Altix na SightMe w Dubaju

W dniach 11 – 13 lutego w Sharjah, jednym z największych miast Zjednoczonych Emiratów Arabskich, odbyła się druga edycja Wystawy i Konferencji Sight Me, organizowanej przez Arabskie Stowarzyszenie Niedowidzących. Swoją obecnością zaszczycił Wystawę Jego Wysokość Szejk dr Sultan Bin Mohammed Al Assimi, obecny władca Emiratu Sharjah. Firma Altix miała okazję i przyjemność uczestniczyć w tym wydarzeniu jako Wystawca.

Wystawa odbywała się na terenie Expo Centre Sharjah – w dogodnym komunikacyjnie miejscu, do którego łatwo było dotrzeć wszystkim chętnym. Była to doskonała okazja do wymiany doświadczeń i informacji z osobami niewidomymi i słabowidzącymi z terenu wielu krajów Bliskiego Wschodu. Na Wystawę licznie przybyli też uczniowie i studenci arabskich szkół wraz z opiekującymi się nimi nauczycielami. Swoje stoiska miały też organizacje pozarządowe działające na rzecz inwalidów wzroku na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Niewidomych i słabowidzących po terenie Wystawy oprowadzali, łatwo rozpoznawalni dzięki specjalnym kamizelkom, wolontariusze. Każdego dnia Konferencji odbywały się warsztaty i prezentacje dotyczące nowocze-snych rozwiązań technologicznych. Z okazji uczestniczenia w nich korzystali zarówno zwie-dzający, jak i sami wystawcy.

Dla firmy Altix udział w SightMe był świetną okazją do zaprezentowania unikalnych rozwiązań tyflograficznych Spotkały się one ze sporym zainteresowaniem odbiorców, podobnie jak oferta druku w brajlu podręczników i książek. Cieszymy się, że mieliśmy okazję wziąć udział w największym tego typu wydarzeniu na Bliskim Wschodzie.

Była to dla nas również okazja do zetknięcia się z kulturą i mentalnością ludzi wschodu. Zaskoczyła nas otwartość i uprzejmość mieszkańców Emiratów. Mogliśmy liczyć na pomoc w każdej kwestii: od wyboru smacznego dania z egzotycznego dla nas menu, do pomocy w poruszaniu się komunikacją miejską po ogromnym mieście, jakim jest Dubaj. W metrze mężczyźni zawsze ustępują miejsca siedzącego kobietom, bez względu na ich wiek. Wszędzie można się bez problemu porozumieć w języku angielskim, a w dużej części miejsc również… po rosyjsku. Prawdopodobnie ze względu na jasna karnację i „melodię” polskiego języka kilkakrotnie byliśmy brani za Rosjan. Zjednoczone Emiraty Arabskie to kraj muzułmański, stąd widok mężczyzn w tradycyjnych arabskich diszdaszach, a kobiet w abajach i nekabach jest powszechny. Europejczycy mogą nosić niearabskie stroje, kobiety jednak muszą pamiętać, by mieć zakryte ramiona i długie spodnie/spódnice, a mężczyźni spodnie za kolana. Bywa to nieco uciążliwe, gdyż nawet w miesiącach zimowych temperatura w dzień oscyluje w granicach 20-30 stopni Celsjusza.

Należy też pamiętać o kilku innych, czasem zaskakujących dla Europejczyków, zasa-dach. Okazywanie sobie czułości, a nawet trzymanie się za ręce w miejscach publicznych przez kobietę i mężczyznę nie będących w związku małżeńskim może zakończyć się areszto-waniem. Niespokrewnione ze sobą osoby różnej płci nie mogą wspólnie wynajmować pokoju hotelowego. Arabskim kobietom nie wolno robić zdjęć bez zgody ich męża lub innej, towa-rzyszącej jej osoby (ojca, brata) płci męskiej. W najbardziej restrykcyjnym Emiracie Sharjah obowiązuje całkowity zakaz sprzedaży i spożywania alkoholu. W pozostałych Emiratach można go kupić w specjalnych sklepach – po okazaniu pozwolenia z policji – oraz w niektórych restauracjach hotelowych, zabronione jest jednak częstowanie nim wyznawców Allaha.

Różnic kulturowych i społecznych jest całe mnóstwo i bywają zaskakujące, dlatego przed wizytą w Emiratach warto poczytać o tym co wypada, a czego zdecydowanie robić tam nie można. Niemniej jest to miejsce wyjątkowe i warte zwiedzenia.

Integracja w Bochni Sportowe emocje

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w dniu 20.11.2012 r. zorganizowało imprezę integracyjną dla mieszkańców Powiatu Bocheńskiego ze sportowcami niepełnosprawnymi. W programie znalazł się między innymi pokaz meczu koszykówki na wózkach inwalidzkich, a potem rozgrywki pomiędzy uczestnikami imprezy a zawodnikami. Część pokazowa zrobiła na widzach ogromne wrażenie: koszykarze AZS AGH Kraków wykonywali efektowne zwroty, podania, przechwyty, trafiali do kosza z naprawdę dużych odległości, a chwilami blokowali się nawzajem w sposób, wydawałoby się nam, obserwatorom, niebezpieczny.

