Tyflografika w warszawskim metrze

II linia warszawskiego metra, w porównaniu do I, otrzymała szereg dodatkowych oznaczeń służących informowaniu o otoczeniu pasażerów z dysfunkcją wzroku. Są to przede wszystkim oznaczenia poziome w postaci linii prowadzących oraz tzw. pól uwagi. Wykonano je ze stali nierdzewnej, dzięki czemu można sądzić, że będą służyć przez wiele lat.

Głównym zadaniem projektantów było skierowanie niewidomego pasażera do wind. Już na poziomie „0”, czyli chodnika, niewidomy jest kierowany do windy, skąd ma pojechać na poziom peronów. Niestety nie zawsze jedna winda umożliwia zjechanie do poziomu – 1 oraz poziomu – 2. Są stacje, na których można dojechać do poziomu peronu korzystając z dwóch oddzielnych wind. Wynika to z zagospodarowania przestrzeni pod ziemią (instalacje kanalizacyjne, elektryczne itp.). Czy to dobrze? Naszym zdaniem – niekoniecznie, ponieważ większość niewidomych pasażerów używa jednak schodów. Być może w tym przypadku projektanci oznakowań pomylili dwie odmienne niepełnosprawności. Inwalidzi na wózkach muszą korzystać z wind, a niewidomi nie. Często wolą przemieszczać się schodami. Niewykluczone, że w przyszłości pojawią się nowe oznaczenia, prowadzące pasażerów schodami.

Poza oznaczeniami poziomymi zostały przewidziane oznaczenia pionowe. Zamontowano oznaczenia w postaci tabliczek na poręczach, przy windach oraz planów stacji. Zostały one wykonane i zamontowane przez firmę Altix, którą reprezentuję. Wszystkie są ze stali nierdzewnej, która daje gwarancję, że będą odporne na wiele czynników zewnętrznych, a także na wszelkiego rodzaju akty wandalizmu. Altix jako lider w dziedzinie oznakowania otoczenia, czyli rozwiązań mających na celu przystosowanie przestrzeni publicznej do potrzeb osób niewidomych, został również poproszony o opinię dotyczącą wymagań tego środowiska oraz o współpracę przy tworzeniu oznaczeń na poręcze i ściany przy windach. Zorganizowano spotkanie mające na celu wypracowanie systemu oznaczeń, głównie treści, jakie powinny znaleźć się na tabliczkach. Zostały zaprezentowane plany z gotowymi projektami rozwiązań dla ociemniałych. Niestety, pozostawiały one wiele do życzenia. Na szczęście nie było jeszcze za późno, dzięki czemu zdołaliśmy wspólnie je doprecyzować. Zaczęliśmy od oznaczeń na poręcze, ustalając algorytm poruszania się użytkowników po stacji. Wiedzieliśmy, że należy ograniczyć przekazywaną informację. One nie mogą być zbyt obszerne, gdyż nie ma na to miejsca. Oznaczenia mają pełnić rolę „latarni nawigacyjnych” niezbędnych w skomplikowanej przestrzeni warszawskiego metra. Założyliśmy, że w przypadku, gdy ktoś się zgubi, należy wymusić, by pierwsze, co powinien uczynić niewidomy, to odnaleźć schody i odczytać informację gdzie się znajduje.

Za punkt wyjścia wybraliśmy poziom zerowy, czyli poziom terenu na zewnątrz, czyli poziom chodnika. Należy przecież wejść do metra, by móc z niego korzystać. Ustaliliśmy, że skoro w Polsce obowiązuje ruch prawostronny, tak samo powinno być w II linii metra. Informacja, dokąd prowadzą schody, powinna być zamieszczona po prawej stronie przy pierwszym stopniu. W tym miejscu została zamontowana tabliczka: „wejście do metra”. Na drugim końcu tej poręczy, czyli na poziomie przejścia (-1), znajduje się druga tabliczka z informacją o lokalizacji oraz gdzie jest peron. Przykładowy tekst tabliczki: „przejście, peron w lewo”.

Poziom przejścia, jak sama nazwa wskazuje, służy do przejścia pod ulicą lub do zejścia o jeden poziom niżej na perony. Na poręczach schodów, do których docieramy po drodze, również znajduje się tabliczka. Informuje, że te schody prowadzą na peron oraz o tym, w jakich kierunkach jedzie pociąg. Informacja ta jest przedstawiona w następujący sposób: „zejście na peron, w lewo kierunek Dw. Wileński, w prawo R. Daszyńskiego”.

