Zaledwie nie widzę

Ani się człowiek nie obejrzał, a dożył prawie pół wieku jako niewidomy masażysta. Moja cudna żona użycza mi swoich zdrowych oczu, co bardzo pomaga w codziennych zmaganiach. Trójka naszych dorosłych dzieci obdarzyła nas szczodrze. Pięcioro wnucząt absorbuje, ale daje mnóstwo radości. Lubię grać na gitarze i śpiewać z żoną na dwa głosy. Od wielu lat piszę wiersze, wydałem kilka tomików poezji. Ostatnio dużo przyjemności sprawia mi publikowanie felietonów literackich na stronie internetowej Związku Literatów Polskich.

Pisząc krótkie formy publicystyczne na temat poezji pomyślałem, że mógłbym z pozycji niewidomego opowiedzieć o wrażliwości, odczuciach i pojmowaniu świata osoby pozbawionej zmysłu wzroku. Nie wiem w jakim stopniu okażę się przykładowy, ale doświadczenie nauczyło mnie, że felietony przeważnie bywają subiektywne. Na początku umówmy się, że prezentowane tutaj opinie są tylko moje, a państwo po lekturze artykułu zdecydujecie, na ile są prawdziwe.

Ile jest prawdy w tym, że skoro jeden zmysł jest wyłączony – to reszta funkcjonuje dużo sprawniej. Jestem alergikiem i nie wiem, czy mój węch działa ponad przeciętnie, myślę, że chyba nie. Jednocześnie jestem masażystą, trzydziesty rok pracuję dłońmi, toteż moja percepcja dotykowa mogła rozwinąć się ponad średnią. Czy istnieje jakaś zależność, która powoduje, że jeden niewidomy radzi sobie doskonale, a inny w ogóle sobie nie radzi i pozostaje w bardzo trudnej sytuacji materialnej? Szczytem jego marzeń będzie zatrudnienie w zakładzie pracy chronionej, który będzie działał parę lat, albo parę miesięcy. Czy główną rolę gra tu intelekt, czy inne wrodzone cechy osobowości? A może najważniejsze jest grono rodzinne i domowe wychowanie?

Zawsze byłem zdania, że kluczem do szczęścia osoby niewidomej jest samoocena. W jednym z moich wierszy napisałem „ślepota nie jest walką o nieosiągalne, pełną wymyślnych dziwactw. Dla mnie to zwykła przypadłość, podobna łamliwości paznokci”.

Nie zmieniłem zdania, chociaż minęło wiele lat. W końcu ja zaledwie nie widzę, a wiele innych rzeczy mogę robić dobrze, a nawet lepiej niż osoby widzące.

Krzysztof Galas notka biograficzna

Urodził się w Poznaniu w 1964 r. Ukończył znane Studium Pomaturalne Masażu Leczniczego dla niewidomych w Krakowie. Jako masażysta od trzydziestu lat prowadzi z powodzeniem gabinet masażu leczniczego.

Jest byłym sportowcem, zdobył 38 medali na mistrzostwach Polski w pływaniu w kategorii niewidomych. W 1980 r. zajął IV miejsce na Igrzyskach Paraolimpijskich w Arhem w Holandii.

Debiutował tomikiem poezji ,,Róża Przeznaczeń”, w 2004 r. Kolejne książki to: ,,Płoszenie chwil” (2005), ,,Wizerunki godzin” (2006), ,,Na powiece Ziemi” (2007), ,,Kamieniołomy dni” (2009), ,,Na mieliźnie prawdy” (2010), ,,Nieustępliwa pamięć” (2011), ,,Czas niepewności” (2012).

Twórca cyklu felietonów literackich pod tytułem ,,Widzieć intelektem” oraz cyklu felietonów pod tytułem ,,Okiem masażysty”, dotyczących spraw niewidomych, prezentowanych w stałym cyklu w poznańskim radiu ,,Merkury”.

Drukowany w licznych almanachach. Od 2006 r. jest członkiem Związku Literatów Polskich oddział Poznań, w którym jako inicjator prowadzi cykliczne ,,Spotkania swobodnej myśli” zapoznające wszystkich chętnych z twórczością poznańskich poetów.

Główne zainteresowania to medycyna, literatura, sport. Śpiewa poezję i gra na gitarze.

e-mail: krzysztofgalas@op.pl

Komentarze

komentarze