Najważniejsze informacje o 1%

Jak zwykle z początkiem roku, kiedy przedsiębiorców i wszystkich podatników zaczyna zajmować temat rozliczeń podatkowych, znanych potocznie PIT-ami, zaczyna się również tzw. „gorący okres” w roku dla Organizacji Pożytku Publicznego.

Gorący, ponieważ jest to jedyna okazja, kiedy każdy obywatel może przekazać pewną kwotę na cel dobroczynny, nie sięgając do swojego portfela, czyli inaczej rzecz ujmując – dać komuś, nie zabierając sobie.

Mimo iż głęboko wierzę, że wielu z nas działa dobroczynnie z dużo większą częstotliwością niż raz w roku, trudno dziwić się, że właśnie przy tej okazji obywatele przypominają sobie o potrzebujących ze zdwojoną siłą.

Proponuję wspólną powtórkę z lekcji o 1%, którą osobiście rozpoczęłam w liceum na zajęciach z podstaw przedsiębiorczości, a którą od kilku lat podejmuję na nowo rozliczając podatek, choć od niedawna, dzięki pracy w NGO, dużo bardziej świadomie.

PIT (z ang. Personal Income Tax) – podatek dochodowy od osób fizycznych – to podatek bezpośredni1, w którym podmiotem opodatkowanym jest jednostka (osoba fizyczna) uzyskująca określone przychody. Rozliczamy go poprzez deklarację podatkową PIT – dokument urzędowy przygotowywany na określonym prawnie wzorze. Ostateczny termin złożenia rocznej deklaracji podatkowej następuje 30 kwietnia. Od pracodawcy/pracodawców pracownik musi otrzymać zaś w terminie do 28 lutego PIT 11 – informację o przychodach, dochodach, kosztach oraz o pobranych zaliczkach.

1 Podatek bezpośredni – podatek obciążający ściśle określone dobra i zyski, jakie posiada jednostka. Należy do nich podatek PIT, CIT, podatki lokalne.

Podatek pośredni – podatek nakładany na obrót (czynność gospodarczą). Jednostka płaci podatek pośrednio – w związku ze swoim uczestnictwem w czynnościach rynkowych. Do tej grupy należy podatek od towarów i usług (VAT).

Od 15 lat istnieje możliwość przekazania 1% podatku należnego Państwu wybranej Organizacji Pożytku Publicznego. Taki zapis wprowadziła ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie w 2003 r.

W pierwszym roku po wprowadzeniu ustawy, czyli w 2004 r., z tej możliwości skorzystało 80 tysięcy podatników. Do organizacji przekazanych zostało z tego tytułu 10,4 mln zł. W zeszłym roku, rozliczając podatek za 2017 r. już 14 mln osób przekazało swój 1%, co dało łączną kwotę 761,3 mln zł. Dobrą informacją jest to, iż wskazana kwota była o 15% większa od przekazanej rok wcześniej. W poprzednich latach z roku na rok wzrosty sięgały jednie 3-4%.

Jest to ogromna kwota, przewyższająca największe zbiórki publiczne w ciągu roku. Dla przykładu: w trakcie najbardziej popularnej kwesty, polegającej na zbieraniu datków do puszek, znanej jako coroczny finał WOŚP, w zeszłym roku uzbierano ok. 81 mln zł. Można więc uznać, iż to właśnie 30 kwietnia, a nie jak wskazuje kalendarz 5 września powinien być nazywany dniem dobroczynności.

Na konto których organizacji wpływają największe kwoty z tak zwanego „jednego procenta”? Z roku na rok czołówka wygląda dość podobnie. W kolejnych latach największe sumy pieniędzy przy wypełnianiu PIT-u przekazywane są na konto Fundacji Dzieciom „Zdążyć z pomocą”. Na jej konto wpłynęło w związku z ostatnim rozliczeniem 166 mln zł. Drugie i trzecie miejsce w tym rankingu zajęły: Fundacja Avalon – Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym (37 mln zł) oraz Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko” (ponad 36 mln zł). W zeszłorocznym rozliczeniu kolejne miejsca w rankingu zajęły: Fundacja Seniora (13,9 mln zł), Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba (9,7 mln zł), Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy (8,7 mln zł), Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej (8,2 mln zł), Dolnośląska Fundacja Rozwoju Ochrony Zdrowia (8,1 mln zł), Fundacja Studencka „Młodzi – młodym” (7,9 mln zł) i Fundacja Dzieciom Pomagaj (7,7 mln zł)2.

Z przedstawionych danych wynika, że pierwsze cztery organizacje przedstawione w rankingu zebrały nawet 1/3 wszystkich przekazanych środków.

2 Informacje pochodzą ze strony: https://www.forbes.pl/ prawo-i-podatki/ile-polacy-wplacaja-na-organizacje-charytatywne- 1-procent-podatku-za-2017-r/2zqm0bb

Natomiast w wykazie organizacji uprawnionych do otrzymania jednej setnej podatku jest ponad 8 tysięcy podmiotów.

Aby znaleźć organizacje uprawnione, można wejść na stronę: https://www.e-pity.pl/baza-opp-wykaz-organizacji- pozytku-publicznego/ gdzie znajduje się pełna baza. Co ciekawe, można wyszukiwać także organizacje celem działalności zgodne z naszymi priorytetami poprzez filtrowanie w kategoriach: działalność prospołeczna, edukacja i wychowanie, wsparcie osób niepełnosprawnych, kultura, sztuka i technologia, ochrona zdrowia i życia, działalność charytatywna, pomoc dzieciom, sport i rekreacja, ochrona środowiska i praw zwierząt, pomoc starszym i weteranom. Jeżeli zależy nam, aby wspomóc organizację obejmującą swoim wsparciem nasze najbliższe środowisko lokalne, można także użyć filtra lokalizacji – klikając odpowiednie województwo lub wpisując nazwę miasta.

Pamiętajmy jednak, że nie każdą fundację lub stowarzyszenie znajdziemy w bazie. Są tam tylko Organizacje Pożytku Publicznego, czyli prowadzące działalność w obszarach tzw. pożytku publicznego, które zostały określone ustawą. Na tych organizacjach ciąży więcej obowiązków związanych z kontrolą i sprawozdawczością ich działalności, dzięki czemu są dużo bardziej przejrzyste i godne zaufania.

Gorąco zachęcam, by świadomie przekazywać 1% podatku, namawiać do tego gestu dobrej woli swoją rodzinę, znajomych i kolegów z pracy oraz aby o pomocy pamiętać przez cały rok.

1% można wspomóc także Fundację Szansa dla Niewidomych. Nasz świat, który określamy mianem „Świat dotyku i dźwięku” jest pełen cudownych szans i możliwości. Wiele osób korzysta z naszej pomocy. Na nasze i Państwa wsparcie oczekuje mnóstwo kolejnych niewidomych i słabowidzących – dorosłych i dzieci.

Serdecznie zachęcamy do przekazania 1% osobistego podatku PIT na rzecz naszych podopiecznych.

KRS: 0000260011

Międzynarodowy charakter Konferencji REHA

Z każdym rokiem Konferencja REHA, od zarania międzynarodowa, robi się coraz bardziej rozpoznawalna na świecie. W tym roku przyjęliśmy wielu znakomitych gości z zagranicy – zarówno wystawców, jak i delegacje krajowych związków niewidomych oraz różnych instytucji. Inicjatywa Virtual Warsaw była dla nich niezwykle ciekawa, co oczywiście nas jako organizatorów cieszy. Niektórzy z nich co roku przyjeżdżają na Konferencję REHA. Niektórzy pojawili się pierwszy raz, ale już teraz obiecują, że na pewno są tu nie po raz ostatni! Kogo gościliśmy w tym roku? Poniżej zamieszczamy listę i krótkie informacje o nich.

Producenci i sprzedawcy

Ambutech

Dolphin Computer Access ltd.

Freedom Scientific

InsideVision

Optelec

Rehan Electronics Ltd.

(RNIB) Royal National Institute of Blind People

ViewPlus Technologies

Przedstawiciele organizacji niewidomych z zagranicy

Białoruś

Bułgaria

Gruzja

Izrael

Kenia

Mołdawia

Rumunia

Serbia

Informacje o wymienionych wystawcach

Ambutech

Firma powstała na początku lat 80. Jest jednym z największych producentów białych lasek na świecie. Jej produkty są dystrybuowane do 80 krajów i mają kluczowe znaczenie dla swobodnego i samodzielnego poruszania się ich niewidomych użytkowników. Produkty firmy cieszą się niezwykłą popularnością, ze względu na ich trwałość oraz lekkość i łatwość użytkowania.

Dolphin Computer Access

Firma została założona w 1986 roku w Wielkiej Brytanii. Jest liderem na rynku produktów dla osób mających problemy z widzeniem. Atutem jej produktów jest fakt, że tworzone są z myślą o wszystkich użytkownikach, także o osobach, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z nowoczesnymi technologiami. Wśród najważniejszych produktów firmy znajdują się: Dolphin SuperNova oraz Dolphin Guide, które umożliwiają osobom niewidomym obsługę poczty email oraz poruszanie się po stronach internetowych.

Insidevision

Głównym celem firmy jest ułatwienie osobom niewidomym i słabowidzącym dostępu do nowoczesnych rozwiązań technologicznych. Najbardziej znanym produktem firmy jest dotykowy tablet InsideOne, który umożliwia współpracę osoby niewidomej z widzącą.

Rehan Electronics Ltd.

Firma powstała w 1986 r. Jest międzynarodową korporacją mającą ogromne doświadczenie w opracowywaniu i produkcji sprzętu medycznego dla osób cierpiących na zaburzenia widzenia. Biura firmy znajdują się w Niemczech, Holandii oraz Irlandii.

RNIB (Royal National Institute of Blind People)

Największa działająca w Zjednoczonym Królestwie organizacja, zajmująca się pomocą osobom z dysfunkcjami wzroku. RNIB oferuje niewidomym i słabowidzącym wsparcie mentalne, emocjonalne, ale również praktyczne w postaci urządzeń niwelujących skutki niepełnosprawności narządu wzroku, które sprzedają. Główną misją organizacji jest niwelowanie barier, z którymi muszą się mierzyć niewidomi i słabowidzący, a także burzenie stereotypów na temat osób z dysfunkcjami wzroku.

VFO

Największy na świecie producent technologii asystujących dla osób niewidomych i słabowidzących. Obecnie jest to koncern składający się z następujących firm: Optelec, Freedom Scientific, Ai Squared, The Paciello Group oraz Enhanced Vision.

Firma Optelec jest wiodącym producentem rozwiązań wspomagających dla osób z dysfunkcjami wzroku. Jej flagowe produkty to: ClearView, Compact +, Compact 6 HD, Traveller.

Freedom Scientific projektuje i sprzedaje jedne z najbardziej znanych produktów dla niewidomych na świecie. Są to: JAWS, Magic, Focus.

ViewPlus Technologies

Jeden z największych producentów różnego rodzaju brajlowskich drukarek. Firma została założona w 1997 r. Jej misją jest udostępnianie grafiki osobom niewidomym.

Delegacje zagraniczne

Białoruś

Po raz kolejny na naszej Konferencji pojawili się reprezentanci Białoruskiego Związku Niewidomych (Belarussian Association of Visually Hendicapped), którzy opowiedzieli o sytuacji niewidomych i słabowidzących w ich kraju.