Analogiczne rozwiązanie jest zastosowane na stacji docelowej. W pierwszej kolejności niewidomy odnajdzie schody prowadzące z poziomu peronu na poziom przejścia. Tym razem informacja dotyczy stron świata. Przykładowa tabliczka: „wyjście wschodnie”. Po wejściu schodami, na drugim końcu poręczy, jest zamieszczona informacja o kierunku, w którym należy się udać, aby dotrzeć do wybranej ulicy. Jest ona zaprezentowana w następujący sposób: „przejście, w lewo al. Jana Pawła II południe, w prawo al. Jana Pawła II północ”.

Oznaczenia zamontowane przy windach przedstawiają informację o poziomach, na których jest pasażer. Jak już wspominałem nie zawsze winda umożliwia zjechanie do poziomu – 1 oraz do – 2. Za to każda winda posiada oznaczenie o poziomach, po których się porusza. Dodatkowo, gdy nie zjeżdża na poziom peronu, znajduje się informacja „dalej do windy na peron po ścieżkach prowadzących”.

Ostatnie oznaczenia, jakie zostały zamontowane, to mapy prezentujące widok peronu, jego otoczenie oraz kierunek ruchu pociągów. Informacja ta znajduje się na poziome – 2 w pobliżu windy.

Plany zostały zorientowane względem usytuowania odbiorcy. Oznacza to, że to, co znajduje się na mapie po lewej stronie, w rzeczywistości również jest po tej samej stronie.

Wszystkie wykonane przez nas oznaczenia zostały wykonane ze stali nierdzewnej, jednocześnie dając gwarancję, że długo będą służyć podróżującym. Ponadto zostały pokryte specjalną farbą antygrafitti, która dodatkowo zabezpiecza przed aktami wandalizmu.

Podsumowując można mieć wiele krytycznych uwag do zaprojektowanych oznaczeń oraz ogólnie – całej infrastruktury II linii metra. Głównym założeniem projektantów było, by niewidomy, czyli niepełnosprawny wzrokowo, korzystał z wind. Zamontowane oznaczenia poziome w postaci linii prowadzących oraz guzków ostrzegających kierują zatem użytkownika z poziomu 0 do wind. Pasażerowie, którzy wolą poruszać się schodami, muszą korzystać z tabliczek na poręczach. Faktem jest, że plany prezentujące poziom przejścia zostały zamontowane jedynie na dwóch stacjach. Na wszystkich są zainstalowane plany prezentujące poziom peronu. Dla niewidomego pasażera może to być za mało. Jeśli zapytają Państwo o moje zdanie, odpowiem – dobrze, że takie projekty się wreszcie pojawiają! Długo na nie czekali niewidomi. Zabrakło w tym przypadku spotkania merytorycznego z adresatami oznaczeń, by projektanci uzupełnili oznaczenia poziome, uwzględniając osoby poruszające się schodami.

Compact Touch HD. Czy już smart?

Pamiętam, jak z chwilą, w której dowiedziałem się, iż firma Optelec planuje wprowadzić na rynek nowy powiększalnik z rodziny HD, zastanawiałem się, co jeszcze może być nowego? Przecież portfolio jednego z największych producentów rozwiązań dla słabowidzących jest pełne i każdy znajdzie produkt dla siebie. Sama linia powiększalników z kamerą i monitorem wysokiej rozdzielczości (HD) składa się z aż 3 modeli: 4HD, 5HD i 7HD. Czyżby Optelec postanowił zapełnić lukę i wprowadzić model 6HD? Otóż nie! Tym razem postanowił wprowadzić coś zupełnie innego – powiększalnik przenośny wyposażony w ekran dotykowy. Zastanawiają się Państwo zapewne, po co komuś ekran dotykowy w powiększalniku elektronicznym? Mnie również takie pytanie przyszło do głowy.

Oczekując na nowy produkt z Holandii zastanawiałem się jakie innowacyjne rozwiązania tym razem wprowadzą inżynierowie z miasta Barendrecht? Przecież na rynku znani są z produktów, które postrzegane są jako pionierskie, otwierające oczy wszystkim tym, którzy myślą, że widzieli już wszystko. Jedyne co wiedziałem o nowym powiększalniku, i co było oficjalnie potwierdzone, to fakt, iż będzie wyposażony w 5 calowy, dotykowy monitor HD.

