Pożartować nie zaszkodzi!

Niepełnosprawni to nie tylko niewidomi, inni inwalidzi też miewają śmiesznie.

U okulisty

– Jaką literę teraz pokazuję?

– A gdzie pan jest?

Cud

Siedzi facet cały dzień w knajpie i pije. Zamroczony poleguje na stole z twarzą w kotlecie. Wieczorkiem, gdy się ocknął, próbuje wstać, ale nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Podchodzi kelner i pyta:

– Podać kawę?

Przynosi, facet wypija i znowu próbuje wstać. Znowu nie może.

Kelner: – Jeszcze kawy? Przynosi drugą, facet wypija, z trudem wstaje na chwiejnych nogach i z trudem wraca do domu. Wali się na łóżko i zasypia. Rano budzi go telefon:

– Czego?

– Tu mówi kelner z baru. Czy będzie pan dzisiaj u nas?

– A bo co?

– Bo nie wiem, co mam zrobić z pana wózkiem inwalidzkim.

Anegdotka

To był czas, kiedy punkty naszej fundacji dostawały do rozdania książki napisane przez redaktora naczelnego Helpa – pana Marka Kalbarczyka.

Zadzwoniła do naszego punktu jakaś pani i zapytała:

– Czy są „Labirynty Marka”?

Nasza współpracowniczka, mając na myśli te publikacje, odpowiedziała pytaniem:

– Kalbarczyka?

– Chodzi mi o grę dla dzieci.