Bułgaria

Bardzo miło nam, że Konferencja REHA FOR THE BLIND IN POLAND cieszy się tak dużym zainteresowaniem wśród organizacji działających na rzecz niewidomych na świecie. Bułgarska organizacja, której reprezentanci nas odwiedzili, powstała w latach 20. XX wieku, co czyni ją jedną z najstarszych organizacji dla niewidomych w Europie. Działalność jej jest bardzo różnorodna, jednak głównym zadaniem jest efektywne wyrównywanie życiowych szans osób niewidomych i słabowidzących, równy dostęp do kultury, sportu, turystyki, nowoczesnych technologii, rehabilitacji zawodowej i społecznej.

Gruzja

Pani Marina Mumulia to zaprzyjaźniona z naszą fundacją lekarka i działaczka na rzecz niewidomych i słabowidzących, która zainicjowała kontakty polsko-gruzińskie w tej dziedzinie. Być może to, co obejrzała na naszej Konferencji uda się przeszczepić także na gruziński grunt?

Izrael

Z nieukrywaną dumą i radością informujemy, że zaszczyciła nas swoją obecnością Pani Nurit Neustadt-Noy – specjalistka w dziedzinie rehabilitacji osób niewidomych i słabowidzących z Izraela. Wszyscy mogliśmy posłuchać jej wystąpienia podczas sesji merytorycznej i panelu dyskusyjnego, który poprowadziła. Mogliśmy gościć również Pana Nati Bialistok-Cohen – Dyrektora organizacji Center of the Blind in Israel. Mamy nadzieję, że ta nowa znajomość rozkwitnie poprzez współpracę przy międzynarodowych projektach.

Kenia

Kenya Union of the Blind (KUB) to narodowa organizacja działająca na rzecz niewidomych i słabowidzących w tym kraju. Powstała w połowie lat 60. XX wieku. Jej misją jest wyrównywanie życiowych szans oraz likwidowanie barier, na jakie napotykają osoby z dysfunkcjami wzroku. Organizacja realizuje wiele programów, m.in. szkolenia niewidomych z technologii wspomagających, wyrównywanie życiowych szans niewidomych i słabowidzących, kobiet czy wsparcie edukacji niewidomych dzieci.

Mołdawia

Swoją obecnością na konferencji REHA zaszczycili nas również przedstawiciele Mołdawskiego Związku Niewidomych. Chętnie opowiadali o realizowanych projektach aktywizujących osoby niewidome i słabowidzące z tego kraju.

Rumunia

Odwiedzili nas: prezes Rumuńskiego Związku Niewidomych oraz przedstawicielka firmy Altix Vision. Była to już bodaj dziesiąta wizyta reprezentantów Rumunii w Polsce. Warto wspomnieć, że tam właśnie odbywają się podobne do naszej konferencje REHA FOR THE BLIND IN ROMANIA.

Serbia

Sytuacja niewidomych w tym kraju nadal jest trudna. Dlatego tym większą radością jest fakt, że nasi przyjaciele z Serbii nas odwiedzili, by wymienić się doświadczeniami i zainspirować tym, co my już osiągnęliśmy.

Serdecznie dziękujemy naszym gościom za przybycie. Dla nas jako organizatorów jest niezwykle ważne, byśmy my, ale także, a może przede wszystkim uczestnicy Konferencji REHA mogli dowiedzieć się, jak niewidomym i słabowidzącym żyje się w innych krajach. Zaczerpnąć inspiracji, a także wymienić doświadczenia. Dlatego postaramy się także, by przy okazji Konferencji REHA w 2019 r. mieli ku temu jeszcze więcej okazji!

Niewidomi w szkolnictwie wyższym

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w akademickim 2016/17 roku w Polsce było aż 390 szkół wyższych. Kształciło się w nich ok. 1 milion 400 tysięcy studentów. 132 to uczelnie publiczne, w których uczy się ponad 75% studentów. Większość studentów wybiera stacjonarny tok studiów (66,4 %). Najpopularniejsze kierunki studiów mieszczą się w kategoriach: biznesu i administracji, inżynieryjno-technicznej oraz społecznej.

Bardzo ciekawą statystykę przedstawia GUS na temat wyboru formy kształcenia przez osoby niepełnosprawne. W roku akademickim 2016/17 studenci niepełnosprawni stanowili 1,9% wszystkich studentów.

Tabela: Studenci niepełnosprawni

Rok akademicki
Studenci niepełnosprawni
Absolwenci niepełnosprawni

ogółem
stacjonarne
niestacjonarne
ogółem
stacjonarne
niestacjonarne
2016/17
25 074
15 537
9 537
7 041
4 148
2 893
2015/16
26 341
16 131
10 210
7 545
4 190
3 355

Jak widać w powyższej tabeli, liczba studentów spadła o ponad tysiąc miedzy rokiem 2015/16 a 2016/17. Co więcej, według GUS-u liczba niepełnosprawnych studentów maleje stale od 2013 r. GUS nie wskazuje, czy jest to już niepokojące zjawisko społeczne, czy stan wpisujący się w ogólny niż demograficzny. Na pewno warto śledzić ten wątek i szukać przyczyn takiego stanu rzeczy. Wśród studiujących niepełnosprawnych większość decyduje się na studia dzienne.

A jak wygląda grupa osób niepełnosprawnych, gdy spojrzeć na grupy kierunków, które wybierają? Jak wśród nich wypadają niewidomi i słabowidzący? Szczerze mówiąc sama zaczynając pisać ten artykuł nie sądziłam, że ktoś przeprowadził tak ciekawe badania. A jednak! Wśród wspomnianych 25 tysięcy studentów z niepełnosprawnościami, największa liczba wybiera kierunki z zakresu biznesu, prawa i administracji. Druga najpopularniejsza grupa to: technika, przemysł, budownictwo, a trzecia: nauki społeczne i dziennikarstwo. Według przeprowadzonych badań na dzień 30 listopada 2016 r. było 2 225 studiujących niewidomych i słabowidzących. W tym na studiach stacjonarnych 1 376, a zaocznych 849. Najpopularniejsza grupa kierunków to ponownie biznes, prawo i administracja (481 osób), drugie miejsce to nauki społeczne i dziennikarstwo (338 osób), trzecie: zdrowie i opieka społeczna (310 osób). Kolejne miejsca zajęły: nauki humanistyczne i sztuka (284 osoby), kształcenie (262 osoby), technika, przemysł i budownictwo (228 osób), technologie teleinformacyjne (121 osób), nauki przyrodnicze, matematyka i statystyka (101 osób), usługi (80 osób). Ostatnie grupy to: rolnictwo (18 osób) i indywidualne studia międzyobszarowe (2 osoby). Rodzaje szkół, jakie wybierali niewidomi i słabowidzący, to – według popularności: 834 osoby – uniwersytety, 325 – wyższe szkoły techniczne, 260 – wyższe szkoły ekonomiczne, 126 – wyższe szkoły pedagogiczne, 59 – uniwersytety medyczne, 55 – wyższe szkoły rolnicze, 33 – akademie wychowania fizycznego, 14 – szkoły artystyczne, 13 – szkoły teologiczne, 6 – szkoły morskie.

Zainteresowanych tematyką odsyłam na stronę Głównego Urzędu Statystycznego, gdzie można pobrać raport, z którego zaczerpnięte są te dane. Statystyka obejmuje również takie grupy niepełnosprawności jak: niesłyszący i słabosłyszący, osoby z niepełnosprawnością ruchu oraz innych niepełnosprawnych. Link: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/edukacja/edukacja/szkoly-wyzsze-i-ich-finanse-w-2016-r-,2,13.html

To, co może przyciągnąć lub zniechęcić niewidomych do studiowania w konkretnych placówkach, to sposób przystosowania do ich potrzeb, w tym dostosowania techniczne, jak plany obiektów, nakładki na poręcze, tabliczki na drzwiach, które pozwalają trafić do wyznaczonej auli na wykład lub, jak to często bywa, uczącemu się do późna studentowi pomogą w dotarciu na egzamin bez spóźnienia. Ważne jest także podejście do studenta – otwartość zarówno innych studentów, wykładowców, a przede wszystkim tzw. BON’ów czyli Biur Osób Niepełnosprawnych, których zadaniem jest pomoc niepełnosprawnym uczniom we wszystkich napotkanych trudnościach. O doświadczenia związane z kształceniem na konkretnych uczelniach, zapytałam kilku ich aktualnych uczniów lub absolwentów.

Milena, Katolicki Uniwersytet Lubelski

Ewa, Politechnika Świętokrzyska

Robert, Uniwersytet Wrocławski

Gabriela, Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach

Justyna, Uniwersytet Gdański

Karolina, Uniwersytet SWPS

Zuzanna, Uniwersytet Marii Skłodowskiej Curie

1. Czy jesteś zadowolona/y z czasu spędzonego na uczelni?

Milena: Jestem zadowolona. Nigdy nie spotkałam się z tym, by utrudniano czy uniemożliwiano mi studiowanie. Studiuję w trybie niestacjonarnym, ale nie mieszkam w Lublinie. W związku z tym podczas zjazdów potrzebuję miejsca, by się zatrzymać. Przez BPSN (Biuro Pełnomocnika Studentów Niepełnosprawnych) udało mi się uzyskać miejsce w domu studenta. Byłam tam przyjmowana zawsze z ogromną życzliwością i otwartością. Wykładowcy również byli niezwykle przyjaźni.

Ewa: Studenci z mojego roku tworzyli bardzo zgraną grupę. W związku z tym uważam, że ludzie – zarówno wykładowcy, jak i studenci sprawili, że czas spędzony na Politechnice to bardzo wartościowe chwile w moim życiu, pomimo iż Politechnika nie jest dostępna pod względem architektonicznym dla osób słabowidzących.

Robert: Jak najbardziej jestem zadowolony z uczelni, formy zajęć jak i kierunku, na którym jestem.

Gabriela: Jestem bardzo zadowolona, gdyż kierunek studiów, który wybrałam, bardzo mnie interesuje. Ponadto moi koledzy i koleżanki ze studiów są dla mnie ogromnym wsparciem. Często bywa tak, że rozumiemy się bez słów.

Justyna: Tak, jestem zadowolona. Jest to uczelnia otwarta na inicjatywy i przyjazna studentowi.

Karolina: Raczej jestem zadowolona.

Zuzanna: Jestem zadowolona z mojej uczelni, spotkałam tam miłych i otwartych ludzi. Polecam ją każdemu.

2. Jakie dostosowania na terenie uczelni i kampusu posiada Twoja uczelnia?

Milena: Są udźwiękowione windy oraz, w niektórych miejscach, oznakowane schody.

Ewa: Politechnika Świętokrzyska posiada w bibliotece stanowisko komputerowe dostosowane do potrzeb osób niewidomych.

Robert: Wydział, na którym jestem, z tego co się orientuję, nie posiada zbyt wielu dostosowań.

Gabriela: Wydziały Uniwersytetu Jana Kochanowskiego znajdują się w kilku miejscach Kielc i w związku z tym dostosowania, jakie znajdują się na uczelni, są zróżnicowane. Na wydziale, na którym studiuję – Wydział Pedagogiki i Psychologii – znajdują się udogodnienia dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich, czytelnia znajdująca się w tym budynku została doposażona w pomoce ułatwiające korzystanie z zasobów czytelniczych osobom z dysfunkcją wzroku. Ponadto na drzwiach każdego pomieszczenia (specjalnie dla mnie) zostały naklejone kartki z numerami sal, które mają odpowiednią wielkość. Budynek Centrum Języków Obcych oraz Biblioteka Uniwersytecka zostały wyposażone w system udźwiękowienia. Ponadto w Bibliotece znajdują się dostosowane stanowiska komputerowe do potrzeb studentów z różnymi niepełnosprawnościami.

