Snail mail bez znaczka, czyli prawo pocztowe dla niewidomych

W dobie Internetu i emaila coraz rzadziej kierujemy swoje kroki na pocztę, aby nadać lub odebrać list. Niekiedy jednak korzystanie z poczty tradycyjnej jest jedyną możliwością otrzymania lub nadania ważnej korespondencji. Poczta ma w swojej ofercie szereg przepisów, które ułatwiają korzystanie z niej osobom z dysfunkcjami wzroku. Warto je znać i robić z nich użytek, ponieważ zostały stworzone z myślą o wygodzie niewidomych i słabowidzących.

Przesyłka z ludzikiem, paczka brajlowska, list z naklejką – określeń na specjalną przesyłkę pocztową nadawaną przez lub do osoby z dysfunkcją wzroku, w żargonie mówi się naprawdę różnie. Wszystkie nazwy pochodzą od charakterystycznej naklejki z wizerunkiem osoby niewidomej, umieszczanej na przesyłce zamiast tradycyjnego znaczka. Aby dowiedzieć się kto tak naprawdę może taki list nadać lub otrzymać, musimy się jednak bliżej przyjrzeć przepisom.

Prawo pocztowe odnosi się do definicji osób z niepełnosprawnością wzroku w nieco niefortunny sposób. W ustawie w odniesieniu do osoby niewidomej lub słabowidzącej pojawia się sformułowanie „ociemniały”. A przecież określenie „ociemniały” fachowo odnosi się do osoby, która utraciła wzrok po 5 lub 6 roku życia (podawana jest różna granica wieku, zależnie od źródeł) i pamięta, że kiedykolwiek widziała. Co zatem z osobami, które nie widzą od urodzenia? Czy one nie mogą nadać listu korzystając ze szczególnych uprawnień? Na szczęście sytuacja wyjaśnia się w artykule 26. w ustępie 1 ustawy prawo pocztowe. Zgodnie z brzmieniem przepisu każda osoba legitymującą się orzeczeniem właściwego organu orzekającego o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności z tytułu uszkodzenia narządu wzroku, jest „osobą niewidomą lub ociemniałą” w rozumieniu ustawy.

Kiedy mamy już określone kto może skorzystać ze szczególnych uprawnień przy nadawaniu i odbieraniu przesyłek, musimy przyjrzeć się jeszcze jednej rzeczy. A mianowicie, musimy określić co to jest przesyłka dla ociemniałych. Według ustawy prawo pocztowe jest to przesyłka z korespondencją lub druk:

o masie do 7000 gramów,

w których informacja jest utrwalona pismem wypukłym lub na innym nośniku dostępnym do odczytu przez niewidomych lub ociemniałych,

nadane w sposób umożliwiający sprawdzenie zawartości.

Przesyłka dla ociemniałych jest zwolniona od opłaty za usługę pocztową. Operator pocztowy za każdą taką przesyłkę otrzymuje z budżetu państwa zwrot. Zwolnienie od opłat nie obejmuje opłaty za potwierdzenie odbioru przesyłki rejestrowanej. Za wersję priorytetową również trzeba samemu dopłacić.

W praktyce oznacza to, że można nadać nawet 7-kilogramową paczkę ekonomiczną lub list zupełnie bez opłaty, pod warunkiem jednak, że zawiera brajlowskie lub elektroniczne pliki i jest zapakowana tak, że można okazać zawartość pracownikowi poczty w momencie nadania.

Czy taką paczkę bez znaczka można wysłać do kogo się chce? Niestety nie. Przesyłka musi być adresowana przez osobę niewidomą do:

biblioteki lub organizacji osób niewidomych lub ociemniałych,

organizacji, których celem statutowym jest działanie na rzecz osób niewidomych lub ociemniałych.

Szczegółowy spis organizacji posiadających taki status jest zawarty w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 6 września 2013 r. w sprawie wykazu bibliotek, organizacji osób niewidomych lub ociemniałych oraz organizacji, których celem statutowym jest działanie na rzecz osób niewidomych lub ociemniałych. Fundacja Szansa dla Niewidomych jest taką organizacją.

Ważne jest, że biblioteka lub organizacja wyżej wymieniona również może wysyłać przesyłki dla ociemniałych adresowane do osoby niewidomej. Dzięki temu można tak wysyłać lub otrzymywać zamówione z biblioteki książki brajlowskie lub np. w wersji audio.

Istotny wyjątek pojawia się w momencie, kiedy niewidomi chcą korespondować między sobą, lub gdy osoba trzecia chce coś niewidomemu wysłać. W takiej sytuacji tylko przesyłka zawierająca wyłącznie informacje utrwalone pismem wypukłym może być wysłana bez opłaty.

Nie wiadomo czemu ustawodawca wprowadza tutaj ograniczenie co do innych nośników dostępnych do odczytu przez niewidomych lub ociemniałych.

Przesyłka dla ociemniałych to nie jedyne udogodnienie, jakie ma w swojej ofercie poczta tradycyjna. Zgodnie z przepisami, osoba niewidoma lub ociemniała może złożyć w urzędzie pocztowym wniosek o:

doręczanie przesyłek rejestrowanych do rąk własnych,

przyjmowanie od osoby niepełnosprawnej w miejscu jej zamieszkania prawidłowo opłaconej przesyłki pocztowej niebędącej przesyłką rejestrowaną.

Wszystko to bez pobierania dodatkowych opłat.

„Jesteśmy razem” w Białymstoku!

27 kwietnia w Białymstoku spotkaliśmy się na regionalnej edycji Konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND pod nazwą „Jesteśmy razem! W ramach REHA FOR THE BLIND IN POLAND”. Było naprawdę ciekawie i różnorodnie.

Wydarzenie składało się z dwóch części: merytorycznej i pikniku integracyjnego.

Część merytoryczna, której motywem przewodnim było hasło „Białystok – miasto przyjazne dla niewidomych w ramach REHA FOR THE BLIND IN POLAND”, odbyła się w Centrum Astoria. To miejsce znane i lubiane przez wszystkich białostocczan i dostępne dla osób z niepełnosprawnościami.

W części merytorycznej, konferencyjnej, wzięli udział przedstawiciele środowisk i instytucji przyjaznych osobom z niepełnosprawnością wzroku. Swoje wystąpienia prezentowali m.in.:

  • Marek Kalbarczyk – Prezes Fundacji Szansa dla Niewidomych,
  • Rafał Średziński – Prezes Stowarzyszenia My dla Innych,
  • Kamil Rawski – asystent w wydziale Architektury Politechniki Białostockiej,
  • Wojciech Grabowski – Prezes Fundacji Inicjatyw na Rzecz Osób Niepełnosprawnych IMPULS,
  • Edyta Kazberuk – przedstawicielka Integracyjnego klubu sportowego Victoria.

Poruszone zostały tematy dotyczące właściwie wszystkich dziedzin istotnych dla aktywnych osób z niepełnosprawnością wzroku. Prelegenci mówili o dostępności miejsc użyteczności publicznej, o kulturze, edukacji, sporcie, sztuce, a nawet o pracy niewidomych i niedowidzących. Na przykładzie istniejących inicjatyw i wdrożonych w Białymstoku rozwiązań, omówione zostały faktycznie prowadzone działania dla niewidomych i niedowidzących mieszkańców. To ważne, aby wyróżniać i wspierać wszystkich, którzy dbają o dobro niepełnosprawnych mieszkańców miasta.

Podczas konferencji zostały przyznane regionalne wyróżnienia w fundacyjnym Konkursie IDOL. IDOL jest doskonale znany wszystkim bywalcom Konferencji REHA. To wyróżnienie przyznawane przez niewidomych wyjątkowym osobom i instytucjom. W tym roku konkurs jest po raz pierwszy podzielony na dwa etapy: regionalny oraz ogólnopolski. Po zakończeniu głosowania regionalnego i nagrodzeniu zwycięzców rozpocznie się głosowanie ogólnopolskie.

