Wkład niewidomych w działania dla Niepodległej

Zbliżamy się wielkimi krokami do setnej rocznicy niepodległości Polski. Nie możemy pominąć roli osób niewidomych w pracy na rzecz Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej. W wielu dziedzinach życia właśnie osoby z dysfunkcją wzroku zaznaczyły swoją pracą i osiągnięciami istotny udział w tworzeniu niepodległości naszej ojczyzny.

Oto materiały poświęcone dwóm niewidomym politykom działającym w okresie dwudziestolecia międzywojennego:

Mjr Edwin Wagner – inwalida wojenny, przewodniczący zarządu Związku Ociemniałych Żołnierzy RP, poseł na Sejm w latach trzydziestych XX wieku, urodzony w 1899 roku w miasteczku galicyjskim Frysztak (19 km od Krosna).

Stanisław Bukowiecki – ociemniały prawnik, współtwórca polskiego prawodawstwa, minister Sprawiedliwości w Radzie Stanu w latach 1916–1918, organizator, a następie prezes Prokuratorii Generalnej w Wyzwolonej Polsce.

Do bliższego przedstawienia tych postaci wykorzystaliśmy materiały opublikowane w „Pochodni” z czerwca 1994 r. i z listopada 1979 r.

Mjr Edwin Wagner

Najwięcej o charakterze i woli walki żołnierza jest w stanie powiedzieć tylko inny żołnierz. O majorze Wagnerze tak pisał płk Czapliński: „Charakter wielce szlachetny oraz wysokie moralne zalety, obok wojskowych zdolności, uczyniły go najlepszym oficerem pułku”; „W walkach majowych pod Berezyną i Uszą, w bitwie pod Niwkami dnia 23 maja 1920 roku ciężko ranny w głowę i lewy bok, dostał się do niewoli, z której po zawarciu pokoju powrócił zupełnym inwalidą, ślepym na oba oczy…”.

O Edwinie Wagnerze można powiedzieć, że był rasowym wojskowym. Walkę miał we krwi od dziecka. W wieku 17 lat, jeszcze w gimnazjum (1916 r.) ochotniczo wstąpił do szóstego pułku piechoty Legionów – specjalnie utworzonej dziewiątej kompanii harcerskiej. Uczestniczył we wszystkich bitwach tego pułku. Już w wieku 18 lat, po odmowie przysięgi wierności państwom centralnym, przez trzy miesiące był więziony w obozie na Węgrzech, a następnie wcielony do armii austriackiej. W tamtych czasach zaczęła się jego działalność konspiracyjna. Będąc w armii działał w podziemnej organizacji POW, której celem było zjednoczenie rozproszonych w niej Polaków. 20 lutego 1918 roku został skierowany do szkoły oficerskiej w Radzyniu.

W wieku zaledwie 20 lat (1919 r.) powierzono mu dowództwo plutonu, a później, w tym samym roku – dowództwo drugiej kompanii harcerskiej II Dywizji Legionów. Podczas walk w Boryszewie w październiku 1919 roku został dwukrotnie ranny. To nie ostudziło jego woli walki. Dwa miesiące później objął dowództwo szóstej kompanii harcerskiej II pułku piechoty Legionów.

W 1920 r. został ponownie ciężko ranny. W tym przypadku rany były tak dotkliwe, że kompani pozostawili go na polu bitwy – uznając za zmarłego. W wyniku owych walk (23 maja 1920 – bitwa pod Murową) i tragicznej pomyłki kolegów, major Edwin dostał się do niewoli bolszewickiej – przebywał w obozie jenieckim pod Moskwą. Już jako ociemniały żołnierz wrócił do Polski w ramach wymiany jeńców w marcu 1921 r. 26 stycznia 1922 r. awansowano go ze stopnia porucznika do rangi majora. Z początkiem listopada 1923 r. został przeniesiony w stan spoczynku.

Ociemniały Edwin Wagner nie chciał tracić kontaktu z wojskiem i przede wszystkim kończyć działania na rzecz Rzeczpospolitej. Po powrocie do kraju w 1921 roku uczył się w wojskowym zakładzie szkolenia ociemniałych we Lwowie. Po rozpoczęciu nauki otrzymał do zarządzania opuszczone gospodarstwo rolne na Wołyniu. W 1923 r. postanowił o przeprowadzce do niewielkiej miejscowości Parchań pod Inowrocławiem. Kupił tam ok. 20 ha ziemi. Otrzymane we Lwowie gospodarstwo zwrócił na mocy aktu notarialnego w formie darowizny pierwotnemu właścicielowi, który wrócił z zesłania w Rosji. Wagner powrócił jednak do Lwowa w 1929, ze względu na nominację na kierownika Domu Inwalidów Wojennych, który się tam mieścił.

