Toruń bez barier

Czy miasto Toruń w roku 2014 jest miejscem przyjaznym osobom niepełnosprawnym? Co się zmieniło przez mijające lata pod tym względem? To pytania, na które postaram się udzielić subiektywnej odpowiedzi.

Jedną z podstawowych kwestii i najbardziej widoczną w tym temacie jest typ komunikacji miejskiej. Do końca lat 90. miasto Toruń dysponowało autobusami typu Jelcz PR. Cóż to oznaczało? Otóż, aby zostać jego pasażerem, należało pokonać dwa stopnie schodów. I to nie wszystkich wejść do pojazdu. Bowiem dla wózków dziecięcych i inwalidzkich dostępne były wyłącznie schody środkowe pojazdu, prowadzące do niezabudowanego siedzeniami miejsca dla pasażerów. Tył i przód pojazdów był dla tzw. „wózkersów” niedostępny. Z kolei osoby niewidome musiały być pod opieką przewodnika, bowiem brakowało dźwiękowych informacji dla podróżnych.

Toruń w 2014 roku jest już skomunikowany niemal w połowie taborem autobusowym niskopodłogowym (z roku na rok ten procent się powiększa wraz z odnawianiem taboru), dzięki czemu zarówno rodzice z wózkami dla dzieci, jak i osoby niepełnosprawne na wózkach bez problemu mogą podróżować komunikacją miejską. Wszystkie pojazdy komunikacji miejskiej posiadają już system informacyjny dla podróżnych wyświetlany tekstowo na tablicach w pojazdach oraz podawany w formie dźwiękowej. Do roku 2014 piętą achillesową zaś pozostaje sieć tramwajowa miasta Torunia. Torowiska są co pewien czas zamykane ze względu na remonty fragmentów tras, zaś pojazdy pochodzą jeszcze z zasobów zakupionych w latach 80. XX wieku. Oznacza to wysokie podłogi i konieczność wsiadania do pojazdów wysokimi stopniami schodów oraz wąskimi drzwiami. Ale i w tym zakresie pojawia się światełko w tunelu. Wraz z realizacją projektu BiT City (integracja komunikacyjna miast Bydgoszczy i Torunia) dokonano zakupu 12 jednostek tramwajowych, krótkich i długich, spełniających wszelkie wymogi dostępności dla osób niepełnosprawnych. Po zakończeniu prac torowych planowanych do końca roku 2014, nowoczesne pojazdy zakupione w firmie PESA w Bydgoszczy będą sukcesywnie zastępowały dotychczasowe, pamiętające jeszcze czasy PRLu.

Przemieszczanie się obejmuje także ulice i skrzyżowania. W tym zakresie zmiany nie mogą następować szybko. Obecnie, przy okazji remontów ulic i chodników, a także budowy nowych, stosuje się pochylnie umożliwiające płynne zjechanie z chodnika na ulicę. Niestety bywają sytuacje, że z jednej strony pochylnia się znajduje, a na kolejnym fragmencie chodnika już nie. Brak konsekwencji w poprawianiu tych niedogodności. Skoro omawiamy bariery uliczne, należy wspomnieć także o ulicznych sygnalizacjach świetlnych. Sygnalizatory znajdujące się w centrum Torunia i na najbardziej skomplikowanych skrzyżowaniach dróg miejskich posiadają także opcję sygnalizowania dźwiękowego. Na mniejszych skrzyżowaniach i w dzielnicach ościennych już nie zawsze takiego wsparcia osobom niewidomym udzielają. Nie da się uniknąć rozwoju urbanistycznego Torunia, ale faktem jest, że skrzyżowania stają się coraz bardziej skomplikowane i rozbudowane. Układ komunikacyjny miasta ulega sukcesywnej zmianie, więc osoba niewidoma niemal co roku musiałaby uczyć się od nowa samodzielnego poruszania się po całym mieście. Może to powodować lęk przed poruszaniem się po mieście, co zresztą jest widoczne. Spotkanie osoby samodzielnie poruszającej się na wózku, bądź niewidomej samodzielnie wędrującej po mieście jest raczej rzadkością. Tak więc, choć tak wiele się czyni, by ułatwić codzienne życie osobom niepełnosprawnym, wciąż w tych osobach tkwi lęk przed natrafieniem na barierę trudną do samodzielnego pokonania. Nie jest tajemnicą, że największym kompleksem osób niepełnosprawnych jest konieczność zdawania się na pomoc innych osób.