Justyna: Tabliczki brajlowskie, plany, szerokie przejścia, windy, przy wejściach punkty informacyjne.

Karolina: Są dość duże cyfry, numery na drzwiach sal. Dla niepełnosprawnych ruchowo jest winda i szerokie wejścia do sal.

Zuzanna: Moja uczelnia posiada ubrajlowione drzwi, oznaczone schody jaskrawym kolorem, na terenie uczelni jest winda ułatwiająca poruszanie się osobom na wózkach.

3. W szczególności czy posiada tabliczki dotykowe na drzwiach, dotykowe plany?

Milena: Uczelnia posiada brajlowskie tabliczki na drzwiach. Nie ma planów dotykowych.

Ewa: Obiekt Politechniki Świętokrzyskiej w ogóle nie jest czytelny dla osoby z dysfunkcją wzroku. Nie są zastosowane żadne rozwiązania, pomimo wielu interwencji.

Robert: Nie posiada.

Gabriela: Na uczelni nie ma dotykowych tabliczek i planów.

Justyna: Tak, posiada.

Karolina: Nic takiego nie zauważyłam.

Zuzanna: Numery sal zapisane są brajlem.

4. Jak wygląda współpraca z Biurem Osób Niepełnosprawnych? Czy są gotowi do pomocy? Szybko rozwiązują problemy studentów?

Milena: Z biurem współpracowało mi się dobrze. Nie miałam problemów.

Ewa: Z BON współpracowało mi się dobrze. Na politechnice osoba niepełnosprawna mogła ubiegać się o dofinansowanie do wszelkich pomocy, sprzętu, asysty, w zależności od potrzeb.

Robert: Jestem bardzo zadowolony, chętnie i szybko reagują, wspierają studentów niepełnosprawnych dodatkowymi stypendiami.

Gabriela: Trudno jest mi na to pytanie odpowiedzieć, ponieważ nie miałam problemu, z którym mogłabym zgłosić się do Biura Osób Niepełnosprawnych.

Justyna: Bardzo dobrze. Są zorientowani w formach pomocy, adaptują materiały dydaktyczne na pliki elektroniczne, brajla, mają do wypożyczenia komputery z oprogramowaniem powiększającym i udźwiękawiającym, organizują zajęcia, wyjścia dla studentów z niepełnosprawnością.

Karolina: Biuro jest super. Pomagają, jest z nimi dobry kontakt. Dużo mogą załatwić.

Zuzanna: Dokładnie nie wiem jak to wygląda, ponieważ nie miałam szczególnych problemów do rozwiązania, ale na każde moje pytanie dostawałam konkretną odpowiedź.

5. Jak profesorowie i dydaktycy są otwarci na wsparcie osoby niewidomej/słabowidzącej w procesie kształcenia zdobywania wiedzy?

Milena: Moim zdaniem są otwarci. Nie spotkałam się z byciem, np. dyskryminowaną. Zdarzyła się nawet kiedyś taka sytuacja, że na zajęciach robiliśmy napisy do krótkiego filmu. Pani wykładowczyni przygotowała dla mnie opisy tego, co widać na ekranie, mimo że dla nas najważniejszy był tekst, który musieliśmy przetłumaczyć.

Ewa: Wykładowcy na uczelni są bardzo wymagający, ale też wyrozumiali i poświęcają sporo czasu, aby student mógł przyswoić wiedzę, w szczególności tę techniczną typu mechanika, mechanika płynów czy silniki. O ile z fizyką, matematyką spotykamy się w liceum, to z przedmiotami wyżej wymienionymi miałam pierwszy raz styczność na uczelni. W związku z tym potrzebowałam dodatkowych godzin, aby zostało mi to wytłumaczone indywidualnie, gdyż podczas wykładów niewiele skorzystałam, ponieważ nie miałam możliwości widzieć tego, co jest na slajdach czy na tablicy.

Robert: Po zajęciach udostępniają materiały, które pojawiały się na slajdach.

Gabriela: Obserwuję dużą niewiedzę w tym zakresie. Wykładowcy często nie wiedzą w jaki sposób mogą pomóc studentowi z dysfunkcją wzroku. Po udzieleniu jasnych wskazówek dotyczących swoich potrzeb, problem ten znika. Wykładowcy najczęściej chętnie udostępniają materiały typu prezentacje. Nie ma z tym większego problemu.

Justyna: To jest kwestia indywidualna – jedni lepiej są przygotowani i empatyczni, drudzy mniej.

Karolina: Raczej dobrze. Są osoby, które nie zawsze rozumieją z czym się zmagam, ale ogólnie jest w porządku.

Zuzanna: Większość wykładowców jest otwarta na problemy osób niewidomych. Niektórzy przesyłali mi materiały na maila, jeżeli była taka potrzeba dostawałam treść egzaminów powiększonym drukiem lub odpowiadałam ustnie.

6. Czy nie spotkałeś/aś się z trudnościami przy załatwieniu indywidualnej formy zaliczenia egzaminu?

Milena: Nie, nigdy.

Ewa: Potrzebowałam, żeby wytłumaczono mi indywidualnie materiał, którego nie rozumiałam, natomiast zaliczałam razem z grupą.

Robert: Nie spotkałem się, wykładowcy często sami proponują druk powiększoną czcionką.

Gabriela: Do tej pory nie miałam takiej sytuacji. Wykładowcy podchodzą do mnie indywidualnie i nie ma z tym problemu.

Justyna: Nie.

Karolina: Nie było problemu.

Zuzanna: Nie spotkałam się.

7. Czy uczelnia zaoferowała Ci kurs orientacji przestrzennej (przemieszczania się po terenie uczelni i kampusu) abyś czuł/a się swobodnie?

Milena: Tak.

Ewa: Nie.

Robert: Nie, nie było i nie ma takiej potrzeby.

Gabriela: Nie, ponieważ nie miałam takiej potrzeby. Wiem natomiast, że jest taka możliwość na UJK.

Justyna: Nie, ale jestem osobą, która jest w miarę samodzielna przy swoim niedowidzeniu.

Karolina: Nie.

Zuzanna: Nie, ponieważ o niego nie zabiegałam, jestem osobą słabowidzącą.

8. Czy biblioteka jest wyposażona w materiały naukowe w formie elektronicznej oraz lektury z brajlu?

Milena: Głównie książki w formie elektronicznej. Jednak zależy to od preferencji studenta, ponieważ w centrum adaptacji materiałów dydaktycznych dla niewidomych istnieje także możliwość wydruku w brajlu nie tylko „słowa pisanego”, ale także grafik.

Ewa: Pewien zasób materiałów jest dostępny w wersji elektronicznej, natomiast w brajlu ja się nie spotkałam.

Robert: Nie mam informacji na ten temat, ponieważ korzystam z „tradycyjnych” materiałów.

Gabriela: Tak, mam dostęp do Akademickiej Biblioteki Cyfrowej. Co do brajla to nie mam wiedzy, gdyż go nie używam.

Justyna: Tak, posiada, a jeśli czegoś brakuje, to BON dostosowuje.

Karolina: Elektroniczne są, ale czy w brajlu, to nie wiem.

Zuzanna: Nie wiem.

9. Czy uczelnia pomaga w sprowadzeniu materiałów naukowych z innych uczelni bądź ich zakupie do zbiorów bibliotecznych w razie potrzeby?

Milena: Sporo materiałów można przygotować na terenie KUL.

Ewa: Nie wiem, ale myślę, że gdyby ktoś potrzebował, postaraliby się sprostać.

Robert: Nie mam takich informacji, w moim przypadku nie było takiej potrzeby.

Gabriela: Tak, ale trwa to bardzo długo.

Justyna: Myślę, że nie byłoby problemu.

Karolina: Nie wiem. Nie byłam w takiej sytuacji.

Zuzanna: Nie wiem.

10. Czy uważasz, że uczelnia jest dobrze przygotowana do obsługi niewidomych studentów? Proszę o ocenę w skali od 1 do 5 (możliwe są „+” i „-„ przy ocenach).

Milena: 4+.

Ewa: 2 – (i to tylko dzięki ludziom, którzy dokładają wszelkich starań, aby studentowi ułatwić dostęp do zdobycia wiedzy.)

Robert: Myślę, że kadra pracownicza sama wychodzi z inicjatywą pomocy osobom niewidomym/słabowidzącym: 4+.

Gabriela: 4.

Justyna: 4 +.

Karolina: 4.

Zuzanna: 4+.

Ten mały ranking wydaje się przedstawiać dość pozytywny obraz polskich uczelni. Studenci nie byli surowi i średnia ocen, którą wystawili, daje mocne 4. Dobrze wypada podejście wykładowców i pracowników uczelni do niepełnosprawnych studentów. Na pewno powinno się nadal pracować nad dostosowaniem przestrzeni. Świadomość władz uczelni się zwiększa, jednak stale brak działań zasłania się brakiem środków. Zwykle na remont czekają kolejne wydziały, budynki, aule, boiska i akademiki. Tym bardziej przy każdym kolejnym, nawet niewielkim remoncie, powinno się pamiętać o studentach niepełnosprawnych. Stanowią oni ogromny potencjał, a brak tych wszystkich przeszkód, które czekają każdego dnia w dotarciu na wykład, pozwoli większą uwagę skupić na tym, co naprawdę ważne – zdobywaniu wiedzy.

Warszawa da się lubić – pomysły na wakacje w stolicy

Pamiętamy słowa piosenki:

Warszawa da się lubić,

Tutaj szczęście można znaleźć,

Tutaj serce można zgubić…

No właśnie, kiedy nasi znajomi i koledzy z pracy pojadą ogrzewać się na plaży albo zdobywać górskie szczyty, gdy my zostaniemy w zatłoczonym mieście, czy znajdziemy pomysły na spędzenie wolnego czasu? A dla tych, którzy nie mieszkają w Warszawie, a jedynie w czasie letniego urlopu postanowią odwiedzić stolicę Polski, czekają jakieś ciekawe atrakcje?

Bycie stolicą zobowiązuje, nikt nie powinien się tutaj nudzić. Stolica kraju powinna stanowić także centrum rozrywki i kultury! A czy tak jest w rzeczywistości? Oto kilka pomysłów na spędzenie wolnego czasu w rozgrzanej słońcem metropolii.

