Muzyka dodaje skrzydeł

Bytom Odrzański. Miasto leżące nad brzegiem Odry, zachwycające pięknym rynkiem i wyjątkową gościnnością mieszkańców, których jest nieco ponad cztery tysiące. To właśnie tu, w ostatni weekend września zjeżdżają się niewidomi i niedowidzący artyści z całej Polski.

Łączy ich wielka miłość – miłość do muzyki.

Właśnie w tym małym mieście odbył się już po raz czternasty festiwal „Widzieć mu–zyką”. Uczestnicy przyjechali w piątek, aby posłuchać koncertu zespołu Mezalians Art, ze–szłorocznego laureata nagrody grand prix i aby w sobotę wziąć udział w konkursie, a wieczo–rem w koncercie galowym. Oceniało ich profesjonalne jury, które jak zwykle nie miało ła–twego zadania. Jak podkreślają uczestnicy, nagrody nie są aż tak ważne. Najważniejsze to być razem, wspólnie pośpiewać, a wygrana to sprawa drugorzędna.

Pasja i odskocznia

30–letnia Iwona Zięba z Krakowa w Bytomiu jest już nie pierwszy raz. W 2007 roku wspólnie z zespołem Nadzieja otrzymała nagrodę grand prix. Dziś jest szczęśliwą mężatką i nauczycielką w przedszkolu.

– Muzyka jest moją pasją, ale także odskocznią od codzienności. Dzięki niej mogę się oderwać od rzeczywistości, która często bywa ponura. Wiadomo, że praca z dziećmi wymaga dużej cierpliwości. One mają w sobie wiele energii. Dobrze, że po pracy mogę robić coś, co dodaje mi sił.

Przypadek

Przemek Cackowski z Grudziądza w Bytomiu jest dopiero drugi raz. Jak sam twierdzi, śpiew w jego życiu to po prostu przypadek.

– W szkole średniej miałem akompaniować koledze, który śpiewał. Jednak kiedy usłyszałem jego wykonanie, zwyczajnie powiedziałem do pani nauczycielki, że ja zrobię to lepiej – śmieje się Przemek. Pytany o to, jaka była reakcja znajomego i nauczycieli, odpowiada:

– Przyjęli to zupełnie normalnie. Nadszedł dzień występu, zaśpiewałem i dalej samo się poto–czyło.

Należy powiedzieć, że kariera Przemka toczy się błyskawicznie. W 2010 roku został laureatem pierwszego miejsca w kategorii powyżej szesnastego roku życia na „Festiwalu zaczarowanej piosenki”, a w tym roku otrzymał grand prix w Bytomiu Odrzańskim.

– Jest to dla mnie ogromne zaskoczenie – mówi.

Przyjaciele wierzyli w Przemka i zgodnie uważają, że należało mu się choćby za to, że sam komponuje, a na bytomskim festiwalu przedstawił autorskie utwory.

„Wygrajmy razem”

– Muzyka pozwala mi wyrazić siebie, swoje emocje. Dzięki niej jestem silniejszy. – To słowa Łukasza Barucha z Dąbrowy Górniczej.

– Śpiew dał mi tyle pozytywnej energii, że w październiku 2010 roku otworzyłem fundację „Wygrajmy razem”. Nazwa wzięła się od słów pani Anny Dymnej, która na „Festiwalu Za–czarowanej Piosenki” powiedziała, że nie jest ważne czy ktoś zdobył pierwsze miejsce, czy nie zdobył go w ogóle, bo my i tak już razem wygraliśmy. Bardzo mi się te słowa spodobały i natchnęły do założenia fundacji. Prowadzę ją wspólnie z Karoliną Żelichowską, która jest wi–ceprezesem. Celem fundacji jest wspieranie utalentowanych osób z dysfunkcją wzroku.

Dwa lata temu Łukasz powołał do życia zespół Mezalians Art, w którym wraz z grupą przyja–ciół, poprzez swoją pasję, dają radość innym.

Wielki talent i skromność

– Jestem samoukiem. Swoją przygodę z muzyką rozpocząłem w dziecięcym, szkolnym zespole. Jednak nigdy nie otrzymywałem profesjonalnych, indywidualnych lekcji śpiewu. Muszę powiedzieć szczerze, że muzyka owszem, jest ważna w moim życiu, ale ludzie w dzi–siejszych czasach nie mają na swoje pasje zbyt wiele czasu.

To wypowiedź Mariusza Trzeciaka z Wrocławia. Obdarzonego nieprzeciętnym talentem mężczyzny, który dwa lata temu oczarował jurorów i publiczność w Bytomiu Odrzańskim, gdzie otrzymał grand prix.

Mariusz prócz tego, że posiada wielki talent, jest też niezmiernie skromny.

– Nie uważam się za kogoś lepszego. Sądzę, że w każdym człowieku jest coś wartego zauwa–żenia. Jedni śpiewają, inni pięknie recytują, jeszcze inni są po prostu cudownymi ludźmi, któ–rzy pomagają innym. Chciałbym mieć więcej czasu na realizację moich pasji, jednak trzeba z czegoś żyć, dlatego większość czasu poświęcam pracy. Działam także w rockowym zespole Kroki, jako wokalista. Muzyka mnie uskrzydla. Wiem, że aby zaistnieć w show–biznesie trzeba mieć duże znajomości, jednak nie robię tego dla sławy, robię to, bo to po prostu kocham.

Gdy nadchodzi niedziela i nieuchronne rozstanie, każde z nich to przeżywa. Bo do ko–lejnego spotkania trzeba czekać znowu nie wiadomo ile, najczęściej do kolejnego festiwalu gdzieś w Polsce. Atmosfera Bytomia Odrzańskiego jest tak niepowtarzalna, że ciężko stamtąd wyjechać, a za rok każdy chętnie tu wraca.

Pozostają telefony, maile, skype i nadzieja, że uskrzydlających spotkań będzie jeszcze więcej.