Nie tylko czekoladki, czyli „sprawa niewidomych po belgijsku” cz. ii

Na wstępie, serdecznie dziękuję mojej koleżance Hannie Pasterny – autorce książki „Jak z białą laską zdobywałam Belgię” – za udzielenie wielu cennych informacji i pomoc w zbieraniu materiałów do niniejszego artykułu. W tym numerze opiszę belgijskie organizacje działające na rzecz niewidomych i słabowidzących. Przedstawię też edukacyjno-zawodową sytuację tej grupy oraz obejmujący tę grupę system dofinansowań.

MNIEJSZE, ZNACZY BARDZIEJ EFEKTYWNE

W Belgii nie istnieje ogólnokrajowa organizacja zrzeszająca niewidomych i słabowidzących, jak ma to miejsce w Polsce. Powstało tam za to sporo pomniejszych organizacji skupiających i wspierających osoby z problemami wzrokowymi. Instytucje te z reguły nie konkurują ze sobą, ale podejmują takie działania, aby wzajemnie się uzupełniać. Na dowód opiszę dwie z nich: jedną ze względu na „długowieczność”, a drugą ze względu na to, że zetknęłam się z nią osobiście i wiele jej zawdzięczam. Oeuvre Nationale des Aveugles (ONA) – Narodowe Dzieło Niewidomych – to organizacja katolicka, założona prawie sto lat temu (w 1922 r.) z inicjatywy duchownego franciszkańskiego. Jej głównym celem była i nadal pozostaje, pomoc niewidomym w integrowaniu się z resztą społeczeństwa oraz dążenie do osiągnięcia przez nich jak najlepszej jakości życia. Co ważne, wszystkie podejmowane w ONA inicjatywy realizują wspólnie ludzie widzący i niepełnosprawni wzrokowo. Osoby z dysfunkcją wzroku nie występują tu w charakterze wyłącznie podopiecznych organizacji, ale mają wpływ i biorą pełną odpowiedzialność za jej funkcjonowanie.

ONA prowadzi bibliotekę, która udostępnia książki w brajlu oraz formacie audio. W jej zbiorach znajdują się też książki opatrzone dodatkowo wypukłymi ilustracjami. Przy placówce funkcjonuje Centrum Dokumentacji będące odpowiednikiem prowadzonego przez Bibliotekę Centralną Polskiego Związku Niewidomych Działu Informacji Tyflologicznej.

Interesującą inicjatywą jest stworzona z inicjatywy ONA ludoteka adaptująca i wypożyczająca zabawki oraz gry, z których mogą w pełni korzystać osoby z dysfunkcją wzroku.

Organizacja ta prowadzi Centrum Transkrypcji – przygotowuje ono w brajlu, druku powiększonym i formie elektronicznej nie tylko beletrystykę, czasopisma czy podręczniki, ale także materiały drukowane przydatne w miejscach publicznych, na przykład restauracyjne menu.

Liczna grupa współpracujących z tą organizacją wolontariuszy, pomaga osobom z dysfunkcją wzroku w sprawdzaniu i korekcie zeskanowanych tekstów lub je po prostu odczytuje. Wolontariusze pełnią też rolę przewodników, nie tylko w trakcie zakupów, spacerów i wycieczek, ale także podczas wydarzeń kulturalnych.

Będąc członkiem ONA można uczestniczyć w organizowanych przez nią spotkaniach dla czytelników, warsztatach poświęconych różnorodnej tematyce, wyjazdach wakacyjnych czy rekolekcjach. Instytucja ta wspiera również aktywność niewidomych i słabowidzących na polu edukacyjnym oraz zawodowym, ale o tym za chwilę.

Znacznie młodszą niż Oeuvre Nationale des Aveugles, ale działającą równie prężnie organizacją jest Visually Impaired’s Educational World Support (VIEWS) – Światowe Wsparcie Edukacyjne Osób z Dysfunkcją Wzroku. VIEWS został założony w 1991 r. przez prywatne widzące i niewidome osoby, kilkoro tyflopedagogów oraz trzy stowarzyszenia zrzeszające rodziców dzieci niepełnosprawnych wzrokowo. Działania tej organizacji są ukierunkowane na aktywizowanie, a także zachęcanie do jak największej niezależności niewidomej i słabowidzącej młodzieży. W tym celu VIEWS organizuje różnego typu spotkania oraz szkolenia, dotyczące m.in. adaptacji materiałów czy dostępu do kultury. W charakterze wolontariuszy współpracują z VIEWS-em wysokiej klasy specjaliści

w dziedzinie nauczania orientacji przestrzennej i czynności dnia.