Trenerem drużyny jest pan Paweł Bieniek: absolwent krakowskiego AWF z uprawnieniami instruktora jazdy na wózkach, a także trener tenisa ziemnego. Z liczącą kilkunastu zawodników drużyną pracuje od około roku. Koszykarze spotykają się dwa razy w tygodniu: w środy o 21:00 i piątki o 22:30 w hali sportowej AGH przy ul. Piastowskiej 26. Pan Paweł dodaje, że w kosza na wózku może grać każdy: nie ma ograniczenia wiekowego, ani płciowego (choć kobiet na razie w drużynie nie ma). Nie trzeba też być studentem AGH. Wystarczy pojawić się na treningu i spróbować – do czego trener zachęca.

Co jest dla początkujących zawodników najtrudniejsze? Po pierwsze opanowanie mechaniki i poruszania się na wózku – ma on inną konstrukcję niż standardowe wózki inwalidzkie – jest od nich lżejszy, ale też bardziej zwrotny, ma charakterystycznie nachylone koła. Potem przychodzi czas na naukę koordynacji ruchów piłka – wózek. Choć z boku wydaje się to dla zawodników czymś zupełnie naturalnym i niewymagającym wysiłku, w rzeczywistości wymaga dużej koncentracji, skupienia i po prostu wprawy. Skuteczny koszykarz to taki, który dla swojej drużyny zdobywa punkty – to właśnie rzuty do kosza są kolejnym elementem, który ćwiczą zawodnicy. A pamiętać należy, że kosz jest na takiej samej wysokości jak w „zwykłym” meczu, zawodnicy natomiast siedzą na wózkach – skuteczne wykonanie rzutu jest w takiej sytuacji mocno utrudnione i wymaga sporej sprawności, przygotowania technicznego i po prostu siły fizycznej.

Czy w koszykówce na wózkach są jakieś specjalne zasady? Jak wyjaśnia pan Paweł, w standardowym meczu można popełnić tzw. błąd kroków, gdy zawodnik zaczyna przemieszczać się bez rozpoczęcia kozłowania lub po jego zakończeniu (złapaniu piłki obiema rękami). W koszykówce na wózkach natomiast zawodnik nie może wykonać więcej niż dwa ruchy napędowe kół bez kozłowania – jeśli tak się wydarzy, drużyna traci piłkę na rzecz przeciwników. Ciekawostką jest też tzw. klasyfikacja zawodników: w zależności od stopnia niepełnosprawności przyznawane są punkty medyczne od 1 do 4,5 na zasadzie: im większy stopień niepełnosprawności, tym mniejsza ilość punktów. W czasie meczu na boisku suma punków pięciu zawodników nie może przekraczać 14,5 – w ten sposób dba się o wyrównany poziom drużyn.

Koszykówka na wózkach jest sportem bardzo efektownym, szybkim, wymagającym i widowiskowym. Drużyna AZS AGH i jej trener, pan Paweł Bieniek serdecznie zapraszają wszystkich chętnych do udziału w treningach. Więcej informacji można znaleźć na stronie

www.zsn.agh.edu.pl.

„Olimpijska osobowość”

Rozmowa z Marcinem Wróblem, reprezentantem Polski w koszykówce na wózkach na Igrzyskach Parolimpijskich 2012 w Londynie.

Jak długo trenujesz grę w koszykówkę?

W kosza gram w zasadzie odkąd pamiętam. Poważne treningi drużynowe zacząłem w wieku 17 lat, ale w kadrze narodowej gram od poziomu juniora. W 2005 roku na Mistrzostwach Europy w Turcji zauważyli mnie przedstawiciele włoskiego klubu Santo Stefano Sport i zaprosili na testy do siebie. Po nich zaproponowano mi kontrakt: we włoskim klubie grałem przez 2 lata w sezonach 2006/2007 i 2007/2008. Moim trenerem był Ben Ettridge – Australijczyk, trener późniejszych złotych medalistów Paraolimpiady w 2008 r. w Pekinie. Do Polski wróciłem w zasadzie na rok – chciałem skończyć studia licencjackie z Zarządzania Sportem na katowickim AWF. Taki był plan.

A jednak mamy rok 2012 i spotykamy się w bocheńskiej hali sportowo – widowiskowej. Jesteś tu „przelotem”?

W sumie zupełnym przypadkiem po powrocie trafiłem do pracy w jednej z firm ubezpieczeniowych i… tak zostało (śmiech). Polubiłem to zajęcie, skończyłem licencjat, a potem zmieniłem plany: m.in. rozpocząłem kolejne studia – tym razem magisterskie z Psychologii Zarządzania na jednej z warszawskich uczelni. Oczywiście wciąż też gram w kosza.

Mieszkasz w Katowicach, studiujesz w Warszawie, a trenujesz w Krakowie – ciągle w rozjazdach?

