Polemika Marii Marchwickiej do artykułu Elżbiety Gutowskiej pt.: „Europa na laickim zakręcie” z numeru 32 Helpa

Sympatyczna redakcjo

Czytuję sobie Help i robiąc to ze zrozumieniem polemizuję czego wyrazem jest poniższy tekst. Jeśli pt. Redakcja uzna za stosowne ożywić łamy głosem czytelnika, to proszę bez nożyc redakcyjnych, bo tekst straci sens.

Szykany wobec……

Z lekkim rozbawieniem, ale i smutkiem przeczytałam felietonik „Europa na laickim zakręcie” pióra p. Elżbiety Gutowskiej wrzucającej do jednego tygla czasy minione i obecne. Ale po kolei. „Za każdym razem kiedy czytam te teksty, czuję zalewającą mnie falę złości i odczuwam potrzebę natychmiastowej riposty” Zamiast fali złości lepiej byłoby użyć argumentów. Omawiając tekst nieznanego autora w nieznanym piśmie i pozbawiając czytelnika możliwości własnego osądu na ten temat pt Autorka odnosi się do wyrwanych z kontekst akapitów. „ Jak zareagować na tekst, w którego tytule w odniesieniu do obrazu Maryi Jasnogórskiej pojawia się sformułowanie „czarna, odrapana twarz”, Nie widzę w tym sformułowaniu niczego nagannego, ponieważ obraz jest stary i przeszedł burzliwe koleje losu. A tak bulwersujące felietonistkę stwierdzenie „odrapanej twarzy” odnosi się do stanu wizerunku a nie podmiotu. „tekst, którego autor próbuje wykazać wyższość bogini Lady (Łady, Leili), słowiańskiego odpowiednika egipskiej Izis, nad Maryją, matką Zbawiciela? Oto znamienny fragment: „(…) Uważane za symbol macierzyństwa i płodności, za matki wielu bóstw. Jak Izis, Lada miała nasze słowiańskie świątynie w różnych miejscach mocy. Miała klasztor, szkołę duchową i westalki, dziewice zwane Ladacznicami. Jednym z tych miejsc jest Częstochowa, a dokładnie wzgórze zwane jasnym, czyli Jasna Góra. W dawnych przedchrześcijańskich kulturach oddawano cześć bóstwom uosabiającym żywotne siły ziemi-matki i ten fakt nie uwłacza kultowi Maryi jako matce Zbawiciela. Kulty te odeszły wraz z ludami je wyznającymi. Natomiast na ziemiach obecnej Polski znajdowało sie wiele miejsc kultu miejscowych bóstw i na tych miejscach dobrze posadowionych wyrosły z czasem chrześcijańskie świątynie. „Być może te brednie zasługują jedynie na uśmiech politowania, bowiem świadczą o kompletnym niezrozumieniu planu zbawienia i roli w tym planie Maryi, co w przypadku osoby niewierzącej jest w pewnym sensie zrozumiałe” Autorka miesza dawne i nowe chrześcijańskie czasy nakładając na siebie dwa okresy w dziejach ludzkości. I dalej „ W warstwie faktograficznej kult Ledy nie został potwierdzony, podobnie jak rzekome miejsce kultu – Jasna Góra. Autor felietonu wywodzi swoje mądrości wprost z kronik Jana Długosza, których rzetelność, szczególnie we fragmentach dotyczących pradziejów Lechii, starożytnej Polski, podważa większość uznanych historyków”. Cytowany przez p. Gutowską felietonista ma prawo odwoływać się do kronik Długosza, który jest i cytowany ale i podważany przez historyków [w zależności od ich przekonań]

„W warstwie kulturowej te brednie świadczą o niezrozumieniu roli chrześcijaństwa w rozwoju cywilizacji i kultury europejskiej. Architektura naszego kontynentu, malarstwo, rzeźba, muzyka, a nawet moda, rozwijały się przez wiele wieków w oparciu o chrześcijaństwo. W szerszym wymiarze wspomniany przeze mnie tekst jest egzemplifikacją bezpardonowego ataku na religię, z której wyrosła Europa. Ataku, który doprowadził do dechrystianizacji dużej części naszego kontynentu i postępującego procesu utraty tożsamości jego obywateli. Ataku, polegającego m.in. na obrażaniu uczuć religijnych chrześcijan, na który wojujący ateiści nie odważyliby się w odniesieniu do judaizmu czy islamu.”