W Białymstoku nagrodzeni zostali:

  • Lucyna Snarska – terapeuta widzenia, w kategorii IDOL ŚRODOWISKA.
  • W kategorii IDOL MEDIA wyróżniono dwie placówki. I miejsce zajęło Radio I. II miejsce przypadło Polskiemu Radiu Białystok.
  • Kategorię URZĄD OTWARTY DLA NIEWIDOMYCH bezkonkurencyjnie wygrało Centrum Aktywności Społecznej – nowopowstała siedziba dla organizacji pozarządowych i mieszkańców miasta.
  • W kategorii UCZELNIA nagrodzono Uniwersytet w Białymstoku.
  • W kategorii PLACÓWKA OŚWIATOWA wyróżniono dwóch laureatów: Bibliotekę Politechniki Białostockiej (miejsce I) oraz Książnicę Podlaską im. Łukasza Górnickiego (miejsce II).
  • Jako zwycięska PLACÓWKA KULTURY nagrodzona została Galeria Arsenał.

Najwięcej wyróżnionych wybrano w kategorii FIRMA/INSTYTUCJA:

  • I miejsce – Muzeum Wojska w Białymstoku
  • II miejsce – Restauracja Paradiso przy ul. Skłodowskiej w Białymstoku
  • III miejsce – Zoo Akcent w Białymstoku.

Wszyscy zwycięzcy regionalnej edycji konkursu otrzymali pamiątkowe dyplomy. Przechodzą również do dalszego głosowania na zwycięzców etapu centralnego.

Po zamknięciu części merytorycznej i ogłoszeniu wyników konkursu na uczestników Konferencji czekała miła niespodzianka: występy utalentowanych niewidomych i niedowidzących artystów.

Skecz „Poczta” w wykonaniu Teatru T3 z Polskiego Związku Niewidomych rozbawił wszystkich do łez.

Następujący po nim mini recital pana Henryka Misiewicza z akompaniamentem akordeonu wprawił wszystkich w doskonałe humory i przygotował do dalszej części imprezy.

Podczas drugiej części wydarzenia spotkaliśmy się na wyjątkowym pikniku integrującym widzących i niewidomych mieszkańców miasta. Na szczęście, mimo chwilowej mżawki, niebo rozpogodziło się i już do samego końca pogoda dopisała.

Piknik uświetniły występy chóru Totus Tuus oraz koncert piosenki kresowej pani Pauliny Kozioł. Piknik odbywał się w samym sercu miasta, na placu miejskim, toteż zaciekawionych przechodniów nie brakowało.

Chętni mogli spróbować swoich sił podczas warsztatów ceramicznych przygotowanych przez studio Fine Art lub warsztatów rękodzieła zorganizowanych przez Galerię Arsenał. Dużą popularnością cieszyło się fundacyjne stoisko tyflograficzne oraz kącik dotyku i dźwięku, gdzie można było poznać świat osoby niewidomej.

Moc atrakcji zapewniła Grupa Ratownicza MEDIVAL. Ratownicy przygotowali fantastyczny pokaz pierwszej pomocy. Na stoisku Integracyjnego Klubu Sportowego Victoria wszyscy zainteresowani mogli postrzelać z broni laserowej. Dzięki uprzejmości Białostockiej Komunikacji Miejskiej BKM Biker udostępnił chętnym dwa tandemy do jazdy rekreacyjnej. Na pozostałych stoiskach na zwiedzających czekało morze atrakcji.

Wydarzenie odbyło się pod honorowym Patronatem Prezydenta Miasta Białystok.

Patronat medialny zapewnił portal miejski Białystok Online.

Białostockie wydarzenie jest częścią projektu „Virtual Warsaw – miasto przyjazne dla niewidomych w ramach REHA FOR THE BLIND IN POLAND” dofinansowanego ze środków PFRON. Dzięki temu w każdym mieście wojewódzkim odbędą się podobne konferencje i pikniki skupiające wokół siebie niewidomych i ich widzących przyjaciół z całego kraju. Kulminacją projektu jest Konferencja REHA FOR THE BLIND IN POLAND, która odbędzie się w Warszawie, w dniach 13-15 października 2018. Już teraz serdecznie zapraszamy!

Przepraszam, czy można? Cztery łapy w restauracji

Coraz cieplejsze wieczory i piękna pogoda sprawiają, że ciężko usiedzieć w domu. Miejskie deptaki są pełne stęsknionych słońca i odpoczynku spacerowiczów. Na każdym rogu zachęcają do wizyty przeróżne restauracje i ogródki gastronomiczne. Już chciałoby się usiąść i zamówić orzeźwiającą lemoniadę, gdy przychodzi moment refleksji. Przecież do restauracji nie można wchodzić z psem! W takiej sytuacji z pewnością znalazła się większość niewidomych właścicieli psów przewodników.

Czy rzeczywiście obawy te są słuszne? Czy zakaz wprowadzania psów dotyczy również psów przewodników? Odpowiedź jest z pozoru prosta, jednak oprócz praw warto znać obowiązki, aby nie narazić się na nieprzyjemności.

Nie każdy pies, który towarzyszy osobie niewidomej czy niedowidzącej to pies przewodnik. Mówiąc wprost, nie można wejść do restauracji z jamnikiem cioci, oznajmiając, że to pies przewodnik. Jamnik cioci, chociażby był najmądrzejszy na świecie, musi posiadać tak zwany status psa asystującego.

Przepisy jasno określają, że pies asystujący to odpowiednio wyszkolony i specjalnie oznaczony pies, w szczególności pies przewodnik osoby niewidomej lub niedowidzącej oraz pies asystent osoby niepełnosprawnej ruchowo, który ułatwia osobie niepełnosprawnej aktywne uczestnictwo w życiu społecznym.

Status psa przewodnika potwierdza określony dokument. Jest to certyfikat psa przewodnika, wydawany przez upoważnioną do tego organizację, która psa wyszkoliła. W certyfikacie znajdują się ważne dane. Są to: miejsce i data wydania certyfikatu, numer i data wpisu do rejestru podmiotów uprawnionych do wydawania certyfikatów (prowadzonego przez Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych), rasa, imię oraz data urodzenia psa, imię i nazwisko osoby niepełnosprawnej, której pies asystujący służy, podstawa prawna wydania certyfikatu oraz pieczęć i podpis podmiotu wydającego certyfikat.

Pies musi być również specjalnie oznaczony. Zwyczajowo przyjęto, że psy przewodniki noszą szorki z napisem sugerującym otoczeniu, że pies pracuje. Do tego dochodzi specjalna uprząż umożliwiająca podążanie za psem. Psu przewodnikowi podczas pracy nie trzeba zakładać kagańca, ani prowadzić go na smyczy.

Czy to wszystko? Jeszcze nie. Jeszcze szczepienie. W Polsce przepisy nakazują obowiązkowe coroczne szczepienie psów przeciwko wściekliźnie. Każdy odpowiedzialny właściciel wie, jak ważne jest to dla zdrowia pupila, a także dla całego otoczenia. Wraz ze szczepieniem psa lekarz weterynarii wydaje zaświadczenie potwierdzające jego wykonanie. Dokonywany jest też odpowiedni wpis w książeczce zdrowia zwierzaka. Warto tego dopilnować przy okazji rutynowej wizyty w lecznicy.