Koncerty chopinowskie w Łazienkach Królewskich – czyli coś dla fanów muzyki klasycznej. Niby wszyscy wiemy, że są, ale kto z nas się tam pojawia? A przecież o tym, że warto, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. W tym roku odbędzie się już 59. sezon recitali. Posłuchać muzyki naszego rodaka można w każdą niedzielę między 13 maja a 30 września. Koncerty odbywają się o 12:00 i 16:00. Czy jest lepszy pomysł na niedzielny relaks niż przyjemna ławeczka w parku, ciepłe słońce grzejące ramiona, mrożona kawa i piękna, klasyczna muzyka? Fajną opcją jest też zabranie ze sobą koca i relaks w formie pikniku z rodziną. Co ważne, wstęp bezpłatny. Więcej informacji: https://www.lazienki-krolewskie.pl/pl/wydarzenia/koncerty-chopinowskie-71

Teraz coś dla fanów jazzu. 24 Międzynarodowy Plenerowy Festiwal Jazz Na Starówce. Coś dla tych, którzy wolą wyjść na miasto, gdy skończy się największy upał. W soboty o 19:00 na Rynku Starego Miasta od 30 czerwca do 25 sierpnia będą koncertować kolejno: Paolo Fresu Devil Quartet, Gerardo Nunez Quartet, Jörg Leichtfried Trio & Piotr Baron, Maciej Obara Quartet, David Murray Quartet, KK Pearls, Richard Galliano New Jazz Musette 4te, EABS & Adam Bałdych, Bireli Lagrene Group. Tutaj także wejście jest bezpłatne. Więcej informacji: http://www.jazznastarowce.pl/

W bardziej kameralnym gronie odbywają się Letnie Koncerty na Grochowskiej. Do nowopowstałego Pawilonu Koncertowego zaprasza orkiestra Sinfonia Varsovia. Między 12 maja a 26 sierpnia można wyruszyć w podróż przez muzyczne epoki i gatunki. Te spotkania to nie tylko muzyka, ale też edukacja. Prowadzący podczas każdego koncertu przybliżą prezentowane utwory i zarysują ich kontekst. A w programie m.in. Bach, Beethoven, Strauss, Lutosławski, Paderewski i wiele, wiele innych. Bilet w cenie 2 zł nie powinien nikogo odstraszyć. Więcej informacji: http://www.sinfoniavarsovia.org/pl/2018-05-12-letnie-koncerty-na-grochowskiej-8-edycja.html

Odchodząc na chwilę od muzyki, warto przypomnieć o muzeach. A czy jest coś bardziej wartego zwiedzenia niż Muzeum Narodowe? Stara się ono udostępniać swoje zbiory osobom niepełnosprawnym, w tym niewidomym. Audioprzewodniki, które można wypożyczyć w punkcie informacyjnym, oprowadzą nas po stałych wystawach: Galeria Sztuki XIX Wieku i Galeria Wzornictwa Polskiego. Niestety, nie ma aktualnie żadnych wystaw czasowych. Warto wiedzieć, że we wtorki do galerii stałych wstęp jest wolny, a z opłat za wypożyczenie audioprzewodników zwolnione zostają osoby niewidome, słabowidzące i ich opiekunowie.

Wśród najważniejszych muzeów w Warszawie znajduje się także Zamek Królewski. Osoby niewidome mogą wejść do Zamku z psem przewodnikiem. W punkcie informacji są dostępne do wypożyczenia mapy i opisy sal w alfabecie Braille«a. Audiodeskrypcją objęto na razie: Pokój Marmurowy i Salę Tronową, Salę Rycerską i Pokój Sypialny, Pokój Audiencjonalny oraz Kaplicę. Jeżeli muzeum odwiedza grupa, istnieje możliwość zwiedzania i poznawania wybranych eksponatów za pomocą dotyku pod okiem przeszkolonego edukatora. Osobom niewidomym przysługuje w Zamku bilet ulgowy z cenie 20 zł, natomiast w środy zwiedzanie jest bezpłatne.

A teraz coś dla rannych ptaszków i miłośników dobrej kuchni. W Warszawie w ostatnich latach modne stały się Targi Śniadaniowe. Są to duże imprezy, na których ze swoimi stanowiskami rozstawiają się producenci, restauracje i sklepy. Przyjeżdżają także foodtrucki, które prezentują swoje wyroby i przygotowują z nich ciekawe menu śniadaniowe. A goście chodzą i smakują. Ulubione potrawy można zabrać do stolika i zjeść z bliskimi wspólne śniadanie plenerowe. W każdą sobotę do końca września kulinarni smakosze spotykają się na Żoliborzu przy al. Wojska Polskiego 4. Należy śledzić stronę internetową i profil na Facebooku, ponieważ pojawiają się także weekendy tematyczne. W jednym z tygodni maja na Targu królowała kuchnia japońska. Więcej informacji: http://targsniadaniowy.pl/; https://www.facebook.com/pg/targsniadaniowy/events/

Jeżeli czytają nas fani ruchu i dobrej zabawy, teraz coś dla nich. Niedawno odkrytym przeze mnie wydarzeniem cyklicznym są potańcówki „Swingowe niedziele”. Spotkania odbywają się w niedziele o godz. 19:00 i są podzielone na część z muzyką szybką (19:00-21:00), część wolniejszą, bardziej przyjazną początkującym (21:00-22:00) oraz dla wytrzymałych, w godzinach 22:00-24:00 część ogólna ze zróżnicowaną muzyką. Oczywiście wszystko w rytmie swingu. Potańcówki odbywają się w Domu Zabawy i Kultury DZiK przy ul. Belwederskiej 44 a. Wstęp na wydarzenia jest darmowy. Więcej informacji: http://swingout.pl/potancowki/

Dla głodnych ruchu kolejna ciekawa propozycja. W każdą niedzielę między 12 czerwca a 27 września, w godzinach 10:00-11:30 można bezpłatnie wziąć udział w zajęciach: „Yoga w Łazienkach Królewskich”. Na zajęcia może przyjść każdy, bez względu na wiek czy poziom zaawansowania. Wystawczy luźny strój i koc, ręcznik albo mata do ćwiczeń. Zajęcia na świeżym powietrzu to okazja, aby poczuć kontakt z naturą i odpocząć od zgiełku miasta. Po zakończonych zajęciach można przejść się na spacer po Łazienkach lub udać się na wspomniany Koncert Chopinowski.

Przedstawiłam tylko kilka propozycji form spędzania czasu w stolicy. Na szczęście odnalezienie kolejnych jest proste. W Internecie można znaleźć kilka portali, które opisują wydarzenia kulturalne na terenie Warszawy. Ciekawsze w nich to:

Portal waw4free (http://4free.waw.pl/), na którym znajdziemy tylko wydarzenia, w których udział jest bezpłatny.

Warszawa.naszemiasto (http://warszawa.naszemiasto.pl/imprezy/), na którym możemy szukać wydarzeń w kategoriach: wstęp wolny, bilety do zakupu online, rodzinne.

Strona: http://kulturalnie.waw.pl/, na której znajdziemy wydarzenia odbywające się w najbliższym czasie, ale także przeczytamy recenzje filmów i spektakli oraz informacje o muzeach.

Urząd Miasta na swojej stronie również prowadzi zakładkę: Kulturalna Warszawa (http://www.kulturalna.warszawa.pl/wydarzenia.html?locale=pl_PL)

Ostatni z nich to Kultura Dostępna – jeden z najpopularniejszych portali wśród osób niepełnosprawnych, ponieważ dużą uwagę kieruje na przystosowanie wydarzeń do ich potrzeb. Portal jest ogólnopolski, jednak wiele ofert dotyczy Warszawy i łatwo można je wyszukać. (https://kulturadostepna.pl/).

Fundacja Szansa dla Niewidomych na SightCity 2018

SightCity po raz pierwszy

Czy wszyscy nasi Czytelnicy słyszeli o SightCity – wystawie nowoczesnych technologii i sprzętu dedykowanego rehabilitacji osób niewidomych i słabowidzących? Jest to jedno z największych i najpopularniejszych tego typu wydarzeń na świecie. W tym roku odbyło się w dniach: 25-27 kwietnia. My, przedstawiciele Fundacji, uczestniczyliśmy w pierwszym dniu tego przedsięwzięcia. Dla mnie był to pierwszy raz, dlatego chętnie podzielę się kilkoma subiektywnymi opiniami (tak zwanego nowicjusza).

SightCity po raz trzynasty

Przechadzając się między stoiskami wystawienniczymi, nie dało się odczuć by ta „13-tka” wypadła organizatorom pechowo. Podczas całodniowego spaceru po ogromnej powierzchni wystawienniczej, jaką stanowi przylotniskowy kompleks hotelowo-konferencyjny Sheraton, nie było chwili, by się nudzić. Łącznie w wystawie wzięły udział aż 133 firmy. Moim zdaniem jest to liczba imponująca. Nie padł jednak rekord. W 2012 r. we Frankfurcie wystawiło się ich 137. Mimo, iż nie podano jeszcze oficjalnych statystyk dotyczących ilości zwiedzających, również nie należała do małych. Skąd to wiem? W czasie konferencyjnych „godzin szczytu” – mniej więcej w godzinach 12-16 we wszystkich salach wystawowych i w korytarzach pomiędzy nimi, panował prawdziwy tłok. Można to było odczuć zwłaszcza przy stanowiskach mniejszych firm, nie zaś najpopularniejszych „gigantów”. Jednym z powodów był na pewno oczywisty fakt, że największe firmy miały wydzieloną większą przestrzeń wystawienniczą, adekwatną do stacjonarnych powiększalników i podobnego sprzętu. Jednak z mojej obserwacji wynikało, że większość ludzi była zainteresowana małymi przedmiotami codziennego użytku, które mogli obejrzeć, wypróbować i tego samego dnia zabrać ze sobą do domu.

Skąd taka popularność?

Myślę, że podstawowym czynnikiem, budującym popularność tej wystawy jest lokalizacja. Znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie jednego z największych portów przesiadkowych w Europie. Lotnisko odprawia dziennie 180 tysięcy osób. Oferuje połączenia do ok. 300 miejsc na świecie. To dogodny cel nie tylko dla Europejczyków, ale też mieszkańców Ameryki czy Azji.

Słabe strony

Choć dominującym językiem, który można usłyszeć podczas zwiedzania był niemiecki, targi odwiedzili także goście z takich krajów jak: Stany Zjednoczone, Japonia, Indie, Gruzja czy Iran. Byli to głównie przedstawiciele różnego typu organizacji społecznych, instytucji państwowych, naukowcy, instruktorzy orientacji przestrzennej, a także osoby prywatne zainteresowane nowościami technologicznymi. Dla mnie duży minus stanowiło, iż wiele niemieckich firm, nastawionych na rodzimych klientów, nie zadbało o ulotki czy broszury w języku angielskim. To duża bariera dla zwiedzających. Może organizator powinien postawić taki wymóg wystawcom?

Drugi minus, jaki dostrzegam, to praktyczny brak sesji merytorycznej. Miejsce, które wydzielono na tę okoliczność to niewielka sala przechodnia między kolejnymi częściami wystawy. Liczba słuchających zwykle stanowiła ok. 20-30 osób. Podejrzewam, że panujący gwar nie pozwalał skupić się na treści słów prelegentów. Podejrzewam, ponieważ po raz kolejny barierę stanowił wiodący język niemiecki.