Edwin Wagner postanowił kształcić się i służyć wojsku na inne sposoby. Nie mógł już walczyć, ale poświęcił się pomocy innym ociemniałym żołnierzom. Na przełomie 1922 i 1923 roku przebywał w Paryżu, aby tam zapoznać się z formami rehabilitacji społecznej i zawodowej ociemniałych. Był także jednym z założycieli Małopolskiego Związku Ociemniałych Żołnierzy „Spójnia”, którego został pierwszym prezesem. Od 1925 r. przestał pełnić tę funkcję, za to wybrano go na prezesa honorowego. W 1929 r. za jego sprawą zintegrowały się regionalne organizacje ociemniałych żołnierzy, które stworzyły Związek Stowarzyszeń Ociemniałych Żołnierzy RP (od 1934 r. nazwany Związkiem Ociemniałych Żołnierzy RP). Tę funkcję pełnił do 1944 r. W 1933 r. Wagnera wybrano również na prezesa Związku Inwalidów Wojennych RP – była to organizacja powstała jako połączenie Związku Ociemniałych Żołnierzy RP i Związku Inwalidów Wojennych – dwóch najstarszych organizacji kombatanckich w Polsce.

W 1930 r. zaczęła się także polityczna kariera Wagnera. W listopadzie, kandydując z okręgu lwowskiego, został wybrany na posła Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z ugrupowania Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem. Do następnej kadencji Sejmu wybrano go ponownie w 1935 r. W Sejmie działał w trzech komisjach: wojskowej, społecznej i budżetowej. Poza polityką krajową interesowały go sprawy międzynarodowe. Wielokrotnie reprezentował Polskę na arenie międzynarodowej. Uczestniczył w kongresach i posiedzeniach organizacji europejskich i światowych. Był delegatem międzynarodowej organizacji inwalidzkiej FIDAC i zastępcą przewodniczącego organizacji CIAMAC.

Major wraz z rodziną przez długi czas mieszkał w Warszawie na Kole. Tam zastał go wybuch II wojny światowej, w związku z czym postanowił o ponownym udaniu się do Lwowa. Ten okres nie był dla niego łatwy. Jego polityczna i prospołeczna działalność nie podobała się służbom bezpieczeństwa Związku Radzieckiego. Wagnerem od powrotu do Lwowa zaczęło interesować się NKWD. To zmusiło go, aby przedostać się do Warszawy, gdzie uciekł przez „zieloną granicę”. W Warszawie zaangażował się w działalność podziemia. Całymi nocami słuchał stacji zagranicznych dzięki ukrytemu odbiornikowi. Z wysłuchanych informacji tworzył notki, które następnie przekazywał tworzącej się prasie podziemnej. Działalność konspiracyjną prowadził także poprzez założony w kolegami w 1939 r. Polski Związek Wolności. Była to – obok Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) – jedna z pierwszych komórek konspiracyjnych. Ta działalność spowodowała, że w Warszawie również znalazł się na celowniku służb okupanta. Córka Majora tak opisała wydarzenie, które miało miejsce w 1940 r.: „Ktoś zdradził, przyszli po rodziców, lecz w czasie rewizji znaleźli gazetę niemiecką z relacją o Zjeździe CIAMAC w Berlinie i zdjęciem, na którym Hitler podaje ojcu rękę. Zdjęcie to zrobiło na gestapowcach duże wrażenie i ojca zostawili”. Jednak po tym wydarzeniu nie dano rodzinie Wagnerów spokoju.

Jego żona – Kazimiera została aresztowana i spędziła w więzieniu na Pawiaku ok. dwa lata – powróciła tuż przed Bożym Narodzeniem 1942 r. W 1941 r. Edwin trafił do więzienia na ok. dwa miesiące. Został zwolniony dzięki interwencji przewodniczącego CIAMAC w Berlinie i Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Genewie. Duch walki, mimo tych okoliczności, nie został w nim poskromiony. Po opuszczeniu więzienia powrócił do pracy konspiracyjnej i działalności w Związku Ociemniałych Żołnierzy RP. W tym ostatnim skupiał się przede wszystkim na organizacji opieki nad ociemniałymi inwalidami drugiej wojny światowej, organizowaniu pomocy finansowej dla ociemniałych na terenach przyłączonych do Rzeszy (przerzuty zapomóg finansowych przez granicę przez specjalnych kurierów), opiece i organizowaniu pomocy finansowej i rzeczowej w postaci dodatkowych przydziałów żywności dla ociemniałych.