Stowarzyszenie obejmuje swoimi działaniami nie tylko młodych ludzi z Belgii. W ramach unijnego programu „Młodzież w działaniu” organizuje, bądź współorganizuje tematyczne wymiany młodzieży. Zaprasza też młodych Europejczyków na kilkumiesięczne pobyty w Liege, w ramach wolontariatu europejskiego. Miałam również okazję uczestniczyć w opisywanym doświadczeniu.

W 2008 r. organizacja przekształciła się w międzynarodową (VIEWS INTERNATIONAL), zrzeszającą krajowe „odgałęzienia” m.in. z Francji, Włoch i oczywiście rodzime – z Belgii. Zwyczajnymi, bądź wspierającymi członkami VIEWS-a są również inne stowarzyszenia działające na rzecz niewidomych i słabowidzących oraz osoby prywatne. Nasz kraj reprezentują: Polski Związek Niewidomych i Stowarzyszenie „Spojrzenie”. Raz do roku VIEWS organizuje Zgromadzenie Generalne swoich członków.

Spośród belgijskich organizacji wspierających i aktywizujących osoby z problemami wzrokowymi warto wymienić: Lumiere, Blind Challenge (zajmuje się popularyzowaniem sportu i turystyki – odpowiednik naszego CROSS-u), Ligue Braille (prowadzi m.in., podobnie jak ONA, bibliotekę i ludotekę, a także sklepik ze sprzętem dla niewidomych) oraz

Stowarzyszenie Passe Muraille dążące do jeszcze większego uwrażliwienia społeczeństwa na ludzi z różnymi niepełnosprawnościami.

W SZKOLE I NA UCZELNI

W Belgii działa pięć szkół (od poziomu podstawowego do ponadgimnazjalnego) dla dzieci i młodzieży z problemami wzrokowymi, w tym dwie w Brukseli. W odróżnieniu od polskich placówek tego typu nie ma przy nich internatów, co wynika prawdopodobnie z małej powierzchni kraju oraz funkcjonującego niemal bez zarzutu transportu.

Ciekawym rozwiązaniem jest działający w Liege Królewski Instytut dla Niepełnosprawnych Słuchowo i Wzrokowo. Są tam osobne klasy dla dzieci niesłyszących i słabosłyszących oraz osobne dla niewidomych i niedowidzących. Wydawałoby się, że taka placówka da szansę integrowania się ludzi z różnymi niepełnosprawnościami, a przede wszystkim ułatwi zdobywanie wiedzy uczniom z jednoczesnym uszkodzeniem słuchu i wzroku. Niestety, rozdzielność klas i trudności w komunikacji skutecznie hamują rozwój koleżeńskich relacji między obiema grupami niepełnosprawnych. Uczniowie głuchoniewidomi trafiają do tej placówki jednak sporadycznie, gdyż nauczyciele tam zatrudnieni nie mają przygotowania do nauczania tej grupy osób (przynajmniej tak było trzy lata temu).

Do belgijskich placówek dla niewidomych i słabowidzących uczęszczają z reguły wyłącznie dzieci ze sprzężonymi niepełnosprawnościami. Ci, którzy poza dysfunkcją wzroku nie mają innych problemów zdrowotnych, w większości wybierają kształcenie ogólnodostępne. Na jakie wsparcie mogą wówczas liczyć?

Pomoc niewidomym i słabowidzącym uczącym się w szkołach masowych oferują przede wszystkim opisane wyżej organizacje i jest ona bardzo wszechstronna. Po otrzymaniu informacji, że do jakiejś ogólnodostępnej placówki edukacyjnej ma zostać przyjęte dziecko z dysfunkcją wzroku, ONA spotyka się z nauczycielami, aby zapoznać ich z metodami pracy z takim uczniem. Konsultacje te są oczywiście kontynuowane podczas całego pobytu tej osoby w danej placówce edukacyjnej.

ONA wspiera także kompleksowo rodziców uczniów oraz ich samych, w czym uczestniczy szereg specjalistów, m.in.: instruktor orientacji przestrzennej, czynności dnia, pedagog, psycholog, logopeda. Nie można też zapominać o ogromnie ważnej roli nauczyciela wspomagającego, w Belgii nazywanego raczej asystującym. Podczas lekcji odczytuje on uczniowi informacje zapisywane na tablicy, a młodszym dzieciom pokazuje sposoby sporządzania notatek i radzi, jak efektywnie korzystać z udogodnień technicznych.

