Talia pełna figurek

Niewidomi „bawią się” geometrią

Nauczyciel w szkole masowej, jeśli tylko zechce, ma do dyspozycji cały arsenał środków dydaktycznych, począwszy od tradycyjnych pomocy, a skończywszy na internetowych aplikacjach i prezentacjach multimedialnych. Nie musi ich nawet szukać, bo oferują je wydawnictwa lub powstające właśnie w naszym kraju otwarte zasoby edukacyjne. A nauczyciel pracujący z dziećmi niewidomymi? No cóż. On musi sobie takie pomoce stworzyć.

Jeśli potrzeba jest matką wynalazków, to ciekawe kim są krewni determinacji, która pozwala wcielić pomysł w życie. W naszym przypadku w jej pojawieniu się z pewnością maczały palce desperacja i ambicja do spółki z pełną świadomością, że nikt nie stworzy pomocy, których wspólnie z Magdą chciałybyśmy używać na swoich lekcjach. A skoro nikt nie mógł zrobić tego za nas, postanowiłyśmy zrobić to same.

Potrzeba była prosta i jasno określona. Stworzyć grę edukacyjną, która pomogłaby uczniom w atrakcyjnej formie poznać i utrwalić pojęcia związane z polem i obwodem figur geometrycznych. Gra miała być prosta i czytelna dla uczniów niewidomych, a rozgrywka dynamiczna i skłaniająca do myślenia nie tylko matematycznego, ale również strategicznego. Wymyślone przez Magdę „Figurki” spełniały wszystkie te kryteria. Gra miała składać się z talii kart, na których umieszczone zostałyby trójkąty, czworokąty i inne wielokąty o różnych polach i obwodach oraz karty funkcyjne, które miały urozmaicać rozgrywkę. Zadaniem uczniów miało być dopasowanie jednej z kart trzymanych w ręce do ostatniej karty zrzuconej na stół przez poprzedniego gracza. Pasować mogły karty o jednakowych obwodach, polach lub kształtach. Parametry figur miały być dobrane tak, żeby uczniowie znając wzory mogli dokonywać obliczeń w pamięci. Krótko mówiąc chciałyśmy nauczyć uczniów wzorów, kształtów, szybkiego liczenia w pamięci i podstaw taktyki podczas gry przypominającej zasadami popularne makao. Karty dla uczniów niewidomych zamierzałyśmy wydrukować na papierze puchnącym, a figury opisać zgodnie z Międzynarodową Brajlowską Notacją Matematyczną. W wersji dla słabowidzących miały posiadać odpowiedni kontrast, specjalnie dobrane kolory, faktury, linie brzegowe oraz powiększoną czcionkę zgodnie z obowiązującymi standardami oraz wybranymi przez naszych uczestników projektu.

Teraz wystarczyło zebrać fundusze na jej wyprodukowanie. Czyli uruchomić tryb determinacji. Nie pamiętam już kto powiedział mi o programie grantowym mPotęga organizowanym przez mBank, który cyklicznie wspiera matematyczne projekty edukacyjne, ale to właśnie złożony tam wniosek pozwolił nam na rozpoczęcie prac nad grą. Wydawało się nam, że najtrudniejsze za nami i reszta będzie prosta jak twierdzenie Pitagorasa. Nie była. Wysyłanie zapytań ofertowych, negocjowanie stawek, pilnowanie jakości i rozwiązywanie dziesiątek małych i większych problemów, które pojawiały się po drodze, to przez trzy miesiące była nasza codzienność.

Problemów nie było za to z uczniami, którzy brali udział przy tworzeniu gry. Ich uwagi, sugestie, godziny testowania naszych propozycji sprawiły, że gra okazała się lepsza niż nasz początkowy projekt. To dzięki ich zaangażowaniu w „Figurkach” pojawiły się dodatkowe karty funkcyjne i to oni w olbrzymim stopniu przyczynili się do powstania gry, której internauci przyznali nagrodę publiczności wybierając ją spośród 185 projektów edukacyjnych, które w V edycji konkursu uzyskały dofinansowanie mBanku i prawie 600, które do niego przystąpiły. I taka, w którą uczniowie grają z przyjemnością i zaangażowaniem ucząc się przy okazji materiału, przy którym ziewają na lekcjach.