W styczniu 1944 r. Wagner ponownie trafił na Pawiak. Gestapo aresztowało go w biurze Związku Ociemniałych Żołnierzy. Nie istnieją jednoznaczne dowody na to, jak po aresztowaniu potoczyły się losy Majora. Na pewno podjęto starania, aby Niemcy wypuścili go na wolność. Podobno 25 lutego Wagner opuścił Pawiak, jednak do domu nie powrócił. Przed długi czas myślano, że został rozstrzelany przez Niemców w gruzach Getta. Jednak później wykazano, że z dużym prawdopodobieństwem trafił do obozu w Oświęcimiu. Płk. Piotr Wojciszewski – były więzień obozu – mówił, że Wagnera spotkał właśnie na terenie obozu. Nie są to informacje w pełni potwierdzone, ponieważ w aktach prowadzonych przez Niemców nie ma wymienionego jego nazwiska. Jednak na ich prawdziwość wskazuje zegarek brajlowski znaleziony w gablocie z przedmiotami odebranymi więźniom. Taki sam, jakim posługiwał się Wagner. Ze względu na te szczątkowe informacje przyjmuje się, że data śmierci mjr. Edwina Wagnera przypada na przełom listopada i grudnia 1944 r.

Major został uhonorowany najwyższymi odznaczeniami, wśród których znajdują się: Order Virtuti Militari V klasy, krzyże: Komandorski i Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Niepodległości, francuska Legia Honorowa, jugosłowiańska Korona.

Major Edwin Wagner przeżył swoje życie bardzo intensywnie. Niepełnosprawność nie hamowała jego walecznego ducha. Należy pamiętać, że wzrok stracił w wieku zaledwie 21 lat. Chęć życia i młodzieńcza werwa nie opuszczały go po wydarzeniach wojennych, w wyniku których przestał widzieć. Być może stało się tak również za sprawą ukochanej dziewczyny. Żoną Wagnera została lwowianka Kazimiera Zawadzka. Poznali się, gdy żołnierz jeszcze widział. Po powrocie do kraju, po okresie niewoli, wyjechał do Lwowa. Miłość przetrwała niepowodzenia. Edwin i Kazimiera mieli troje dzieci: Jerzego, Aleksandrę i Barbarę. Barbara opowiadała: „Ojciec miał wspaniałą pamięć, duże zdolności humanistyczne i słuch muzyczny (…). Patriotyzm był tą najwyższą wartością, którą wpajano nam od najwcześniejszego dzieciństwa. Ojciec rzadko wspominał swą młodość i walki, w których brał udział (…) Muszę też wspomnieć nasze okupacyjne wigilie. Ojciec zawsze podkreślał uroczysty charakter wieczerzy wigilijnej strojem, który był dla niego najwyżej ceniony – mundurem wojskowym. Tak też było w czasie okupacji. Mama była tym przerażona: Niemcy mogą wpaść! Odpowiadał: Nawet najwięksi oprawcy dziś świętują!”. To pokazuje jego odwagę i niezłomność w postępowaniu według przyjętych wartości. Również sekretarka Helena Jeruzelska wypowiadała się o bohaterze: „Jego urodą był szczery polski uśmiech i bezpośredniość w obcowaniu. Zawsze pogodny, dla każdego serdeczny, życzliwy, opiekuńczy, gotów z rzetelną poradą i pomocą”.

Stanisław Bukowiecki

Stanisław Bukowiecki, urodzony w roku 1867 we Włonicach na Kielecczyźnie, przyczynił się zarówno do kształtowania znanej nam dzisiaj Rzeczpospolitej – jej ram prawnych i administracyjnych, jak i systemu wsparcia niewidomych i słabowidzących w naszym kraju. Wychowywał się, kiedy wszyscy żyli jeszcze wspomnieniami powstania styczniowego. Jego rodzice prowadzili szpital polowy – ojciec jako lekarz, matka jako pielęgniarka. Rodzina Bukowieckich pielęgnowała wartości patriotyczne. Matka pisała bajki i wiersze dla dzieci o tematyce historycznej, w sposób łatwo przyswajalny dla dzieci, np.: „Jedynka, a za nią toczą się trzy zera – to Chrobry z Ottonem ugodę zawiera…”.

Stanisław Bukowiecki studiował prawo najpierw na Uniwersytecie Warszawskim, następnie na za granicznym kordonem na Wszechnicy Jagiellońskiej, natomiast tytuł doktora uzyskał na uniwersytecie w Heidelbergu. Jego wykształcenie poparte było znajomością języka rosyjskiego i niemieckiego.