Tak, ale ja to po prostu lubię (śmiech).

Opowiedz pokrótce o Paraolimpiadzie w Londynie.

Nasza reprezentacyjna ekipa koszykówki na wózkach składała się z 12 zawodników, drugiego trenera (pierwszy trener równocześnie był zawodnikiem – przyp. red.), mechanika, fizjoterapeuty i psychologa. W Londynie spędziliśmy 13 fantastycznych dni. Największe wrażenie robiły tłumy na trybunach – hale były pełne na każdym meczu. Trzeba też powiedzieć o samych kibicach – ich życzliwość i zaangażowanie było ogromne. Często podchodzili, robili sobie z nami pamiątkowe zdjęcia, życzyli powodzenia. W Polsce jesteśmy anonimowi – tam byliśmy traktowani przez widzów „po olimpijsku”. Perfekcyjna była strona organizacyjna przedsięwzięcia – wszystko było zaplanowane i realizowane zgodnie z planem. Niesamowite wrażenie zrobiła na wszystkich Ceremonia Otwarcia i Zakończenia Paraolimpiady.

Jeśli zaś chodzi o samą grę i nasz wynik, to niestety nie był najlepszy: odpadliśmy w ćwierćfinale po meczu z drużyną Australii, której trenerem był… Ben Ettridge – ten sam, który uwierzył we mnie we Włoszech i któremu zawdzięczam naprawdę wiele.

Mimo porażki Igrzyska wspominam bardzo dobrze. Ta atmosfera, spotkania z kibicami, ich doping – szczególnie podczas meczu z Niemcami (śmiech) – tego nie da się opisać.

A jak wyglądają Igrzyska Paraolimpijskie „od kuchni”? Czy coś Cię zdziwiło, zaskoczyło?

Na początku dość uciążliwe były kontrole antyterrorystyczne: nasz autobus był sprawdzany przez antyterrorystów, a bagaże prześwietlane przy każdym wjeździe na teren wioski olimpijskiej. Nad wioską często krążył też policyjny helikopter. Oczywiście te środki bezpieczeństwa były dla nas zupełnie zrozumiałe, niemniej ich intensywność dość zaskakująca. Potem się przyzwyczailiśmy.

Duże wrażenie zrobiła na mnie… stołówka w wiosce olimpijskiej. Otwarta 24 godziny na dobę, zajmowała powierzchnię kilkuset metrów kwadratowych i można było w niej spróbować kuchni każdego kraju, który przysłał na Igrzyska swoich przedstawicieli. Niektórzy „próbowali” tak intensywnie, że potrzebne były upomnienia lekarza kadry (śmiech). Ja z kolei uwielbiam sushi, korzystałem więc z okazji i żywiłem się nim prawie codziennie.

Jak wyglądają Twoje plany sportowe na najbliższy rok?

Cały czas gram z AZS AGH: za kilka dni odbędzie się Puchar Polski (23-25.11.2012 – przyp. red.). W grudniu czeka mnie operacja, po której planuję szybką rehabilitację i powrót do treningów w kadrze Polski wiosną 2013 r., ponieważ w czerwcu czekają nas Mistrzostwa Europy we Frankfurcie. W poprzednich dwóch edycjach w tureckiej Adanie, a potem w izraelskim Nazarecie zdobyliśmy czwarte miejsca. Czas przywieźć medale do Polski!

W takim razie właśnie miejsca na podium we Frankfurcie Tobie i Twoim kolegom z drużyny życzę. Bardzo dziękuję za rozmowę.

Z Marcinem Wróblem rozmawiała Bernadetta Waligóra

GARŚĆ PRZYDATNYCH INFORMACJI

Koszykówka na wózkach – zespołowy sport dla niepełnosprawnych i sport integracyjny.

Reguły gry są zbliżone do reguł koszykówki. Celem każdej z drużyn jest zdobywanie punktów za celne rzuty do kosza przeciwnika. Boisko ma wymiary 28 na 15 metrów. Czas gry wynosi 4 razy 10 minut. Drużyna składa się z pięciu zawodników.

Rozgrywki międzynarodowe rozgrywane są pod patronatem International Wheelchair Basketball Federation, natomiast w USA, gdzie sport ten jest najbardziej rozwinięty podlega National Wheelchair Basketball Association.

Od 1973 odbywają się mistrzostwa świata mężczyzn, a od 1990 kobiet. Od 1997 rozgrywane są mistrzostwa świata juniorów. Koszykówka na wózkach jest też sportem paraolimpijskim.

W kilku krajach (Anglia, Kanada, Australia) osoby sprawne mogą grać w zawodach koszykówki na wózkach w zespołach mieszanych. Gracze w koszykówce na wózkach są podzieleni na klasy w zależności od sprawności funkcjonalnej i rodzaju schorzenia*. Najlepsze na świecie drużyny w koszykówce na wózkach to: Kanada, USA, Australia, Holandia, Wielka Brytania, Japonia i Włochy.

źródło: http://pl.wikipedia.org

*szczegóły w artykule „Integracja w Bochni…” (przyp. red.)