Gdy niepełnosprawny przekroczy drzwi własnego mieszkania, by zrobić zakupy, udaje się do sklepu. O ile zadbano w dużych marketach o pochylnie ułatwiające wjazd wózkiem do budynku sklepu, to po wjechaniu trafia się na barierę w postaci kołowrotków lub szlabanów dla klientów wchodzących. Zaś stanowiska kasowe są tak blisko siebie ustawione, że wjechanie między nie wózkiem jest niemożliwe. Wówczas osoba niepełnosprawna musi szukać innej możliwości dokonania zapłaty. Tym samym znów staje się osobą zależną od innych i wzrasta poczucie alienacji i odrzucenia. W przypadku sklepików lub punktów usługowych znajdujących się w małych pawilonikach jest pod tym względem jeszcze gorzej, bowiem często wejścia są wąskie i zmuszają do pokonania przynajmniej jednego stopnia schodów. Tak więc tutaj „wózkersi” są skazani na zależność od osób pełnosprawnych. I raczej małe są szanse na zmianę w tym zakresie.

Czy w Toruniu działają stowarzyszenia lub kluby zrzeszające osoby niepełnosprawne i ich rodziny? Oczywiście tak. Bardzo aktywnie działa Stowarzyszenie „Jestem”, które organizuje warsztaty integracyjno-rozwojowe. Oto jak opisują siebie: „Nasze Stowarzyszenie powstało 01.04.2004 r. z inicjatywy terapeutów, rodziców dzieci niepełnosprawnych, osób uzależnionych oraz grupy ludzi dobrej woli, którym nieobojętny jest los najsłabszych. Jesteśmy Stowarzyszeniem niosącym pomoc dzieciom, młodzieży i dorosłym osobom niepełnosprawnym, zagrożonym wykluczeniem społecznym oraz potrzebujących wsparcia. Pomocą obejmujemy również osoby uzależnione.” Redagowana jest własna gazetka pt. „Jestem”.

W Toruniu działa także Polski Związek Niewidomych. „Pomagamy niewidomym i słabowidzącym oraz ich bliskim w adaptacji do nowych warunków życia na terenie całego kraju. Udzielamy porad i informacji. Zapewniamy odnalezienie sensu życia poprzez wsparcie psychologiczne w procesie rehabilitacji i integracji. Realizujemy indywidualne i grupowe szkolenia.”

Czy Toruń jest miastem przyjaznym osobom niepełnosprawnym? Jak widać robi się wiele, by niepełnosprawność nie oznaczała wykluczenia z samodzielnego radzenia sobie w codziennym życiu. Oczywiście nigdy nie będzie na tyle dobrze, by nie mogło być lepiej. Jednak największą barierę zawsze będzie stanowiło podejście obcych danej osobie mieszkańców i władz miasta do problemów osoby niepełnosprawnej. Bowiem jeśli się czegoś nie rozumie, to większość stara się odrzucać bliskość niepełnosprawnego. A działania często są pozorne. Wówczas może warto po prostu powiedzieć „Usiądź na wózku (lub zamknij oczy, tak by nie widzieć nic dookoła) i spróbuj tak jak ja pojechać na drugi koniec miasta i np. zrób zakupy lub załatw coś w urzędzie”. Może wtedy otoczenie zrozumie, na czym naprawdę polega problem osób niepełnosprawnych i będziemy wspólnie pokonywać trudy codzienności nie unikając siebie.

Wyjątkowe miss

O tym, że niepełnosprawność nie musi oznaczać izolacji od społeczeństwa i otoczenia świadczy fakt realizowania w Polsce dwóch… konkursów piękności dla niepełnosprawnych. Zaskoczeni? Na pewno, ale mam nadzieję, że pozytywnie. A zatem do rzeczy.

Pierwszym konkursem, o którym mowa i najstarszym w Polsce jest Miss Niesłyszących. Środowisko niesłyszących swoje miss wybierało już w latach 80. XX wieku. Ale prawdziwa bomba wybuchła w 2002 roku. Wtedy to bowiem wybrano nie tylko Miss Niesłyszących, ale stała się ona jednocześnie reprezentantką Polski na międzynarodowe konkursy dla niesłyszących. Są to Miss Deaf World (Miss Świata Niesłyszących) oraz Miss Deaf International (Międzynarodowa Miss Niesłyszących). Poza tym w minionych latach wybierano również Mistera Niesłyszących. Środowisko głuchych ma co roku organizowane wspólne spotkania, podczas których właśnie dokonywano przed 2011 rokiem wyboru miss i mistera. Spotkania i konkursy organizowane były corocznie, rotacyjnie, w największych miastach Polski. Jednak od 2011 roku konkurs Miss ewoluował i stał się pełnowymiarową imprezą, której finały odbywają się co dwa lata.

