Lata wykorzystanych szans

Z Magdaleną Chmielewską, dyrektor Fundacji Szansa dla Niewidomych, spotykam się w biegu. Praca w organizacji pozarządowej to ręce pełne roboty, zawsze jest jakiś projekt do napisania, zajęcia do przeprowadzenia, telefon do odebrania. W centrali Fundacji wrze jak w ulu. Na szczęście jednak udaje nam się chwilę porozmawiać.

Elena Świątkowska: Fundacja Szansa dla Niewidomych istnieje już od ponad 20 lat. Czym jest ta szansa, którą dajecie podopiecznym?

Magdalena Chmielewska: Dajemy szansę na życie takie, jakie każdy człowiek sobie wymarzy. Niewidomy – bez sprawnych oczu – również ma wiele marzeń, chce żyć bez ograniczeń. Mówimy tu o ograniczeniach w poruszaniu się, w dostępie do książek, które chciałby przeczytać, miejsc, w których chciałby się znaleźć, w kontakcie z innymi ludźmi. Niewidząca młodzież chce używać Facebooka, pisać na komputerze jak miliony jej pełnosprawnych rówieśników. A Fundacja Szansa dla Niewidomych pokazuje, że jest to możliwe. Pewnie dlatego, że została założona w 1992 roku przez niewidomego informatyka i ludzi, którzy uważali, że każdy, bez względu na ograniczenia wynikające z niepełnosprawności, ma prawo do rozwoju. Należy tylko znaleźć narzędzia, które pomogą osiągnąć cel. Z takiego przekonania powstało wiele urządzeń, które niewidomym ułatwiają życie, a o których istnieniu często dowiadują się dopiero od nas – tyflospecjalistów. To my mówimy niewidomym i ich rodzinom, że istnieje oprogramowanie udźwiękawiające komputer, czytniki książek czy powiększalniki obrazu dla słabowidzących. Dodatkowo, każdy z naszych beneficjentów może liczyć na wsparcie w zakresie obsługi takiego sprzętu. Przeprowadzamy szkolenia z użycia nowoczesnych tyflotechnologii na terenie całej Polski – w 16 punktach konsultacyjnych Fundacji w każdym mieście wojewódzkim. Sieć Tyflopunktów Fundacji budowaliśmy stopniowo, począwszy od 6 biur regionalnych w roku 2009, na 16 placówkach w roku 2012 skończywszy. Dzięki projektowi realizowanemu przy pomocy Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w 2014 kontynuujemy nasze wsparcie dla niewidomych i słabowidzących na terenie całej Polski. Pełna lista Tyflopunktów znajduje się na naszej stronie internetowej www.szansadlaniewidomych.org

EŚ: Niewidomy to nieporadny niepełnosprawny – pracownicy i wolontariusze Fundacji obalają ten mit. Na jakie trudności napotykają przede wszystkim? Jak to jest walczyć ze stereotypem?

MCH: Myślę, że najtrudniej walczyć ze stereotypem samym niewidomym. To oni w codziennym życiu spotykają się z pracownikami administracji czy prywatnych firm, którzy nie są świadomi ile utrudnień w urzędzie czy sklepie czeka na niewidomego. W budynkach nie ma oznaczeń ułatwiających zlokalizowanie celu jego podróży, brakuje odpowiednich map tyflograficznych czy urządzeń nawigujących, które pozwoliłyby na samodzielne poruszanie się po mieście i w budynkach. Dodatkowo, niewidomi zmagają się z reakcją otoczenia. Osoby rzadko śpieszą z pomocą, czy radą, w którym kierunku pójść, aby trafić do właściwego okienka. Często nie wiedzą jak pomóc i jak się zachować.

