Nie tylko czekoladki, czyli „sprawa niewidomych po belgijsku” (1)

Ola Bohusz wybierze się z Państwem w podróż, w ramach której zamierza zapoznać Państwa z szeroko rozumianą sytuacją osób niewidomych i słabowidzących za granicą. Autorka opowie o ułatwieniach i utrudnieniach w życiu codziennym, poruszaniu się, edukacji, rynku pracy oraz najbardziej znaczących w danym państwie organizacji zrzeszających ludzi z dysfunkcją wzroku bądź działających na ich rzecz. Na początek kraje europejskie.

Belgia – ze względu na brukselską siedzibę Europarlamentu mogąca uchodzić za „stolicę” Unii Europejskiej, jeden z najlepiej rozwiniętych krajów naszego kontynentu. Państwo słynące z czekoladek, frytek z majonezem, a ostatnio przede wszystkim z coraz większych rozdźwięków politycznych między Walonią a Flandrią. Kraj, z którym łączą mnie bardzo pozytywne wspomnienia.

Belgia to „przystań” dla przedstawicieli wielu nacji i kultur. Do tego stopnia, że w niektórych dzielnicach trudno spotkać rodowitego Belga. Może właśnie z tej międzykulturowości wypływa ogromna tolerancja wobec osób o odmiennym, czy niestandardowym wyglądzie, zachowaniu lub sposobie poruszania się. Tam nikt się niczemu nie dziwi, a jeśli już, to nie oznajmia swojego zdumienia wszystkim wokół. Poruszając się z białą laską czy w grubych okularach, nie narazimy się w Belgii na komentarze typu: „Jaka pani nieszczęśliwa”- niestety wciąż powszechne w naszym kraju. Jeśli mijający nas przechodnie zauważą, że zgubiliśmy drogę, nie będą stać i obserwować jak wybrniemy z sytuacji, ale zwyczajnie zaoferują pomoc. Nie odmówią również, gdy sami o nią poprosimy.

Formy wsparcia

Wsparcie dla osób niewidomych i słabowidzących w poruszaniu się przybiera w Belgii zinstytucjonalizowane formy. Niewidomi podróżujący samodzielnie w nieznane miejsca mogą tam liczyć na pomoc asysty w sklepach, na dworcach czy lotniskach. Na lotnisku należy zgłosić takie zapotrzebowanie podczas rezerwacji biletów, a na dworcach najpóźniej 24 godziny przed planowanym odjazdem pociągu, pod specjalnym numerem infolinii (infolinia nie jest jednak całodobowa).

Na asystę można też liczyć podczas robienia zakupów w hipermarketach – zgłaszamy się po nią do kasy. Tu nie obowiązuje rezerwacja, ale trzeba pamiętać, że jeśli zdecydujemy się na zakupy w godzinach szczytu możemy długo poczekać na pomoc albo nawet zostaniemy odprawieni „z kwitkiem”. Najlepiej pójść do sklepu w godzinach przedpołudniowych lub wczesnym popołudniem (jeśli jest się osobą pracującą, można to zrobić przed pójściem do pracy, którą Belgowie z reguły zaczynają o godzinie 09.00. lub wykorzystać południową przerwę na lunch).

Wszystkie opisane wyżej formy wsparcia są dostępne także dla osób z innymi niepełnosprawnościami i oczywiście nieodpłatne.

Komunikacja miejska

Belgijska komunikacja miejska pozostawia sporo do życzenia (w tym względzie Polska ma zdecydowaną przewagę). W autobusach przystanki nigdy nie są zapowiadane, a na dodatek zatrzymują się one na przystankach wyłącznie na żądanie, co dla osób z problemami wzrokowymi stanowi nie lada utrudnienie. Na znanych trasach można próbować orientować się na przykład po zakrętach, ale na nowych pojawia się problem. Co gorsza, współpasażerowie, a nawet sami kierowcy często nie znają nazw przystanków (doświadczyłam tego dwukrotnie „na własnej skórze”, kiedy, po otrzymaniu błędnej informacji, wysiadłam nie tam, gdzie zamierzałam). Podobny problem dotyczy również belgijskich pociągów. Kolejne stacje są co prawda zapowiadane, ale jeśli trafi się na leniwego lub sennego konduktora, to „klops”.

Najbardziej „przyjaznym” dla niewidomych i słabowidzących środkiem transportu jest belgijskie metro. Tam zawsze usłyszymy komunikat o następnej stacji. Niestety, jak na razie, kursuje ono jednak wyłącznie w Brukseli.

Ulgi za przejazd

Jeżeli niepełnosprawny z innego kraju wybiera się do Belgii na krótko, musi się liczyć z tym, że będzie musiał uiścić pełną opłatę za korzystanie z tamtejszych pociągów, autobusów i metra. Przejazd nimi dla ludzi z różnymi dysfunkcjami jest bezpłatny, ale pod warunkiem posiadania przez nich Belgijskiej Karty Niepełnosprawnego. Na jej wyrobienie czeka się, bagatela, nawet rok! Ponosząc pełne koszty podróży mamy naturalnie prawo do ogólnodostępnych ulg, takich jak: 50% tańsze bilety weekendowe czy karnet na 10 przejazdów (zwykły lub uczniowsko-studencki).

Przestrzeń miejska

Teraz o tym, jakie niespodzianki czyhają na niewidomych i słabowidzących podczas przemierzania belgijskich dróg „per pedes”. Dziur w chodnikach, co prawda nie ma, ale Belgowie nagminnie parkują samochody nawet na środku chodnika. Tamtejsi właściciele psów również nie przykładają wagi do tego, gdzie ich pupile załatwiają pierwsze potrzeby. Nie mówiąc już o sprzątaniu po nich.

Jednak prawdziwym belgijskim koszmarem drogowym są… śmieci, a ściśle mówiąc, system ich wywożenia. Otóż w Belgii segreguje się odpady i gromadzi je przez cały tydzień w workach w mieszkaniu, domu czy ogrodzie. Wyznaczonego przez daną dzielnicę bądź miasto dnia tygodnia worki te są wystawiane na zewnątrz, skąd następnie są wywożone przez odpowiednie służby. Niestety, odbywa się to z reguły około godziny dziesiątej, więc niewidomy chcący dojść rano do pracy ma do pokonania prawdziwy „śmieciowy tor przeszkód”, bo worki nie zawsze stoją dokładnie pod murem domu (czasem po prostu dlatego, że się tam nie mieszczą).

Kierowcy

Warto podkreślić ogromną kulturę kierowców. Jak wspomniałam, zdarza im się, co prawda, zaparkować na środku chodnika, ale gdy tylko zauważą osobę z białą laską, natychmiast usuwają z jej drogi swój pojazd i przepraszają. Raz nawet usłyszałam, jak w takiej sytuacji jeden z szoferów powiedział sam o sobie: „Jestem baranem”. Polscy kierowcy „częstują” tego typu epitetami wyłącznie innych użytkowników dróg. Poza tym, gdy tylko kierowca zauważy, że ktoś (nie tylko niewidomy czy słabowidzący) zbliża się do przejścia dla pieszych, natychmiast się zatrzymuje. Warto przy tej okazji wspomnieć, że nie wszystkie belgijskie światła mają sygnalizację dźwiękową, jednak jeśli już się ona pojawia, to dźwięk w całym mieście jest ujednolicony, co znacznie ułatwia orientację.

W następnym odcinku o tym, co Belgia oferuje osobom z problemami wzrokowymi w zakresie edukacji i zatrudnienia.

Komentarze

komentarze