Skróty brajlowskie – szybciej, lżej, sprawniej!

Wiele już napisano o piśmie brajla – że znak w zapisie brajlowskim składa się z kombinacji punktów ułożonych w dwie kolumny po 3, że odstępy między punktami w ramach tego samego znaku są mniejsze niż odstępy między sąsiadującymi punktami w sąsiadujących znakach, że jest specjalny znak wielkiej litery i znak cyfry… Pewnie można jeszcze sporo wyliczać, czego już dowiedzieli się szanowni Czytelnicy z lektury poprzednich artykułów. Oczywiście nie będę tego powtarzał. Skupię uwagę Czytelników na czymś innym.

Świat jest urządzony tak, że strasznie pędzi i zmusza nas do tego, żebyśmy za nim nadążali. Wymaga również, żebyśmy szybko przyswajali duże ilości informacji pisanej, to znaczy szybko dużo czytali. Zastanówmy się najpierw, dlaczego osobom widzącym przychodzi to dużo łatwiej. Gdy widzący patrzy na zapisaną kartkę, ogarnia ją wzrokiem całą, od razu w dwóch wymiarach. Do mózgu dzięki temu dopływa dużo informacji w krótkim czasie i dlatego widzący są w stanie naprawdę szybko czytać. W przypadku nas, brajlistów, jedynym kanałem dopływu informacji przy czytaniu są nasze palce. Informacja pisana dociera do nas jakby punktowo. Owszem, wielopunktowo, bo posługujemy się kilkoma palcami, ale jednak punktowo. Jednym ułożeniem palców na kartce nie tylko nie możemy ogarnąć jej całej, a nawet nie jesteśmy w stanie jednym dotykiem ogarnąć jednej linijki. Ja mam jeszcze trudniej, bo oprócz resztek wzroku mam niedowład prawej dłoni i czytam brajla praktycznie jednym palcem. Oczywiste jest więc, że czytam wolniej niż osoby widzące, ale również jest zrozumiałe, że czytam wolniej niż wiele osób niewidomych wykorzystujących przy czytaniu kilka palców.

Cechą pisma brajla jest to, że znaki są stosunkowo duże. Kartka wielkości A4 pomieści zaledwie 29 wierszy zawierających co najwyżej 35 znaków i to powoduje, że tekst zapisany brajlem zajmuje dużo miejsca. To dlatego książki brajlowskie są wielotomowe. By zapis brajlowski był dostatecznie trwały, publikacje brajlowskie muszą być drukowane na grubszym papierze niż czarnodrukowe, a co za tym idzie, brajlowskie tomy są ciężkie i niewygodne do noszenia.

Przez większość lat od swojego powstania pismo brajla było prezentowane na papierze. Dopiero w drugiej połowie lat 80-tych zaczęły pojawiać się urządzenia elektroniczne służące do prezentacji tekstu pisanego alfabetem brajla. Ponieważ jeden wiersz na monitorze w trybie tekstowym zawierał 80 znaków, naturalnym było, by wyświetlacz profesjonalnego monitora brajlowskiego również zawierał 80 znaków. Ceną, jaką użytkownicy takich monitorów muszą płacić przy odczytywaniu informacji z takiego wyświetlacza, jest to, że jest on stosunkowo szeroki i trzeba sporo jeździć po nim palcami, by odczytać zaledwie 80 znaków.

Przedstawiłem tu niedostatki tradycyjnie pojmowanego pisma brajla, to znaczy takiego, w którym na jednym sześciopunkcie przedstawiona jest jedna litera, czy – ogólniej mówiąc – jeden znak. Krótko mówiąc, my brajliści czytamy brajlem wolniej niż widzący mogą czytać czarny druk. Ponadto książek brajlowskich trzeba się nadźwigać i trzeba się namachać rękami przy czytaniu z pełnowymiarowego monitora brajlowskiego. Teraz pora na rozwiązanie tych problemów. Rozwiązaniem są tak zwane skróty brajlowskie. Dalej wszystko dzieje się na planie sześciopunktu, ale jedna kombinacja punktów nie zawsze odpowiada już jednej literze, lecz zbiegowi liter. Wyraz zapisany skrótami może zajmować tylko jeden sześciopunkt, albo kilka kolejnych sześciopunktów. Zaraz podam kilka przykładów, ale na razie wyobraźmy sobie, że taki wyraz zajmuje 3 kolejne sześciopunkty. To, na jaki zbieg liter rozwija się konkretny „skrótowy” sześciopunkt, zależy nie tylko od punktów, z jakich się składa, ale również na jakiej jest pozycji w wyrazie – jest pierwszy, w środku wyrazu, czy ostatni.

Przykład 1. Znak składający się z punktów 1, 2, 4, 6 oznacza zbieg liter „na”. Akurat ten skrót oznacza „na”, niezależnie od tego, czy „na” występuje na początku, w środku, czy na końcu wyrazu, czy po prostu oznacza przyimek „na”, czyli jest całym słowem. Przy użyciu tego skrótu zapiszemy takie słowa jak: naczynie, kanarek i okna.

Przykład 2. Znak złożony z punktów 2, 3, 4, 5, 6, jeśli występuje jako część wyrazu, oznacza zbieg liter „st”, niezależnie od tego, czy jest na początku, w środku, czy na końcu wyrazu. Użyjemy go więc na przykład w „start”, „postęp” i ”pomost”. Jeśli ten znak występuje samodzielnie, oznacza słowo „jest”.

Nie zawsze jednak konkretny układ punktów może oznaczać to samo lub w ogóle coś znaczyć.