Dlatego szerzymy ideę świata otwartego dla niewidomych, która w naszym rozumieniu polega m.in na otwartości we wprowadzaniu nowoczesnych rozwiązań w przestrzeni publicznej. Dodatkowo nasi tyflospecjaliści szkolą wszystkich zainteresowanych z zakresu savoir vivreu – jak bezpiecznie pomóc niewidomemu na ulicy, w szkole, w sklepie. Zachęcamy naszych podopiecznych do jak największej samodzielności i jednocześnie pokazujemy światu, że taka samodzielność jest możliwa – dzięki odrobinie wsparcia i zrozumienia.

EŚ: Wspomniała Pani o tyflospecjalistach. Kim właściwie są?

MCH: „Tyflos” z greckiego oznacza „niewidomy, niewidzący”. Tyflospecjaliści to osoby pracujące w punktach konsultacyjnych prowadzących działalność na rzecz aktywnej rehabilitacji niepełnosprawnych wzrokowo. Jest to grono osób wyjątkowych, połowę stanowią osoby niedowidzące i niewidome. Któż inny lepiej rozumie potrzeby wynikające z braku lub niedostatków wzroku, jeśli nie oni? Niepełnosprawność nie przeszkadza im w codziennej pracy w Fundacji, a jest to – myślę, praca pełna wyzwań dla niejednego. Najważniejsze jest jednak, że nasi pracownicy są dowodem na to, że można pracować i osiągać sukcesy pomimo braku wzroku.

EŚ: Zbliża się pierwsza rocznica Pani współpracy z Fundacją, jak Pani ocenia ten rok?

MCH: Przez ten czas wydarzyło się niesamowicie dużo. Początek roku to okres bardzo intensywnej pracy dla Fundacji. Skupiamy się wtedy przede wszystkim na nowych pomysłach działań, staramy się pozyskać fundusze z regionalnych projektów, a także rozpoczynamy realizację ogólnopolskich zadań współfinansowanych ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Pierwsza połowa roku to również czas spotkań środowiska podczas międzynarodowych targów, np. SightCity we Frankfurcie nad Menem. Była to dla mnie ogromna nowość i bardzo ciekawe doświadczenie, gdyż pierwszy raz uczestniczyłam w targach tego typu. Jest to wydarzenie na bardzo szeroką skalę. Można tam poznać wszystkie najnowsze rozwiązania technologiczne dla osób z dysfunkcją wzroku. Staramy się być na bieżąco z najnowszymi technologiami i przekazywać takie nowinki naszym podopiecznym. Ponadto naszym sukcesem jest również zdobycie prawie 500 partnerów Fundacji. Są to osoby i instytucje, które wspierają działania Fundacji, które tak jak my dążą do świata otwartego dla niewidomych. Zachęcamy wszystkich do przyłączenia się do nas!

Warto też wspomnieć o akcjach, jakie organizujemy w mediach społecznościowych. Nasze poszukiwania specjalistów do spraw: uśmiechu, absurdu i „Ostatniej deski ratunku” przyniosły nam spory rozgłos medialny. Dzięki nim poznaliśmy wielu wyjątkowych ludzi, niektórzy z nich pracują z nami do dziś.

EŚ: Jeszcze 20 lat temu nie było żadnej instytucji, która pomagałaby uzyskać dostęp niewidomym do najnowszych rozwiązań tyflotechnologicznych i tyfloinformatycznych. Skąd w ogóle pomysł na ideę rehabilitacji nowoczesnej, wykraczającej poza utarte standardy?