Po co opisuję banalną historię jednego niewielkiego projektu, zrealizowanego za kwotę, która w wielu fundacjach i stowarzyszeniach nie zasługiwałaby nawet na wzruszenie ramionami? Z kilku powodów, z których najważniejszym jest fakt, że wśród 185 projektów realizowanych w tej edycji mBanku tylko jeden był adresowany do uczniów niewidomych lub słabowidzących. JEDEN. Resztę złożyli nauczyciele mający dostęp do środków dydaktycznych, o jakich uczniowie niewidomi mogą tylko pomarzyć. Co z tego wynika? Nie wiem, ale to na pewno nie był nasz ostatni projekt, bo „Figurki” zdają swój egzamin. Uczniowie opanowują materiał chętniej i szybciej, dobrze się przy tym bawiąc. My wiemy już, że można zrobić coś samemu, a nie tylko to, że nikt nie zrobi tego za nas.

Gra została rozesłana do pozostałych Ośrodków dla uczniów z dysfunkcją wzroku, można ją też pobrać w wersji elektronicznej dla uczniów słabowidzących i w wersji dotykowej ze strony www.niewidomi.edu.pl.

Metoda nauki podpisu czarnodrukowego osób z dysfunkcją wzroku

Prosta sprawa do załatwienia: organizuję wycieczkę klasową i kompletuję dokumentację niezbędną do wyjazdu. Wśród tych dokumentów jest również regulamin wycieczki oraz lista osób wraz z podpisem potwierdzającym zapoznanie się z nim. Wydrukowanie regulaminu w wersji brajlowskiej nie stanowi żadnego problemu, natomiast podpis potwierdzający zapoznanie z jego treścią musi być czarnodrukowy. Do tej pory nie miałam nigdy problemu z jego uzyskaniem. Natomiast w grupie, która tym razem wyjeżdża, są osoby niewidome od urodzenia. Nikt nie pokazał im kształtów liter czarnodrukowych pisanych lub drukowanych. Nie było takiej potrzeby, więc ich nie znają. Jak więc w takiej sytuacji wymagać złożenia podpisu czarnodrukowego? Mogę oczekiwać jedynie postawienia krzyżyka lub czegoś podobnego do parafki. Jest to jednak nie najlepsza namiastka tego, co możemy zdefiniować jako podpis i co może być akceptowalne tylko w warunkach obiegu wewnętrznego np. szkolnego.

Wchodzenie w dorosłość z adnotacją w dowodzie osobistym „Podpis niemożliwy”, tylko ze względu na fakt, iż jego posiadacz jest osobą niewidomą nie napawa optymistycznie na przyszłość. Zachodzi w takim razie pytanie: co będzie dalej, kiedy ten młody człowiek będzie chciał założyć konto, wziąć kredyt, założyć lub zlikwidować lokatę, czy po prostu złożyć podpis wyrażający poparcie dla radnego z jego okręgu wyborczego? My – widzący, nie zwracamy uwagi na to w jakich sytuacjach składamy podpis. Prosta i łatwa sprawa, nie wymagająca od nas żadnego wysiłku.

Artykuł 80 ustawy z 23 kwietnia 1964r. (zniesionego na początku 2010r – przyp. red.) Kodeksu Cywilnego określa, że osoba nie mogąca czytać, a chcąca złożyć oświadczenie woli na piśmie, powinna czynność tą przeprowadzić w formie aktu notarialnego. Niestety Kodeks Cywilny jednocześnie nie podaje definicji osoby nie mogącej czytać. W związku z tym wiele instytucji zalicza również osoby niewidome do ich grona, bagatelizując możliwość odczytania przez nie dowolnego dokumentu sporządzonego w formie czarnodrukowej. W dobie rozwoju technologii informatycznych brak wersji brajlowskiej tekstu nie jest przeszkodą nie do przezwyciężenia. Dziś powszechnie dostępne dla niewidomych są urządzenia i programy, dzięki którym można skanować i odczytywać dowolny tekst czarnodrukowy. Dlaczego więc osoba niewidoma ciągle nie może złożyć podpisu? Akt notarialny, o którym jest mowa w KC, jest formą czynności prawnej, która potwierdza treść i ważność oświadczenia woli. Jest to forma bardzo sformalizowana i odpłatna, której kosztami obarczani są petenci.

Trudność w złożeniu podpisu przez osobę niewidomą wynika z braku znajomości kształtu liter czarnodrukowych i umiejętności ich odwzorowania. Spotkanie osób, które mają taki problem spowodowało poszukiwanie i opracowanie narzędzi oraz metody, która pozwoliłaby nauczyć osoby niewidome samodzielnego składania podpisu.