Wreszcie jest! Z początkiem roku otrzymałem pierwszy, demonstracyjny egzemplarz do testów. Gdy pudełko z Compactem Touch HD pojawiło się na moim biurku, od razu przystąpiłem do jego rozpakowania. Optelec jak zawsze dba o swoje produkty, zatem nie powinien dziwić fakt, że kolejne urządzenie jest zapakowane w podwójne pudełko. Zewnętrzne – szare, które ma za zadanie chronić podczas transportu oraz wewnętrzne, które jest finalnym, ładnym opakowaniem z kolorowymi ilustracjami. Znajdziemy tam polską instrukcję obsługi, pod nią pokrywkę ze styropianu, chroniącą ekran powiększalnika oraz rączkę z akumulatorem, pokrowiec, okablowanie, o którym wspomnę w dalszej części tego artykułu, oraz zasilacz.

Pierwsze włączenie. Z chwilą połączenia rączki z powiększalnikiem urządzenie jest gotowe do pracy. Warto dodać, że jest ona dość masywna, co poprawia ergonomię użytkową. Dodatkowo, składany uchwyt służy jako podkładka – stelaż pod urządzenie, kiedy chcemy położyć np. na gazecie i czytać bez trzymania w powietrzu. Konstrukcja rączki powoduje, że gdy kładziemy powiększalnik na powiększanym obiekcie, ekran jest zwrócony do nas pod odpowiednim kątem. Można ten efekt porównać do używania kamienia optycznego, ale z dużo lepszą jakością i ergonomią. Gdy czytamy tekst, powiększalnik powinien być zorientowany horyzontalnie, natomiast ciekawostką może być fakt, iż po ustawieniu powiększalnika w pozycji wertykalnej, użytkownik ma możliwość pisania i obserwowania, co zostało napisane.

Compact Touch HD posiada tylko jeden przycisk – jest to włącznik. Ten przycisk pełni jeszcze jedną funkcję – zamraża obraz, czyli wykonuje zdjęcie aktualnie oglądanego obiektu.

Gdy urządzenie było już gotowe do pracy, skorzystałem z owego przycisku i po chwili ukazał się na ekranie obraz w wysokiej rozdzielczości. Zauważyłem, że jakość kamery oraz wyświetlacza jest bardzo dobra, kontrast, jasność oraz odwzorowanie kolorów jest na najwyższym poziomie, a płynności ruchu konkurencja może tylko pozazdrościć. Od razu przystąpiłem do przeglądania w powiększeniu wszystkiego co miałem w zasięgu ręki, instynktownie przykładając palec wskazujący do ekranu. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że ta operacja powoduje tylko charakterystyczne „beep” z głośniczka, sygnalizujące dostrojenie ostrości do przeglądanego obiektu i nic więcej. No dobrze, świetna funkcja, bardzo przydatna, ale czy to wszystko? Pomyślałem, dotykałem ekranu na wiele sposobów i nic… Zadałem sobie pytanie: a co z innymi funkcjami? Gdzie zmiana kolorów, czcionki, czy powiększenia? Czyżby Optelec zapomniał dodać tych funkcji uznając, że są niepotrzebne!? Wróciłem do pudełka, w którym znajdowała się instrukcja obsługi, przewertowałem szybko kartki uzyskując interesującą mnie informację. W jakim byłem błędzie myśląc, że producent zapomniał o tych wszystkich genialnych funkcjach! Otóż okazało się, że nawet jest ich więcej. Do wszystkich mamy dostęp wykonując odpowiednie gesty np. przesuwając jednym palcem lub dwoma po ekranie w określony sposób. Tą metodą użytkownik ma możliwość sterowania powiększalnikiem. Zacznijmy od zmiany powiększenia. Aby to uczynić należy przyłożyć palec do lewej lub prawej krawędzi i przesunąć z dołu na górę – w ten sposób powiększymy obraz. Analogicznie, aby powiększenie zmniejszyć, należy przesunąć palec z góry na dół. Warto wspomnieć o zakresie powiększenia, które wynosi od 2 do 20 razy i odbywa się w sposób płynny. Kolejną funkcją dostępną spod jednego palca jest szybkie przełączanie się pomiędzy zdefiniowanymi kolorami – wystarczy ustawić palec pośrodku górnej krawędzi i przesuwając w dół mieć możliwość zmiany schematu (kolorów) wyświetlanego obrazu. Compact Touch HD posiada też możliwość włączenia i wyłączenia podświetlenia – aby to uczynić należy dotknąć palcem ekranu i przytrzymać przez 3 sekundy. Wspomniany wcześniej, jedyny przycisk na obudowie, może posłużyć do wykonania funkcji zamrażania obrazu – wystarczy go wcisnąć podczas oglądania obiektu. Naszym oczom ukaże się wtedy wykonane zdjęcie – co ważne – zdjęcie to możemy powiększyć w dokładnie ten sam sposób, jak opisany powyżej. Możemy także przesuwać powiększony obraz umieszczając dwa palce na ekranie i w ten sposób „chwytając” go, przemieszczać w dowolnym kierunku. Jak do tej pory powiększalnik spełnił moje największe wymagania, ale okazało się, że to jeszcze nie wszystko. Używając trzech palców i przesuwając nimi z góry na dół ekranu, zobaczymy dodatkowe menu informujące o stanie baterii oraz wszystkich schematach wyświetlania kolorów. Wykonując tę samą czynność, z tą zmianą, że palce przesuwamy z dołu na górę, otrzymujemy kolejne funkcje: włączenie/wyłączenie sygnalizacji dźwiękowej, ustawienia jasności ekranu oraz – uwaga – włączenie/wyłączenie linii, które pomagają w czytaniu tekstu. Funkcja ta znana jest z flagowych powiększalników Opteleca – ClearView+. Nie wspomniałem jeszcze o innej bardzo ciekawej funkcji. Otóż rączkę powiększalnika, która zawiera akumulator, można łatwo zdemontować, a co za tym idzie można w jej miejsce podłączyć zapasową! Taka sytuacja powoduje, że powiększalnik zawsze będzie gotowy do pracy, bo w czasie gdy jedne akumulatory zasilają urządzenie, drugie są ładowane. Dodatkowa rączka jest dostępna jako opcja.