Jeżeli spełnione są dwa warunki: pies ma status psa przewodnika i posiada ważne szczepienie, to wtedy zgodnie z art. 20a ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej osoba niepełnosprawna wraz z psem asystującym ma prawo wstępu do obiektów użyteczności publicznej. Prawo wstępu dotyczy w szczególności: budynków i ich otoczenia przeznaczonych na potrzeby administracji publicznej, wymiaru sprawiedliwości, kultury, oświaty, szkolnictwa wyższego, nauki, opieki zdrowotnej, opieki społecznej i socjalnej, obsługi bankowej, handlu, gastronomii, usług, turystyki, sportu, obsługi pasażerów w transporcie kolejowym, drogowym, lotniczym, morskim lub wodnym śródlądowym, świadczenia usług pocztowych lub telekomunikacyjnych oraz innych ogólnodostępnych budynków przeznaczonych do wykonywania podobnych funkcji, w tym także budynków biurowych i socjalnych. Pies asystujący może również wejść wraz z osobą niepełnosprawną do parków narodowych i rezerwatów przyrody, a także na plaże i kąpieliska. Z psem przewodnikiem można również podróżować komunikacją publiczną.

Spełnienie wyżej wymienionych warunków sprawia, że można wejść z psem do restauracji i przebywać w części przeznaczonej dla klientów.

Ale uwaga, uprawnienie nie zwalnia osoby niepełnosprawnej z odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez psa asystującego. Jeśli pies coś zbroi, odpowiada za to jego właściciel.

Paraolimpijskie emocje

Igrzyska olimpijskie to najstarsza i zarazem największa międzynarodowa impreza sportowa na świecie. Wywodzi się ze starożytnej Grecji. Igrzyska organizowane są co 2 lata, na przemian w kategorii sportów letnich i zimowych. Nowożytne letnie igrzyska olimpijskie rozgrywane są od 1896 r. (Ateny), zaś zimowe od 1924 r. (Chamonix). Hasła, jakie przyświecają olimpiadom, to szlachetne współzawodnictwo i braterstwo wszystkich narodów. Oficjalnym mottem igrzysk jest łacińskie zdanie: „Citius Altius Fortius” oznaczające: „Szybciej, Wyżej, Mocniej.” W igrzyskach mogą brać udział wszyscy sportowcy, pod warunkiem zakwalifikowania się. Przed powstaniem igrzysk paraolimpijskich sportowcy niepełnosprawni byli dopuszczani do udziału w olimpiadach. Pierwszym zawodnikiem z niepełnosprawnością był amerykański gimnastyk George Eyser. Miał protezę nogi. Wystartował w 1904 roku. Skąd więc wziął się pomysł na osobne igrzyska dla osób z niepełnosprawnością?

Inicjatorem igrzysk paraolimpijskich był Ludwig Guttmann, lekarz neurolog. Już wcześniej organizował zawody sportowe dla weteranów wojennych z urazami rdzenia kręgowego. Celem Guttmana, było stworzenie elitarnej konkurencji dla osób pełnosprawnych w sportach tych samych kategorii. Organizowane przez Guttmana zawody skupiały wokół siebie ludzi pełnych pasji i sportowego ducha, lubiących rywalizację. Dysfunkcje fizyczne nie stanowiły dla nich żadnej przeszkody w aktywnym życiu.

Pierwsze igrzyska paraolimpijskie odbyły się w Rzymie w 1960 roku. Były to igrzyska letnie. W 1976 roku zorganizowano pierwszą edycję paraolimpijskich igrzysk zimowych. Obie imprezy niejako zaczęły być ze sobą powiązane od roku 1988. Od tego czasu igrzyska paraolimpijskie odbywają się w tym samym miejscu i czasie co igrzyska olimpijskie. Nawiązuje do tego bezpośrednio nazwa wydarzenia – paraolimpiada. Przyimek grecki „para” oznacza „obok”, „przy”. Mottem paraolimpiady jest „Dusza w ruchu”. Paraolimpijczycy wydolnością fizyczną w niczym nie ustępują pełnosprawnym sportowcom olimpijskim. Ich umiejętności znacznie przewyższają możliwości człowieka, który sportowcem nie jest. Doskonałym przykładem mistrzostwa olimpijskiego jest Natalia Partyka, polska tenisistka stołowa, urodzona bez prawego przedramienia. Natalia z powodzeniem wystartowała zarówno na olimpiadzie, jak i na paraolimpiadzie w Pekinie w 2008 roku.

Z uwagi na różnorodność niepełnosprawności zawodników paraolimpijskich, niezbędna była klasyfikacja sportowców do odpowiednich kategorii. Paraolimpijczyków dzieli się więc na sześć głównych kategorii: po amputacji, porażenie mózgowe, niepełnosprawność intelektualna, wózek inwalidzki, niewidomi oraz „Les Autres” („inni”). Do ostatniej z tych kategorii należą sportowcy z niepełnosprawnością, która nie należy do pozostałych, czyli np. osoby ze stwardnieniem rozsianym. Nas oczywiście najbardziej interesuje kategoria „niewidomi”. Są to wszyscy zawodnicy z dysfunkcjami wzroku: osoby jednooczne, niedowidzące i całkowicie niewidome. Na uwagę zasługuje fakt, iż w tej kategorii przewodników osób niewidomych uważa się za część zespołu. W przypadku dobrych wyników obydwoje są nominowani do nagrody.

W tym roku, w dniach 9-18 marca odbyły się XII Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie w Pjongczangu. W igrzyskach wzięło udział ośmioro polskich sportowców oraz ich trzech przewodników. Polacy wystąpili w czterech dyscyplinach: w narciarstwie alpejskim i biegowym oraz biathlonie i parasnowboardzie. W kategorii „niewidomi” wystartowali:

  • Piotr Garbowski – narciarz biegowy (przewodnik Jakub Twardowski)
  • Maciej Krężel – alpejczyk (przewodnik Anna Ogarzyńska w grupie narciarzy niedowidzących)
  • Łukasz Kubica – narciarz biegowy (przewodnik Wojciech Suchwałko).

Pozostali zawodnicy to:

Kamil Rosiek – narciarz biegowy

Witold Skupień – narciarz biegowy (wicemistrz świata w sprincie stylem dowolnym)

Wojciech Taraba – parasnowboardzista

Iweta Faron – narciarka biegowa

Igor Sikorski – alpejczyk, wicemistrz świata w slalomie.

Paraolimpijczycy z kategorii „niewidomi” wypadli następująco:

Maciej Krężel w supergigancie (mężczyźni niewidomi i niedowidzący) zajął 12 miejsce. Łukasz Kubica w kategorii narciarstwo zajął 16 miejsce. Piotr Garbowski w biegu narciarskim na 20 kilometrów uplasował się na 9 miejscu.

Z medalem z Pjongczangu wrócił Igor Sikorski. W dyscyplinie slalom gigant (zawodnicy siedzący) zdobył wysokie, 3 miejsce. Pozostali członkowie kadry olimpijskiej niestety bez medali. Iweta Faron (biathlon) miała pecha, tuż przed startem zepsuł jej się karabin i w efekcie, startując z pożyczonym, zajęła 15 miejsce. Witold Skupień w biegu narciarskim na 20 km uplasował się na 5 miejscu. Najwięcej pecha miał Wojciech Taraba, gdyż uległ wypadkowi podczas treningu przed olimpiadą i nie wystąpił na igrzyskach.

Rekordzistą pod względem liczby startów w igrzyskach jest Kamil Rosiek, który trzykrotnie startował na paraolimpiadach: w Turynie, Vancouver i Soczi. On też dostąpił zaszczytu bycia chorążym reprezentacji podczas ceremonii otwarcia igrzysk. Dotychczas polska reprezentacja w zimowych igrzyskach zdobyła 44 medale: 11 złotych, 6 srebrnych i 27 brązowych. Na poprzednich zimowych igrzyskach w Soczi nikomu z kadry paraolimpijskiej nie udało się stanąć na podium.