Przykład 3. Znak złożony z punktów 2, 6 oznacza słowo „tylko”, jeśli występuje samodzielnie, a zbieg liter „ko”, jeśli występuje na początku lub w środku wyrazu. Nie jest interpretowany jako skrót gdy występuje na końcu wyrazu, bo wtedy jest rozpoznawany jako znak zapytania. Podobnie znak złożony z punktów 2, 3, 5, 6 oznacza zbieg liter „sk”, gdy występuje w środku wyrazu, a słowo „lub”, gdy występuje samodzielnie. Nie jest skrótem, gdy występuje na początku lub na końcu wyrazu, bo wtedy występuje w roli otwierającego lub zamykającego nawiasu literackiego.

A oto ostatnie 2 przykłady:

Przykład 4. Znak złożony z punktów 1, 2, 3, 5, 6 oznacza zbieg liter „ch” na początku, w środku i na końcu wyrazu. Gdy występuje samodzielnie, oznacza słowo „ich”. W języku polskim nie ma słowa, które kończyłoby się na samo „h”, więc tej litery możemy używać do konstruowania zapisów skrótowych. Gdy użyjemy jej na końcu wyrazu, oznacza zbieg liter „em”, na przykład w słowie „razem”.

Również ciągi dwóch albo trzech znaków występujące samodzielnie mogą oznaczać konkretne słowa.

Przykład 5. Występujące po sobie litery „bj” oznaczają słowo „bardziej”. Z kolei dwuznak zaczynający się od punktów 2, 3, 4, 5, 6, po którym występuje litera m, oznacza słowo „jestem”.

Ci, którzy na co dzień używają skrótów, z pewnością przekonali się, że za ich pomocą można znacznie skrócić zapis tekstu pismem punktowym. Skróty brajlowskie są popularne w wielu zachodnich krajach. W Polsce po prostu są, ale prawie nieużywane. Na pewno warto je upowszechniać, ale należy to robić mądrze. Nie wprowadzałbym skrótów brajlowskich od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Najpierw dzieci muszą sobie dobrze wpoić, że pisane słowa składają się z liter, bo tak przecież jest w czarnym druku, a dzieci niewidome muszą znaleźć wspólny język z widzącymi, również gdy chodzi o pisanie. Uważam, że dopiero wtedy, gdy dobrze opanują, że słowa zapisuje się kolejnymi literami, można i należy wprowadzać skróty.

Popularyzacji skrótów sprzyja wiele technologii informatycznych. Skrótami brajlowskimi operują wszystkie główne edytory brajlowskie służące do edycji i drukowania tekstów brajlowskich. Są też one zaimplementowane w oprogramowaniu wewnętrznym niektórych drukarek brajlowskich, na przykład firmy Index. Taka drukarka potrafi „sama”, to jest bez konieczności używania edytora brajlowskiego, drukować tekst skrótami brajlowskimi. Ze skrótów brajlowskich możemy korzystać również przy pracy z monitorem brajlowskim na komputerze i tablecie, a nawet na smartfonie. Wykorzystujmy więc wszystkie te technologie, by skróty brajlowskie i u nas były w powszechnym użyciu, by teksty brajlowskie można było czytać szybciej, by nie trzeba było tyle dźwigać i by sprawniej czytało się z monitorów brajlowskich. Monitory mają dalej tyle samo znaków, ale gdy używa się skrótów, każdy znak niesie z sobą więcej informacji. Przy takim samym poruszaniu rękami po monitorze przeczytamy więcej.

Skracania zapisu nie wdrożono u nas do tej pory

Proszę sobie wyobrazić, że mimo pełnej świadomości o trudnościach związanych z obszernością zapisu brajlowskiego, o znacznych gabarytach książek w ten sposób wydrukowanych oraz o nieuchronnym wydłużaniu czasu pisania i czytania przez niewidomych, mimo wiedzy o konieczności zastosowania rozwiązań oszczędnościowych, brajlowskie skróty nie zostały w Polsce wdrożone. Niewidomi w innych krajach nawet nie wiedzą, co to jest integrał, czyli w ogóle nie myślą o pisaniu tekstu litera po literze, „widzą” tekst wyłącznie jako zbiór kolejnych skrótów. Mimo, że dysponujemy dobrze opracowanymi skrótami, które mogą oszczędzić na przykład 40% miejsca i czasu, nikt w naszym kraju nie zdołał podjąć decyzji o ich wdrożeniu. Wygląda na to, że wszyscy wolą umyć w tej sprawie ręce. Ministerstwo Edukacji Narodowej czeka zapewne na aktywność samego środowiska, a ono nie może dojść do porozumienia w kwestii, który zbiór skrótów ma być wdrożony. Należy wspomnieć, że istnieją dwa takie zbiory, jednakże tylko jeden z nich, prezentowany w niniejszym numerze Helpa, jest opracowany profesjonalnie i odpowiada na potrzeby współczesności. Skróty muszą być tak zaprojektowane, by translacja zwykłego tekstu na tekst skrócony oraz odwrotnie – interpretacja skrótów na tekst integrałowy muszą być jednoznaczne. Gdy mamy więc jeden taki zbiór, należy go jak najszybciej rozpopularyzować. Wszystkie książki i publikacje, które korzystają z jakichkolwiek form dofinansowania ze środków publicznych, powinny być drukowane z jego zastosowaniem. Nie ma innej metody na wdrożenie, jak zrobić to na zasadzie rewolucyjnej zmiany.

Komentarze

komentarze