Problemy ze wzrokiem pojawiły się po ukończeniu studiów. Na początku postrzegał tylko niektóre punkty pola widzenia, później rozpoznawał jedynie światło, aż wreszcie i te funkcje zanikły. Nie do końca młody prawnik chciał pogodzić się z tym faktem. Dzięki znajomościom zawartym za granicą, udało mu się dostać na konsultacje do doktora Gałęzowskiego praktykującego w Paryżu. Niestety, Bukowiecki wraca stamtąd już bez nadziei na odzyskanie wzroku. Nie wie czy będzie w stanie dalej wykonywać zawód prawnika. W kryzysie, zarówno na gruncie zawodowym, jak i psychicznym, pomaga mu matka. Dzięki jej pomocy lektorskiej, adwokatowi udaje się napisać wysoko oceniany w środowisku artykuł na temat przemysłu ciężkiego. Treść artykułu zainteresowała szczególnie przemysłowca, który oczarowany zdolnościami i wiedzą prawnika, pomaga mu w zdobyciu stanowiska syndyka w przemysłowych zakładach starachowickich. Bukowiecki znalazł niszę w dziedzinie prawniczej, stając się jednym z najwyżej cenionych specjalistów w zakresie prawa górniczego.

Kiedy miał 38 lat władze carskie zgodziły się na pewne ułatwienia w dostępie do polskich instytucji oświatowych. W Warszawie powstały Kursy Naukowe, w ramach których wykłady z dziedziny prawa publicznego i administracyjnego powierzono Bukowieckiemu. Równolegle do jego kariery naukowej, rozwijała się jego działalność społeczna. Nie każdy jest świadom, że Stanisław Bukowiecki w 1910 r. wspomógł Różę Czacką w dziele utworzenia Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi, a w trzynaście lat później został honorowym prezesem Zjednoczenia Pracowników Niewidomych RP.

W trakcie I wojny światowej, kiedy Polakom udaje się wywalczyć odrobinę niezależności, zostaje wydane zezwolenie na utworzenie Rady Stanu, która ma dać im wrażenie niezależności. W nowej strukturze Bukowiecki został powołany do resortu sprawiedliwości. Otrzymuje w niej stanowisko dyrektora departamentu, a po utworzeniu ministerstw – tekę ministra sprawiedliwości.

Po faktycznym odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Bukowiecki decyduje się na podjęcie dużego wyzwania. Zostaje mu powierzone zorganizowanie, a następnie kierowanie na stanowisku prezesa Prokuratorią Generalną (nie mylić z prokuraturą), mającą na celu ochronę skarbu państwa. Zadanie to wykonuje z pełną starannością. Tworzy zespół ludzi pochodzących z trzech różnych zaborów, którzy znają panujące tam odmienne systemy prawne, w celu zbudowania nowego, jednolitego, możliwie najlepszego systemu. Poprzez te działania przyczynił się do budowy dziś znanego nam prawa. Podczas wojny zajmował się jeszcze pracą w podziemiu. Mimo wieku i niepełnosprawności wiernie działał na rzecz Niepodległej Polski. Pisał do prasy konspiracyjnej, a władze podziemne proponowały mu przewodniczenie sądom specjalnym.

Koniec kariery Bukowieckiego nastał wraz z upadkiem Warszawy we wrześniu 1939 r. W tym czasie prawnik ma już ponad siedemdziesiąt lat. W wyniku bombardowania stolicy niemiecki pocisk zapala dom przy Żurawiej, w którym mieszkał.

Życie prywatne Bukowieckiego nie należało do najszczęśliwszych i wartych długiego opisu. Pierwsza żona umarła wkrótce po urodzeniu córki, która także umarła w młodym wieku. Był ponownie żonaty, jednak ten związek nie przetrwał próby czasu.

Bukowiecki zmarł w lutym 1944 r. Jego działalność pozostaje wzorem dla kolejnych pokoleń Polaków. Mimo swojej niepełnosprawności wytrwale dążył do rozwoju, prowadził czynne życie zawodowe, naukowe, działał dla dobra ojczyzny oraz jej obywateli. Z racji niepełnosprawności, zawsze bliscy mu byli ociemniali, na których rzecz czynnie działał przez całe życie.

Jego postawa moralna i intelekt przyczyniły się do budowy Niepodległej Polski. Jego działalność najlepiej opisują słowa, które zostały wyryte na jego nagrobku: „Mąż stanu, znakomity prawnik, działacz i wychowawca społeczny o wielkim umyśle, rozległej wiedzy, niezłomnym charakterze i gorącym sercu. Życie poświęcił Polsce i walce o sprawiedliwość społeczną”. Stanisław Bukowiecki został pochowany na cmentarzu na warszawskich Powązkach.

Komentarze

komentarze