Paraolimpijczycy kochają rywalizację sportową tak samo jak ich pełnosprawni koledzy. Towarzyszą im takie same sportowe emocje: duch walki, przełamywanie barier psychicznych i fizycznych. Ich determinacja w dążeniu do celu jest nieporównywalna z niczym innym.

Niestety, mimo tylu wspólnych wartości, istnieją spore różnice. Jak na dłoni widać dysproporcje w finansowaniu, promocji w mediach i zaangażowaniu sponsorów. Jest to również widoczne w znikomym poparciu społecznym i politycznym dla tego typu imprezy sportowej. Jednak mimo trudności, ruch paraolimpijski w Polsce ciągle się rozwija. W tym roku Polski Komitetu Paraolimpijski obchodzi 20-lecie istnienia. Poczta Polska uhonorowała paraolimpijczyków przygotowując po raz drugi okolicznościowy znaczek. Pierwszy znaczek wydano z okazji letniej paraolimpiady w Rio de Janeiro.

Trudno zrozumieć dlaczego sporty niepełnosprawnych nie są popularyzowane i należycie docenione. Każdy sportowiec dąży do tego, aby pobić swój własny rekord, być każdego dnia lepszym o ułamek sekundy. Sportowcy niepełnosprawni oprócz tego, że dążą do jak najlepszego wyniku, dają dobry przykład na to, że walka z własnymi ograniczeniami jest w zasięgu ręki. Sport to dla niepełnosprawnych najlepsza rehabilitacja z możliwych. Ćwiczącym poprawia się kondycja fizyczna, sportowcy nawiązują znajomości, a przede wszystkim mają w życiu nowy cel.

Paraolimpijczycy stanowią godny naśladowania wzór, nie tylko dla osób zmagających się z własnymi niepełnosprawnościami. W myśl zasady, czym skorupka za młodu nasiąknie, powinno się położyć ogromny nacisk na pokazanie niepełnosprawnym dzieciom i młodzieży możliwości jakie niesie za sobą aktywność fizyczna. Jednak bez odpowiedniego wyposażenia, bez kampanii promującej kulturę sportu niepełnosprawnych, nie da się zarazić dzieci i młodzieży tym bakcylem. Daje się również odczuć, że społeczeństwo nie bardzo pojmuje ideę parasportów i powtarza szkodliwe i niesprawiedliwe opinie. A to wszystko z niewiedzy. Nawiązując do hasła paraolimpiady miejmy jednak nadzieję, że mimo wszelkich przeciwności „Dusza w ruchu” uleci wysoko, a propagowanie, krzewienie i upowszechnianie zasad oraz idei paraolimpizmu stanie się faktem.

Seria: Paragrafy w pigułce. Jak otrzymać fakturę za usługi telekomunikacyjne w brajlu?

Zgodnie z obowiązującymi zapisami Prawa telekomunikacyjnego , zawartymi w art. 79c ust. 3, wszyscy dostawcy dostępnych usług telefonicznych mają obowiązek świadczenia udogodnień dla osób niepełnosprawnych na zasadzie równoważnego dostępu.

Szczegóły tej dostępności określono w rozporządzeniu Ministra Cyfryzacji z dnia 26 marca 2014 r. w sprawie szczegółowych wymagań dotyczących świadczenia udogodnień dla osób niepełnosprawnych przez dostawców publicznie dostępnych usług telefonicznych .

To, co nas najbardziej interesuje, to możliwość otrzymywania faktur lub wykazów usług za telefon w wersji dostosowanej do potrzeb użytkownika niewidomego lub słabowidzącego. Wspomniane wcześniej rozporządzenie określa warunki jakie trzeba spełnić, aby taką informację w brajlu otrzymać. Niezbędny jest:

  • wniosek, złożony pisemnie lub elektronicznie na właściwy adres operatora.
  • status osoby niepełnosprawnej z tytułu narządu wzroku – trzeba posiadać aktualne orzeczenie. Osoba reprezentująca dostawcę usługi ma prawo poprosić o okazanie dokumentu do wglądu.
  • status abonenta, czyli należy mieć podpisaną umowę z konkretnym dostawcą usługi.

Wniosek jest ważny, bo tylko wtedy dostawca usług udostępnia informacje o danych zawartych na fakturze wraz z podstawowym wykazem wykonanych usług telekomunikacyjnych. Informacje te można otrzymać w dwóch wersjach: w alfabecie Braille’a lub przy użyciu dużej czcionki, a w przypadku wysyłania pocztą elektroniczną – w formacie tekstowym.

Jeżeli chcemy otrzymać wykaz szczegółowy, niestety nie otrzymamy go w wersji brajlowskiej. Na papierze sporządza się go jedynie przy użyciu dużej czcionki. Osoby niewidome otrzymają szczegółowy billing jedynie na skrzynkę email, w formacie tekstowym. Takie ograniczenie wydaje się uzasadnione zapewne z uwagi na objętość. Paczka ze szczegółowym wyciągiem rozmów w brajlu ważyłaby kilka kilogramów.

Ile musimy czekać na naszą fakturę w brajlu? Jeżeli zgłosimy takie żądanie przed rozpoczęciem lub w trakcie okresu rozliczeniowego, operator ma obowiązek zrealizować żądanie niezwłocznie po wystawieniu faktury. Na wykazy i faktury za okres rozliczeniowy, który się już zakończył, przyjdzie poczekać nam do 30 dni od momentu zgłoszenia żądania.

Warto również wiedzieć, że zgodnie z przepisami wspomnianej ustawy i rozporządzenia, operator powinien na każde żądanie abonenta będącego osobą niepełnosprawną, w terminie 30 dni od dnia złożenia żądania, przekazać informacje o oferowanych przez niego wszystkich udogodnieniach dla osób niepełnosprawnych. Informacje przekazywane są w postaci papierowej lub w postaci elektronicznej na udostępniony w tym celu przez abonenta adres poczty elektronicznej. W przypadku osoby niewidomej lub słabowidzącej informacje powinny być sporządzane na papierze w alfabecie Braille’a lub przy użyciu dużej czcionki, a w przypadku wysyłania ich pocztą elektroniczną – w formacie tekstowym. Jeżeli szczególnie zależy nam na otrzymaniu informacji w konkretnej formie, warto zaznaczyć w zgłoszeniu swoje preferencje.

O krętej drodze do swobodnego zapisu i odczytu informacji przez niewidomych

Niepozorne wypukłe punkciki na papierze, zgromadzone w stada po sześć. Dla laików zupełnie niezrozumiałe, dla niewidomych niosące za sobą wiele treści. Dzisiaj, nawet w dobie ogromnego postępu technicznego, trudno sobie wyobrazić współczesny świat dotyku i dźwięku bez alfabetu brajla. Twórca alfabetu – Ludwik Braille utracił wzrok w dzieciństwie, na skutek powikłań po doznanym urazie oka. Nie załamał się jednak i uparcie dążył do samodzielności. Szczególnie zależało mu na znalezieniu wygodnego sposobu zapisu i odczytu informacji. Zainspirował go wojskowy system kodowania informacji, zwany night writing (nocne pisanie) opracowany przez Charlesa Barbiera. System opierał się na 12 wypukłych kropkach, które pozwalały na kodowanie prostych rozkazów. Żołnierze armii napoleońskiej mogli je odczytywać w ciszy i bez użycia światła. Niestety (lub raczej na szczęście) – system okazał się zbyt trudny i nie przyjął się w wojsku. Charles Barbier, chcąc poprawić swój wynalazek, skontaktował się z Królewskim Instytutem Niewidomych w Paryżu, gdzie spotkał Ludwika Braille’a, a on, zapoznawszy się z systemem Barbiera, szybko wychwycił na czym polegały błędy. Zbyt duża ilość kropek w obrębie jednego znaku uniemożliwiała szybki odczyt informacji bez odrywania opuszków palców od kartki. Braille zalecił, aby wypukłości mieściły się na planie sześciopunktu, a jeden znak oznaczał jedną literę. Takie uproszczenie było strzałem w dziesiątkę.