Organizowaną przez ONA asystą pedagogiczną obejmowani są również niewidomi i słabowidzący studenci. Mogą liczyć na wsparcie w docieraniu na uczelnię, korzystaniu z bibliotek, sprzętu specjalistycznego i adaptacji materiałów naukowych. Dlatego wielu młodych Belgów z dysfunkcją wzroku decyduje się na zdobywanie wiedzy w ramach studiów wyższych.

SZKOŁA, STUDIA I CO DALEJ?

Wbrew panującym w naszym kraju przekonaniom, sytuacja niewidomych i słabowidzących na zachodnich rynkach pracy nie wygląda różowo. Niewielu Belgów z dysfunkcją wzroku jest zatrudnionych. Różnica tkwi w świadczeniach, jakie niepełnosprawni otrzymują od państwa. Są one na tyle spore, że rekompensują brak zatrudnienia.

W przeciwieństwie do Polski, w Belgii nie istnieją zawody kojarzone szczególnie z ludźmi mającymi problemy wzrokowe (znam tylko jednego belgijskiego masażystę). Osoby te są zatrudniane w szkołach i bibliotekach dla niewidomych, czasem jako tłumacze, pracownicy administracji publicznej. Funkcjonuje też kilka przedsiębiorstw angażujących większą liczbę niepełnosprawnych (rodzaj funkcjonujących w Polsce zakładów pracy chronionej).

Jeśli chodzi o ludzi z dysfunkcją wzroku pracujących w Belgii na otwartym rynku, podam dwa ciekawe przykłady: niewidoma absolwentka historii została zatrudniona w jednym z muzeów, gdzie zajmuje się adaptacją wystaw. Z kolei policjant, który stracił wzrok w wyniku wypadku, nadal pełni służbę – słucha nagrań rozmów mogących być dowodami w śledztwach. „Wyciąga” z nich przydatne informacje oraz identyfikuje głosy. Jednak, jak sam mówi, obecne stanowisko zawdzięcza głównie swojemu uporowi i determinacji. Były przełożony nie chciał go zatrudnić uważając, że będzie wymagał ciągłej pomocy (m.in. doprowadzania do łazienki). Przykład ten doskonale świadczy o sile pokutujących wszędzie stereotypów.

SYSTEM DOFINANSOWAŃ, CZYLI PO ZAKUP SPRZĘTU INDYWIDUALNIE

W Belgii nie istnieją programy celowe podobne do funkcjonującego w Polsce programu „Komputer dla Homera”. Mogłoby się więc wydawać, że w tej kwestii jesteśmy górą. Niestety, nie do końca. Belgijscy niepełnosprawni chcący uzyskać wsparcie finansowe na zakup jakichkolwiek specjalistycznych urządzeń, bądź oprogramowania zgłaszają to pracownikom socjalnym, a ci służą pomocą w wypełnieniu wniosku i dostarczeniu go do odpowiedniego urzędu – Agence Valonne. Istotne jest, że taka forma daje możliwość uzyskiwania dofinansowań w dowolnym momencie, a nie tylko w okresie trwania programu, jak ma to miejsce w Polsce. Od złożenia wniosku o dofinansowanie beneficjent oczekuje na jego rozpatrzenie ok. 6 miesięcy. Uwaga! W Belgii nie dofinansowuje się zakupu sprzętu i oprogramowania podstawowego! Jeśli niewidomy chce zakupić komputer ze screenreaderem, sam musi pokryć koszty zakupu komputera. Koszty zakupu sprzętu specjalistycznego są za to pokrywane przez Agencję w całości. Białe laski niewidomi zawsze otrzymują bezpłatnie.

Ponieważ czas oczekiwania na dofinansowanie zakupu sprzętu jest dość długi (wspomniane 6 miesięcy), organizacje działające na rzecz niewidomych (Ligue Braille, ONA) wypożyczają do tego czasu sprzęt niewidomym, którzy chcą podjąć zatrudnienie i potrzebują do tego specjalistycznych urządzeń. Sprzęt ten zwraca po otrzymaniu własnego. Koszty zakupu sprzętu dla pracownika pokrywa najpierw pracodawca, ale są one później zwracane przez Agencję.

ZAMIAST ZAKOŃCZENIA – W POLSCE JEDNAK TRUDNIEJ

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy niewidomym i słabowidzącym żyje się łatwiej w Polsce, czy w Belgii. Wiele wskazuje jednak na to, że nadal jesteśmy na gorszej pozycji. Posiadamy wprawdzie silną, ogólnokrajową organizację zrzeszającą osoby z dysfunkcją wzroku, ale na ich tle malutkie instytucje belgijskie działają zdecydowanie bardziej prężnie i skutecznie. Być może jest to spowodowane tylko faktem mniejszego terytorium kraju i mniejszą populacją niewidomych. Przy tym, co ważne, nie walczą one ze sobą, jak to bywa wśród polskich stowarzyszeń, ale nawzajem się uzupełniają, a niekiedy nawet podejmują współpracę.

