Komunikacja miejska w Łodzi – udogodnienia dla niewidomych

W którym mieście w Polsce najlepiej działa system powiadamiania głosowego o trasie w komunikacji miejskiej? Jak jest rozwiązany? Co jest największą przeszkodą we wprowadzeniu takiego systemu?

Specjalista od likwidacji barier architektonicznych i komunikacyjnych Polskiego Związku Niewidomych w Łodzi, pan Stanisław Ząber ocenia, że łódzka komunikacja miejska jest najlepiej przystosowana do potrzeb osób z dysfunkcją wzroku. Po pierwsze, od 1995 r. tramwaje i autobusy MPK zaczęły być wyposażane w tzw. wewnętrzny kanał informacji głosowej, który informuje o kolejnych przystankach na trasie, dzięki któremu osoba niewidoma lub słabowidząca nie musi polegać na odliczaniu przystanków lub podpytywaniu innych pasażerów, niekiedy narażając się na nieżyczliwość lub wręcz okradzenie. Po drugie, od sześciu lat instalowany jest także kanał zewnętrzny, wygłaszający komunikat o linii i kierunku tramwaju lub autobusu. Takie udogodnienie funkcjonuje w niemal połowie tramwajów i większości autobusów. System ten włączany jest przez osobę niewidomą lub słabowidzącą za pomocą pilota w momencie, kiedy pojazd zbliża się do przystanku. Głośnik znajduje się u dołu pierwszych drzwi w autobusach, a ponad drugimi drzwiami w tramwajach, dzięki czemu niewidomy może się zorientować, w jakim miejscu się znajduje. Pilot posiada także drugi przycisk, który uruchamia odczytanie na głos informacji wyświetlanej na elektronicznych tablicach umieszczonych na głównej linii tramwajowej.

Stanisław Ząber, który od lat angażuje się w sprawę dostosowania komunikacji miejskiej do potrzeb niewidomych, kontaktując się z urzędnikami, zgłaszając postulaty, poprawki czy też przypadki niewłączenia systemu przez kierowcę lub motorniczego, podsumowuje, że mimo powolnego wdrażania system sprawdza się bardzo dobrze. Jak to działa w innych miastach?

W Warszawie to kierowcy i motorniczy zobowiązani są do włączania komunikatu głosowego w sytuacji, gdy dostrzegą na przystanku osobę z białą laską. Pomijając zwykłą nieuwagę czy niemożność dostrzeżenia takiej osoby w tłoku i zamieszaniu, ten system z góry wyklucza z usługi osoby niedowidzące poruszające się bez laski. Z kolei w Bydgoszczy informacja głosowa dobiega ze środka pojazdu po otwarciu drzwi, może więc być zagłuszona przez wysiadających pasażerów. Nie sprawdził się też wprowadzony gdzie indziej pomysł automatycznego powiadamiania o trasie na każdym przystanku, przeciwko któremu zupełnie słusznie zaprotestowali mieszkańcy pobliskich domów.

Pilot w ręku niewidomego lub słabowidzącego pasażera czyni go odpowiedzialnym za włączenie komunikatu i zarazem odciąża kierowcę i innych pasażerów, a zatem okazuje się najkorzystniejszym dla wszystkich rozwiązaniem. Gdyby jeden pilot działał w środkach komunikacji innych miast Polski, ułatwiłoby to znacznie podróżowanie po kraju osobom z dysfunkcją wzroku. Jednak bez cierpliwego nacisku ze strony samych zainteresowanych nie można liczyć na zmiany w tym kierunku.

Dziękuję za rozmowę panu Stanisławowi Ząberowi z łódzkiego PZN.

Komentarze

komentarze