Terapeutyczne mruczanda, czyli o felinoterapii. Rozmowa z felinoterapeutką, panią Martą Fiutowską

Jedni je kochają, drudzy nie znoszą. Koty, bo o nich mowa, to jedne z najpopularniejszych zwierząt domowych. Zdobywają nasze serca swoją indywidualnością i charakterem, a ich obecność jakoś nas uspokaja, relaksuje. Wielu z nas, choć nawet o tym nie wiemy, posiada w domu swojego własnego terapeutę – sierściucha. Przydomowe Mruczki, ciepłolubne Filemony – czy każdy z nich może zostać kotem-terapeutą? Jak to możliwe, że obecność zwierzęcia może wpływać pozytywnie na nasze zdrowie, zarówno psychiczne, jak i fizyczne?

Pani Marta Niemiec-Fiutowska od wielu lat zajmuje się felinoterapią, czyli jedną z metod zooterapii polegającej na przebywaniu z kotem. Nie mogłam oprzeć się pokusie – chcąc dowiedzieć się jak wygląda budowanie mostu między pacjentem a kotem oraz jaką rolę pełni w tym człowiek, spotkałam się z Panią Martą, by zadać jej kilka pytań.

Całe przedsięwzięcie terapii kotem wydaje mi się szalenie trudne. No bo jak wytresować kota, zwierzę znane ze swojego sobiepaństwa? Koty wydają się nam „nietresowalne”, w odróżnieniu od psów.

Kot musi posiadać pewne predyspozycje, aby mógł zostać kotem-terapeutą. Po pierwsze, do rozpoznania musi mieć minimum rok. Mały kot po roku może się zmienić i może się na przykład okazać, że z otwartego miłego koteczka wyrośnie kot zamknięty, nie lubiący kontaktów z ludźmi. Kot musi być otwarty na ludzi, lubić z nimi przebywać, lubić pieszczoty i głaskanie oraz zabawę. Nie może być lękliwy, musi dobrze znosić zmianę otoczenia i jazdę samochodem. Dobrze też, by kot lubił sobie zjeść – wtedy smakołyki działają na niego motywująco

Mamy więc idealnego kandydata na terapeutę: łakomego na czułości i smaczki kota. Ale co dalej? Jak wygląda proces szkolenia kota?

Tak na prawdę zaczyna się od jego dzieciństwa. Dobrze traktowany i socjalizowany kot będzie lubił towarzystwo ludzi. Behawioryści twierdzą, że całowanie małego kota przyczynia się u niego do nabrania cech przyjacielskich. Kot szkolony na kota terapeutę powinien poznawać obcych ludzi oraz być zabierany w różne miejsca, żeby na przyszłość nie było to dla niego stresującym przeżyciem. Kot ma także wcześniej kontakt z osobami niepełnosprawnymi, z wózkiem inwalidzkim, aby takie rzeczy nie były dla niego obce.

Kot jest innym zwierzęciem niż pies, ale pamiętajmy, że równie szybko się uczy. Jeżeli poświęcimy mu dużo uwagi i miłości, będzie z nami bardzo związany i będzie wszystko rozumiał podczas zajęć terapeutycznych. Z doświadczenia też mogę dodać, że koty pewne rzeczy wyczuwają instynktownie, np. jak dziecko z autyzmem nie chce kontaktu z kotem, to pomimo zachęt kot do niego nie podejdzie (przykład z zajęć z terapeutką Tosią).

Jak przebiega takie terapeutyczne spotkanie z kotem-terapeutą?

Przede wszystkim dzielimy je na spotkania grupowe i indywidualne. W terapii indywidualnej obecny jest pacjent (uczestnik), felinoterapeuta i oczywiście kot. Obecność kota wpływa na zmniejszenie oporu w kontakcie terapeutycznym, który jest związany ze stresem (stres może występować zwłaszcza podczas pierwszych zajęć). Kiedy podczas spotkania obecny jest kot, staje się on tematem wspólnym dla pacjenta i terapeuty.

Wiem, że często odwiedza Pani wraz z Tosią i Stefanem dzieci ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie. Jak sprawdza się felinoterapia w pracy z dziećmi?

Obcowanie z kotem rozwija u nich wrażliwość, uczy je empatii. Dziecko reagując w naturalny sposób na zachowania kota okazuje swoje emocje i uczucia. Kontakt z kotem uczy i ułatwia doświadczać otoczenie. Dziecko uczy się samokontroli i cierpliwości. Zajęcia zawsze prowadzone są tematycznie, dostosowane są do wieku i stopnia niepełnosprawności. Organizuję zajęcia zarówno edukacyjne (np. pielęgnacja, transport, żywienie kota), jak i rozwijające zdolności manualne (np. wykonywanie zabawek dla kota czy zabiegów pielęgnacyjnych).

A terapia grupowa?

Terapię grupową prowadzimy w niewielkich grupach do 5 osób. Kot jest jednym z uczestników. Każdy uczestnik może mieć bezpośredni kontakt z kotem, jeżeli oczywiście tego chce. Czasami pacjentom wystarcza sama obecność kota, która wpływa na atmosferę w grupie. W celu uzyskania widocznych efektów terapeutycznych, zajęcia prowadzimy z określoną częstotliwością. Niekiedy osoba zamknięta, pozostającą z boku podczas pierwszych zajęć, na kolejnych zajęciach pokonuje bariery i aktywnie uczestniczy. Obecność kota ma także działanie motywujące zarówno dla dzieci, jak i dla osób starszych. Dziecko chętniej wykonuje różnego rodzaju zadania dla kota niż zrobiłoby na prośbę terapeuty.

Wiem, że mruczenie kota wpływa na obniżenie poziomu ciśnienia krwi. W jakiej jeszcze sytuacji możemy więc zwrócić się do kota z prośbą o pomoc?

Kot sam w sobie jest terapeutą, ponieważ jego obecność wpływa na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Mruczenie kota wpływa na obniżenie poziomu ciśnienia krwi, ale też na redukcję stresu. Zajęcia terapeutyczne z udziałem kota wpływają na poprawę komunikacji, zdolność okazywania uczuć i emocji, poprawę koncentracji, poprawę nastroju i samopoczucia, podwyższenie poczucia bezpieczeństwa, obniżenie poziomu lęku i stresu, obniżenie poziomu agresji, podwyższenie poziomu empatii.

Kontakt z kotem wpływa na nasze zdrowie zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Przytulanie i głaskanie kota pobudza organizm człowieka do produkcji endorfin – hormonów szczęścia, wywołujących stan zadowolenia, dobrego samopoczucia, a nawet uśmierzania bólu. Przytulanie kota wpływa na podwyższenie poziomu oksytocyny – hormonu wywołującego uczucie zadowolenia, przywiązania, miłości.

Czy coś jeszcze dodawać? Kot to lek na wiele dolegliwości, a do tego tuż pod nosem – bez recepty i kolejek. A do tego taaaaki milusi. Dziękuję za rozmowę!

Komentarze

komentarze