Problemom nie było końca. Daliśmy radę!

Nie wszyscy potrafią dobrze pracować! Pliki służące do produkcji brajlowskich podręczników, które otrzymał Altix, nie były przygotowane właściwie!

Październik 2011 – pierwsze szkoły skontaktowały się z nami w sprawie wydruku brajlowskich podręczników. Zadanie wydawało się proste… Otrzymaliśmy pliki z zaadaptowanymi, do potrzeb niewidomych uczniów, książkami i przystąpiliśmy do wyceny. Wyglądało na to, że publikacje zostały przygotowane w odpowiedni sposób. Można było znaleźć przygotowane okładki do każdego tomu oraz zdjęcia zaadaptowanych podręczników. Na tym etapie sprawa wyglądała na prostą, więc po przeanalizowaniu plików mogliśmy dokonać wyceny, a następnie wydruku. Ministerstwo Edukacji Narodowej przekazało środki na sfinansowanie druku brajlowskich podręczników, placówkom edukacyjnym, określając bardzo krotki termin realizacji zamówień! Najwyraźniej urzędnicy nie mieli pojęcia na czym polega druk brajlowski. Być może, sugerowali się zwykłym drukiem offsetowym, który w porównaniu z brajlowskim odbywa się w trybie ekspresowym. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie podjęli się tego wyzwania! Zdecydowaliśmy o błyskawicznej rozbudowie naszego parku maszyn, który pozwoliłby nam zrealizować zamówienia. Ustaliliśmy nowy harmonogram prac w trybie dwuzmianowym i przystąpiliśmy do działania. Wielu zleceniodawców było zdziwionych, gdy po upływie zaledwie kilku dni od zamówienia, otrzymywali wydrukowane podręczniki. Dysponując takim parkiem maszyn oraz kompetentnym zespołem, stać nas było na wiele. Podczas produkcji podręczników okazało się jednak, że podręcznik podręcznikowi nierówny oraz adaptator adaptatorowi nierówny. O ile pierwsze podręczniki, z którymi mieliśmy do czynienia, były dobrze przygotowane, mam tu na myśli zarówno pliki brajlowskie jak i graficzne, o tyle pozostałe wykazywały wiele niedociągnięć. W wielu zamówieniach przyjęto format druku na papierze A4 lub A4+. Proszę sobie wyobrazić, że grafiki do niektórych podręczników były przygotowane na większym formacie i tak zadrukowana kartka wystawałaby poza obrys tomu. Nietrudno sobie wyobrazić, co po niedługim czasie używania takiej książki stałoby się z kartą zawierającą grafikę. Poza tym, wystąpiło kilka grafik przygotowanych kompletnie bezmyślnie. Otóż po wydrukowaniu kartki z grafiką okazało się, że adaptator nie przewidział marginesu na wykonanie dziurek pod bindowanie, a jak inaczej zszyć tom? Kolejnym wyzwaniem było przygotowanie, wydruk i oprawa introligatorska, czyli twarda. Niestety Jak już pisałem, pliki nie były przygotowane w sposób, umożliwiający zautomatyzowanie procesów, na późniejszym etapie produkcji. Czy zdają sobie Państwo sprawę, że proces przygotowania jednego tomu, to była niemalże praca rzemieślnicza? Dysponując sprawnym, lubiącym wyzwania zespołem, sprostaliśmy, również temu zadaniu i prace szły do przodu. Jak to wyglądało? Dysponując dwiema drukarkami (tekstową i graficzną) otrzymaliśmy kartki z tekstem oraz grafika-mi. Owe grafiki musiały być włożone w odpowiednie miejsce książki, zatem do pracy przystępowała osoba odpowiedzialna za złożenie tomu. Dopiero po tym procesie można było dokonać oprawy. Do tej pory mieliśmy do czynienia z grafikami wypukłymi w postaci plików .prn (do drukarek Viewplusa) oraz .pdf (do druku na puchnącym papierze), przygotowane procesy pozwalały na optymalne wykorzystanie zarówno ludzi jak i sprzętu. Jednakże w pewnym momencie otrzymałem komunikat o trzecim formacie plików graficznych .sig! Pomyślałem: po co ktoś umieścił pliki, które zawierają podpis elektroniczny? Spróbowałem otworzyć ten plik w programie Duxbury i okazało się, że był to wykres. Przeanalizowałem plik i okazało się, że w jednym znajduje się kilka rysunków. Niestety, Duxbury niedobrze zinterpretował plik i dziwnie poprzecinał grafiki względem zdefiniowanych kartek. Skontaktowałem się z pracownikiem odpowiedzialnym za adaptację tegoż podręcznika i zostałem poinformowany, że pliki .sig, którymi dysponuję, mogą być wydrukowane na drukarkach Indexa, przy użyciu programu Ibprint. Gdy skończyłem rozmowę, wykonałem wydruk na jednej z drukarek i… niestety, tego, co uzyskałem, nie można było nazwać grafiką. Był to zbiór przypadkowych punktów brajlowskich, które przypominały szaloną twórczość abstrakcyjnego artysty. Zadzwoniłem po raz kolejny do rozmówcy, z którym przed chwilą rozmawiałem i ponownie zapytałem jak mogę rozwiązać ten problem. Okazało się, że on bez problemu drukuje na drukarkach Indexa w wersji 3, a ja próbowałem na nowszej. Zamieniłem drukarki i otrzymałem poprawny wydruk. Do tej pory wydrukowaliśmy dziesiątki tysięcy brajlowskich tomów, naszymi klientami są instytucje i urzędy państwowe, ministerstwa, placówki edukacyjne i wielu innych. Wszystkie zostały zrealizowane w należytej staranności i terminie. Ubiegłoroczne zamówienia, choć dla niektórych wydawały się zbyt trudne, dla nas skończyły się sukcesem, co świadczy, że jesteśmy solidnym partnerem! Pozostało zakreślić kolejny punkt na liście zrealizowanych zamówień.

Komentarze

komentarze