawostkę trzeba napisać, że gdy jesteśmy na liście emitowanych programów i dotkniemy palcem tego, co właśnie trwa, to mamy w procentach podane ile już tej emisji się odbyło.

Myślę, że aplikacja o tyle ciekawa, że daje dostęp osobom niewidomym do ramówki telewizyjnej ze wszystkimi szczegółami i z ciekawymi funkcjami typu ustawienie przypomnienia o danym odcinku, czy podzielenie się ze znajomymi tą informacją.

Następną formą rozrywki dostępną na iPhone jest słuchanie muzyki i oglądanie filmików. Obecnie najpopularniejszym kanałem do tego służącym jest youtube. Na smartfony istnieje aplikacja o takiej samej nazwie. Program jest także darmowy. Po odpaleniu youtube mamy do wyboru trzy karty: Główna, Na Czasie i Konto. Karty znajdują się na górze ekranu.

Nad kartami mamy przycisk Szukaj. Po jego uaktywnieniu otwiera się pole edycyjne do wpisania treści, jaką chcemy znaleźć. Gdy już znajdziemy to, co nas interesuje, dwuklikiem zaczynamy odtwarzanie. Gdy chcemy zatrzymać, najlepiej zrobić dwuklik dwoma palcami. Potem tak samo można rozpocząć odtwarzanie. Aplikacja ma szereg różnych mniej lub bardziej przydatnych opcji. Najlepiej samemu je popróbować. Najbardziej przydatne w samym odtwarzaczu są opcje takie jak: u góry „udostępnij”, możemy dzięki niej podzielić się ze znajomymi odtwarzanym aktualnie linkiem. Kolejną bardzo przydatną funkcją jest przewijanie odtwarzanego materiału. Dokonujemy tego za pomocą kontrolki „miejsce w filmie”. Znajduje się ona u góry pod nagłówkiem odtwarzacza. Trzymając palec na tej kontrolce ruchem palca w górę przesuwamy do przodu, a ruchem palca w dół do tyłu.

Po wyborze karty „Główna” mamy zawsze do wyboru ostatnie odtwarzane utwory, a także przypadkowe „kawałki”, które według aplikacji mogą nam się spodobać. Wystarczy tylko na nie kliknąć i zacznie się odtwarzanie. Program po zakończeniu odtwarzania odcinka zacznie odtwarzać przypadkowe podobne utwory. Można dzięki temu poznać nowe piosenki czy filmiki. Funkcję automatycznego odtwarzania można wyłączyć z pozycji odtwarzacza.

Po wyborze karty „Na Czasie”, jak sama nazwa wskazuje, pojawiają nam się utwory, które w danym czasie są najpopularniejsze.

Karta „Konto” umożliwia zalogowanie się w aplikacji. Dzięki temu możemy dodawać własne publikacje w portalu youtube. Możemy też komentować utwory innych osób.

O aplikacjach służących do rozrywki można by pisać bez końca, ale nie o to chodzi. Celem tego długiego cyklu było tylko zainteresowanie tematem i pokazanie podstawowych możliwości smartfonu dla osób niewidomych. iPhona możemy wykorzystać w zależności od tego, czym się interesujemy. To, jak używamy telefon, zależy od nas samych i pomysłowości twórców aplikacji.

Na koniec tego długiego cyklu jedno zdanie podsumowania. Żyjemy w czasach, w jakich żyjemy. Może ekran dotykowy to nie jest wynalazek dedykowany bezpośrednio osobom niewidomym, ale należy się cieszyć i korzystać z dobrodziejstw jakie on daje. Zdaję sobie sprawę, że wszystko nie jest dla wszystkich, ale zachęcam chociaż do poczynienia prób z aplikacją, która nas najbardziej zainteresowała. Jeśli nie polubimy ekranu dotykowego, to będziemy mieli argument do dyskusji dlaczego nie polubiliśmy, bo argument „nie, bo nie” jest dziwny i nieracjonalny. A kto wie, może telefon taki nas wciągnie tak, że nie będziemy mogli się oderwać od niego, czego oczywiście nikomu nie życzę.

Rozrywka na telefonach od Apple, część 6

Formą spędzania wolnego czasu dla niektórych jest czytanie książek, czasopism oraz słuchanie muzyki. Muzyki możemy słuchać wbudowaną w telefon aplikacją Muzyka. Program ten moim zdaniem ma kilka wad i osobiście go nie polecam. Aplikacja jest darmowa i czy chcemy czy nie, mamy ją na pokładzie naszego telefonu, dlatego zachęcam wszystkich do przetestowania programu Muzyka – może komuś przypadnie do gustu. Zasadnicze wady aplikacji: Muzykę musimy albo zakupić w Appstore, albo wgrać do urządzenia przez iTunes. Jeśli nawet już się z tym uporamy, to program segreguje muzykę nie według naszych folderów, tylko wedle swojego uznania, a ściślej mówiąc według tagów.

Jest dużo innych programów do odtwarzania muzyki. Ja osobiście korzystam z Voice Dream Reader. Program ten jest płatny, ale występuje jego darmowa wersja z ograniczeniami. Voice Dream obsługuje wszystkie popularne formaty. Bez problemu radzi sobie np. z: PDF, EPUB, DAISY, MP3, RTF, TXT, DOCX, HTML.

Aplikacja ta zasadniczo służy do czytania, czy może lepiej słuchania książek, ale przy odrobinie sprytu bez problemu można ją wykorzystać do słuchania muzyki. Należy pamiętać tylko, że jeśli chcemy, by muzyka była odtwarzana folderami, to musimy te foldery spakować do ZIPa, a następnie dodać do Voice Dream.

Do aplikacji można dodawać pliki na kilka sposobów. Można dodawać np. przez iTunes, różnego rodzaju chmury, a także bezpośrednio ze strony internetowej. Najłatwiej, moim zdaniem, jest dodawać przez Dropbox. Tę metodę pokrótce opiszę. Jeżeli mamy w telefonie działający Dropbox, to najlepiej za pomocą komputera umieszczamy w Dropbox interesujący nas plik. Otwieramy Voice Dream, klikamy przycisk „dodaj”, który znajduje się w lewym dolnym rogu, następnie wybieramy Dropbox, klikamy odpowiedni plik i po za ładowaniu mamy komunikat, że plik został załadowany, klikamy OK, później „Gotowe” i wracamy do Voice Dream z załadowanym plikiem. By pozbyć się niechcianego pliku dotykamy go, a następnie ruchem palca w górę wybieramy usuń, wówczas stosujemy dwuklik i pliku już nie mamy. Voice Dream ma wiele zaawansowanych funkcji służących do importu, iPhone prócz wymienionych metod pisania pozwala na włączenie klawiatury brajlowskiej. Wówczas dotykamy ekranu sześcioma palcami tak jak na zwykłej maszynie do pisania pismem punktowym. Aby włączyć taką wirtualną klawiaturę, najpierw trzeba ją dodać do pokrętła w ustawieniach Voice Over, a potem w polu edycji wybrać ją z pokrętła.