MCH: Po roku 1989 zmienił się sposób postrzegania osób niepełnosprawnych. W okresie transformacji ustrojowej zmniejszyło się zatrudnienie osób z orzeczeniem o niepełnosprawności, którzy nie byli traktowani jak osoby mogące wykonywać taką samą pracę jak osoby pełnosprawne. Chcieliśmy zmienić tę sytuację, dlatego też pojawił się pomysł pomocy niewidomym właśnie poprzez nowoczesną rehabilitację, poprzez upowszechnianie technologii ułatwiających pracę, codzienne czynności i poruszanie się po mieście. Przez dziesiątki lat niewidomi posługiwali się tylko alfabetem brajla. Dzięki naszej inicjatywie na przestrzeni lat w Polsce pojawiły się takie urządzenia jak: monitory brajlowskie, zaawansowane czytniki książek w formacie DAISY, systemy nawigacji dla niewidomych itp. Dziś niewidomy biegle potrafi pracować na komputerze, napisze emaila, będzie szukał informacji w Internecie. Mimo, że urządzenia tyfloinformatyczne są na rynku, nie każdy o nich wie, a tym bardziej nie musi umieć się nimi posługiwać. Dlatego też nasza pomoc i szkolenia w tym zakresie są cały czas potrzebne.

EŚ: Fundacja pokazuje światu, że niepełnosprawność nie stanowi żadnej przeszkody do aktywnego życia. Wasi podopieczni mieli okazję jeździć samochodem, opanować sztukę makijażu czy ugotować klasyczny polski obiad. Skąd czerpiecie pomysły na takie nietypowe działania?

MCH: Wszyscy wspólnie pracujemy na ten sukces. Każdy wojewódzki Tyflopunkt w miarę możliwości organizuje różne działania. Niejednokrotnie jest to owoc współpracy z innymi organizacjami, efekt wsparcia darczyńców i działań wolontariuszy. Najważniejsze jest jednak to, że to nasi podopieczni nas inspirują. Każdy tyflospecjalista zna swoich beneficjentów i wie, jakie są ich marzenia. To pozwala nam, w miarę możliwości i środków, na organizowanie akcji i wydarzeń, które z pozoru są niedostępne dla niewidomych. Ścianka wspinaczkowa, strzelectwo laserowe, gra w golfa, a nawet skoki ze spadochronem – to wszystko jest możliwe! Wystarczy przekonać się o tym zaglądając chociażby na nasz facebookowy fanpage, gdzie codziennie zamieszczamy fotorelacje z życia codziennego Fundacji.

EŚ: Jak można pomóc Fundacji w realizowaniu tych wszystkich ciekawych pomysłów?

MCH: Im więcej mamy zasobów, tym więcej możemy zrobić. Mam tutaj na myśli zasoby ludzkie – czyli wolontariuszy, a także zasoby finansowe i rzeczowe. Wolontariusze to grupa wspaniałych ludzi, którzy poświęcają swój wolny czas na rzecz środowiska, pomagają asystować naszym beneficjentom w drodze na zajęcia, przyczyniają się do realizacji mniejszych projektów regionalnych. Zawsze chętnie witamy w naszym gronie wszystkich, którzy chcą nam wolontarystycznie pomagać. Po drugie – Fundacji, jako organizacji pożytku publicznego, można przekazać jeden procent swojego podatku lub darowiznę – finansową lub rzeczową. Im więcej mamy wokół siebie przyjaciół, tym większej ilości osób pomożemy aktywnie żyć i spełniać marzenia.

EŚ: Na czym jeszcze polega opieka Fundacji nad niewidomymi i słabowidzącymi?

MCH: To tak naprawdę temat rzeka. Jak już wspominałam, w każdym województwie organizowane są przeróżne działania wynikające bezpośrednio z potrzeb naszych podopiecznych. Dodatkowo prowadzimy ogólnopolski projekt „Nowocześnie zrehabilitowani niewidomi widzą i wiedzą więcej (…)”. W ramach tego projektu realizujemy z naszymi beneficjentami określoną ścieżkę rehabilitacyjną w oparciu o wybrane przez nich samych moduły dotyczące różnych dziedzin, np. tyflosport, hobby, tyfloturystykę. Fundacja prowadzi też działalność wydawniczą – mamy w swoim dorobku szereg pozycji skierowanych do niewidomych i słabowidzących dotyczących aktywnego życia, np. przewodniki turystyczne, książki kucharskie.

