Przygody ze szkoleń

Pośród szesnastu szkoleń zorganizowanych we wszystkich miastach wojewódzkich poświęconych przystosowaniu stron internetowych do potrzeb i wymogów osób niepełnosprawnych, które miały ukazać mankamenty stron internetowych, które uniemożliwiają ich obsługę przez niewidomych, słabowidzących, osoby sparaliżowane, bądź głuche i wskazać sposoby usunięcia tych niedogodności, napodróżowałem się po kraju jako jeden ze szkoleniowców jak chyba nigdy dotąd. Odwiedziłem kilka ciekawych miast, wliczając w to ścianę wschodnią, zachodnią i południową. Dało mi to niezłą wiedzę na temat znajomości tworzenia i administrowania stronami internetowymi przez osoby pracujące w instytucjach państwowych i organizacjach pozarządowych. Szkolenie było skierowane do pracowników instytucji państwowych, które żywotnie powinny być zainteresowane przystosowaniem swoich serwisów internetowych do potrzeb osób niepełnosprawnych. Od dnia 1 czerwca 2015 roku będzie to ich obowiązkiem wynikającym z rozporządzenia Ministra Administracji i Cyfryzacji. Niestety, na daną chwilę wiedza osób odpowiedzialnych za administrowanie stronami i ich tworzenie w organach administracji rządowej i samorządowej jest znikoma. Na szkoleniach najczęstszymi wypowiedziami jakie słyszałem była informacja o tym, że uczestnicy „coś” słyszeli o rozporządzeniu, jednak poza tym nic więcej. Wymogi WCAG 2.0 (Web Content Accessibility Guidelines), które są główną wytyczną dostępności stron internetowych, były dla większości uczestników szkolenia pojęciami obcymi. Niewielki odsetek – podobnie jak w przypadku samego rozporządzenia -„coś słyszał na ten temat”. Jednak wiedza o wymogach – jakie są i jak należy ich przestrzegać – nie istniała. Alternatywne opisy grafik, transkrypcja nagrań dla osób niesłyszących czy widoczny fokus nie były wymogami, na jakie uczestnicy zwracali uwagę podczas swoich codziennych czynności. Z opinii uczestników wynikało, że strona powinna być „atrakcyjna”, co w ich rozumieniu równało się ładnej szacie graficznej, która niestety często nie szła w parze z dostępnością.

