Trochę refleksji nie zaszkodzi!

HELP widzieć więcej

Nasz HELP się rozwija! Nie jest magazynem dofinansowywanym, jak jest to w przypadku wielu innych. Trudno konkurować z publikacjami, które mogą liczyć na zwrot kosztów wydania. To bardzo przyjemnie pisać artykuły, redagować je, dodawać ciekawe zdjęcia, opracowywać formę graficzną ze świadomością, że za to wszystko dostanie się pieniądze. HELP powstaje całkowicie niezależnie, gdyż jest niezależny finansowo. Nikt nie przychodzi do nas i nie pyta, dlaczego nasi autorzy napisali tak a nie inaczej. Mamy więc tę trudność, że musimy znaleźć na jego wydanie środki, ale i ten komfort, że piszemy o czym chcemy. Już to jest ważną refleksją o naszej rzeczywistości: jedni mają to za darmo, inni muszą za to płacić! Jednak nasze refleksje nie ograniczą się do tego rodzaju narzekania. Mamy o wiele więcej do powiedzenia. W naszej grupie dzieje się mnóstwo rzeczy. Jesteśmy aktywni i pomysłowi. Wszyscy pracujemy dla środowiska, które nie jest tożsame z samymi niewidomymi, niedowidzącymi, ale określenie to dotyczy wielu widzących, którzy na ich rzecz działają. Sytuacja niewidomych bardzo zależy od ich przyjaciół, którymi nazywamy również przyjaznych im urzędników, nauczycieli, działaczy społecznych itd. Bowiem jesteśmy zależni od przeróżnych dofinansowań. Niewidomi nie mogą kupować niezbędnych rzeczy z własnej kieszeni. Są za drogie. Wszystko, co jest produkowane w małych seriach jest drogie. Nie ma mowy o tym, by brajlowskie monitory, specjalny papier do wypukłej grafiki, syntezatory mowy były tanie. Byłyby tańsze, gdyby nagle niewidomych było nie kilka tysięcy, lecz milionów. Trudno sobie tego życzyć. Tak więc pozostaniemy zależni od decyzji dotacjodawców, władz kraju i władz samorządowych, decydentów europejskich i krajowych. Na całe szczęście często są oni wyrozumiali i pomocni. HELP nie ma u nich szczęścia, ale głownie dlatego, że nie występowaliśmy o pomoc.