Z głową w chmurach! Piknik Lotniczy w Krakowie

8 lipca na krakowskich Błoniach odbył się kolejny już Piknik Lotniczy, którego organizatorami były Biura do Spraw Osób Niepełnosprawnych AGH, UEK, PK oraz UP. Również po raz kolejny jednym ze sponsorów tej fantastycznej imprezy była firma Altix. Wydarzenie z roku na rok cieszy się coraz większym zainteresowaniem, stąd obecność przedstawicieli wielu mediów, m.in. Radia Kraków, Dziennika Polskiego czy portalu naszemiasto.pl

Na piknik mógł przyjść każdy; wstęp był wolny. I chętnych nie brakowało. Spacerowicze, rolkarze, rowerzyści, rodzice z dziećmi – wszyscy chętnie schodzili z asfaltowych ścieżek wokół Błoni, by zobaczyć i wziąć udział w atrakcjach, jakie przygotowali organizatorzy w tym roku. A było na co popatrzeć!

W kilkunastu rozstawionych na piknikowym terenie namiotach można było m.in. nauczyć się podstaw „migania”, alfabetu Brailla, wziąć udział w plenerze artystycznym, spróbować pokonać tor przeszkód na wózku inwalidzkim, sprawdzić jak działa lupa elektroniczna i dowiedzieć się jakie wsparcie oferuje najnowsza technologia osobom z dysfunkcjami wzroku. Uczestnicy, którzy zapoznali się z całym programem merytorycznym, otrzymywali certyfikat potwierdzający udział w praktycznym szkoleniu „Pierwszy kontakt z osobą z niepełnosprawnością”. Na pikniku można też było zwiedzić Muzeobus Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie, odbyć minikurs I pomocy przedmedycznej, zwiedzić wóz strażacki czy spróbować szermierki na wózkach.

Istotą „piknikowania” jest dobre jedzenie! Każdy chętny uczestnik pobierał w namiocie organizatorów specjalne karty, na których po wykonaniu zadania w danym namiocie przybijano mu pieczątkę. Za każdą z nich można było otrzymać jakiś przysmak z grilla: ziemniaka, karkówkę, filet czy kaszankę.

Jednak największą atrakcją były tandemowe skoki spadochronowe osób niepełnosprawnych oraz loty turystyczno-krajobrazowe helikopterem Mi-8! Kilkanaście par składających się z osoby niepełnosprawnej i „zawodowego” spadochroniarza po raz kolejny oddało skoki lądując w pobliżu terenu pikniku. Wrażenia skoczków – podobno nie do opisania! Wrażenia obserwujących – niezwykłe i bezcenne! Niżej podpisana wciąż jest pod ogromnym wrażeniem i pełna podziwu dla niepełnosprawnych, którzy w ten niecodzienny sposób pokazywali wszystkim zdrowym, że niepełnosprawność nie jest przeszkodą, a jedynie drobnym utrudnieniem, nic nie znaczącym w obliczu chęci zrealizowania marzeń, na pierwszy rzut oka nie do zrealizowania!

Nie sposób w jednym krótkim artykule opisać wszystkie barwy, smaki, zapachy, dźwięki i wrażenia towarzyszące tegorocznemu Piknikowi Lotniczemu. Firma Altix jest dumna, że po raz kolejny mogła być sponsorem tak wyjątkowego wydarzenia.

Do zobaczenia za rok!

Nie załamuj się! Przełam bariery!

Chcesz działać, uczyć się, pracować, sprawnie funkcjonować w otaczającym Cię świecie? Wiesz, że w tym roku ruszył pilotażowy program „Aktywny Samorząd”, ale nie spełniasz wszystkich kryteriów, by wziąć w nim udział? Nie wszystko stracone! O dofinansowanie na specjalistyczny sprzęt i oprogramowanie możesz starać się w również w ramach innych programów, prowadzonych przez PCPRy i MOPSy: „Likwidowanie barier w komunikowaniu się” i „Likwidowanie barier technicznych”.

{h2}Jak to możliwe?

Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych rokrocznie przekazuje powiatom środki na realizację ustawowych zadań w zakresie rehabilitacji zawodowej i społecznej osób niepełnosprawnych. Część tych środków wykorzystywana jest właśnie na programy likwidowania barier.

Kto może złożyć wniosek?

Podstawowym warunkiem ubiegania się o dofinansowanie jest posiadanie ważnego orzeczenia o stopniu niepełnosprawności. Co ważne: nie trzeba być osobą aktywną zawodowo, nie ma też ograniczenia jeśli chodzi o wiek – dofinansowanie mogą otrzymać również osoby, które już nie są w wieku aktywności zawodowej (kobiety po 60 i mężczyźni po 65 roku życia). W imieniu osób niepełnoletnich o dofinansowanie mogą wystąpić ich rodzice/opiekunowie prawni.

Co może być przedmiotem dofinansowania?