Co jeszcze umożliwia ten genialny powiększalnik? Proszę sobie wyobrazić, że jeśli potrzebują Państwo skorzystać z większego ekranu, mam tu na myśli np. ekran monitora lub telewizora, to podłączając odpowiedni kabel, otrzymujecie taką możliwość. Wystarczy podpiąć jedną końcówkę do powiększalnika, drugą do telewizora, i gotowe! Proszę się nie martwić o dodatkowe koszty, niezbędne kable HDMI oraz RCA są dołączone do zestawu.

Jak Państwo mogli się zorientować Optelec stanął na wysokości zadania i po raz kolejny udowodnił, że jest pionierem w rozwiązaniach dla słabowidzących. To właśnie ta firma wprowadza innowacyjne produkty na tym specyficznym rynku.

Muszę przyznać, że jako recenzent, zostałem zaskoczony tym najnowszym powiększalnikiem dotykowym. Czy ten powiększalnik jest smart? Moim zdaniem jak najbardziej tak. Panowie, dobra robota!

Audioplan nowej generacji

Pamiętam jedno ze spotkań z przedstawicielami warszawskiego metra, które dotyczyło przystosowania stacji pod kątem inwalidów wzroku. Dyskutowaliśmy na temat najodpowiedniejszych w tym miejscu rozwiązań. Jedną z pierwszych propozycji była oczywiście mapa dotykowa. Jednak zlokalizowanie tej mapy przez osoby niewidome byłoby problematyczne. Pod uwagę braliśmy więc system udźwiękowienia otoczenia Step-Hear. System składa się z bazy, na której są wgrane komunikaty głosowe oraz aktywatora, który – wykorzystując łączność radiową – uruchamia odtwarzanie komunikatów w bazie. Dzięki takiemu rozwiązaniu niewidomy otrzymuje informację o miejscu montażu bazy. Użytkownik musi jednak, tak jak wspomniałem, dysponować aktywatorem – ale co, gdy go nie ma?

Kolejnym rozwiązaniem było zainstalowanie linii naprowadzających, jednak z uwagi na koszt montażu również ta metoda została wykluczona. Metro nie dysponowało odpowiednim budżetem.

Wychodząc naprzeciw takim problemom, poszliśmy o krok dalej i zaprojektowaliśmy system udźwiękowionych map, wyposażonych w system lokalizacji. Teraz użytkownik zlokalizuje tyflomapę Altixu w prosty sposób, dysponując np. smartfonem.

Jak to działa? Zacznijmy od tego, że teraz każda dźwiękowa informacja może być w łatwy sposób wgrywana do mapy bezprzewodowo. Zarządca obiektu, w którym zainstalowany jest system, wyposażony w specjalne oprogramowanie, uzyska dostęp do zawartości tyflomapy. Może on w prosty sposób wymieniać komunikaty głosowe, zmieniać ich głośność lub zmienić dźwięk lokalizacyjny. Potrzebuje tylko łączności WiFi. Po zatwierdzeniu zmian mapa jest gotowa do pracy.