Inną alternatywą jest dyktowanie tekstu. Funkcję tą włączamy w ustawieniach klawiatura. Po włączeniu funkcji, gdy pojawi się klawiatura, na dole mamy przycisk dyktuj. Gdy go uaktywnimy, mówimy do telefonu. Po skończeniu wyłączamy funkcję, a telefon zamienia na tekst to, co powiedzieliśmy. Gdy jesteśmy w polu edycji, to aktywować i dezaktywować funkcję możemy także dwuklikiem dwoma palcami.

Jeśli mowa o edycji, to iPhone prócz standardowych metod pisania pozwala na włączenie klawiatury brajlowskiej. Wówczas dotykamy ekranu sześcioma palcami tak jak na zwykłej maszynie do pisania pismem punktowym. Aby włączyć taką wirtualną klawiaturę najpierw trzeba ją dodać do pokrętła w ustawieniach Voice Over, a potem w polu edycji wybrać ją z pokrętła.

Dla początkującego użytkownika aplikacji ważny jest przycisk „Ustawienia”, znajdujący się na dole ekranu głównego, nieco po prawej stronie. Są tam liczne ustawienia, ale nas będzie interesować przycisk „Zarządzaj Głosami”. Po jego kliknięciu pojawi się menager, za pośrednictwem którego możemy dokupić głosy obco lub polskojęzyczne. Przy każdym jest możliwość odsłuchania syntezy. Nie musimy jednak niczego kupować. Ja korzystam z wbudowanego głosu iOS, który jest darmowy, ale to jak zwykle kwestia gustu. W tym miejscu możemy także przywrócić zakupione wcześniej głosy, a także usunąć te, które już nam się przestały podobać.

Opiszę teraz kilka sposobów nawigacji. Dotyczą one wszystkich formatów z tą tylko różnicą, że na przykład gdy słuchamy MP3, to nie będzie przycisku szukaj, bo szukaj dotyczy tylko tekstu. By rozpocząć odtwarzanie wystarczy na ekranie głównym, który mamy po otwarciu aplikacji wybrać plik, a następnie u dołu aplikacji pośrodku kliknąć odtwarzaj. Klikając ponownie ten sam przycisk zatrzymujemy odtwarzanie. Skrót na start i pauzę to dwuklik dwoma palcami. Jeśli dana pozycja nas znudzi, albo chcemy posłuchać czegoś innego, zawsze możemy wrócić do widoku głównego aplikacji klikając przycisk „Ekran Główny” znajdujący się w lewym górnym rogu ekranu. Aplikacja zawsze zaczyna odtwarzać w tym miejscu, w którym skończyliśmy słuchanie. Kolejny suwak, który nas interesuje, to „Ustawienia Audio”. Za jego pomocą regulujemy prędkość odtwarzania. Regulacji dokonujemy przesunięciem palca w górę lub w dół.

Po prawej od przycisku „Odtwarzaj” mamy suwak jednostka nawigacji. Regulujemy tu ruchem palca w dół i w górę o jaką jednostkę ma się przesunąć odtwarzany plik. Nawigacji tej dokonujemy przesunięciem palca w dół (do przodu) i w górę (do tyłu), znajdując się na przycisku odtwarzaj lub pause. Na prawo od przycisku „Jednostka nawigacji” znajduje się przycisk szukaj, po jego uaktywnieniu możemy wyszukać interesujące nas słowo w całej pozycji. Na koniec opisu tej aplikacji należy wspomnieć o tym, że jeśli już ustawimy parametry i zaczniemy słuchać, to możemy bez obaw zablokować telefon, podłączyć słuchawki i w międzyczasie robić inne rzeczy. Gdy przyjdzie połączenie, to książka się spauzuje, a my będziemy mogli przeprowadzić rozmowę. Po zakończeniu rozmowy pliki zaczną się odtwarzać.

Sądzę, że dla niektórych użytkowników takie słuchanie może być bardzo wygodne, bo nie trzeba nosić ze sobą dodatkowego sprzętu i ładowarki. Innym będzie przeszkadzało, że telefon szybciej wykorzysta baterie, ale jak zawsze coś kosztem czegoś.

Dla kolejnej grupy osób rozrywką może być słuchanie radia. Można słuchać aktywnie, czyli całą uwagę skupiać na słuchaniu, albo biernie, czyli wykonując inne czynności. Niezależnie jak słuchamy, ja polecam aplikację TuneIn Radio. Program występuje w wersji darmowej z reklamami i płatnej bez nich umożliwiającej dodatkowo nagrywanie audycji.

Program jest nie do końca dobrze przetłumaczony, tzn. pojawiają się niekiedy słowa angielskojęzyczne. Nie traktujmy tego jednak jako barierę. Na rozgłośnię każdy potrafi kliknąć, a w sumie do tego po skonfigurowaniu sprowadza się obsługa.

By efektywnie korzystać z programu, należy dodać ulubione stacje radiowe, które później pojawią się w karcie profile. Dodawać można na kilka sposobów. Jeden z nich to wybranie u dołu po prawej zakładki „search”, następnie wpisujemy dokładną nazwę rozgłośni i z listy wybieramy odpowiednią i potwierdzamy jeszcze raz wybór, a wtedy zaczyna się odtwarzanie. Jeśli natomiast nie znamy dokładnej nazwy, to wybieramy u dołu ekranu kartę „przeglądaj”, stamtąd odpowiednią kategorię i wchodzimy do tego, co nas interesuje. Jeśli znajdziemy rozgłośnię, to otworzy nam się stronka z informacjami, tam jeszcze raz potwierdzamy wybór i zaczyna się odtwarzanie. Myślę jednak, że najlepiej szukać po języku, czy po lokalizacji. Jeżeli natrafimy na stację, która nas interesuje i chcemy ją dodać do ulubionych, to korzystamy z przycisku „Dodaj do Zapisanych Programów”, który znajduje się w prawym górnym rogu. Jeśli mamy kilka zapisanych stacji, to aby je zobaczyć wybieramy z menu głównego zakładkę „Profile”, klikamy to, co nas interesuje i zaczyna się odtwarzanie. Aby spauzować odtwarzanie, robimy dwuklik podwójny. Aby wznowić, powtarzamy ten gest. W celu oszczędności baterii, gdy załączymy odtwarzanie możemy bez obaw zablokować telefon. I na koniec, aby powrócić do wyświetlanych zapisanych wcześniej stacji uaktywniamy przycisk znajdujący się w lewym górnym rogu aplikacji.

