Zobaczyć dotykiem – ślady pamięci

Już samo przyjście do muzeum jest wciąż w życiu osób niepełnosprawnych wydarzeniem. To niezwykła sytuacja pozwalająca przede wszystkim wyjść z domu, spędzić inaczej wolny czas i nawiązać nowe kontakty społeczne, a jednocześnie to dla nas, gospodarzy Muzeum, sposobność do podjęcia również działań terapeutycznych, której nie wolno zmarnować.

Tymczasem zwykle widok osoby niepełnosprawnej zwykle budzi wahanie… Jak się zachować? Patrzeć czy odwrócić dyskretnie wzrok? Jeśli sztucznie odwrócę wzrok, to będzie dowód na obcość… na tworzenie niewidzialnej ściany… albowiem dla większości społeczeństwa osoby z niepełnosprawnością są niewidzialne.

Gdy w polskich muzeach zaczynamy rozmowę o dostosowaniach dla osób z niepełnosprawnością, najczęściej spotykanymi odpowiedziami są: ”tak, ale… ”I tutaj pojawia się cała lista trudności, z jakimi trzeba by się zmierzyć, by móc udostępnić muzeum, zarówno jako obiekt, jak i wydarzenia kulturalne, jakie oferują muzea. Dlatego też nadrzędnym celem muzeum, jeżeli chodzi o wykluczenie społeczne, powinno być znoszenie barier pomiędzy instytucją, jej ofertą i zwiedzającym o specjalnych potrzebach. Istotną cechą takiego programu jest zasada, że nie ma w nim ważnych i ważniejszych, pracownika muzeum i uczestnika zajęć, jest grupa osób wspólnie przeżywająca miejsce i czas, w którym się właśnie razem znaleźli. Pracownik muzeum to członek grupy, z którego wiedzy i doświadczenia korzystają osoby niepełnosprawne uczestniczące w zajęciach, a jednocześnie to osoba empatyczna, która poznaje świat dzięki wielkiej wrażliwości osób niepełnosprawnych uczestniczących w zajęciach, ucząca się świata razem z nimi, potrafiąca korzystać z ich wiedzy i doświadczenia.

Uczestnictwo w warsztatach jest też próbą przełamania obaw i lęków dotyczących zdolności manualnych. Sprzyja również rozwijaniu pojęciowej reprezentacji świata i odblokowaniu możliwości rozwojowych. Nie bez znaczenia jest również relacja, jaka powstaje między pracownikiem muzeum a uczestnikiem zajęć, która powstaje zarówno podczas tworzenia lub/i recepcji sztuki, jak i podczas swobodnych rozmów inspirowanych działaniami artystycznymi i wspólnego picia herbaty, stwarzają bezpieczne ramy dla wyrażenia swoich doświadczeń i przeżyć wewnętrznych. Bo oprócz tego, że się dotyka, dostaje się jeszcze wiedzę, służącą lepszemu zrozumieniu tego, co dotykane, słyszane, widziane. Eksponaty muzealne stanowią materiał wyjściowy – a czasem są jedynie pretekstem – do stworzenia scenariusza zajęć.

Znoszeniu barier pomiędzy instytucją, jej ofertą i zwiedzającym o specjalnych potrzebach, służyć miała m.in. konferencja naukowa „Poligon doświadczeń” zorganizowana 9 września 2016 r. przez Fundację Szansa dla Niewidomych w Muzeum Sztuki w Pałacu Herbsta w Łodzi.

Nie wystarczy bowiem „zanurzyć oczu w obrazie”, trzeba znać jeszcze kod dostępu – dostęp do języka, jakim operuje kultura. To klucz do drzwi, przez które wchodzi się do wspólnego świata kultury. W związku z tym zaproponowałam uczestnikom kilka warsztatów, których celem było uwrażliwienie na potrzeby osób z dysfunkcjami wzroku.

I tak, podczas I części warsztatu zatytułowanego Powiedz mi, czego nie widzisz, uczestnicy dobierali się w pary: jedna wcielała się w rolę przewodnika. Przewodnik prowadził osobę „niewidomą” na spacer po ogrodzie. Osoba z zasłoniętymi oczami miała zapamiętać trasę „zwiedzania”, a następnie – po powrocie – narysować na kartce trasę, zidentyfikować odwiedzane miejsca. To z kolei spowodowało dyskusję nt. odczuć przewodników i osób, które miały zasłonięte oczy, innych zmysłów aniżeli wzrok, które były wykorzystywane do orientacji w przestrzeni i szereg innych.

W cz. II warsztatów pt. Odwrócona audiodeskrypcja, jedna osoba czytała opis, pozostali członkowie grupy tworzyli według tego opisu wizualizację tego, co zostało w ich pamięci – rysując na kartce, lepiąc w glinie. Było to przyczynkiem do podjęcia dyskusji i próby udzielenia odpowiedzi na pytania: Na ile obiektywny może być opis audiodeskrypcyjny? Jakie elementy najtrudniej jest opisać/zwizualizować? Co sprawiało największą trudność osobom przygotowującym „portret” obiektu?

Kolejnym zadaniem było stworzenie w grupach opisów wg zasad audiodeskrypcji do dzieł z widokówek ze zbiorów Muzeum Sztuki w Łodzi. Na tej podstawie uczestnicy tworzyli wizualizację prezentowanych obiektów. Dobrą praktyką jest na koniec wymienić się przygotowanymi opisami i spróbować narysować dany obiekt wg przygotowanego opisu.

Największą wartością dodaną tego warsztatu było uczestnictwo w nim osób z dysfunkcjami wzroku, które są najlepszymi ekspertami i niebywała ciekawość, otwartość, kreatywność i serdeczność wszystkich uczestników warsztatów.

Warsztat jako wydarzenie zawsze pozostawia ślad, nie tylko w postaci wytworów plastycznych, ale także, a może przede wszystkim, pozostawia ślad w nas samych, we mnie – niezatarty.