EŚ: Osobny temat to konwencja ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Jak wygląda sytuacja niewidomych w naszym kraju po ratyfikacji tego aktu prawnego?

MCH: Powoli coś zaczyna się zmieniać. Coraz więcej instytucji decyduje się na podjęcie dialogu ze środowiskiem, korzysta z konsultacji jak powinno się dostosować przestrzeń, aby była dostępna. Według tekstu konwencji niepełnosprawność wynika z barier – jeśli je zlikwidujemy – umożliwimy niepełnosprawnym pełną aktywność w życiu społecznym. I rzeczywiście – jeśli wgramy niewidomemu do komputera program odczytu ekranu – będzie mógł korzystać z Internetu i emaila na równi z osobą widzącą. Fundacja przeprowadza również audyty dostępności i szkolenia dla wszystkich chętnych instytucji. Oferujemy najnowocześniejsze rozwiązania, zgodne z ideą konwencji. Mamy nadzieję, że uda nam się zmienić otaczającą rzeczywistość, żeby była przyjazna niewidomym, żeby stała się tyfloareą.

EŚ: Czym jest TYFLOAREA?

MCH: W Polsce wciąż brakuje standardów dostępności. TYFLOAREA jest to stworzony przez niewidomych z myślą o niewidomych system oznakowań polisensorycznych. Jest to standard składający się ze spójnych i kompleksowych zasad, rozwiązań urbanistycznych i architektonicznych oraz oznakowań, dzięki zastosowaniu których obiekt i jego otoczenie stają się dostępne dla niewidomych i słabowidzących. Aby osoby z uszkodzonym wzrokiem mogły swobodnie, samodzielnie poruszać się, nie wystarczy, że zdobędą umiejętności z orientacji przestrzennej. Muszą jeszcze mieć możliwość pozyskiwania informacji gdzie się znajdują i jak wygląda otoczenie, w którym przebywają oraz powinni móc skorzystać z urządzeń, które napotykają. Dzięki wdrożeniu rozwiązań opracowanych w ramach tego standardu – obiekt, który spełnia wszystkie wymogi wyżej wymienione, również staje się Tyfloareą. Staje się nowoczesny i bezpieczny, przyjazny niewidomym.

EŚ: W grudniu Fundacja już po raz 12 jest gospodarzem wielkiego wydarzenia w świecie niewidomych – Konferencji REHA FOR THE BLIND® IN POLAND. Dlaczego postanowiliście kontynuować tę inicjatywę?

MCH: REHA to największe spotkanie niewidomych w Europie Środkowej i Wschodniej. Rokrocznie Konferencję i towarzyszącą jej wystawę nowoczesnych technologii tyfloinformatycznych odwiedzają tysiące osób z całego świata. Nie wyobrażamy sobie, abyśmy mogli tej inicjatywy nie kontynuować. To nasi podopieczni, ich rodziny i przyjaciele decydują o tym, że REHA jest sukcesem. Niezwykle dumni jesteśmy z tego, że nasza idea świata otwartego dla niewidomych przekroczyła granice naszego kraju i w tym roku, z wielkim powodzeniem zorganizowaliśmy REHĘ w Rumunii (już drugą) i – mamy nadzieję – nie ostatnią zagraniczną edycję.

EŚ: Na zakończenie pytanie: czym jest dla Pani Fundacja Szansa dla Niewidomych?

MCH: To możliwość działania ponad barierami, które niestety zbyt często ograniczają naszą wyobraźnię. Praca w Fundacji pokazuje, że nie istnieje problem, jeżeli chcę komuś pomagać i coś ofiarować. Życzę sobie i wszystkim osobom wspomagającym Fundację, aby misja, którą podążamy, otwierała drzwi w wielu miejscach i pozwoliła nam działać.

EŚ: Dziękuję za rozmowę.

Komentarze

komentarze