Jury składa się z osób wyjątkowych dla środowiska głuchych, ale w 2013 roku pierwszym w historii jurorem konkursu głuchych był słyszący mister kraju, czyli Michał Danilewicz Manhunt Poland 2012. Ten fakt sprawił, że po rozmowach Jarosława Załęgowskiego, który szefuje wyborom Manhunt Poland z organizatorami Miss Deaf Poland 2013, m.in. Anną Sacha postanowiono zrealizować projekt, o którym wiele osób w środowisku głuchych marzyło. Oto bowiem wystąpili: Iwona Cichosz – Miss Niesłyszących 2008 wraz z Łukaszem Nowickim – aktorem, Kamilem Zatorskim – Manhunt Poland 2014, Marcinem Cejrowskim – dziennikarzem, Andrzejem Piaskiem Piasecznym – piosenkarzem, Michałem Danilewiczem – Manhunt Poland 2012 oraz modelami: Konradem Pondo i Mateuszem Petromichelisem. Przygotowywana kampania będzie promowała język migowy i namawiała do kontaktów między osobami głuchymi i słyszącymi. Premiera kampanii ma się odbyć w ostatnim kwartale 2014 roku.

Warto podkreślić, że gale finałowe Miss Deaf Poland niewiele różnią się od tak prestiżowych konkursów jak np. Miss Polonia. Jedyna w nim różnica jest taka, że kandydatki podczas indywidualnych prezentacji oraz prowadzący galę posługują się językiem migowym. Są pokazy przy muzyce w strojach od projektantów mody z Polski. Występy artystyczne. I… pełna widownia. Zaś laureatki otrzymują nagrody i dekoracje typowe dla krajowych najpiękniejszych Polek. Gala jest wzbogacona materiałami filmowymi dotyczącymi konkursu. Wybrane najpiękniejsze jadą potem w świat reprezentować Polskę na międzynarodowych konkursach. Oczywiście nie są to jedyne inicjatywy promocyjne. Środowisko głuchych jest bardzo aktywne. Z roku na rok pomysły są coraz odważniejsze. Ale nie zawsze osoby słyszące mają możliwość zauważyć tę aktywność, gdyż nie znają języka migowego.

Drugim konkursem, który może czytelnika miło zaskoczyć, jest powstały z inicjatywy Fundacji „Jedyna Taka” z Bydgoszczy konkurs Miss Polski na wózku. Pomysł narodził się w 2013 roku. I choć podchodzono do tematu dość ostrożnie, udało się pokonać wiele przeszkód organizacyjnych. Bowiem już w tym pierwszym roku istnienia konkursu postanowiono przygotować galę finałową dużego formatu. Odbyła się ona w Muszli Koncertowej w Ciechocinku. Zaproszono gości ze świata biznesu i polityki. Galę finałową przygotowano także na wzór największych polskich konkursów piękności. Odbyły się prezentacje w garderobach przygotowanych przez projektantów mody, także w bikini. Można było też poznać bliżej finalistki dzięki osobistym prezentacjom na scenie. Dziewczyny prezentowały się bez kompleksów. Koronacji Miss Polski na wózku 2013 dokonała Katarzyna Krzeszowska – Miss Polski 2012.

Pomysł aktywizacji Polek na wózkach poprzez konkurs miss okazał się sukcesem. Obecnie przygotowywana jest kolejna edycja. Zaś uczestniczki pierwszego konkursu są oficjalnymi modelkami fundacji, w której pomysł się narodził.

Finalistki obu konkursów mają profesjonalne zgrupowania przedfinałowe. Uczą się na nich dbać o urodę, styl ubierania, wypowiadania się. Realizuje się z ich udziałem sesje zdjęciowe, gdzie pozują jak profesjonalne modelki. Zrealizowane materiały filmowe oraz zdjęciowe wykorzystuje się do promocji nie tylko obu konkursów – są one motywatorem dla osób niepełnosprawnych, że warto uwierzyć w siebie i bez kompleksów rywalizować również w takich dziedzinach. Wspomniana wcześniej Iwona Cichosz – Miss Niesłyszących 2008, była uczestniczką polskiego programu Mam talent. Obecnie występuje w teatrze pantomimy podróżując z nim po całym świecie. Olga Fijałkowska zaś, czyli Miss Polski na Wózku 2013, pracuje zawodowo w szkole. Poza tym jest modelką oraz aktywnie promuje w mediach środowisko osób na wózkach.