Starałem się dość szczegółowo opisać każdą z przedstawianych aplikacji, ale Gdyby jednak mimo to pojawiły się jakieś pytania czy niejasności to zachęcam do kontaktu. Proszę pisać na maila:

matip82@wp.pl

lub dzwonić 504038177

Mateusz Przybysławski

Rozrywka na telefonach od Apple, część 5

Temat rozrywka na urządzeniach dotykowych z reguły kojarzy się z grami. Jeżeli ktoś szuka właśnie takiej rozrywki to odsyłam do moich poprzednich artykułów. Natomiast jeśli ktoś szuka czegoś innego niż gry to obiecuję, że od teraz o grach nie będzie ani słowa. Jeśli przyjmiemy, że rozrywka to przyjemne spędzanie czasu, to chciałbym też pokrótce omówić inne aplikacje, które mogą nam ten wolny czas uprzyjemnić. Oczywiście nie omawiam tutaj wszystkich dostępnych programów dla osób niewidomych i niedowidzących. Artykuł ma za zadanie pokazanie tylko możliwości, a każdy musi wybrać sobie sam co go interesuje i z czego zamierza skorzystać. Gdyby jednak pojawiły się jakieś wątpliwości, czy zapytania, to zapraszam do kontaktu. Kontakt do mnie znajduje się na końcu artykułu. Programy są testowane na iPhonie pod kontrolą systemu IOS. Zachęcam jednak do poszukiwania odpowiedników opisanych programów na system Android w Google Play, może uda się coś znaleźć, a może poszukując odkryjemy jakiś ciekawy program…

Dla pewnej grupy osób rozrywką może być kontakt z ludźmi, pogaduchy i plotkowanie. W tej sytuacji iPhone jak najbardziej przychodzi z pomocą. iPhone to przede wszystkim telefon, więc rozmowy telefoniczne, czy kontakt SMS jak najbardziej bezwzrokowo w takim urządzeniu jest dostępny i bezproblemowy. Jeśli jednak chodzi o tworzenie dużych ilości tekstu na ekranie dotykowym, to proponuję zakupić klawiaturę bezprzewodową. Jest szybciej i wygodniej. Natomiast jeśli chodzi o pisanie dotykowe w hałasie, to polecam robić to na słuchawkach.

Jako ciekawostkę napiszę tylko, że jeśli właściwie skonfigurujemy swój telefon, to wystarczy tylko dłużej przytrzymać przycisk Home, powiedzieć zadzwoń do, albo połącz z np. Jan Kowalski i już rozmowa się odbywa. Bez obaw, nie połączymy się z byle kim. iPhone zanim połączy, mówi łączę z Jan Kowalski. Jeśli natomiast przez pomyłkę, czy na skutek np. dużego hałasu na ulicy wybierze kogoś innego, to po tym komunikacie wciskamy krótko Home, co anuluje połączenie.

I jeszcze taki gadżet. Dokładnie w ten sam sposób możemy zapytać nasze bezduszne urządzenie która godzina. Wówczas kobiecym głosem zostanie podany aktualny czas. To taka ciekawostka.

Jeśli jesteśmy już przy dzwonieniu, to należy wspomnieć o Face Time. Jest to funkcja iPhonów, która pozwala komunikować się za pośrednictwem sieci Internet z użytkownikami tych telefonów.

Komunikacja jest głosowa, ale może być też wizualna. Funkcja ta jest przydatna zwłaszcza gdy mamy znajomych z iPhonami za granicą. Wówczas gdy skorzystamy z Face Time możemy rozmawiać bez obaw o koszty. Ponosimy tylko koszty połączenia z Internetem. Mamy też darmowe Imessage, służące do wysyłania wiadomości tekstowych i multimedialnych. Działają na tej samej zasadzie co rozmowy Face Time, więc dotyczą tylko użytkowników iPhonów. Zarówno Face Time, jak i Imessage, to funkcje wbudowane w telefon, więc darmowe, nie licząc oczywiście kosztów dostępu do Internetu. Na początku należy je tylko skonfigurować. Konfiguracja jest prosta. Sprowadza się do podania swoich danych i potwierdzenia numeru kodem z SMSa.

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zainstalować w naszym urządzeniu Facebooka i kontaktować się przez niego z ludźmi, albo śledzić tylko aktualności. Wszystko w zależności od tego, co potrzebujemy i co lubimy.

Ciekawą alternatywą jest aplikacja Messenger. Służy do przesyłania wiadomości pomiędzy kontaktami z Facebooka właśnie. Z obserwacji mogę powiedzieć, że program działa stabilnie, zawsze jest powiadomienie o nowej wiadomości, więc w zasadzie można go traktować jako zamiennik SMS. Należy tylko pamiętać, że żeby aplikacja działała zgodnie z zamierzeniami i informowała nas o każdej nowej wiadomości, trzeba być w zasięgu Internetu. Zarówno Facebook, jak i Messenger, to aplikacje darmowe.

Oczywiście są także dostępne aplikacje gdzie możemy porozmawiać głosowo. Jeśli chodzi o ten typ aplikacji, to ja polecam Skype. Rozmowy tam są proste i intuicyjne. Aplikacja darmowa. Jeśli chcemy, to możemy wykupić abonament na rozmowy telefoniczne. Rozmowę nawiązujemy wybierając kontakt dwuklikiem, Potem przycisk „Rozmowa” i gotowe. By zakończyć, klikamy w „zakończ rozmowę”, albo dwuklik dwoma palcami. Żeby swobodnie nawigować po ekranie podczas rozmowy, najlepiej przełączyć się na głośnik. Skype to aplikacja, która oprócz rozmów głosowych umożliwia pisanie wiadomości tekstowych. Jeśli mamy taką potrzebę, to możemy skorzystać z kamerki telefonu. Dzięki tej aplikacji wystarczy tylko dobry dostęp do Internetu i pod warunkiem, że ktoś ma też Skype, możemy się z nim skontaktować niezależnie w jakim rejonie świata się znajduje.

Na koniec chciałem wspomnieć o Zello. Aplikacja działa bardziej na zasadzie CB radia. Jest to również aplikacja darmowa. W skrócie jest to CB radio, ale w sieci. Możemy tam rozmawiać na kanałach publicznych, czyli z kilkoma osobami jednocześnie. W tej aplikacji panuje zasada, że jeden mówi, a reszta słucha. Możemy także przejść na rozmowę prywatną. Tutaj, tak samo jak w poprzedniej aplikacji, potrzebny jest dobry zasięg z Internetem i mamy kontakt praktycznie z całym światem. Wskazówka, Jeśli odnajdziemy przycisk do mówienia, to klikamy dwa razy i za drugim razem trzymamy palec na ekranie tak długo, aż skończymy wypowiedź. Możemy oczywiście instalować inne komunikatory, czy aplikacje społecznościowe. Ja wybrałem i opisałem tylko te moim zdaniem najpopularniejsze i najprostsze. Zachęcam oczywiście do swoich poszukiwań.

Starałem się dość szczegółowo opisać każdą z przedstawianych aplikacji, ale gdyby jednak mimo to pojawiły się jakieś pytania, czy niejasności, to zachęcam do kontaktu.

