Radość w oczach przy obrazach czytanych dotykiem

Do 2015 roku nie miałem styczności z niewidomymi. Kiedyś usłyszałem w radiu, że grupa niewidomych ze słuchawkami na uszach zamiast iść na sale wystawowe pozostała w holu muzeum, dotykając wielkiej makiety zamku. Pomyślałem wtedy, że skoro ja tworzę obrazy z fakturami wklęsło-wypukłymi, to może skorzystają z tego ludzie bez możliwości widzenia.

Dzwonię do Polskiego Związku Niewidomych. „Ale proszę pana, oni mogą to uszkodzić, ubrudzić!” – słyszę. „Ależ nic mi to nie przeszkadza, jeśli mogę sprawić im przyjemność dotyku.” – odpowiadam.

W końcu nadszedł ten dzień! Wernisaż w oddziale Polskiego Związku Niewidomych w Szczecinie. Wystawiłem 30 obrazów, niektóre specjalne na ten dzień: z powierzchnią piasku, gąbki, szorstkie, gładkie itp. Chętni do czytania dotykiem za moją sugestią opowiadają wrażenia: pierwszy raz w życiu dotykają obrazy! Radość moja wielka – właśnie tego chciałem, pomysł zdał egzamin! Często wyrywał mi się zwrot: „Tu pan, pani może zobaczyć…” – lecz otrzymywałem od niewidomych dobre rady, bym się tym nie przejmował, tylko mówił jak zwykle. Zdjęcia i krótki film wrzucony na YouTube pozostały pamiątką z tego spotkania, na którym panowały dobra atmosfera i gościnność.

Przygoda trwa dalej. Po kilku miesiącach dzwonią do mnie dwie uczennice z Drugiego Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie. Widziały filmik i chcą napisać pracę „Obrazy dla niewidomych, czytanie dotykiem”. Na szkolną wystawę zrobiłem specjalne okulary, by zasłonić widzenie, a po moich opowieściach dziewczyny zrobiły prezentację. Tak więc i ludzie widzący mogli doświadczyć i zrozumieć ludzi niewidomych.

Po pokazie w szkole pomysły już się mnożyły. „Obrazy dla niewidomych” chętnie dotykali uczniowie w Piątym Liceum Ogólnokształcącym. Zacząłem też robić prezentacje dla dzieci na oddziale okulistyki, jak również dla seniorów oraz chorych w domach opieki. Jedno z takich spotkań nawet mnie przeraziło. Na sali w kręgu ludzie z głęboką depresją, opuszczone głowy, bez reakcji. Sytuacja zmieniła się, gdy dałem każdemu obraz do rąk. Głaskali, szukali nierówności na powierzchni. Zobaczyłem uśmiech na ich twarzach, nawet zaczęły się rozmowy. Miło było odebrać podziękowania od kierownictwa, że dokonałem niezłego wyczynu.

Obserwuję duże zainteresowanie wśród widzących, by moje obrazy czytać dotykiem z zasłoniętymi oczami. Były nawet kolejki chętnych na Finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 2017, były też pokazy w szczecińskich galeriach, w Szczecińskim Inkubatorze Kultury czy w Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia w Szczecinie. Moimi kilkuletnimi doświadczeniami chętnie podzieliłem się w 2017 roku na Uniwersytecie Szczecińskim podczas miniwykładu dla Fundacji Szansa dla Niewidomych. Tak wiele już się wydarzyło. Z pewnością pomaga nam to w zrozumieniu sytuacji ludzi niewidomych, spotykanych w naszej codzienności.