Przede wszystkim specjalistyczny sprzęt i oprogramowanie służące niwelowaniu skutków niepełnosprawności. Jeśli jesteś osobą z dysfunkcją wzroku, możesz kupić m.in. lupę elektroniczną, urządzenie lektorskie, powiększalnik stacjonarny, program udźwiękawiający do telefonu komórkowego, urządzenie do czytania książki mówionej czy oprogramowanie powiększające zawartość ekranu komputerowego. Można również wnioskować o dofinansowanie na tzw. podstawowy sprzęt komputerowy: jednostki centralne, monitory i laptopy, czyli te urządzenia, których dofinansowanie program „Aktywny Samorząd” wyklucza.

Jak uzyskać dofinansowanie?

Przede wszystkim należy odwiedzić właściwe ze względu na miejsce zamieszkania Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie lub Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, gdzie otrzymamy wniosek. Do każdego wniosku należy dołączyć kserokopię orzeczenia o stopniu niepełnosprawności oraz oświadczenie lub zaświadczenie (w zależności od wymagań konkretnej jednostki realizującej program) o dochodach. W większości wypadków wymagane jest również aktualne zaświadczenie lekarskie, a w przypadku dzieci i osób uczących się – zaświadczenie ze szkoły/uczelni o pobieraniu nauki. Niektóre jednostki realizujące program mogą wymagać dodatkowych dokumentów – o to należy zapytać przy pobieraniu wniosku.

Kolejnym krokiem jest wybór właściwego sprzętu/oprogramowania. Należy je dobierać starannie i z uwzględnieniem wszystkich potrzeb, jakie mają spełniać. To, co jest idealnym rozwiązaniem dla jednego, niekoniecznie spełni oczekiwania innego użytkownika. Ponieważ o dofinansowanie można ubiegać się nie częściej niż raz na trzy lata, wybór nie może być przypadkowy czy nieprzemyślany. Dlatego warto odwiedzić oddział specjalistycznej firmy w najbliższym mieście wojewódzkim, gdzie doradzi nam wykwalifikowany personel lub zasięgnąć porady tyflospecjalisty – pozwoli nam to dobrać urządzenia i programy tak, by odpowiadając naszym potrzebom, służyły efektywnie przez kolejne lata. Osoby pracujące na co dzień z niepełnosprawnymi mają wiedzę i doświadczenie – pomogą wypełnić wniosek, odpowiedzą na pytania, rozwieją wątpliwości. Po dokonaniu wyboru sprzętu otrzymamy fakturę proforma lub ofertę cenową – należy dołączyć ją do składanego wniosku.

Następnym etapem po złożeniu wniosku jest oczekiwanie na decyzję o dofinansowaniu. Po jej otrzymaniu i podpisaniu umowy trzeba zgłosić się do sklepu, w którym chcemy dokonać zakupu, wpłacić sumę odpowiadającą określonemu w umowie wkładowi własnemu, po czym otrzymaną od sprzedawcy fakturę VAT (na której zaznaczona jest wpłata wkładu własnego) należy dostarczyć do PCPR/MOPS. W terminie do trzydziestu dni jednostka ta przeleje pozostałą do zapłaty kwotę na konto firmy handlowej, a my otrzymamy wybrany wcześniej sprzęt i oprogramowanie.

Jaka jest wysokość dofinansowania?

W zależności od dochodu Wnioskodawcy wynosi ono do 80% kosztów zakupu, nie więcej jednak niż do wysokości piętnastokrotnego przeciętnego wynagrodzenia, natomiast pozostałe 20% stanowi udział własny beneficjenta.

O czym warto pamiętać?

Wnioski można składać w trybie ciągłym – przez cały rok. Oczekiwanie na decyzję o dofinansowaniu może potrwać nawet kilka miesięcy – czas ten zależy od ilości środków otrzymywanych z zasobów PFRON przez jednostki realizujące program.

Warto zadbać o to, by wniosek złożyć wraz z kompletem wymaganych dokumentów – przyspieszy to jego rozpatrywanie.

Najlepszym źródłem wiedzy o niezbędnych wymogach formalnych jest pracownik jednostki realizującej, o najlepszym sprzęcie i oprogramowaniu – wykwalifikowany sprzedawca lub doradca.

Warto przełamywać bariery!

