Łódź. Przestrzeń miejska

Jak jest z przystosowaniem łódzkiej przestrzeni miejskiej do potrzeb osób niewidomych? Krótko mówiąc: jest lepiej niż było, ale to jeszcze nie to. A największą przeszkodą są częste zmiany ekipy urzędniczej.

O jakie rozwiązania chodzi? Niewidomy może rozpoznać, czy idzie po kostce betonowej czy po asfalcie, po powierzchni gładkiej czy po oznaczonej bąblami lub rowkami, w ten sposób odróżniając ścieżkę rowerową od chodnika, wyczuwając pas bezpieczeństwa na przystanku tramwajowym, peronie, przed przejściem dla pieszych. Te ulepszenia nie kłócą się z estetyką przestrzeni publicznej, a stanowią istotną pomoc dla człowieka, który nie widzi.

Trzeba jednak podkreślić, że część przeszkód zagrażających zdrowiu osób niewidomych czy niedowidzących utrudnia również życie, choćby w mniejszym stopniu, osobom pełnosprawnym. Są to przeszkody wynikające z zaniedbania przestrzeni publicznej i błędów w jej projektowaniu. Do dzisiaj niewidomy może uderzyć głową w znak drogowy czy szyld umieszczony zbyt nisko lub bezpośrednio na murze domu (przykłady ulicy Gdańskiej i Wólczańskiej), zderzyć się z słupem postawionym pośrodku chodnika (ulica Kilińskiego), bezwiednie poruszać się po ścieżce rowerowej, wyznaczonej tylko przez namalowany znak, którego nie zobaczy.

W ostatnich latach w Łodzi zniknęły ukośne podpory pod wiatami przystankowymi, które były swoistą pułapką dla osób poruszających się z białą laską, a także słupy ze znakiem przystanku (dzisiaj znaki te umieszczone są na wiacie). Latarnie nie stoją już bezpośrednio przy przystankach autobusowych. Pierwsze stopnie schodów w przejściach podziemnych są konsekwentnie znaczone białą farbą lub okleiną. Na wielu przejściach dla pieszych włączony jest system dźwiękowy i pojawiły się znakowane elementy chodników.

Nierówne i dziurawe chodniki zagrażają zdrowiu nie tylko osób niewidomych czy niedowidzących. Każdy z nas wie, jaką przeszkodą nie tylko dla starszych osób są wysokie schody w autobusach. Wysokie krawężniki i wąskie zjazdy sprawiają kłopot matkom z wózkami i rowerzystom. Ideą projektowania uniwersalnego jest stosowanie rozwiązań, które są zarazem korzystne dla pełnosprawnych i niezbędne dla niepełnosprawnych. Te ułatwienia nie niosą same w sobie wielkich kosztów, wymagają natomiast wzięcia pod uwagę rzeczywistych potrzeb i konsekwentne przeprowadzanie raz powziętego zamiaru.

Wreszcie autentyczna życzliwość ze strony osób decydujących i projektujących musi być poparta konsultacją z przedstawicielami środowiska osób niewidomych, które najlepiej znają swoje uwarunkowania. Bardzo byłoby szkoda, gdyby przeprowadzona inwestycja, np. podwyższony i oznaczony przystanek, nie spełniła swojej funkcji ze względu na błąd czy brak precyzji projektanta wynikający z niepełnej wiedzy. I na koniec pytanie – czy miasto konsekwentnie stosuje jedno, sprawdzone rozwiązanie w kolejno remontowanych miejscach?

Dziękuję za rozmowę Panom: Henrykowi Rzepce i Stanisławowi Ząberowi.

Komentarze

komentarze