Plusy

To, co podczas zwiedzania podobało mi się najbardziej, to różnorodność prezentowanych produktów i usług. Nie była to tylko technologia informatyczna. Znalazło się wiele artykułów, które wzbogacają życie osób niewidomych i słabowidzących, a przy okazji są równie ciekawe dla widzących. Jednym z przykładów były wykonane z gumy i plastiku¸ trójwymiarowe schematy komórek ludzkiego ciała. Dedykowane szkołom i uczelniom rekwizyty pokazywały wygląd krwinek, chromosomów czy kodu DNA. Dopiero kiedy zaczęłam oglądać te przedmioty, zdałam sobie sprawę, że nauka takich zagadnień jest mocno abstrakcyjna, zwłaszcza bez możliwości wytłumaczenia, jak poszczególne elementy mogą wyglądać. Innym stanowiskiem, przy którym spędziłam dużo czasu, był kącik make-up. Prowadziła go niewidoma Niemka, która od lat wrzuca do Internetu filmy, na których tłumaczy, że niewidome dziewczyny też odczuwają potrzebę, by poprzez makijaż poczuć się pewniej i bardziej komfortowo. Prezentuje, jak sama wykonuje makijaż i uczy tego innych. Jej umiejętności robiły duże wrażenie. Myślę, że polski akcent również zaciekawił zwiedzających. Firma Altix przestawiła prototyp dotykowego globusa. Zwiedzający przystawali na chwilę, by palcem odnaleźć swój kraj i wysłuchać paru słów na jego temat.

Ciekawostki

Jak wspomniałam ,konkurencja podczas targów była duża. Każda firma próbowała przyciągnąć zwiedzających czymś nowym i ciekawym. Najbardziej niecodzienny pomysł, na jaki zwróciłam uwagę, to rozdawanie gościom kinowego popcornu. Pomysł na pewno nowatorski, choć mnie zapach tego przysmaku, w niewielkim zatłoczonym pokoju, raczej odpychał niż zachęcał do dłuższej rozmowy. Ciekawe czy pozostali wystawcy ze zdenerwowaniem słuchali strzelających ziarenek kukurydzy, czekając aż w pokoju pojawi się fan tej przekąski?

SightCity to przyjazne miejsce dla czteronożnych przewodników. W holu głównym stały wystawione miski z wodą i jedzeniem dla psów, które spędzały na targach niekiedy cały dzień.

Podsumowanie

Możliwość odwiedzenia SightCity była dla mnie niebywale inspirująca. Dzięki temu mogłam zobaczyć między innymi, jak wielu ludzi jest zainteresowanych tematyką rehabilitacji osób niewidomych i słabowidzących, dowiedzieć się odrobinę o życiu niewidomych w Niemczech oraz przyjrzeć się nowym, ciekawym rozwiązaniom. Myślę, że każdy zainteresowany tą tematyką powinien choć raz odwiedzić targi we Frankfurcie. Przy okazji, znamy już daty SightCity 2019! Wystawa planowana jest w dniach 8-10 maja. Do zobaczenia!

7 schodów na drodze do wolności

23 kwietnia 2018 r. jest szczególną datą do zapamiętania przez nas wszystkich. Tego dnia w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie odbyła się inauguracja programu rządowego Dostępność Plus. Jest to projekt, który polski rząd uznał za jedną z najważniejszych inicjatyw na rzecz modernizacji naszego kraju i który będzie realizował poprzez Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju w latach 2018-2025.

Podczas inauguracji zgromadzeni uczestnicy mogli obejrzeć film na temat dostępności i perspektyw, które ma zapewnić rządowy program, wysłuchać przemówienia premiera Morawieckiego, wziąć udział w panelu dyskusyjnym oraz obejrzeć wystawę technologii i rozwiązań wspierających funkcjonowanie osób z niepełnosprawnościami.

Mottem, które przyświecało przemówieniu premiera było „7 schodów”. Tylko 7 schodów może stanowić, dla całej rzeszy Polaków, barierę nie do pokonania. Co możemy przez to rozumieć? Te 7 schodów to nie tylko mieszkanie w bloku bez windy czy brak podjazdu dla wózka inwalidzkiego. To symbol wszystkich przeszkód, jakie spotykają osoby niepełnosprawne na drodze do pracy czy sklepu, udziału w życiu społecznym i dostępie do kultury. Dla osób niewidomych i słabowidzących te schody to brak oznaczeń brajlowskich, sygnałów dźwiękowych na przejściach dla pieszych, zastawione chodniki czy linie naprowadzające kończące się na pustej ścianie. A przecież świadomość i odrobina pomysłu u jednych ludzi (urzędników, architektów, przedsiębiorców) to wolność dla drugich. Podczas Konferencji padły także inne, bardzo ciekawe słowa. Każdy z nas powinien myśleć o swojej sprawności jako stanie przejściowym. Każda sprawna osoba może zachorować, ulec wypadkowi, stać się niepełnosprawna, a na pewno w pewnym momencie życia mniej sprawna ze względu na wiek. Dlaczego dopiero wtedy myślimy o ilości przeszkód, które nas otaczają?

Oczywiście nie tylko Polska ma na tym polu duże zaległości. Należy jasno powiedzieć, że sytuacja, w której w XXI wieku jeden człowiek przechadza się po Księżycu, a drugi ma problem ze swobodnym przejściem po chodniku do pobliskiego sklepu, to porażka całej społeczności międzynarodowej i rządów wszystkich państw.

Czy jednak możemy liczyć, że w Polsce będzie niedługo lepiej niż w innych krajach?

Jeżeli możemy wykonać pierwszy krok na tej drodze, to Fundacja Szansa dla Niewidomych pierwsza zgłasza się, by pomóc! Podzielimy się swoją wiedzą i doświadczeniami. Taką deklarację wyraziliśmy również podczas Konferencji inauguracyjnej. Nasi przedstawiciele byli jednymi z pierwszych, którzy złożyli swoje podpisy pod Partnerstwem na rzecz dostępności – dokumentem, który uroczyście podpisał premier Morawiecki jako deklarację ze strony rządu.

A oto treść złożonego zobowiązania:

„Świadomi znaczenia podstawowych praw i wolności człowieka, w poszanowaniu godności, potencjału i woli każdego, wskazujemy konieczność zapewnienia wszystkim obywatelom dostępności do otoczenia fizycznego, społecznego, kulturalnego, rekreacji, wypoczynku, sportu, opieki zdrowotnej, edukacji, pracy, transportu, informacji i środków komunikacji.

W celach Programu Dostępność Plus upatrujemy szans na samodzielne i niezależne funkcjonowanie wszystkich osób, w tym z niepełnosprawnościami, osób starszych i innych osób o szczególnych potrzebach, na równi z innymi obywatelami.

Poprawa dostępności to zadanie dla rządu, samorządów, organizacji pozarządowych, przedsiębiorców, instytucji publicznych i mediów. Apelujemy o współpracę do wszystkich środowisk. Uznajemy, że osiągnięcie ambitnych celów jest możliwe dzięki mobilizacji sił, wspólnemu działaniu, kreowaniu synergii, wzmocnionemu partnerstwu, opartym na dialogu i otwartości dla wszystkich zainteresowanych stron.

Dążąc wspólnie do wykorzystania szans na dokonanie zmian w kraju, regionie czy firmie, zwiększania wpływu na bardziej sprawiedliwy i zrównoważony rozwój naszego kraju, wyrażamy intencję współpracy w ramach niniejszego partnerstwa na rzecz realizacji celów programu Dostępność Plus.

Deklarujemy, że w ramach prowadzonych przez nas działań, będziemy kierować się ideą dostępności i równego traktowania”.

Pewnie niejedna osoba zastanawia się, jak te piękne słowa rząd ma zamiar zrealizować?

Oto garść podstawowych informacji na temat Dostępności Plus.

Program składa się z ośmiu obszarów tematycznych:

Architektura – zakłada przede wszystkim projektowanie w duchu uniwersalnym, w szczególności na poziomie mieszkalnictwa, dostępności przestrzeni miejskiej i świadomości służb architektonicznych. Budżet wynosi: 780 mln zł.

Transport – zakłada umożliwienie swobodnego transportu kolejowego poprzez dostosowanie dworców kolejowych, peronów oraz taboru oraz poprawę dostępności transportu publicznego, miejskiego poprzez: zakup odpowiedniego taboru, szkolenie kierowców oraz budowę aplikacji „Czy dojadę?”. Budżet wynosi: 20 mln zł.

Edukacja – zakłada wyrównanie szans dzieci i młodzieży niepełnosprawnej na ścieżce edukacji poprzez: likwidację barier w placówkach edukacyjnych (szkoły, uczelnie), zwiększenie wsparcia dla edukacji włączającej, a także włączenie problematyki dostępności do programów studiów, np.: kierunków technicznych i pedagogicznych. Budżet wynosi: 588 mln zł.

Służba zdrowia – zakłada zwiększenie dostępności służby zdrowia poprzez dostosowanie 100 placówek, wprowadzenie innowacyjnego systemu korelacji między dostępnością placówki służby zdrowia a korzystnymi warunkami kontraktowania świadczeń. Budżet wynosi: 300 mln zł.

Cyfryzacja – zakłada wyrównywanie dostępu do informacji poprzez zwiększenie dostępności cyfrowej. Dostosowane do standardu WCAG 2.0 zostaną strony internetowe sektora publicznego, zwiększenie wymagań dla producentów filmowych, telewizyjnych i radiowych dot. audiodeskrypcji i napisów. Co ważne, również pracownicy administracji publicznej zostaną przeszkoleni z zasad dostępności cyfrowej w procesie udostępniania informacji publicznej. Budżet wynosi: 300 mln zł.

Usługi – zakłada likwidację barier w dostępie do podstawowych usług życia codziennego – bankowości, telekomunikacji, ratownictwa medycznego (numer 112), transportu indywidualnego, a także kultury (dostępność zabytków, placówek kultury), promowania zatrudnienia osób niepełnosprawnych w administracji publicznej. Budżet wynosi: 615 mln zł.

Konkurencyjność – zakłada wsparcie przedsiębiorstw na drodze wdrażania innowacji i poszukiwaniu najbardziej funkcjonalnych i ergonomicznych rozwiązań, tworzeniu produktów i usług uniwersalnych. Powstanie Społeczny Inkubator Dostępności, w którym organizacje z tzw. know how będą dzielić się przygotowanymi rozwiązaniami i wdrażać dobre praktyki. Powstaną także centra testujące do weryfikacji uniwersalności produktów i usług. Budżet wynosi: 77 mln zł.

Koordynacja – zakłada uchwalenie ustawy o dostępności oraz opracowanie i wdrożenie standardów dostępności w prawie krajowym. Powołany zostanie Access Board, czyli osoba odpowiedzialna za koordynację rożnych polityk rządu pod kątem dostępności. Budżet wynosi: 74 mln zł.

Jakie efekty mają zostać osiągnięte? Oto kilka z nich:

Około 1000 miejsc i budynków użyteczności publicznej bez barier architektonicznych i komunikacyjnych.

Co najmniej 20% mieszkań wybudowanych w programie Mieszkanie Plus dostępnych dla osób o szczególnych potrzebach.

100 gmin, w których zostanie poprawiona jakość przestrzeni publicznej.

Co najmniej połowa czasu antenowego w TV dostępna dla osób niewidomych i niesłyszących.

Wszystkie nowe budynki publiczne w pełni dostępne dla osób o specjalnych potrzebach.

Czy to dużo? I tak, i nie. Biorąc pod uwagę skalę problemu i zaniedbań, nie każdy będzie w pełni usatysfakcjonowany. Każda z grup osób niepełnosprawnych, w tym niewidomi i słabowidzący, będą liczyć, że ich potrzeby zostaną w końcu zauważone i rozwiązane. Jako Fundacja będziemy o to czynnie zabiegać. A jako środowisko – możemy mieć nadzieję, że nawet, jeżeli rządowi nie uda się zlikwidować wszystkich 7 stopni do naszej wolności, to chociaż je porządnie oznaczy!