Rewolucja w słuchaniu muzyki

W ofercie firmy Altix pojawiło się zupełnie nowe, jedyne takie na polskim rynku, niesamowite urządzenie. Co to takiego i co w nim tak niezwykłego? Odpowiedź już za chwilę, tymczasem przenieśmy się na świeże powietrze i spędźmy przyjemnie czas ze znajomymi w ogrodzie przy grillu. Są pyszne kiełbaski, kolorowe szaszłyki, chrupiące warzywa, pikantne dipy i coś do picia – jednym słowem pełen relaks. Czegoś jednak brakuje… No tak! Muzyki! Włączamy więc ulubioną play listę w telefonie i ustawiamy głośność na najwyższym poziomie. Ale w gwarze rozmów i śmiechu muzyka praktycznie jest niesłyszalna, na dodatek bateria w telefonie wyczerpuje się w tempie ekspresowym. Co teraz? Teraz na scenę wkracza JAMI – niewielkie urządzenie o niezwykłych właściwościach. Jak może nam pomoc? Otóż JAMI zamieni w głośnik dowolną rzecz, jaką mamy pod ręką i pozwoli cieszyć się ulubioną muzyką wszędzie tam, gdzie chcemy! Brzmi niewiarygodnie? A jednak to prawda! Jak to możliwe? JAMI z jednej strony posiada końcówkę rezonującą, którą należy przyłożyć do dowolnego przedmiotu, jak choćby do pudełka po butach, plastikowego kubka, okapu kuchennego czy kartonu po mleku. Dzięki specjalnemu materiałowi, z którego została wykonana, końcówka przyczepi się do jego powierzchni i będzie się jej mocno trzymać. Z drugiej strony JAMI znajdziemy standardową wtyczkę Jack 3,5 mm, którą wpinamy do wybranego odtwarzacza muzyki, takiego jak mp3, smartfon, iPod. Teraz pozostaje już tylko włączyć naszą ulubioną muzykę, a dzięki zasadzie przenoszenia drgań JAMI sprawi, że nasz przykładowy karton po mleku stanie się po prostu głośnikiem! Wracamy do znajomych przy grillu. Zabieramy jednemu z nich pustą puszkę po napoju, jeszcze raz włączamy play listę, ale teraz już do puszki przyczepiamy JAMI. Efekt zaskoczenia i niedowierzania murowany! Twoi znajomi nie uwierzą, że ze zwykłej puszki zrobiłeś głośnik i to jeszcze jaki! Nie potrzebujesz już gniazdka elektrycznego czy akumulatora w samochodzie: po prostu przyczepiasz JAMI do tego, co akurat masz pod ręką i słuchasz ulubionej play listy! JAMI jest mały, zmieści się w każdej kieszeni, więc możesz zabrać go ze sobą wszędzie: na biwak, nad jezioro, pod namiot, w góry, na grilla, do samochodu i gdzie tylko będziesz chciał! Wystarczą dwie baterie AAA i nie musisz martwić się o nic więcej. Ciekawa kolorystyka, wysokiej jakości tworzywo i intrygujący kształt sprawiają, że JAMI jest nie tylko oryginalnym gadżetem, ale też świetnym pomysłem na prezent! Nie wierzysz? Wejdź na youtube.pl, wpisz „JAMI” w pole wyszukiwania i obejrzyj filmiki ilustrujące jego działanie. Odwiedź też stronę www.jami.altix.pl, gdzie znajdziesz więcej zdjęć i dodatkowe informacje. Możesz też podzielić się swoją opinią na naszym twitterze (twitter.com/#!/Jami_Altix). W komplecie wraz z urządzeniem otrzymasz dwie dodatkowe końcówki rezonujące, instrukcję obsługi w języku polskim, przedłużacz do Jack 3,5 mm oraz smycz, dzięki której będziesz miał JAMI zawsze przy sobie. Dodatkowo możesz wybrać jeden z czterech dostępnych kolorów: orange, blue, black, purple. JAMI dostępny jest w Polsce TYLKO w ofercie firmy ALTIX, do końca maja w promocyjnej cenie 99,00 zł!

Komputer dla Homera w 2011 roku

8 sierpnia bieżącego roku Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) rozpoczął nabór wniosków w ramach programu Komputer dla Homera 2010. Jak wiadomo, wnioski miały być zbierane już w roku ubiegłym, jednak z powodu trudności finansowych, termin realizacji całego programu został przesunięty na rok 2011. Po pierwszej analizie wniosków i „Informacji dla Wnioskodawców”, komentarzy na forach, listach dyskusyjnych oraz w środowisku osób niewidomych i słabowidzących rozgorzało wiele dyskusji, ponieważ w stosunku do poprzednich edycji „Homera” nastąpiło kilka dość istotnych zmian (nie zawsze korzystnych dla beneficjentów programu), które opiszę poniżej.

Załączniki do wniosków: w tym roku PFRON nie wymagał zaświadczenia z zakładu pracy, ani ze szkoły. Należało jedynie wpisać dane teleadresowe, umożliwiające weryfikację podanych informacji, co było niewątpliwie dużym ułatwieniem dla Wnioskodawców (szczególnie osób uczących się, ze względu na termin przyjmowania wniosków). Dla osób nie uczących się i niepracujących utrzymany został zapis o konieczności bycia osobą poszukującą pracy i zarejestrowaną w Urzędzie Pracy przez co najmniej ostatnie 6 miesięcy.