System lokalizacji działa również bezprzewodowo, natomiast w tym przypadku korzysta z łączności radiowej AM, bluetooth oraz WiFi. Dlaczego zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie? Ponieważ nie chcieliśmy powielać rozwiązań systemu Step-Hear, który został zaprojektowany do innych celów. Teraz użytkownik ma możliwość wyboru w jaki sposób zlokalizuje mapę. W przypadku montażu map w muzeum, może np. skorzystać z pilota AM, którego wypożyczy z punktu informacyjnego na czas zwiedzania. W tym przypadku funkcjonalność jest przybliżona do standardowych systemów udźwiękawiania otoczenia.

Najlepszym, a zarazem najwygodniejszym sposobem lokalizacji tyflomap, jest wykorzystanie smartfona. Już prawie każdy z nas używa dotykowego telefonu wyposażonego w system operacyjny Android lub iOS. Wystarczy poświęcić kilka minut na instalację oprogramowania Altix MapFinder, a smartfon zacznie działać podobnie jak aktywator AM. W tym przypadku smartfon – korzystając z łączności bezprzewodowej Bluetooth – zlokalizuje mapę lub mapy w okolicy. Użytkownik wybierając jedną z dostępnych na liście map, połączy się z nią, co spowoduje uruchomienie komunikatu lokalizującego mapy. Niewidomy usłyszy, z którego miejsca dobiega komunikat i już będzie wiedział, gdzie została zainstalowana.

Wprowadzając takie udogodnienie jesteśmy przekonani, że w budynkach wyposażonych w system map niewidomi użytkownicy będą czuć się swobodniej, a przede wszystkim bezpieczniej. Teraz każdy, kiedy poczuje się zagubiony, będzie mógł wyciągnąć smartfona i odszukać miejsce montażu tyflomapy, a na niej miejsce, w którym się znajduje.

Takich budynków życzymy Wam jak najwięcej!

Plany wypukłe. Projekt łączy technologie

Tworzenie planów tyflograficznych (dotykowych), zgodnie ze standardem TyfloArea TA®, czyli takim, który definiuje sposób przystosowania obiektu do potrzeb osób z dysfunkcją wzroku, wymaga dużego wkładu pracy. Standard określa między innymi rodzaj zastosowanych piktogramów, kolorystykę, czcionkę oraz wysokość i pod jakim kątem ma być zamontowany wypukły plan.

Na początku należy dokonać wizji lokalnej, by zapoznać się z obiektem. W tym czasie dokonuje się niezbędnych konsultacji, sporządza się notatki oraz tworzy dokumentację fotograficzną. Zgromadzone informacje i materiały są niezbędne do pracy przy kolejnym etapie komputerowego tworzenia planu. Dzięki temu powstaje pierwszy projekt, który zostaje wydrukowany na papierze puchnącym. Wszystkie naniesione na nim elementy mogą być odczytane przez niewidomych. Pierwotny projekt jest testowany i nanoszone są ewentualne poprawki.

Następnym krokiem jest dobór odpowiedniej technologii, w której zostanie wykonany plan. Plan budynku powinien być wykonany z trwałych materiałów, zatem technologia termoformowania, z uwagi na to, że jest wykonywana na foliach o grubości ok. 0,3 mm nie spełnia naszych i klienta oczekiwań. Plan należy przygotować z twardych tworzyw sztucznych. Jednakże okazuje się, że to nie jest takie proste jak by się mogło wydawać. Wcześniej zaakceptowany przez niewidomych projekt musi być wykonany w taki sposób, aby uwzględniał wszystkie procesy produkcji – druk i obróbkę mechaniczną. Plan dotykowy będzie tworzony na kilku różnych maszynach. Zadanie, jakie przed nami stoi, to odpowiednie przygotowanie projektu, który połączy te wszystkie maszyny w całość.