Braille i Chopin na Gałczyńskiego 7

Piotr Witt – pisarz, publicysta i korespondent radiowy, wybitny intelektualista, nieprzeciętnie inteligentny, obdarzony niezwykłym darem elokwencji, tworzący atmosferę nie gorszą niż niejeden film z tajemnicą w roli głównej, a nade wszystko człowiek bardzo czarujący i miły!

W deszczowe popołudnie, 6 marca, Pan Piotr zabrał zgromadzonych przy Gałczyńskiego 7 słuchaczy na wycieczkę pośród wąskich uliczek Paryża. Miasta, które nie było łaskawe ani dla jednego, ani drugiego bohatera jego opowieści.

Louis Braille urodzony w 1809 r. w miejscowości Coupvray przeniósł się w młodym wieku do Paryża, by tam pobierać nauki w królewskim Instytucie Młodych Niewidomych (pierwszej tego typu szkole na świecie). W tamtych czasach księgi, którymi dysponowała szkoła, zawierały tekst pisany dużymi, wypukłymi literami. Uczniowie rozpoznawali je za pomocą dotyku. Można sobie wyobrazić, jak wielkie i niewygodne musiały być te podręczniki. Zapłonem do zainicjowania pracy nad nowym systemem zapisu, było dla Louisa zapoznanie się z metodą przekazywania rozkazów w ciemności, stosowaną przez Francuski Sztab Generalny. Spotkał się z tym podczas jednej ze szkolnych lekcji. Wzorując się na rozwiązaniu wykorzystującym kreski i kropki, Braille ułatwił i udoskonalił ten zapis tak, by ułatwić pisanie i zwiększyć szybkość odczytu. Projekt, który umożliwił normalne funkcjonowanie kolejnym pokoleniom niewidomych i słabowidzących, nie zawsze był doceniany. Jeden z kolejnych dyrektorów szkoły w 1840 r. zakazał jego stosowania. Na szczęście do tego czasu nowa notacja zdążyła się spopularyzować wśród niewidomych w całej Francji. Przed śmiercią Braille’a w 1952 r. sformułowany przez niego system zapisu nie miał już konkurencji.

Fryderyk Chopin urodzony… no właśnie, kiedy? Jak wskazał Pan Piotr, coraz częściej przyjmuje się, iż przyszedł na świat o rok wcześniej niż dotychczas sądzono – nie w roku 1810, lecz 1809. Czyniło to obu naszych bohaterów rówieśnikami. Chopin trafił do Francji w 1831 r. Jego nowy kraj pobytu przywitał go na granicy państwa z umiarkowaną życzliwością, „określając rękami celników” mianem bezwartościowych: notatki, nuty i rzeczy związane z krajem ojczystym. Tak, jak uczestnicy spotkania, zapewne i Państwo zastanawiają się, co łączy Chopina z Braille’em? Na pewno nie tylko nuta geniuszu, której żadnemu z nich nie można odmówić. Nuta jest tutaj, można powiedzieć, „słowem kluczem”. Obaj panowie dużo uwagi poświęcali systemowi zapisu dźwięków. Braille – słów, które zapisane w tradycyjny sposób nie były dla niego dostępne. Nie mógł liczyć na pomoc komputera i systemu lektorskiego, które poprawiają jakość życia współczesnych niewidomych. Postawił na system punktowy, który okazał się na tyle czytelny, że pozwolił na efektywne odczytywanie tekstu i zdobywanie wiedzy. Mało tego, Braille był muzykiem i stworzył wypukły zapis nutowy. Do dzisiaj posługują się nim niewidomi. On sam był organistą i grywał w kilku paryskich parafiach. Chopin, jak można się spodziewać, był skupiony jedynie na dźwiękach muzyki. Jak wskazał Pan Piotr, Chopinowi ówczesny zapis nutowy niespecjalnie odpowiadał. Nie pozostawiał możliwości interpretacji, z czym Chopin poradził sobie dzięki tzw.: tempo rubato – dodatkowemu zapisowi, opisującemu swobodne skracanie lub wydłużanie poszczególnych dźwięków, kiedy to całość taktu lub frazy pozostanie w niezmienionej długości.

W dalszej części opowieści bohater spotkania skupił się na przybliżeniu losu naszego rodaka w stolicy Francji. W pierwszych słowach dotyczących jego pobytu, opisał wspaniały debiut młodego Fryderyka w paryskich salach koncertowych oraz pochwalne opinie krytyków i słuchaczy, przedstawiane we współczesnych biografiach Chopina. Jednak, jak wskazał mówca, wzbudzając wyraźne zainteresowanie zgromadzonych, zgodnie z przeprowadzonymi przez niego badaniami, te relacje są w takim samym stopniu pomyślne, co kompletnie fałszywe. Nie w sali koncertowej, lecz w niewielkim salonie Państwa Pleyelów młody wirtuoz zaczynał swoje podboje. Sama sala koncertowa Pleyela powstała 9 lat później. Nieprawdziwi okazali się ojcowie jego sukcesu: książę Walenty Radziwiłł – przyjaciel artysty, który miał zaprosić go do James’a Rothschild’a na kolejny zakończony sukcesem pokaz techniki pianistycznej. Książę opuścił Paryż zanim takie spotkanie mogło dojść do skutku. To samo dotyczyło James’a Rothschild’a, który uciekł przed epidemią cholery. Zaś słowa krytyków o samym występie nie należały do pomyślnych. Było mniej więcej tak: „ten młody człowiek ma niezwykłą wyobraźnię, dezynwolturę i rozmaite pomysły… ale palce stawia nieprawidłowo! Jeżeli pouczy się jeszcze u dobrego mistrza…, to za 2-3 lata będzie mógł się zaprezentować przed publicznością”. Jak łatwo wywnioskować, nie bez powodu autor początki pobytu Chopina w Paryżu określił mianem „przedpiekla sławy”. Ostatecznie jednak Chopin osiągnął sukces i tak jak Braille pozostaje w świadomości społeczeństwa jako człowiek wybitny.

Nie mniej ważnym bohaterem książki i spotkania z pisarzem, był sam Paryż. Tamtejsze uwarunkowania, polityka, elita paryska, salony muzyczne i konkurencja artystów oraz inne okoliczności, jak np. epidemia cholery, wzmacniały melancholijny obraz miasta, w którym niełatwo było emigrantowi poczuć się „jak w domu”. Na duchu podtrzymywały Polaków, również Fryderyka, okrzyki dochodzące z ulicy: „vive la Pologne”, „chwała bohaterskim Polakom”, których podziwiano za powstanie styczniowe. I byłoby to zapewne pokrzepiające, gdyby nie sama sceneria Paryża: „kondukty pogrzebowe, przeplatane przez przemarsz szwadronów wojska”.

Jeżeli zaciekawiła Państwa ta krótka opowieść, zapraszam w imieniu Fundacji na kolejne tego typu spotkania w naszym Salonie przy Gałczyńskiego 7 w Warszawie. Będziemy spotykali się raz w miesiącu, aby porozmawiać, podyskutować i wysłuchać ciekawych prelekcji. Należy śledzić naszą stronę www.szansadlaniewidomych.org oraz naszego Facebooka.

Głośna piłka i cisi kibice

Zbliżamy się do najważniejszego święta dla fanów footballu. W czerwcu rozpoczną się mistrzostwa świata w piłce nożnej. W Rosji zmierzą się 32 drużyny, w tym Polska. Mimo, że piłka nożna to bodaj najpopularniejszy sport na świecie, wzbudzający najwięcej emocji i przyciągający na stadiony i przed telewizory największą ilość kibiców, mało słyszy się o jej wersji dla niewidomych. Mimo, iż Polska posiada drużynę narodową, zrzeszoną pod logiem Blind Football Poland, media i społeczeństwo przyglądają się tego typu aktywności z dużą dozą niepewności i zdziwienia. O ile stosunkowo łatwo wyobrazić sobie jak osoba niewidoma pływa, ćwiczy na siłowni, jazda na tandemie też nie wzbudza szczególnego zdumienia, to bieganie w 10 osób po boisku za piłką, której nie widać, a jedynie słychać, w poszukiwaniu bramki, jest już dużym wyzwaniem dla percepcji przeciętnego Kowalskiego. Jak tu się nie zderzać? Jak rozpoznać czy przy piłce jest przeciwnik czy kolega z drużyny? Gdy ogląda się mecz tego typu, rozgrywany np. na mistrzostwach świata, te problemy wydają się nie istnieć. Gra przebiega płynnie. Wpływać może na to kilka elementów: dobrze zrehabilitowani zawodnicy, z ogromnym poczuciem przestrzeni i jasne, klarowne zasady gry.

Co do zasad, dla mniej wtajemniczonych przytaczam najważniejsze z nich. Na boisku znajduje się 10 zawodników. 8 niewidomych – z dodatkowo zawiązanymi oczami, tak aby zniwelować różnice wynikające z charakterystyki danej wady (np. wrażliwość na bodźce świetlne lub kształty) oraz 2 widzących bramkarzy. Bramkarze to także nawigatorzy zawodników linii obrony. W środkowej strefie boiska nawigatorem jest trener. W strefie ataku podpowiada także trzeci nawigator, z tą różnicą, że dwóch pozostałych podpowiadaczy pozostaje poza obszarem boiska. W piłce jest umieszczony dzwoneczek, który pozwala na lokalizację jej w przestrzeni. Mecz składa się, jak w przypadku standardowej piłki nożnej, z dwóch połów, z tym, że każda trwa 25 minut.

Porównanie standardowej piłki footballowej i dźwiękowej wygląda następująco:

Zwykły football:

Waga: 396–453g

Obwód: 68-70 cm

Ciśnienie: 0,6 do 1,1 atm.

Blind Football:

Waga: 510-540 g

Obwód: 60-62 cm

Ciśnienie: 0,4-0,6 atm.

W blind footballu najważniejszą rolę odgrywa słuch. Cytując trenera polskiej reprezentacji: „Sygnał dźwiękowy i rysowanie boiska w głowie – to najważniejsze rzeczy dla piłkarza”. Uczestnicy gry muszą uważnie nasłuchiwać uwag nawigatorów, wysłuchiwać dźwięków piłki oraz pozostałych graczy, którzy zbliżając się do piłki krzyczą z hiszpańskiego „voy”, czyli „idę”. Stąd głęboka cisza panująca podczas meczu ze strony kibiców, która odróżnia mecze piłki nożnej dla niewidomych od zwykłej. Pomimo emocji nie mniejszych niż przy spotkaniu Ligi Mistrzów, wsparcie kibiców rozumiane jest inaczej. Zwykle kibice dopingują głośnymi krzykami, piosenkami i trąbkami. Tutaj taki krzyk tylko by przeszkodził. Jeżeli chcemy pomóc, musimy zachować ciszę. Brawa są jednak dopuszczane, ale tylko w niektórych przypadkach: w momencie zdobycia bramki lub przeprowadzenia innej ładnej akcji na boisku.

Kiedy mamy już opanowane zasady, czas wejść na boisko. O praktyce opowie nam Łukasz Byczkowski – członek reprezentacji Polski w blind footballu.

M.S. Blind football to jeden z najpopularniejszych sportów drużynowych dla niewidomych. Skąd zamiłowanie do tej dyscypliny?