O kompleksowym wsparciu podczas zdobywania wiedzy w ogólnodostępnych placówkach polscy uczniowie i studenci z problemami wzrokowymi mogą na razie jedynie pomarzyć.

Sytuacja na rynku pracy nie wygląda dobrze w obydwu krajach. Niewidomi i słabowidzący Belgowie również najczęściej nie pracują lub dorabiają do renty „kawałkami” etatów. Nie są to jednak bierni, siedzący w domach renciści: działają społecznie, chodzą do kin, teatrów, na koncerty, podróżują. Stać ich na to mimo braku zarobków. Ktoś może powiedzieć, że tak wysokie świadczenia państwowe rozleniwiają niepełnosprawnych. To prawda, ale spójrzmy na to z drugiej strony: w Polsce osoby te zatrudniane są raczej niechętnie, a ich renty, jak mawia moja znajoma są „zbyt wysokie, żeby umrzeć, ale za niskie, żeby godnie żyć”.

Życzę więc sobie i wszystkim polskim niewidomym satysfakcjonującej, dobrze płatnej pracy, a jeśli jej zdobycie okaże się niemożliwe, dostosowania naszych świadczeń rentowych do belgijskiego wzorca.

W następnym odcinku zabiorę Państwa na południe Europy – do Włoch.

Nie tylko czekoladki, czyli „sprawa niewidomych po belgijsku” (1)

Ola Bohusz wybierze się z Państwem w podróż, w ramach której zamierza zapoznać Państwa z szeroko rozumianą sytuacją osób niewidomych i słabowidzących za granicą. Autorka opowie o ułatwieniach i utrudnieniach w życiu codziennym, poruszaniu się, edukacji, rynku pracy oraz najbardziej znaczących w danym państwie organizacji zrzeszających ludzi z dysfunkcją wzroku bądź działających na ich rzecz. Na początek kraje europejskie.

Belgia – ze względu na brukselską siedzibę Europarlamentu mogąca uchodzić za „stolicę” Unii Europejskiej, jeden z najlepiej rozwiniętych krajów naszego kontynentu. Państwo słynące z czekoladek, frytek z majonezem, a ostatnio przede wszystkim z coraz większych rozdźwięków politycznych między Walonią a Flandrią. Kraj, z którym łączą mnie bardzo pozytywne wspomnienia.

Belgia to „przystań” dla przedstawicieli wielu nacji i kultur. Do tego stopnia, że w niektórych dzielnicach trudno spotkać rodowitego Belga. Może właśnie z tej międzykulturowości wypływa ogromna tolerancja wobec osób o odmiennym, czy niestandardowym wyglądzie, zachowaniu lub sposobie poruszania się. Tam nikt się niczemu nie dziwi, a jeśli już, to nie oznajmia swojego zdumienia wszystkim wokół. Poruszając się z białą laską czy w grubych okularach, nie narazimy się w Belgii na komentarze typu: „Jaka pani nieszczęśliwa”- niestety wciąż powszechne w naszym kraju. Jeśli mijający nas przechodnie zauważą, że zgubiliśmy drogę, nie będą stać i obserwować jak wybrniemy z sytuacji, ale zwyczajnie zaoferują pomoc. Nie odmówią również, gdy sami o nią poprosimy.

Formy wsparcia

Wsparcie dla osób niewidomych i słabowidzących w poruszaniu się przybiera w Belgii zinstytucjonalizowane formy. Niewidomi podróżujący samodzielnie w nieznane miejsca mogą tam liczyć na pomoc asysty w sklepach, na dworcach czy lotniskach. Na lotnisku należy zgłosić takie zapotrzebowanie podczas rezerwacji biletów, a na dworcach najpóźniej 24 godziny przed planowanym odjazdem pociągu, pod specjalnym numerem infolinii (infolinia nie jest jednak całodobowa).

Na asystę można też liczyć podczas robienia zakupów w hipermarketach – zgłaszamy się po nią do kasy. Tu nie obowiązuje rezerwacja, ale trzeba pamiętać, że jeśli zdecydujemy się na zakupy w godzinach szczytu możemy długo poczekać na pomoc albo nawet zostaniemy odprawieni „z kwitkiem”. Najlepiej pójść do sklepu w godzinach przedpołudniowych lub wczesnym popołudniem (jeśli jest się osobą pracującą, można to zrobić przed pójściem do pracy, którą Belgowie z reguły zaczynają o godzinie 09.00. lub wykorzystać południową przerwę na lunch).