W tym celu w ciągu trzech lat przeanalizowałam różne metody nauczania pisania liter czarnodrukowych dzieci w klasach 1-3. Zapoznałam się z różnymi opracowaniami na ten temat, przejrzałam zeszyty ćwiczeń dla klas nauczania początkowego, zeszyty ćwiczeń grafomotorycznych przygotowujących do nauki pisania i tym podobnych publikacji. Obejmowały one przygotowanie dziecka do nauki pisania, początkową naukę pisania oraz jego doskonalenie na dalszym etapie nauki w klasach nauczania początkowego. W efekcie końcowym mogłam zaproponować moim uczniom szereg ćwiczeń przygotowujących do nauki pisania. Na etapie przygotowania do nauki pisania kładłam nacisk na rysunki, a raczej odręczną tyflografikę. Kolejny etap, to etap ćwiczeń grafomotorycznych, podczas których usprawniana jest dłoń jako narzędzie pracy. Pominięcie tego etapu i brak jej usprawnienia może uniemożliwić lub hamować dalszy proces nauki tj. przejście do etapu trzeciego, czyli pisania liter i całych wyrazów. Żadnego z tych etapów nie można pominąć lub przerobić powierzchownie, gdyż może to doprowadzić do zniechęcenia i w końcu braku sukcesu.

Dłoń przywykła do wybijania liter alfabetu brajlowskiego niechętnie zamieni maszynę brajlowską na długopis, którym ma sprawnie się posługiwać. Uzyskanie efektu końcowego – podpisu – wymaga ze strony niewidomych uczniów wiele zaangażowania i fizycznego wysiłku. Jest to tym bardziej trudne, że nie daje możliwości kontrolowania na bieżąco efektów swojej pracy. Napis brajlowski można w każdej chwili odczytać, dopisać lub zamazać błędne sześciopunkty. Ślad długopisu na zwykłej kartce papieru nie jest wyczuwalny dla palców, więc efekty czarnodrukowego pisma należy konsultować i korygować na bieżąco z instruktorem. Pozwoli to na uniknięcie utrwalania błędów w zapisach. Najbardziej optymalne warunki pracy to indywidualna praca z osobą z dysfunkcją wzroku, co oczywiście nie zwalnia z dużego wkładu pracy własnej oraz ćwiczeń samodzielnych.

Osoby niewidome są postrzegane jako osoby nie umiejące czytać. Postawiony znak równości jest dyskryminacją.

W roku 2009 w ramach projektu „Dotrzeć do celu” realizowanego przez Fundację Unia Pomocy Niepełnosprawnym „Szansa” (dziś: Fundacja Szansa dla Niewidomych – przypis redakcji) miałam możliwość pracy z osobami dorosłymi jako instruktor zajęć „Nauka podpisu czarnodrukowego”. W projekcie uczestniczyły osoby, które zakończyły już edukację szkolną i nie miały styczności z literami czarnodrukowymi oraz takie, które utraciły wzrok w różnym wieku i od tej pory nie wykorzystywały już pisma czarnodrukowego. Druga grupa wymagała wyłącznie kontroli i korekty z mojej strony. Praca z nimi skupiła się na przypomnieniu i odświeżeniu znanych kształtów, które gdzieś zagubiły się w pamięci. Natomiast z pierwszą grupą rozpoczynałam pracę od podstaw, czyli od sprawności manualnej. Efekty przebytej razem drogi dawały nam wspólnie wiele satysfakcji i zadowolenia z dobrze wykonanej pracy.

Dla grupy osób dorosłych, z którymi pracowałam, moja metoda była nowością. W zajęciach brały udział osoby z różną dysfunkcją wzroku. Takie zróżnicowanie grup pozwalało na równoczesną pracę na różnych etapach wprowadzania metody. Można było również dostosować tempo pracy indywidualnie do każdego uczestnika. Było to możliwe dzięki małej ilości osób w grupach.

Zebrane podczas kursów materiały pozwoliły mi na analizę i sformułowanie wniosków, które pozwolą na ostateczne opracowanie metody nauki podpisu czarnodrukowego osób z dysfunkcją wzroku. Celem jest wypracowanie powtarzalnej i edukacyjnie skutecznej metody posługiwania się alfabetem łacińskim w stopniu umożliwiającym samodzielne podpisywanie się osób niewidomych. Cały czas w jej opracowywaniu uwzględniam propozycje moich uczniów oraz poszerzam i doskonalę rodzaje ćwiczeń. W ostatecznym opracowaniu chciałabym oprzeć się na badaniach na bardziej reprezentatywnej grupie osób obejmującej nie tylko młodzież i osoby dorosłe, ale również dzieci ze szkół podstawowych i gimnazjum.