Proszę pisać na maila:

matip82@wp.pl

lub dzwonić 504038177

Mateusz Przybysławski

Mapa zawsze pod ręką

Jeszcze kilka lat temu, planując podróż trzeba było do tego celu użyć papierowych map i różnego rodzaju ulotek i informatorów o miejscu, do którego chcemy się wybrać.

Obecnie sprawa znacznie się uprościła i ja, jako osoba niewidoma, z powodzeniem za pośrednictwem Internetu, komputera, czy telefonu mogę dowiedzieć się sporo informacji o miejscu, które mnie interesuje. Mogę także przy użyciu nawigacji GPS zaplanować trasę. Jedno, czego nie mogę, to wsiąść za kółko. Lubię podróżować i w związku z tym pragnę podzielić się moimi doświadczeniami z nawigacją na dotykowym ekranie. Programy testowałem pod kontrolą systemu IOS, ale pewnie na Androida również coś by się znalazło.

AutoMapa to program do nawigacji samochodowej. Ostatnio pojawił się w aplikacji tryb pieszy, co może sugerować, że program stanie się jeszcze bardziej przydatny dla osób z problemami wzrokowymi niż obecnie. Aplikacja korzysta z map, które wgramy do telefonu. Jest to bardzo ważne, gdyż np. za granicą nie generuje nam kosztów związanych z połączeniem internetowym. Kolejną zaletą aplikacji jest to, że producent jest otwarty na sugestie użytkowników. Programiści uwidocznili w ostatnim czasie kilka ikonek, które były niewidoczne dla Voice Over. Aplikacja, którą tu przedstawiam, jest niestety rozwiązaniem płatnym. Udało mi się znaleźć tylko jeden program takiego typu, który współpracuje z czytnikiem ekranu Voice Over.

Gdyby piętnaście lat temu kazać niewidomemu być odpowiedzialnym za nawigację w podróży, byłoby to nierealne. No, chyba że po znanym terenie, wówczas jeszcze można by sobie to jakoś wyobrazić. Obecnie przy użyciu nawigacji samochodowej staje się to bardziej możliwe. Naturalnie nie wolno ufać ślepo nawigacji. W każdym razie zabrałem na wyprawę rowerową, którą co roku organizujemy, telefon, a w nim moją nawigację. Jechałem oczywiście tandemem. Mogłem bez problemu siedząc z tyłu nawigować pilota używając AutoMapy. Oczywiście to od rozsądku pilota zależało, czy w daną drogę skręci czy nie, ale czułem się chociaż w jakiś sposób potrzebny, że mogę sam zaplanować trasę i potem na bieżąco informować przewodnika co i jak, a on skupiał się dzięki temu na jeździe i na omijaniu dziur w naszych polskich drogach, a nie na obsłudze nawigacji.

Co dzień mieliśmy nocleg w innym miejscu. Był to taki dystans, żeby móc przejechać rowerem z sakwami. Najwięcej problemów przysparzało nam znalezienie samej kwatery. Gdy jednak mam AutoMapę, wpisuję tylko adres w odpowiednie pola i albo jesteśmy doprowadzani „pod drzwi”, albo w okolice noclegu. Należało zapytać tylko kogoś o drogę i zawsze okazywało się, że cel jest blisko. Bardzo mi się podoba, że mogę doprowadzać grupę na nocleg, bo w trasie mogę robić coś więcej niż tylko pedałować. Mnie osobiście lepiej jeździ się z włączoną nawigacją, gdyż szybciej mijają mi kilometry. Oprócz tego, co przewodnik mówi o krajobrazie, mam informacje typu 5 kilometrów prosto, potem 3 kilometry i w psychice dodaje to sił, jak te kilometry się zmniejszają. Myślę, że to trochę na tej zasadzie, że jak ktoś widzi to też jedzie od tego do tego drzewa, czy od tego do tego zakrętu, tak ja pedałuję od tego do tego kilometra. Szkoda, że nawigacja nie ma wszystkich numerów posesji, ale z drugiej strony trudno spodziewać się, że w małych wioseczkach będą naniesione wszystkie adresy. Zawsze można dopytać się, gdy się jest już blisko celu.

Tak samo jest w samochodzie. Wiadomo, że nie poprowadzę, ale mogę wynająć kierowcę, zaplanować trasę i chociaż w ten sposób przyczynić się w podróży. Może ktoś powiedzieć i co z tego, skoro i tak sam nie pojedziesz? Dla mnie to jest jednak dużo. Lubię nowinki związane z nawigacją, a jeśli komuś przy tym pomagam, to chyba dobrze. Mogę też z powodzeniem znaleźć stację paliw, czy inny punkt użyteczności publicznej.

Gdy byłem mały i szykowała się dłuższa podróż, rodzice, bo najczęściej z nimi podróżowałem, brali przed wyjazdem mapę i starannie wyznaczali trasę. Gdy nabyłem telefon dotykowy, zainteresowałem się nawigacją. Najpierw z ciekawości i dla testów. Potem jednak stopniowo zrezygnowaliśmy z map papierowych do tego stopnia, że nawet nie wozimy ich w samochodzie, a polegamy na nawigacji dotykowej i na tym jak ją zaprogramuję. W najgorszym razie, gdy coś pójdzie nie tak, to można dopytać ludzi. Takie elektroniczne nawigowanie jest bardzo proste i opiera się na wpisaniu adresu i wybraniu odpowiedniej trasy. Wszystkie te czynności wykonuję sam, choć jestem osobą niewidomą.

Drugim programem, który wykorzystuję do nawigacji satelitarnej, jest Google Maps. Używam go głównie do nawigacji pieszej, ale program ten z powodzeniem nadaje się do prowadzenia samochodowego czy rowerowego.

To darmowe rozwiązanie. Wadą tej aplikacji jest to, że korzysta ona z map online, chociaż jeżeli utworzymy konto na Google, to możemy zapisać w urządzeniu ten obszar mapy, z którego zamierzamy korzystać. Google Maps wykorzystuję najczęściej w większych miastach do doprowadzenia mnie do instytucji użytku publicznego, jak i pod dowolny adres. Opiszę teraz dwa zdarzenia, które może zachęcą kogoś do użycia nawigacji GPS w życiu codziennym.

Byłem w Warszawie ze znajomymi. Tak się stało, że z dworca mieliśmy dostać się do Pałacu Kultury i Nauki ze słabowidzącą koleżanką. Miałem wówczas do wyboru: albo wziąć taksówkę, zapłacić i bezpiecznie dojechać, albo użyć Google Maps, „zaufać mu”, przeżyć przygodę i spróbować dojść. Jako, że lubię ryzyko i przygody, wybrałem to drugie. Był to dobry wybór, bo dotarliśmy do celu bez pytania o drogę. Jedyny minus, jaki zauważyłem, to tracenie zasięgu GPS w przejściach podziemnych. Dlatego nawigację elektroniczną polecam wszystkim, którzy dobrze poruszają się z białą laską. Biała laska to podstawa, a nawigacja to tylko wspomaganie.

