Muzea to nie flaki z olejem

Kiedy byłem dzieckiem, wyjścia na koncerty miały dla mnie niezwykle ważne znaczenie. Cudowny świat dźwięków muzycznych nadal mnie fascynuje. Inaczej sytuacja wyglądała, kiedy miałem powłóczyć się do muzeum. Jak to pisał klasyk – głucho wszędzie, ciemno wszędzie. Muzea milczały, a ja męczyłem się niczym ryba na piachu, próżnie usiłując zrozumieć, dlaczego wszyscy są tak urzeczeni jakimś pięknem. Podczas zwiedzania muzeum zorganizowanego przez szkołę siedziałem jak na tureckim kazaniu, nie mogąc doczekać się na koniec opowiadania przewodnika. Później pojmowanie przestrzeni muzealnej również przysparzało mi kłopotów i zgadzałem się na wyprawę do muzeum tylko wtedy, kiedy to było koniecznie pod względem podtrzymywania więzi społecznych. Przyjaciółki i przyjaciele dokładali wszelkich starań opisując mi obrazy i różne eksponaty znajdujące się w słynnych muzeach: w moskiewskiej Galerii Tretiakowskiej, w Instytucie Sztuki w Chicago, w Centrum Pompidou w Paryżu, w Narodowej Galerii w Londynie. Doceniałem ten wysiłek i byłem wdzięczny. Jednakże muzeum nadal pozostawało dla mnie bezdźwięczną trumną z nieboszczykami świata sztuki i historii, których nie można dotknąć albo posłuchać, czyli nie da się zrozumieć.

Kilka lat temu moje trudne relacje obciążone ujemnym ładunkiem emocjonalnym radykalnie się zmieniły. Od tamtej pory zaliczam wycieczkę do muzeum do jednego z najciekawszych i przyjemniejszych sposobów spędzania czasu. Ale pod warunkiem – w muzeum musi być audiodeskrypcja oraz interaktywne ekspozycje dostępne dla odwiedzających z niepełnosprawnością wzroku.

Barbara Szymańska, jedna z założycieli i Wiceprezes Zarządu Fundacji „Audiodeskrypcja”, wierzy, że audiodeskrypcja pojawiła się wtedy, kiedy osoba widząca zaczęła opisywać otoczenie, ponieważ osoba z dysfunkcją narządu wzroku nie była w stanie tego zaobserwować. Fundacja „Audiodeskrypcja” 9 marca 2009 r. jako pierwsza organizacja pozarządowa w Polsce rozpoczęła działania na rzecz udostępniania kultury i sztuki wizualnej osobom niewidomym i słabowidzącym za pomocą audiodeskrypcji. Artykuł New York Times (17 lipca 1996 r.) informuje, że Amerykanin Gregory T. Frazier wpadł na rewelacyjny pomysł, na początku lat 70., kiedy odpowiadając na prośbę niewidomego kolegi zaczął opisywać sceny filmu. Audiodeskrypcja stała się tematem jego pracy magisterskiej. Później jako profesor zajmował się propagowaniem tej idei. Po raz pierwszy niewidomi i słabowidzący mogli skorzystać z audiodeskrypcji w 1981 r. w Waszyngtonie, w teatrze Arena Stage. Przyczyniła się do tego doktor Margaret Pfanstiehl, która będąc już niewidomą w 1974 r., założyła fundację Metropolitan Washington Ear. Nowa technologia pokonała ocean i puściła korzenie w Europie. W Wielkiej Brytanii po raz pierwszy użyto słuchawek i radioodbiorników, które zazwyczaj mają do dyspozycji uczestnicy wielojęzycznych konferencji, na których wykonuje się tłumaczenie symultaniczne. Pierwszy pokaz filmu z audiodeskrypcją w Polsce odbył się 27 listopada 2007 r.

W lutym 2017 r. wsiadłem do komfortowego pociągu Pendolino z wyśmienitymi daniami w wagonie restauracyjnym i poniekąd „poleciałem” do Warszawy. Wyznaczonym celem wyprawy było napisanie artykułu naukowego dla rosyjskojęzycznego czasopisma o audiodeskrypcji w polskich muzeach.

Pierwsi goście odwiedzili Muzeum Powstania Warszawskiego 31 lipca 2004 r. Muzeum jest poświęcone walce Polaków o wolność i niezależność podczas II wojny światowej. Powstanie Warszawskie, które rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 r. i które trwało 2 miesiące, jest jednym z jaskrawych przykładów bohaterskiej walki z faszystowskim krwiożerczym systemem totalitarnym, który miał się rozprzestrzenić na cały świat. Ekspozycja przedstawia walkę i codzienność powstania, złożoną sytuację międzynarodową, powojenny terror komunistyczny i losy powstańców w PRL.