Mamy już kwiecień kolejnego roku – 2012. Jak zwykle nie wiemy, co władze planują dla niewidomych i niedowidzących. Jest tak co roku. Dlaczego środowisko nie może wiedzieć wcześniej, na jakie dotacje może liczyć? W ubiegłym roku o pomocy w programie, dofinansowań „Komputer dla Homera” dowiedzieliśmy się bardzo późno. Aplikacje były zbierane dopiero w sierpniu, a zakupy trwały do grudnia. Jest więc wcześnie, ale czy to jest normalne, że nie można podejmować decyzji na samym początku roku? Dotyczy to nie tylko tego programu, ale wszelkich dofinansowań. Organizacje Pożytku Publicznego też nie wiedzą, które ich projekty będą dofinansowane, a następnie realizowane. Na decyzje czekają władze tych organizacji, ich pracownicy, ale także beneficjenci. Oni mają najgorzej. Gdy nagle dziecko ulega wypadkowi i traci wzrok, rodzice starają się mu pomoc. Niezbędna jest rehabilitacja i szkolenia. Jak je zrealizować, gdy nikt nie wie czy będzie miał czym zapłacić? Przy całym szacunku dla dotacjodawców trzeba jednak szczerze powiedzieć, że można udzielać pomocy w sposób bardziej cywilizowany. Pomoc dla środowiska zależy oczywiście od ogólnej sytuacji kraju. Jaka ona jest? Ogranicza nas kryzys, czy właściwie go nie ma? Słyszymy sprzeczne informacje. Raz politycy mówią, że Polskę kryzys omija i Polska jest zieloną wyspą na mapie kryzysu w Europie. Potem dowiadujemy się, że brakuje środków finansowych na wszystko. W roku 2010 zabrakło środków na program „Komputer dla Homera”. PFRON przeżywał autentyczny kryzys, ale 100 % pomocy stracili tylko niewidomi. Jak będzie w tym roku? Wydaje się, że PFRON jest w lepszej kondycji finansowej, ale władza nie jest pewna, jak należy zorganizować jego działanie. Miał być reformowany, stracić osobowość prawną, a pomoc miała być dzielona w województwach i powiatach. Decyzje się zmieniały, a jak jest teraz? Gdy dofinansowania będą realizowane w powiatach, niewidomi mogą je stracić. Dlaczego? Gdyż tam jest większy nacisk na pomoc społeczną, a mniejszy na merytoryczną. Gdy do urzędnika przychodzi rodzina żyjąca w biedzie, albo uwikłana w problem alkoholowy, jej sprawa wydaje się mu o wiele bardziej ważna, niż prośba niewidomego o brajlowską maszynę do pisania, syntezator mowy, mówiący komputer czy system udźwiękawiający otoczenie. Dla zwykłego urzędnika urządzenia te są mniej potrzebne niż dotacja na podstawowe potrzeby biednych. Jest jednak inaczej. Niewidomi bez urządzeń nie mogą nic, ani uczyć się, ani szkolić, ani pracować. Nie mogą wyjść z domu, znaleźć pracy, założyć rodziny, brać udziału w czymkolwiek. Naszym zdaniem jest to o wiele większa bieda, niż jakakolwiek bieda ekonomiczna. O ile inni chorzy mogą liczyć na pomoc medyczną, niewidomi są zdrowi, nie leczą się, ale nie widzą. Bez urządzeń nie mają dostępu do informacji, nie mogą czytać książek, gazet. Tak więc czekamy na przeszkolenie wszystkich, od których zależy pomoc dla naszego środowiska i na pozytywne nastawienie wszystkich urzędników i władz. Fundacja Szansa dla Niewidomych odgrywa w Polsce ważną rolę. Jej przedstawiciele, pracownicy i działacze spotykają się z decydentami i wyjaśniają problemy naszego środowiska. Przekazują im znakomite publikacje, które wydała Fundacja: „Smak na koniuszkach palców”, „Dotknij Wrocławia”, „Umiejętności na wagę złota”, „Dotrzeć do celu” itd. Dochodzą do tego bardzo ciekawe prezentacje specjalistycznych urządzeń i tyflografiki, o których tu piszemy. Osoby widzące potrafią pomoc, gdy ktoś wyjaśni im, na czym polega inwalidztwo wzroku i jego skutki. Nie można dostać dotacji na zakup testera kolorów, gdy decydent nie zna jego działania. Gdy jednak zobaczy jak informuje o kolorze koszuli i swetra, o tym, czy jest zapalone światło, czy kartka jest czysta, albo pusta, pomaga chętniej. Gdy pracownicy muzeum przekonają się jak fajnie pomaga niewidomym tyflografika, dźwiękowe bazy informacyjne, piloty zdalnego sterowania itd., nabierają ochoty do ich zakupienia. Gdy nauczyciele w szkole masowej poznają walory elektronicznych powiększalników (przenośnych i stacjonarnych), jak powiększają obraz, tekst, grafikę i przydają się nie tylko inwalidom, ale wszystkim, którzy mają nawet małą wadę wzroku, są skłonni zdecydować o zakupie. Tego właśnie życzymy naszemu środowisku w roku 2012. Na koniec zadajmy pytanie, czy organizatorzy meczów w ramach Euro 2012 pamiętają również o niewidomych i niedowidzących kibicach i coś dla nas przygotowali? Czy znajdzie się dla nas miejsce na stadionach i czy będziemy tam mogli liczyć na pomoc? Czy będziemy mogli oglądać mecze ze stosownym komentarzem, dzięki któremu będziemy wiedzieli, kto ma piłkę, kto strzelił gola, albo kto wykonuje rzut wolny?

Życzymy udanej lektury,

Komentarze

komentarze