Pierwszym etapem jest naniesienie poddruku. Mamy do wyboru druk UV lub zwykły druk na folii. Grafika powinna być najwyższej jakości, z pełnym odwzorowaniem zastosowanych kolorów. Ponadto użyta technologia druku musi zapewnić odporność na działania mechaniczne, ponieważ podczas obróbki druk mógłby ulec uszkodzeniu. Następnie plan uzupełniany jest brajlem, w sposób, który zapewni wysoką estetykę oraz trwałość. W tym celu przeprowadziliśmy szereg testów, by otrzymać optimum naszej niespotykanej dotychczas technologii. Brajla nanosimy za pomocą specjalnych kulek, bezpośrednio w podstawę planu. Dzięki temu nie musimy stosować dodatkowych tabliczek z oznaczeniami, które byłyby przyklejone do planu. Kolejnym etapem jest naniesienie w estetyczny i trwały sposób wszelkich innych informacji, czyli piktogramów, zgodnych ze standardem TA®. Wypukły piktogram musi mieć odpowiednie wymiary, a co za tym idzie wymaga wystarczająco dużo miejsca na planie. To właśnie ilość tekstu w brajlu oraz liczba piktogramów określa wymiary planów. Następnym etapem jest montaż piktogramu. Musi być zamontowany w taki sposób, aby był jak najtrwalszy. W tym celu stosujemy specjalne kleje do tworzyw sztucznych oraz połączenia mechaniczne, które są w stanie zapewnić najwyższą jakość.

Jak Państwo widzą, przygotowanie wypukłego planu to proces złożony, na który składa się wiele elementów. Wymienione powyżej etapy odnoszą się do planów, które montowane będą wewnątrz budynku. Zewnętrze mapy muszą spełniać dodatkowy warunek – odporność na warunki atmosferyczne. Ale o tych, które będą montowane na zewnątrz, przeczytają Państwo w kolejnym numerze HELPa.

Tyflografika, technologia wspierana przez sukcesy

Pamiętam, że zawsze chciałem przekazać niewidomym jak najwięcej informacji. Chciałem, aby docierała do nich nie tylko w postaci dźwięków, ale również przez dotyk. Dlatego też, na prowadzonych przeze mnie szkoleniach, bardzo często wspomagałem się właśnie wypukłą grafiką. Dzięki temu byłem w stanie pokazać jak zbudowany jest dysk twardy, jak wygląda płyta główna, czy pamięć RAM. Dla tych, którzy nie znali układu klawiatury, przygotowałem na kartce A3 wydruk klawiszy. Dzięki temu mogli w każdej chwili ćwiczyć i zapamiętywać gdzie znajduje się dany klawisz. Przez takie proste pomoce naukowe uczestnicy dużo szybciej nabywali wiedzę, ale również same zajęcia były dla nich dużo ciekawsze.

Grafika dla niewidomych powinna być dostępna wszędzie, na każdym kroku. Osoby z dysfunkcją wzroku powinny mieć dostęp do wszelkich informacji na równi z pełnosprawnymi. Niestety, nadal nie jest tak, jak byśmy tego wszyscy sobie życzyli. Wciąż brakuje informacji, chociażby w budynkach użyteczności publicznej, która byłaby dedykowana również dla niepełnosprawnych. Każdy z tych budynków posiada przecież tabliczki na drzwiach z informacją o numerze pokoju, wydziale i osobach tu pracujących. Ostatnio bywałem w wielu takich miejscach i zauważyłem, że wszędzie są zamontowane ładne, nowe tabliczki. Szkoda tylko, że odbiorcą są tylko osoby pełnosprawne. Czy naprawdę to taki wielki problem, aby przy wymianie tabliczek na nowe, wziąć pod uwagę osoby z dysfunkcją wzroku? Wydaje mi się, że nie! Tym bardziej, że tabliczki, które opracowaliśmy, są najwyższej jakości i wyglądają jak te standardowe, montowane w urzędach, a ponadto posiadają powiększoną czcionkę oraz brajla. Mogą mieć naniesioną dowolną grafikę typu logo, czy herb miasta, posiadają informację brajlowską nanoszoną w bardzo unikalnej technologii, którą opracowaliśmy i nadal rozwijamy. Materiały, z których są wykonane, są odporne na warunki atmosferyczne, a zatem mogą być również montowane na zewnątrz, np. do oznakowania, czy opisu pomniku lub prezentowania innej informacji.

Na szczęście wzrasta wiedza o możliwościach znakowania przestrzeni, a przede wszystkim wzrasta potrzeba dawania możliwości pełnej samodzielności niewidomym. Wiele jeszcze przed nami, ale już zauważyłem pewien trend, że niewidomi są zauważani przez społeczeństwo. Ostatnio pracujemy nad wieloma projektami. O jednym postanowiłem Państwu napisać, ponieważ uważam, że jest bardzo ważnym wydarzeniem w tyflografice publicznej, a zarazem naszym sukcesem.

