REHA moim okiem

Jakiś czas temu pan Marek Kalbarczyk, prezes Fundacji Szansa dla Niewidomych poprosił mnie, abym podzieliła się refleksjami z uczestnictwa w XIV edycji Międzynarodowej Konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND, która odbyła się w dniach 1 i 2 grudnia 2016 roku w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie.

Jeśli mowa o refleksjach, nie może w nich zabraknąć spostrzeżeń merytorycznych i organizacyjnych. Konferencja REHA to wydarzenie, które w środowisku osób z dysfunkcją wzroku, a także osób z różnymi innymi niepełnosprawnościami, wyrobiło sobie znaczącą markę. Stało się tak dzięki ogromnemu zaangażowaniu i pracy działaczy Fundacji Szansa dla Niewidomych. Każdego roku na początku grudnia do Warszawy przyjeżdża szeroka gama osób niewidomych i słabowidzących z bliskimi oraz przyjaciółmi. Spotykają się nie tylko po to, żeby porozmawiać, ale też wymienić doświadczenia, poznać nowoczesny sprzęt tyflorehabilitacyjny ułatwiający codzienne funkcjonowanie, wysłuchać ciekawych prelekcji, zadać ważne pytania specjalistom z zakresu rehabilitacji osób z dysfunkcją wzroku. Uczestnictwo w konferencji, dzięki dofinansowaniu PFRON, było bezpłatne i w pełni dostępne dla każdego.

Pałac Kultury i Nauki to idealne, moim zdaniem, miejsce na tego typu konferencję. Jest zlokalizowany tuż przy Dworcu Centralnym, dzięki czemu uczestnicy przyjezdni mogą bez problemu trafić do celu. W drodze na wydarzenie spotkałam niewidomą dziewczynę, która pierwszy raz była w Warszawie i nie orientowała się, jak dotrzeć do punktu docelowego. Poinformowałam ją, że jesteśmy w pobliżu, wyjaśniając, że z Dworca Centralnego wystarczy przejść kawałek chodnikiem, potem przez przejście dla pieszych dalej prosto koło PKiN, a następnie skręcić w lewo do wejścia głównego. Zaproponowałam, że mogę jej towarzyszyć, ale odmówiła twierdząc, iż sobie poradzi. I faktycznie – po dotarciu na miejsce dostrzegłam ją w tłumie. Pozytywnie mnie ten fakt zaskoczył, dał do myślenia. Kiedy jestem w dużym mieście, którego nie znam, idę na „łatwiznę” – wyciągam z torebki telefon i sprawdzam lokalizację przy pomocy mapy Google. O wiele spokojniejsza czuję się, gdy spotykam człowieka zmierzającego w tym samym kierunku. Myślę wtedy: uff, co za szczęście, że możemy iść razem! Osoby niewidome dają nam swoistą lekcję samodzielności i niezależności. REHA zbiegła się z obchodami 25-lecia Fundacji. W tej konferencji miałam okazję uczestniczyć dopiero drugi raz. Jest coś, co zdołałam zauważyć i myślę, że dostrzega to każdy, kto ma styczność z Fundacją Szansa dla Niewidomych. Chodzi mianowicie o dużą liczbę inicjatyw ukierunkowanych na indywidualne potrzeby ludzi z dysfunkcjami wzroku, otwartość, życzliwe i empatyczne podejście pracowników do osób z niepełnosprawnością, a co najważniejsze, nieustanne dążenie działaczy organizacji do tego, aby problemy środowiska osób niewidomych i słabowidzących przestały być dla społeczeństwa tematem tabu. Właśnie w tym celu zorganizowano manifestację pod hasłem: „My nie widzimy nic, a wy – czy widzicie nas?”. Moim marzeniem (myślę, że również organizatorów) jest, aby na kolejne tego typu wydarzenie przybyło więcej osób widzących, gdyż tylko dzięki włączaniu się w takie inicjatywy można poznać kluczowe dla środowiska osób niewidomych zagadnienia. Należy się angażować w wypracowywanie rozwiązań ku wyrównywaniu szans we wszystkich sferach życia.

Cieszy fakt, że organizatorzy zadbali o rozbudowany program spotkania. Były ciekawe prelekcje dotyczące funkcjonowania wybitnych niewidomych na przestrzeni wieków, nowych możliwości w niwelowaniu skutków niepełnosprawności wzroku, omawiano sylwetki muzyków z dysfunkcjami wzroku popularnych na całym świecie. Było spotkanie z osobami nagrodzonymi w fundacyjnym konkursie „Idol”, jak również ze znanymi postaciami jak np. Joanna Jabłczyńska. Oprócz tego pojawiło się szereg atrakcji: konkurs rozpoznawania wypukłych obrazów, ping-pong dla osób niewidomych, warsztat odtwarzania audiodeskrypcji, wizaże, konsultacje i inne. Osoby widzące mogły przekonać się, w jaki sposób niewidomi układają kostkę Rubika lub grają w tenisa dźwiękowego. Uczestnicy niewidomi i słabowidzący mogli liczyć na pomoc wolontariuszy w dotarciu do poszczególnych sal. Często zdarza się, że podczas dużych imprez masowych osoby z niepełnosprawnością nie mają wsparcia asystenta, jednak na REHA organizacja i bezpieczeństwo było na wysokim poziomie.

Niepokoi fakt, że kluczowe dla rehabilitacji społecznej osób z niepełnosprawnościami przedsięwzięcia, inicjowane przez organizacje pozarządowe o wieloletnim dorobku, wciąż nie znalazły dostatecznego uznania społecznego. Więcej – że nie zyskały jeszcze takiej aprobaty ze strony instytucji publicznych i osób odpowiedzialnych za gospodarowanie budżetem, która pozwoliłaby zabezpieczyć środki na ich realizację przez długi czas, a nie wyłącznie rokrocznie czy na dwa albo trzy lata. Jako pozarządowiec mam świadomość, że nie jest łatwo pozyskać dofinansowanie na realizację zadania publicznego w ramach otwartego konkursu ofert – prawidłowe wypełnienie formularza oferty to jedno, drugie – konieczność sprostania licznym formalnościom, które w urzędach często odkładają się w czasie opóźniając termin wpływu środków na konto organizacji. Inną sprawą jest niewystarczająca pula pieniędzy w instytucjach publicznych na poszczególne obszary działalności. Brak dotacji na koncie organizacji oznacza wstrzymanie realizacji inicjatyw adresowanych do osób z niepełnosprawnościami, a to drugie z kolei – brak pomocy i skazanie ich na życiową stagnację.

Uczestnictwo w konferencji REHA było dla mnie okazją do wnikliwej analizy potrzeb i problemów osób z dysfunkcjami wzroku. Potrzeba wiele wysiłku w kierunku wzajemnej integracji różnych grup osób z ograniczeniami sprawności. Niezbędne są ciągłe działania edukujące społeczeństwo na temat ich położenia. Konferencja REHA bez wątpienia przeciera w tym kierunku szlaki.

Komentarze

komentarze