Ł.B. Od dziecka uwielbiałem grać w piłkę nożną i w sumie dalej w nią lubię grać. Choć już nie tak często jak kiedyś. Chodziłem do szkoły dla niewidomych i słabowidzących we Wrocławiu. W 2011 roku odezwała się do nas UEFA z zapytaniem czy nie rozegralibyśmy meczu pokazowego w blind footballu przed jednym z meczów na EURO 2012, które było rozgrywane w naszym kraju. Nasz trener podjął się tego zadania. Na początku do treningów używaliśmy zwykłych piłek owiniętych w różne folie czy worki, żeby było je słychać. Potrzebnych było dużo wolontariuszy, którzy dbali o nasze bezpieczeństwo, żebyśmy nie wpadli na słupki i nie zrobili sobie krzywdy. Niedługo później dostaliśmy specjalne bandy przeznaczone do tej dyscypliny, które są ustawione wzdłuż linii bocznej boiska. Oprócz tego dostaliśmy również resztę sprzętu, czyli piłki, gogle, ochraniacze. Ja nie gram w blind football od samego początku. W internacie mieszkałem z kolegą, który trenował tę dyscyplinę i zaproponował mi, żebym kiedyś spróbował. Na początku nie byłem przekonany, ale po jakimś czasie postanowiłem zmierzyć się z tą dyscypliną. Na początku trenowałem dosyć krótko, ponieważ na jednym z treningów, które mieliśmy na Sali, biegłem zbyt szybko i miałem bliskie spotkanie ze ścianą!!! Po tym zderzeniu miałem trochę lęków i zrezygnowałem. Po jakimś czasie postanowiłem spróbować jeszcze raz i tak gram do tej pory.

M.S. Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda z tym sportem? Ile lat temu to było?

Ł.B. Pierwszy raz styczność z tą dyscypliną miałem pod koniec 2011, albo na początku 2012, ale w międzyczasie było kilka przerw. Dokładnie nie pamiętam, ale już bez żadnych przerw gram chyba od 2013 roku.

M.S. Przyjęłam takie założenie, że zamiłowanie do sportu i kondycja fizyczna to nie wszystko, żeby osiągnąć sukces w tym sporcie. Przy oglądaniu Waszych potyczek na boisku najbardziej rzuca się ogromna orientacja w przestrzeni. Mimo ciągłego dryblingu wiecie, gdzie dalej biec i gdzie kierować się na bramkę. Czy zgodzisz się ze mną, że orientacja to podstawa w tym sporcie? A może z praktyki powiesz, że inne umiejętności są najważniejsze?

Ł.B. Zgadam się w zupełności. Na początku zdecydowanie orientacja jest najważniejsza, aby wiedzieć gdzie się jest na boisku, albo w którą stronę trzeba biec. Oczywiście poza orientacją jest też ważne wyszkolenie techniczne, prowadzenie piłki, udane podanie czy strzał na bramkę, ale także utrzymanie równowagi, no i przede wszystkim dobry słuch. Na początku trener mówił nam, że wszystko musimy sobie narysować w głowie. Wyobrazić sobie mniej więcej boisko i jak się po nim poruszać. Dopiero jak mieliśmy w miarę opanowaną orientację, zaczęliśmy pracę z piłkami. Podczas meczu boisko jest podzielone na 3 strefy. Za każdą odpowiada ktoś inny. Jest trzech przewodników: pierwszym jest nasz bramkarz, który steruje strefą obronną. Drugim jest trener. Znajduje się on w połowie boiska za bandą, steruje i podpowiada zawodnikom znajdującym się w tej strefie. Trzecim jest nasz przewodnik, który znajduje się za bramką przeciwnika. Jego rolą jest nakierowanie zawodnika na bramkę.

M.S. Patrząc z boku blind football wydaje się trudną dyscypliną. Doradziłbyś go osobom niewidomym i słabowidzącym, które dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę ze sportem?

Ł.B. Wydaje mi się, że osobom, które nie uprawiają tej dyscypliny może się wydawać to bardzo trudne. Trzeba mieć dość dobrą orientację, żeby się odnaleźć na boisku.

A co do drugiej części pytania, na pewno bym doradził osobom, które interesują się piłką nożną, aby same spróbowały swoich sił. Może akurat by im się spodobało.

M.S. Czy blind football jest sportem kontuzyjnym?

Ł.B. Zdecydowanie tak. Na meczach często zdarzają się kontuzje. Ja sam już nie raz i nie dwa zderzyłem się z przeciwnikiem głowami. Raz miałem poważniejszy uraz, gdy rozpędzony przeciwnik wpadł we mnie i zderzyliśmy się głowami, a upadając na plecy uderzyłem jeszcze głową o murawę i na krótką chwilę straciłem przytomność. Co prawda w tym meczu nie byłem już w stanie wyjść na boisko, ale na następny mecz byłem gotowy. W tej dyscyplinie nie brakuje również siniaków na nogach. Często się zdarza, że zawodnicy kopią się po nogach, ale jest to gra dla naprawdę twardych osób, które się tego nie boją. Czasami bywa tak, że zawodnicy z własnej drużyny niechcący wpadną na siebie i coś mogą sobie zrobić.

M.S. Czy to prawda, że Robert Lewandowski zainteresował się Waszą grą?

Ł.B. W 2015 roku okazało się, że jedna z drużyn nie weźmie udziału w Mistrzostwach Europy które odbywały się w Anglii, a nasza reprezentacja była pierwsza w kolejce, więc zaczęliśmy przygotowania do mistrzostw. Brakowało nam pieniędzy na stroje, sprzęt, zgrupowania, no i na „wpisowe” na turniej. Odbyło się kilka koncertów charytatywnych. Na kilku treningach była u nas telewizja. Agent lub inna osoba, która była z Robertem Lewandowskim w dobrych kontaktach, powiedziała mu o tej akcji i po niedługim czasie odezwał się do nas Robert Lewandowski. Powiedział, że nam pomoże.

M.S. Który z rozegranych dotąd meczów był najbardziej emocjonujący i najlepiej go wspominasz?

Ł.B. Hmm… to też jest trudne pytanie. Dla mnie każdy mecz i każdy turniej jest ważny, więc ciężko mi wybrać.

M.S. Masz jakąś drużynę, z którą najbardziej chciałbyś się zmierzyć?

Ł.B. Przyznam, że nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Teraz, w maju, w Krakowie, odbędzie się turniej dla państw takich jak my (czyli grających dopiero od kilku lat) i jestem szczęśliwy, że będę mógł zagrać w tym turnieju z orzełkiem na piersi. Jest to dla mnie wyróżnienie i cieszę się, że będę mógł zagrać z reprezentacjami innych krajów.

M.S. Wiem, że blind football to nie jedyny sport, który trenujesz. Opowiesz o pozostałych dyscyplinach i swoich sukcesach?

Ł.B. Oprócz blind footballu trenuję również goalball i showdown. Blind football, jak i goalball są to dyscypliny paraolimpijskie.

Goalball jest to gra drużynowa. Boisko ma wymiary takie jak boisko do siatkówki, czyli 18 metrów długości i 9 szerokości. Bramka zajmuje całą szerokość boiska, a wysokość bramki to 1.3 metra. Drużyna składa się z 3 zawodników, którzy mają zasłonięte oczy opatrunkami okulistycznymi i specjalnymi goglami dla wyrównania szans. Boisko jest podzielone na 3 6-metrowe strefy.

Piłka musi być toczona po parkiecie, ale są także rzuty nazywane skoczkami (piłka się nie toczy, ale odbija). Piłka musi mieć kontakt z podłożem przed 6 metrem i przed 12 (czyli 6 od strony przeciwnika). Za różne przewinienia drużyna może dostać karnego i wtedy jeden zawodnik broni całej bramki. Po pierwszym kontakcie piłki z zawodnikiem drużyna broniąca ma 10 sekund na odrzucenie piłki. Mecz trwa 2 razy po 12 minut lub gdy różnica bramek wyniesie 10 (np. 12-2), to wtedy mecz kończy się przed czasem. Jak w każdym sporcie dla niewidomych, piłka posiada dzwoneczki, aby można było ją zlokalizować. Piłka do goalballa waży 1.25 kg. Gram w tę dyscyplinę od 4 lub 5 lat i jestem zawodnikiem drużyny z Wrocławia, której zawodnicy są uczniami lub absolwentami szkoły dla niewidomych i słabowidzących we Wrocławiu. Razem z kolegami zdobyliśmy 3 razy z rzędu Mistrzostwo Polski juniorów oraz Mistrzostwo i Wicemistrzostwo Polski w seniorskich rozgrywkach.

Showdown jest to również gra dla niewidomych i słabowidzących. Showdown (niekiedy błędnie nazywany tenisem stołowym dla niewidomych) jest przeznaczony dla dwóch zawodników. Gra toczy się na prostokątnym stole o długości 4 metrów, stół otoczony jest bandą. Na każdym rogu bandy są zaokrąglone. Na środku stołu jest zamontowana plastikowa tablica. Znajduje się kilkanaście cm nad stołem, tak aby piłka mogła się pod nią zmieścić. Bramki znajdują się na dwóch końcach stołu (podobnie jak w cymbergaju). W showdown gra się przy użyciu drewnianych rakietek i dźwiękowej piłeczki (o wielkości zbliżonej do piłki tenisowej, ale z innego tworzywa) oraz rękawicy ochronnej np. do hokeja. Celem gry jest odbicie piłeczki tak, aby przeszła pod ekranem i wpadła do bramki przeciwnika. Showdown jest grą indywidualną, ale również drużynową. W grze indywidualnej gra się do dwóch lub trzech wygranych setów (zależy od rozgrywki), każdy set do 11 punktów i muszą być 2 punkty przewagi. W grze drużynowej gra się do 31 punktów, po 16 punkcie jest zmiana stron. Drużyna składa się z trzech osób, w tym musi być jedna dziewczyna.

Showdown w Polsce pojawił się w 2010 roku. Z roku na rok przybywa zawodników i zawodniczek. Teraz jest ich około 100. Moje osiągnięcia w tej dyscyplinie to zdobycie Mistrzostwa Polski, dwa razy wicemistrzostwa i – jeśli dobrze pamiętam – 4 razy zająłem 3 miejsce, brałem udział 2 razy w mistrzostwach świata i raz w mistrzostwach Europy. W ubiegłym roku zdobyliśmy drużynowe mistrzostwo świata i oprócz tego indywidualnie dwa brązowe krążki na Mistrzostwach Świata, a w roku 2016 po raz pierwszy nasza reprezentacja zdobyła drużynowe mistrzostwo Europy (na tych mistrzostwach mnie nie było). Na arenie międzynarodowej oprócz medalu w drużynie z ubiegłego roku tylko raz udało mi się stanąć na trzecim stopniu podium w Holandii.

M.S. Zawsze chciałeś być sportowcem?

Ł.B. W dzieciństwie uwielbiałem grać w piłkę nożną i jak każdy dzieciak, który lubi piłkę nożną i ogląda mecze piłkarskie, zawsze marzyłem, żeby być piłkarzem i móc grać na takich dużych stadionach. Ale niestety, jak wzrok mi się pogorszył, marzenia legły w gruzach. Dlatego cieszę się, że istnieje taka dyscyplina jak blind football i mogę w nią grać.

M.S. Który ze znanych sportowców jest dla Ciebie wzorem?