Innym razem użyłem Google Maps, by wkręcić widzącą osobę. A było to tak: wybrałem się z przyjaciółką do większego miasta, by go zwiedzić. Wysiedliśmy z pociągu, wypiliśmy kawę na dworcu i zaproponowałem znajomej, że zaprowadzę ją do kina. Ona na to: „Ale jak, skoro nie widzisz i nie znasz miasta?”. Odpowiedziałem: „Zaufaj mi, na czuja”. A ona: „Mamy trochę czasu, jest ładna pogoda, to zaufam”. Podziękowałem za zaufanie i powiedziałem, żeby słuchała moich poleceń i żeby bezpiecznie mnie prowadziła, tzn. żebyśmy nie weszli pod samochód, czy w latarnie. Miałem mojego smartfona i słuchawki. Wybrałem najbliższe kino i włączyłem nawigację. Gdy wyszliśmy na ulicę, program mówił mi komendy do słuchawki, a ja przekazywałem je tylko widzącej znajomej. I tak, po ciekawym, około 1,5 kilometrowym spacerze dotarliśmy do celu. Gdy koleżanka zaczęła dociekać jak tego dokonałem, odpowiedziałem skromnie „męska intuicja”. Po seansie jednak nie wytrzymałem i wyjawiłem jej prawdę.

Kiedy indziej z siostrą zapuściliśmy się rowerem w leśne bezdroża. Zagadaliśmy się i straciliśmy orientację. Wówczas wyciągnąłem telefon z kieszeni, uruchomiłem Google Maps, wpisałem adres domu i program doprowadził nas najpierw do drogi głównej, a potem prosto do miejsca zamieszkania. Ciekawym rozwiązaniem aplikacji jest to, że gdy zgubimy się w lesie lub w polu, to program nie głupieje, tylko najpierw prowadzi nas do jakiejkolwiek drogi, a potem szuka drogi do miejsca, które wpisaliśmy jako punkt docelowy. Problem jest tylko taki, że na bezdrożu są komunikaty typu „Kieruj się na północny zachód”, ale jak poruszymy się kilkadziesiąt metrów, to zazwyczaj zmieniają się na bardziej przyjazne, typu „idź prosto”.

Opisałem tutaj jak ja używam nawigacji, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Google Maps doprowadził nas do apteki czy bankomatu. Wystarczy tylko wybrać odpowiedni cel i poruszać się zgodnie z komunikatami, a na pewno dotrzemy tam, gdzie chcieliśmy.

Jeśli ktoś lubi samodzielne spacery po łąkach czy polach, wówczas najlepiej samemu nanieść na mapie punkty orientacyjne. Do takiego celu najlepiej użyć dedykowanych dla niewidomych aplikacji, jak na przykład Ariadne GPS lub MoveAssistant. Aplikacje te doskonale też nadają się do nawigacji po mieście. Programy te umożliwiają dodawanie własnych punktów, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy np. z domu do pracy dodali na trasie najważniejsze punkty dla nas, a program w zależności od ustawień poprowadzi nas punkt po punkcie prosto do miejsca docelowego.

Przyznam szczerze: bałem się telefonów dotykowych. Z czasem jednak przekonałem się i doszedłem do wniosku, że zwiększają one moją niezależność i samodzielność. Ktoś powie, że mamy te wszystkie urządzenia w tzw. tyflosprzęcie, tylko po pierwsze nie lubię przepłacać, a po drugie nie lubię mieć mnóstwa urządzeń, wolę jak wszystkie funkcje skupione są w jednym urządzeniu.

Niestety, trzeba obiektywnie powiedzieć, że osoba niewidoma i dotykowa nawigacja telefonu to nie jest najszczęśliwsze połączenie, ale trochę wprawy, przyzwyczajenia i da się z tego korzystać.

Zdaję sobie sprawę, że aby osoba niewidoma mogła się sprawnie poruszać, najlepszy jest „żywy przewodnik”, który jest niezastąpiony. Gdy jednak go nie mamy, wówczas dobrym rozwiązaniem może być laska i elektroniczna nawigacja.

I na koniec ostatnia uwaga. Pragnę przestrzec przed tym, żeby nie popadać w skrajności, nie polecam ufać „ślepo” technice, gdyż może być zawodna i może narazić nas na niepotrzebne kłopoty. Jak do wszystkiego, także i do tych opisywanych rozwiązań należy podchodzić z wyobraźnią i z rozsądkiem.

Rozrywka na telefonach od Apple, część 4

W poprzednich artykułach opisane zostały następujące gry: „Audio archery”, „Serce Zimy”, „Antek”, „Lords Knights”, „Accessible Minesweeper”, „iMilioner”, „Quizwanie”.

Gdyby kogoś zainteresował jakiś tytuł wymienionych gier, to odsyłam do wcześniejszych numerów.

Opisywane gry testowane są na system IOS, chcę przypomnieć, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby użytkownicy Androida poszukali w Google Play odpowiedników opisywanych gier. Niektóre z nich są na pewno dostępne. A kto wie, może przez przypadek znajdzie się coś ciekawszego niż tu opisuję? Gorąco zachęcam do zabawy!

Przypominam, że opisywane gry są dostępne dla osób pełnosprawnych i nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy porywalizowali ze swoimi znajomymi. Liczba gier dostępnych jest bardzo duża. Nie chodzi tu jednak, by opisać każdą. Mam nadzieję, że poprzednimi i poniższymi opisami aplikacji zachęcę do zabawy i samodzielnego wyszukiwania tego, co jest interesujące.

„Accessible Fruit Machine” to dostępna dla Voice Over gra, w której możemy sprawdzić, czy mamy szczęście w grach hazardowych. Nie stracimy przy tym pieniędzy, bo to tylko gra. Aplikacja jest płatna, w języku angielskim.

W aplikacji chodzi o to, by uzyskać jak największą ilość punktów na obracających się bębnach. Najwięcej punktów dostajemy, gdy w środkowej linii we wszystkich trzech kolumnach ułożą się takie same elementy. Można też korzystać z różnego rodzaju premii, które – jak to w tego typu grach losowych – zawsze wiążą się z ryzykiem. Mnie osobiście nie podoba się taka gra, gdyż zbyt dużo zależy od ślepego losu, a za mało od nas, ale te gry mają już taki urok i może kogoś zainteresuje.