W jednym z dużych miast opracowujemy tablice informacyjne w oparciu o System Informacji Miejskiej, czyli system jednolitych pod względem wizualnym, architektonicznym i konstrukcyjnym nośników przekazujących informacje o charakterze miejskim. Tablice mają zawierać informacje w postaci mapy śródmieścia z naniesionymi szlakami turystycznymi, obiektami architektonicznymi, obiektami użyteczności publicznej i wielu innych. Kolejną zamieszczoną informacją są zdjęcia najciekawszych miejsc oraz ich opis. Wszystkie te elementy przeznaczone są tylko dla widzących, natomiast jest coś, co cały projekt wyróżnia i daje nadzieję na więcej takich ciekawych realizacji w przyszłości. Tablice mają w określonym miejscu mieć specjalnie przygotowaną mapę przeznaczoną dla niewidomych. Mapa ma prezentować najbliższe otoczenie oraz wskazać miejsce, gdzie się znajduje odbiorca tych informacji. Jest to o tyle ciekawe, że nawet w krajach zachodniej Europy nie spotkałem czegoś takiego. Dzięki takim tablicom, niewidomy podróżujący z przewodnikiem będzie mógł wspólnie zapoznać się z otaczającym go terenem, a zarazem czynnie uczestniczyć w zwiedzaniu interesujących miejsc. Które z polskich miast spisało się na medal, dowiedzą się Państwo, kiedy zakończą się finalne prace nad projektem.

Takie rozwiązania powinny być w każdym dużym mieście. Tym bardziej, że System Informacji Miejskiej mają takie miasta jak Warszawa, Wrocław, Szczecin czy Łódź. Technologia, którą dysponujemy oraz cały czas rozwijamy, pozwala nam na zintegrowanie informacji przeznaczonej dla widzących z informacją dla niewidomych. Obecnie, wykorzystując najwyższej jakości materiały, możemy wykonać mapę czy plan budynku, które będą oparte o system wizualizacji danego obiektu, tzn. ta sama kolorystyka, czcionka, piktogramy, dodatkowo wszystkie ważne elementy będą wypukłe, a naniesione napisy również w brajlu. Dla bardziej wymagających możemy zamontować odtwarzacz informacji dźwiękowej, która będzie wywoływana przez naciśnięcie przycisku. Cała praca będzie wykonana z zachowaniem najwyższej estetyki i idealnie wkomponowana w przestrzeń budynku. Plany zamontowane będą na odpowiedniej wysokości, na specjalnych stojakach, dzięki czemu osoby poruszające się na wózkach również z powodzeniem będą mogły odczytać ważne dla nich informacje. Śmiało można powiedzieć, że nasze plany mogą zastąpić te zainstalowane już w urzędach, które przedstawiają informację tylko dla pełnosprawnych.

To jeszcze nie wszystko, co zamierzamy wprowadzić do naszych rozwiązań. Nadal rozwijamy technologię i przed nami jeszcze niejedna, ciekawa burza mózgów, a wszystko po to, aby niewidomi faktycznie byli samodzielni i czuli się swobodniej w centrach handlowych, na dworcach, czy w budynkach urzędów.

Problemom nie było końca. Daliśmy radę!

Nie wszyscy potrafią dobrze pracować! Pliki służące do produkcji brajlowskich podręczników, które otrzymał Altix, nie były przygotowane właściwie!