Często na zadawane przeze mnie pytanie o stan serwisów internetowych instytucji, w których pracują uczestnicy szkolenia, padała odpowiedź, że ich strona będzie zmieniana i od przyszłego roku, tj. 2015, będą mieli nową, dostępną stronę. Moim głównym zadaniem było uświadomienie osób przybyłych na spotkanie o konieczności nieustannej pracy ze stroną w celu jej prawidłowego dostosowywania do potrzeb niepełnosprawnych. Starałem się wyjaśniać, że samo stworzenie dostępnej strony nie jest sukcesem ostatecznym. Na szkoleniach prezentowałem przykład nowo powstałej strony, którą na początku swojego istnienia można było uznać za dostępną. Jednak z czasem, w wyniku codziennego jej administrowania – zamieszczania nowych informacji i plików, ta dostępność zmalała, co spowodowało, że nowo zamieszczone treści przestały być odczytywane przez osoby niepełnosprawne. Starałem się uczulić administratorów serwisów, aby pamiętali o przestrzeganiu wytycznych WCAG 2.0 na każdym etapie działania strony. Tłumaczyłem, że wystarczy zamieścić nową informację z grafiką i zapomnieć o jej prawidłowym przystosowaniu dla osób niewidomych – brak oznaczenia tekstem alternatywnym „ALT=”, żeby strona przestała być czytelna dla takich użytkowników. Uczestnicy szkoleń tłumaczyli się brakiem czasu na takie czynności, często padała odpowiedź, że to nie jest ich główne zadanie w pracy, a jedynie dodatkowa czynność. Takie podejście do tematyki dostępności stron nie zapewni sukcesu w przystosowywaniu serwisów do potrzeb osób niepełnosprawnych. Jako osoba prowadząca szkolenia postanowiłem podejść do tematu praktycznie. Prezentowałem uczestnikom możliwości testowania stron za pomocą darmowego i ogólnie dostępnego oprogramowania, aby mogli sprawdzić w jakim stanie znajdują się serwisy internetowe ich instytucji. Uczyłem ich obsługi prostych programów, jak i złożonych walidatorów umożliwiających sprawdzanie błędów kodu źródłowego, tzw. „błędów parsowania” Starałem się uczulać osoby obecne na szkoleniach, aby stawiały się na miejscu osób niepełnosprawnych i próbowały niektóre czynności na stronie obsługiwać w taki sam sposób jak one. Na szkoleniach wybieraliśmy zawsze jedną ze stron uczestników szkolenia i po kolei omawialiśmy błędy, jakie się na niej pojawiły i jaki wpływ mają one na obsługę przez osoby niepełnosprawne. Czasem sprawy tak błahe jak kontrast na stronie uniemożliwiały obsługę serwisu. Prezentowałem uczestnikom, często nieświadomych konieczności zachowywania wyraźnych kontrastów, jaki efekt będzie kiedy osoba słabowidząca użyje funkcji „fałszywych kolorów”. Dzięki oprogramowaniu specjalistycznemu osoby niewidome i słabowidzące bez problemu mogą obsługiwać komputer, w tym również Internet. Na szkoleniu wielkim zainteresowaniem cieszyły się właśnie prezentacje oprogramowania specjalistycznego przeznaczonego dla osób niepełnosprawnych. Moim celem było pokazanie uczestnikom szkolenia jak osoba niewidoma bądź słabowidząca korzysta z serwisów internetowych i jak na co dzień wyglądają błędy owych stron, z którymi niepełnosprawni muszą się borykać. Kiedy przechodziliśmy po stronie korzystając ze„screen readera”, prezentowałem jak brzmią dla osób niewidomych informacje o wszelkich linkach i grafikach nie opisanych w odpowiedni sposób. Uczestnicy szkoleń mogli usłyszeć tak jak niewidomy użytkownik dziwne formuły, nazwy plików, ciąg niezrozumiałych symboli zaburzających pracę z witryną. Takie prezentacje robiły duże wrażenie i uświadamiały uczestników o konieczności zwrócenia większej uwagi na przystosowanie stron. Osoby obecne na szkoleniach nie miały wcześniej do czynienia z takim oprogramowaniem, zdarzało się, że słyszałem z ust uczestników zdziwienie faktem, że osoby niewidome obsługują w ogóle komputer. Niektórzy z obecnych na szkoleniu myśleli, że osoby niewidome korzystają z całkowicie innych przeglądarek internetowych niż te ogólnie dostępne. Wtedy uświadamiałem ich, że osoba niepełnosprawna, zrehabilitowana i posiadająca odpowiednie oprogramowanie, bądź sprzęt specjalistyczny, korzysta z tych samych przeglądarek, serwisów i programów co osoby zdrowe i że właśnie w tym celu się spotykamy, aby przystosować wszystkie te możliwości do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Podsumowując: szkolenia cieszyły się sporym zainteresowaniem, w trakcie ich trwania miałem przyjemność spotkać się z kilkudziesięcioma osobami odpowiedzialnymi za tworzenie stron i ich administrowanie w instytucjach państwowych. Uświadomiłem sobie jak niewielki jest poziom wiedzy uczestników obecnych na szkoleniach. Jednak fakt dużej frekwencji świadczył o chęci zdobycia umiejętności potrzebnych podczas przystosowywania stron dla osób niepełnosprawnych. Ilość zadawanych pytań i często ich duża szczegółowość mogą świadczyć o poważnym podejściu do tematu przez osoby obecne na szkoleniach. Czasu pozostało jeszcze dość sporo i mam nadzieję, że 1 czerwca 2015 roku odwiedzając strony, które sprawdzaliśmy na szkoleniach, będę mógł stwierdzić z pełnym przekonaniem, że są one przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych!

Komentarze

komentarze