„Audio Defence – Zombie Arena” – jest to gra płatna i niestety po angielsku. Prezentuję ją jednak, bo wydaje się być ciekawa. Gra ma dobrą oprawę dźwiękową. Gramy wyłącznie w słuchawkach, żeby wiedzieć, z której strony dochodzi dźwięk. Gra polega na wykonywaniu poleceń naszego przywódcy. Najczęstsze polecenie to „zabij wszystkie Zombie”. Musimy nasłuchiwać i zabijać. Nasłuchiwanie wcale nie jest takie łatwe, bo może nam przeszkadzać padający deszcz, ryczące krowy, czy inne odgłosy. Moja porada, możemy strzelić do ryczącej krowy i ją uciszyć. Gra wykorzystuje wbudowany żyroskop i dzięki temu aplikacja wie w jaką stronę aktualnie celujemy. Czasem trudno się zorientować, czy dźwięk dochodzi z tyłu, czy z przodu. Strzelamy dwuklikiem. Broń przeładowujemy przesuwając palcem z góry w dół. Oręż zmieniamy przesuwając palec w drugą stronę. Uzbrojenie dzieli się na ręczne i dalekiego zasięgu. Broń ręczna to na przykład patelnia. Jeśli uderzamy aktualnie z patelni, a nie korzystamy z pistoletu, to machamy po prostu telefonem.

Gra ma dwa tryby. Zwykły i łatwy. W trybie zwykłym przechodzimy kolejne etapy. Zadania wyznacza nam wredny doktor Bastard. Jeśli zagracie, to sami zobaczycie, że jest on naprawdę wredny i złośliwy. Tryb łatwy polega na zabijaniu Zombie bez przerwy tak długo, póki sami nie zginiemy.

Niestety, bez znajomości angielskiego nie pogramy sobie w grę, gdyż nie będziemy rozumieli poleceń doktora Bastarda i jego żartów, a bez tego gra traci urok.

„Big Brain Quiz” to gra, która polega na odpowiadaniu na pytania z różnych dziedzin.

Gra jest po angielsku. Aplikacja jest darmowa, ale pozwala wykupić na przykład więcej pytań. Dzięki niej możemy poszerzyć swoją wiedzę i dowiedzieć się różnych ciekawostek. Możemy też swoimi wynikami pochwalić się na Facebooku.

„Blink Pong” to elektroniczny ping pong. Gra jest darmowa, w języku angielskim. W tym przypadku jednak język nie jest barierą.

Cała rozgrywka polega na tym, aby w odpowiednim momencie odbić piłeczkę. Autorzy zapewniają, że można grać tylko przy użyciu słuchu. Przy odrobinie samozaparcia może tak być, chociaż moim zdaniem aplikacja jest lekko niedopracowana. Aby zacząć grać, po uruchomieniu aplikacji trzeba wyłączyć Voice Over. Następnie trzeba kilka razy kliknąć w ekran. Wybieramy tu poziom trudności. Określamy, czy chcemy grać z multiplayerem i takie opcje. Tutaj najlepiej zrobić to z kimś widzącym. Ten etap albo robimy na tzw. „czuja”, albo za każdym razem musimy prosić o pomoc kogoś widzącego. Ten ekran jest niedopracowany.

Gdy zacznie się gra, nasłuchujemy, najlepiej w słuchawkach i w odpowiednim momencie odbijamy piłeczkę, czyli dotykamy ekranu.

„Eerie Estate Agent” to interaktywna powieść. Twoim zadaniem jest wynajęcie nawiedzonego domu, zanim twój szef tyran cię zwolni. Akcja dzieje się w języku angielskim. Aplikacja jest bezpłatna. Autor gry daje możliwość wykupienia różnych dodatków. Na stronie Applevis jest zapewnienie, że Voice Over czyta wszystkie elementy.

„Heroes Rise” to interaktywna powieść, w której Ty kierujesz głównym bohaterem. Gra płatna i angielskojęzyczna. Applevis informuje, że wszystkie elementy są czytane przez Voice Over.

W tej grze marzysz, żeby dołączyć do uznanych herosów. Zanim się to stanie, musisz zwalczyć złe potężne gangi, wybrać właściwą ścieżkę, przyjaźnić się z mistrzami i udowodnić wszystkim, że jesteś prawdziwym bohaterem.

„To the City in the Clouds” – miasto w chmurach. Aplikacja jest angielskojęzyczna. Jest to gra płatna. Mnie jednak udało się ją pobrać za darmo. Może miałem szczęście i trafiłem na promocję… Gra polega na szukaniu zagubionego miasta w górach Kolumbii. Twój archeolog będzie walczył ze żmijami, tropikalnymi chorobami itd.

Na Applevis jest informacja, że wszystkie elementy są czytane. Moje krótkie testy także to potwierdzają. W tej grze ekran trzymamy poziomo.

„Chess-Wise 2 Free” to szachy na IOS. Gra jest w polskiej wersji językowej, jest dostępna dla Voice Over. Wersja darmowa jest ograniczona, ale wystarczy w zupełności dla początkującego gracza. Jeśli aplikacja nas wciągnie, to możemy dokupić płatne dodatki. Szachy oferują dużo różnych opcji. Na przykład możemy grać z maszyną lub z drugim graczem. Z zegarem lub bez.

Aplikacja ma bogatą bazę gier i ćwiczeń. Posiada także tabelę wyników, w której możemy wyszukiwać graczy, a także sami możemy się w nią wpisać, żeby pochwalić się wynikami.

Gdy mamy do wykonania jakiś trudniejszy ruch, możemy skorzystać z analizy. Możemy go w tej planszy zrobić, przeanalizować co się stanie i wówczas wrócić do prawdziwej gry. Zapis gry możemy wysłać na maila.

Ruch wykonujemy klikając dwuklikiem na figurę, a potem na pole, na które chcemy przenieść daną figurę.

Na zakończenie chciałbym stwierdzić, że dobrze, że są dostępne gry na ekran dotykowy. Szkoda tylko, że tak mało jest aplikacji w pełni dostępnych dla Voice Over. Trzeba mieć nadzieję, że kiedyś to się zmieni i nie będzie trzeba wyszukiwać dostępnych aplikacji, tylko po prostu będą działać te, które zainstalujemy i które nas zainteresują.

Rozrywka to nie tylko gry, więc w następnych artykułach przedstawię dostęp do różnego rodzaju multimediów przez ekran dotykowy.

Starałem się dość szczegółowo opisać każdą z przedstawianych gier, ale gdyby jednak mimo to pojawiły się jakieś pytania czy niejasności, to proszę pisać na maila: matip82@wp.pl

Rozrywka na telefonach od Apple, część 3

W grudniowym numerze Helpa zostały opisane dwie gry: strategiczna gra MMO zatytułowana „Lords Knights” oraz logiczno-strategiczna „Accessible Minesweeper”. Dziś znów przyszła pora na gry, w którym gracz musi ruszyć głową!

Gra „iMilioner” wzoruje się na popularnym niegdyś teleturnieju „Milionerzy”. Ogólnie chodzi o to, że za każdą dobrą odpowiedź wzrasta nam wygrana suma wirtualnych pieniędzy. Są sumy gwarantowane i trzy koła ratunkowe do wyboru. Jeśli chodzi o koła, są to: pytanie do publiczności, pół na pół i telefon do przyjaciela.