Dzisiaj alfabet Braille’a jest najbardziej znanym i dotychczas najlepszym sposobem pisemnego utrwalenia i odczytu informacji przez osoby niewidome. O jego doskonałości świadczy prostota, która pozwala na zapis bardzo złożonych treści, m.in. notacji matematycznej czy muzycznej.

Czy jednak zanim alfabet brajla został alfabetem, niewidomi nie mieli żadnej możliwości zapisu i odczytu informacji?

Za jeden z pierwszych wynalazków umożliwiających zapis informacji osobie niewidomej można uważać tabliczkę Kwintyliana. Była to płytka metalowa lub drewniana, pokryta cienką warstwą wosku. W wosku można było wyryć dowolne znaki. Ten starożytny wynalazek nie pozwalał jednak osobie niewidomej na odczytanie zapisanych informacji. Podobną technikę pisania w wosku stosował Dydym Aleksandryjski, wczesnochrześcijański pisarz kościelny. Dydym utracił wzrok w dzieciństwie, uczył się jednak słuchając kazań i czytań tak skutecznie, aż zdobył wszechstronne wykształcenie. Do pisania swoich prac używał wygiętych liter z drutu, które odciskał w woskowych tablicach. Była to mozolna praca, w dalszym ciągu zapisujący nie mógł odczytać tego, co zapisał.

Były to również metody zapisu dostępne jedynie dla osób ociemniałych, wcześniej widzących i znających kształt liter. Erazm z Rotterdamu wraz z Girolamo Cardano przestawili rozwiązanie pozwalające na naukę pisania osobie niewidomej, która nie wiedziała jak wyglądają używane do zapisu litery. Do nauki alfabetu służyły specjalne płytki z drewna, metalu lub nawet kości słoniowej. W płytkach były głęboko wygrawerowane litery alfabetu. Niewidomy uczeń tak długo wodził rylcem po wklęśnięciach graweru, aż jego pamięć mięśniowa „uczyła się” kształtu litery. Od tego momentu mógł pisać, lecz w dalszym ciągu nie był w stanie tego odczytać.

Swoistą ciekawostką są wzmianki o stosowanym przez niewidomych z powodzeniem systemie pisma węzełkowego. Węzły wiązane na sznurze, ich grubość, liczebność i odstępy miały konkretne znaczenie. Taki system zapisu umożliwiał nawet wymianę korespondencji między niewidomymi – wystarczyło przekazywać sobie tę makramową wiadomość. W dalszym ciągu było to żmudne zadanie, jednak umożliwiało wymianę myśli i pozwalało na odczytywanie informacji w dowolnym momencie. Było to też rozwiązanie stosunkowo niedrogie.

Na przestrzeni lat szukano przeróżnych sposobów na skuteczną naukę czytania i pisania przez niewidomych, z przeróżnym skutkiem. Prawdziwy przełom nastąpił jednak w 1784 roku, kiedy to francuski tyflopedagog Valentin Haüy założył w Paryżu pierwszą szkołę dla niewidomych dzieci. Uczniowie zdobywali wiedzę ze specjalnie dla nich przygotowanych książek, drukowanych w wypukłym alfabecie łacińskim. Były to początki pisma liniowego, które miało służyć niewidomym.Jednak najsłynniejszym rodzajem pisma liniowego jest alfabet Moona, opracowany przez Williama Moona w 1845 roku, specjalnie z myślą o ociemniałych. Twórca wspomnianego alfabetu jako dziecko zachorował na szkarlatynę, która bardzo poważnie uszkodziła mu wzrok. Widział jedynie na jedno oko i to bardzo słabo. Nie przeszkodziło mu to jednak w skończeniu szkoły, do której uczęszczały głównie dzieci widzące. W późniejszych latach Moon był wielkim zwolennikiem kształcenia integracyjnego. W wieku 21 lat William Moon stracił wzrok całkowicie. Zajął się nauczaniem niewidomych dzieci. Podczas swojej pracy zaobserwował trudności, na jakie napotykają w trakcie prób nauki samodzielnego czytania i pisania. Podjął się stworzenia prostego systemu zapisu, aby każdy z jego uczniów miał szansę czytać i pisać. Stworzył alfabet, który dzisiaj znamy jako alfabet Moona.

Alfabet Moona był prosty dlatego, że bardzo przypominał alfabet łaciński i można było przyswoić go intuicyjnie. Osoby ociemniałe, znające alfabet łaciński, łatwiej odnajdywały palcami kształt liter poznanych jeszcze wzrokowo i dobrze zapamiętanych. System Moona jest oparty na ośmiu literach alfabetu łacińskiego. Zmiana ułożenia liter podstawowych, ich odwrócenie, odbicie lustrzane, daje kombinację innych liter. Znaki alfabetu Moona dzielą się na trzy grupy. Pierwsza z nich to litery podobne kształtem do swoich odpowiedników w alfabecie łacińskim np. I, O, U, V. Druga grupa to litery stworzone na bazie ich łacińskiego odpowiednika, w których pominięto niektóre części liter, np. litera D zapisywana jest bez „pleców”, czyli pionowej kreski i wygląda jak odwrócone C. Trzecia grupa to litery utworzone z umownych kropek i linii, np. litera H w zapisie wygląda jak mała łacińska litera o, z pogrubioną lewą ścianką. Charakterystyczny dla alfabetu Moona jest zmienny kierunek czytania. Na końcu wiersza znajduje się wypukły łuk, który informuje o zmianie. Czytamy więc od lewej do prawej, następny rząd od prawej do lewej i tak dalej. Wszystko po to, aby nie musieć odrywać dłoni od tekstu i nie zagubić się w czytaniu. Wiliam Moon spopularyzował swój sposób zapisu drukując Biblię. Alfabet Moona jest używany do dnia dzisiejszego, głównie w krajach anglojęzycznych. Bywa często preferowany przez osoby, których zmysł dotyku z różnych powodów nie pozwala na wyczucie opuszkami palców znaków brajlowskich. Nauka alfabetu Moona pozwala również oswoić się z liniowym, wypukłym systemem zapisu i dla niektórych stanowi wstęp do nauki brajla. Trudno sobie wyobrazić codzienne funkcjonowanie bez znajomości pisma, bez możliwości wymiany informacji, bez możliwości czytania. Współczesne technologie przynoszą coraz to nowsze rozwiązania. Dzisiaj prawie każdy niewidomy swobodnie korzysta z komputera i komunikuje się ze światem za pomocą nowoczesnych smartfonów. Czas pokaże, czy zechcemy zachować w użyciu starą, dobrą i niezawodną tabliczkę brajlowską.

Widzieć wewnętrznym okiem

Poruszać się w ciemności z zupełną swobodą, bez lęku, niepewności, sprawnie i szybko? Iść na spacer, wyruszyć na górską wędrówkę, biegać i jeździć na rowerze – wszystko samodzielnie, bezwzrokowo! Mimo, że wydaje się to prawie niemożliwe bez nowoczesnych urządzeń tyflorehabilitacyjnych, są na świecie ludzie, którzy twierdzą, że to osiągalne. Wystarczy solidne skupienie, trochę praktyki i można wyćwiczyć percepcję tak bardzo, że poruszanie się za pomocą „wewnętrznego sonaru” będzie proste i w zasięgu ręki. A wszystko to dzięki ludzkiej echolokacji.

