Pożegnanie…

W wyniku ciężkiej, nowotworowej choroby, pełnej zaskakujących medycznych niepowodzeń i błędów, zmarł Janusz Skowron – wybitny muzyk i intelektualista. Miał 61 lat i biorąc pod uwagę plany i marzenia, jakie miał jeszcze tak niedawno oraz to, jak bardzo był dla innych ważny i potrzebny, odszedł stanowczo za wcześnie . Jeszcze w czerwcu zajmowały go coraz efektywniejsze ćwiczenia fizyczne. Cieszył się, że dzień po dniu jest mocniejszy i bardziej sprawny.

Był jednym spośród tych, którym nie było dane widzieć dwojgiem oczu, a jedynie okiem trzecim, które co prawda nie pozwala widzieć zwyczajnie, ale za to ludziom najwrażliwszym ułatwia prawdziwe i uczciwe widzenie innych. Janusz grał i opowiadał o świecie, w którym żył, a był to świat odmienny od tego, w których żyją pełnosprawni. Jego muzyki słuchało się z zapartym tchem, bo grała Jego dusza, a nie jedynie dłonie i intelekt. Była i jest pełna empatii i obrazów przedstawionych dźwiękiem i rytmem. Wszystko tu brzmi fascynująco, drga i wydaje się, że mówi do nas: „słuchajcie i budujcie lepszy świat, także dla nas – niewidomych”. Tę ważną i bardzo poważną treść przekazywał nam Janusz bez zadęcia, skromnie, jakby między wierszami. Dowiadywali się o tym „cichym” przekazie znawcy jazzu oraz najbliżsi przyjaciele, z którymi rozmawiał bardziej otwarcie. Wśród nich byłem i ja.

To wielki zaszczyt, być najpierw uczniem Janusza, a następnie Jego najbliższym przyjacielem. Tyle mi od siebie dał, że nie można tego opisać nawet w najpiękniejszej notce, jaką jestem w stanie stworzyć. Spróbowałem, ale czy mi się udało? Musi to sprawdzić sam Mistrz – Janusz Skowron, wybitny niewidomy muzyk i intelektualista, którego już nie ma wśród nas!

Marek Kalbarczyk, Fundacja Szansa dla Niewidomych

Komentarze

komentarze