Wywiad z niewidomym zawodnikiem brazylijskiego jiu-jitsu

Sport cieszy się wśród niewidomych rosnącą popularnością. Można znaleźć informacje o blind futbolu czy bling tenisie, w których to polscy zawodnicy zdobywają sukcesy na arenie międzynarodowej. W przypadku sportów walki poziom trudności jest większy niż przy np. lekkoatletyce czy strzelectwie laserowym, które zdobywają wród niewidomych coraz większą popularność. Szczególnie w sportach uderzanych, takich jak boks czy muay thai, ważna jest szybka reakcja by zrobić unik czy wyprowadzić atak. Łatwo się domyślić, że osoby widzące będą tu miały dużą przewagę, bowiem są w stanie na bieżąco śledzić swojego przeciwnika. Czy istnieje zatem sztuka walki, której niewidomi mogliby się łatwo nauczyć i rywalizować na równi z osobami widzącymi? Okazuje się, że tak!

Brazylijskie jiu-jitsu (BJJ) to sztuka walki, która powstała na początku XX wieku. Carlos Gracie wraz z młodszym bratem Helio, którzy trenowali judo, a także inne japońskie systemy, opracowali łagodniejszą, bardziej pragmatyczną formę walki, która koncentruje się na walce w parterze i nie wymaga bezpośredniego przeciwstawiania się sile przeciwnika. Walka w tej formule ma na celu skontrolowanie przeciwnika za pomocą dźwigni lub duszenia, co doprowadza do jego poddania się porzez potrójne odklepanie. Paweł Król jest polskim niewidomym zawodnikiem brazylijskiego jiu-jitsu, który posiada purpurowy pas. Zgodził się udzielić wywiadu, w którym opowie o swojej przygodzie z tym sportem walki.

– Jak opiszesz swoje początki z brazylijskim jiu-jitsu?

– Mój trening sportów walki zaczął się od judo. Potrzebowałem jednak dyscypliny bardziej kontaktowej, która pozwoliłaby mi na normalną rywalizację z osobami widzącymi. Mój trener od judo powiedział, że jest niedaleko klub BJJ (Grappling Kraków). Poszedłem na pierwszy trening i porozmawiałem z Marcinem Dudkiem (trener główny). Po kolejnych treningach wsiąkłem i od tamtej pory trenuję już 9 lat.

– Jak wspominasz swoje pierwsze zawody?

– To była Liga BJJ zorganizowana przez mój klub, czyli Grappling Kraków. Nie miałem wtedy zbyt wiele doświadczenia, trenowałem kilka miesięcy. Wygrałem pierwszą walkę na punkty przez obejście gardy i byłem taki zmęczony, że dochodziłem do siebie przez 15 minut. Druga walka była z dużo bardziej doświadczonym przeciwnikiem, który wygrał ze mną przez balachę (dźwignia na łokieć).

– Co najbardziej cenisz sobie w BJJ?

– Jest to wspaniały sport, bo rozwija po równo ciało oraz stronę psychiczną. Uczy hartu ducha i wytrwałości, ale też łagodnoci i współpracy z partnerami we wspólnym ulepszaniu się. Wspaniale działa na koordynację i ogólne ulepszenie siły fizycznej i mentalnej. Poza tym cały czas możemy się rozwijać. W przeciwieństwie do biegania czy podnoszenia ciężarów, nie ma granicy możliwoci, po osiągnięciu której nie możemy iść dalej. Ten sport polega na technice, którą możemy szlifować do końca życia i wciąż odkrywać coś nowego.

– Co jest ważnego przy treningu z niewidomymi, jak tłumaczyć techniki, żeby były zrozumiałe?

– Otóż trzeba pokazywać technikę na tej osobie. Dobrze jest najpierw wykonać tę technikę na niewidomym, a następnie osoba powinna powtórzyć ją na koledze pod okiem trenera tak, by miał on możliwość poprawienia ważnych szczegółów. Gdy się nie widzi potrzeba trochę więcej czasu i cierpliwości. Ale wszystko jest do opanowania i wbrew pozorom nie jest to takie trudne, wręcz przeciwnie – naprawdę łatwe i bardzo przyjemne.

– Poproszę o kilka słów od Ciebie dla podopiecznych fundacji Szansa dla Niewidomych, dla których będzie prowadzony projekt Blind jiu-jitsu.

– Ten sport polecam bardzo, bo jest tam bliski kontakt i walka odbywa się w parterze na macie. Można trenować w kimonach lub spodenkach i koszulce, jednak w kimonach jest za co złapać i można łatwiej skontrolować przeciwnika. Ze względu na bardzo bliski dystans jest to idealny sport walki dla osób niewidomych. Np. w boksie czy w karate uderzamy, ale jednak zazwyczaj przeciwnik jest troszkę dalej, jest nam ciężko. W BJJ zaczynamy walkę od chwytów. Nam, niewidomym, jest nawet łatwiej, bo czujemy każdy ruch przeciwnika i dzięki temu możemy odpowiednio reagować. Zapewniam, że jeśli trenujemy systematycznie, możemy być lepsi od niejednej widzącej osoby.

– Bardzo dziękuję!

Jest wielu znanych, niewidomych zawodników brazylijskiego jiu-jitsu. Sztandarowym przykładem jest tutaj amerykanin Russell Redenbaugh, który w wieku 16 lat w wyniku eksplozji stracił wzrok oraz 6 palców. Treningi BJJ zaczął mając 50 lat, by po kilku latach zostać mistrzem świata (trzy razy pod rząd) w swojej kategorii wagowej, oczywiście walcząc z osobami widzącymi. Jego przykład pokazuje także, że można zacząć treningi w każdym wieku i osiągać dobre wyniki. Szczególnie, że jest to młoda dyscyplina i nie ma jeszcze tak wielkiej konkurencji.

Jesienią bieżącego roku w fundacji Szansa dla Niewidomych w Warszawie będzie prowadzony projekt Blind JiuJitsu. Podczas cotygodniowych spotkań zawodnicy z pobliskiego klubu Akademia Gorila wprowadzą niewidomych w tajniki tej wyjątkowej sztuki walki, podzielą się doświadczeniami z zawodów, a także pozytywną energią płynącą z zabawy w „ludzkie szachy” – bo tak bywa potocznie nazywany sparing w brazylijskim jiu-jitsu. Zapraszamy wszystkich chętnych!