Nie tylko plaże są nad morzem

Łeba jest małym nadmorskim miastem, w którym turyści głównie przebywają na plaży lub chodzą po wydmach w Słowińskim Parku Narodowym. Jednak wakacje w tym miasteczku można spędzić zupełnie inaczej, odwiedzając ciekawe miejsca, o których podzielę się swoją opinią. Wyjazd do Łeby bardzo mi się podobał, ale nie każdemu przypadłby do gustu – mówię o niewidomych, dla których prawie wszystkie obiekty są (nie)dostępne.

Muzeum Bursztynu

Zacznę od niewielkiego muzeum, które nie wywarło na mnie specjalnego wrażenia, mimo że temat jest bardzo ciekawy – w tym miejscu można dowiedzieć się wielu informacji na temat powstawania i procesu kształtowania się bursztynu oraz jego rozmieszczenia i występowania różnych rodzajów. Znajduje się tam jeszcze wystawa inkluzji (organizmów zatopionych w wysuszonej żywicy) oraz dzieł sztuki, które powstały dzięki bursztynowi. Po muzeum turystów oprowadza przewodnik, który posiada dużą wiedzę na ten temat.

Teoretycznie wszystko powinno mi się podobać, ale czegoś mi w muzeum bursztynu brakowało; nic w tym miejscu mnie nie zaskoczyło, nie zdziwiło. Przewodnik nie umiał w ciekawy sposób opowiadać o bursztynie, a wystawy nie były urozmaicone.

Wystawy w Muzeum Bursztynu nie są dostosowane dla niewidomych – żadnego eksponatu nie można dotknąć. Ale na szczęście takie osoby mogą posłuchać przewodnika, co pozwoli im na uzyskanie wiedzy na tym samym poziomie, co widzący turyści oglądający wystawy.

Muzeum Motyli

Teraz napiszę także o muzeum, ale tym razem znacznie ciekawszym – przynajmniej dla mnie. W Muzeum Motyli można zobaczyć wiele gatunków motyli, a także innych owadów i pajęczaków z całego świata, poznać ciekawostki na ich temat, dowiedzieć się, w jaki sposób żyją, spróbować zgadnąć, jakiego stawonoga słyszymy. Człowiekowi, który ma małą wiedzę na temat motyli i innych „robaków”, Muzeum Motyli bardzo się spodoba. Wiem to z własnego doświadczenia, rzeczywiście czegoś się nauczyłem, wreszcie zacząłem odróżniać różne gatunki owadów, a ciekawostki, które widziałem na ścianach, zapamiętam na długo.

Trudno jest pokazać niewidomemu małe zwierzęta. Ale muzeum motyli nie jest nastawione tylko na wzrok. Niepełnosprawni ze względu na wady wzroku mogą np. posłuchać owadów i dotknąć ich modeli.

Illuzeum

Moim zdaniem jest to najciekawsza i najbardziej oryginalna atrakcja turystyczna w Łebie. To muzeum iluzji, w którym na niewielkiej powierzchni można zobaczyć i doświadczyć wielu dziwnych iluzji. Jest to wystawa interaktywna – zwiedzający np. układa te same klocki w różny sposób, żeby powstały dwa wielokąty o różnych wielkościach, tworzy obraz za pomocą żelaznych opiłków i magnesu, kręci kołem z narysowanymi czarno-białymi liniami, żeby zobaczyć zupełnie inne kolory, rozwiązuje zagadki, które teoretycznie „nie mają sensu” itd.

Wystawa bardzo mi się podobała, mimo że nie wszystkie iluzje optyczne działały na moje oczy. W illuzeum spędziłem dużo czasu (około 75 minut), a i tak nie obejrzałem wszystkiego. Musiałem „wcześnie” wyjść z muzeum, czego bardzo żałuję. Moim zdaniem Illuzeum dla przyszłego turysty powinno stać się najważniejszą atrakcją turystyczną, którą koniecznie musi odwiedzić i przeznaczyć na to dużo czasu.

Niestety niewidomi, którzy weszliby do muzeum, nie byliby zachwyceni, ponieważ prawie żadnych iluzji nie można doświadczyć bez użycia wzroku. Oczywiście nie można za to obwiniać muzeum – iluzji nie można pokazać ludziom, którzy nie potrafią ich dostrzec.