W encyklopedii możemy odczytać, że echolokacja to system określania położenia przeszkód lub poszukiwanych obiektów w otoczeniu, z użyciem zjawiska echa akustycznego. Ten sposób percepcji jest bardzo dobrze znany w świecie zwierząt. Wszyscy wiemy, że z echolokacji korzystają nietoperze, delfiny i niektóre ptaki. Wytwarzany przez nie krótkotrwały dźwięk o wysokiej częstotliwości wędruje w przestrzeni, a gdy napotyka na swojej drodze przeszkodę (na przykład słup, drzewo, ścianę budynku), wraca do uszu zwierzęcia w postaci fal odbitych od tej bariery. Na podstawie kierunku, czasu powrotu, natężenia powracającego dźwięku, da się zatem określić kierunek, odległość i wielkość przeszkody.

Echolokacja to bardzo praktyczna umiejętność. Wydawałoby się jednak, że ludzie nie zostali nią obdarzeni lub utracili tę zdolność w procesie ewolucji. Tymczasem nauka zna pojęcie tak zwanej ludzkiej echolokacji. Pojawiło się ono w latach 40. XX wieku. Wcześniej uważano, że pojedyncze przypadki korzystania z echolokacji przez człowieka to pomyłka. Sądzono, że ludzie potrafią się poruszać w ciemności – nie tak, jak twierdzą – za pomocą „wewnętrznego sonaru”, lecz dzięki nadzwyczajnie czułej skórze, zdolnej odczuwać najdrobniejsze zmiany ciśnienia. Szereg badań potwierdził jednak, że nie zmysł dotyku, ale zmysł słuchu odgrywa kluczową rolę w badanym zjawisku.

Zatem ludzka echolokacja to nic innego jak zdolność człowieka do wykrywania obiektów w swoim otoczeniu poprzez odbieranie echa z tych obiektów.

Aby korzystać z echolokacji, trzeba więc wydać dźwięk. Emitując określone brzmienie, na przykład kląskając językiem, stukając obcasami czy białą laską, człowiek jest w stanie wywołać echo. Echo pozwala na precyzyjne zorientowanie się w przestrzeni, kierując się jedynie słuchem.

Aby przekonać się jak to działa, wystarczy zrobić prosty eksperyment, do którego potrzebna jest kartka papieru trzymana bezpośrednio przed twarzą. Szepcząc „szszszszsz” przesuwajmy kartkę od strony prawej do lewej, w górę i w dół, i słuchajmy zmiany intensywności dźwięku odbijającego się od kartki. Osoby przeszkolone w echolokacji mogą interpretować fale dźwiękowe odbite przez pobliskie obiekty, precyzyjnie identyfikując ich położenie i rozmiar.

Ostatnimi czasy najbardziej znanym propagatorem ludzkiej echolokacji jest Daniel Kish – przewodniczący stowarzyszenia World Acces for the Blind. Daniel Kish jest niewidomy niemalże od urodzenia. W wyniku nowotworu stracił obie gałki oczne zanim skończył półtora roku. Utrata wzroku nie przeszkodziła mu jednak w aktywnym życiu, zwłaszcza odkąd odkrył w sobie umiejętność wykorzystywania wewnętrznego sonaru. Zyskał sobie nawet przydomek – Człowiek Batman. Zdaniem Daniela Kisha wszyscy mamy potencjał, niezależnie od tego czy widzimy, czy nie. Każdy z nas jest w stanie wyćwiczyć umiejętność echolokacji, wystarczy systematycznie trenować.

Swoimi doświadczeniami Daniel Kish podzielił się dwa lata temu, na wystąpieniu podczas Konferencji TedX – Technologia Rozrywka i Design. Opisał echolokację w bardzo obrazowy sposób: „To są krótkie dźwięki, które rozchodzą się i odbijają od powierzchni dookoła i wracają do mnie z informacjami, tak jak do was światło. Z tych informacji mój mózg przetwarza dane i widzę moim wewnętrznym sonarem. Tak właśnie nauczyłem się widzieć poprzez ślepotę. By patrzeć, nie używam oczu – używam mózgu.”

Daniel Kish twierdzi, że sonar daje mu to, czego nie mają widzący, między innymi nieograniczone pole ”widzenia” – widok na 360 stopni. „Sonar” Daniela działa tak samo dobrze przed nim jak i za nim oraz przez powierzchnie. Zupełnie jak promienie Roentgena. Daniel określa swoje widzenie jako rodzaj rozmytej trójwymiarowej geometrii.

Daniel Kish widzi w ludzkiej echolokacji ogromny potencjał, nie tylko dla niewidomych. Jak sam twierdzi, dzięki niej możemy się zintegrować i pokonać wszystkie bariery, które sami przed sobą stawiamy. Cytując Daniela: „Kiedy niewidomi uczą się widzieć, widzący są zainspirowani i chcą się nauczyć widzieć na ich sposób, lepiej, wyraźniej, z mniejszym lękiem, bo to przykład ogromnych możliwości drzemiących w każdym, żeby przechodzić każdy rodzaj wyzwania, każdej formie ciemności, żeby odkrywać to, co niewyobrażone”.

Daniel Kish wdraża w życie wszystkie swoje idee związane z echolokacją. Hasłem przewodnim założonej przez niego siedemnaście lat temu organizacji charytatywnej World Acces for the Blind jest: „our vision is sound” – „naszym wzrokiem jest dźwięk”. Kish uczy niewidomych widzieć na nowo, a widzących – nowego spojrzenia na samo zjawisko niewidzenia. Kursanci Kisha poznają jak posługiwać się swoim wewnętrznym okiem, tak by obserwować otoczenie za pomocą dźwięku. Rezultaty są naprawdę zdumiewające. Na filmach dokumentujących różne nowatorskie projekty organizacji widzimy niewidomych swobodnie wędrujących po górskich przełęczach, pokonujących slalomy na rowerze, poruszających się szybko i sprawnie w naprawdę trudnych warunkach. Nie ma chyba lepszego dowodu na to, że metoda Kisha działa i tak, jak twierdzi Daniel – każdy z nas pod okiem instruktora jest w stanie wyćwiczyć w sobie wewnętrzny sonar. Oczywiście nie jest to proste, ale cierpliwość i systematyczność to klucz do celu.

Oprócz Daniela Kisha, ze zjawiskiem ludzkiej echolokacji było związanych kilka nazwisk, między innymi Tom De Witte, Lucas Murray, Kevin Warwick, Juan Ruiz, Ben Underwood czy też Lawrence Scadden. Wszyscy potrafili doskonale orientować się w przestrzeni pomimo braku wzroku. Echolokacja umożliwiła im samodzielne bieganie, grę w koszykówkę, jazdę na rowerze, a nawet jazdę na łyżworolkach. To wszystko brzmi nieprawdopodobnie, ale wydarzyło się naprawdę. W sieci jest dostępnych mnóstwo filmów dokumentalnych dotyczących wykorzystania echolokacji przez wyżej wymienionych niewidomych. To naprawdę wspaniałe źródło motywacji.

Zjawisko ludzkiej echolokacji jest na tyle fascynujące, że inspiruje twórców filmowych. Chyba najbardziej znanym superbohaterem jest Daredevil, z serialu pod tym samym tytułem. To niewidomy prawnik, który dzięki swoim nadludzko czułym zmysłom zwalcza przestępczość w Nowym Jorku. Echolokację znajdziemy również w hinduskim filmie Thaandavam, grze video Perception czy też w amerykańskim serialu Avatar: Legenda Aang.

W polskim dorobku filmowym echolokację przedstawiono w filmie Imagine w reżyserii A. Jakimowskiego. Fabuła jest niezwykle poruszająca. Do szkoły dla niewidomych dzieci przyjeżdża nowy nauczyciel. Za pomocą praktykowanej przez siebie nowatorskiej metody orientacji przestrzennej, pokazuje uczniom jak przekraczać codzienne ograniczenia.

