Przywykły laski się chwyta

Czasami spotkanie jednego człowieka na swojej drodze może bardzo zmienić nasz punkt widzenia. W dziennikarskiej pracy, choć nie tylko, zdarza się, że trzeba gdzieś się przemieścić. Potrzeba ruchu wypływa z naszej ludzkiej natury. Siedzący tryb życia, o ile nie wynika z konieczności, jest i będzie trudny do przyjęcia przez nasze ciężkie, rozbiegane czasy. Bezsensem jest jednak pomstowanie na to, co dla nas korzystne, choć często bywamy przewrotni i wybieramy to, czego powinniśmy się wystrzegać.

Podczas jednej z tramwajowych przepraw natknęłam się na pewną kobietę. Z pozoru wyglądała jak stereotypowa blondynka, która raczej pozostaje symbolem tego, co inteligencją nie grzeszy. Słowem – być może godna kpin i żartów różnego formatu. Było trzeba przyznać, że zadbana ponad standard. Prosiła wylewającą się z tramwaju masę ludzi o pomoc. Miała na ramieniu żółtą opaskę, choć najpierw jej nie widziałam.Zauważyłam ją dopiero na kolejny rzut oka. Podeszłam. Okazało się, że kobieta od sześciu lat jest osobą niewidomą i potrzebuje pomocy w dotarciu do sklepu, ponieważ nie wie, gdzie się znajduje. Faktycznie, galerię w tym miejscu postawiono nie tak dawno. Zrobiłam wszystko, o co poprosiła. Ponieważ mówiła bardzo dużo, zdecydowałam się usiąść i jej wysłuchać.

Pomijając wiele trudności życiowych, przez które przeszła, oraz niezwykłą siłę w radzeniu sobie z postępującą utratą wzroku, zaciekawiło mnie polskie przywiązanie do symbolu białej laski, o którym mówiła. W jej mętnych, jasnobrązowych oczach było widać pytanie i zdziwienie, dlaczego nikt nie daje niewidomym wyboru w kwestii zasygnalizowania braku wzroku? Nigdy przedtem nie słyszałam o żółtej opasce, jako unijnym symbolu osoby niewidomej. Na polskich stronach znalazłam jedynie niewiele informacji o tym. Cóż – człowiek uczy się całe życie, a dobre praktyki nie przybywają do nas z Zachodu tak szybko, jak inne trendy. Opór instytucji, organizacji oraz urzędów zaskakuje i zastanawia. Czy nie jest tak, że powiązaliśmy niepełnosprawność z pewnymi schematami postępowania i symbolami, przymykając oko na wyjątkowość człowieka? Nie wiem (i obym nie musiała się przekonywać), jak to jest być osobą niewidomą, ale jestem w stanie zrozumieć, że biała laska musi mieć znaczenie praktyczne. Czy osoba ociemniała, w dodatku w późnym wieku, jest w stanie zrobić z niej taki sam użytek, jak osoba niewidoma od urodzenia? Trudno krytykować człowieka za coś, co wymyka się długo wypracowywanym odruchom. Ziemię niczyją trzeba jakoś skolonizować, zdobyć. Już Wisława Szymborska mawiała: tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono…

Żeby nie kończyć zbyt pesymistycznym akcentem, wiele się zmieniło w Polsce na przestrzeni lat w traktowaniu osób z niepełnosprawnością. Powoli, acz skutecznie zwiększa się świadomość, o której można było kiedyś pomarzyć. Jako państwo, nadal puszczamy się w pościg za uciekającym, zachodnim króliczkiem. Z kolei osoby z niepełnosprawnością walczą o przystosowanie świata, choć ten nie zawsze dostosuje się do nich. W którym momencie odwracają się role? Prawdopodobnie w takim, w jakim będzie na to przyzwolenie.

Wszystko jest w nas. Pozostaje mieć nadzieję, że będziemy bardziej otwarci na indywidualne potrzeby i upodobania. Może nie każdy będzie musiał trzymać w ręku białą laskę, by obwieścić światu, że nie widzi, a wystarczy żółty plastron, który jest symbolem rozpoznawalnym na Zachodzie. W końcu plastron nie obciąża ręki jak laska. Po co ją nosić, gdy nie potrafi się z niej skorzystać?

Komentarze

komentarze