Październik 2011 – pierwsze szkoły skontaktowały się z nami w sprawie wydruku brajlowskich podręczników. Zadanie wydawało się proste… Otrzymaliśmy pliki z zaadaptowanymi, do potrzeb niewidomych uczniów, książkami i przystąpiliśmy do wyceny. Wyglądało na to, że publikacje zostały przygotowane w odpowiedni sposób. Można było znaleźć przygotowane okładki do każdego tomu oraz zdjęcia zaadaptowanych podręczników. Na tym etapie sprawa wyglądała na prostą, więc po przeanalizowaniu plików mogliśmy dokonać wyceny, a następnie wydruku. Ministerstwo Edukacji Narodowej przekazało środki na sfinansowanie druku brajlowskich podręczników, placówkom edukacyjnym, określając bardzo krotki termin realizacji zamówień! Najwyraźniej urzędnicy nie mieli pojęcia na czym polega druk brajlowski. Być może, sugerowali się zwykłym drukiem offsetowym, który w porównaniu z brajlowskim odbywa się w trybie ekspresowym. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie podjęli się tego wyzwania! Zdecydowaliśmy o błyskawicznej rozbudowie naszego parku maszyn, który pozwoliłby nam zrealizować zamówienia. Ustaliliśmy nowy harmonogram prac w trybie dwuzmianowym i przystąpiliśmy do działania. Wielu zleceniodawców było zdziwionych, gdy po upływie zaledwie kilku dni od zamówienia, otrzymywali wydrukowane podręczniki. Dysponując takim parkiem maszyn oraz kompetentnym zespołem, stać nas było na wiele. Podczas produkcji podręczników okazało się jednak, że podręcznik podręcznikowi nierówny oraz adaptator adaptatorowi nierówny. O ile pierwsze podręczniki, z którymi mieliśmy do czynienia, były dobrze przygotowane, mam tu na myśli zarówno pliki brajlowskie jak i graficzne, o tyle pozostałe wykazywały wiele niedociągnięć. W wielu zamówieniach przyjęto format druku na papierze A4 lub A4+. Proszę sobie wyobrazić, że grafiki do niektórych podręczników były przygotowane na większym formacie i tak zadrukowana kartka wystawałaby poza obrys tomu. Nietrudno sobie wyobrazić, co po niedługim czasie używania takiej książki stałoby się z kartą zawierającą grafikę. Poza tym, wystąpiło kilka grafik przygotowanych kompletnie bezmyślnie. Otóż po wydrukowaniu kartki z grafiką okazało się, że adaptator nie przewidział marginesu na wykonanie dziurek pod bindowanie, a jak inaczej zszyć tom? Kolejnym wyzwaniem było przygotowanie, wydruk i oprawa introligatorska, czyli twarda. Niestety Jak już pisałem, pliki nie były przygotowane w sposób, umożliwiający zautomatyzowanie procesów, na późniejszym etapie produkcji. Czy zdają sobie Państwo sprawę, że proces przygotowania jednego tomu, to była niemalże praca rzemieślnicza? Dysponując sprawnym, lubiącym wyzwania zespołem, sprostaliśmy, również temu zadaniu i prace szły do przodu. Jak to wyglądało? Dysponując dwiema drukarkami (tekstową i graficzną) otrzymaliśmy kartki z tekstem oraz grafika-mi. Owe grafiki musiały być włożone w odpowiednie miejsce książki, zatem do pracy przystępowała osoba odpowiedzialna za złożenie tomu. Dopiero po tym procesie można było dokonać oprawy. Do tej pory mieliśmy do czynienia z grafikami wypukłymi w postaci plików .prn (do drukarek Viewplusa) oraz .pdf (do druku na puchnącym papierze), przygotowane procesy pozwalały na optymalne wykorzystanie zarówno ludzi jak i sprzętu. Jednakże w pewnym momencie otrzymałem komunikat o trzecim formacie plików graficznych .sig! Pomyślałem: po co ktoś umieścił pliki, które zawierają podpis elektroniczny? Spróbowałem otworzyć ten plik w programie Duxbury i okazało się, że był to wykres. Przeanalizowałem plik i okazało się, że w jednym znajduje się kilka rysunków. Niestety, Duxbury niedobrze zinterpretował plik i dziwnie poprzecinał grafiki względem zdefiniowanych kartek. Skontaktowałem się z pracownikiem odpowiedzialnym za adaptację tegoż podręcznika i zostałem poinformowany, że pliki .sig, którymi dysponuję, mogą być wydrukowane na drukarkach Indexa, przy użyciu programu Ibprint. Gdy skończyłem rozmowę, wykonałem wydruk na jednej z drukarek i… niestety, tego, co uzyskałem, nie można było nazwać grafiką. Był to zbiór przypadkowych punktów brajlowskich, które przypominały szaloną twórczość abstrakcyjnego artysty. Zadzwoniłem po raz kolejny do rozmówcy, z którym przed chwilą rozmawiałem i ponownie zapytałem jak mogę rozwiązać ten problem. Okazało się, że on bez problemu drukuje na drukarkach Indexa w wersji 3, a ja próbowałem na nowszej. Zamieniłem drukarki i otrzymałem poprawny wydruk. Do tej pory wydrukowaliśmy dziesiątki tysięcy brajlowskich tomów, naszymi klientami są instytucje i urzędy państwowe, ministerstwa, placówki edukacyjne i wielu innych. Wszystkie zostały zrealizowane w należytej staranności i terminie. Ubiegłoroczne zamówienia, choć dla niektórych wydawały się zbyt trudne, dla nas skończyły się sukcesem, co świadczy, że jesteśmy solidnym partnerem! Pozostało zakreślić kolejny punkt na liście zrealizowanych zamówień.