Filozofia zaprezentowana w filmie Imagine jest zbieżna z postawą Daniela Kisha i zapewne wszystkich aktywnie korzystających z „wewnętrznego sonaru” niewidomych. W życiu każdy akt odwagi rodzi ryzyko, bez którego nie sposób poznać smaku wolności. Bo przecież wszyscy stoimy w obliczu wyzwań, wszyscy mierzymy się z nieznanym.

Biała laska – niezależność w zasięgu ręki

Jest powszechnie znana. Mała, lekka, poręczna, można nawet powiedzieć, że niepozorna. Nie do pomylenia z czymś innym. Nawet najmłodsze dzieci potrafią ją bezbłędnie wskazać jako atrybut osoby niewidomej. O czym mowa? O białej lasce.

Biała laska jest nierozerwalnie związana z wizerunkiem osoby niewidomej. Powszechnie znana i dobrze kojarzona, używana codziennie przez tysiące niewidomych i niedowidzących na całym świecie.

Biała laska to naprawdę genialny w swojej prostocie wynalazek. Ma właściwie same zalety. Jest stosunkowo łatwo dostępna i w porównaniu do innych pomocy tyflorehabilitacyjnych – niezbyt droga. Nie wymaga baterii, można jej używać w każdych warunkach pogodowych. Jest poręczna, mieści się w torebce, a nawet w kieszeni. Jej podstawowa obsługa jest intuicyjna. Mogą z niej korzystać dzieci, osoby starsze, dorośli i młodzież. Dzisiaj nikt już nie jest w stanie sobie wyobrazić, że niewidomy może się bez niej obejść. Jak jednak doszło do tego, że biała laska w ogóle istnieje i służy niewidomym?

Wszystko zaczęło się w 1921 roku. Pewnego dnia angielski fotograf James Biggs na skutek nieszczęśliwego wypadku stracił wzrok. Znajomi zachęcali go, aby pomimo utraty wzroku pozostał aktywny. Biggs wymyślił, że do bezpiecznego poruszania się po mieście zaadaptuje laskę, której używali ówcześni gentlemani. Metodą prób i – pewnie niejednokrotnie bolesnych – błędów uznał, że bezpieczeństwo zapewni mu pomalowanie laski na biały kolor, aby była widoczna dla przechodniów i uczestników ruchu.

Równolegle, bo w okolicach 1930 roku w USA, George Bonham, wpadł na podobny pomysł. Pewnego dnia był świadkiem niebezpiecznego zdarzenia. Niewidomy przechodzień próbował przedostać się na drugą stronę ulicy. Jednak używana przez niego laska była niewidoczna dla kierowców, ponieważ zlewała się kolorystycznie z otoczeniem. Bonham widząc całe zajście zalecił pomalowanie laski na biało. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę.

Biała laska przyjęła się jednak na dobre dzięki Guilly d’Herbemont. Obserwując jak ryzykowne jest poruszanie się niewidomych po ruchliwych paryskich ulicach, Guilly napisała poruszający list do redakcji gazety L’Écho de Paris. W liście zwracała uwagę na potrzeby niewidomych i słabowidzących w zakresie bezpiecznej orientacji przestrzennej. Dzięki jej naciskom, w 1931 roku francuski rząd zapoczątkował akcję popularyzacji białych lasek wśród mieszkańców Paryża. Pierwsze laski trafiły do weteranów i ociemniałych cywilów I wojny światowej.

Oczywiście wcześniej niewidomi też używali różnych narzędzi nawigacyjnych, jednak dopiero pojawienie się białej laski zapoczątkowało prawdziwy przełom.

Biała laska pełni wiele funkcji. Jest sygnałem dla otoczenia, że osoba, która się nią posługuje, ma szczególne potrzeby percepcyjne. Wskazuje innym osobom niepełnosprawność wzroku, zwiększając bezpieczeństwo niewidomego w codziennych sytuacjach wymagających przemieszczania się w ruchu ulicznym. Przepisy dotyczące białej laski na stałe zagościły w polskim kodeksie drogowym. Zgodnie z prawem niewidomy podczas samodzielnego poruszania się po drodze jest obowiązany nieść białą laskę w sposób widoczny dla innych uczestników ruchu. Biała laska jest wtedy traktowana jako tak zwany znak specjalny. Kierujący pojazdem, widząc białą laskę, jest zobowiązany do zatrzymania i przepuszczenia osoby niewidomej przez jezdnię

Jednak podstawową i najważniejszą funkcją białej laski jest pomoc w samodzielnym poruszaniu się osobie niewidomej. Standardowa technika chodzenia z białą laską została stworzona przez Richarda E. Hoovera, w 1944 roku. Hoover był specjalistą od rehabilitacji weteranów II wojny światowej. Podczas pracy z ociemniałymi żołnierzami opracował taką metodę trzymania białej laski, która pozwala na jak największą samodzielność przy zachowaniu maksimum bezpieczeństwa. Wystarczyło trzymać białą laskę przed sobą i przed każdym krokiem przesuwać ją z boku na bok w poszukiwaniu przeszkody. Dzisiaj istnieje wiele rozbudowanych wersji tej metody poruszania się. W Polsce najbardziej popularna jest technika dotykowa i jej modyfikacje (technika stałego kontaktu, technika trzypunktowa itp.) oraz technika diagonalna. Zainteresowanych szczegółami odsyłamy do publikacji poświęconych orientacji przestrzennej.

Rolę, jaką odgrywa w życiu niewidomego biała laska, pięknie podsumowuje Światowa Unia Niewidomych: ”Biała laska stała się symbolem wolności, niezależności i pewności siebie.”

Aby biała laska dobrze służyła, nie możemy iść do sklepu i kupić przypadkowej, pierwszej lepszej. Laska musi być odpowiednio dobrana. Tak jak sportowiec odpowiednio dopasowuje do swoich potrzeb buty do biegania, tak niewidomy musi precyzyjnie dostosować laskę do swoich potrzeb.

Ważne są przede wszystkim trzy parametry: waga, długość i wytrzymałość.

Dobra laska musi być lekka. Nie warto obciążać nadgarstka ponad miarę. Laska powinna dobrze leżeć w dłoni, tak aby codzienne poruszanie się nie było męczące. Ważna jest również odpowiednia długość. Przyjmuje się, zależnie od źródeł, że dobrze dopasowana biała laska powinna sięgać tuż nad mostek osoby niewidomej, od trzech do pięciu centymetrów. Za krótka laska nie spełni swojej roli wykrywacza przeszkód, a za długa będzie po prostu zawadzać. Warto również zwrócić uwagę na wytrzymałość. W zależności od trybu życia i aktywności użytkownika, biała laska zużywa się mniej więcej w rok, półtora. Aby przedłużyć żywotność laski, trzeba zwrócić uwagę z jakiego tworzywa jest wykonana. Na rynku dostępne są laski aluminiowe, grafitowe lub z włókna szklanego. Bywają również laski drewniane, jednak są zdecydowanie mniej popularne.

Istnieje kilka modeli białych lasek: są laski sztywne, składane i teleskopowe. Są również specjalne laski sygnalizacyjne, a także laski podpórcze, dla niewidomych ze schorzeniami ruchowymi. Do tego dochodzi szereg końcówek, które ułatwiają poruszanie się w zależności od wybranej metody orientacji. Końcówki najlepiej dobrać według własnych upodobań i preferowanej metody poruszania się. Są również specjalistyczne laski-gadżety: wibrujące przed przeszkodą, świecące w ciemności itp. W dzisiejszych czasach dopasowanie laski do stylu życia użytkownika to nic trudnego, warto korzystać z tych wszystkich dobrodziejstw, aby wykorzystać cały potencjał, który drzemie w naszej poczciwej białej lasce.