Informacje o korzystaniu ze środków PFRON: tu nieprzyjemna niespodzianka spotkała wszystkich tych Wnioskodawców, którym upłynął termin karencji na udział w Programie, ale którzy w ciągu ostatnich 3 – ech lat korzystali ze środków PFRON na zakup jakiegokolwiek sprzętu czy oprogramowania specjalistycznego za pośrednictwem powiatów czy gmin (Mops-y, PCPR-y, GOPS-y). Jeśli Wnioskodawca w roku 2008 lub później otrzymał dofinansowanie w ramach programu „Likwidowanie barier w komunikowaniu się” lub „Likwidowanie barier technicznych” za pośrednictwem którejkolwiek z instytucji pomocowych, np. na program udźwiękawiający telefon lub upgrade posiadanego oprogramowania udźwiękawiającego komputer, nie mógł liczyć na pozytywną ocenę formalną wniosku w tegorocznej edycji „Homera”. Jest to spore zaskoczenie, ponieważ w latach ubiegłych karencja dotyczyła jedynie programów prowadzonych przez PFRON; obecny zapis wykluczył z grona Wnioskodawców dość sporą grupę potencjalnych beneficjentów. Zaskakuje to tym bardziej, że uzyskanie w gminie czy w powiecie dofinansowania na zestaw taki, jak choćby komputer z udźwiękowieniem, skanerem, programem typu OCR i drukarką i/lub monitorem brajlowskim w praktyce było nierealne, ponieważ instytucje te dysponowały bardzo ograniczonymi środkami, pozwalającymi na dofinansowanie tylko niektórych pomocy. Rzeczywista kwota dofinansowań wynosiła najczęściej od kilkuset do maksymalnie 3 – 4 tysięcy złotych i stanowiła nie więcej, niż 80% ostatecznej ceny przedmiotu dofinansowania.

Uzasadnienia wniosków (informacje niezbędne do oceny merytorycznej wniosku):

w kilkuczęściowej tabeli należało uzasadnić zarówno wybór przedmiotu dofinansowania w odniesieniu do posiadanego sprzętu, ewentualną konieczność kolejnego dofinansowania, podać informacje dotyczące barier w utrzymaniu, jak też szczególne utrudnienia Wnioskodawcy. W tym ostatnim przypadku, by uzasadnienie otrzymało 5 punktów, konieczne było udokumentowanie opisanych utrudnień. Każda z 5 – ciu części tabeli przy ocenie merytorycznej punktowana jest osobno. Prawidłowe wypełnienie tej części może wpłynąć na kolejność realizacji wniosków.

Wysokość wkładów własnych Wnioskodawców i maksymalna wysokość dofinansowania: nowością w obecnej edycji „Homera” jest zróżnicowanie wysokości wkładów własnych w zależności od tego, czy Wnioskodawca otrzymał już wcześniej dofinansowanie w ramach Programu (również, kiedy był on prowadzony w formie pożyczek) oraz bardzo ściśle określonych średnich dochodów miesięcznych na członka gospodarstwa domowego w roku 2010. I tak w przypadku sprzętu podstawowego minimalny udział własny wynosi 30%, a maksymalny aż 85% (dla osób, których dochody są równe lub przekraczają 3,5-krotność najniższego wynagrodzenia za pracę bez względu na to, po raz który otrzymają dofinansowanie). W przypadku sprzętu specjalistycznego i brajlowskiego progi te wynoszą odpowiednio od 10% do 75%. Po raz pierwszy deklarowany wkład własny i wnioskowana kwota muszą być samodzielnie wpisane przez osobę ubiegającą się o dofinansowanie w osobnej tabeli zgodnie z progami wyliczonymi na podstawie tabel PFRON z ostatnich stron „Informacji dla wnioskodawców”. Jak się okazało, ze względu na konieczność poprawnej interpretacji zapisów PFRON w tabelach z ostatnich stron „Informacji…”, była to jedna z najtrudniejszych dla Wnioskodawców części wniosku.

Na jaki sprzęt lub oprogramowanie można uzyskać dofinansowanie: PFRON w „Informacjach…” dość szczegółowo określił, na co można uzyskać dofinansowanie. Warto zwrócić uwagę na fakt, że od tego roku urządzenia lektorskie (takie jak np. ClearReader+) zaliczane są do kategorii sprzętu specjalistycznego. Zabrakło możliwości ubiegania się o dofinansowanie na zakup monitora większego, niż 24’’ w ramach tej kategorii, a w ramach sprzętu podstawowego zakupić można tylko te o przekątnej równej lub mniejszej niż 24’’. Co ważne: w tym roku nie ma możliwości wnioskowania tylko o sprzęt podstawowy – takie wnioski odrzucane są na etapie oceny formalnej. Pojawiła się natomiast możliwość sfinansowania zakupu urządzeń do nawigacji GPS przystosowanych do obsługi przez osoby słabowidzące lub niewidome (np. Nawigator GPS-4). Ten ostatni zapis nie do końca został dobrze zinterpretowany przez osoby wypełniające samodzielnie wnioski, ponieważ gros z nich wpisało do nich zwykłe nawigacje samochodowe.