Wszystkie opisane wyżej formy wsparcia są dostępne także dla osób z innymi niepełnosprawnościami i oczywiście nieodpłatne.

Komunikacja miejska

Belgijska komunikacja miejska pozostawia sporo do życzenia (w tym względzie Polska ma zdecydowaną przewagę). W autobusach przystanki nigdy nie są zapowiadane, a na dodatek zatrzymują się one na przystankach wyłącznie na żądanie, co dla osób z problemami wzrokowymi stanowi nie lada utrudnienie. Na znanych trasach można próbować orientować się na przykład po zakrętach, ale na nowych pojawia się problem. Co gorsza, współpasażerowie, a nawet sami kierowcy często nie znają nazw przystanków (doświadczyłam tego dwukrotnie „na własnej skórze”, kiedy, po otrzymaniu błędnej informacji, wysiadłam nie tam, gdzie zamierzałam). Podobny problem dotyczy również belgijskich pociągów. Kolejne stacje są co prawda zapowiadane, ale jeśli trafi się na leniwego lub sennego konduktora, to „klops”.

Najbardziej „przyjaznym” dla niewidomych i słabowidzących środkiem transportu jest belgijskie metro. Tam zawsze usłyszymy komunikat o następnej stacji. Niestety, jak na razie, kursuje ono jednak wyłącznie w Brukseli.

Ulgi za przejazd

Jeżeli niepełnosprawny z innego kraju wybiera się do Belgii na krótko, musi się liczyć z tym, że będzie musiał uiścić pełną opłatę za korzystanie z tamtejszych pociągów, autobusów i metra. Przejazd nimi dla ludzi z różnymi dysfunkcjami jest bezpłatny, ale pod warunkiem posiadania przez nich Belgijskiej Karty Niepełnosprawnego. Na jej wyrobienie czeka się, bagatela, nawet rok! Ponosząc pełne koszty podróży mamy naturalnie prawo do ogólnodostępnych ulg, takich jak: 50% tańsze bilety weekendowe czy karnet na 10 przejazdów (zwykły lub uczniowsko-studencki).

Przestrzeń miejska

Teraz o tym, jakie niespodzianki czyhają na niewidomych i słabowidzących podczas przemierzania belgijskich dróg „per pedes”. Dziur w chodnikach, co prawda nie ma, ale Belgowie nagminnie parkują samochody nawet na środku chodnika. Tamtejsi właściciele psów również nie przykładają wagi do tego, gdzie ich pupile załatwiają pierwsze potrzeby. Nie mówiąc już o sprzątaniu po nich.

Jednak prawdziwym belgijskim koszmarem drogowym są… śmieci, a ściśle mówiąc, system ich wywożenia. Otóż w Belgii segreguje się odpady i gromadzi je przez cały tydzień w workach w mieszkaniu, domu czy ogrodzie. Wyznaczonego przez daną dzielnicę bądź miasto dnia tygodnia worki te są wystawiane na zewnątrz, skąd następnie są wywożone przez odpowiednie służby. Niestety, odbywa się to z reguły około godziny dziesiątej, więc niewidomy chcący dojść rano do pracy ma do pokonania prawdziwy „śmieciowy tor przeszkód”, bo worki nie zawsze stoją dokładnie pod murem domu (czasem po prostu dlatego, że się tam nie mieszczą).

Kierowcy

Warto podkreślić ogromną kulturę kierowców. Jak wspomniałam, zdarza im się, co prawda, zaparkować na środku chodnika, ale gdy tylko zauważą osobę z białą laską, natychmiast usuwają z jej drogi swój pojazd i przepraszają. Raz nawet usłyszałam, jak w takiej sytuacji jeden z szoferów powiedział sam o sobie: „Jestem baranem”. Polscy kierowcy „częstują” tego typu epitetami wyłącznie innych użytkowników dróg. Poza tym, gdy tylko kierowca zauważy, że ktoś (nie tylko niewidomy czy słabowidzący) zbliża się do przejścia dla pieszych, natychmiast się zatrzymuje. Warto przy tej okazji wspomnieć, że nie wszystkie belgijskie światła mają sygnalizację dźwiękową, jednak jeśli już się ona pojawia, to dźwięk w całym mieście jest ujednolicony, co znacznie ułatwia orientację.

W następnym odcinku o tym, co Belgia oferuje osobom z problemami wzrokowymi w zakresie edukacji i zatrudnienia.