Wstań i walcz!

Aneta Hojnowska – uczestniczka projektu „Nowocześnie Zrehabilitowani Niewidomi”

Mam trzydziestkę na karku i bagaż życiowych doświadczeń. Moje podejście do niepełnosprawności może wydać się bardzo egoistyczne, jednak nie potrafię inaczej przekazać swoich myśli. Dla mnie już na zawsze pozostaną podziały na zdrowych i niepełnosprawnych. Jednak w tej grupie niepełnosprawnych istnieje jeszcze podział na tych, którzy się poddali rutynie, zamknęli w czterech ścianach swojego domu i na tych, których mobilizuje najmniejszy promyk słońca. Natomiast jak stanie na ich przeszkodzie śnieżyca – walczą i nie poddają się. Takie sytuacje dają mi natchnienie, aby samej walczyć. Staram się nie rozczulać nad sobą. Jak każdy miewam trudne dni, jednak po pewnym czasie wracam na właściwy tor życia. Tylko od nas samych zależy jacy jesteśmy. Po każdej burzy wychodzi słońce. To są tylko moje spostrzeżenia, nie zamierzam nikomu dawać żadnych rad. Nie potrafię zrozumieć tych osób, które się poddały. Zapewne pewna grupa czytelników pomyśli sobie, że jestem egoistką. W minionym roku spotykałam właśnie takich ludzi. Nie widzących nic poza swoimi czterema ścianami. Jeżeli nawet proponowałam jakieś alternatywne wyjścia, to słyszałam przeważnie ,,to nie dla mnie”.

Sama po sobie wiem, że życie jest ciężkie, jednak ja do swojego wpuszczam promyk słońca. To moje choroby i spotkania z innymi dały mi natchnienie do tego, aby napisać do Państwa te parę słów. Z własnego punktu widzenia patrząc w przeszłość powiedziałabym, że takie życie to nie jest życie. Zawsze widziałam takie osoby zamknięte w czterech ścianach własnego domu, albo w kolejce do lekarza. W miarę upływu czasu niestety sama siebie zaczęłam tak widzieć. Można by powiedzieć, że szukałam światełka w tunelu.

Po pięciu latach udało się! Poznałam ludzi, którzy tak jak ja postanowili zrobić coś ze swoim życiem. Nie było łatwo, jeżeli nawet z zewnątrz wyglądało wszystko OK, to w środku trwała walka o każdy dzień. Moi nowi przyjaciele pokazali mi jak ,,inaczej” może być.

Życzę Wam abyście się nie poddali, bo Ci, którzy wyszli z cienia i nauczyli się żyć z chorobami, dają mi nadzieję na lepsze jutro. To dzięki tym osobom nauczyłam się żyć z własnym bólem. Bardzo ważne w moim życiu były dla mnie słowa kick-boksera Marka Piotrowskiego, które odmieniły moje życie o 180 stopni.

Przytoczę Państwu ich treść:

„Przychodzi w życiu człowieka czas, kiedy dźwiga krzyż nasiąknięty bólem, cierpieniem utraconymi marzeniami, często ten krzyż przygniata. Ciężko jest wtedy wstać i znaleźć sens dalszej egzystencji, ale ja Ci mówię wstań i walcz, to Twoje życie – Twój największy skarb”.

Ja osobiście dziękuję tym, którzy pomogli mi w trudnych chwilach.