REHA in Romania 2013

Polskę z Rumunią łączą stosunki na wielu poziomach. Polityczne, gospodarcze oraz kulturalne. Ze względu na trudną przeszłość, kraj niezwykle popularnego Hrabiego Drakuli jest przez resztę świata cały czas nieodkryty. A szkoda, bo jest piękny, kolorowy, otwarty na turystów, bezpieczny i przede wszystkim naturalny – w wielu miejscach taki jak przed dziesiątkami lat.

Fundacja Szansa dla Niewidomych, organizator corocznej konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND®, nawiązała kontakty z niewidomymi i niewidzącymi w Rumuni już kilka lat temu. Reprezentanci Rumuńskiego Związku Niewidomych byli uczestnikami REHA w Polsce. Wspólna wymiana wiedzy i doświadczeń zaowocowała kilkoma przedsięwzięciami, dzięki którym niewidomi i niedowidzący w Rumunii być może będą mieli choć trochę łatwiej. Warto nadmienić, że w Rumunii nie ma żadnych zorganizowanych programów mających na celu finansowanie lub dofinansowanie nowoczesnej rehabilitacji. Niepełnosprawni są zdani na siebie, co jest tym trudniejsze, że jest to kraj, w którym zwykli ludzie są biedniejsi od Polaków mimo, że największe miasta całkiem udanie pokazują, że w Rumunii drzemie spory potencjał gospodarczy. W Bukareszcie, spacerując po starówce lub po bulwarach w centrum miasta w okolicy Parlamentu (jednego z największych budynków w Europie), można się poczuć jak w europejskiej stolicy. Kafejki i restauracje, odnowione zabytki, uśmiechnięci ludzie. Niestety, wystarczy przejechać trochę dalej, do biedniejszych dzielnic lub wyjechać za miasto, żeby zobaczyć domy z gliny czy studnie z żurawiami. W takiej rzeczywistości nie jest niewidomemu łatwo samemu kupić sobie sprzęt niezbędny do skutecznej edukacji czy wykonywania pracy tak, jak osoby sprawne.

13 maja 2013 roku, w jednej z dwóch szkół dla niewidomych w Bukareszcie, odbyła się pierwsza edycja konferencji REHA FOR THE BLIND IN ROMANIA. Wydarzenie wyjątkowe, bo pierwsze tego typu w tym kraju. Po kilku miesiącach przygotowań udało się, wspólnie z Rumuńskim Związkiem Niewidomych, zorganizować to, czego nie udało się nikomu w tym kraju przez tyle lat. Podobnie jak na REHA w Warszawie odbyła się wystawa nowoczesnego sprzętu dla osób niewidomych i niedowidzących, poprzedzona merytoryczną konferencją. Po wysłuchaniu oficjalnych powitań, w tym wystąpienia prezesa Rumuńskiego Związku Niewidomych oraz przedstawiciela Rumuńskiego Ministerstwa Edukacji goście i uczestnicy wysłuchali referatów na tematy dotyczące sytuacji niewidomych i niedowidzących w Rumunii, czym zajmuje się Fundacja Szansa dla Niewidomych i jakie ma plany związane ze współpracą z rumuńskimi niepełnosprawnymi, o udźwiękowieniu i ubrajlowieniu otoczenia. Swoje wystąpienie wygłosił również przedstawiciel szkoły w Aradzie, opowiadając o swoich dokonaniach i o samej szkole oraz niewidomy menadżer, który tworzy strony internetowe dostępne dla niewidomych. Wielkie poruszenie i zainteresowanie wywołał pokaz tenisa stołowego dla niewidomych. W Rumunii jeszcze nikt o tym nie słyszał i goście nie mogli się nadziwić. Jak to możliwe, że niewidomy może grać na zwykłym stole tenisowym, normalnymi paletkami i zwykłymi piłeczkami? No właśnie możliwe i dlatego zostało to przyjęte z ogromnym entuzjazmem. Po raz kolejny, poprzez gry z chętnymi potwierdziło się, że nawet grając po raz pierwszy można mieć z tego wielką frajdę. Po sportowych zmaganiach wystąpili przedstawiciele firm obecnych na wystawie: Freedom Scientific, Optelec, Index, Shinano Kenshi, Altix Polska, Altix Vision, Anjo oraz Baum, który swojego stoiska nie miał. Opowiadali o tym, co można zobaczyć na ich stoiskach oraz o firmach, w których pracują.

Wystawa w porównaniu do warszawskiej była skromna, ale zważywszy, że to pierwsza jej edycja – trzeba ją uznać za duży sukces. Zagraniczni goście, tak jak my, byli zaskoczeni organizacją i frekwencją. Spodziewali się małej prezentacji, a wyszło naprawdę spore wydarzenie, które odwiedziło ponad 150 osób w jeden dzień. Można było zobaczyć najnowsze technologie, niektóre po raz pierwszy w Rumunii, a nawet takie, których jeszcze nie było w Polsce. Wydarzenie zakończyło się prezentacją filmu z audiodeskrypcją dla dzieci.

Co ciekawe, całe wydarzenie cieszyło się dużym zainteresowaniem mediów. Odwiedziły nas trzy telewizje oraz kilka gazet. Zostaliśmy nawet zaproszeni do programu na żywo, producenci zostali nagrani podczas prezentowania sprzętu wychowankom szkoły dla niewidomych. Środowisko niewidomych i niedowidzących w Rumunii czekało na takie wydarzenie w nadziei, że będzie to początek zmian na lepsze. Przyszłość pokaże czy tak się stanie. Miejmy nadzieję, że za rok uda się zorganizować drugą edycję: większą, bardziej widoczną i mającą większe oddziaływanie.

Odbiegając od samej konferencji, warto wspomnieć o podróży z Polski do Rumunii. Z dwóch powodów: wspaniałej przygody oraz wątku edukacyjnego. Do Bukaresztu wyruszyliśmy z Warszawy samochodem w pięć osób. Podróżowaliśmy przez Słowację, Węgry i prawie całą Rumunię. 1350 kilometrów w dwa dni. Kto nie przejechał takiej trasy, niech żałuje. O ile Słowacja i Węgry nie są specjalnie zaskakujące (Słowacja jest znana i podobna do Polski, na Węgrzech są albo autostrady albo równiny), to Rumunia jest niesamowita poprzez naturalność i różnorodność. Mijaliśmy miasta, miasteczka i wioski zupełnie inne od tych w naszej części Europy. Jechaliśmy wzdłuż Dunaju, przy wysokich Karpatach, nie zdecydowaliśmy się na przebycie trasy Transfogarskiej (2000 m n. p. m.) ze względu na brak czasu. Takich widoków nie uświadczy się lecąc samolotem i lądując w jednym z nadmorskich kurortów. Warto pamiętać, że jadąc do Rumunii, która jest w Unii Europejskiej, trzeba zabrać dowód osobisty lub paszport. Jego brak niechybnie doprowadzi do zawrócenia z granicy.

Komentarze

komentarze