Należy zwrócić uwagę, że w tej grze, po jej uruchomieniu, musimy obrócić telefon poziomo, zgodnie z komunikatem: przycisk początek skierowany w lewo lub w prawo.

Wadą gry jest mało czasu na odpowiedź i czasem trudno zdążyć przeczytać odpowiedzi. Aby zacząć grę, wybieramy przycisk „Rozpocznij grę”. Wówczas mniej więcej na środku ekranu pojawia się pytanie, a bardziej w lewej i u dołu jego części cztery możliwe odpowiedzi do wyboru. W grze najlepiej jest czytać wszystko metodą eksploracji, czyli przesuwając palec w dowolne miejsca ekranu. Odczytywanie element po elemencie, wykonując gest poziomego przesuwania palca, jest w tej grze mniej efektywne. Odpowiedź zaznaczamy dwuklikiem i wówczas, w zależności od tego, czy odpowiedź jest dobra czy nie, albo przechodzimy do kolejnego pytania, albo kończymy grę. U góry mamy jeszcze do wyboru koła ratunkowe, ale niestety nie zawsze one z Voice Overem chcą prawidłowo działać i wtedy przydaje się pomoc kogoś, kto widzi. Mimo, że gra nie jest idealnie dostępna, to i tak uważam, że fajnie jest pobawić się nią w długie zimowe wieczory, oprócz zabawy zawsze się można z niej czegoś nauczyć.

Kolejną grą jest „Quizwanie”. Aplikacja ta do działania wymaga połączenia internetowego. Gramy w parze z przeciwnikiem, odpowiadamy na te same pytania. Osoba, która zdobędzie więcej prawidłowych odpowiedzi, wygrywa.

Jest to gra polskojęzyczna. Aplikacja występuje zarówno w wersji płatnej, jak i bezpłatnej. Wersja płatna nie posiada reklam, a także pozwala oglądać statystyki gry. W wersji darmowej mamy reklamy, które niekiedy występują w formie dźwiękowej, co może utrudniać grę, ale gdy Voice Over „przemawia”, dźwięk automatycznie się ścisza, tak, że przy odrobinie skupienia da się grać nawet z tymi reklamami dźwiękowymi.

Przy pierwszym uruchomieniu „Quizwania” musimy wybrać sobie nazwę użytkownika. Gdy już odpalimy grę, widzimy przyciski: „Menu”, „Twoje Statystyki” i „Nowa gra”. Gdy mamy już kilka gier zakończonych, wówczas możemy wyzerować statystyki klikając przycisk „Wyczyść zakończone gry”, w przeciwnym wypadku mamy widoczne wszystkie zakończone gry.

Opisywana gra prócz funkcji zabawy może pełnić funkcję edukacyjną. Możemy kliknąć w zakończoną grę i wówczas, oprócz ogólnego wyniku rozgrywki, możemy podejrzeć każde pytanie, zobaczyć jak odpowiadaliśmy, jak odpowiadał przeciwnik, a także prawidłową odpowiedź.

Jeśli wybierzemy jakąś dowolną zakończoną grę, mamy wyszczególnione wszystkie rundy, a w nich pytania, które Voice Over interpretuje jako „Red Scoredot”, czyli zła odpowiedź i „Green Scoredot”, czyli dobra odpowiedź. Klikając w pytanie dowiadujemy się jak odpowiadaliśmy i jaka jest poprawna odpowiedź. Klikając w zakończoną grę możemy wysłać za pomocą serwerów gry wiadomość do przeciwnika.

Wybierając menu aplikacji możemy zmienić ustawienia użytkownika, stworzyć swojego awatara, zmienić schemat kolorów, stworzyć pytania, uzyskać pomoc, a także zakupić wersję płatną. Nie będę opisywał tych wszystkich opcji, ale należy wiedzieć, że w ustawieniach użytkownika możemy na przykład wyłączyć lub włączyć dźwięk.

„Quizwanie” to gra składająca się z sześciu rund, każda runda ma trzy pytania. Wybierając opcję „nowa gra” mamy do wyboru:

  • Znajdź przeciwnika – opcja ta pozwala wpisać nazwę użytkownika, z którym chcemy grać. Funkcja przydatna tylko wtedy, gdy ktoś nam podał swój nick.
  • Losowy przeciwnik – serwer losuje nam przeciwnika i gramy z nieznajomym. Minusem tego jest, że możemy trochę poczekać na przeciwnika. Jeśli chcemy, to możemy dodać wylosowanego partnera do swoich znajomych.
  • Znajomi z Facebooka – wówczas mamy do wyboru osoby, które są naszymi znajomymi, używają Facebooka i grają w „Quizwanie”.
  • I w końcu możemy bezpośrednio kliknąć w osobę, którą mamy już wśród znajomych.

Jeśli wybierzemy przeciwnika, to na środku ekranu pojawia się napis „Oczekiwanie na zaakceptowanie zaproszenia”. Możemy wtedy bez obaw zablokować telefon, bo jeśli osoba się zdecyduje na grę z nami, to dostaniemy powiadomienie na ikonie aplikacji.

Wtedy należy kliknąć w „Twoja kolej przeciwko”. Wybieramy przycisk „Graj”, przed każdym pytaniem musimy kliknąć w: „Naciśnij kartę, aby przejść dalej” i zaczyna się gra. Pytania z reguły są odczytywane automatycznie, ale jeśli się zdarzy, że pytanie nie zostanie odczytane, to możemy odczytać je palcem w okolicach środka ekranu. Pod pytaniem mamy cztery odpowiedzi. Dwie po lewej, dwie po prawej stronie ekranu w dolnej jego części. Gest przesuwania palca w prawo i lewo jest w tej grze również efektywny. Po zakończeniu musimy kliknąć, by zamknąć reklamę i możemy przechodzić do kolejnej rundy.

Podczas testowania zauważyłem, że gdy podczas gry zablokujemy telefon, bo czekamy na przeciwnika aż rozegra swoją rundę, po czasie dostajemy powiadomienie, że nasza kolej, wchodzimy do aplikacji i mamy dalej komunikat „Oczekuje”. Wówczas najlepszym rozwiązaniem jest kliknięcie przycisku „Wstecz” – wtedy pojawia się aktywny przycisk „Twoja kolej” i możemy kontynuować przerwaną grę. Po zakończeniu gry dostajemy komunikat o wygranej, bądź przegranej. Jedną ze społecznościowej funkcji aplikacji możliwość pochwalenia się wygraną komuś na Facebooku.

W niniejszym artykule przedstawiono dwie gry intelektualne. Z pewnością nie są to wszystkie dostępne aplikacje tego typu. Celem artykułu jednak nie jest szczegółowe omówienie wszystkich dostępnych gier na telefon, tylko skłonienie użytkowników do samodzielnego zapoznawania się z nimi, a także zachęcenie do „buszowania” po Appstore czy Google Play i aktywnego wyszukiwania oraz odkrywania nowych aplikacji, czego wszystkim życzę. W następnej części postaram się przedstawić gry innego typu, tak żeby użytkownik smartfona miał świadomość, jakie rozrywki na niego czekają.