Ł.B. Jak byłem mały, moją ulubioną drużyną była FC Barcelona. Było w niej wielu znakomitych piłkarzy. Dalej im kibicuję, ale myślę, że najlepszym piłkarzem jest Lionel Messi. Kiedy byłem dzieckiem, oprócz Messiego lubiłem jeszcze grającego wtedy w Barcelonie Ronaldinho. Mam kilku piłkarzy, których lubię i podziwiam za ich grę, ale zdecydowanie najlepszy dla mnie jest Messi, a z Polski Robert Lewandowski, Kamil Grosicki i Jakub Błaszczykowski.

Wdrażanie Konwencji o Prawach Osób Niepełnosprawnych

Czy pamiętają Państwo rok 2012? Czy był on dla Państwa ważny? A czy dla Polski był w jakiś sposób istotny? Na pewno był wyjątkowy, ze względu na organizowane u nas EURO 2012. Ale 2012 rok obfitował również w inne ważne wydarzenia, także natury politycznej, zarówno w Polsce, jak i na świecie. Dlaczego o tym wspominam? W 2012 r., a dokładnie 6 września, Prezydent RP ratyfikował Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, która została sporządzona w Nowym Jorku 13 grudnia 2006 r. Jest to potężny dokument, zarówno rangą, jak i objętością. Zawiera 50 artykułów poświęconych zasadom, jakie przyświecają realizacji umowy przez sygnatariuszy, obowiązkom, jakie mają spełnić oraz dziedzinom i obszarom, w których niwelowanie barier jest kluczowe dla realizacji idei równości.

Od ratyfikacji umowy minęło 5 lat, natomiast od jej stworzenia już 11. Jest to niezwykle powolny proces, który mimo upływu wielu lat jest wciąż na początku swojej żmudnej drogi. Jeżeli chcemy być szczerzy w swoich sądach, musimy się zgodzić, że zadanie wdrożenia Konwencji nie będzie proste. Konwencja zawiera 30 obszarów normatywnych, z których każdy wydaje się oczywisty i niezbędny do prawidłowego funkcjonowania osób niepełnosprawnych w społeczeństwie. Oczywisty w rozumieniu szeroko pojętej sprawiedliwości społecznej. Jednak patrząc realnie na dotychczasowe osiągnięcia nie tylko Polski, ale i innych krajów Europy i świata, wiele z nich okazuje się prostymi jedynie na papierze. Obszary, o których mowa, to m.in.:

  • równość i niedyskryminacja,
  • podnoszenie świadomości,
  • dostępność,
  • prawo do życia,
  • równość wobec prawa,
  • dostęp do wymiaru sprawiedliwość,
  • wolność i bezpieczeństwo,
  • wolność od wykorzystywania, przemocy i nadużyć,
  • ochrona integralności osobistej,
  • niezależne życie i włączanie w lokalną społeczność,
  • mobilność,
  • wolność wypowiadania się i wyrażania opinii oraz dostęp do informacji,
  • poszanowanie prywatności,
  • poszanowanie domu i rodziny,
  • edukacja,
  • zdrowie,
  • rehabilitacja,
  • zatrudnienie,
  • odpowiednie warunki życia i ochrona socjalna,
  • udział w życiu politycznym i publicznym,
  • udział w życiu kulturalnym, rekreacji, wypoczynku i sporcie.

Wydaje mi się, że większość spośród wymienionych dziedzin można by zamknąć w jednym kluczowym sformułowaniu – niezależne życie. Osobiście korci mnie, aby stan, w którym wszyscy niewidomi w Polsce mogliby swobodnie wybierać ścieżkę rozwoju, placówki edukacyjne i miejsce zatrudnienia (z których wszystkie byłyby dostosowane do ich potrzeb), a w wolnym czasie bez skrępowania poruszać się po mieście, instytucjach użyteczności publicznej i ośrodkach kultury, nazwać utopią. Jednak nie zrobię tego. Utopia jest z założenia ideą tak dobrą, że aż niemożliwą do zrealizowania. A przecież należy ufać, że prace na szczeblu takiej organizacji jak ONZ, a w konsekwencji także w poszczególnych krajach, przyczynią się do realnych działań i nałożenia na instytucje publiczne oraz przedsiębiorców obowiązków przystosowania do potrzeb niewidomych.

Skala przedsięwzięcia, jakim jest wdrożenie Konwencji, nie powinna zniechęcać, ale raczej motywować władze, instytucje i wszystkich obywateli do podjęcia jak najsprawniejszych działań.

13 września odbyła się w Warszawie debata doradczo-programowa dotycząca dostosowywania rzeczywistości prawnej i społecznej do potrzeb osób niewidomych. Jej organizatorami byli Polskie Forum Osób Niepełnosprawnych (PFRON), Warmińsko-Mazurski Sejmik Osób Niepełnosprawnych, Lubelskie Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych – Sejmik Wojewódzki, Akademia Pedagogiki Specjalnej oraz Kancelaria prawna Domański Zakrzewski Palinka. Cykl konsultacji był elementem projektu „Wdrażanie Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych – wspólna sprawa”, prowadzonego przez powyższe instytucje. Podobne spotkania odbywają się także w gronie specjalistów i osób dotkniętych innymi rodzajami niepełnosprawności.

Na debacie nie zabrakło oczywiście przedstawicieli Fundacji Szansa dla Niewidomych. Doświadczenie pracowników Fundacji dało niemałą wartość dodaną do prac we wskazanym temacie. Organizowana nie tak dawno (28-29.10.2016 r.) przez naszą organizację Konferencja w Serocku, pt. „Nowocześni niewidomi i słabowidzący w dostosowanym dla nich świecie”, dostarczyła nam także wiedzy na temat postulatów środowiska w tym zakresie. Poruszane były liczne tematy, jak: aktywność zawodowa, dostęp do informacji czy problem wykluczenia społecznego, a publikacja stanowiąca efekt podjętych tam prac stanowiła podstawę do rekomendacji ze strony Fundacji.

W związku z tą małą rocznicą 5-lecia ratyfikacji, wzmożyło się zainteresowanie środowiska pracami nad jej wdrożeniem. Objawem tego była Konferencja zorganizowana przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Katolicki Uniwersytet Lubelski oraz PFRON w Lublinie na wspomnianym Uniwersytecie. Podsumowując minione 5 lat, organizatorzy skupili się na temacie dostępności przestrzeni publicznej i aktywności zawodowej osób niepełnosprawnych. Zwłaszcza aktywność zawodowa jest palącym tematem, zważywszy iż mimo tendencji wzrostowej, jej poziom jest na niezmiernie niskim poziomie. Bazując na Badaniu Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) opublikowanym na stronie Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, przez te 5 lat poziom aktywności zawodowej ON wzrósł z 27,6% do 29,6%. Podczas Konferencji były poruszane w szczególności takie tematy jak: bariery w zatrudnianiu osób niepełnosprawnych na otwartym rynku pracy czy indywidualne i społeczne korzyści aktywizacji osób niepełnosprawnych. Biorąc sobie do serca motto, iż jeden gram praktyki jest lepszy od tony teorii, mam nadzieję, że słowa wypowiedziane na Konferencji, widziane jako dobre praktyki czy godne powielania standardy i działania, coraz częściej będą widziane przeze mnie i Państwa w codziennym życiu.

Czas ucieka wyjątkowo szybko, jeżeli mowa o działaniach na tak wielką skalę. Wspomniane 5 lat od ratyfikacji Konwencji minęło w zaskakującym tempie, jednak nie można pozwolić, by czas dalej uciekał. Walka z dyskryminacją osób niepełnosprawnych powinna być priorytetem dla wszystkich, którym leżą na sercu podstawowe wartości naszej zachodniej społeczności – poszanowanie godności wszystkich obywateli, dostęp do edukacji, wolność i równość wszystkich obywateli.

Wywiad z Hanią Stach

– Szansa to dla naszej organizacji bardzo ważne, symboliczne słowo. Pani też kiedyś dostała szansę – szansę na sukces. Jak Pani wspomina początki kariery?

– To było tak dawno, że ledwo pamiętam, ale faktycznie to był jeden w pierwszych moich występów telewizyjnych – odcinek Szansa na sukces, w którym gwiazdą była Edyta Górniak. Wspominam ten moment z sentymentem tym bardziej, że udało mi się wtedy wygrać, mimo że wylosowałam najmniej mi znaną piosenkę „Atlanta”. Szansa na sukces to jedno, ale dla mnie jednak przełomem w drodze muzycznej była praca w zespole Natalii Kukulskiej oraz druga edycja Idola. Każde wydarzenie od zawsze traktowałam jak kolejne lekcje do tego, żeby się rozwijać muzycznie.

– Ostatni Pani utwór ukazał się w 2014 r. Czekamy na kolejne. Nad czym teraz Pani pracuje?

– Teraz pracuję nad nowymi piosenkami. Chciałabym wydać kilka pięknych ballad i nie tylko. Nie chcę zapeszać.

– W jednej ze swoich piosenek śpiewa Pani: „każdemu z nas inaczej w duszy gra”. Dla niewidomych muzyka jest szczególnie ważna, ponieważ dzięki większemu skupieniu na tym zmyśle odbierają ją z większą uwagą, dostrzegają więcej niuansów niż osoby widzące. Występowała Pani już kiedyś przed tak szczególną publicznością?

– Nie, to będzie mój pierwszy taki występ. Kiedy myślę o ludziach niewidomych, to z racji swojego zawodu po pierwsze kojarzą mi się moi idole muzyczni: Ray Charles i Stevie Wonder. Ich nagrania, występy to magia i rozkosz dla uszu, niesamowita wrażliwość. Tak jak Pani powiedziała wcześniej, ludzie niewidomi czują i słyszą lepiej. Postaram się zaśpiewać na Gali dla nich jak najpiękniej.

– Zdradzi Pani naszym Czytelnikom, jaki repertuar zaprezentuje podczas Gali? Czy może lepiej, żeby mieli niespodziankę?

– To nie będzie długi występ, ale chciałabym, żeby było trochę balladowo, ale też rytmicznie. To, co zaśpiewam, niech pozostanie niespodzianką.

– Stworzyła Pani projekt poświęcony pamięci i twórczości Whitney Houston. Co najbardziej Panią inspiruje w jej osobie i dorobku?

– Wszystko. Ale moja miłość zaczęła się od muzyki i to tak naprawdę jest najważniejsze. To, co mnie najbardziej inspiruje, to głos, muzykalność artysty, a Whitney śpiewała genialnie, potrafiła czarować. Najbardziej lubię jej występy na żywo, zwłaszcza z lat 80., 90. – nie zawsze idealne, ale czasem genialne – właśnie to lubię.

– Whitney Houston znana była ze swojej działalności charytatywnej. Założyła organizację Foundation For Children. Pani udział w naszej Gali również pokazuje, że inicjatywy dobroczynne są dla Pani ważne. Nie mylę się?

– Kiedy mogę wspomóc, robię to na większą czy mniejszą skalę. Pomagać można w różny sposób. Czasami nawet mały gest może mieć znaczenie. Miło jest dać choć odrobinę radości czy wsparcia tym, którzy tego potrzebują.

– Co zachęciło Panią do wzięcia udziału w naszej Gali?

– Swój występ traktuję jako poparcie tego, co robi Fundacja Szansa dla Niewidomych. Organizacja m.in. uświadamia społeczeństwo i pomaga ludziom niewidomym, aby po prostu żyło im się lepiej. Zapraszam na Galę 16 października. Warto wspierać dobre rzeczy.