Z białą laską jest też związanych kilka ciekawostek.

Biała laska nie zawsze jest biała! Już w filmie „Zapach kobiety” główny bohater posługuje się elegancką laską dla niewidomych w… czarnym kolorze. Taki dobór laski to zapewne nieprzemyślana fantazja scenarzystów. Na szczęście nie widuje się takich lasek na co dzień. Pamiętajmy, że tylko biała laska identyfikuje poprawnie osobę niewidomą i zapewnia bezpieczeństwo na drodze!

Z białą laską można biegać! Wiele organizacji pozarządowych na całym świecie organizuje sportowe eventy dla niewidomych. Jednym z nich jest „Bieg białej laski” organizowany na 5 kilometrów, czy też „Cane Quest” – stworzony z myślą o niewidomych dzieciach konkurs na orientację.

Jak widać, biała laska nie jest tylko zwykłym narzędziem – pomaga osiągać niezależność, jednoczy i integruje. Jest światowym symbolem niewidomych i słabowidzących – ich idei, interesów i wspólnoty. Dlatego też 15 października świętujmy hucznie, obchodząc Międzynarodowy Dzień Białej Laski!

Legitymacje osoby niepełnosprawnej – – idzie nowe!

Zgodnie z przepisami znowelizowanej ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych czekają nas interesujące zmiany. Dotychczas funkcjonujące, dobrze znane papierowe legitymacje osoby niepełnosprawnej zostaną wyparte przez nowe, plastikowe karty. Zmiany wchodzą w życie z dniem 1 sierpnia 2017.

Na lepsze na pewno zmieni się to, że nowy dokument jest znacznie trwalszy od papierowej legitymacji. Ma estetyczny format karty kredytowej, jest wykonany z tworzywa sztucznego przypominającego to, z którego wykonuje się dowody osobiste. Lepiej wpasowuje się w gabaryty każdego portfela lub saszetki na dokumenty. Nowa legitymacja nie ulegnie zniszczeniu podczas częstych podróży, niestraszny jej deszcz, zabrudzenia, a nawet pranie w pralce. Z tego ostatniego ucieszą się na pewno jej zapominalscy użytkownicy. Procedura uzyskiwania legitymacji nie uległa zmianie. Legitymację dokumentującą niepełnosprawność otrzymuje się na wniosek osoby uprawnionej. Składając wniosek należy przedstawić pracownikowi miejskiego/powiatowego zespołu do spraw orzekania o niepełnosprawności do wglądu prawomocne orzeczenie o niepełnosprawności, o stopniu niepełnosprawności lub o wskazaniach do ulg i uprawnień. Nowością jest wymóg dostarczenia dwóch zdjęć w formacie 35 mm x 45 mm. Dotychczas wystarczyła jedna fotografia. Aby uzyskać nową legitymację, nie trzeba ponownie stawać na komisję.

Zgodnie z nowymi przepisami, od dnia 1 sierpnia 2017 roku legitymacje wystawia się na okres ważności orzeczenia o niepełnosprawności, jednakże okres ważności legitymacji nie może być dłuższy niż:

  • 5 lat – w przypadku legitymacji dokumentujących niepełnosprawność;
  • 10 lat – w przypadku legitymacji dokumentujących stopień niepełnosprawności wystawionych osobom, które nie ukończyły 60. roku życia.

W sytuacji, gdy osoba niepełnosprawna posiada więcej niż jedno orzeczenie o niepełnosprawności, o stopniu niepełnosprawności lub o wskazaniach do ulg i uprawnień, legitymację dokumentującą niepełnosprawność albo legitymację dokumentującą stopień niepełnosprawności wystawia się na podstawie ostatniego orzeczenia.

Wydatki związane z wystawianiem legitymacji, produkcją blankietów, ich personalizacją i dystrybucją pokrywane są z budżetu państwa, otrzymanie legitymacji jest zatem bezpłatne. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy ubiegamy się o duplikat dokumentu. Wtedy należy uiścić odpowiednią opłatę w wysokości 15 zł. Opłata stanowi dochód budżetu państwa. Środowisko od wielu lat postulowało zmianę wzoru legitymacji. Powszechne były opinie, że legitymacje, które dotychczas funkcjonowały w Polsce, były zbyt duże i nieporęczne, łatwo ulegały zniszczeniu i uszkodzeniu. Podnosiły się też głosy, że „białe legitymacje” to poważny dokument uprawniający do uzyskania wielu ulg i uprawnień, a nie wiedzieć czemu wyglądem przypominają karty biblioteczne czy też zwykłe szkolne legitymacje.Zmiany poszły zatem w dobrym kierunku. Poprawiono użyteczność dokumentu, wzmocniono jego trwałość i unowocześniono wygląd. Dzięki temu legitymacji da się używać wygodnie, na co dzień, przez wiele lat.

Ważne jest również to, że stare legitymacje nie tracą ważności. Jeżeli jesteśmy zwolennikami poprzedniej legitymacji, a czas ważności orzeczenia jeszcze nie upłynął, to nie mamy obowiązku jej wymiany na nowy dokument.

Źródło: Ustawa z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (Dz.U. 1997 nr 123 poz. 776 ze zm.)

Zoo-baczyć, czyli od pomysłu mieszkańców do realizacji zoo otwartego dla niewidomych

Akcent ZOO to jedno z ulubionych miejsc białostoczan. Ogród Zoologiczny położony w przepięknym otoczeniu starodrzewu Parku Zwierzynieckiego zachęca do weekendowych rodzinnych spacerów i odwiedzania ulubionych przedstawicieli fauny. Po generalnym remoncie i odnowieniu wybiegów w roku 2012, Akcent ZOO znacząco zyskał na atrakcyjności. Poprawiono także dostępność tego obiektu dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich. Nadal jednak miejsce to było mało przyjazne dla niewidomych.

Na szczęście zgłoszony w ramach Budżetu Obywatelskiego Miasta Białystok na rok 2016 projekt „ZOO-baczyć – akcent zoologiczny dostępny dla niewidomych i słabowidzących”, poparło kilka tysięcy mieszkańców i wkrótce rozpoczęto montaż specjalistycznych udogodnień przeznaczonych dla tych osób. W ramach projektu na bramach wejściowych zamontowano tablice z podstawową i bardzo przydatną informacją o godzinach otwarcia i adresie obiektu. Wszystkie zamieszczone tam informacje przedstawiono również w wersji brajlowskiej. Przy bramach wejściowych stoją nowoczesne, udźwiękowione terminale informacyjne zasilane energią słoneczną. Są to wielkoformatowe, dotykowe, kolorowe plany sytuacyjne ogrodu zoologicznego, opisane tekstem czarnodrukowym i brajlowskim. Pozwalają sprawnie odnaleźć wybieg ulubionego zwierzęcia nie tylko niewidomym, ale także dzieciom i seniorom (tak naprawdę każdemu odwiedzającemu ZOO). To doskonały przykład projektowania uniwersalnego, które służy wszystkim, bez względu na posiadaną niepełnosprawność lub jej brak.

Dodatkowo przy każdym wybiegu umieszczono tabliczkę z opisem (również brajlowskim) i wypukłą grafiką danego zwierzęcia. Dzięki temu można obejrzeć dłońmi jak wygląda żubr, ryś czy niedźwiedź. W sumie zamontowano 22 takie tabliczki.

To pierwsza tego typu inwestycja w województwie podlaskim. Korzystanie z udogodnień i zwiedzanie Akcentu ZOO są przez cały rok dla wszystkich zwiedzających bezpłatne.