Starałem się dość szczegółowo opisać każdą z przedstawionych gier, ale gdyby mimo to pojawiły się jakieś pytania czy niejasności, to proszę pisać na maila:

matip82@wp.pl

Rozrywka na telefonach od Apple, część 2

Od ostatniego wydania czasopisma trochę czasu już minęło. Dla porządku pragnę przypomnieć, że w poprzednim numerze opisane zostały gry:

  • „Audio archery” – strzelanie z łuku,
  • „Serce Zimy 1812” – interaktywny audiobook,
  • „Antek” – gra, która polega na kierowaniu losem bohaterów noweli „Antek”.

Ogólnie testowane gry są na system IOS i skupiam się na ich opisie, ale chcę przypomnieć, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby użytkownicy Androida poszukali w Google Play odpowiedników opisywanych gier. Niektóre z nich są na pewno dostępne. Gorąco zachęcam do zabawy!

W drugiej części artykułu opiszę kilka gier dostępnych również dla niewidomych.

Kolejność gier jest przypadkowa i wynika raczej z tego, w jakiej kolejności je testowałem.

A zatem z uwagi na to, że w pierwszej części wstęp był przydługi i zawierał mnóstwo teorii, teraz skupię się na grach i przechodzę od razu do rzeczy.

Pierwszą grą, którą omówię, będzie „Lords Knights”, czyli panowie i rycerze. Jest to strategiczna gra MMO. Aplikacja ta to typ gry komputerowej, która jest rozgrywana naraz przez setki lub nawet tysiące graczy w Internecie. Dostęp do gry możliwy jest wyłącznie w trybie on-line. „Lords Knights” jest grą darmową, polskojęzyczną.

Po pobraniu aplikacji na telefon i utworzeniu swojego profilu możemy przystąpić do gry. Na początku na mapie dostajemy jeden zamek i kilku poddanych. Gra polega na zwiększaniu liczby poddanych, zwiększaniu zapasów, bronieniu i powiększaniu swojego terytorium przez zdobywanie nowych zamków. Jak widać jest to gra oparta głównie na walce. Żeby zaistnieć w grze i zajść wysoko w statystykach, najlepiej jest przyłączyć się do jakiegoś sojuszu.

Gra umożliwia nawiązanie relacji interpersonalnych. Pozwala wyszukać znajomych, jak i przypadkowych osób. Można wyszukane osoby wspomóc lub poprosić je o pomoc. Można także zwyczajnie pisać do siebie wiadomości.

Po wejściu do gry mamy dźwięk. Najczęściej jest to muzyka, albo dźwięki towarzyszące wykonywanym właśnie pracom, np. wydobywaniu kamieni z kamieniołomu.

Nie będę opisywał tu wszystkich widoków, przycisków i funkcji aplikacji. Jeśli kogoś gra zainteresuje, to sam z pewnością zgłębi jej tajniki. Gra jest dość rozbudowana, więc opiszę tylko podstawowy widok aplikacji.

Gra ma pięć zakładek.

  • Zamek – są tu wyświetlane wszystkie nasze zasoby. Możemy tu także zarządzać zapasami, tzn. rozkazać, żeby coś się wydobywało itd.
  • Mapa – służy do znajdowania innych zamków. Mapę, jeśli mamy włączony Voice Over, możemy przewijać trzema palcami we wszystkich kierunkach. Gdy już znajdziemy jakiś zamek, możemy zaatakować go, wysłać wsparcie, czy popisać po prostu z jego właścicielem.
  • Wiadomości – tutaj możemy zobaczyć historię, jeśli z kimś już konwersowaliśmy, albo napisać do kogoś. Możemy też usuwać wiadomości i podejrzeć raporty np. z bitew, czy innych czynności zadanej grze.
  • Sojusz – ta zakładka służy do zawierania nowych sojuszy. Można też w niej podejrzeć w jakim sojuszu jesteśmy i wystąpić z niego.
  • Profil – w tej zakładce możemy na przykład zobaczyć swoją nazwę użytkownika, liczbę zamków jaką posiadamy i liczbę punktów w rankingu. Możemy dostać się do opcji gry, gdzie zarządzamy dźwiękami, powiadomieniami oraz ustawieniami serwera. W profilu możemy także wylogować się czy iść na wakacje. Opcję wakacji warto wykorzystać, gdy nie mamy czasu zajmować się grą.

Drugą dostępną grą, którą chciałbym omówić, jest gra „Accessible Minesweeper”. Jest to strategiczna gra, która polega na zaznaczaniu min na planszy. Jeśli oznaczymy wszystkie miny lub odkryjemy wszystkie pola bez min, wówczas przechodzimy planszę. Jeśli trafimy jednak na minę, wtedy następuje detonacja i kończy się gra. Możemy jeszcze trafić na puste pole lub na pole z informacją o ilości min w sąsiedztwie. To właśnie z tych informacji musimy wywnioskować, które pole jest najbezpieczniej odkryć jako kolejne. Za grę musimy kilka złotych zapłacić. Wadą gry jest to, że jest w języku angielskim. Nie ma tam jednak dużo do rozumienia i można się łatwo wszystkiego nauczyć…

Po zainstalowaniu gry mamy następujące poziomy do wyboru:

  • Basic, plansza 5 na 5 i 3 miny do znalezienia
  • Easy, plansza 8 na 8, 10 min do znalezienia
  • Medium, plansza 11 na 11, 20 min do znalezienia
  • Hard, plansza 11 na 14, 40 min do znalezienia.

Na ekranie początkowym mamy jeszcze przycisk „Settings”, czyli ustawienia. Są jednak tam rzeczy raczej zaawansowane i niepotrzebne przeciętnemu użytkownikowi, więc ich nie opisuję.

Ostatni przycisk to „Manual”. Po jego wybraniu możemy poczytać pomoc do gry, niestety jednak w języku angielskim.

Po wybraniu jednego z dostępnych poziomów ukazuje nam się plansza. Jeśli korzystamy z Voice Overa to pole sprawdzamy (odkrywamy) dwuklikiem, a zaznaczamy jako niebezpieczne trójklikiem. Możemy też zaznaczyć przycisk „Flag” i wówczas dwuklikiem nie odkrywamy pola, tylko zaznaczamy flagę, czyli minę. Jeśli odznaczymy przycisk flag, to wszystko wraca do normy i dwuklikiem odkrywamy, bądź – jeśli mamy pecha – detonujemy minę. Chodzi o to, żeby z informacji z odkrytych pól wywnioskować, gdzie są miny i zaznaczyć je, albo odkryć wszystkie pola bez bomb, wówczas przechodzimy planszę.

Starałem się dość szczegółowo opisać każdą z przedstawionych gier, ale gdyby mimo to pojawiły się jakieś pytania czy niejasności, to proszę pisać na maila:

matip82@wp.pl