Osoba z niepełnosprawnością może skorzystać z ulgi przy zakupie biletu, a osoba towarzysząca nie płaci. Z biletem w ręku wchodzimy do budynku. Oprócz różnych języków turystów słyszymy jakieś dźwięki o niskiej częstotliwości, który budzi trwogę. Przy kontuarze odbieramy audioprzewodnik ze słuchawkami, a także instrukcję, niestety, nie dostosowaną do użytkowników brajla. Pracownik uprzedził, że audiodeskrypcja w chwili obecnej jest testowana. Tak, potrzebowałem pomocy, ponieważ urządzenie nie mogło odnaleźć się automatycznie w różnych miejscach muzeum i zacząć opowiadać. Trzeba było naciskać odpowiednie numery.

Otwieramy zwaliste drzwi i pochłania nas ocean fal dźwiękowych. W samym środku ekspozycji wyrasta dwunastometrowa bryła – monument. Z odlanego ze staliwa korpusu dobiega miarowe dudnienie o niskiej częstotliwości, przypominające bicie serca. Słyszymy audycje radiowe po polsku i niemiecku. Gdzieś nad głową leci myśliwiec i sieje śmierć – zrzuca bomby. Rozdzierają powietrze serie karabinów maszynowych i wybuchy. Po lewej stronie za pomocą audiodeskrypcji widzimy na monitorze Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Po prawej stronie na biurku są stacjonarne telefony z tarczami kręconymi. Podnosząc słuchawkę można posłuchać wspomnień ludzi, którzy przeżyli powstanie i wojnę. Audiodeskrypcja klarownie opisuje zdjęcia, kolory, kształty elementów architektonicznych, bo tu wszystko odgrywa ważną rolę. Audiodeskrypcja również podpowiada, w którym kierunku iść. Dochodzimy do ściany z otworami. Zbliżając ucho do każdej z nich po kolei, można dostrzec dźwięki wojny: wybuchy, bomba przewala budynek, budynek stoi w ogniu, smutna pieśń.

Przestrzeń muzealna zorganizowana jest w taki sposób, żeby odwiedzający mógł odbyć podróż w przerażającą przeszłość. Eksponaty, kolory, kształty ścian i sufitu, monitory, głośniki, inne urządzenia medialne robią wrażenie, że jesteśmy uczestnikami tych tragicznych wydarzeń. Podobnie nowoczesne wyposażenie muzeum uwzględniające zasady uniwersalnego projektowania pozytywnie wpływa na odbiór ekspozycji przez osobę z niepełnosprawnością wzroku. Niektórych przedmiotów można dotykać. Nawet elementy architektoniczne przekazują informację. Podłoga wyłożona kostką kamienną oznacza, że jesteśmy na ulicy, a wąskie korytarze o niskich sufitach to kanały podziemne. Audiodeskrypcja (łącznie długość wszystkich plików to 5 godzin) dobitnie opisuje otoczenie oraz podaje informacje o charakterze historycznym. Na sali poświęconej dzieciom można zdjąć słuchawki i założyć inne z ekspozycji. Mały chłopiec maluje słowami – przed nami obrazy zniszczonej Warszawy. Cała rodzina jest zmuszona mieszkać w piwnicy. Pewnego dnia Niemcy dowiadują się o tym. Tak się kończy historia tej polskiej rodziny. Machina wojenna Trzeciej Rzeszy niszczyła życie cywilów i wojskowych.

Podczas pobytu w Warszawie odwiedziłem także unikatowe Muzeum Historii Żydów Polskich. „Polin” na zawsze zapada w pamięci, tak samo jak United States Holocaust Memorial Museum w Waszyngtonie. Może kiedyś uda się trafić do trzeciej ważnej placówki – Jad Waszem, Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu w Jerozolimie.

Również cieszyłem się muzyczną atmosferą Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie. Kilka razy byłem gościem Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu.

Wszystkie wspomniane polskie muzea są dostępne dla osób z niepełnosprawnością wzroku – można w nich korzystać z audiodeskrypcji. Moim zdaniem to rzecz niesamowita. Pozwala ona poszerzać wiedzę, rozwijać się, spędzić czas z rodziną albo z kolegami. Wszystkich Czytelników gorąco zapraszam do muzeów Polski oraz innych krajów. Podróże i muzea kształcą.

Komentarze

komentarze