Etapy rozpatrywania wniosków: kolejną nowością jest 2-stopniowa ocena wniosków (formalna i merytoryczna) połączona z ich punktowaniem. Przy weryfikacji formalnej brane jest pod uwagę kilka kryteriów, a w przypadku wykazania braku w dokumentacji wniosku lub samej jego treści (niewypełnione tabele, brak podpisów itp.) PFRON wysyła do Wnioskodawcy informację o konieczności jego uzupełnienia. Co ważne: wniosek można uzupełnić tylko 1 i Wnioskodawca ma na to 5 dni roboczych od momentu otrzymania wezwania. Kolejnym etapem jest ocena merytoryczna, w trakcie której sprawdzane są głównie dane dotyczące właściwości wnioskowanego sprzętu (poprawność specyfikacji, adekwatność ceny itd.) oraz przyznawane są punkty, na podstawie których powstają tzw. listy rankingowe. Co we wniosku jest punktowane? Oto pełna lista (na przykładzie wniosku „P” – osoby dorosłe):

1) stopień niepełnosprawności i jego zakres: maksymalną liczbę punktów otrzymują osoby głuchoniewidome, dodatkowe punkty przyznawane są, gdy niepełnosprawność jest sprzężona

2) aktywność zawodowa: tu premiowane są osoby korzystające w swojej pracy z komputera

3) posiadane wykształcenie: punktowane jest tylko wyższe i średnie

4) aktualnie realizowany etap kształcenia: największą ilość punktów uzyskują osoby uczące się w szkołach policealnych i studiujące (każdy rodzaj studiów)

5) miejsce zamieszkania: dodatkowe punkty dla osób mieszkających na wsiach lub w miastach do 5 tys. mieszkańców

6) inne kryteria: punkty przyznawane są, gdy Wnioskodawca po raz 1-szy uzyska dzięki dofinansowaniu pomoc ze środków PFRON; kiedy ani on, ani nikt z jego gospodarstwa domowego nie uzyskał żadnej pomocy ze środków PFRON w ostatnich 5 latach (w tym za pośrednictwem MOPS, PCPR itp.); kiedy Wnioskodawca prowadzi samodzielne gospodarstwo domowe; jeśli w gospodarstwie są również inne osoby niepełnosprawne; za udokumentowane szczególne utrudnienia wykazane w uzasadnieniu; za uzasadnienie wyboru w odniesieniu do posiadanych zasobów oraz za fakt kompletności wniosku w dniu jego złożenia.

Tutaj ciekawostka: maksymalnie można uzyskać 155 punktów, a minimalna liczba punktów uprawniająca do dofinansowania to 60 punktów. W praktyce jednak uzyskanie maksymalnej ilości punktów jest niemożliwe, ponieważ za każde oceniane kryterium można uzyskać tylko część maksymalnej puli punktowej. Np. w części nr 1 (stopień niepełnosprawności) osoba głuchoniewidoma otrzyma 20 punktów, niewidoma 15, niedowidząca 10. Dodatkowe punkty mogą w tym kryterium uzyskać osoby głuchoniewidome za stopień ubytku słuchu wykazany w zaświadczeniu lekarskim (10 i 5 punktów w zależności od stopnia) oraz osoby z niepełnosprawnością sprzężoną (10 pkt). Tak więc na maksymalną możliwą liczbę 40 punktów w tej części przeciętna osoba słabowidząca bez sprzężonej niepełnosprawności ma szansę tylko na 10 pkt Podobnie zróżnicowana punktacja jest np. w części nr 3 (posiadane wykształcenie): 10 pkt przyznawane jest osobie z wykształceniem wyższym, a 5 pkt osobie z wykształceniem średnim. Punkty nie sumują się (choć osoba posiadająca wykształcenie wyższe musi przecież posiadać również średnie). Wszystko to sprawia, że uzyskanie tej minimalnej liczby 60 punktów w wielu przypadkach (szczególnie wśród osób bezrobotnych) jest po prostu niemożliwe.

Po sprawdzeniu wszystkich wniosków w poszczególnych Oddziałach PFRON wywieszane są listy rankingowe, a do Wnioskodawców zostają wysłane pisemne informacje z decyzją dotyczącą przyznania (w tym wypadku z informacją o miejscu i czasie podpisania umowy oraz dokumentami niezbędnymi do okazania) lub odmową przyznania dofinansowania (w tym wypadku z uzasadnieniem braku dofinansowania).

Z uwagi na fakt, że w roku ubiegłym program „Komputer dla Homera” nie odbył się, liczba uprawnionych do składania wniosków osób znacznie wzrosła. Jednocześnie bardzo ostre kryteria przyznawania dofinansowania (m.in. korzystanie z pomocy MOPS czy PCPR w ostatnich 3 latach) wykluczają spore grono osób, które w innym wypadku byłyby do uzyskania pomocy uprawnione. Patrząc na ogromną liczbę beneficjentów, zgłaszających się do Oddziałów firmy Altix z prośbą o pomoc w wypełnieniu skomplikowanych druków, a dowiadujących się, że ze względu na tegoroczne obostrzenia nie mogą one składać wniosków, rodzi się pytanie, czy tegoroczna edycja programu „Komputer dla Homera” faktycznie jest po to, by pomagać i aktywizować, czy może tylko po to, by sprawiać wrażenie, że tak naprawdę jest.