Labirynt Park Łeba

W Łebie znajduje się wielki labirynt, którego przejście większości turystom zajmuje ponad 20, a nawet więcej niż 30 minut. Przejście polega na dotarciu do czterech baz oznaczonych flagami, wejściu do środka plątaniny korytarzy i wyjściu na zewnątrz labiryntu. Istnieje możliwość kupienia mapy ścieżek, ale ja na nią nie patrzyłem, a z labiryntu bez pośpiechu wyszedłem w 20 minut, co uważam za nieoczekiwany sukces.

Wbrew swojej nazwie, Labirynt Park Łeba to nie tylko labirynt, ale także „magiczny ogród drewnianych gier wielkoformatowych”, gdzie można znaleźć m.in. kwadrat, w którym trzeba ułożyć klocki w różnych kształtach, dziurawy stół, przez który należy przeprowadzić kulę, drewniany cymbergaj.

W labiryncie i magicznym ogrodzie można ciekawie i aktywnie spędzić czas. Ponadto dobrym pomysłem jest zmierzenie, ile minut było niezbędnych do wyjścia z korytarzy labiryntu. Moim zdaniem labirynt w Łebie można przejść w mniej niż 10 minut, co może stanowić wyzwanie dla turysty.

Labirynt Park Łeba nie jest dostosowany do potrzeb niewidomych, którzy w labiryncie wpadaliby w żywopłot i nawet nie wiedzieliby, że znaleźli się obok bazy. Prawdopodobnie żadna gra nie jest udostępniona dla niepełnosprawnych wzrokowo, co bez wątpienia można naprawić.

Sea Park Sarbsk

Sea Park nie znajduje się w Łebie, ale warto przejechać kilkanaście kilometrów, żeby znaleźć się w parku poświęconym tematyce mórz i oceanów.

Główną atrakcją parku jest fokarium – podobno największe w Polsce. Co kilka godzin można obejrzeć pokazy fok, uchatek i kotików, które przynoszą przedmioty, „śpiewają”, wyskakują z wody. Przez pół godziny widzowie mogą dowiedzieć się szczegółów na temat życia tych zwierząt. Wszystkim kieruje animatorka, która – poza wymienianiem informacji na temat m.in. fok – opisuje czynności, które w danej chwili wykonują zwierzęta, wyjaśnia ich zachowania, udziela rad dotyczących przebywania w pobliżu fok, uchatek i kotików.

Uczestniczyłem w dwóch pokazach – fok i uchatek. Oba odbywały się w innych miejscach, miały inny program. Myślałem, że będą podobne, prawie takie same. Na szczęście drugi z nich pozytywnie mnie zaskoczył. Wydarzenia miały kilka wad: pierwsza z nich to animatorka, która rzeczywiście umiała prowadzić pokazy, ale swoje wypowiedzi kierowała głównie do dzieci, których nie było tam dużo (inny pokaz w ciągu dnia przeznaczono wyłącznie dla najmłodszych turystów). Mimo to wyglądała na mądrą osobę, która potrafi w szybki sposób dostosować się do sytuacji, które powstają przez nietypowe zachowanie zwierząt.

Drugą dużą wadą była muzyka, która zagłuszała foki i uchatki. Nie wiem, w jakim celu ją włączano, zwłaszcza ze względu na to, że nie działała na zwierzęta. Można zadać pytanie: „skąd wiem, że muzyka nie działa na zwierzęta?”. Miałem szczęście, ponieważ widziałem, w jaki sposób są karmione foki. Trener (ten sam, który uczestniczył w pokazie) kazał zwierzęciu wykonać polecenie. Na początku foka była posłuszna, więc dostawała ryby do zjedzenia. Później się rozzłościła i nie chciała wykonywać poleceń – jedzenia nie dostała, dopóki nie zrealizowała zadania. Muzyka nie była włączona, a foka zachowywała się tak jak w trakcie pokazu.