Proszę wybaczyć ten przydługi cytat, ale nastąpiło znowu pomieszanie pojęć. Zanim Europa stała się chrześcijańska wraz z jej sztuką i kulturą, była – czy to sie Autorce podoba czy też nie – Europą pogańską począwszy od kultur sumeryjskich poprzez spuściznę hellenistyczną i starorzymską. Czyżby te wieki nie pozostawiły żadnego dorobku cywilizacyjnego i kulturowego? Nie wiem czy odwołanie się do historycznych kultów pogańskich poprzedzających chrześcijaństwo obraża jakiekolwiek uczucia religijne. Nie sądzę. To jest analogiczne rozumowanie do mniemania, że zasługi dziadka obrażają autorytet ojca.

„Dziś o poprawności politycznej, o europejskości i o światłym umyśle decyduje odcięcie się od katolicyzmu, który stał się synonimem ciemnogrodu. Jednocześnie niepoprawne politycznie jest krytykowanie judaizmu czy islamu. Trudno nie zauważyć w tym niekonsekwencji europejskich, laickich elit intelektualnych”. I znowu Autorka dywaguje nie podając konkretów z artykułu, który ją tak oburzył.

„Kościoły katolickie w wielu państwach Europy Zachodniej świecą pustkami. Bywa, że zamieniane są na ekskluzywne domy mieszkalne, np. kościół w Northumberland w Wielkiej Brytanii, sklepy – kościół w Maastricht w Holandii zamieniony w księgarnię Salexyz, puby – kościół St. Mary’s w Dublinie w Irlandii. Tymczasem obok europejskich kościołów wyrastają meczety. Na ulicach europejskich miast w porze modłów klękają miliony muzułmanów”. I to wszystko na marginesie kilku cytatów o zaszłościach historycznych?

„Według ostrożnych szacunków na naszym kontynencie jest już ponad 25 mln wyznawców islamu. Dokąd zmierza Europa pozbawiona chrześcijańskich korzeni i zalewana falami obcych kulturowo uchodźców i emigrantów?”

Nie komentuję tego cytatu, ponieważ jest to czystej wody filipika.

„Coraz bardziej powszechna i modna staje się laickość, na czasie jest antyklerykalizm. Zapatrzeni bezkrytycznie w starą Europę rychło możemy pójść w jej ślady. Na razie mamy do czynienia z pojedynczymi incydentami podobnymi do tych, które rozgrywały się na Krakowskim Przedmieściu po katastrofie smoleńskiej – wyśmiewanie modlących się, bezczeszczenie krzyża, kpiny z męki Chrystusa. Skoro jednak raz przełamana została niepisana zasada szacunku do wyznania, już tylko krok dzieli nas od pójścia w ślady laickiej Europy”. Laicyzacja nie jest sprawą mody czy trendu i nie jest alarmująca, podobnie jak liczba wiernych w kosciołach, czego jestem naocznym świadkiem. Dostęp do praktyk religijnych jest powszechny i to czy parafianie zechcą garnąć się do koscioła i kapłanów zależy przede wszystkim od postawy tych ostatnich.

Zgadzam się z Autorką, która zauważa, że „Poruszanie bardzo delikatnej materii, jaką jest wiara, wymaga wielkiej kultury i szczególnej ostrożności. Tymczasem materię tę próbują omawiać ludzie o wrażliwości walca drogowego”. atakując z zajadłością otoczenie dopatrując się prześladowania i obrażania uczuć religijnych, nawet tam, gdzie tego nie ma.

„Najniebezpieczniejszy światopogląd mają ludzie, którzy nigdy nie przyglądali się światu”,

A. Humbold