Poza fokarium w Sea Parku znajduje się wiele innych atrakcji. Na przykład na początku można znaleźć trójwymiarowe modele morskich zwierząt takich jak foki i kałamarnice oraz ich opisy. Później ścieżka prowadzi do muzeum poświęconego sztuce marynistycznej, które nie było ciekawe, ponieważ już nie pamiętam, co w nim zobaczyłem.

Następnie można obejrzeć wystawę polskich latarni morskich w dużej skali. Można je tylko obejrzeć – mimo że są trójwymiarowe, odgrodzono je od zwiedzających, których pozbawiono możliwości dotknięcia ich. Wszystkie latarnie przedstawiono w jednakowej skali, co pozwala na porównanie ich wielkości. Poza tym o każdej z nich można przeczytać: o ich historii, położeniu. Wypisane są też informacje techniczne.

W parku znajduje się odwrócony statek, w którym turyści doznają zaburzeń błędnika. Budowla nie jest obrócona o 180 stopni, ale o trochę mniej, co sprawia, że podłoga jest przekrzywiona. Schody także ustawiono krzywo, ale w drugą stronę – praktycznie nie można po nich wejść bez trzymania poręczy. W środku rozbrzmiewają dźwięki statku trzęsącego się pod wpływem fal. To wszystko sprawia, że zwiedzający ma zaburzoną równowagę, nawet niektórzy się przewracają. Co ciekawe, niewidomi reagują na to otoczenie tak samo jak widzący, co potwierdza przypuszczenie, że wrażenia wzrokowe nie decydują o zaburzeniu równowagi. Myślę, że każdy powinien doświadczyć takich nietypowych zjawisk – zapraszam do odwróconego statku! W Łebie znajduje się jeszcze odwrócony dom, w którym błędnik zachowuje się tak jak w statku, ale nie warto go odwiedzać, ponieważ wygląda o wiele gorzej.

Podsumowując, bardzo polecam odwiedzenie Sea Parku w Sarbsku. Znajduje się tam wiele atrakcji, każdy znajdzie dla siebie coś ciekawego. Najbardziej podobał mi się odwrócony statek, ale to tylko moje zdanie. Nie opisałem wszystkiego, co znajduje się w parku, ponieważ musiałbym napisać o tym osobny artykuł, a w ten sposób ukryłem kilka atrakcji, które dla przyszłego turysty będą niespodzianką.

Sea Park Łeba nie jest dostosowany dla niewidomych. Jako przykład podam wystawę latarni morskich – czy naprawdę warto odgradzać modele latarni? Czy naprawdę niewidomi zniszczyliby te eksponaty? Oczywiście są to pytania retoryczne. Są także proste rozwiązania – na przykład można wyłączyć niepotrzebną muzykę, która zagłusza zwierzęta w trakcie pokazów.

Łebskie Klocki

Łebskie Klocki to wystawa budowli stworzonych z klocków Lego. Znajdują się tam m.in. pojedyncze budynki i całe miasta, pojazdy oraz roboty, którymi można sterować. Klocki to zabawka, ale dzięki tej wystawie można spojrzeć na nie inaczej – profesjonaliści potrafią stworzyć ciekawe rzeczy, które wyglądają jak prawdziwe budowle w skali. Osobiście bardzo szanuję ludzi, którzy potrafią wykonać coś świetnie wyglądającego za pomocą czegoś niepozornego. Oczywiście najbardziej podobał mi się robot układający kostkę Rubika, chociaż akurat w środku ułożenia się zaciął… Na pewno był to tylko nieszczęśliwy wypadek, zwykle robot wykonuje całe ułożenie.

W tym przypadku także można napisać o niedostosowaniu wystawy dla niewidomych – wszystkie eksponaty poza robotami są trzymane w gablotach, a osoby z wadami wzroku prawie nic nie mogą dotknąć.

Podsumowując, polecam odwiedzić Łebę każdemu – głównie ze względu na wcześniej wspomniane atrakcje. Oczywiście nie można też zapomnieć o spacerze na plaży (lepiej nie wchodzić do wody, ponieważ w tym mieście zwykle jest o wiele zimniej niż w reszcie kraju), czy o zjedzeniu świeżych ryb z Morza Bałtyckiego.

Komentarze

komentarze